Dodaj do ulubionych

program telewizyjny

25.10.10, 20:53
z 1987 roku wpadł mi w rękę. opublikowany w nieistniejącej już trybunie ludu.
program pierwszy startował o siódmej programami edukacyjnymi dla szkół - fizyka, chemia, język angielski, programy dla rolników, dziennik telewizyjny, jakiś film, dziennik, i koniec o 22.30.
program drugi startował o 16 również dziennikiem i programami publicystycznymi, kończył o 22.30 dziennikiem.
program rosyjski jako wisienka do tortu.

co ludzie wtedy robili, gdy w telewizorni nic nie było do oglądania??
macie jakieś pomysły??
Obserwuj wątek
    • olinka20 Re: program telewizyjny 25.10.10, 20:58
      No jak to co?
      Pili wódke i seksili sie na potęgesmile
      • sewa.49 Re: program telewizyjny 25.10.10, 21:23

        --Te programy edukacyjne to ja ze szkoly pamietam, bo nam znudzona nauczycielka na lekcjach wlaczala big_grin
        No jak to co robili?
        Do roboty chodzili, bo przymus pracy byl, albo w kolejkach stali big_grin big_grin big_grin

        < Nie ma piekniejszego uczucia od tego, ze moge Cie kochac ponad zycie.>
    • karra-mia Re: program telewizyjny 25.10.10, 21:35
      no jak to co? dzieci kochana dzieci
      • amoreska Re: program telewizyjny 25.10.10, 21:52
        A pamiętacie NURT - Nauczycielski Uniwersytet Radiowo - Telewizyjny?
    • ez-aw Re: program telewizyjny 25.10.10, 22:40
      U nas wieczorami się czytało książki, grało w gry (często karty), jakieś krzyżówki itp smile
      Całkiem fajnie było.
      • asiaiwona_1 Re: program telewizyjny 26.10.10, 10:37
        chyba się wtedy spotykało ze znajomymi bez konieczności zapowiedzenia się miesiąc wcześniej wink Ale ja wtedy baaaaaardzo młoda byłam więc mogę się myli
        • asiaiwona_1 uciekło mi... 26.10.10, 10:38
          mogę się mylić. Ja w każdym razie się wtedy uczyłam pisać literki big_grin
          • olinka20 Re: uciekło mi... 26.10.10, 10:45
            W 87 to ja pewnie cyzelowałam szlaczki- zmora mojego dziecinstwa.
            Po wuj musialam to rysowac??
            -
            • asiaiwona_1 Re: uciekło mi... 26.10.10, 10:48
              żeby ci się ręka wyrobiła. Moja młoda np ma problem z tempem pisania i właśnie powinna dużo takich szlaczków rysować, żeby jej się łapka wyrobiła. Tak mi tłumaczyła pani w szkole.
              • olinka20 Re: uciekło mi... 26.10.10, 10:53
                Ale ja juz umialam prawie 2 lata pisac wiec rękę miałam wyrobioną big_grin
                A rysowanie i cyzelowanie tych szlaczkow doprowadzało mnie do szału.
                A im bardziej sie wkurzaąłm tym mniej sie starałam wink
                • asiaiwona_1 Re: uciekło mi... 26.10.10, 10:57
                  olinka20 napisała:

