Dodaj do ulubionych

mój 4 czerwca 1989

03.06.11, 19:25
nie wiem, czy rok temu był taki wątek, ale teraz mnie naszło

mój M był w komisji wyborczej, ja miałam dyżur za niego w pracy i cały dzień byłam zajęta
na drugi dzień raniutko, jak byłam na porannym spacerze z psem, zobaczyłam wyniki z pobliskiej komisji i.....
ta radość nie opuściła mnie długo, właściwie coś we mnie z tamtego czasu wciąż jest a o 4 czerwca zawsze myślę ze wzruszeniem.... nie zepsują mi tego Macierewicze i Kaczyńskie, którzy dzięki tamtej niedzieli mogą pleść co im ślina na język przyniesie....
pamiętam, ze tamtego dnia chodził mi po głowie fragment piosenki, którą śpiewaliśmy w stanie wojennym:
"...orła wrona nie zdoła pokonać,
wtedy wszyscy związkowcy, ekstremiści, korowcy
na premiera wybiorą Kuronia..."
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 20:41
      pięknym jest wątek ten.
      Debeściara z Ciebie, Scoutku Ty Miły Jeden.

      pamiętam wtedy w Kołobrzegu tę na haczce, jak Babcia mówiła,
      taką plastikową zapinkę białą z napisem "Solidarność".
      i że ją wpięłam w siebie z dumą, gdym od cioci dostała - mało kumałam politycznie podówczas, ale na tyle dużo, by chcieć wpiąć i dumną być, żem wpięła.
      a ciocia potem przerabiała antymazowieckość i prowałęsizm przez Braci podbudzan.
      a póżniej PC było u ciocine na skraju z ZCN-em i teraz znajduję jej nazwisko w sieci jako sygnatariuszkę kogoś/czegoś do kogoś pisaną
      w imieniu PiSowców.
      ale to nic.
      wolę ja ciocię pamiętać tę jako wspólniczkę z 4. czerwca właśnie.
      i niech tak zostanie.
      • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 20:58
        cenkju Olgo, co roku mnie nachodzi

        znam to uczucie dumy
        szef firmy (tamtej) to był stary cwany komuch, uwłaszczył się po 89 sprytnie, rodzina skorzystała bardzo, on nie zdążył, bo kilka lat później zmarł
        ale pamiętam z jaka dumą nosiłam pod pachą codziennie Gazetę Wyborczą, taką świeżą i jak on krzywo patrzył....
        pewnie w ten sam sposób patrzą teraz ci wszyscy, którym Adam Michnik solą w oku
    • ex.mila Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 20:52
      czwartego to nie wiem, ale trzeciego w nocy jeździłam z ojcem po wsiach rozwieszając na parafialnych murach plakaty z Wałęsą. Ojciec czekał w samochodzie a ja kleiłam i dyla. Miałam 13 lat.

      No chyba, ze mi się wybory pomerdały. To na pewno nie były te w trakcie których Wałęsa wyzwał Mazowieckiego jako kontrkandydata od Żydów. To były następne bezpośrednio po.
    • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 20:58
      scoutek napisała:

      > na premiera wybiorą Kuronia..."
      >
      Tylko w chorych glowach mogl powstac tak idiotyczny pomysl.
      Kuron i premier ;-)))
      • ex.mila Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:02

        > Kuron i premier ;-)))

        Jak mi Gat pozwoli to ci odpowiem. To jej forum (ave też, ale wyjechała na grilla) a już się dzisiaj naużywałam nieparlamentarnych słów na tym w sumie wielebnym forum.
        • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:06
          ex.mila napisała:

          >
          > > Kuron i premier ;-)))
          >
          > Jak mi Gat pozwoli to ci odpowiem. To jej forum (ave też, ale wyjechała na gril
          > la) a już się dzisiaj naużywałam nieparlamentarnych słów na tym w sumie wielebn
          > ym forum.

          Spoko nie mam nic przeciwko temu abys wydobyla z siebie nawet najgorsze slowa.
          Jednak pod warunkiem ze potrafisz udowodnic mi ze Kuron mial kwalifikacje na to by zostac premierem. Jako minister przekroczyl granice smiesznosci, wiec wole sobie nie wyobrazac tego co by bylo gdyby zostal premierem.
          • ex.mila Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:09

            >
            > Spoko nie mam nic przeciwko temu abys wydobyla z siebie nawet najgorsze slowa.

