Dodaj do ulubionych

Ostatnia szansa.

12.02.10, 09:07
Odbylam ostatnio z mezem powazna i szczera rozmowe. Doszlismy do wniosku, ze
damy sobie ostatnią szanse na naprawienie naszego zwiazku. On poszedl na
terapię, bardzo sie stara- co widac. Nie gra, duzo rozmawiamy.
Umowa jest taka, ze jesli uda mu sie rozkochac mnie w sobie ponownie, jesli
znajde w nim faceta, w ktorym sie zakochalam- bedziemy razem dlugo i
szczesliwie. Jesli nie, rozstajemy sie bez wyrzutów.
Nie jestem do końca pewna sluszności tej decyzji, ale sprawa postawiona jest
jasno i w zasadzie nic nie trace...
I teraz mozecie pisac, zem glupia ( badz nie), przyjmę wszystko na klatesmile
Obserwuj wątek
    • elan-o100 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:10
      życzę Wam żeby się udało, choć jak to mówią: nie wchodzi się dwa
      razy do tej samej rzeki...
      trzymam kciuki smile
      • freederike Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 16:32
        choć jak to mówią: nie wchodzi się dwa
        > razy do tej samej rzeki...
        No więc ja to widzę inaczej, do tej samej rzeki można wejść
        wielokrotnie, do takiej samej już nie. Ludzie się zmieniają,
        okoliczności się zmieniają. Mam nadzieję, że im się uda, że za kilka
        lat będą parą, ale już nie taką, jak w kryzysie. Trudne wyzwanie,
        ale nie niemożliwe...
    • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:12
      idźcie OBOJE na terapię
      w zasadzie tak naprawdę, żeby miało to sens w pełni, to dobrze byłoby
      chłopa do terapeuty uzależnień samego posłać, ciebie też na terapię wg
      twoich potrzeb i oboje raz na 2 tyg na małżeńską. I wtedy efekt będzie
      trwały w miarę....
      • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:15
        Jak narazie on chodzi do uzaleznien. Nad malzenska tez myslimy, z tym ze bedzie
        troche trudno to logistycznie ustawic. ale jakos sie dasmile
        • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:19
          mona, i nie gadajcie z dzieckiem na litość boską na ten temat w taki
          sposób jak opisywałaś......
          załatwiajcie sprawy małżeńskie między sobą, bez wciągania w to
          dzieciaka.
          • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:25
            loli, ja TAK z mlodym nie gadam. Tatusiowi sie raz wyrwalo, beznadziejnie, ale
            jednak sad
            • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:36
              w sensie: niech to się stanie przedmiotem rozmowy, że takiej
              komunikacji nie ma i nie powinno być. Niechby on też tego świadomy był.
              • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:39
                Wydaje mi sie, ze uswiadomilam mu, jakie konsekwencje sa zwiazane z takimi
                tekstami i ogolnym traktowaniem dziecka.
    • grave_digger Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:12
      a czemu głupia
      jeśli wszystko jasno sobie powiedzieliście, bez żadnych niedomówień to
      powodzenia. ludzie się zmieniają czasem. i ja w to wierzę.

      hell, doszedł portret?
      • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:16
        Tak Grave, doszedl, ale jeszcze go nie odebralam. Dzis leze na pocztesmile
    • karra-mia Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:15
      Nikt ci nie napisze, żeś głupia, bo to twoje zycie, twoje
      małżenstwo. jeżeli taką decyzję podjęliście, to być może wam to
      pomoże. Możesz spróbować, albo w jedną albo w drugą stronę.

      A daliście sobie jakiś określony czas?
    • bernimy Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:17
      Mona, bardzo rozsądna decyzja. Z tego co napisałaś widać, że się
      oboje staracie a to bardzo ważne!
      Życzę powdzenia, ludziom naprawdę się udaje i za którymś tam razem
      zacząć od nowa!!!
      • tabakierka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:27
        życzę Wam powodzeniasmile
    • annabetka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:31
      Bardzo dobra decyzja,Mona.To że daliście sobie ostatnią ale jednak szansę
      świadczy o tym,że Wasze uczucia do siebie jeszcze całkowicie nie wygasły i
      jednak obojgu Wam zależy aby ratować związek.Życzę Wam samych sukcesów
      i....(choć pewnie teraz wydaje Ci się to niemożliwe)na nowo odczucia "motyli w
      brzuchu" na widok partnerasmile Wspieraj męża w tej terapii-to ogromny plus ,że się
      odważył/zdecydował.Powodzenia Mona!Trzymam za Was kciuki.
    • stokrotka-23 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:35
      szczera rozmowa i jasna sytuacja to dużo, życzę, żeby się udało,
      życze motyli w brzuchu i szybszego bicia serca na samą myśl o nim smile
      --
      Kubuś (05.01.2008) smile
      --
      https://img1.jurko.net/1284801.gif
    • bacha1979 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:50
      Szczerze>Wiedziałam, że tak będzie. Nie to , żebym Cię krytkowała- nie moje
      małpy nie mój cyrk.