                  > Ale ja juz umialam prawie 2 lata pisac wiec rękę miałam wyrobioną big_grin

                  No tak, ale pani musiała zająć się całą klasą, a nie tylko tobą tongue_out Taki program był, że trzeba było te szlaczki rysować.
                  Mnie też one trohę wkurzały. Ja poszłam do szkoły rok wcześniej, ale nie zaczełam od września bo musiałam najpierw przejść te wszystkie testy, więc potem musiałam nadrabiać zaległości. I o ile pisanie literek jakoś mi szło w miarę szybko to rysowanie tych szlaczków było wkurzające. Jeszcze ja nie wiedziałam czy szlaczki to twórczość dowolna ucznia, więc przesrysowywałam dokladnie co do koloru tak jak miała koleżanka, od której pożyczyłam zeszyt big_grin
                  • sueellen Re: uciekło mi... 29.10.10, 10:30
                    a ja nie pamietam tych szlaczkow. N coś tam bylo takiego ale nie bylo to jakoś speckalnie wkurzające. szlaczki sama później rysowałam na marginesach - taka moda była.
            • w_miare_normalna Re: uciekło mi... 26.10.10, 15:42
              A ja się urodziłam w 87 wink
              • mona_mayfair Re: uciekło mi... 26.10.10, 17:03
                noo, w końcu ktoś młodszy ode mniebig_grin
                • ez-aw Re: uciekło mi... 26.10.10, 20:40
                  Czytając was zaczęłam się zastanawiać ile lat ja miałam. Całe 12 smile
                  Czyli 6 klasa podstawówki.
                  Chodziłam na dyskoteki (nie mylić z randkami), odrabiałam lekcje, masę czasu na dworze z dzieciakami. Do tego ta reszta, czyli: czytanie (zostało mi do dziś), karty (mąż nie lubi, a szkoda) itp.
                  Zdecydowanie było fajnie. I z ludźmi się wtedy widywałam częściej (choć nie miałam telefonu), niż teraz kiedy zawsze mogę zadzwonić i się umówić. Wtedy się zwyczajnie do kogoś szło i tyle.
    • mona_mayfair Re: program telewizyjny 26.10.10, 10:57
      w '87 to ja sie chodzić uczyłam, bo miałam cały rokbig_grin
      • asiaiwona_1 Re: program telewizyjny 26.10.10, 10:58
        mona_mayfair napisała:

        > w '87 to ja sie chodzić uczyłam, bo miałam cały rokbig_grin

        Od dziś proszę mówić do mnie na pani ty .... małolato tongue_out
        • mona_mayfair Re: program telewizyjny 26.10.10, 11:06
          phi, zazdrościsz?tongue_out Jam młoda i piękna i taka będę dłużej, niż Tytongue_out
          • mm969696 Re: program telewizyjny 29.10.10, 17:15
            jeśli mamy być precyzyjni to będziesz tak długo młoda jak każdy inny , tylko w innych latach.
    • najeeli Re: program telewizyjny 26.10.10, 12:22
      ja miałam 11 lat i latałam po osiedlu, wchodziłam na budowy i podpalałam trawe na polach
      • prigi Re: program telewizyjny 26.10.10, 13:15
        ja też, ja też. zwłaszcza z tą trawą. tylko nie miałam 11 a 8 lat,a le biegałam za bratem 11letnimtongue_out
        zawsze mieliśmy skitraną saletrę, aby leiej się łąki palliły, i bawiliśmy się w chowanego latając po stosie wielkich betonowych rur. jak o tym pomyślę teraz to ciary po plecach przechodzą
        a zimą wojna na śnieżki, do domu się przebrać w suche ubrania i znów na śnieg-to były czasy, ech...
      • sokolasty Re: program telewizyjny 29.10.10, 14:08

        > ja miałam 11 lat i latałam po osiedlu, wchodziłam na budowy i podpalałam trawe
        > na polach

        A przeczytałem "popalałam trawkę"
    • pszczolaasia Re: program telewizyjny 26.10.10, 13:34
      nie musze miec pomyslowwink ja to pamietamwink
      ludzie sie wtedy czesciej spotykali ze soba. latanie po lesie z fuflami to byla normlana rzecz. wrecz obowiazkowabig_grin biwaki, plywanie, wyjazdy pod namiot do lasu, na splywy, nad jeziora, do ciotlki na wies...
      jakbym teraz mojego brata ktory sie w 1990 urodzil poslala pod namiot to by chyba padl z glodu i wyziebieniaindifferent
      • pszczolaasia Re: program telewizyjny 26.10.10, 13:38
        i jeszcze nie wiem jak u Was, ale u nas w noc swietojanska caly nasz fyrtel ze tak powiem gromadnie robil ognisko. zawsze. nastolatki- w 1987 bylam latka juz- zbieraly z gowniazeria drewno z lasu, szykowalismy patyki na kielbase i o godzine 18-stej sie zaczynalo. obowiazkiem anszym bylo uzbierac tak duzo zeby starczylo i dla starszyny do rana.
        o 18-stej mysmy zaczynali potem ok. 20-21 wszej zlatywali sie rodzice nasi i sie zaczynalosmile
        kiedys jakos tak ludzie potrafili ze soba rozmawiac i bawic sie. co nie znaczy ze tesknie za tamtymi czasami...ech. czy zachwuje sie juz jak kombatant?suspicious
        • mona_mayfair Re: program telewizyjny 26.10.10, 13:43
          W noc świętojańską u nas płoną stosy na plażysmile Ludzie wianki puszczają czy co tam jeszcze. Fajnie jestsmile
          • pszczolaasia Re: program telewizyjny 26.10.10, 13:55
            wciaz to robia? bo u nas jakos to umarlo...indifferent szkoda.
            • mona_mayfair Re: program telewizyjny 26.10.10, 13:55
              Chyba robią. Jeszcze ze dwa lata temu robili.
              • donerkasia Re: program telewizyjny 26.10.10, 15:32
                ano spotykali się ze sobą, mieli dla siebie i znajomych czas
                • zales239 Re: program telewizyjny 26.10.10, 16:01
                  dzieciakitongue_out
                  ja byłam rok po maturze i pracowałam w Orbisie,i prowadzałam się za raczke z przyszłymsuspicioussmile
                  rodzice cześciej się spotykali ze znajomymi,imieniny,urodziny,bez okazji,ksiązki były w obrocie non stopsmile
                  a i jeszcze kombinowanie coby tu zrobic do jedzenia,bo w sklepach jeszcze nie było za różowosuspicious
    • paskudek1 Re: program telewizyjny 27.10.10, 11:02
      w 1987 roku miałam 13 lat i: chodziłam do szkoły, ganiałam po podwórku, latałam do sąsiadki się pobawić, czytałam książki i odrabiałam lekcję. A dorośli pracowali, spotykali się ze sobą, oglądali tę telewizję w której nic nie było.
    • jowita771 Re: program telewizyjny 27.10.10, 14:11
      > co ludzie wtedy robili, gdy w telewizorni nic nie było do oglądania??
      > macie jakieś pomysły??

      Pal sześć telewizję, ale internetu nie mieli!
      • doral2 Re: program telewizyjny 27.10.10, 21:49
        i telefonów.
        nawet stacjonarnych smile
    • fajka7 Re: program telewizyjny 27.10.10, 22:04
      Dolar nie ściemniaj, że nie pamiętasz, co się wtedy robiło.
      Wydaje mi się nawet, że pamiętasz ciut lepiej ode mnie.
      Pamiętam, że za mojej młodości spędzało się więcej czasu w grupie równieśniczej, że tak powiem, a nie jak obecnie - na licznych zajęciach dodatkowych.
      Na przykład ja z koleżanką specjalizowałyśmy się w wycieczkach rowerowych (ona Jubilat, ja Wigry 5) po niezabezpieczonych placach budowy dużych obiektów. Budowali tzw. supersamy o wdzięcznych nazwach Krystyna albo Jadwiga. Ale najfajniej było jak budowali wielki szpital wojewódzki i bardzo nowoczesny.
      Potem nawet w nim leżałam na wyrostek i też było super - drzwi szklane, jednorazowe strzykawki, kafelki, jakieś automatyczne rozwiązania - byłam zachwycona, wszystko mi się podobało. Z tego entuzjazmu wyszarpałam do chaty potem wór toksycznych śmieci - głównie zużytych kroplówek i strzykawek - które przechowywałam i wielbiłam w szufladzie w swoim pokoju.
      Do dziś się matce nie przyznałam jaka głupia byłam.
      • kretynofil Ale slodkie ;) 29.10.10, 10:09
        > Z tego entuzjazmu wyszarpałam do chaty potem wór toksycznych śmieci - głównie zużytych kroplówek i strzykawek - które przechowywałam i wielbiłam w szufladzie w swoim pokoju.

        Przeurocze smile

        Przypomnialo mi sie jak moja matka dorwala sie do szafy w ktorej trzymalem swoje historyczne skarby i bezlitosnie wypie*dolila to wszystko na smietnik nawet na pol minuty nie przestajac sie drzec jak opetana wink

        W kontekscie watku: w tamtych czasach sie zbieralo. Wszystko! Bo wszytko moglo sie przydac.