            Dzięki za przyzwolenie.

            Odpierdol się od Kuronia trollu.
            • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:11
              ex.mila napisała:

              >
              > >
              > > Spoko nie mam nic przeciwko temu abys wydobyla z siebie nawet najgorsze s
              > lowa.
              >
              > Dzięki za przyzwolenie.
              >
              > Odpierdol się od Kuronia trollu.
              Prosba odrzucona.

              ps. sadzilem ze bedziesz bardziej kreatywna, zawiodlas mnie.
            • olga_w_ogrodzie Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:23
              ex.mila napisała:

              > Dzięki za przyzwolenie.
              >
              > Odpierdol się od Kuronia trollu.

              dzięki za to, że jesteś.
              oczywiście, gdybym się odzywała do tego człowieka,
              powiedziałabym to samo.
              • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:26
                macie rację, moje kochane
                • ex.mila Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:29
                  scoutek napisała:

                  > macie rację, moje kochane
                  >
                  Ja też was kocham, a co mi tam.
              • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:37
                olga_w_ogrodzie napisała:

                > ex.mila napisała:
                >
                > > Dzięki za przyzwolenie.
                > >
                > > Odpierdol się od Kuronia trollu.
                >
                > dzięki za to, że jesteś.
                > oczywiście, gdybym się odzywała do tego człowieka,
                > powiedziałabym to samo.

                I bardzo dobrze ze sie odezwalas. To co moze ex.mila ty juz nie. Wiesz dlaczego,ona jest normalna a ty jestes kocmoluchem.
                • ex.mila Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:40

                  >
                  > I bardzo dobrze ze sie odezwalas. To co moze ex.mila ty juz nie. Wiesz dlaczego
                  > ,ona jest normalna a ty jestes kocmoluchem.


                  Gat. Zgłaszam wniosek o zabanowanie tego osobnika. Chyba nie muszę uzasadniać.
                  • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:45
                    ex.mila napisała:

                    >
                    > >
                    > > I bardzo dobrze ze sie odezwalas. To co moze ex.mila ty juz nie. Wiesz dl
                    > aczego
                    > > ,ona jest normalna a ty jestes kocmoluchem.
                    >
                    >
                    > Gat. Zgłaszam wniosek o zabanowanie tego osobnika. Chyba nie muszę uzasadniać.

                    Co za brak pragmatyzmu z twojej strony.
                • olga_w_ogrodzie Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 00:32
                  pan.sajgon napisał:

                  I bardzo dobrze ze sie odezwalas. To co moze ex.mila ty juz nie. Wiesz dlaczego
                  > ,ona jest normalna a ty jestes kocmoluchem.

                  nie życzę sobie, byś, po raz enty, w ten sposób do mnie mówił.
                  • ex.mila chyba nie powiesz, że się przejmujesz 04.06.11, 01:00
                    nie on pierwszy nas próbuje poróżnić i zapewne niestety nie ostatni.

                    Ja też po wielokroć słyszałam jak cię podpuszczali przeciwko mnie - co ty robisz z tą taką owaką, przecież ona nawet stóp twoich niegodna myć stara pijaczka.

                    coś musiałam napisać, a to było jedyne co przyszło mi do głowy. Z dnia na dzień coraz bardziej toporna jestem i za jakiś czas będę miała wrażliwość jak nie przymierzając drwal dłonie. Długi proces izolacji na własną "prośbę'.
                    • olga_w_ogrodzie Re: chyba nie powiesz, że się przejmujesz 04.06.11, 01:32
                      napisałam post i czekam parę minut, by się pokazał, a nie ma go.
                      się powtórzę, bo Bóg wie kiedy tamten pokaże się.
                      wysłałam maila, bo się coś nawyrabiało.
                      nie jest dobrze.
                      nie wiem jak zastopować.
                      • ex.mila Re: chyba nie powiesz, że się przejmujesz 04.06.11, 01:39

                        olga_w_ogrodzie napisała:

                        > napisałam post i czekam parę minut, by się pokazał, a nie ma go.
                        > się powtórzę, bo Bóg wie kiedy tamten pokaże się.
                        > wysłałam maila, bo się coś nawyrabiało.
                        > nie jest dobrze.
                        > nie wiem jak zastopować.

