18_lipcowa1
11.07.09, 13:28
Bo mielismy ze mezem plany na dzis,,,
Zakupy, jakies tam odwiedziny, ogolnie spedzenie czasu razem bo malo
ostatnio bylo, gdyz ja duzo w domu sama, znudzona siedze a on duzo
pracuje. No to sie cieszylam ze ta sobota w koncu itp.
No i odebral telefon z pracy, ze musi gdzies po kogos jechac,
odebrac i gdzies zawiezc ( jest kierowca w wojsku ).
Maz jako ze obowiazkowy + platne extra zgodzil sie, a ja zrobilam mu
awanture. Wiadomo, ze lubie jak ktos mi plany niszczy, a poza tym
czekalismy oboje zeby razem ten czas spedzic.
No i zrobilam awanture, z piorunami, placzem, ze mogl przeciez
odmowic, ze mogl powiedziec ze jest gdzies daleko i w ogole,,,
No i pojechal godzine temu ,a teraz dzwoni ze juz wraca do domu bo
okazalo sie ze dalo rade sie zamienic, ale wiem ze to na jego
specjalne zyczenie...Bo gdybym tej awantury nie zrobila i
powiedziala ok trudno, to pewnie by pojechal ,a tak poczul sie
glupio wobec mnie i moze znalazl zastepstwo, w kazdym razie wraca
do domu
A mi teraz glupio, bo ja raz ze wybuchowa jestem i w ciazy to zanim
pomysle to sie zaleje lzami i sie dre, dwa ze zmienil to dla mnie.
No glupio mi za ta awanture, choc wiem, ze z drugiej strony mam te
prawo do tej soboty, maz ma prawo odmowic w pracy ale w sumie nie
wiem na ile on sie tam teraz narazil. No i tak...
No bo w sumie moglam powiedziec ''no dobra jedz, na miejscu sie
dowiedz czy da rade sie zamienic'' Wtedy moze i tak by to zrobil a
ja bym nie wyszla na histeryczke.
No nie wiem dobrze zrobilam? On chyba dobrze zrobil, prawda?
Jak teraz go przeprosic albo chociaz jakas skruche okazac?