Się z nimi dzisiaj pokłóciłam i o tyle o ile do córki dotarło i zaczęła swoje śmieci sprzątać o tyle mąż oburzony "ale jak to a ty lepsza?" Ja im tylko przekazałam dość nerwowo fakt...że systematyczność i konsekwencja powodują ,że na 50 m2 może być ciągle porządek jeśli każdy dba o swoje śmieci i jeżeli zeżarli czekoladę to opakowanie wystarczy wynieść do kosza i już będzie porządek,jeśli zjadłem pesto/spagetti/obiad,to myję talerz i jest porządek,brudne ubrania wkładam do kosza albo pralki.Nie wymagam od nich prania,zmywania,odkurzania ale kurde jak każdy po sobie pierdołka jakiegoś nie sprzątnie to bałagan się robi który ja ciągle sprzątam.Mam kuźwa dość...a mój mi jeszcze mówi ale bo ty chusteczki zostawiasz ( mam alergiczny katar) tak zostawiam,o 6 rano wstaję zbieram chusteczki wyrzucam, szykuję dziecko do szkoły i biorę się za sprzątanie...wycinanki porozpieprzane po całym pokoju,puzzle w salonie,reklamówki bo córka ma zamiłowanie do oryginalnych zabaw,w łazience 3 swetry i 3 pary dzinsów pana...nie wiadomo co prać co nie.Pan chory więc leży -obiadki,kawki pod nosek podane ,nawet jak się zwlecze z łóżka to nie opłucze kubka czy talerza zlew to ich miejsce

Wiecie co nie skarżę się ja mogę obsługiwać to towarzystwo tylko niech zrozumieją mnie że jak rzucę łyżkę do zlewu,tata dorzuci to później talerze się posypią,nie wspomnę o praniu .Jak k....wa można zdjąć koszulę garniturową bez rozpinania????Jesuuuu milion przykładów bym mogła podać ale spoko,wypisałam się

(ostatnio ścieląc łóżko znalazłam kilka papierków po batonikach z Lidla) Białe skarpetki w kieszeni czarnych dżinsów.sterta śmieci z kieszeni -bałam się wyrzucić bo może coś ważnego...jakieś numery czy coś ,jak się wkurwiłam to p dwóch tygodniach zostały wyrzucone

Nie wiem jak u Was ale u mnie jest masakryczne bałaganiarstwo,brak współpracy i jeszcze obwinianie mnie że to moja wina