        A dzieciaki jak to dzieciaki: bawily sie swobodnie na dworze, malowaly, probowaly ogladac gwiazdy przy pomocy rosyjskich lunet z plastiku, chodzily do MDK na rozne zajecia. Fajnie, kurna, bylo wink
    • dwunasta1 Re: program telewizyjny 29.10.10, 10:52
      Pamiętam, że namiętnie grało się w gumę przed blokiem, a wieczorami leciały słuchowiska w radio. Miałam też kolekcję płyt winylowych z bajkami, m.in. Guliwera i kota w butach. Coś mi jeszcze świta, że lubiłam "Gawędę", taki zespół dziecięcy.
      Jakoś nie nudziłam się wtedy smile mile wspominam tamte czasy
    • assijka Re: program telewizyjny 29.10.10, 11:08
      Ech, to były czasy... w dzień z dzieciakami na podwórku: guma do skakania, sznur, piłka, państwa miasta, klasy...wieczorami z rodzicami albo graliśmy w planszówki(do dziś uwielbiam monopolsmile) albo w karty. U mnie w domu nawet taki magiczny radziecki projektor do bajek był: robiło się zaciemnienie w pokoju, włączało projektor i cały wieczór oglądaliśmy bajkismile) Albo głośno czytaliśmy książki. A latem czy zima to już obowiązkowo: cały dzień na dworze i bieganie po parku, bitwy na śnieżki...Nikt się nie nudził.
    • makbyt Re: program telewizyjny 29.10.10, 11:17
      Cału tydzień się czekało na "Powrót do edenu". Rozmawiało i dyskutowało się o tym co było w telewizji.
      Teraz nawet ludziom nie chce się gadać o czymkolwiek. Nawet o polityce się nie dyskutuje.
      W 1987 miałam 13 lat.
    • jacm76 Re: program telewizyjny 29.10.10, 11:30
      w lato zaraz po szkole wszystkie dzieci bawiły się na dworze w klasy , gumę , kapsle ( wyścig pokoju ) w zimie wylewało się lodowisko pod blokiem i grało w hokeja albo zjeżdzało na sankach z góry . W telewizji oglądało się filmy dwa razy w tygodniu raz w sobotę puszczano zagraniczne westerny lub kryminały i w czwartki leciał porucznik borewicz . Grało się w karty i szachy jak ktoś miał Eurobiznes to gościł pół bloku u siebie . Wycinało się zagraniczne samochody z czwartkowego ,, świata młodych " albo zbierało plakaty ze ,, Sztandaru Młodych " Starsi zaglądali na ostatnia stronę ,, Żołnieża " smile Stało się w kolejkach w pustych sklepach czekając na cokolwiek co rzucą , kupowało się co żucili na sklep a nie co się chciało , jak zobaczyłem pierwszy raz banana nie wiadomo było jak to jeść smile . Pod blokiem był zawsze tłum dzieci ,na imieniny czy urodziny albo święta przychodziło do domu po 40 osób . Jedno jest pewne w tamtych czasach żeby zabić nudę trzeba było rozwijać wyobraźnię i pielęgnować przyjaźnie .
      • krociech jak ktoś miał Eurobiznes to gościł pół bloku u sie 29.10.10, 12:02
        To prawda.
        Była jeszcze wersja "Fortuna". A ze Świata Młodych można było jeszcze wycinać komiksy, tylko wtedy nie można było zdaje się wycinać uśmiechu numeru, bo był po przeciwnej stronie, ale mogę się mylić.
        • krociech Re: jak ktoś miał Eurobiznes to gościł pół bloku 29.10.10, 12:04
          Podsumowując: Internet to gówno. Ze starych czasów można by zaś przywrócić jakieś 95% z pożytkiem dla wszystkich. Poza tym nie rozumiem tekstu "była telewizja edukacyjna"="nie było co oglądać". To teraz nie ma co oglądać - telewizja edukacyjna została zastąpiona nagimi udami pań i nagimi torsami panów w TVN.
    • arckrotoszyn Re: program telewizyjny 29.10.10, 11:40
      '87 - lat 12. obok mojego osiedla rozciągały się niesamowite chaszcze i ruiny murów. dobra zabawa gwarantowana. inaczej bawiła się starsza młodzież, która w owych murach obalała winko, a dziewczyny wychodziły z trawą i piaskiem na plecach smile łuki, strzały i budowanie szałasów. całodniowe rypanie w piłę. oczywiście komiksy czytane po dwieście razy. żużel na rowerach.
      teraz bawię się trochę inaczej, jednak zrzucam to na karb faktu, iż osiedle owo mieściło się obok browaru, a nieco dalej znajdowała się wytwórnia win. natury nie oszukasz.
      • nina_simone Re: program telewizyjny 29.10.10, 12:44
        W 1987 roku miałam 21 lat. Pamiętam, że strasznie dużo czasu spędzało się w gronie znajomych. Przesiadywało się w ich domach całymi dniami i nocami( co jakiś czas u kogoś innego) ale najchętniej u tego, kto miał sprzęt stereo i dobre nagrania. Popijało się piwko, prowadziło dyskusje egzystencjalne, omawiało obejrzane filmy, przeczytane książki i wyżerało z lodówki wszystko. Snobowaliśmy się na Stachurę i Wojaczka. Chodziliśmy gromadnie do kina a po kinie do kawiarni.
        Graliśmy także w Eurobiznes albo w karty, głównie w tysiąca i makao.
        Wraz z przyjaciółmi chodziłam po górach. Przeszliśmy mnóstwo kilometrów, paliliśmy ogniska, graliśmy na gitarach i śpiewaliśmy wywrotowe pieśni Kaczmarskiego.
        Niektórzy z nas byli harcerzami, instruktorami z kręgów Małkowskiego. To już była poważna działalność nierzadko okupiona kłopotami z SB(temat na inny wątek).
        Bardzo tęsknię za tamtymi czasami...
        • ola_rataj Re: program telewizyjny 29.10.10, 13:47
          heheheh ja miałam 17 lat, dokładnie coś takiego pamietam jak nina-simone smile Chodziło się do ludzi, siedziało i gadało. Do DKF-ów się chodziło oglądało i gadało, do kawiarni się chodziło i gadało. W kawiarni się kupowało krem sułtański, galaretkę pokrojona w kostkę (w trzech kolorach) posypaną suchymi rodzynkami, bajaderki, kawę z fusami heheheheh pełnoletni kupowali winiaczek - cokolwiek to było wink
          No i rzeczywiście Stachura rządził. Ciekawostka, wczoraj przez przypadek wysłuchałam "nie brooklińskiego mostu' w wykonaniu starego dobrego małżeństwa i jakoś poza sentymentem nie poczułam nic więcej wink a wtedy szarpało za jelita, za serce heheheh do wyboru... wink
          I łaziło się, łaziło, łaziło i gadało, gadało, gadało. Góry były trendy wink Wyciągnięte swetry, długie spódnice, za krótkie dżinsy... To się dobrze komponowało z harcerstwem wink
          Byłam w tym zwykłym ZHP wink ale przysięgę składaliśmy klasyczną, przedwojenną.
          W następnym roku zaczęłam jeździć do mojej pierwszej miłości do Gdańska smile gdzie regularnie ganialiśmy się po starówce z UB-cją po mszach w św. Brygidzie. Pamiętam, że tego nie cierpiałam sad ale cóż miłość jest ślepa wink))) To były czasy... Ale nie chciałbym ich powrotu. Wolę dzisiejsze realia wink))) choć młodość tam została wink)))
    • vladcz Re: program telewizyjny 29.10.10, 12:47
      Przynajmniej były programy edukacyjne, a nie to, co mamy teraz seriale, telezakupy i głupie teleturnieje i inne bzdury, a w międzyczasie reklamy, które jeszcze bardziej podnoszą poziom pauperyzacji społeczeństwa. Statystycznie mamy dziś społeczeństwo bardziej wykształcone niż wtedy, ale ...

