moonshana
07.11.09, 15:41
od tygodnia w łazience leżała sobie pasta do butów koloru brąz.
facet tydzień temu z niewyjaśnionych powodów pastował sobie buty w
łazience i pastę zostawił. uparłam się że nie sprzątnę.
będę udawała że nie widzę.
wczoraj pękłam. wołam lubego do łazienki i pytam od kiedy ta pasta
jest kopana po płytkach podłogowych i czemu jej nie schowa do szafki
na buty.
luby myśli, myśli, myśli... widzę jak mu się kółeczka zębate
rozgrzewają w główce i wypala:
kochanie, ale ona...( ta pasta) NOWA JEST!!!
znaczy się stara pasta jest już wyszkolona i sama na miejsce
wraca... a nowa może sobie polegiwać w dowolnym miejscu.
jednak jestem nienormalna, bo nic nie rozumiem.