To już postanowione - jeszcze w tym roku (nie od nowego roku, bo postanowienia wcielane w życie od NR czy od poniedziałku z reguły kończą się fiaskiem

) wypowiadam wojnę nadmiarowi cielska... strasznie się upasłam i jeszcze parę deko, a dogonię swój życiowy rekord

Jestem uzależniona od słodyczy, uwielbiam podżerać podczas pracy - a najwygodniej mi się pracuje w pozycji leżącej z laptopem na brzuchu. No i skutki są jakie są

Postanowiłam więc odstawić słodycze, co łatwe nie będzie, bo czasami mnie dopada taka chcica, że aż drgawek dostaję i robi mi się słabo i wtedy MUSZĘ wszamać coś słodkiego NATYCHMIAST... Poza słodyczami w zasadzie nie jadam jakichś specjalnie kalorycznych rzeczy. Żeby jednak jakiś efekt był, rozważam dorzucenie trochę więcej aktywności fizycznej (na co dzień jeżdżę niemal wyłącznie na rowerze, przez cały rok, ale jak widać to nie wystarcza) i pomyślałam o Chodakowskiej. I tu zaczyna się problem, bo właściwie nie wiem o niej nic poza tym, że istnieje

Wiem, że niektóre z Was stosowały na sobie jej rzeźnickie programy ćwiczeń, tylko co wybrać na początek dla hipopotama, który wystarczy, że przebiegnie 20 metrów, a już dostaje zadyszki?
No i trzymajcie kciuki, kobity, bo do wypieprzenia w kosmos jest dobre 15 kilo...