      Aha, dodam jeszcze, że w 1987 roku miałem 9 lat smile
    • alinaw1 Re: program telewizyjny 29.10.10, 12:52
      Z postu wynika dość żałosny wniosek: gdy nie ma nic w telewizji- nie ma nic do roboty. ja świadomie nie ma telewizora i uwierzcie- moje życie jest kolorowe, a moje dzieci nawet nie jęknęły, że chciałyby mieć go.
      • alinaw1 Re: program telewizyjny 29.10.10, 12:59
        I jeszcze dodam, ze w 1987 zaczęłam studiować. To były cudowne czasy, mnóstwo się działo, byliśmy szalenie kreatywni, nie przypominam sobie żeby ktoś narzekał na nudę, wręcz przeciwnie. W akademiku na Narutowicza był chyba statystycznie jeden telewizor na cały korytarz (w pokoju rzecz jasna), oglądało się tylko sport. Czy obecnie młodzi ludzie przesiąknięci reklamą, tańcami na lodzie, showami i serialami naprawdę nie potrafią już zorganizować sobie wartościowego czasu bez TV? Czy główkują, jak to kiedyś można było żyć bez tV sat i stu kanałów? Nie uwierzycie, ale można. Teraz też można, czego dowodem jestem ja i moja rodzina!
    • ktonoja Re: program telewizyjny 29.10.10, 13:12
      dużo się czytało: baśnie, polską literaturę młodzieżową,; w gry planszowe się grało, w bierki, pchełki, karty. W dzień skakało się w gumę na podwórku i w kabel. Grało się w kozła, państwa miasta (w piłkę), kwadraty(też w piłkę), a w domu w statki, kropki, kółko i krzyżyk... Było co robić smile
    • nenes22 Re: program telewizyjny 29.10.10, 13:12
      87 lat 8
      uff, u babci na wsi, u której sporo czasu się spędzało: karmienie zwierząt, przekarmienie kurcząt (parę zawsze padało z powodu naszych (moich i 2 braci) zabiegów dokarmiających), pomoc przy gospodarstwie, zbieranie truskawek, malin, porzeczek, budowanie namiotów z dużej ilości koców, pomaganie w ogródku, włażenie na drzewa i siedzenia tam z parę godzin, chodzenie na poziomki na „dzioły”, zbieranie ziemniaków jesienią, a później pieczenie i jedzenie z kwaśnym mlekiem, albo prosto od krowy (nieraz godzinę się siedziało i obserwowało babcię jak doi krowy).Granie w piłkę z wujkami i ciotkami, wdrapywanie się na poddasze stodoły i skoki na siano w dole, szukanie rano jajek na tym sianie smile. Chodzenie nad rzeczkę i godzinami budowanie tamy z znoszonych kamieni, liści, gałęzi. Pomoc przy rąbaniu drewna (układanie na stosik) i wielu innych czynnościach domowych (do dziś wspominam robienie masła w takiej dużej maślniczce czy jak to się tam nazywało). No zawsze było coś do zrobienia.

      W mieście – zabawy w piasku (budowanie fortec z kanałami wypełnionych wodą to było to!! Nawet w tym i późniejszym wieku), w chowanego, podchody, pomidora, dwa ognie, raz dwa trzy patrzę, na trzepaku (nieraz parę godzin na niewiadomo czym). Namioty z kocy budowane co rano, wieczorem składane i umawianie się na kolejne dni. Skakanie na skakance, guma, po deszczu zabawy w kałużach. A jak zaczęli budować obwodnice obok domu – RAJ!! Łażenie po kopcach ziemi, ucieczki przed robotnikami, zjeżdżanie na deskach po tych kopcach ufff… Chodzenie na wyprawy na „inne/obce” osiedla. Dzwonienie z budki telefonicznej – to też była zabawa!! Odwiedziny u pół tuzina koleżanek z tabunem innych było codziennością.
      Zabawą też było łażenie do pijaczków siedzących po krzakach i proszenie o drobne na loda (dawali w 99%).
      Zimą oczywiście sanki, bitwy na śnieżki, bałwan, budowanie iglo no i łyżwy.
      W domu były klocki, lalki, malowanki, klej, włóczka, bibuła, blok rysunkowy, plastelina, mnóstwo gier planszowych, karty, puzzle (tata zwoził z kontraktów w Czechosłowacji czy Bułgarii), łomotanie się z braćmi, pomoc w domu (w tym także przyprowadzanie braci z przedszkola) czy na działce, gdzie pieliło, sadzało, kopało się na ile można było w tym wieku. No człowiek się nie nudził smile))
      TV było raczej na zasadzie 5-10-15 w soboty, teleranek w niedzielę, filmy czy seriale typu Niewolnica Isaura całą rodziną. Notabene włączanie TV to też była zabawa bo zanim się rozgrzał, my suszyliśmy przyciski (takie srebrne) suszarką, bo się włączały wszystkie na raz.
      • majadeblij Re: program telewizyjny 29.10.10, 14:03
        ja mialam 11 lat.
        pamietam, ze moi rodzice w kraty sobie grali czesto a my ksiazki czytalismy.
        pozdrawiam,
        maja
      • maniaska Re: program telewizyjny 29.10.10, 14:26
        Ja całe dnie spędzałam przed blokiem na podwórku. Zabawa na trzepaku. Och to były czasy...
        Zabawa w sklep na ławce, podchody,skakanie w gumę, robienie sekretów. Pamiętacie sekrety? Takie małe co nieco za denkiem butelki zakopane w ziemii? Spotakania u sąsiadów, nawet wymienne nocowanie u koleżanek. No i takie "kluby sąsiedzkie" tworzyło się, spotykałyśmy się w piwnicy, śpiewałyśmy, rozwiązywałyśmy krzyżówki, jadłyśmy lody...nic groźnego smile Teraz to nawet nie myślę co by się działo jak młodzież miałaby klub w piwnicy...
        PS. Do dzis sie dziwię że od tego skakania w gumę nam nic nie jest bo skakałyśmy po betonie z 2 godz dziennie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka