olga_w_ogrodzie
23.01.11, 17:02
się rozczytałam w tekście o eleganckich restauracjach, mniej eleganckich knajpkach Warszawy przedwojennej i o tym, co jedzono tam.
palcelizac.gazeta.pl/palcelizac/1,110783,8982782,Smaki_dawnej_Warszawy.html
taki w opisie różnych jedzonek fragment jest :
Wykwintne restauracje zaspokajały podniebienia elit. Śniadaniem szerokich mas (ale nie tylko) była w latach międzywojennych kajzerka z serdelkiem. Bezkonkurencyjne były serdelki i kotlety wieprzowe podawane pod Ryjkiem przy Marszałkowskiej 42. Właściwie nie był to bar, lecz wędliniarnia prowadzona przez dobrego świniobójcę i mistrza cechowego Jana Jabłońskiego. Nazwa wzięła się od szyldu nad wejściem - świńskiego łba. Od frontu był tu sklep, za nim zaś dwie sale, duża i mała. W jednej znajdowała się wędliniarnia z bufetem, w drugiej - knajpka. W knajpce stało kilka marmurowych stolików, które przykrywano szarym papierem pakowym. Przy tych stolikach można było zjeść golonkę, gorące serdelki lub parówkę i szynkę "z łezką". Dania były tu proste, ale dobrze przyrządzane. Na początku lata smakosze przychodzili tu na raki gotowane w koprze. Jan Kruszewski w książce "Przed półwiekiem w stolicy" pisał z kolei, że daniem firmowym Ryjka była nie tylko świńska golonka, ale też kotlet wieprzowy. W bufecie wrażenie na bywalcach robiła surowa szynka litewska. Wielu autorów wspomnień zachwycało się też roladami z prosiąt. Arcydziełem firmy miały być wielkie, dwumetrowej długości laski salami. Wisiały one nie w bufecie, lecz w sklepie na ścianach, bo tam lepiej schły.
no i a propos parówek się mi przypomniało, jak to będąc mocno małą lubiłam łazić z mamą na obchody Pierwszych Mai. Albo też Pierwszych Majów.
i jak to, będąc mocno niejadkiem, się jednak lubiłam raczyć bułami z serdlami, które rozdawano ludowi za darmo w Szczecinie, od Zamku Książąt Pomorskich niedaleko.
no i się siadało na trawie między Zamkiem a Basztą Siedmiu Płaszczy i jadło ze smakiem serdle te.
nie wiem czemu - czyżby dlatego, że za friko były ?
one jeszcze, o ile mnie pamięć nie myli, bywały za darmo tam też w czasie obchodów Dni Morza.
P.S. pragnę zwrócić uwagę tutejszym na piękną nazwę ni to baru, ni wędzarni z serdlami : "Pod Ryjkem".