      Z magiczną_marta będzie podobnie.
      • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 09:51
        To chyba troche inna sytuacja... Moj maz nie oklamuje mnie bezczelnie, nie
        oszukuje i nie okrada....
        • bacha1979 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 10:00
          Ja Cię nie krytykuję, nie osądzam, jak pisałam to twoja Rodzina, Twoje sprawy.
          Ale jak pisałaś o tym, że to koniec związku to sobie pomyślałam, że pewnie mu
          jeszcze dasz szansę i tak się stało.
          • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 10:04
            Tak, z tym ze nie porownywalabym tych dwoch sytuacji. Gdybym dowiedziala sie
            takich rewelacji, jak Marta, nie byloby juz o czym gadac...
            • agik82 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 10:32
              skoro to świadoma decyzja i oboje jesteście pewni, że chcecie spróbowaś naprawiś waszą rodzinę, to trzymam kciuki
          • tedesca1 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:17
            No ale coś Cię boli z tego powodu? Nie znam całej historii mony, ale skoro
            przeprowadzili szczerą rozmowę, mąż chce się zmienić i OBOJE doszli do
            porozumienia, chcą chodzić na terapię to co w tym złego? To ma go wywalić na
            zbity pysk, bo tak? wtedy byłabyś usatysfakcjonowana? Moim zdaniem mądra
            decyzja, a nawet jeśli nie wyjdzie przynajmniej będziecie wiedzieli, że
            zrobiliście wszystko, by to naprawić. A to szczególnie ważne gdy w grę wchodzi
            dziecko.

            Gdybym ja Wam napisała, jakie miałam przeboje z moim facetem, powiedziałybyście,
            że jestem nienormalna, że dawno powinnam go zostawić, tym czasem byłąm tak
            głupia, że dałam mu szansę i co? i jest super już od dłuuugiego czasu, żadnych
            przykrych niespodzianek i jestem zadowolona, ze podjęłam taką dezyzję, on z
            resztą też.
    • estel7 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 10:52
      Trzymam kciuki.
      A dziewczyny dobrze radzą - małżeńska terapia tez sie przyda.
      Albo chociaż taki weekendowy wyjazd dla małżeństw gdzie dostaje się inspiracje
      do dialogu i wprowadzenia do rozmów.
      Np: Spotkania małżeńskie.
      • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:12
        ktos napisal "nie moj cyrk, nie moje małpy "

        No wiec krytykowac nie bede (nie chce mi sie) - ale własnie taka sytuacje z cyrku mi to przypomina. Poczytalam stare posty i dokladnie ukllada sie to w taka "karuzelke" w stylu:

        powazna rozmowa -> testy" o jest lepiej, on nie gra"-> chwila ciszy(brak wywnetrzen na forum w tym temacie ) -> testy: zaczynam byc znudzona, zmeczona, smutna -> cisza przed burza(brak wywnetrzen na forum)-> teksty:" jest zle, mam chyba dość" -> testy: " jest bardzo zle mam BARDZO dosc (maz jest głupi, nudny, gra, nie pdnieca etc) "-> teksty:" bach! mam totalnie dosc i sie rozstajemy " -> "rozstajemy sie", on sie spakowal /zostal wytrzucony (lub : "mysle o tym by go spakowac/wyrzucic", chce zeby odszedl") -> pytania " co zalatwic zeby sie rozwiesc", "jak znaleśc pracę" -> tekst : "rozmawiamy/dajemy sobie szanse" -> chwila ciszy na forum ...-> ni z gruchy ni z pietruchy tekst "jest lepiej on ..." -> teskt" jestem zmęczona, nie kocham go"...etc, itp, itepde i tak do usrania (za przeproszeniem)

        No cyrk , po prostu i mam ochote spytac "'ile mozna" ?smile

        No ale cóz - zycze powodzenia i "życia długo i szczęsliwie" smile
        • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:15
          czyli mamy błędne koło współuzależnienia...?

          a zatem liczba bohaterów dramatu zwiększyła się do dwóch (dwojga) a
          liczba ofiar drastycznie spadła do jednej (życzę skutecznej
          antykoncepcji, aby nie rosła)
          • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:28
            Od jakiegos czasu stosuje najskuteczniejszą antykoncepcję, wiec o moje
            rozmnazanie martwic sie nie musisz.
          • teqilaa Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:34
            Kotka taki cyrk może trwac długo. Nie bede wdawać się w szczegóły ale
            znam problem Mony doskonale i namacalnie wręcz! z tym że my zaczeliśmy
            od terapi małzenskiej. W momencie kiedy lepeij zaczelismy sie miedzy
            soba komunikowac problem uzaleznienia od kompa sam sie rozwiązywał.
            Tych "jest lepeij" przerobiłam chyba dziesiątki!! az do tego jednego
            ostatecznego kiedy wprost wyartykułowałam albo teraz albo won! mineły 4
            lata i nie zaluje. Tak więc Kotka czasem warto zawalczyc a jak on to
            wykorzysta to juz inna bajka.
          • bacha1979 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:46
            Uwaga na temat antykoncepcji była raczej mało subtelna.
            • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:49
              lolinka jest zazwyczaj malo subtelna w wypowiedzi.
              • elan-o100 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:58
                mona_mayfair napisała:

                > lolinka jest zazwyczaj malo subtelna w wypowiedzi.

                co nie zmienia faktu, że ma rację.
                • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:05
                  Oczywiscie, ze nie. Ja pretensji nie mam o to, co lub w jaki sposob ktos
                  napisal. Lolinka rację ma, ja o tym wiem. Teoretycznie moją sprawą jest, czy mam
                  jeszcze plany prokreacyjne, czy nie i to, w jaki sposob zamierzam zadbac o
                  wlasne zdrowie psychiczne, ale nie boli mnie specjalnie to, co tu zostalo
                  napisane, bo poniekad pokrywa sie z moimi planami smile
                • tabakierka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:06
                  elan-o100 napisała:

                  > mona_mayfair napisała:
                  >
                  > > lolinka jest zazwyczaj malo subtelna w wypowiedzi.
                  >
                  > co nie zmienia faktu, że ma rację.
                  >

                  co nie zmienia faktu, że to nie jest sprawa lolinki i hell nie pyta
                  lolinki o radę w tej kwestii.
                  • elan-o100 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:10
                    tabakierka2 napisała:

                    > elan-o100 napisała:
                    >
                    > > mona_mayfair napisała:
                    > >
                    > > > lolinka jest zazwyczaj malo subtelna w wypowiedzi.
                    > >
                    > > co nie zmienia faktu, że ma rację.
                    > >
                    >
                    > co nie zmienia faktu, że to nie jest sprawa lolinki i hell nie
                    pyta
                    > lolinki o radę w tej kwestii.


                    tak samo jak nie jest sprawą żadnej z nas jej życie małżeńskie, ale
                    zakładając tego typu wątki, daje niejako prawo do wypowiedzi na ten
                    temat. Prawda?
                    >
                    >
                    • tabakierka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:18
                      elan-o100 napisała:


                      > tak samo jak nie jest sprawą żadnej z nas jej życie małżeńskie,
                      ale
                      > zakładając tego typu wątki, daje niejako prawo do wypowiedzi na
                      ten
                      > temat. Prawda?
                      > >

                      ale nikt nie ma prawa rzucać chamskich tekstów i porad z dupy
                      (jakby to powiedział przyjaciel mojego męża), które chyba nikogo nie
                      interesują, a najważniejsze, że nie interesują hell, bo tematem
                      watku nie jest 'czy i jak powinnam się zabezpieczać'.
                      • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:48
                        E tam Rysa, co sie przejmujesz? Od wczoraj na forum jestes, ze nie przeiwdzialas
                        tego?wink
                      • exotique Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:03
                        > ale nikt nie ma prawa rzucać chamskich tekstów i porad z dupy
                        > (jakby to powiedział przyjaciel mojego męża), które chyba nikogo nie
                        > interesują, a najważniejsze, że nie interesują hell, bo tematem
                        > watku nie jest 'czy i jak powinnam się zabezpieczać'.

                        tematem nie jest, ale wyszlo w praniu.
                        czyli co, teraz watkujemy tak by bylo wszystkim wygodnie, czy by bylo szczerze?
                        bedziemy se miodek z dziobkow spijac? jakos nie widze takiego rozwiazania-
                        magiel by zdechl szybko.
                        • tedesca1 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:19
                          zgadzam się z tabakierką,
                          a pomiędzy spijaniem miodku, a rzucaniem chamskich tekstów jak słusznie wyżej
                          koleżanka zauważyła - z dupy - niczemu nie służy, no może jedynie lolince,
                          która może być dumna z tego, że dowaliła hell,

                          > tematem nie jest, ale wyszlo w praniu
                          ale co wyszło przepraszam? wyszło, że hell wyrzuca i przyjmuje z powrotem, a nie
                          że ma zamiar rodzić kolejne dzieci
                          • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:24
                            tedesca1 napisała: a ni
                            > e
                            > że ma zamiar rodzić kolejne dzieci
                            >

                            hehe, bo zamiar mam zupelnie odwrotny, tym bardziej to sie do mnie ma, jak piesc
                            do oka wink Z tym, ze piszac na forum licze sie z tym, ze watek zmieni nieco
                            temat, zazwyczaj tak jestsmile
                            • elan-o100 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:46
                              mona_mayfair napisała:



                              >
                              > hehe, bo zamiar mam zupelnie odwrotny, tym bardziej to sie do mnie
                              ma, jak pies
                              > c
                              > do oka wink Z tym, ze piszac na forum licze sie z tym, ze watek
                              zmieni nieco
                              > temat, zazwyczaj tak jestsmile

                              a pomimo tego znajda sie oddani adwokaci big_grin
              • bacha1979 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:59
                No gdybym nie była subtelana to nazwałabym rzecz po imieniu, znaczy, że tamta
                uwaga byłą zwyczajnie chamska.
        • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:41
          Kotka, widze ze uwaznie sledzisz to, co pisze... Z jaka dokladnoscia to
          pozbieralas do kupy, jestem pod wrazeniem. I nie zaprzeczam, tak bylo (jest), z
          tym, ze nie wiem, czego chcialas tym dowieść?
          • zuzia36 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:47
            trzymam za was kciuki!!!!!!
            zrobiłaś tak jak Ci serce podpowiadało. Tez tak zrobiłam jakiś czas temu. Łatwo
            doradzać jak się samemu nie jest w takiej sytuacji.
            Trzymaj sie i powodzenia!!!!
          • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:55
            Niczego.
            Czekam na kolejny obrót karuzeli smile
            • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 13:56
              ps. jeszcze jedno - mysle ze wiele szans juz dawałas - wiec pewnie jedna wiecej
              jedna mniej nie robiwiekszej róznicy . A czy jest w tym sens i do czego to
              prowadzi - to juz twój problem i twoje wybory.

              zycze jak najlepiej
              • teqilaa Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:06
                Kotka powiem tylko tyle, zanim sie porzygasz na karuzeli to troche
                tych obrotów musi być. Chodzi o o to żeby ją próbować zatrzymac zanim
                puści sie pawia. I własnie to Mona robi. Wyjścia sa dwa albo sie uda
                albo puści pawia, ale wtedy już bedzie dobitnie wiedziała.
            • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 14:01
              I jak myslisz, w ktora stronę sie obroci?wink
              • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 16:38
                nie mam raczej złudzeń smile
                ale moge nie miec racji smile
                • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 16:39
                  Się okaże z czasem. smile
    • exotique Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 16:59
      hmmm
      gdybym sie zalozyla, to bym miala wygrany zaklad. ale sie nie zalozylam.
      Wiedzialam, ze tak bedzie.
      Mona, Twoje zycie, Twoje decyzje.
      Mam nadzieje, ze chlop sie ogarnie i tyle.
      A jak nie, to nie, znow bedzie szarpanina emocjonalna. mnie dzieciaka szkoda.
      Fundujecie mu dosc specyficzne rozrywki. Mialam nadzieje, ze bedziesz po prostu
      konsekwentna w dzialaniu.

      Ale jak wam sie ulozy, to bede sie cieszyc waszym szczesciem.
      • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:13
        Ex, wydaje mi sie, ze z tej sytuacji niestety nie ma wyjscia takiego, zeby sie
        na dziecku w jakis sposob nie odbilo. Jesli jest, to prosze o wskazowki.
        • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:26
          exotique - bardzo dobrze napisała : KONSEKWENCJA
          a nie jak choragieweczka na wietrze - raz tak innym razem w druga strone

          jesli podejmujesz decyzje o rozstaniu - i mowisz to dziecku - to rob to w
          takim momencie kiedy wiesz na pewno ze twoja decyzja jest nieodwolalna ,
          dobrze i ostatecznie
          ja przemyslana ...

          mysle ze to jeden ze sposobow zeby sie "nie odbijało" na dzieciaku.
          • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:39
            ja mam wrażenie (znowu będzie że lolinka mało subtelna, ale huk
            tam...), że generalnie niedojrzałe emocjalnie, egzaltowane,
            fiubździowate, dresiarskie, tipsiarskie, albo mocno zaburzone
            (*niepotrzebne skreślić, niezbędne wstawić jeśli zabrakło) panienki
            rzucają na prawo i lewo przy każdej kłótni tekstami "spier!@#$%^"
            "wynoś się" "żądam rozwodu" "nas już nie ma" "koniec z nami" "nie
            chcę cię" itp. I zadzieje się coś w sumie lekkiego, w porównaniu z
            problemem zasadniczym (którym na ogół jest osobowościowe porabanie
            pani lub pana lub częściej obojga) i tacy się rozstają. Jeśli pani
            jest w sieci aktywna, ogłasza to wszem i wobec, a potem... odwołuje.
            No coooo? Tylko krowa nie zmienia poglądów.....

            Albo to właściwe wczesnej młodości, albo porąbaniu smile etap dość
            podobny zaliczyłam, posklejać się UDAŁO, ale świadomym wysiłkiem obu
            stron - przede wszystkim ukierunkowanym na zwiększanie
            samoświadomości, emocjonalnych mechanizmów działania, absolutne
            zastopowanie działań przeszłych, dopracowanie komunikacji itp itd....
            I dlatego pewnie niewielu się udaje.
            • setia Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:00
              faktycznie lolinka, pamiętam, że zaliczyłaś etap niedojrzałości emocjonalnej/
              egzaltowania/ fiubździowatości/dresiarstwa/tipsiarstwa/albo mocnych zaburzeń
              (*niepotrzebne skreslić) i ogłaszałaś w sieci wszem i wobec, że się rozstajesz,
              a potem zmieniłas zdanie.
              widzę, że dzięki terapii nabyłaś trochę fachowego słownictwa, brawo!
              • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:04
                mocnych zaburzeń smile i niedojrzałości emocjonalnej smile
                (po wykreśleniu niepotrzebnych)
                Dlatego każdemu gorąco polecam szukanie pomocy.

                P.S. Lepiej Ci się zrobiło, jak mi spróbowałaś dowalić? Podniosło Cię
                to na duchu? Dowartościowało?
                • dlania Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:13
                  Loli, ja mysle że chodzi o to, że troche zbyt kategorycznie podchodzisz do tego
                  co ma zrobić hell. Że ty wiesz co dla niej dobre, a jak ona robi/mysli cos
                  innego to jest be i chuj. Bo ty jestes doświadczona, po terapii i ty to wszystko
                  wiesz. I dobrze - tylko pozostaw hell prawo do samodzielnego podejmowania
                  decyzji, nawet gdyby miała ona dla niej mieć nienajlepsze konsekwencje. Ty już
                  przestałas jej doradzać - ty jej siła narzucasz wlasne zdanie.
                • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:35
                  Ale jak ty dowalasz to jest ok? Najpierw pojechałaś po cesi, teraz jeździsz po
                  hell, kto będzie następny? Poza tym moim subtelnym odczuciu jazdy hell są niczym
                  w porównaniu z twoimi. To TY się teraz dowartościowujesz mieszając z błotem inne
                  forumki.
                  • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:43
                    i znowu: jeśli się uprzejmie wczytasz (czego notorycznie nie robisz -
                    nie umiesz? no dobra, nie wnikam...), zauważysz (mam nadzieję), że ja
                    najczęściej w wątkach tego typu wypowiadam się zupełnie nie ad.
                    personam - ogólnie piszę, o prawidłowościach w sytuacjach tego czy
                    innego typu....

                    i na ogół działa to wg zasady "Uderz W Stół" - a obrończynie
                    uciśnionych się odezwą tongue_out, bo prawda w oczy kole...
                    • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:47
                      Loli, meliski sie napij smile Jestes jak zdarta plyta, jak babcie kocham... Ja
                      pisze A, ty na to - terapia, pisze o dupie maryni- twoim zdaniem na to tez tylko
                      terapia... Opanuj sie. Jak Tobie tak pomogla, to swietnie, z tym , ze jakos nie
                      widac. Pozwol laskawie ze ze swoim zyciem zrobie to, co bede uwazala za sluszne.
                      • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:56
                        jestem jak zdarta płyta - dziękuję, ze to dostrzegłaś i odbieram
                        zdecydowanie in plus, a przy okazji - to najlepsza metoda
                        wychowawcza, przyda ci się, opanuj i ty...

                        meliska mi się właśnie skończyła sad aczkolwiek preferuję herbatę z
                        cytryną smile

                        Rób z życiem co chcesz, rżnij dalej ofiarę wykorzystywaną i kopaną
                        przez wszystkich (z podłą lolinką na czele of course), dalej
                        przerzucaj na wszystkich odpowiedzialność za swoje życie - masz do
                        tego pełne prawo. Tyle, że musisz uwzględnić fakt, że niektórych (np.
                        omawianą podłą lolinkę, która ci dokopuje), to po prostu, po ludzku
                        wkurza.... wnerwia.... irytuje maksymalnie...

                        Nie jesteś jedynym człowiekiem, który miał lipny start. Śmiem
                        twierdzić, że nie miałaś najmocniej przerąbane w życiu... natomiast
                        co z tym zrobiłaś/ zrobisz - to twoja, tylko i wyłącznie twoja
                        odpowiedzialność.

                        I bunt, złość w tobie przeciwko prawdzie mówionej w oczy też o czymś
                        świadczy... że boisz się zmian.

