Dodaj do ulubionych

O dopalaczach

07.10.10, 23:10
Obserwuję zawieruchę z dopalaczami i miotam się, jak Tewje Mleczarz, bo z jednej strony bym tych handlarzy bez gadania do pierdla powsadzała, a z drugiej strony boję się, czy się pan premier zbytnio się nie zapędzi w tym naginaniu prawa, bo prawo raz nagięte łatwo się juz wyprostować nie daje. No i boje się, że jak sie takie nagięcie prawa w słusznej sprawie uda, to potem korcić będzie do nagięcia w sprawach niekoniecznie słusznych. A z drugiej strony się martwie, że jakby te wszystkie bandziory, obstawiwszy sie świetnymi prawnikami, sprawy o bezprawne zamknięcie sklepów i utratę dochodów powygrywały, to kompromitacja rządu byłaby niewąska i może sie pan Tusk na tym srodze przejechać.
Jednakowoż jedna rzecz niewątpliwie dobra już z tej akcji dla mnie wynikła, a okazało się to dzis wieczorem, kiedy gadałam sobie z moim wnuczkiem i powiedział mi on w tej rozmowie -
jeśli się mówi, że dopalacze to przedmioty kolekcjonerskie, to tak jakby mowić, że marihuana to roślina ozdobna. A potem jeszcze opowiedział mi kawał (przyniesiony ze szkoły):
Idzie facet ulicą, patrzy - puszka z niedopitym piwem- schował do torby. Potem idzie dalej a tam kanister z benzyną i wziął benzynę. Dalej zebrał z ulicy końską kupę, a potem psią. W domu rozbił mu sie termometr i zabrał rtęć. Potem to wszystko wymieszał i zrobił dopalacz.

Nic mi nie przeszkadzało, że dowcip lekki niczym kafar i ugrdulony niemożebnie. Uśmiałam się, powiedziałam że kawał świetny i naprawdę nabrałam troche optymizmu.

Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: O dopalaczach 07.10.10, 23:15
      oby więcej takich dziewczynek i chlopaków nam rosło mądrych, jak Antoś.
    • inna57 Re: O dopalaczach 08.10.10, 08:34
      Dokładnie taki sam huragan myśli miota i mną. Oburza mnie cynizm handlarzy świństwem. Co do marihuany to niestety za sprawą powszechności uprawy można ją znaleźć w większości warszawskich ogródków a raz trafiłam faktycznie na okazały egzemplarz u pewnej starszej damy w doniczce jako roślinkę ozdobną. Starsza dama nie miała zielonego pojęcia czym jest to piękne zielone pieczołowicie hodowane z czystej miłości do domowej zieleniny.

      Ja również staram się z wnukami rozmawiać na temat różnych świństw. Mam już pewne doświadczenie, kiedyś podrzucono mi nastoletnią wychowanicę którą udało mi się uchronić od powszechnego wówczas kontaktu z makowym "kompotem".
    • aniechto.only Re: O dopalaczach 08.10.10, 11:55
      Podobna sprawa była przerabiana ładnych parę lat temu przy okazji zakazu reklamy alkoholu w TV.
      Pojawiły się natychmiast reklamy łódki Bols i piwa bezalkoholowego z puszczamiem oczka do widza. W końcu uznano , że to próba obejścia prawa i reklamy zniknęlły.
      W sprawie dopalaczy jest podobnie - sprzedaż czegos ,co się kolekcjonuje przez nos, to próba obejścia prawa.
      A teraz pytanie brzmi, kto bardziej nagina prawo, rząd czy sprzedawcy dopalaczy. Ja uważam , że ci drudzy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka