Dodaj do ulubionych

Bałaganiarze:(

23.02.13, 00:45
Się z nimi dzisiaj pokłóciłam i o tyle o ile do córki dotarło i zaczęła swoje śmieci sprzątać o tyle mąż oburzony "ale jak to a ty lepsza?" Ja im tylko przekazałam dość nerwowo fakt...że systematyczność i konsekwencja powodują ,że na 50 m2 może być ciągle porządek jeśli każdy dba o swoje śmieci i jeżeli zeżarli czekoladę to opakowanie wystarczy wynieść do kosza i już będzie porządek,jeśli zjadłem pesto/spagetti/obiad,to myję talerz i jest porządek,brudne ubrania wkładam do kosza albo pralki.Nie wymagam od nich prania,zmywania,odkurzania ale kurde jak każdy po sobie pierdołka jakiegoś nie sprzątnie to bałagan się robi który ja ciągle sprzątam.Mam kuźwa dość...a mój mi jeszcze mówi ale bo ty chusteczki zostawiasz ( mam alergiczny katar) tak zostawiam,o 6 rano wstaję zbieram chusteczki wyrzucam, szykuję dziecko do szkoły i biorę się za sprzątanie...wycinanki porozpieprzane po całym pokoju,puzzle w salonie,reklamówki bo córka ma zamiłowanie do oryginalnych zabaw,w łazience 3 swetry i 3 pary dzinsów pana...nie wiadomo co prać co nie.Pan chory więc leży -obiadki,kawki pod nosek podane ,nawet jak się zwlecze z łóżka to nie opłucze kubka czy talerza zlew to ich miejscesmileWiecie co nie skarżę się ja mogę obsługiwać to towarzystwo tylko niech zrozumieją mnie że jak rzucę łyżkę do zlewu,tata dorzuci to później talerze się posypią,nie wspomnę o praniu .Jak k....wa można zdjąć koszulę garniturową bez rozpinania????Jesuuuu milion przykładów bym mogła podać ale spoko,wypisałam sięsad (ostatnio ścieląc łóżko znalazłam kilka papierków po batonikach z Lidla) Białe skarpetki w kieszeni czarnych dżinsów.sterta śmieci z kieszeni -bałam się wyrzucić bo może coś ważnego...jakieś numery czy coś ,jak się wkurwiłam to p dwóch tygodniach zostały wyrzuconesad Nie wiem jak u Was ale u mnie jest masakryczne bałaganiarstwo,brak współpracy i jeszcze obwinianie mnie że to moja winatongue_out
Obserwuj wątek
    • dziewczyna_bosmana Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 07:50
      Młoda ma teraz dwa lata i już widzę u niej efekty mojego terroru porządkowego. Po skończonym rysowaniu odkłada kredki do pudelka, przeczytaną książkę na miejsce. Troszkę gorzej ze zbieraniem rozsypanych zabawek ale jak pada słowo że jej pomogę to ochoczo pakuje graty tam gdzie trzeba. Czasem jest bunt i już worek zabawek wyleciał, trudno..
      Za to mój mąż to temat rzeka.. O ile śmieci i wszelkie papierki o cukierkach lądują w koszu tak inne kwestie załamują mnie do reszty. Ubrania rzucone częsciowo na kosz do brudów i nie wiem czy brudne czy jeszcze nie (żeby on śmierdział to by musiał nosić chyba rok..), wszystko porzuca tam gdzie przestało być potrzebne (kubki, dokumenty, książki, gazety), nigdy nie odkłada rzeczy na miejsce, większość czynności porzuca w połowie (kąpie małą ale już wyjąć zabawki z wanny i wylać wodę to za dużo), gdybym nie zbierała to nie byłoby jak się poruszać po domu, jak zmywa to część naczyń zostaje w zlewie "się odmoczyć", szkoda tylko ze bez wody.. Wczoraj już mu w ostatnim akcie rozpaczy powiedziałam że mam tak dość że mi się wszystkiego odechciewa, może na 3 dni wystarczy mu zapału..
      • asiaiwona_1 Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 09:26
        nie rozpięte koszule garniturowe to u nas też standard. Ale ja przestałam je rozpinać. Mąż sam sobie koszule prasuje, więc to on ma problem żeby je przed prasowanie rozpiąć big_grin
        Skarpetki też zwykle zostawiał tam gdzie zdjął czyli najczęściej w pokoju przy łóżku. Parę razy zrobiłam mu psikusa i nie ruszałam ich, aż w końcu nadszedł dzień gdy z przerażeniem stwierdził, że nie ma czystych skarpet. Teraz się w tym względzie stara i jak się ze 3 pary uzbierają to w końcu wynosi do łazienki. Dla mnie to dziwne bo skoro i tak codziennie idzie do tej łazienki się myć to czemu tych skarpet nie zabiera.
        Mamy zmywarkę, ale czasem trzeba umyć coś ręcznie. Więc umyje tylko to co jest w zlewie. Jak na palniku stoi garnek czy patelnia do umycia to już tego nie widzi.
        Och, sporo by opowiadać. Bałaganiarz z tego mojego męża, ale i tak go kocham big_grin

        Ps. Ja do pedantek porządkowych też nie należę, ale ponieważ to ja więcej jestem w domu to razi mnie totalny pierdolnik i chcąc nie chcąc ogarniam to.
    • zuzanka79 Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 11:22
      Zaakceptuj to - od razu będzie Ci lepiej big_grin
      Ja zaakceptowałam krzesełko wink, na chwilę obecną moje 50m2 wygląda tak, że nic tylko granat podłożyć i ociekać. Ale mam to w nosie. Życie jest zbyt piękne by je spędzić na sprzątaniu, praniu i gotowaniu. Tak,tak... wiem co piszę.
      • dziewczyna_bosmana Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 11:41
        My mamy 32 metry i ograniczoną ilość naczyń w kuchni, po 3 dniach musiałabym wjechać spychaczem..
        • grave_digger Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 13:46
          mów do mnie jeszcze.
          dzieci generują potworny bałagan. ciągle i w każdej chwili. mąż mi bardzo pomaga i trzymamy wspólny front przeciwko dzieciom wink ale czasem pękam... ogarniam tylko dolne 80. udaję, że górne 50 nie istnieje wink
    • iziula1 Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 14:11
      Oczywiście,że to twoja wina, w nocy zamiast spać powinnaś sprzątać. Rano miałabyś czysto smile

      A tak poważnie to witaj w klubie.
      Mam 2 chłopaków i męża więc mogę śmiało powiedzieć troje dzieciaków na stanie tongue_out

      Ja stosuje metodę "wku...nia" czyli rzucam cholerami i innymi zaraźliwymi chorobami, straszę karami piekielnymi i moi wtedy zabierają się za sprzątanie.
      Groźby jakie stosuję to:
      - wyrzucenie zabawek walających się po podłodze
      - zakaz komputera/wyjścia do kolegów etc.
      - zakaz tv
      - odmawiam wspólnej zabawy z młodszym dopóki nie zostanie sprzątnięte.
      Dla męża mam inne kary big_grin

      Niestety nie posiadam wiedzy na temat metody akceptowanej przez psychologów która by zadziałała w przypadku mojej rodziny. Wzmacnianie pożądanego zachowanie nie skutkuje. Przejrzeli mnie!

      • doral2 Re: Bałaganiarze:( 23.02.13, 15:47
        a może by tak zaprzestać gróźb, a przejść do czynów??
        jak obiecałaś wyrzucać rozwalone zabawki, to je wyrzucaj.
        będzie mniej do rozpieprzania.
        w końcu ich zabraknie, albo zaczną sprzątać.
        i przyjąć zasadę,że na terytorium wspólnym czyli "salonie" nikt nie syfi.
        niech se syfią w swoich pokojach.
        zostawiony na salonach syf, przerzucaj do ich pokojów.
        nie sprzątaj, tylko przerzucaj.
        w końcu w ich pokojach zabraknie miejsca na syf, więc może sprzątną.
        a jak nie sprzątną, to przynajmniej nie będziesz na to patrzeć.
        brudne gary tez bym zostawiła.
        nawet niechby sterta urosła.
        w końcu komuś zacznie przeszkadzać, albo zabraknie czystych naczyń.
        więc albo ktoś umyje, albo będzie żreć na brudnym.

        tylko trzeba być konsekwentnym i wytrzymałym nerwowo.
        inaczej będziesz zapierdalać do uśmiechnietej śmierci.

        wybieraj.
        • mme_marsupilami Re: Bałaganiarze:( 24.02.13, 18:22
          Tylko konsekwencja ! Nie rob z siebie Perfekcyjnej Sprzataczki tylko przykrec towarzystwu srubke. Nie sprzataja, niech potykaja sie o swoje rzeczy, niech szukaja po sto razy czegos czego akurat potrzebuja, niech jedza z brudnych naczyn. Uwierz, ze strajk przyniesie efekt. Powodzenia.
        • turzyca Re: Bałaganiarze:( 25.02.13, 21:57
          > w końcu komuś zacznie przeszkadzać, albo zabraknie czystych naczyń.
          > więc albo ktoś umyje, albo będzie żreć na brudnym.

          W jednym z najbardziej wstrzasajacych domow, w jakich bylam, byla zastawa plastikowa, kazdy domownik mial swoja i przed konsumpcja wyciagal ja z wielkiej sterty, myl, spozywal, po czym wrzucal z powrotem do zlewu.
          Nie musze wspominac, ze w tej rodzinie instytucja wspolnego posilku nie istniala?


          Bo zasadniczo oprocz takich przypadkow skrajnych ludzie dziela sie na dwa typy: tych ktorzy sprzataja od razu i tych ktorzy sprzataja seriami. (Oraz tych dla ktorych porzadek to puste blaty i dowolny miszmasz w szafkach oraz tych, dla ktorych porzadek to struktura.) Problem z opisanymi tu mezami jest taki, ze oni sa innego typu niz zony. Trzeba sobie wypracowac sposob wspolzycia, pozwalajacy obydwu typom zyc po swojemu i mozliwie bez konfliktow. Przyklad z nierozpieta koszula jest idealny - jedna jest zirytowana, drugiej to zwisa, bo maz sam prasuje (mnie by to zwisalo, bo ja prasuje zapiete). To samo dotyczy bialych skarpetek w dzinsach: niewyjecie skarpetek z dzinsow od razu, a nie tuz przed praniem nie jest problemem, o ile osoba niewyjmujaca i nastawiajaca pranie sa ta sama. Ergo: trzeba oddelegowac ja do nastawiania prania (to jest zadanie dla idiotow, na metkach sa oznaczenia). To samo dotyczy np. niedbalego wieszania prania utrudniajacego pozniejsze prasowanie. Itd itp.
          To nie oznacza, ze osoby sprzatajace po sobie od razu maja czystsze mieszkania niz osoby sprzatajace zrywami - chlop zmywajacy po sobie od razu irytowal mnie nieprzytomnie, bo zlew rzeczywiscie byl pusty, ale nigdy - wg niego - na tyle brudny, zeby go umyc. Chlop zmywajacy seria miewa wprawdzie zlew zawalony dokumentnie, ale potem zmywa i naczynia i zlew. Kwestia wycwiczenia spojrzenia i poczucia ogolnej odpowiedzialnosci za dom.

          Ktorej to odpowiedzialnosci na pewno nie nalezy chlopu z barkow zdejmowac. ;] Np. sprzatajac pokatnie, gdy on jest w robocie.
    • anna_sla Re: Bałaganiarze:( 24.02.13, 00:24
      u nas jest w podobny deseń big_grin
      • 3-mamuska Re: Bałaganiarze:( 24.02.13, 00:50
        U nas tez tak jest choć jest lepiej od kiedy nie sprzątam a wolam.
        Córkę do pokoju bo papierki, syna do kuchni bo notorycznie dzem stoi otwarty na blacie.
        I meza zeby zabrał skarpety, i o dziwo jest lepiej maja swoje zadania i widzę ze jak muszą cos sprzątać na raz to bardziej sie pilnują.
        U nas jest tak. Rano oni wychodzą wiec ja ogarniam chatę.
        I mam czysto do 15.30 o tej porze powioli sie schodzą, o 16.30 jemy objad potem czas wolny i o 18.30 wstaje i gonie wszystkich , syn robi zmywarke , corka ogarnia mąż pomaga najmłodszemu i każdy cos robi. Mówię 15 minut wszyscy razem i bedzie fajnie czysto, a nie ja sama przez godzinę mam graniac.
        Ja dryguje corka to ,mąż to ,syn to , ja to i już.
        W sobotę tez ma każdy przydział.
        No i w tygodniu ja piore, a oni zabierają swoje suche i składają.
        3 razy do roku robię mega porządki i wtedy kilka dni wywalam przestawiam i wtedy gdy odgruzuje to łatwiej na codzień utrzymać czystość.
    • donatellka Re: Bałaganiarze:( 25.02.13, 22:48
      Brak mi słów....zapisałam się do szkoły.Pierwsze zajęcia miałam w sobotę i niedzielę po prawie 8 godzin...no po przerwie paroletniej szkolnej ciut się zmęczyłamsad ale? mąż chory więc leży,córka u babci non stop.Ja wczoraj im pizze zrobiłam pozmywałam stos garów wieczorem,w sobotę chłop spagetti dojadł (córka na wikcie babci) dzisiaj wysprzątałam mieszkanie obiad pod dzioby podałam, dla mnie NIC .Wczoraj jak mnie odebrał ze szkoły mówi "aż taka zmęczona jesteś?" Jak mu zacytowałam tematy zajęć to zbladł....I wiecie co ? Dzisiaj go poprosiłam żeby jutro córkę rano do szkoły zaprowadził i się wściekł że wszystko tylko on,zawsze on,wszystko on robi a ja tylko leżę i jestem po dwóch dniach jakiejś durnej szkoły tak zmęczona że nawet o dziecko mi się nie chce zadbać sad K....waaaa on wozi dupę samochodem na rehabilitację,do lekarza! .Do szkoły ma rzut beretem na piechotę.Wyżalić się chciałamsad Chu....z tym rano sama młodą poprowadzę .
      • turzyca Re: Bałaganiarze:( 26.02.13, 00:08
        >Chu....z tym rano sama młodą poprowadzę .

        Wniosek: baba marudzi, szkola byla lajtowa, a ona leniwa, trzeba na nia huknac, to sie ja ustawi do pionu.
        Jak sobie poscielesz, tak sie wyspisz.
        • olinka20 Re: Bałaganiarze:( 26.02.13, 09:49
          Popieram Turzyce, kobiety maja w ogole tendencje do takiego- nie bede czekac, zrobie to za niego, bedzie szybciej.
          • bei Re: Bałaganiarze:( 26.02.13, 11:08

            Sama jestem balaganiara- tylko co jakiś czas sprzątam po sobie, jak sprzątam po sobie to i po innych, a ci INNI w naszym domu są tacy jak ja.
            Nie ma pedantów, ale co jakiś czas kazde ot tak z siebie robi wzorowy porządek.
            Najmlodszego trzeba zaganiac, ale potrafi posprzątać tak, by było i ladnie i na swoim miejscu.

            Może kup kilka koszy w Ikea- takich tanich np. fniss (poźniej wykorzystasz jako pojemniki) i rozstawiaj tam, gdzie smiecą najbardziej.
            Gdy zobaczą absurdalny wystrój mieszkania to zrozumieją, o co w tym trzymaniu porządku chodzismile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka