02.12.10, 09:23
Nie żeby taki w ogóle poranek, ale poranek szczególny. Poranek w stylu lat siedemdziesiątych. Peerelowski poranek, czyli poranny seans kinowy dla dzieci. Jeden - dokładnie jeden raz stary mnie zabrał na poranek do kina "Tivoli". Pełnometrażowy "Bolek i Lolek". Filmu nie pamiętam; pamiętam, że zaraz po filmie niemal pogalopowaliśmy na Górę Zamkową - to było najbliższe miejsce, w którym w niedzielę można było kupić piwo. Stary nabył od razu cztery i z butelki na butelkę odżywał niczym feniks.

92o.utnij.net
Obserwuj wątek
    • gat45 Re: Poranek 02.12.10, 09:38
      Mój Boże.

      No to ja teraz wiem, dlaczego jestem niezniszczalna i niezatapialna. Rodzice powinni wiedzieć, że to oni sami są posagiem swojego dziecka. Na całe życie.
      • trzecikot Re: Poranek 02.12.10, 09:41
        Tego nie twierdzę. Gdzieś tam niżej napisałem, że czasem jedynym ratunkiem jest odcięcie spleśniałych korzeni w nadziei, że odrosną zdrowe. Tyle, że nawet jeśli odrosną, to nie będą miały nic wspólnego z przodkami. Nima letko.
        • trzecikot Re: Poranek 02.12.10, 09:48
          PS. Tak sobie myślę, że dzieci mają nosa do ludzi - instynktownie uciekałem od starych do dziadka. Uciekałem mentalnie, ponieważ dziadek mieszkał daleko, ale to był dobry świat. Dziadek traktował wódę jak hostię - pił tylko w Wielkanoc i Boże Narodzenie i nigdy do zwały. Dopiero po dziewięćdziesiątce zaczął pić codziennie - codziennie rano kieliszek nalewki z dziurawca dla zdrowotności. Ułan.
          • damakier1 Re: Poranek 02.12.10, 10:30
            I tak sobie myślę, że instynkt Cię nie zawiódł, a dziadek swoją piękną rolę wypełnił znakomicie.
            Widać to w Twoim pisaniu.
            • trzecikot Re: Poranek 02.12.10, 10:43
              Dziadek raz przyjechał zNienackiego. Przyjechał około południa. A mój stary jak co dzień piętnaście po piętnastej wtoczył się do chaty z całym swoim majestatem - czapeczka letko do tyłu, mundur rozpięty, krawat rozchełstany (przez niemal 30 lat słuzżby nie nauczył się wiązać krawata - dochodziło do scen dantejskich w dwóch odsłonach: odsłona pierwsza - sąsiadka wiąże krawat, niestety zmarła na coś ogólne z powodu egzemy, która nie pozwoliła skórze oddychać. Odsłona druga - stary wpadł na genialny pomysł i zaczął prać krawat bez rozwiązywania. Sądzę, że to jest główny przyczynek do tego, że potrafię wiązać krawat na trzy sposoby, a windsor to mi wychodzi tak, że kremówki papieskie wysiadają...
              Wracając do dziadka - ujrzał on oczyma swemi zięcia rozkałapućkanego i wypłacił mu natychmiast takiego pięknego liścia, że klękajta narody. Pamietam jedynie ten fragment kwestii, który dotyczył niemamnia korony na orzełku - nieważne że nima, ale mundur rzecz święta - przed wojną nawet gazety nie mogłem mieć w ręce - trza ją było schować do raportówki, zięciu! I znowu w pysk na odlew. Od tego czasu stary miał cywilki w jednostce i przebierał się za każdym razem, kiedy wracał z pracy natrąbiony. Czyli codziennie.
              • trzecikot Re: Poranek 02.12.10, 11:09
                PS. Nie gniewajcie się, dziewczęta i chłopcy, ale mam wrażenie, że to jest moja osobista korespondencja do Olgi w ogrodzie. Niechcący tak chyba wyszło.
                • scoutek Re: Poranek 02.12.10, 12:39
                  nie gniewamy się
                  przynajmniej my, dziewczęta;)
                • olga_w_ogrodzie Re: Poranek 02.12.10, 16:23
                  u mnie to raczej o mamę chodziło.
                  nie było impry i rieslinga, to nie miała dobrego humoru.
                  no to ja lubiłam, gdy było w domu to wino,
                  bo wtedy się nie pałętała po imrezach, a ja nie musiałam
                  siedzieć sama, po nocach też.
                  szczęśliwa byłam jak mnie na pijaństwo ze sobą brała,
                  bo w nocy sama się bardzo bałam w domu,
                  a tak to sobie z chlejącymi siedziałam,
                  a potem mnie gdzieś na fotele kładli do spania.
                  często z pracy nie wracała, bo szła imprezować.
                  raz tak imprezowała, że zapomniała mnie z przedszkola odebrać
                  i mnie do domu pani kierowniczka odprowadziła.
                  a ja całą drogę się bałam, że drzwi otworzy
                  mama pijana albo tata pijany i się wyda wszystko.

                  Ś.P. Tata, jak oceniam teraz, nie pił nałogowo,
                  ale próbował się ratować alkoholem przed depresją - nigdy
                  nie zdiagnozowaną i nie leczoną.

                  mnie też ocalały pobyty gdzie indziej - w Kołobrzegu
                  u Ś.P. Babci.
                  Babcia kochała mnie nad życie - zawsze jej
                  siostry mamy wytykały, że bardziej mnie kocha,
                  niż ich synów, a mnie się zdaje, że zadziałało
                  tu takie prawidło, że się kocha najbardziej tych najwięcej
                  pokrzywdzonych.
                  gorzej było, gdy w Kolobrzegu tym lądowałam
                  u sióstr mamy, bo ich mężowie też chlali.
                  • trzecikot Re: Poranek 02.12.10, 16:42
                    Fajny jedenastozgłoskowiec się zapowiadał:

                    "U mnie to raczej o mamę chodziło."
                    Bit nośny i znośny nawet dla raperów.

                    Nie mam siły dopisywać czegokolwiek ;)
                    • trzecikot Re: Poranek 02.12.10, 16:44
                      PS. Espeszyli for ju:
                      www.youtube.com/watch?v=TgJA7lPkb1o
                      • olga_w_ogrodzie Re: Poranek 02.12.10, 17:07
                        wyobejrzane, wysłuchane.
                        tenkju.
                  • patrze_na_ciebie Re: Poranek 02.12.10, 18:50
                    > i mnie do domu pani kierowniczka odprowadziła.
                    > a ja całą drogę się bałam, że drzwi otworzy
                    > mama pijana albo tata pijany i się wyda wszystko.

                    Malutka Olga która boi się tylko tego by rodzice się nie skompromitowali.

                    Olgo, Olgo, Olgo..
                    --
                    Olgo w ogrodzie, bez myśli o Tobie nie zasypiam już wcale.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka