Chodzi o mnie i tylko i wyłącznie o wasze opinie
Dom jednorodzinny, 2 piętra. Na najwyższym mieszka siostra z rodziną, ma swoje mieszkanie.
Na pierwszym pietrze sypialnię mają rodzice moi, jest też kuchnia, pokój gościnny i małe wc i mój stary pokój (obecnie pierdolnik)
Na parterze 2 pokoje mam ja z synem i duża łazienka.
Dla wszystkich wspólne wejście do domu.
Ja z rodzicami wspólne mam kuchnię, łazienkę i syn często bawi się w pokoju gościnnym.
I teraz tak - moja mama często ma pretensje do mnie, że sprzątając u siebie, nie sprzątam u niej, nie odkurzam, nie myje podłóg, nie ścieram kurzy...
Czy słusznie? Ja mam te 2 pokoje na dole i mój stary - sprzątam w nich, łazienka na dole - sprzątam zawsze ja, w kuchni na bieżąco (naczynia, wyniesienie śmieci, przetrzeć stół).
I szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, że miałabym za moją mamę sprzątać! Owszem, gościnny, kuchnię, korytarze odkurzę czasami. Ale o resztę powinna zadbać (wg mnie) moja mama. jest sprawna fizycznie, nie pracuje, a szczerze mówiąc brzydzi mnie ten syf, który ma u siebie w pokoju, wc (nie pozwalam synowi tam się załatwiać bo to co tam się dzieje.... blech!) i tony kurzu... Kilka razy zwracałam jej uwagę, że mogłaby posprzątać bo brudno. Ona na to, że ma czysto, ale jak jej przejadę palcem po meblach i pokazuję jaki brudny - to sama sprzątani jak Ci to przeszkadza*.
I teraz ciekawi mnie wasze zdanie i jak byście postępowały - w takiej sytuacji?
Zastanawiam się, czy ten kurz nie powoduje tak częstych chorób u młodego, w sensie czy nie ma alergii... Ale alergolog syna zawsze mnie zbywa, czekam aż młody skończy 5 lat i chcę go przenieść do swojej i zrobić testy skórne.