Ja w przeciwieństwie do Doral odbyłam 10-dniowa podróz nad Bałtyk z przestojem
w stolicy
- woda tez była do kolan - no , do ud, ale trzeba wziąc poprawke na mój
nikczemny wzrost
- nie przytyłam, ale i kurwa nie schudłam, na co po cichu liczyłam, a przeciez
jadłam jak ptaszek

- wracać mi sie nie chciało, super było
- odwyk forumowy przeszłam zadziwiająco dobrze (najdłuzsze rozstanie z maglem
od czasu jego powstania

)))
- w Warszawie odwiedziłam zoo, grób nieznanego zołnierza, jakiś taras nad
Wisłą oraz plac zabaw przy placu Wilsona. No i metro

- mam dla was zdjęcia, jedno nawet specjalnie z mysla o maglu wykonane - będa
wieczorem, bo teraz czekają mnie prania, zakupy itd. I z pracy juz dzwonia,
łośki, ostatniego dnia urlopu nie uszanują;-(
- A ja bardzo prosze o subiektywne strzeszczenia ostatnich 10 dni, bo nie dam
razy przeczytac wszystkiego: kto WRESZCIE urodził, kto ma doła, kogo i co
boli, kto sie z kim pokłócił itd

)))