Dodaj do ulubionych

prawa męża palacza

11.05.09, 12:29
Powiedzcie kobiety gdzie są granice miłości? I czy to w ogóle o miłość chodzi,
czy może o tolerancję czy jeszcze ogólniej – o kulturę?
Rzecz w moim chłopie. I jego nałogu. Śmierdzącym, kosztownym, szkodliwym nałogu.
Ja już nie wiem jak mam z nim gadać. Próbowałam milczeć na ten temat, że może
mu tego potrzeba, że sam przemyśli, dojrzeje. Nic. W końcu gderałam na każdym
kroku. Nic. Już kuźwa nie wiem. Niby widziały gały co brały, ale właśnie...
czy to ma być ta moja miłośc „pomimo”? Że pomimo tego, że on pali a nie
powinien, to ja mam to tolerować?
Dlaczego nie powinien:
- śmierdzi toto niemiłosiernie, z gęby, z ciuchów, włosów, mebli. Nie chodzi o
jego ciuchy czy włosy. Ja biorę swój sweter wiszący w przedpokoju i wali jak
niewiem. On potrzyma trochę dziecia na kolanach a potem jej włosy walą.
- drogie toto jest coraz bardziej, a nam dochodów ubyło a wydatków przybyło
- czas toto zabiera, zabiera dzieciom najczęściej, bo jak tata wyjdzie zrobić
herbatę to dzieci nic nie chcą, a jak wyjdzie jarać to akurat idą za nim, on
się wkurza (bo teoretycznie nie chciałby im dmuchać w twarz), oni się wkurzają
że mają wyjść, itd.
- szkodzi zdrowiu, i jego zdrowie – huj (choć chrycha obrzydliwie), ale
podobno palacz bierze sobie 30% dymu, a resztę – otoczenie, a otoczenie to
dzieci alergicy, ciągłe infekcje układu oddechowego, ciągle inhalacje musimy
robić bo się duszą
I on niby te wszystkie argumenty rozumie, ale nic. Twierdzi że to nałóg. A ja
niby nie rozumiem.
Dzień zaczyna od papierosa, i nie jednego. I tak już zwalczyłam jaranie w
kiblu (bo on twierdził że tylko tak się wysrać może). Teraz smrodzi w kuchni.
Generalnie mógłby na balkonie, ale tak z rana w majtkach to nie będzie
wychodził, poza tym nie chcę żeby dzieci patrzyły na ten ohydny widok.
Jak mam fazę że gderam o tym przy każdej okazji (w stylu – o fajny ciuch,
mogłabym taki kupić za 2 paczki fajek, czyli 2 dni) to on – już mi wszystko
chcesz zabrać?! Kurwa czy ja mu hobby jakieś chcę zabrać które nikomu nie
przeszkadza? Chodzi mi o sport który szkodzi całej rodzinie! Przykro mi że on
nie może zrozumieć, a może należy tu użyć słowa – poświęcić się. Powinien się
poświęcić czy ma prawo mieć coś co chce? Czepiam się? Jak z tym kurwa walczyć?
Rozwód?


https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<-
emama upgrade
Obserwuj wątek
    • moninia2000 Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:33
      Powiem Ci szczerze- jego zycie, jego zdrowie.
      Oczywiscie NIE WASZYM KOSZTEM. Na pewno nie pozwolilabym palic w
      domu osobie, ktorej dzieci sa alergikami! No kuzwa niech sie troche
      nagimnastykuje i wychodzi na ten balkon albo przed dom.. Nie moze
      paliec w domu, jesli komus to zle robi. Sama pale, ale b.malo, nigdy
      w domu i nigdy przy malej.
      O ile wysranie sie z cmikiem rozumiem..o tyle nie rozumiem
      narzucania smrodu tytoniu innym czlonkom rodziny. To jakbys Ty grala
      na skrzypcach ohydnie i cwiczyla zawsze przy domownikach, np.gdy
      spia. Albo jakbys se pierdziala smrodliwie strasznie w calym domu,
      specjalnie jedzac grochowe codziennie.
      Hm, beznadziejne mi te przyklady wyszly. Coz, tak czy siak, ja bym
      faceta nie przekresala tylko z powodu palenia, ale gadala z nim,
      prosila i tlumaczyla, jak zle robi Wam..
    • krolowazla Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:33
      Współczuję, ja mieszkałam 3 lata z palaczem, teraz córa jak przyjeżdza od ojca
      to cała jest zasmrodzona, ale ojciec problemu nie widzi, podobnie jak Twój mąż.

      Mnie to dziwi, że pali mimo chorób dzieci . szok.
      • zebra51 Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:37
        Współczuję, ja bym opierdalała i to ostro. Ew poszła razem do
        lekarza, żeby lekarz opierdolił.
        Jesli bylabys moja sąsiadką i Twój stary wylazłby na balkon
        smrodzić, to sama bym go za to opierdoliła.
      • asiaiwona_1 Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:38
        myślę, że prośbami i groźbami nic nie zdziałasz. On musi SAM
        chcieć rzucić. Na pewno nie pozwoliłabym na palenie w domu. ja sama
        jestem palaczką (oczywiście nie w ciąży). Mój mąż też pali. Parę
        razy rzucał, więc wiem, że potrafi. Ostatnio zaczą palić za dużo,
        więc ustaliliśmy, że po 22 nie pali, a jeśli zapali to płaci mi
        dychę. ponieważ dycha nie zrobiła na nim wrażenia to podniosłam
        karę do 50 dych od każdej fajki po 22:00. I jest mi winien już 160
        big_grin
    • margotka28 Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:36
      mąż ma rację - to nałóg. Ale niech sobie tym tyłka nie wyciera tylko
      weźmie się w garść i rzuci to w cholerę. jestem palaczek, podobnie
      jak mój mąż. Oboje paliliśy wiele, wiele lat, po paczce dziennie.
      Kilkanaście razy rzucaliśmy palenie, jeśli chodzi o motywację to
      były różne. Niestety po dłuższym lub krótszym okresie abstynencji
      wracaliśmy do nałogu. Obecnie znów nie palimy. Trwa to już ponad pół
      roku. Motywacja: prośby dzieci, kasa, smród. Trzymamy się jakoś,
      chociaż łatwo nie jest.
      Nie wiem co ci radzić. NIe ma jakiegoś skutecznego lekarstwa albo
      zaklęcia. Nikotynizm podobnie jak alkoholizm czy inny "zm" to
      straszne uzależnienie. I aby z niego skutecznie wyjść potrzeba mega
      wielkiej motywacji i mega wielkiego wsparcia.
    • pati.kowalska1 Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:37
      eeee, filipianka, nie obraź się, ale "widziały gały co brały". i
      dlaczego rozwód??????????????????????

      a poważnie: sama palę, ale:
      - nigdy w domu (wyłącznie na balkonie, nawet w zajebisty mróz)
      - staram się nie robić tego w pobliżu młodego

      palenie to na prawdę cholernie ciężki nałóg, ale Twój małż powinien
      zrozumieć, że to JEGO nałóg, nie musi to być Waszym udziałem.
      tym bardziej, jeśli dzieciaki na tym cierpią - dla mnie to nie do
      pomyślenia.
      a przypominam, że sama jestem nałogowym palaczem.
    • madziamamula Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:44
      baaardzo dobrze Cię rozumiem!! Tyle, że u mnie nigdy nie
      paliło się w domu- spacer z psem, zakupy, śmieci itp.

      Jak zaczęliśmy starać się o bejbisa mieliśmy rzucić oboje palenie
      (ja palę dłużej o jakieś 5-6lat). Tak rzucaliśmy, rzucaliśmy,
      oczywiście o kant dupy. Zaszłam w ciążę, przestałam palić, on
      nie. 'Bo jemu jest ciężko'. Mnie natomiast było, oczywiście kurwa,
      lekko, bo rzucić palenie to jak pierdnąć niby. Z dnia na dzień
      musiałam odstawić kawę, papierosy, coolery itp. No ale przecież będę
      matką, no nie? Więc ja mogłam.

      Rodzę za tydzień, a moje chłopię zakupiło plasterki po raz kolejny.
      Wydał na te plasterki odkąd sie znamy wycieczkę all inclusive jak
      nic (fajek mu liczyć nie będę, bo sama paliłam). Taniej by było
      jakby kupował zwykły plaster na metry- efekt ten sam.

      Finał będzie taki, że i ja wrócę do palenia, bo jak inaczej, skoro
      fajki śnią mi się po nocach? A już nie będę w ciąży? A papierosy
      wiem gdzie leżą?
    • bernimy Re: prawa męża palacza 11.05.09, 12:51
      Moim jedynym argumentem, nie do zbicia byłoby zdrowie rodziny. Nie
      do zbicia!
    • kasulka79 Re: prawa męża palacza 11.05.09, 14:42
      Niestety nic z tym nie zrobisz, chyba że mąż zechce się za siebie wziąć. Wiem coś o tym bo mój też kopci. Tyle tylko, że ustaliliśmy zasady. Wydaje kase na fajki bo lubi palić i nie chce rzucać - ja nie gderam ale on: 1. nie pali w domu w ogóle (dotyczy to również balkonu), 2. ma ochotę to idzie wyrzucić śmieci, zrobić zakupy ale wraca po dłuższym czasie niż wyjaranie jednej fajki, żeby ubranie zdążyło trochę wywietrzeć, 3. nie pali w samochodzie, ma ochotę zapalić w trasie - robimy postój dłuższy niż na fajkę, żeby nam nie śmierdział, 4. jak idziemy gdzieś razem a najdzie go na palenie po drodze, to odpowiednio albo nas wyprzedza albo zostaje z tyłu żeby na nas nie leciało. U nas się sprawdza - może namów go żeby spróbował. Nie trzeba było długo czekać, żeby sam poczuł różnicę między mieszkaniem czy samochodem "zajaranym" a takim w którym się nie pali, podobnie z ubraniami, nawet jemu mimo że pali to przeszkadza. Mam nadzieję, że z czasem dojrzeje do decyzji o rzuceniu palenia, czego i Wam życzę wink
      • filipianka Re: prawa męża palacza 11.05.09, 16:53
        kasulka79 świetny systemsmile
        ja też narzekam na logistykę wyjścia, jak np zakupy zapakowane, dzieci jajko znoszą i trzeba jechać a ten se czas znalazł na fajkę, ja rozumiem pub+piwko, kawka+komp, ale to jest relaks a na relaks jest odpowiedni czas, a jak jest czas na zakupy to załatwiamy zakupy i przerywniki mnie nie interesują

        za 3 miesiące zmieniamy mieszkanie i kurde nie chcę następnego zasmrodzić

        pomysł z karami finansowymi też dobrysmile
        może ustanowię specjalną skarbonkę-pudło na puste paczki a na koniec miesiąca zrobię zamianę na ich równowartość na moje przyjemności


        ale i tak najlepsze byłoby pozbycie się tego syfu z naszego życia, czego życzę wszystkim którym to życie uprzykrza


        https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka