Żeby was jasna cholera z tym plecakiem: dziecko drugi dzien juz wraca z
rozwalonym zapięciem - światełkiem. 18 chłopa w klasie nie jest w stanie
opanowac chęci uruchomienia i rozłożenia na czynnuiki pierwsze tego mechanizmu.
Światełko jest rozwalane pod nieobecnośc córki, np. na przerwie albo w
świetlicy, gdy bawi sie przy stoliku, a plecak stoi w kącie.
Zauważam, że mam tendencje do załatwiania wszystkiego za dzieci...