Mój popalający wieczorem na klatce schodowej mąz (cicho tam, nie psioczyć,
ostatnie pietro - wszystko przez dziure w dachu ucieka) podsłuchiwał kłótnie u
sąsiadów. Pani domu w końcu rzuciła: "Żebym ja własnej śmierci nie dożyła i
żeby moje dzieci pokręciło, jak ja kłamię!!!" a po chwili dodała "... w tym
wypadku..."

Chyba sie zorientowała, że troche ryzyko z tym pokręceniem