Powiedzcie kobiety gdzie są granice miłości? I czy to w ogóle o miłość chodzi,
czy może o tolerancję czy jeszcze ogólniej – o kulturę?
Rzecz w moim chłopie. I jego nałogu. Śmierdzącym, kosztownym, szkodliwym nałogu.
Ja już nie wiem jak mam z nim gadać. Próbowałam milczeć na ten temat, że może
mu tego potrzeba, że sam przemyśli, dojrzeje. Nic. W końcu gderałam na każdym
kroku. Nic. Już kuźwa nie wiem. Niby widziały gały co brały, ale właśnie...
czy to ma być ta moja miłośc „pomimo”? Że pomimo tego, że on pali a nie
powinien, to ja mam to tolerować?
Dlaczego nie powinien:
- śmierdzi toto niemiłosiernie, z gęby, z ciuchów, włosów, mebli. Nie chodzi o
jego ciuchy czy włosy. Ja biorę swój sweter wiszący w przedpokoju i wali jak
niewiem. On potrzyma trochę dziecia na kolanach a potem jej włosy walą.
- drogie toto jest coraz bardziej, a nam dochodów ubyło a wydatków przybyło
- czas toto zabiera, zabiera dzieciom najczęściej, bo jak tata wyjdzie zrobić
herbatę to dzieci nic nie chcą, a jak wyjdzie jarać to akurat idą za nim, on
się wkurza (bo teoretycznie nie chciałby im dmuchać w twarz), oni się wkurzają
że mają wyjść, itd.
- szkodzi zdrowiu, i jego zdrowie – huj (choć chrycha obrzydliwie), ale
podobno palacz bierze sobie 30% dymu, a resztę – otoczenie, a otoczenie to
dzieci alergicy, ciągłe infekcje układu oddechowego, ciągle inhalacje musimy
robić bo się duszą
I on niby te wszystkie argumenty rozumie, ale nic. Twierdzi że to nałóg. A ja
niby nie rozumiem.
Dzień zaczyna od papierosa, i nie jednego. I tak już zwalczyłam jaranie w
kiblu (bo on twierdził że tylko tak się wysrać może). Teraz smrodzi w kuchni.
Generalnie mógłby na balkonie, ale tak z rana w majtkach to nie będzie
wychodził, poza tym nie chcę żeby dzieci patrzyły na ten ohydny widok.
Jak mam fazę że gderam o tym przy każdej okazji (w stylu – o fajny ciuch,
mogłabym taki kupić za 2 paczki fajek, czyli 2 dni) to on – już mi wszystko
chcesz zabrać?! Kurwa czy ja mu hobby jakieś chcę zabrać które nikomu nie
przeszkadza? Chodzi mi o sport który szkodzi całej rodzinie! Przykro mi że on
nie może zrozumieć, a może należy tu użyć słowa – poświęcić się. Powinien się
poświęcić czy ma prawo mieć coś co chce? Czepiam się? Jak z tym kurwa walczyć?
Rozwód?


<-
emama upgrade