                        Na tym milknę w niniejszym wątku stosując się do starego powiedzenia
                        o perłach, co to się ich nie rzuca, gdy nie warto.
                        • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 13:01
                          Bogu dzięki. Lolinka daj se spokój. Od serca Ci radzę. Otóż przyjmij do
                          wiadomości, że inni też są inteligentni, elokwentni, oczytani i też liznęli na
                          tyle psychologi by się połapać na tym co robisz. A co robisz? Dowartościowujesz
                          się kosztem innych, od paru tygodniach strzelasz jak kulą w płot, próbując być
                          uszczypliwa i zabawna, co ci nie wychodzi. Jeśli ktoś ma być wieprzem to TY. I
                          stawiam dolary przeciw orzechom, że góra za pół roku to TY będziesz smędzić na
                          forum. Masz fazy jak sinusoida albo cykle jak cykl miesiączkowy pingwina
                          cesarskiego.
                    • dlania Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:52
                      Tak loli, zupełnie nie ad personam: hell pyta o ziołowe uspokajacze, a ty jej 4
                      razy odpowiadasz na temat i zupoełnie nie ad personam że ma iśc na terapie.
                      W dodatku, kurde, jestem warościową, zdolna baba, nie musisz sie
                      dowartościowywać złosliwościami na forum - jakos mi sie nie kojarzysz z
                      poziomem: "jeśli się uprzejmie wczytasz (czego notorycznie nie robisz -
                      > nie umiesz? no dobra, nie wnikam...), zauważysz (mam nadzieję),
                      > i na ogół działa to wg zasady "Uderz W Stół" - a obrończynie
                      > uciśnionych się odezwą tongue_out, bo prawda w oczy kole..."

                      Nakręcasz sie i obrażasz wszystkich jak leci...
                      • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:55
                        o to, to.
                        Dokładnie Dlania. W tym wątku lolinka2 specjalnie i z premedytacją przynajmniej
                        z 3 razy stosuje sztuczki poniżej pasa.
                    • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 12:54
                      Ze niby co? To Ty nie czytasz..nie chcesz, albo nie umiesz, albo to twoje nożyce
                      brzęczą. Mam zacząć cytować posty? Wolałabym Ci tego oszczędzić..
                    • totorotot Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 21:49
                      Loli- masz rację z polecaniem terapii, zawsze się przyda jak życie się sypie. Warto jednak pamiętać, że dla niektórych najskuteczniejszy jest kop w dupę od przyjaciela, a inni są tak pokaleczeni, że kop jeszcze bardziej zdołuje... Sugestia nieposiadania kolejnych dzieci wyrażona nie najsubtelniej niemal zawsze podziała na matkę jak płachta na byka...
                      Ja wiem, że Ty chcesz dobrze dla Hell... ale warto pamiętać, aby pomagając innym samemu się nie dołować. Ja już nie udzielam rad np. Cesi (którą bardzo lubię), bo albo bym musiała rzucać mięchem (co ją ukrzywdzi), albo składać ładne zdania, samej destruktywnie się wkurwiając.
                      Mona, trudno poskładać taką sytuację i zadowolić wszystkich. Nie wiem, co Ci poradzić. Bardzo mi z tym źle. Wierzę, że dokonasz jak najlepszej dla siebie i dziecka decyzji, bo sama wiesz, co to przerąbane dzieciństwo.
              • mandziola Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:17
                Ale ona przynajmniej szukała fachowej pomocy i z dołka się wygrzebała. Zatem ma
                prawo mówic to co mówi - bo sama to przeszła.
                • dlania Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:21
                  A całkiem wyszła?
                  Może za 2-3 lata to loli sie będzie mogła czegos nauczyc od malolaty hell?
                  Terapeuta lekarstwem na wszystko? ha ha.
                  • mandziola Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:28
                    Ja nie mówie, że całkiem,bo tego nie wiem. Ale otwarcie przyznaje się do takich
                    doswiadczeń...Wydaje mi sie, że ktos kto przeszedł cos takiego lub podobnego na
                    własnej skórze ma prawo powiedziec troszkę więcej niz ktos, kto takie przezycia
                    zna z brazylijskich seriali.
                    • dlania Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 10:07
                      Wiedza Loli jest niezwykle cenna - ale to jest zycie Hellious, ona decyduje, czy
                      z tego doświadzcenia i wiedzy zechce skorzystać. Nie ma sie co narzucać - każdy
                      ma prawo uczyc sie na wlasnych błędach. A może w przypadku hell zycie potoczy
                      sie inaczej?
                  • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:47
                    dlaniu, z porąbań osobowościowych dość dynamicznie wychodzę cały czas
                    od 2005... (od wspomnianego kryzysu, który co niektóre z lubością mi
                    wypominają)
                    z porąbań biologicznych nie wyjdę do końca życia... i mam tego pełną
                    świadomość. Zdaniem mądrzejszych niż forumowiczki nie ma aktualnie
                    potrzeby wspomagania się farmakologią.

                    A teraz wszem i wobec: odpieprzcie się łaskawie od mojej psychiki.
                    Dziękuję za uwagę.
                    • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 08:35
                      lolinka2 napisała:

                      > A teraz wszem i wobec: odpieprzcie się łaskawie od mojej psychiki.
                      > Dziękuję za uwagę.

                      Skoro tak, to Ty loli odpieprz sie laskawie od mojej smile
        • exotique Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 17:23
          Hell, w jakis sposob zawsze sie odbije- mnie chodzi o to, ze takie rozstania i
          powroty i rozstania i powroty i rozstania zaburzaja cala strefe bezpieczenstwa
          dzieciaka.
      • loolipop Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:52
        no to trzymam kciuki!
        cały w tym ambaras....

        życie pokaże mam nadzieje ze sie uda
    • serei Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:23

      Hell jeśli powiem, że spodziewałam się tego wątku będziesz zła? Naprawdę życzę
      Ci jak najlepiej, ale powiedz tak szczerze naprawdę wierzysz w tą całą rozmowę?
      robisz to bo chcesz mu dac jeszcze jedną szansę czy raczej ze strachu przed
      widmem samotności i utrzymania się bez pracy? Odkąd jestem na maglu widziałam
      kilka Twoich wątków o beznadziejnym chłopie po których następowały wątki o
      koniecznym znalezieniu pracy, o trzymaniu kciuków za pracę itd.... ( tak jak
      Kotka wyżej napisała)
      Powiem co ja widzę w Twoich wypowiedziach, działasz na zasadzie "chciałabym ale
      mi się nie chce", tak jest w szukaniu pracy i wzięcia odpowiedzialności za
      walący się związek.
      Piszesz, że mąż chodzi na terapię bo jest uzalezniony od gier a co z Twoim
      uzależnieniem od internetu? produkujesz wątki masowo, pod jakimkolwiek nickiem
      nie występujesz to dziennie jest to dziesiątki, setki Twoich wypowiedzi
      zaczynając od rana na późnym wieczorze kończąc i wiele z nich dotyczyło użalania
      się ile to Twój chłop spędza czasu przed kompem, a co z Twoim uzależnieniem? nie
      powiesz mi, że Twoje dziecko nie jest pokrzywdzone przez Twoje wielogodzinne
      ślęczenie na forum.
      Lubię Cię ale Twoja strategia "jestem wiecznie pokrzywdzona przez los" jest juz
      irytując i męcząca. Chcesz coś zrobic ze swoim życiem to zrób a nie zakładaj
      kolejnych wątków o tym jak Ci źle.
      I nie napiszę Ci że jesteś głupia, jesteś po prostu jak wiele młodych dziewcząt,
      które fundując sobie dziecko i męża za szybko dorosły, a niekoniecznie tego
      chciały.
      Jeśli chcesz uratowac ten związek to nie mów chłopu "postaraj się abym znów cię
      pokochała" ale Ty też daj jak najwięcej z siebie.
      Naprawdę życzę ci jak najlepiej choc zapewne w to nie wierzysz po tym co
      napisałam. Chcesz byc brana na forum poważnie to pokaż że jesteś poważną dorosłą
      osobą a nie kolejną matką którą życia zmusiło do takich a nie innych wyborów.
      I dobra rada, zacznij od odklejenia się od monitora, nie pisz o szukaniu pracy
      tylko faktycznie jej szukaj, nie pisz o walącym się małżeństwie tylko je ratuj.
      • mona_mayfair Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:29
        Dzieki Serei za kubel zimnej wody. Masz w tym wiele racji. Jestem chyba
        wyjątkowo oporna na wszelie nauki ktore niesie zycie, bo tyle razy kopnelo mnie
        w dupe, a ja nadal daje sie kopac...
        • serei Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:43

          więc teraz Ty kopnij życie i nie daj mu się. Ze szczerego serca Ci jak najlepiej
          życzę kiss
          • e.logan Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 17:53
            Przepraszam hell ale myslisz ze tylko tobie zycie nie szczedzilo
            kopow? ...

            Znowu zagralas stara metoda( o ja biedna.)Przestan sie nad soba
            uzalac, litowac tylko zawin rekawy.
            Wymagasz do m a co ty dajesz?..
            TYlko dwoje na terapi malzenskiej macie szanse. Przeciez takich
            ostatnich szans, powaznych rozmow macie juz za soba troche i co?..
            Czym ta sytuacja rozni sie od innych by mialo sie wam TYM razem
            udac? Zamiast gadac zrob cos , przelam to magiczne kolo a nie czekaj
            na manne.. samo nic sie nie stanie od gadania tez nie.
        • nutka07 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:24
          Wyjdz wreszcie z roli ofary.
          Nie jestes juz bezradnym dzieckiem uzaleznionym od rodzicow.
          Ty decydujesz o swom zyciu.
      • elan-o100 serei 12.02.10, 17:52
        zgadzam sie w 100%. amen smile
        • dlania Re: serei 12.02.10, 17:57
          Trzymam kciuki za twojego faceta.
    • mr.hellious Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 20:33
      Czesc Wam panie i panny smile Czesciowo o mnie tu mowa tongue_out To moj pierwszy post na
      tym forum i mam nadzieje ze nie ostatni ;D
      • dlania Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 20:35
        No tak... zamienił stryjek siekierke na kijek
        (czyt. uzależnienie od gier na uzaleznienie od forumwink)
        • mr.hellious Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 20:39
          Heh bez przesady. Duzo slyszalem o Was i mam ochote poczytac troszke.
          • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 20:44
            Cyrk...
            mówiłam smile
            • mr.hellious Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 20:48
              Cyrk??? Bo??? Jakies argumenty czy tylko slowka rzucone tak sobie???
              • serei Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:24
                Nie dziwie sie ze wam sie w malzenstwie nie uklada skoro obydwoje na
                forum dyskutujecie. Slowo daje zenada roku. Pomyslcie o odlaczeniu
                internetu bo niedlugo bedziecie o sobie nawzajem watki zakladac.
                • doral2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:29
                  albo komunikować via GG...
    • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:31
      Myślę, że ktoś sobie robi jaja z hell uncertain
      a co do lolinki, to niestety widać, że rzuciła terapeutę i jej odbija. Nie chcę
      być złośliwa, ale loli też miała podobne jazdy z rozstawaniem na forum, więc
      zapomniał wół...
      • kotka.zielonooka Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:37
        epistilbit napisała:

        > Myślę, że ktoś sobie robi jaja z hell uncertain


        Mozliwe ... bo az faktycznie trudno uwierzyc.
        • totorotot Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:02
          jeśli ktoś faktycznie sobie robi takie jaja, to jest to wyjątkowe świństwo

          a co do ratowania tego związku- nie czuję się na siłach, by coś wyrokować czy komentować, zawsze warto ratować związek, ale jak pomyśle o dziecku, ktore wychowuje sie w awanturach-a sama byłam takim dzieckiem- to wydaje mi sie, ze lepiej jak w domu jest spokoj, cisza, miła atmosfera.
        • aguacate Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:03
          Hell, wiesz, jak przeczytalam twoj post, trzy razy patrzylam na date
          sprawdzajac, czy to swiezy, czy jakis wyciagniety watek. Mialam
          wrazenie, ze juz go czytalam.
          Gdy napisalas, ze sie rozwodzisz, trzymalam po cichu kciuki za
          ciebie, bo mysle, ze jestes silna w glebi babka, tylko pogubiona.
          Oprocz terapii dla par, mysle, ze potrzebujesz psychologa, zeby
          sobie SIEBIE po ukladac. Czego ci zycze.
      • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:53
        informuję uprzejmie, że lolinka terapeutę posiada i na terapię
        uczęszcza smile
        to ad. troski o mój stan

        co do moich rozstań via forum, epicośtamcośtam, wspomniałam o tym z
        całą otwartością, więc gdybyś miast analizować mój stan zajęła się
        uważnie lekturą (polecam, wątek pasjonujący tongue_out), zauważyłabyś zapewne
        ten wpis...
        • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:56
          To zmień raz jeszcze, bo na prawdę widać w twoich postach wiele żółci i agresji.
          Nie śledzę z zapartym tchem twoich wątków.
          • epistilbit Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 21:57
            Aha, jak ci sprawia trudność przepisanie nicka, to można go skrócić. Twoje
            epicośtamcośtam jest dla mnie oznaką lekceważenia i braku szacunku. Bez odbioru.
          • lolinka2 Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 22:06
            epistilbit napisała:

            > To zmień raz jeszcze, bo na prawdę widać w twoich postach wiele
            żółci i agresji
            > .
            > Nie śledzę z zapartym tchem twoich wątków.

            Epicośtamcośtam, weź proszę głęboki oddech.... a tera posłuchaj:
            sugerowałam przeczytanie WĄTKU, który jest pasjonujący, nie
            reklamowałam własnej twórczości forumowej... nie musisz czytywać mnie
            z zapartym tchem.
    • karra-mia Re: Ostatnia szansa. 12.02.10, 23:16
      no i od rana wątrek zamienił się w tragikomedię...
      • exotique Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 16:27
        nudno bylo, to sie nuda skonczyla big_grin
        • pulcino3 Re: Ostatnia szansa. 13.02.10, 16:52
          ja nie wierzę w ostatnie szanse, jestem sceptyczna i na twoim miejscu mona
          myślałabym już tylko egoistycznie o sobie nie byłoby już dal mnie żadnego MY

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka