Dodaj do ulubionych

Mallard (będzie dalej o polszczyźnie)

06.01.11, 10:55
wiesz co mnie faktycznie w tej nowomowie polskiej delikatnie wkurza?
że ktoś mi dziękuje za życzonka
wysyła mi paczuszkę i pieniążki
że do 'starego' 33-letniego chłopa w rodzinie wszyscy mówią Krzysiu. wszyscy. mój ojciec zwraca się do swojego zięcia Krzysiu!

te wszechobecne zdrobnienia, zwłaszcza w męskich ustach prawdziwych lub internetowych (a zwłaszcza w tych drugich) są dla mnie drażniące, infantylne, niemęskie, przesłodzone do rzygi

no, wyrzuciłam to z siebie tongue_out
Obserwuj wątek
    • dezetta Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 11:04
      Jak będziesz miała za niskie ciśnienie to idź na CiPa, jak poczytasz o dzieciaczkach, pieluszkach, buteleczkach, pupeczkach itp. to wyzdrowienie masz gwarantowane. Ja tam nigdy nie wchodziłam, ciśnienie mam książkowe tongue_out
      • grave_digger Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 11:08
        jak powiedziałam mojej siostrze, że jest 'słodka' to odpowiedziała mi, że ja jestem toksyczna. wink
        • dezetta Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 11:11
          Żona mówi z wyrzutem do męża:
          - powiedział byś mi czasem coś słodkiego..
          - miód, kurwa!!
          • grave_digger Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 11:29
            smile
    • bei Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 11:36
      Zdrobnienia, gin, wet- wszystko trawię.
      Ale..ALE wyłANczania, lubiAłam, połtorej roku, miesiaca czasu nie trawięsad
      • red-truskawa Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 19:38
        Zdrobienia tez mnie wkurzaja, ale nie tyle imion co właśnie rzeczowników: kiełbaska, pieniążki, etc ale po szału mnie doprowadza stosowanie na siłe form żeńskich zawodów, np: psycholożka, kardiolożka, laryngolożka oraz nagminne podkreślanie w mediach ze wszystko jest kultowe lub oldschoolowe (własciwie nie wiem czy powinnam to pisac z angielska czy raczej po polski, fonetycznie)
        • doral2 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 19:53
          mniałem
          cuker
          paluchi
          wziołem
          herbatkie

          jak mi się coś przypomni, to dopiszę big_grin
          • amoreska Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 20:02
            Mnie wkurza:
            - labolatorium
            - bibloteka-
            - w datach, np. drugi wrzesień
            • ciepla.kawa Re: Amoreska 06.01.11, 21:35
              a wiesz, tez mnie jakoś te daty drażnią. Ostatnio nawet chyba w teleekspresie mówili, że "otwarcie czegoś tam jest zaplanowane na trzydziestego stycznia"
              • amoreska Re: Amoreska 06.01.11, 21:40
                "trzydziestego stycznia" w przytoczonym przez ciebie kontekście to akurat prawidłowa forma. Źle byłoby, gdyby napisano, że coś jest zaplanowane na "trzydziesty styczeń".
                • ciepla.kawa Re: Amoreska 07.01.11, 08:14
                  No to mnie sie wydawało, że powinno być "trzydziesty (dzień) stycznia". No ale widać ja też się nie znam wink
                  • amoreska Re: Amoreska 07.01.11, 09:21
                    Myślałam, myślałam i zwracam honor.

                    Z językowego punktu widzenia - masz rację. Biernik (zaplanowane na kogo? na co? - na trzydziesty dzień) uzasadnia akurat przytoczoną przez ciebie formę.
                    Natomiast trzydziestego stycznia mogło się coś wydarzyć.

                    Co nie zmienia faktu, że takie niuanse coraz trudniej się wyłapuje wobec powszechności ewidentnych błędów językowych uncertain (pomijając naleciałości regionalne).
            • mallard Amoresko! 07.01.11, 10:43
              Strzał w dychę!
              Pracuję w placówce naukowej
              Mój serdeczny kolega, obecnie pan profesor, człowiek o ewidentnych zdolnościach literackich, posługujący się piękną polszczyzną mówi "labolatorium"!
              Koleżanka - dr inż - również "labolatorium", a dodatkowo pies rasy "lablador"Dodatkowo używa słowa "brać - brał(a)", poza swoim znaczeniem, w znaczeniach: był zdania, uważał, zdecydował, przykład: ja brałam, że na jutro wezmę dzień urlopu.
              Jeżeli chodzi o nią, to czasem się zastanawiam, czy to nie jest jakaś dysfunkcja przypadkiem.
              • pszczolaasia Re: Amoresko! 07.01.11, 10:48
                no i widzita? a nie lepiej w zwyklym labie?tongue_outtongue_outtongue_out
          • otojestemtu Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 22:39
            mój ulubiony - rencami
        • prigi Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 19:58
          oooo, te psycholożki wnerwiają mnie chyba najbardziej. sama walczę o dobre imię zawodu, który wykonuję i na przekór koleżankom przedstawiam się jako technolog a nie technolożkawink
          • dezetta Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 20:19
            Technolożka jest fatalna, podobnie weterynarka. A jak nazwać kobietę kierowcę? Kierownica czy kierowniczka? Oba nie bardzo się nadają tongue_out
            • red-truskawa Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 20:30
              Własnie mnie wkurza ta weterynarka bo uzyskałam tytuł lekarza weterynarii, a w moim fachu pogardiliwie o złym wykonywaniu zawodu mówi się własnie np odwala weterynarke; natomiast psycholożka kojarzy mi się tylko ze zwariowana młoda świnią płci żeńskiej tongue_out
              • ramta-mtam Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 21:46
                To wszystko nic,ostatnio przysłuchiwałam się z nudów rozmowie dwóch młodych ludzi którzy planowali jakiś wyjazd autokarem w góry.I w którymś momencie jeden zapytał co z bagażami,czy do luku czy na górę.A ten drugi mu odpowiada:
                Nie wiem,trzeba się autokarzysty zapytać...

                Myślałam że zejdę z tego świata big_grin
            • mona_mayfair Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 13:16
              kierowczyni big_grin
      • mallard Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 11:03
        bei napisała:

        > Zdrobnienia, gin, wet- wszystko trawię.
        > Ale..ALE wyłANczania, lubiAłam, połtorej roku, miesiaca czasu nie trawięsad

        Całe życie włanczałem i wyłanczałem.
        Syn mnie tak ścigał, aż mnie wyleczył. wink
    • otojestemtu Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 06.01.11, 22:37
      Dlaczemu, no jakoś nie mogę tego strawić
    • fajka7 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 01:51
      Mnie nic nie rozjusza, ale pewne błędy zauważam chętniej niż inne.
      Ostatnio trzyma się mnie rejestrowanie powszechnego, uparcie propagowanego przez media:
      Czy państwo wiecie, znacie, rozumiecie itd.. zamiast Czy państwo wiedzą, znają, rozumieją, życzą sobie itd.

      Ktoś wspominał o datach. Na 3. lipiec i podobne też mam oko. Niewiarygodnie powszechne, a tak nielogiczne aż żeby bolą.
      • doral2 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 07:12
        aha, zapomniałam o swoim ulubionym słówku " nie mam na ścianie KAFELEK".
        aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!
        • dezetta Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 15:45
          A lubisz jak ludzie kupują lub jedzą TEN winogron?? smilesmile
    • pszczolaasia Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 08:51
      przestudiowalam caly wontal...
      perfekcjonistkitongue_out
    • lapwing123 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 09:12
      Poszłem, weszłem. To mnie drażni bardzo. Reszta jakoś ujdzie.
      Ale też nie lubię zdrobnień, ostatnio stałam w kolejce i paniusia robiła zakupy: chlebuś, masełko, 2 jogurciki, kilogram jabłuszek, pomidorki. No wszystko zdrobniła.
      • doral2 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 09:14
        i płaciła za to pieniążkami.

        polacy to taki naród, który wstydzi się pieniędzy, więc nazywa je kasą, forsą lub pieniążkami.
        • grave_digger Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 10:06
          dodam jeszcze od siebie, że przez 10 lat pracy z gimnazjalną młodzieżą przyzwyczaiłam się do tych wszelkich neologizmów.poszłem, wyszłem nie robi na mnie żadnego wrażenia, oraz mnóstwo innych klocków (oczywiście poprawiam, gdy się da), ale raz mnie rozwalił jeden uczeń - przeciął sobie palca, wpadł do pokoju nauczycielskiego i pyta "czy jest tu plajster?" powtarzał kilka razy, bo nikt go nie zrozumiał wink jak się zorientowałam, że chodzi o plasterek opatrunkowy to do dziś się nie mogę pozbierać wink
        • prigi Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 10:11
          ktoś kiedyś tłumaczył, że ludzie płacąc 'pieniążkami' wypierają ze świadomości prawdziwą jego wartość, zmniejszając tym samym kwotę do zapłaty. ale czy to prawda, kto tam wie.
          przyznaję się, że używam słowo 'pieniążki' mówiąc tak do 3,5-latki.
    • mallard Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 10:33
      grave_digger napisała:

      > wiesz co mnie faktycznie w tej nowomowie polskiej delikatnie wkurza?
      > że ktoś mi dziękuje za życzonka [...]

      No mnie też, aczkolwiek tak, jak zdarza mi się skracać (co sam skrytykowałem, jak wiesz), tak zdarza mi się zdrabniać, na przykład do moich dwóch kolegów w pracy mawiam (nie za każdym razem) Maciuś i Waldziu - pierwszy ma 36, drugi 38 lat... wink
      • grave_digger Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 11:03
        co innego powiedzieć Maciuś z ironią, przekąsem, a co innego mówić Krzysiu i tylko Krzysiu w każdym aspekcie. niby poważne chłopy a nie poważne. mnie to drażni.
        • prigi Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 16:14
          mnie ogólnie drażnią zdrobnienia imion dorosłych ludzi. moja przyjaciółka i cała jej rodzina też, namiętnie swojego męża nazywa Krzysiu. jak do jakiegoś małego dzieckauncertain
    • zuska.pl Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 11:33
      A mój mąż wymaga abym do niego mówiła Zbysiu zamiast Zbyszek tongue_out
      I tak mówię mu Zbyszek bo według metryki to on jest pełnoletni big_grin
    • zuzanka79 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 13:45
      Jako, że od jakiegoś czasu pałętam się z małżonkiem ( nie, nie małżemwink ) po różnych przychodniach w jednej widziałam taki oto napis:
      PACJĘCI nie zarejestrowani proszeni są o zgłoszenie się w recepcji.

      No to poszłam do tej recepcji i powiedziałam pani, że nie pisze się PACJĘT tylko PACJENT. A pani na to: nie możliwe. A ja na to: a jednak - po czym wyciągnęłam z książeczki zdrowia nalepkę "dzielny pacjent".
      Błogosławieni, który nie wiedzieli a uwierzyli big_grin
      Dodam jeszcze, że dziś byłam w w.w. przychodni i błąd poprawiłam długopisem, bo kartka jak wisiała tak wisi.
      • ramta-mtam Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 13:47
        Tak, tyle że recepcja jest w hotelach,w przychodniach bywa rejestracja suspicious
        • zuzanka79 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 08.01.11, 11:31
          ramta-mtam napisał:

          > Tak, tyle że recepcja jest w hotelach,w przychodniach bywa rejestracja
          A nie nie, w tej akurat na parterze jest recepcja, w której to recepcji informują jaki specjalista gdzie przyjmuje i gdzie ma swoją rejestrację ( przeważnie to pielęgniarka w gabinecie kajecik ma i tam sobie pacjentów do dra umawia). Laryngolog ma gdzie indziej, okulista ma gdzie indziej. zdrowie psychicznewink gdzie indziej - i tak dalej i tak dalej.
          • ramta-mtam Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 08.01.11, 11:44
            zuzanka79 napisała:

            > ramta-mtam napisał:
            >
            > > Tak, tyle że recepcja jest w hotelach,w przychodniach bywa rejestracja
            >

            > A nie nie, w tej akurat na parterze jest recepcja, w której to recepcji informu
            > ją jaki specjalista gdzie przyjmuje i gdzie ma swoją rejestrację ( przeważnie t
            > o pielęgniarka w gabinecie kajecik ma i tam sobie pacjentów do dra umawia). Lar
            > yngolog ma gdzie indziej, okulista ma gdzie indziej. zdrowie psychicznewink gdzie
            > indziej - i tak dalej i tak dalej.
            Tiaaa.To w przychodni gdzie jest recepcja (według słownika "recepcja
            1. «miejsce w hotelu, pensjonacie przeznaczone do przyjmowania gości i załatwiania formalności związanych z ich pobytem»
            2. «przyjmowanie gości w hotelach i biurach podróży»") domyślam się że można liczyć na kawkę i prasówkę w ramach oczekiwania na swoją kolejkę do rejestracji?
            W takim razie dyżurny komisariatu też siedzi na recepcji a nie w dyżurce, podobnie jak dozorca parkingu w swojej kanciapie big_grin
      • nenia3 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 18:31

        czepnę się tongue_out

        niemożliwe wink
    • amoreska Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 18:30
      Cytatdo 'starego' 33-letniego chłopa w rodzinie wszyscy mówią Krzysiu.

      A jak powinni, Twoim zdaniem mówić - Krzysztofie? (pytam bez uszczypliwości)
      • ramta-mtam Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 20:29
        Myślę że tu chodzi też o formę, nie tyle o zdrobnienie jako takie, czyli że "Krzysiu poszedł tam i tam, Zbysiu naprawił samochód, a Rysiu się schlał"
        Też dostaję szału gdy słyszę coś takiego słyszę.Masakra językowa.
        A do rozpaczy doprowadzają mnie wszystkie baby nachylające się do wózka i robiące tiutiutiu do mojego Gnoma.Kiedyś takiej jednej powiedziałam że jak chce rozmawiać z moim dzieckiem, to po polsku proszę, bo w innych językach jeszcze nie rozumie big_grin
        • papiki Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 20:46
          mam kolegę, 45 lat, 2 m wzrostu - i odkąd go znam (jakieś 15 lat) jest dla większości Krzysiem. Są tacy, którzy zwą go Krzyśkiem. Dla żartu jest Krzysztofem.

          Nienawidzę poszłem. A mam kolegę w pracy, który tak mówi. Uduszę go kiedyś za to.
          • ciepla.kawa Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 07.01.11, 21:08
            A tak - słodkie pierdzące zdrobnienia do dziecka to już w ogóle dramat. Moja matka tylko raz spróbowała w ten sposób mówić do mojego dziecka. Jak to usłyszałam to powiedziałam, że to był pierwszy i ostatni raz jak to zrobiła, bo do dziecka mówimy po polsku.
            Za to moja sąsiadka non stop tak zdrabnia do 2,5 letniego dziecka. Kiedyś próbowala mówić w ten sposób do mojej Majki - moje dziecko popatrzyło na nią jak na idiotkę i nie wiedziało o co kaman.
      • grave_digger amoreska 08.01.11, 09:38
        choćby Krzysiek
        ale oni nigdy nie powiedzieli Krzysiek ani Krzysztofie. i skoro ma na imię Krzysztof to czemu tak do nie go nie mówić? takie straszne to imię? (pytam bez uszczypliwości) wink
        • amoreska Re: amoreska 08.01.11, 10:00
          Może dla nich ciągle jest w wyobrażeniach małym chłopcem?

          A Krzysztof - ładnie, co więcej ta forma imienia podoba mi się najbardziej, choć brzmi najoficjalniej.
          • grave_digger Re: amoreska 08.01.11, 15:22
            "Może dla nich ciągle jest w wyobrażeniach małym chłopcem?"

            to byłoby to co najmniej chore. z resztą, poznali go jako nastolatka.
            • grave_digger Re: amoreska 08.01.11, 15:23
              no właśnie. chyba się nie zrozumiałyśmy. tak się zwraca do niego rodzina, w którą on wszedł - nie jego własna. mówiłabyś do swego zięcia ciągle zdrobniale? z naciskiem na 'ciągle'.
              • amoreska Re: amoreska 08.01.11, 17:11
                To może te osoby mają dominującą naturę ?
                A jak zwracają się do córki? Też zdrobniale?
                • grave_digger Re: amoreska 08.01.11, 17:19
                  i tak i tak. tato częściej mówi właśnie jej pełnym imieniem.
    • beverly1985 Re: Mallard (będzie dalej o polszczyźnie) 08.01.11, 20:28
      Spolszczanie słów obcych przez Wyborczą- np. agencja pijarowa. Boli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka