Dodaj do ulubionych

Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety

25.05.11, 22:54
Marylin Monroe

chociaż według dzisiejszych kanonów urody - tłusta była.

Wizerunek wykorzystywany w co drugiej reklamie. Minęło czterdzieści lat, a nadal fascynuje.

www.youtube.com/watch?v=qIl39hYZUQ4&feature=related
skoro była tłusta, pozbawiona talentu, a poza tym narkomanka, alkoholiczka, kleptomanka i seksoholiczka - dlaczego nadal wykorzystuje się jej wizerunek? I kto na tym zarabia.

Patent z białą sukienką wykorzystało od jej śmierci jakiś milion aktorek.


Obserwuj wątek
    • ex.mila Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 25.05.11, 23:08

      nic lepszego nie wymyślił, pomimo komputerów, tańców na rurze, fotoszopów.

      To chyba można porównać tylko do Many Lisy da Vinciego.

      za pięćset lat ta kobieta w białej sukience też będzie fascynować przybyszów z mat planety. Żadna Upadła Madonna, Doda czy Lady Gaga z Wielkim Cycem nie będzie w stanie jej przysłonić.
      • ta Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 25.05.11, 23:42
        Hmmm, mam skrajnie odmienną opinię, ale możemy się pięknie różnić, nieprawdaż :D ?
        • ex.mila Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 25.05.11, 23:58
          ta napisała:

          > Hmmm, mam skrajnie odmienną opinię, ale możemy się pięknie różnić, nieprawdaż :
          > D ?

          ale że niby na jaki temat konkretnie? A że możemy się pięknie różnić?

          forum.gazeta.pl/forum/w,1041,125457729,125533100,Re_Szkoda.html
          nie mam z tym żadnego problemu


          tylko nie wiem w jakiej kwestii się pięknie róznimy
          • ta Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 00:14
            > tylko nie wiem w jakiej kwestii się pięknie róznimy

            W kwestii oceny "urody" MM. Dla mnie jest to typ urody wulgarnej. Od zawsze tak sądzę i zdania nie zmienię i niezmiennie zdziwiona jestem, gdy słyszę peany na temat jej zjawiskowości. Gdy pojawi się pretensjonalna i głupkowata mimika w obrazie ruchomym, uciekam w popłochu :)
            • ex.mila Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 00:17
              ta napisała:

              > > tylko nie wiem w jakiej kwestii się pięknie róznimy
              >
              > W kwestii oceny "urody" MM. Dla mnie jest to typ urody wulgarnej. Od zawsze tak
              > sądzę i zdania nie zmienię i niezmiennie zdziwiona jestem, gdy słyszę peany na
              > temat jej zjawiskowości. Gdy pojawi się pretensjonalna i głupkowata mimika w o
              > brazie ruchomym, uciekam w popłochu :)

              aaa, w tej kwestii... człowiek rodzi się z urodą typu "wulgarna" czy cech wulgarności nabywa z czasem?
              • ta Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 00:27
                Nie, nie ! To chyba ja się urodziłam z takim, nie innym wyczuciem, to nie "wina" MM.

                To, co dla mnie wulgarne, nie musi być podobnie odbierane przez innych.
                Nie bez znaczenia są także doświadczenia osobiste.
                Spotkałam w życiu osobę niezwykle do MM podobną fizycznie, wprost lustrzane odbicie. Osoba ta jest kwintesencją złego gustu, wulgarności i innych bardzo brzydkich przywar rodzaju ludzkiego.
                MM przed moim spotkaniem z jej sobowtórem nie budziła nigdy we mnie zachwytu, teraz jej wizerunek wywołuje głęboką niechęć.
                • ex.mila Ta, Maniasza 26.05.11, 00:46
                  jutro się z wami o M.M. mniej bądź bardziej pięknie pokłócę. Jestem wstrząśnięta waszą niewrażliwością na urodę tej cudownej kobiety.

                  Na razie padam z nóg

                  brodanocka
                • scoutek Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 09:32
                  ta napisała:
                  > Spotkałam w życiu osobę niezwykle do MM podobną fizycznie, wprost lustrzane odb
                  > icie. Osoba ta jest kwintesencją złego gustu, wulgarności i innych bardzo brzyd
                  > kich przywar rodzaju ludzkiego.

                  ale to nie była sama MM tylko podróbka;)
                  myślę sobie, że osoby, które zetknęły się z Marilyn osobiście mówią o jakimś magnetyzmie, uroku osobistym, którego na zdjęciach nie widać a który był widoczny w obcowaniu na żywo
                  a na ekranie? to zależy od gustu po prostu, jednym podoba się Liz Taylor, innym Tilda Swinton, a jeszcze innym chuda Keira Knightley
                  wielką aktorką nie była, to ją bolało, walczyła z tym i próbowała pokazać się z innej strony
                  myślę, że udało jej się to dopiero w "Skłóconych z życiem", ostatnim filmie, w którym zagrała
                  • ave.duce Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 09:34
                    Świetny film, ci "skłóceni" :)
                  • ex.mila Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 10:02
                    scoutek napisała:


                    > ale to nie była sama MM tylko podróbka;)

                    A ja po mojej ciotce z Ameryki odziedziczyłam (tzn, moi rodzice odziedziczyli, ale tradycyjnie im ukradłam , bo systematycznie okradam ich z książek) przepiękny album o Marylin z 1974 roku, z cudownymi zdjęciami, na przepięknym papierze . Nie sprzedałabym za żadne pieniądze, to mój fetysz.
                    • ex.mila poza tym ukradłam m.in , tfu - odziedziczyłam 26.05.11, 10:09
                      https://images.trademe.co.nz/photoserver/tq/58/157823558.jpg

                      https://img1.classistatic.com/cps/kj/110409/897r1/5666md3_19.jpeg

                      https://img08.allegroimg.pl/photos/oryginal/16/00/13/76/1600137658

                  • olga_w_ogrodzie Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 12:28
                    mam wiele albumów MM i biografii wiele.
                    także książeczkę tylko z cytatami - wypowiedziami MM.
                    za najlepszą i najbardziej rzetelną biografię uważam tę Donalda Spoto i, nie jestem w tym odosobniona, bo wielu znawców tematu uważa podobnie.
                    mam też filmy dokumentalne na jej temat i płyty z wszystkimi nagraniami jej piosenek czy wystąpieniem na urodzinach prezydenta Kennedyego.
                    moim zdaniem nie była głupia, nie była laleczką.
                    była inteligentną, wrażliwą bardzo kobietą.
                    wystarczy wspomnieć choćby jej miłość do zwierząt.
                    chciała się uczyć aktorstwa i to robiła.
                    uwielbiała litetraturę, rosyjską szczególnie.
                    nie pomnę w której biografii ktoś opowiadał, że zaskoczony był, gdy przyszedł do Marilyn i zobaczył jakie książki ma na półkach.
                    i nie były to książki - ozdóbki, bo widać było, iż są czytane w te i nazad.
                    jej marzeniem było zagrać Gruszeńkę w ekranizacji "Braci Karamazow".
                    bardzo pragnęła wyjść z ram słodkiej blondynki w które się wpakowała i w których trzymali ją producenci.
                    jednocześnie, już sama, jak współproducentka, zagrała w czymś takim, jak "Książę i aktoreczka".
                    ogólna opinia jest taka, że faktycznie pokazała aktorstwo prawdziwe w "Skłóconych z życiem"
                    nakręconym do scenariusza jej męża Artura Millera.
                    ale dla mnie jednak aktorsko nie była tam tak świetna, jak się mówi.
                    natomiast aktorką komediową w rolach od których chciała uciec, była świetna.
                    a ja w ogóle uważam, iż trudniej zagrać w komedii i bawić, niż zagrać w dramacie i stąd, jednak uważam, iż ona miała talent.
                    jej śpiew ? nie był to wielki głos, ale słuch, muzykalność jak najbardziej.
                    ja lubię słuchać, jak śpiewa.
                    co do urody, to nie była to klasyczna piękność.
                    ale miała niepowtarzalny urok i wdzięk.
                    kochali ją fotoreporterzy zwłaszcza, ale i kamera też - przymknięte oczy, szczególny uśmiech, albo ten chód - stopa za stopą w tej samej linii, jak teraz chodzą modelki, powodujący naturalny ruch bioder.
                    Catherine Deneuve w filmie dokumentalnym o Marilyn mówi, że ona instynktownie wiedziała jak obrócić twarz do aparatu, by była korzystnie oświetlona.
                    że to widać - jej wrodzoną umiejętność pozowana i to, iż aparat, kamera kocha ją i jest to miłość odwzajemniona.
                    ja też uważam, że to widać.
                    myślę, że "Skłoceni z życiem" to film, który dotykał najgłębszych miejsc w psychice MM.
                    że ten jej krzyk, gdy bohaterowie złowili dzikiego konia, by poszedł na rzeź, to był jej krzyk prawdziwy i z samego środka.
                    i sądzę też, że życie całe była z lękiem, który wyhodowano jej w dzieciństwie, gdy nie miała żadnej stabilności i była przerzucana z domu do domu.
                    ten lęk i depresje, niepewność siebie, swych umiejętności oraz perfekcjonizm, dokładnie czuję, gdy czytam o jej ciągłych spóźnieniach na plan i dublach robionych na jej prośby do oporu.
                    wciąż i wciąż bała się, że nie jest zbyt dobra i brak było pewności siebie, nawet, by wyjść z domu wreszcie.
                    i te wymagania, by na planie towarzyszyły jej nauczycielki aktorstwa najpierw Natasza Lythess, potem Paula Strasberg.
                    wściekali się o to reżyserzy, ale ja to rozumiem - konieczność zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa, obecności kogoś, komu się ufa.
                    pewno stąd też były barbiturany popijane szampanem, te długie, częste sesje psychoterapeutyczne - z pragnienia by uciszyć ów lęk ciągły, niepokój, rozchwianie.

                    i jeszcze fragment tekstu n/t spektaklu Krystiana Lupy "Persona. Tryptyk. Marilyn" w Dramatycznym :

                    Marilyn w spektaklu nie ma nic wspólnego z osobą, jaka kojarzy się z filmów "Słomiany wdowiec", czy "Mężczyźni wolą blondynki". Widzimy ją w pustej hali (podobno to w niej Charlie Chaplin kręcił kiedyś niektóre ze swoich filmów), brudnej, zimnej, odpychającej. Leży na środku stołu, pośród porozrzucanych poduszek, niedopałków papierosów, pustej butelki whisky. Półnaga, w rozciągniętym, spranym swetrze, o hipnotycznym wyrazie twarzy wyrażającym rozgoryczenie, wysiłek, rozpaczliwą rezygnację. Stan ten jest jej potrzebny, aby mogła zbudować swoją ostatnią wielką rolę. Postać Gruszeńki z "Braci Karamazow" w niezrealizowanym projekcie swego męża Artura Millera, Monroe chciała zagrać wręcz obsesyjnie. W spektaklu Lupy udało jej się to zrealizować - dosłownie.
                    Gruszeńka zawsze była w Marilyn. Siedziała w jej wnętrzu. Piła z nią whisky, krzyczała, paliła papierosy. Nie pozwalała jej w nocy spać. Można rzec, że w podwójnej, rozdwojonej, schizofrenicznej (a właściwie, jak zostaje to nazwane w spektaklu neurastenicznej) osobowości głównej bohaterki zajmowała nieodłączną przestrzeń. Służyła wypełnieniu pustki jej artystycznej osobowości.

                    www.e-teatr.pl/pl/artykuly/72039,druk.html
            • maniasza Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 00:27
              Całkowicie popieram Tą.
              Wypromowany kretyński obraz kobiety. Lalka.
              Może fascynować tylko jako obraz, albo.... tylko lalkarzy.
              Tak naprawdę role jej w filmach marne były, a o jej zdolnościach muzycznych już nie wspomnę.
              Nawet taka Madonna poszła po rozum do głowy w pewnym momencie... choć próbowała temat odświeżyć.
              • ta Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 00:35
                Uffff, nie wypada skrytykować MM :)
                Siedziałam cichutko, jak myszka pod miotłą wiele razy, gdy zachwycano się tą panią.
                Zaczynałam wątpić w swoje wyczucie stylu i gust, aż kiedyś odważylam się i wyraziłam głośno niepochlebną opinię. I co? Wiele osób z towarzystwa nagle pdzieliło mój pogląd, z ulgą wyzwalając się od terroru wyznawców rzekomego piękna MM.
                Wyzwolona raz na zawsze:) powtórzę : MM nie jest piękna, MM jest wulgarna, a jej aktorstwo jest kiepściutkie.
                Hej :D
                • maniasza Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 00:40
                  Bo tak jest.
                  Wszystko wypada, nawet jak nie należy :)
            • gat45 Uroda MM 26.05.11, 08:01
              Mnie też MM nigdy nie wydawała się zapierającą dech w piersiach pięknością. Ale, przyznaję, że wszyscy znani mi panowie reagują na nią takim wielce swoistym wyrazem twarzy... No, jakby to powiedzieć.... Może z miłości platonicznej dla niej by nie usychali, wierszy po nocach nie pisywali, ale zupełnie coś innego po nocach by robili, niz poetycka twórczość na papierze. Czy wyrażam się jasno ?

              Pewnie dlatego MM kojarzy mi się przede wszystkim z sex-appealem. Czy to nie dla niej zresztą ukuto to wyrażenie ? Scoutek, wypowiedz się !
              • ave.duce Re: Uroda MM... 26.05.11, 09:35
                Kiedy myślę o MM, natentychmiast widzę też BB.
                • ex.mila Re: Uroda MM... 26.05.11, 09:58
                  ave.duce napisała:

                  > Kiedy myślę o MM, natentychmiast widzę też BB.

                  Myślę, że MM nie chciałaby się zestarzeć jak BB. Dla mnie osobiście BB zestarzała się pięknie, i oby żyła 100 lat.
                  • gat45 Re: Uroda MM... 26.05.11, 10:32
                    ex.mila napisała:
                    >
                    > Myślę, że MM nie chciałaby się zestarzeć jak BB. Dla mnie osobiście BB zestarza
                    > ła się pięknie, i oby żyła 100 lat.

                    Też bym tak uważała, gdyby zechciała ograniczyć swoją publiczną działalność do opieki nad zwierzętami. Ale od kiedy popiera nacjonalisto-faszystów od Le Pena, to trudno mi się do niej przekonać. I nie pytajcie mnie o szczegóły, bo musiałabym szukać. Zapamiętałam kilka wypowiedzi o zaśmieconej etnicznie Francji w stylu Oriany Falacci i chwatit. A jak teraz wygląda - jako żywo nie wiem.
                    • ex.mila Re: Uroda MM... 26.05.11, 10:41
                      gat45 napisała:

                      >
                      > Też bym tak uważała, gdyby zechciała ograniczyć swoją publiczną działalność do
                      > opieki nad zwierzętami. Ale od kiedy popiera nacjonalisto-faszystów od Le Pena,
                      > to trudno mi się do niej przekonać. I nie pytajcie mnie o szczegóły, bo musiał
                      > abym szukać.

                      Nie miałam pojęcia! Naprawdę...? Podaj jakieś szczegóły...tylko nie po francusku, jeśli można prosić:-)

                      smutne to okropnie...

                      A Fallacci to insza inszość. Kiedyś ikona feministek, a potem po wypowiedziach o muzułmanach i islamie wielki kłopot, inaczej klops.
                      • gat45 Tu masz : Uroda BB... 26.05.11, 10:59
                        Po prostu z Wikipedii. Jeżeli chcesz wiedzieć więcej, to wejdź tam, są odnośniki

                        ...Additionally, in a section in the book entitled, Open Letter to My Lost France, Bardot writes: "...my country, France, my homeland, my land is again invaded by an overpopulation of foreigners, especially Muslims.". For this comment, a French court fined her 30,000 francs in June 2000. She had previously been fined in 1997 for the original publication of this open letter in Le Figaro and again 1998 for making similar remarks.[23][28][29]

                        In her 2003 book, Un cri dans le silence ("A Scream in the Silence"), she warned of an “Islamicization of France”, and said of Muslim immigration:

                        Over the last twenty years, we have given in to a subterranean, dangerous, and uncontrolled infiltration, which not only resists adjusting to our laws and customs but which will, as the years pass, attempt to impose its own.
                        —[30]
                        In May 2003, the Movement Against Racism and for Friendship between Peoples (MRAP) announced they were going to sue Bardot for the comments.[citation needed] The "Ligue des droits de l'homme" (Human Rights League) announced they were considering similar legal proceedings.[29]

                        In the book, she also made comparisons of her close gay friends to today's homosexuals who, "jiggle their bottoms, put their little fingers in the air and with their little castrato voices moan about what those ghastly heteros put them through" and that some contemporary homosexuals behave like "fairground freaks".[31] In her own defence, Bardot wrote in a letter to a French gay magazine, saying, "Apart from my husband—who maybe will cross over one day as well—I am entirely surrounded by homos. For years, they have been my support, my friends, my adopted children, my confidants."[32] Bardot's book was also against "the mixing of genes"; made attacks on modern art, which Bardot equated with "shit"; drew similarities between French politicians and weather vanes; and compared her own beliefs with previous generations who had "given their lives to push out invaders".[
                        • gat45 No i jak, Ex.mila ? Prawda, że uroda starszej BB 26.05.11, 14:01
                          jakby mniej szlachetna się zrobiła ?
                          • ex.mila Re: No i jak, Ex.mila ? Prawda, że uroda starszej 26.05.11, 14:05
                            gat45 napisała:

                            > jakby mniej szlachetna się zrobiła ?

                            Jakby mi obrzydłą stała się uroda ta.. cały urok prysł. Nie wiem jak to zrobię, ale jednak spróbuję ją zapamiętać jako panią od małych foczek, z których skór zedrzeć nie pozwoliła.
                            • gat45 Była tu kiedyś dyskusja na temat artysta/człowiek 26.05.11, 14:14
                              I nadal twierdzę, że nie chcę znać życiorysów moich uwielbianych kompozytorów. Po co mi wiedzieć, że Mozart uważał petomanię za bardzo wesoły talent towarzyski ?
                              • ex.mila Re: Była tu kiedyś dyskusja na temat artysta/czło 26.05.11, 14:19
                                gat45 napisała:

                                > I nadal twierdzę, że nie chcę znać życiorysów moich uwielbianych kompozytorów.
                                > Po co mi wiedzieć, że Mozart uważał petomanię za bardzo wesoły talent towarzysk
                                > i ?

                                Nawet nie chcę wiedzieć co to ta petomania. Mózg zmuszę do zapamiętania, że to od petów a nie zwierząt.

                                Naprawdę nie wiem, i naprawdę nie sprawdzę w goglach. Nie sprawdzę przez szacunek dla - Mozarta kompozytora.
      • humbak Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 08:32
        No u nas może i tak. W juesej sporą sławą cieszy się też scena z Gildy ze zdejmowaniem rękawiczki na przykład.
        www.youtube.com/watch?v=_Q1SMBjfSjI
        U nas generalnie kod popkulturowy jest sporo uboższy.
        • ex.mila Re: Jak to możliwe, ze od tamtego czasu nikt 26.05.11, 09:55
          humbak napisał:

          > No u nas może i tak. W juesej sporą sławą cieszy się też scena z Gildy ze zdej
          > mowaniem rękawiczki na przykład.

          Jak widzę to ściąganie rękawiczki to za każdym razem nachodzą mnie wątpliwości czy na pewno jestem heteroseksualna. Naprawdę. Pierwszy raz widziałam tę scenę jako kilkulatka i byłam ugotowana.
    • ploniekocica Hihihi 26.05.11, 10:13
      Zabawne jest, że osoby, które uważane są lub odbierane w realu jako naprawdę "piękne" (cudzysłów umyślny, bo raz z gustami jak wiadomo..., a dwa piękno w tym wypadku to raczej miara podobania się i uroku niż klasycznego kanonu) wzbudzają takie same - tylko z odwrotnym wektorem - emocje u swoich wielbicieli jak i antyfanów.
      W tym wątku to widać doskonale.
      Wszyscy posiadają jakiś tam wygląd, ale o ich wyglądzie rzadko się dyskutuje - ładna, brzydki, e tam wcale nie ładny itd. Jak się zaczynają dyskusje na argumenty to znaczy, że coś jest na rzeczy.
      Zdarzają się ludzie, którzy posiadają temperament i osobowość gwiazdorską i w sposób naturalny skupiają wokół siebie więcej uwagi niż inni (często ładniejsi i mądrzejsi). Jeśli tacy ludzie posiadają na dodatek (niekoniecznie klasycznie powalającą) i taki rodzaj dziecięcej, pierwotnej niemal zwierzęcej odwagi i ciekawości świata, często mylone jest nie wiadomo czemu z wulgarnością i otwartość na innych ludzi, która powoduje, że zazwyczaj na styku z nimi wrze, to się rodzą gwiazdy prawdziwe, które oczywiście wzbudzają tyle samo zachwytów jak i niechęci, czasami wręcz nienawiści.
      Marylin Monroe, Brigitte Bardot, Nathalie Wood, Kalina Jędrusik, Audrey Hepburn, Elżbieta Czyżewska, ale też Dean, Cybulski, Hłasko, Brando, Redford, że wspomnę tylko absolutne legendy. Byli ładniejsi ludzie, byli wybitniejsi artyści, ale to oni są legendami i tyle.

      Zresztą w realnym życiu to działa przecież dokładnie tak samo. Ludzie obdarzeni urokiem osobistym i magnetyzmem przyciągają więcej spojrzeń i wzbudzają więcej emocji (też negatywnych) niż setki ślicznych panienek (płci obojga) o idealnej figurze i proporcjach.
      Ja na to mówię, że są to ludzie świecący własnym światłem.
      • ex.mila Re: Hihihi 26.05.11, 10:20

        > Ja na to mówię, że są to ludzie świecący własnym światłem.
        >
        O, to to! Własnym światłem a nie odbitym blaskiem... dokładnie.
      • humbak Re: Hihihi 26.05.11, 10:35
        No... z tą legendarnością Redforda to bym nie przesadzał.
        • ploniekocica Re: Hihihi 26.05.11, 10:38
          W sensie, że żyje jeszcze? Bardotka tez żyje :)
          • humbak Re: Hihihi 26.05.11, 11:59
            Odnoszę wrażenie że nimb piękna i charyzmy go otaczający nie jest tak intensywny jak w przypadku innych wspomnianych.
            • ploniekocica Re: Hihihi 26.05.11, 12:08
              Też miałam wątpliwości i dopisałam go na końcu. Aczkolwiek znam wiele kobiet, które
              piszczą "w temacie" jego młodzieńczych ról.
              Przy czym z wyżej wymienionych on jedyny obok Bardotki jest klasycznym przystojniakiem.

              "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
              • humbak Re: Hihihi 26.05.11, 12:54
                Trza było Lat Pak wymienić. Nie byłoby wątpliwości:)
      • gat45 Męska uroda 26.05.11, 12:04
        Tak naprawdę pięknych mężczyzn widziałam w zyciu trzech :
        - Czerkasow w scenie połowu ryb w Aleksandrze Newskim
        - jeden taki facet, który wsiadał przez pięć lat do autobusu linii 28 na przystanku place de Breteuil i jechał dalej niż ja
        - Paul Newman w kilku ujęciach z Exodusu

        i szlus. Mowa oczywiście o urodzie na oko. W stylu "bądź piękny i milcz".

        • ex.mila Re: Męska uroda 26.05.11, 12:15
          gat45 napisała:

          > - jeden taki facet, który wsiadał przez pięć lat do autobusu linii 28 na przyst
          > anku place de Breteuil i jechał dalej niż ja

          I nigdy nie zagadałaś?


          Mikołejko też nie jest ostatni, chociaż ostatecznej opinii wydać nie mogę bo nie pamiętam jego dłoni..nie wiem dlaczego, za każdym razem zapominam się przyjrzeć. Chyba po prostu zastygam w słuchaniu.

          Nie istnieje piękny mężczyzna z brzydkimi dłońmi i stopami. To samo dotyczy kobiet. Piękne dłonie to połowa sukcesu - reszta ciała jest dodatkiem do dłoni.
          • gat45 Re: Męska uroda 26.05.11, 12:23
            ex.mila napisała:

            > gat45 napisała:
            >
            > > - jeden taki facet, który wsiadał przez pięć lat do autobusu linii 28 na
            > przyst
            > > anku place de Breteuil i jechał dalej niż ja
            >
            > I nigdy nie zagadałaś?
            >
            >
            Chyba już wtedy byłam mądra i wiedziałam, że lepiej zachować sobie piękne wspomnienie obrazkowe niż doznać okrutnego rozczarowania, kiedy obrazek się odezwie. Iluż wybitnie przystojnych facetów nagle i nieodwracalnie zbrzydło w moich oczach w ten sposób ! To zupełnie niesamowite. Naprawdę przestawali być piękni. Pewnie ja mam jakiś feler w widzeniu i/lub ocenie urody.
    • dupetek Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 11:51
      Błąd semantyczny w tytule! Nie ma archetypu piękna!! Piękno (nie tylko kobiece) jest pojęciem względnym, uwarunkowanym kulturowo i zależnym od subiektywnych preferencji odbiorcy. Jeśli już archetyp, to kobiecości.

      Jakiś czas temu czytałem artykuł o badaniach dotyczących postrzegania kobiet przez mężczyzn - nie pamiętam szczegółów ani źródła. Zapamiętałem wyniki, które były zaskakujące. Przygniatająca większość mężczyzn uznała, że kobiety o lalkowatym modelu urody (MM również pokazywano) lansowanym przez media byłyby świetnymi kochankami, ale na żony wybraliby już mniej urodziwe i nawet bardziej puszyste:) Żona, jako kapłanka domowego ogniska musiała być kobieca, a to coś więcej niż lala. Wtedy zwróciłem uwagę, że archetyp kobiecości niewiele się zmienił od czasów Wenus z Willendorfu:) Może nie aż tak dosłownie, ale jednak:)

      https://www.mojapoezja.pl/upload/Image/Wenus_z_Willendorfu/Wenus_z_Willendorfu_m.jpg


      Ciekawe ilu facetów chciałoby się ożenić z MM, a ilu by zrezygnowało?
      • ex.mila Masz rację, kajam się nt 26.05.11, 12:16
        dupetek napisał:

        > Błąd semantyczny w tytule! Nie ma archetypu piękna!! Piękno (nie tylko k
        > obiece) jest pojęciem względnym, uwarunkowanym kulturowo i zależnym od subiekty
        > wnych preferencji odbiorcy. Jeśli już archetyp, to kobiecości.
        >
        > J
      • ploniekocica Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 12:31
        Powiem więcej często kobiety budzące dzięki swemu "światłu" ogromny aplauz u płci wprost przeciwnej są w tym kawałku bardzo niepewne swojej wartości. Czego dowodem chociażby życie MM.
        Albowiem każda kobieta choć lubi być podziwiana chce być przede wszystkim kochana w normalny "ludzki" sposób. Tymczasem nadmiar sygnałów podziwu od facetów (tych śmielszych, bo ci mniej śmiali, a często wartościowsi nawet się nie ośmielają) jest odbierana li i jedynie jako potwierdzenie tego, że faceci to dranie, którzy myślą tylko o seksie, a ona jako kobieta - człowiek do kochania - jest niewiele warta.

        Osobiście znam młodą osobę obdarzoną niesamowitym magnetycznym światłem, która na progu dorosłości budziła bardzo często wręcz entuzjastyczne reakcje facetów (bez makijażu, obcasów i w sukieneczce z falbankami), a jednocześnie była głęboko przekonana, że jest co najwyżej taka sobie i cierpiała z powodu licznych kompleksów. Psychologicznie wynika to także z tego, że kobiety - światełka rzadko miewają przyjaciółki, które im kadzą, a młode kobiety czerpią dużą część dobrej czy złej opinii o sobie z opinii innych kobiet.
        • gat45 Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 12:49
          ploniekocica napisała:

          [...] , a młode kobiety czerpią dużą część dobrej czy złej opinii o sobie z opinii innych kobiet.


          z własną matką na czele. I dodaj jeszcze, proszę, starszych braci. Coś o tym wiem, niestety.

          • ave.duce Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 12:56
            I siostrę, starszą ;)
            • ploniekocica Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 13:09
              Własna matka może bardzo, ale to bardzo zaszkodzić, ale pomóc paradoksalnie niewiele może.
              Bo matki albo są "kastrujące", albo zachwycone, bez względu wtedy na autentyczną urodę pociechy. Toteż kastrowanie działa, zachwyt nieszczególnie skoro matka koleżanki też w zachwycie. Takoż nieszczególnie się liczą inne zachwycone "staruchy" nawet obce płci żeńskiej.
              Liczą się rówieśniczki, a te zachwycają się psiapsiółkami, a nie konkurentkami. Co nawet nie wynika koniecznie ze złej woli, ale pewne rzeczy uważa się za pewnik i się nie komentuje.

              Rzeczona młoda osoba podobno pierwszy komplement od mniej więcej rówieśniczki otrzymała w wieku lat 20 od koleżanki młodszego brata, co zrobiło na niej większe wrażenie niż wszystkie sygnały od zachwyconych facetów.

              Niezwykle ważny jest tez ojciec. Ja przeżyłam z kastrującą potwornie matką tylko dlatego, że do 19 roku życia otrzymywałam miłość i zachwyt od ojca.
              • gat45 Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 13:12
                Czy nie uważasz, że kastrujące matki to w przeważającej liczbie piękności - przeszłe lub wciąż jeszcze teraźniejsze ?
                • ploniekocica Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 13:32
                  Przynajmniej w swoim mniemaniu :) To są przede wszystkim kobiety absolutnie niepogodzone z upływem czasu.
                  Moja matka jest kastrująca i to potężnie babką dla swojej jedynej wnuczki. Ja wiele czasu spędzam na obśmiewaniu z córką rywalizacji z nią o 50 lat starszej babci. Bo babcia w każdej dziedzinie musi być lepsza, piękniejsza, doskonalsza już nie tylko ode mnie, ale tez od mojej córki. Ta jej rywalizacja z młodszą o dwa pokolenia kobieta wygląda po prostu groteskowo. Nawet jak mówi jej komplement to zawsze dodaje, że ona też, ale bardziej np. o jaki masz ładny warkocz, też taki miałam nawet grubszy. Traktuje swoją wnuczkę jako niepełnosprawną pod każdym względem, zachwycając się przy niej wnuczkami kuzynek i koleżanek. I dopiero, gdy ktoś powie "O jaka ta pani wnuczka ładna" to wtedy mówi "Podobna do babci, prawda?"
                  Co jest w tym najśmieszniejsze, że w związku z dorosłością wnuczki mnie kompletnie jako rywalkę olała - po prostu jestem za stara i za brzydka na jakąkolwiek konkurencję dla niej.
                  • ploniekocica Literacko 26.05.11, 13:37
                    Piękna, niepogodzona i niespełniona matka kastrująca opisana jest przepięknie w Cudzoziemce Kuncewiczowej. Kiedy lata świetlne temu czytałam ja po raz pierwszy to chwilami wyłam z bólu. Własnego bólu.
                    • ave.duce Re: Literacko 26.05.11, 13:44
                      Druga... :(

                      Byłaś szybsza :)
                      • gat45 Re: Literacko 26.05.11, 13:59
                        Trzecia :((( Tylko że ja - niezbadanym losu wyrokiem - Cudzoziemkę przeczytałam po raz pierwszy niecały miesiąc temu. 1 maja konkretnie. Z bólu nie wyłam, czas swoje robi, ale bardzo gorzko się uśmiechałam.

                        Strasznie nieszczęśliwe są takie kobiety. Truizm, wiem. Ale jak jakieś stwierdzenie płynie z głębi trzewiów, to przestaje być banalne.
                        • ave.duce Na pocieszkę > 26.05.11, 14:08
                          https://kuchniapsakuby.blox.pl/resource/Pierogi_ruskie.jpg > ja nie Trusiaa, ale...
                          • gat45 Ruskie wrócili nazad ?? Hip-hip-hura kondominium ! 26.05.11, 14:11
                            Ale ja chcę omastę obok, nie po wierzchu.
                            • ave.duce Ruskie wrócili nazad ?? Hip-hip-hura kondominium 26.05.11, 14:13
                              To se weźmnie łyżkie i se zeskrobie :)
                          • ex.mila Re: Na pocieszkę > 26.05.11, 14:11
                            ave.duce napisała:

                            > https://kuchniapsakuby.blox.pl/resource/Pierogi_ruskie.jpg > ja n
                            > ie Trusiaa, ale...

                            ale ja jestem głodna..a w domu suchy chleb i czarna kawa... Jak nie ma Kai to niechęć wychodzenia z domu bierze zazwyczaj górę nad głodem.
                        • ex.mila Re: Literacko 26.05.11, 14:10
                          gat45 napisała:

                          > Trzecia :((( Tylko że ja - niezbadanym losu wyrokiem - Cudzoziemkę przec
                          > zytałam po raz pierwszy niecały miesiąc temu.

                          Mam link do pirackiego audiobooka, jakby co.
                          • gat45 Dzieki, ale przerażenie po lekturze 26.05.11, 14:49
                            jeszcze ze mnie nie wyparowało. I obawiam się, że nieprędko wyparuje. Na poprawiny jako żywo nie mam ochoty. Ale dzięki wielkie za chęć !
                            • ex.mila Re: Dzieki, ale przerażenie po lekturze 26.05.11, 14:51
                              gat45 napisała:

                              > jeszcze ze mnie nie wyparowało. I obawiam się, że nieprędko wyparuje. Na popraw
                              > iny jako żywo nie mam ochoty. Ale dzięki wielkie za chęć !

                              Jak będziesz cchiała coś kiedyś spiratować na moje konto to wal jak w dym. Winę wezmę na siebie.
                              • gat45 Re: Dzieki, ale przerażenie po lekturze 26.05.11, 15:01
                                Ja we Francji już mam oficjalnie przegłosowany paragraf karny na piractwo. I Youtuba wyczyszczonego z piosenek np Brassensa i innych. Pani Bruni energicznie zadziałała na rzecz praw autorskich swoich kolegów.
                        • ploniekocica Re: Literacko 26.05.11, 14:18
                          Strasznie są nieszczęśliwe, unieszczęśliwiając wszystkich dokoła. Bo im zawsze wszystkiego za mało: podziwu, miłości, tego, co inni mają... Żyją w świecie wyimaginowanym kompletnie.
                          Moja matka jest pod tym względem jak Jarkacz - wierzy w absolutnie alternatywną historię swojego życia i to nie tylko w kawałkach, w których ona się może wykazać cudownością, ale także w tych kawałkach, gdzie w ogóle jej nie było :)
                          Ostatnio kłóciła się ze mną o mój pobyt na obozie harcerskim, gdy miałam lat 12 - otóż ona wie, że nie miałam wówczas mundurka mimo, że ani na tym obozie, ani nawet przy pakowaniu bagażu jej nie było. Potrafi się obrazić, popłakać, wysilić całą swoja wredność, żeby mi dogryźć, bo ona zawsze musi wiedzieć lepiej.
                          Kiedy byłam w pierwszej ciąży bałam się naprawdę potwornie, że macierzyństwo zmieni mnie w boleściwą, poświęcającą się (wg siebie samej) i wiecznie niezadowoloną moja matkę.
                    • gat45 My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o matkach 26.05.11, 14:46
                      nieobecnych...

                      Córka zadowolona z własnej matki gwałtownie poszukiwana !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                      Czytałam kiedyś takie psychiatryczne dziełko o paradygmacie matka/córka i z wywodów autora (Włocha) wyszło mi, że takowe coś w przyrodzie nie istnieje. To znaczy Italianiec-psychiatra pod niebiosa wynosił takie właśnie matczyno-córczane stosunki, jakie mnie przyprawiłyby o ciężką psychozę. Pozostałe opisane były tylko gorsze :(((
                      • ex.mila Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 14:50
                        gat45 napisała:

                        > nieobecnych...
                        >
                        > Córka zadowolona z własnej matki gwałtownie poszukiwana !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        > !!


                        Przyznam, ze to bardzo odświeżające - taki temat na Dzień Matki. Naprawdę. Ja nie włożę palca pod budkę, ale mam świadomość, ze za 10 lat moja córka pewnie też nie włoży. To koszmarna, paraliżująca myśl - ale nie jest to wykluczone.

                        Bardzo bym chciała, żeby zgłosiły się setki córek zadowolonych z własnych matek..to by mnie mimo wszystko uspokoiło...
                        • gat45 Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 14:58
                          ex.mila napisała:

                          [...]>
                          > Bardzo bym chciała, żeby zgłosiły się setki córek zadowolonych z własnych matek
                          > ..to by mnie mimo wszystko uspokoiło...

                          To może na dobry początek uspokoję Cię tym, że znam dużo córek nie tylko zadowolonych ze swoich matek (z wzajemnością), ale nawet solidnie z nimi zaprzyjaźnionych.

                          Mała obserwacja dodatkowa, tylko moja i do żadnej naukowości nie pretendująca : zdarza się to szczególnie często u córek wychowywanych przez same mamusie, bez tatusia. Zupełnie jakby odpadł temat rywalizacji o mężczyznę w domu. Raz jeszcze : piszę na podstawie własnych obserwacji wąskiego grona i proszę nas mnie nie krzyczeć.
                          • ex.mila Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 14:59
                            gat45 napisała:

                            > Mała obserwacja dodatkowa, tylko moja i do żadnej naukowości nie pretendująca :
                            > zdarza się to szczególnie często u córek wychowywanych przez same mamusie, bez
                            > tatusia.

                            I tej myśli będę się trzymać..

                            chlip
                            • gat45 Żaden chlip ! 26.05.11, 15:03
                              Natychmiast wytrzyj nos i ciesz się Kają.
                          • ploniekocica Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 15:07
                            Twoje spostrzeżenie jest jak najbardziej słuszne, Gat. Ale dotyczy przede wszystkim tych matek, ktore sobie z brakiem tatusie emocjonalnie poradziły. W społeczeństwie polskim ciągle jest pełno takich kobiet, które po odejściu przysłowiowego dawcy czują się niepełnosprawne emocjonalnie, wyzbyte kobiecości i całe swoje nadzieje ładują w przeważnie jedyna córkę, wychowując ją w przekonaniu, że znalezienie faceta jest wartościa sama w sobie. Znam wiele takich niestarych, niegłupich matek, które po drodze kompletnie o sobie zapomniały. Np.mamusia pracuje gdzieś na dwa i półetatu w niewielkim mieście i trzy czwarte pensji przeznacza na spłatę kredytów za mieszkanie i samochód córeczki studiującej w Warszawie.
                            Moze taka córka bardzo kocha swoją mamę, ale czy to jest dobra relacja?
                            • gat45 Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 15:20
                              Oj, to nie jest najwyraźniej model nadsekwańsko-nadloarski... W każdym razie obiekty mojej obserwacji, które nazwałam solidną przyjaźnią między matką a córką, naprawdę nią są. Z całym ładunkiem, jaki słowo "przyjaźń" niesie. Według francuskiego obyczaju sprawy finansowe między dziećmi i rodzicami kończą się bardzo wcześnie, a już najpóźniej z chwilą kiedy dziecko zaczyna pracować na stałe. Rodzice zaś uważają, że spełnili swój obowiązek wobec potomstwa, jeżeli są samowystarczalni i pomocy od dziecka nie wymagają. Na odwrót - bywa, oczywiście. Ale częściej słyszę o pożyczkach od rodziców niż o darowiznach.

                              Wracając do matczyno-córczanej przyjaźni : jedna moja przyjaciółka ze studiów miała taki układ z matką. Niezachwiany, bo przetrwał nawet pojawienie się drugiej córki. To znaczy matka odważnie (lata temu !) przyjęła do wiadomości, że ma córkę lesbijkę i prawdziwie zaadoptowała stałą partnerkę, kiedy już okazało się, że związek V. i F. jest trwały. I jest, mówię to po latach. A takiej mamy tośmy wszystkie V. zazdrościły jak jeden mąż. Bardzo fajnie jest wpaść do nich, kiedy akurat mama gości w ich apartamentach. Odświeżająco i ciepło jednocześnie.
                              • ploniekocica Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 15:48
                                Tak, bo to jest bardzo charakterystyczny dla obszarów nadwiślańskich obraz matki Polki, ustawicznie krwawo poświęcającej się dla swego potomstwa. Nawet wówczas, gdy tak jak moja matka nigdy praktycznie się nie poświęcała - jedno dziecko, oddany mąż, niezła sytuacja finansowa, niania, gosposia, dziecko spełniające oczekiwania i pozornie grzeczne (ach ta sztuka mimikry!), zaraz po przedwczesnej maturze poza domem.
                                Polskie matki nawet najmłodszych pokoleń maja wkodowane, że musza byc matkami doskonałymi pod względem poświęcenia się oraz wszelkich atrybutów macierzyństwa, pod względem których mogą rywalizować z innymi matkami. Ich dzieci wcale nie muszą być szczęśliwe, ale muszą być najbardziej zadbane, najczyściejsze, miec najładniejszy wózek, chodzić do najlepszego przedszkola, szkoły, na najlepsze dodatkowe zajęcia itd. Gdzieś po drodze ginie spontaniczność relacji, ale także w ogóle samo dziecko. Bo szczęśliwe dziecko jest zdrowo zaniedbane, nie jest wyganiane od najlepszej zabawy, bo trzeba zjeść trzydaniowy obiad, nie jest terroryzowane czystą sukienką, koniecznością chodzenia spać o ściśle określonej porze itd. itp. Szczęśliwe dzieci maja matki, które traktują macierzyństwo jako rodzaj przygody, a nie ciężką pracę, pełna wyrzeczeń, za które należy im się nieustająca wdzięczność potomstwa.
                                Moim zdaniem dobre relacje na linii rodzic dziecko mogą powstać tylko wtedy jeśli rodzic bez wstydu przyznaje się do swego egoizmu.
                                • ave.duce I jak tu nie być kosmopolitką :) 26.05.11, 15:56
                                  • gat45 Nigdy nie byłam pewna właściwego znaczenia tego 26.05.11, 16:02
                                    słowa. Nie czuję go. Co to właściwie jest ? W odróżnieniu od czego ? W przeciwieństwie do czego ?

                                    Bo przecież nie chodzi o geograficzną obojętność czy bylejakość, do czego sprowadzałyby się właściwie słownikowe definicje.
                                    • ave.duce Re: Nigdy nie byłam pewna właściwego znaczenia te 26.05.11, 16:32
                                      W odróżnieniu od poczucia, że jest się mentalnie obywatelem, a raczej - przynależnym narodowościowo do konkretnego państwa i narodu.
                                      Ja to tak rozumiem.

                                      Człowiek to "obywatel" świata. Nie czuję się szczególnie związana z wzorami "polskości".
                      • ploniekocica Re: My tu o toksycznych matkach, Olga wyżej o mat 26.05.11, 14:59
                        Podobno relacja matka - córka jest w ogóle najtrudniejszą relacją w stosunkach międzyludzkich. Może dlatego, że matka jest córce potwornie potrzebna. Facet pozbawiony wydolnej matki ma szanse na odnalezienie opiekuńczej kobiety w żonie, natomiast córka w mężu nigdy. Dlatego też pielęgnują mimo wszystko nawet toksyczne relacje z własnymi matkami, a synowie w szczęsliwych związkach po prostu mają mamuśki gdzieś, pozostając z nimi w całkiem dobrych stosunkach.
                        Ja jestem niestety jedynaczka i cała toksyczność skupia się na mnie, ale widzę jak bardzo inaczej traktuje moja mama wnuczkę i wnuka. Jego chce co najwyżej podporządkować, ja zniszczyć.
                        Nie ma idealnych matek i córek, ale osobiście znam całkiem sporo przyzwoitych relacji na tej linii.
                        Najważniejsze, żeby była to relacja nawet trudna dwóch kobiet, a nie jak często bywa kobiety i byłej kobiety, poświęcającej wszystko dla córki, albo tak, jak w naszych relacjach - jedynej prawdziwej kobiety niszczącej rywalkę.
        • ex.mila Moja babcia 26.05.11, 14:08
          (w telegraficznym skrócie) zawsze wszsytkim mówiła co o nich myślała. A o nikim nie myślała dobrze. Zawsze powtarzała, że jestem do matki (swojej synowej) podobna, a mojej matce mówiła, ze ma kartoflany nos, że powinna się odchudzić, że ma kiepską fryzurę, itd. Sama nie była pięknością - nawet się nie starała nią być..ale co z tego. Nie wiem jak moją matkę, ale mnie zwichrowała na całe życie.
          • witekjs Re: Moja babcia 26.05.11, 14:49
            ex.mila napisała:

            > (w telegraficznym skrócie) zawsze wszsytkim mówiła co o nich myślała. A o nikim
            > nie myślała dobrze. Zawsze powtarzała, że jestem do matki (swojej synowej) pod
            > obna, a mojej matce mówiła, ze ma kartoflany nos, że powinna się odchudzić, że
            > ma kiepską fryzurę, itd. Sama nie była pięknością - nawet się nie starała nią b
            > yć..ale co z tego. Nie wiem jak moją matkę, ale mnie zwichrowała na całe życie.

            Bywają takie babcie, nawet mamy, nie rozpisując się o teściowych...

            "Wstrętni ludzie" Jay Carter
            tiny.pl/hf947
            • ex.mila Re: Moja babcia 26.05.11, 14:52
              witekjs napisał:

              >
              > Bywają takie babcie, nawet mamy, nie rozpisując się o teściowych...
              >
              Okazuje się, ze faceci są fajniejsi:-(
              • ave.duce Re: Moja babcia 26.05.11, 15:06
                Niektórzy faceci potrafią zatruć życie też. Własnym synom, jeżeli uznają ich za rywali.
                • humbak Re: Moja babcia 26.05.11, 15:12
                  Względnie jeśli nie spełniają ich oczekiwań.
                  • gat45 O facetach będzie na Dzień Ojca. 26.05.11, 15:27
                    humbak napisał:

                    > Względnie jeśli nie spełniają ich oczekiwań.

                    Pohulamy wtedy po tatusiach.
                    • humbak Re: O facetach będzie na Dzień Ojca. 26.05.11, 15:29
                      Majne libe gute... cóż za szowinizm!
                      • gat45 Re: O facetach będzie na Dzień Ojca. 26.05.11, 15:34
                        Jaki szowinizm, jaki szowinizm ? Zamiłowanie do porządku i metody. Dzisiaj jeździmy po mamusiach, na dzień ojca - po tatusiach. A przez pozostałe 363 dni w roku - dowolnie.
                        • humbak Re: O facetach będzie na Dzień Ojca. 26.05.11, 15:37
                          Ale przecie temat się zaczął od czego zupełnie innego, nie od mamuś... To je wrogie przejęcie! Tego nie akceptuję! Wrogie przyjęcie owszem. Z wrogiem lepiej się pije niż z przyjacielem, bo jest o czym gadać:)
                          • gat45 Bo to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 15:55
                            Ja poproszę o Nałęczowiankę zieloną gazowaną. O, już, dziękuję. Wystarczy. Mów mi Gat !
                            • humbak Re: Bo to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:02
                              > Ja poproszę o Nałęczowiankę zieloną gazowaną. O, już, dziękuję. Wystarczy.
                              Ja pociągnę Muszynianki niskonasyconej z gwinta. Mów mi... jak to skrócić do jasnej ciasnej? Przecie nie Humbi! Brzmi jak jaki Lordi bueeee....:(
                              • gat45 Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:05
                                Proponuję : Baczek. Od Humbaczek.

                                A jak już tak się rozhulaliśmy i zdrabniamy, to mów mi Gatek. Co te bąble z człowiekiem robią ! Nawet niskonasycone bąbelki...
                                • humbak Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:07
                                  Jak gul porządny to i nasycenie nie musi być duże. Hluśniem bo uśniem. Baczuś.
                                  • gat45 Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:10
                                    Ga... hep ! O pardon ! Gagatek...
                                    • humbak Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:13
                                      Muszszszszywszszsz... bam... łup...hrrrrrr....
                                      • humbak Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:19
                                        Ups! Ja tego.. przepraszam... to przez to ciepło... yyy...
                                      • gat45 Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:22
                                        Taaaaaaaaa, Baczuś. Deta hep ! licznie hep ! taaaaaaaa jest jak hep ! mówisz....

                                        ... i w tym momencie zwykle spokojny, pryncypialny i grzeczny Gat wali się na podłogę i zasypia. Ktoś powinien nasłać Sanepid na producentów Nałęczowianki i Muszynianki celem sprawdzenia zawartości Nałęcza i Muszyna w każdej z tych - z przeproszeniem - wód.
                                        • humbak Re: No to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:35
                                          Módlmy się:
                                          O szlachetny Sanepidzie
                                          dopomóż nam w naszej bidzie...

                                          Heavens to Murgatroid! Zmywam się.... exit stage left.
                              • ploniekocica Re: Bo to siup ! pod tę wrogość, panie Humbak ! 26.05.11, 16:30
                                humbak napisał:

                                > > Ja poproszę o Nałęczowiankę zieloną gazowaną. O, już, dziękuję. Wystarczy
                                > .
                                > Ja pociągnę Muszynianki niskonasyconej z gwinta. Mów mi... jak to skrócić do ja
                                > snej ciasnej? Przecie nie Humbi! Brzmi jak jaki Lordi bueeee....:(

                                Osmielam sie proponować Humbuś (drogi Humbusiu:), ewentualnie Humbatek.
                                • ave.duce Gatek i Batek w jednym stali dworum :) 26.05.11, 16:36
                              • ave.duce Dołaczę z "Ustronianką" z jAdem ... z jodem :) 26.05.11, 16:34
                                • gat45 Re: Dołaczę z "Ustronianką" z jAdem ... z jodem : 26.05.11, 16:38
                                  To wy se z Płoniekocicą pijcie w tet-a-tecie, bo my z Baczusiem już są dobre. Tylko zostawcie trochę nam na klina, bo nas będzie SZuszyć.
                                  • ave.duce Re: Dołaczę z "Ustronianką" z jAdem ... z jodem : 26.05.11, 16:44
                                    Ok, masz to jak w ba/n/ku :)

                                    ps. odebrałaś @?
                                    pps. czy masz mmsy w swojej celli?
                        • witekjs Re: O facetach będzie na Dzień Ojca. 26.05.11, 15:43
                          gat45 napisała:

                          > Jaki szowinizm, jaki szowinizm ? Zamiłowanie do porządku i metody. Dzisiaj jeźd
                          > zimy po mamusiach, na dzień ojca - po tatusiach. A przez pozostałe 363 dni w ro
                          > ku - dowolnie.

                          Masz rację, porządek musi być. ;-)
                          Już jak wysłałem post, uświadomiłem sobie, że dzisiaj Dzień Matki...
                          Wiedziałem, że wkrótce ktoś o tym napisze.
                          W tej książce nie pisze się, tylko o kobietach. Wstrętni bywają wszyscy.
                          Co najgorsze i w sobie możemy znaleźć takie cechy.

                          Witek
      • humbak Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 14:21
        Semantyczne mój drogi Panie, to może być nadużycie!
        Twoja uwaga jest jednakowoż (chłe chłe) słuszna. Jeśli już to stereotyp. Archetyp miałby raczej podłoże ewolucyjne, względnie rozrodowe, więc skojarzenie z kultem Wielkiej Macierzy, krągłościami i wydatnościami... tzw "kobiecością" właśnie jest zdecydowanie bardziej słuszne. Rubens się kłania poniekąd:)
        • ex.mila Archetyp- srety, stereotyp- srotyp:P 26.05.11, 14:27
          Panowie. Nie dobijacie mnie!

          Jestem winna, przyznaję się, jestem semantycznie i merytorycznie do dupy, ale błagam, nie roztrząsajcie dłużej tego! Darujcie kobiecie!
          • humbak Re: Archetyp- srety, stereotyp- srotyp:P 26.05.11, 14:31
            Ależ w żadnym razie nie o to chodzi. Po prostu geneza jest dla mniej czymś niezwykle istotnym w bardzo wielu kontekstach i dlatego podchwyciłem wątek poruszany przez seńor Dupetka. Jeśli drażni, zamilknę na ten tych miast:)
            • ex.mila Re: Archetyp- srety, stereotyp- srotyp:P 26.05.11, 14:36
              humbak napisał:

              > Ależ w żadnym razie nie o to chodzi. Po prostu geneza jest dla mniej czymś niez
              > wykle istotnym w bardzo wielu kontekstach i dlatego podchwyciłem wątek poruszan
              > y przez seńor Dupetka. Jeśli drażni, zamilknę na ten tych miast:)

              Nie żartuj waść. Rozważajcie sobie ile wlezie, ale wolałam się na wszelki wypadek zameldować, że wiem, że dałam ciała z tym archetypem:_)
          • dupetek Ex.Milo szanowna. 31.05.11, 13:31
            Nie desperuj tak! Błędów nie popełnia ten, kto nic nie robi (pisze). Ja w swoim wpisie również popełniłem błąd, ale logiczny, bo napisałem, że archetyp kobiecości "niewiele się zmienił od czasów..."! A archetyp niezmienny jest:(!!! To pewnie dlatego, że mogłem się poprzemądrzać:)

            Pozdrawiam
            Przemądrzały Dupetek
        • dupetek Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 31.05.11, 13:40
          humbak napisał:
          > Semantyczne mój drogi Panie, to może być nadużycie![...]<

          Jeśli masz na myśli zbytnią obcesowość mojego wpisu, to się z Tobą zgadzam, ale jeśli dopatrujesz się jakiegoś błędu, to bądź tak miły i przybliż mi bardziej problem.

          Z tym stereotypem piękna masz rację! Można mówić o stereotypie piękna!! Dawniej takie stereotypy tworzyli artyści, a dzisiaj show biznes.
      • dupetek Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 09.06.11, 09:33
        Uroda względną jest. Czasem wystarczy trochę farby, a czasem wina:)

        lula.pl/lula/1,111761,9719713,Gwiazdy_bez_makijazu__Zobaczcie_roznice_,,ga.html
        Ciekawe jaką twarz miała MM bez obróbki?
    • tytanya Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 14:24
      Masz rację. To była fascynująca osoba i chciałabym mieć tyle uroku "uśmiechowego" co ona.
      Od czasu do czasu słucham też z wielką przyjemności piosenek w jej wykonaniu. :)
      Wcale się nie dziwiłam, że Di Maggio kochał ją do śmierci.
      • ex.mila Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 26.05.11, 14:25
        tytanya napisała:

        > Masz rację. To była fascynująca osoba i chciałabym mieć tyle uroku "uśmiechoweg
        > o" co ona.
        > Od czasu do czasu słucham też z wielką przyjemności piosenek w jej wykonaniu. :
        > )
        > Wcale się nie dziwiłam, że Di Maggio kochał ją do śmierci.
        >
        Dzięki Di Maggio nie zrobili cyrku z jej pogrzebu. Dobrze, ze to on a nie Sinatra był jej mężem.

        pzdr
    • olga_w_ogrodzie Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 01.06.11, 22:47
      dziś są 85. urodziny Marilyn Monroe.
      ciekawe jakby to się potoczyło, gdyby potoczyć się dane było.
      • dorola13 Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 05.06.11, 19:11
        Oooooo, ja też jestem po stronie zachwyconych fanów MM, była olśniewająca. Jest mnóstwo przepięknyh kobiet, taka Angelina Jolie, choćby, ale tej iskry nie mają.
        A co do matek i córek, i tego nawoływania do "zgłaszania dobrego układu" , to damakier ujdzie, zwłaszcza jak mi bigosu nie obsmaruje na forum. Ale jest coś takiego, że rodzice- dzieci mimo wszystko, mimo upływu lat, nie potrafią wyjść z roli, a to, wziąwszy pod uwagę wiek zainteresowanych, może być nieco irytujące, a nawet groteskowe :)
        • olga_w_ogrodzie Re: Niezniszczalny archetyp pięknej kobiety 06.06.11, 02:29
          Wiesz co, Dorolko,
          se chcialam koniecznie fotki naleźć z tych dni Jej ostatnich.
          te w sukni z różami.
          nie ma tam lalki durnej.
          jest Marilyn calutka - siebie niepewna i we wogóle nic - albo coćś właśnie - ten wzrok.
          wg mnie, ukrzywdzono po śmierci ją tą opinią, od której tak uciekala - wg mnie, była cudem świata tego, który trudno pojąć, ale, na Boga, nie lalką.
          no grzebałam w biografii rztelnie.
          nie mogę fotek ostatnich zalinkować, ale o to idzie - ona w tej kiecce w różach - piękna, ale tak krucha.
          co niby się stało, że di Maggio pogrzeb intymnie urządził.
          bo Jej nie lubił, gdyż lalka ?
          i się naczytałam - ja tam w samobostwo nie wierzę.
          myślę o zmęczeniu materiału - było tak dość wreszcie, że wciąż się wydawalo, że prochów za malo na smutek.
          i tęsknota, by przeszło wreszcie.
          i dzwoniła, dzwoniła, pogadać zamiarowała, ale sama nie wiedziała, że zabija się.
    • marouder.eu Do Merlin MonroŁ brakuje ci jeszcze.. 09.06.11, 11:40
      ..mniej wiecej tyle, ile mnie od piet do glowy, womanoffl:)
      A jak tam "dziecko", czyje skrypty spoleczne wezmie za swoje?
      Zwaz, ze ty ze swoja rozwalijapa na kazdy mozliwy temat jestes troche juz niestosowna
      • ave.duce Moja cierpliwość się kończy > zajmij się sobą, ok? 09.06.11, 12:08
        Miłego dnia.
        • dupetek Re: Moja cierpliwość się kończy > zajmij się 09.06.11, 12:26
          Ex.Mila i Olga mają swoich fanów zabójczych! Ja starający się przypodobać Tobie nawet się do nich nie umywam:(
          • ave.duce Re: Moja cierpliwość się kończy > zajmij się 09.06.11, 12:39
            Śmieszą mnie ci, którzy stalkingują bez żenady, a zarzucają to innym. Załgańcy.

            dupetek napisał:

            Ja starający się przypodobać Tobie
            > nawet się do nich nie umywam:(

            I całe szczęście ...

            ps. dzięki :)
          • marouder.eu Ekskiuzmi, ale zadne Womanoffy.. 09.06.11, 13:37
            ...mnie przynajmniej na lep nie wezma:/To tak jak, nie ma Palestyny, nie bedzie i nie potrzeba:)
            Doloj z Plastielinoj!
            • dupetek Kłamiesz! 09.06.11, 13:44
              Wzięła Cię na lep i odlepić się nie możesz:)))
              • marouder.eu [...] 09.06.11, 14:11
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                • dupetek Re.[..] 09.06.11, 14:30
                  Ja o lepie i odlepianiu, a Ty jakieś tragedie życiorysowe przedstawiasz:( I nie krzycz, że łżę, bo nie łżę! Wzięło Cię chłopie i odlepić się nie możesz:)
                  • ploniekocica Trudno 09.06.11, 14:43
                    ale muszę się zacytować
                    Wystarczy zmienić nicki i pasuje jak ulał. Tylko jeszcze bardziej.
                    • dupetek Re: Trudno 09.06.11, 14:50
                      Ja dotychczas zagapiony tylko w Ave, również zaczynam się zastanawiać, co Olga i Mila maja w sobie, że taki entuzjazm męski wokół siebie wzbudzają. Będę musiał się im przyjrzeć uważnie, ale dyskretnie, żeby Avcia nie przyuważyła, bo będzie piekło:))
                      • dupetek Re: Trudno 09.06.11, 15:09
                        Piekło nie od pieczenia, tylko od piekła oczywiście:)
                        • ploniekocica Re: Trudno 09.06.11, 15:19
                          dupetek napisał:

                          > Piekło nie od pieczenia, tylko od piekła oczywiście:)

                          Myślę, że w tym (konkretnym!) piekle to się będzie piekło jak diabli.
                          A wiem, co mówię, bo w końcu jestem płonąca i na dodatek zdobywczyni orderu pięciu szóstek zatem na ogniach piekielnych się znam jak mało kto, nieprawdaż?
                          • dupetek Re: Trudno 09.06.11, 15:27
                            Aż się boję pomyśleć o tym piekle Kocico przemiła, ąż się boję! Zamykam oczy i uciekać chcę przed siebie bez opamiętania:(
            • ave.duce Marouderze, powtarzam: 09.06.11, 13:46
              forum.gazeta.pl/forum/w,89075,125543822,125971666,Moja_cierpliwosc_sie_konczy_62_zajmij_sie_soba_.html
              Trzeciego razu nie będzie.

              I nie stosuj metod, o które Cię nie podejrzewałam. Przykre...

              ps. chętnie poczytam Twoje opinie na tematy poruszane w wątkach, ale NIE na temat forumowiczów. Proszę, żebyś to przyjął do wiadomości.
            • gat45 A moje widzimisię ledwie wytrzymuje 09.06.11, 14:03
              I tu, i w wątku o hobby. Ja mam takie hobby, że nie znoszę ludzi, którzy o innych wyrażają się w rodzaju nijakim. Cóż takiego Słowianie wymyślili, że z taką wyższością się o afrykańczykach wyrażasz, o przyszywany "eu" ?
              • marouder.eu Nie jestem Slowianinem. Nie wiem. 09.06.11, 14:46
                Nie obcbhodzi mnie to! Zapytaj Slowianki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka