hedna
28.12.12, 19:00
Po krótce...
Mieszkam w bloku (80cio mieszkaniowym) na pierwszym pietrze,od 2 lat z hakiem.Wcześniej mieszkała tu samotna staruszka.W mojej kletce dopiero od niedawna jest jeszcze 1 dziecko,wcześniej były tylko moje (2,5 i 4,5 roku).Nie urządzamy głośnych imprez,nie słuchamy głośno muzyki,nie mamy zwierząt (rybka),nie rzucamy petów przez okno i nie rzygamy przez balkon.Do dzisiaj uważałam,że nie jesteśmy uciążliwi.Od kilku dni raz na jakiś czas słychać walenie po rurach.Poczatkowo nie kojarzyłam tego z zachowaniem moich dzieci (bieganie po domu,śmiech,zabawa,czasem jakieś darcie-wiadomo).Nie dalej jak godzine temu usłyszałam dwie serie rytmicznego walenia w rury/kaloryfer.W tym czasie moje dzieciaki goniły sie dookoła ławy,nie były glośno,po prostu biegały.Włożyłam młodego do łóżeczka i zeszłam na dół do sąsiadów.Jeszcze o nich słowo;małzeństwo w wieku ok.55 lat,On pracuje,Ona chyba nie.Spokojni,kulturalni,Ona dba o odródek pod oknami.Rozmawiałam z nią ze 2 razy jakoś w tamtym roku,mówimy sobie "dzien dobry".Schodzę na dół,pukam,otworzył sasiad,poprosiłąm sąsiadkę i mówię:
-dzień dobry,pani sąsiadko,chcialam zapytac czy moje dzieci przeszkadzają?
-(Ona wkurwiona) tak,bardzo! nie do wytrzymania!
-(ja zdezorientowana) nie wiedziałam...
-(Ona nakręcona ostro) to jest nie do pomyślenia!Bieganie,granie w piłke,skakanie!
-(ja w szoku) oni nie grają w piłkę,oni się gonią dookoła ławy...
-(wkurw sąsiadki sięga zenitu) ale mąż z nimi gra! Z dziećmi się wychodzi na pole grac w piłke,a nie w mieszkaniu!Nie życzę sobie,to jest nie do wytrzymania!Jak tak dalej będzie to zadzwonię do spółdzielni!Na policję!
-(ja-opanowana)Przepraszam,nie chciałabym być złośliwą sąsiadką,postaram się,żeby to się nie powtarzało.
-Trzasnęła drzwiami.
To było jakieś pół godziny temu.Ochlonelam trochę,piszę,żebyście mi powiedziały obiektywnie jak to widzicie.Dzieci zachowują się jak normalne dzieci,ruszają się,wydają dzwięki,żyją.Czesto ich upominałam ,żeby nie biegali bo moze to sąsiadom przeszkadza (i miałam rację).Nie bronię siebie/dzieci,ale uważam,że walenie po rurach to już przesada.Opinię w klatce mamy dobrą,tak sądzę.Co robić???