oby.watel
18.05.17, 18:41
No i mam problem. Bo wpis to miał być ostatni, ale po drodze wydarzyło się coś, co mnie zaszokowało. I to po raz wtóry w ciągu ostatnich kilku tygodni. O pierwszym szoku pisałem na swoim blogu (aż dwakroć, tu i tu). Drugi miał miejsce 9 maja, ale dopiero teraz się o nim dowiedziałem. Pomyślałem, że warto w zdominowanym przez niezbyt mi przychylne osoby przedstawić swój punkt widzenia, bo reakcja może być bardziej szczera i spontaniczna. Jestem ciekaw ile osób, i czy ktokolwiek, podzieli moje obawy. Z góry przepraszam za styl, ale prowadząc bloga nie trudno mi przestawić się na bardziej bezpośredni.
9 maja TVN wyemitowała program Kuba Wojewódzki Talk Show z udziałem Natalii Nykiel i Tomasza Adamka. Kto oglądał program ten usłyszał zapewne jak bokser chełpi się: Jestem surowym ojcem. Dzieci wiedzą, co mają robić. I żona też. Ja żonę szanuję, ale u mnie jest dyscyplina w domu. U mnie nie ma tak, że dzieci robią, co chcą, robią to, co mówi tata. Niedziela jest, to idziemy do kościoła. Co z tego zrozumiał Bodnar? Że Tomasz Adamek w programie Kuby Wojewódzkiego w TVN powiedział, że kobiety, które są nieposłuszne i nie realizują swoich obowiązków domowych "trzeba lać". Skąd wytrzasnął to "trzeba lać"? A tak mu się jakoś po pisowsku pokojarzyło.
Co w rzeczywistości powiedział Adamek i w jakim kontekście? Natalia Nykiel przyznała, że jest bałaganiarą i nie chce jej się sprzątać. Na to Adamek wykonał gest jakby wymierzał klapsy i mówi "trzeba lać" (38 minuta). Wcześniej Natalia przyznała, że już umie być suką. Bodnar przeszedł nad tym wyznaniem do porządku dziennego, co niebywale dziwi.
Z tych kilku zdań Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, wysnuł wniosek, że Adamek, Wojewódzki (i chyba Nykiel też), oraz TVN promują przemoc domową. Zaś feministki, które też zawrzały świętym oburzeniem, oddały sprawę do pisiowskiej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Gdyby jeszcze trwała okupacja, zgłosiłyby sprawę na Gestapo względnie powiadomiły KGB.
Adamek mówił wyłącznie o swojej rodzinie, a nie o kobietach, nie przekonywał, że jego model rodziny jest czymś godnym naśladowania. Pod koniec audycji przyznał nawet, że swojej żony się boi i nie chce jej "podpaść". Nie wzywał także do przemocy, a sama zainteresowana, którą "trzeba lać" śmiała się ubawiona. Za to oburzył się Rzecznik Praw Obywatelskich który nie może ścierpieć, że ktoś gdzieś jeszcze w tym kraju korzysta z zapisanej w Konstytucji wolności słowa i prawa do swobodnego głoszenia swoich poglądów. Może lekceważyć Konstytucję prezydent, to rzecznik nie może być gorszy.
PiS intencjonalnie manipuluje słowem, naciąga znaczenie, jak pasuje uogólnia, jak pasuje zawęża. Jeśli tak robi też RPO, to znaczy, że jesteśmy w czarnej dziurze z której już się nie wydostaniemy. Są bowiem dwa środowiska mające obsesję na punkcie seksu - kler i feministki. Te drugie poruszą niebo i ziemię, żeby nikt nie odważył się powiedzieć czegoś co im się może nie spodobać, bo od razu podciągną to pod seksizm (Czarzasty), obrazę miliardów kobiet czy promowanie przemocy domowej. A gdy już za pomocą KRRiT wykończą prywatne stacje karami, to pobiegną do telewizji Kurskiego, Trwam, Republika i tam będą bez przeszkód głosić swoje postępowe idee. U boku Ziemkiewicza i innych obrońców praw kobiet.
PS.
Jeśli można prosić, to proszę mi nie zarzucać nienawiści do kobiet czy jakichś innych uczuć wyczytanych między wierszami czy wyssanych z palca i z rzeczywistością nie mających nic wspólnego. Starałem się choć nie bez ironii wyrażać się maksymalnie precyzyjnie, ale jeśli coś jest nie zrozumiałe, to najpierw poproszę o pytania, a dopiero później o ewentualne połajanki. Wydaje mi się, że wszyscy tutaj znajdujemy się po tej samej stronie barykady i w obecnej sytuacji nie powinniśmy dać się rozgrywać i szczuć na siebie.