                        pocztę odbierz
                    • mr.sajgon Re: chyba nie powiesz, że się przejmujesz 04.06.11, 08:33
                      ex.mila napisała:

                      > nie on pierwszy nas próbuje poróżnić i zapewne niestety nie ostatni.
                      >
                      > Ja też po wielokroć słyszałam jak cię podpuszczali przeciwko mnie - co ty robis
                      > z z tą taką owaką, przecież ona nawet stóp twoich niegodna myć stara pijaczka.
                      >
                      > coś musiałam napisać, a to było jedyne co przyszło mi do głowy. Z dnia na dzień
                      > coraz bardziej toporna jestem i za jakiś czas będę miała wrażliwość jak nie p
                      > rzymierzając drwal dłonie. Długi proces izolacji na własną "prośbę'.

                      Widze ze masz problem wiec spiesze ci wyjasnic, nie interesuja mnie wasze uklady i stosuneczki.
                      Wam sie moze wydaje ze jestescie pepkiem swiata ale dla mnie jestescie tylko kilkoma pikselami zajetymi na ekranie.
                  • mr.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 08:26
                    olga_w_ogrodzie napisała:


                    > nie życzę sobie, byś, po raz enty, w ten sposób do mnie mówił.
                    Wisi mi kalafiorem to czego ty sobie zyczysz zwlaszcza ze jestes osoba podla.
                    • gat45 Jeżeli przyszedłeś tu z zamiarem obrażania ludzi 04.06.11, 08:48
                      to proszę, idź sobie.

                      A pozostałych proszę o nieodpowiadanie na jego zaczepki.
                      • scoutek Re: Jeżeli przyszedłeś tu z zamiarem obrażania lu 04.06.11, 08:49
                        cześć, kochana Gat:)
                        • gat45 Cześć 04.06.11, 08:53
                          W wątku obok ex.mila pisze o osobniku pt Chris Marker - to Twoja półka, prawda ? Chyba że dokumentaliści nie wchodzą w dziedzinę Twoich zainteresowań filmowych ?
                          • scoutek Re: Cześć 04.06.11, 08:57
                            różnie to bywa, jego akurat nie znam
                            dobry powód by się jakoś zapoznać
                            nigdy za dużo wiedzy
                      • mr.sajgon Re: Jeżeli przyszedłeś tu z zamiarem obrażania lu 04.06.11, 08:56
                        gat45 napisała:

                        > to proszę, idź sobie.
                        >
                        > A pozostałych proszę o nieodpowiadanie na jego zaczepki.

                        Gat znow jestes obludna, gdzie bylas wtedy jak olga uzywala tych samych slow ale pod moim adresem.
                        No powiedz gdzie wtedy bylas ???


                        jesteś, wg mnie, człowiekiem tak podłym
                        • gat45 Ponawiam prośbę. 04.06.11, 09:03
                          Szczerze.
                          • olga_w_ogrodzie Re: Ponawiam prośbę. 04.06.11, 11:34
                            znaczy siedzę cicho na FK, gdy napada i tu też mam pozwalać, by mnie od kocmołuchów wyzywano i udawać, że to fajnie, bo deszcz ?
                            nie.
                            nie będę.
                            mam dość łba schylania.
                            zalinkował wątek w którym świetnie widać, jak gnębi.
                            tak było wtedy, że aż stąd poszłam na chwilę, bo nie do wytrzymania się stało.
                            a teraz nie pójdę.
                            i nie będę już cicho.
                            jestem tutejszym trollem pełnoprawnym i to moje miejsce ulubione.
                            mam prawo się tu sprzeciwiać, gdy mnie gnoić próbuje ta osoba.

                            www.gwk.cjb.net/download/15.doc
                            • gat45 Olgo, wybacz moją nieporadność 04.06.11, 12:17
                              Żaden ze mnie admin. Szefowa by dała radę, ja nie umiem. Przepraszam.
                              • olga_w_ogrodzie Re: Olgo, wybacz moją nieporadność 04.06.11, 12:36

                                gat45 napisała:

                                > Żaden ze mnie admin. Szefowa by dała radę, ja nie umiem. Przepraszam.

                                nie.
                                to ja mam dać radę.
                                mam być pewna, że prowokatorem kłótni, to nie jestem.
                                zanieczyszczaniem foruma tego zainteresowana nie jestem też.
                                ale dość się naprzełykam milcząc na FK, gdy się kto pod nick podszywa, gdy opowiada o mojej "rui", gdy się stara poniżyć.
                                a ten forum jest też mój i mam prawo powiedzieć, że sobie nie życzę.
                                nie jestem kocmołuchem.
                                nie chcę łykać pogardy czyjejś jakby nigdy nic.
                                już nie.
                                i już nie pójdę stąd płakać do kącika.
                                • gat45 Re: Olgo, wybacz moją nieporadność 04.06.11, 12:45
                                  Nigdzie nie odchodź, to forum jest Twoje. I wszystkich, którzy tu przyjdą porozmawiać, a nie ranić, dźgać i w ogóle siać niezgodę. Ja na takie zaczepki znam tylko jedną odpowiedź - wycofanie się z kłótni - co czyni ze mnie jajo, nie moderatora.

                                  Za co wszystkich z góry przepraszam.
                                  • olga_w_ogrodzie Re: Olgo, wybacz moją nieporadność 04.06.11, 13:50
                                    gat45 napisała:

                                    > Nigdzie nie odchodź, to forum jest Twoje. I wszystkich, którzy tu przyjdą porozmawiać, a nie ranić, dźgać i w ogóle siać niezgodę. Ja na takie zaczepki znam tylko jedną odpowiedź - wycofanie się z kłótni - co czyni ze mnie jajo, nie moderatora.

                                    > Za co wszystkich z góry przepraszam

                                    kompletnie nie ma mowy, bym się dała teraz wystraszyć i sobie poszła łkać.
                                    modercja tu jest super - bez ingerencji.
                                    owszem, było tak przy okazji ostatniego napadu tego pana, że poczułam się zaszczuta i niezaopiekowana.
                                    bo to się zbiegło z podszywaniem sie pod mój nick i ględzeniem w moich wątkach nie w temacie, a na mnie.
                                    ale to na FK było i należy oddać Giwi sprawiedliwość, że sama z siebie usuwała podszywkę, nawet tam, gdzie wcale nie wiedziałam.

                                    tylko teraz ja się uczę mówić NIE.
                                    bo czemu mam czyjeś obelgi łykać i być pokorną.
                                    a potem iść z foruma, czytać ciekawe tematy, chcieć się odezwać w sprawie, ale bać się.
                                    nie i już.
                                    Ex. Mila poucza mnie, by umieć powiedzieć takiemu spier.... i już.
                                    koniec pieśni.
                                    pewno tak dalece się mi nie uda.
                                    ale próbuję bronić mojego prywatnego psychologicznie terytorium.

                                    wal się sajgon.
                                    może jesteś cudownym człowiekiem dla kogoś, ale ja MAM PRAWO, uważać, .żes podły co niemiara.
                • ave.duce A kim ty jesteś, trucicielu? Zi0brem? 06.06.11, 18:10
                  Czy mniej niż...?
            • ave.duce Trollu?! Wypraszam sobie :))) 06.06.11, 18:07
              Jaki tam z Mr. Sajgona troll? Taki sam, jak "pan"...

              ps. prawdziwe trolle w mateczniku siedzą.
              • pogrom.camitow Re: Trollu?! Wypraszam sobie :))) 10.06.11, 02:07
                ave.duce napisała:

                > Jaki tam z Mr. Sajgona troll? Taki sam, jak "pan"...
                >
                > ps. prawdziwe trolle w mateczniku siedzą.
                Czasem wyskoczą po sąsiedzku.
                • ave.duce Re: Trollu?! Wypraszam sobie :))) 10.06.11, 09:29
                  ?
          • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:12
            pan.sajgon napisał:
            > Jednak pod warunkiem ze potrafisz udowodnic mi ze Kuron mial kwalifikacje na to
            > by zostac premierem.

            taaaaa
            za to kwalifikacje Jarosława Kaczyńskiego mieliśmy nieszczęście sprawdzić na żywym organiźmie, nawet jako red. nacz. Tygodnika Solidarność był do kitu
            • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:40
              scoutek napisała:

              > taaaaa
              > za to kwalifikacje Jarosława Kaczyńskiego mieliśmy nieszczęście sprawdzić na ży
              > wym organiźmie, nawet jako red. nacz. Tygodnika Solidarność był do kitu
              >
              >

              A co ma piernik do wiatraka ?
              Z tego co pamietam byla mowa o Jacku Kuroniu a nie Kaczynskim.
              Masz z Kuroniem problem ze zaslaniasz go Kaczynskim ?
        • ave.duce Re: mój 4 czerwca 1989 06.06.11, 17:48
          Ja na gryla?! Nie, nie, nie :) Nic podobnego ... Gryla mam na co dzień. Stoi. Używany rzadko, bo jestem zażartą zwolenniczką "przy ognisku"...
      • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:03
        pan.sajgon napisał:

        > scoutek napisała:
        >
        > > na premiera wybiorą Kuronia..."
        > >
        > Tylko w chorych glowach mogl powstac tak idiotyczny pomysl.

        w internowanych głowach powstał ten pomysł, bo to była piosenka zniewolonych
        ci, którzy w tym czasie jedli pączki, nie myśleli, bo jak się człowiek trzęsie ze strachu to mu myślenie średnio wychodzi
        • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:09
          scoutek napisała:

          > pan.sajgon napisał:
          >
          > > scoutek napisała:
          > >
          > > > na premiera wybiorą Kuronia..."
          > > >
          > > Tylko w chorych glowach mogl powstac tak idiotyczny pomysl.
          >
          > w internowanych głowach powstał ten pomysł, bo to była piosenka zniewolonych
          > ci, którzy w tym czasie jedli pączki, nie myśleli, bo jak się człowiek trzęsie
          > ze strachu to mu myślenie średnio wychodzi
          >

          Scoutek co ty pieprzysz, wtedy rzadzil Jaruzelksi a o nim nawet Michnik ma wspaniale zdanie. Wiec o jakim ty zniewoleniu mi tu sciemniasz.
          • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:21
            nie wiem co mi gat zrobi, ale chwilowo mam to gdzieś, będę się martwić potem

            pan.sajgon napisał:

            jesteś kretyn
            • pan.sajgon Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:43
              scoutek napisała:

              > nie wiem co mi gat zrobi, ale chwilowo mam to gdzieś, będę się martwić potem
              >
              > pan.sajgon napisał:
              >
              > jesteś kretyn
              >
              Zal mi ciebie ze nie potrafisz obronic swojego idola merytorycznie.
    • olga_w_ogrodzie Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:36
      wiesz, Scoutku, ja sobie teraz zdałam sprawę jak jednak ważna była ta chwila dla mnie też.
      niby mało kumająca wówczas, ale determinację łyknęłam.
      pamiętam doskonale ten moment i to, jak byłam ubrana i to jak było świetnie wpiąć ten znaczek i pokazać za kim jestem.
      a moja druga ciocia miała męża wojskowego zawodowego.
      no to on był przekonan na kogo głosować.
      i szedł, jak zwykle na wybory, taki pewien siebie i pewien nawet, że jego żona, jak zawsze uległa, zrobi to samo, co on i podobnie zagłosuje.
      ja tu chyba już o tym pisałam, ale co tam, najwyżej powtórzę, bo to bylo niesamowite :
      patrzę ci ja, a ciocia się zbiesiła.
      powiedziała raptem, że ona zagłosuje inaczej.
      brat cioteczny mówił, że z takim postanowieniem wlazła do kabiny głosującej, a wuj w panikę wpadł, iż ona faktycznie na antykomistów zagłosuje i dalej za nią do kabiny tej, by wyperswadować.
      a brat wtedy, młodziutki bardzo, na cały głos się odezwał, że ojciec mu matkę chce zmusić, by zakreślała tak, jak mu się chce.
      i się wuj cofnął, a ciocia, pewno po raz pierwszy w życiu, zagłosowała inaczej, niźli on.
    • gat45 Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:36
      Przesiedziałam poniedziałek w polskiej redakcji RFI. Co chwilę goniono mnie, jako wówczas najmłodszą i wpuszczoną po znajomości, do "salle des télescripteurs", czyli sali dalekopisów. One pluły depeszami z całego świata na papierze, który snuł się w długaśnych taśmach po podłodze. Obsługa depesz bardzo była kontenta, bo siedząc w kucki cięłam teksty i układałam na kupki według kraju pochodzenia. Polskie zaś zabierałam (piątą odbitkę, zieloną) i wracałam w te pędy do polskiej redakcji. Nastrój był taki poważnie-niedowierzająco-radosny, bardzo dziwna mieszanka. W miarę nadchodzenia depesz przechył na ostatni człon robił się coraz to bardziej wyraźny. Poszłam sobie pod wieczór, kiedy dwie rzeczy były już pewne : że wygrana pewna i że panowie dziennikarze na tych już wchłoniętych gradusach nie skończą, a nawet wprost przeciwnie. W drodze do domu metro wystukiwało mi podniośle finał IX Beethovena.
      • gat45 Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 21:43
        W tym samym miejscu i towarzystwie spędziłam 13 grudnia 1981 :((( Nie miałam za dużo roboty z depeszami, właściwie nic nie było. Okrężną drogą, ktoś, coś tam, z trzeciej ręki. Sensację wywołała wieść ze Sztokholmu : radioamator złapał jakoby komunikat z Gdańska, że walki, po ulicach krew potokami się leje. Na szczęście nikt tego nie puścił na antenę.
    • jola.iza1 Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 22:52
      No to mam przechlapane:(
      Jakoś mnie nie podniecało, siedziałam z córką w Kubalonce, trzymałam za rękę i nie wierząc , prosiłam, oddychaj.
      Trudno, przegapiłam zrywy, stan wojenny też:(
      • damakier1 Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 08:57
        Masz przechlapane, bo co? - teraz, po latach, żałujesz, że się nie włączałaś i przegapiłaś?, czy spotykasz się teraz z jakimiś szykanami, nieprzyjemnościami z tego powodu? Czy jeszcze co innego?
        • gat45 Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 09:04
          Chyba po prostu jest jej smutno. Dziecko ciężko chore, a dookoła radość i podniecenie. Ma prawo być.
          • damakier1 Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 09:15
            Jeśli chodzi o chorobę dziecka, to przepraszam za niedelikatne pytanie. Ale ja inaczej zrozumiałam post Joli.
            • gat45 Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 09:29
              Miałaś prawo :))) Nasza Jola jest stylistką-minimalistką
              • gat45 PS 04.06.11, 09:29
                Ja też tylko się domyślam !
                • scoutek Re: PS 04.06.11, 11:35
                  mnie tez tak wyszło
    • damakier1 Re: mój 4 czerwca 1989 03.06.11, 23:13
      Obywatelski Komitet Porozumiewawczy "Solidarność" Regionu Pomorza Zachodniego w Szczecinie wyraża najwyższe uznanie i podziękowanie [...] za udział w organizowaniu wolnych wyborów do Senatu i Sejmu, za udział [...]
      [podpisano]: przewodniczący Komitetu Porozumiewawczego dr inż. Mieczysław Ustasiak
      Szczecin, czerwiec 1989r.


      To jeden z nielicznych dokumentów jakie w szarej teczce z ironicznym podpisem "kombatanctwo" przechowuję z pietyzmem i wielkim sentymentem. I dziś, pod wpływem scoutkowego wątku sobie o nim przypomniałam i powspominałam...
      Tamtego 4. czerwca byłam w Komisji Wyborczej i pamiętam, że wcale nie byłam pewna wyniku i kiedy zaczęliśmy w nocy liczyc głosy i powoli zaczęło byc widać, że wygrywamy - wwszystkim udzieliło się niesamowite podniecenie i nerwowa nadzieja. Potem pełni napięcia czekaliśmy aż nasi delegaci wrócą po oddaniu naszych głosów w punkcie zbiorczym, a gdy wrócili z wieścią, że wszystkie komisje, które spotkali potwierdzają naszą wygraną to juz mi sie zrobiło euforycznie szczęśliwie. Wracałam do domu o czwartej nad ranem, na piechotę choć miałam kawał drogi i obiecałam mężowi, że wezmę taksówkę. Zatrzymywałam się przy wszystkich mijanych punktach wyborczych i czytałam wywieszone na drzwiach wyniki. Przy wielu punktach stało trochę ludzi - radosnych i niedowierzających. I tak, jak w stanie wojennym przy wielu okazjach czułam wśród nieznanych sobie ludzi solidarność w przygnębieniu, proteście, zniewoleniu - tak po raz pierwszy poczułam solidarność w radości.
      Zrobiłam pobudkę całemu domowi i gadaliśmy, cieszyliśmy się, cieszyliśmy się i gadaliśmy....

      Pamiętam, że kiedyś był już taki wątek na jakims forum (w zeszłym roku albo wcześniej) i opisałam i juz to wszystko dawniej opisałam. Ale nic to, z przyjemnością napisałam dzis jeszcze raz. A za rok napiszę znowu...
      • tojajurek Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 00:05
        Oj, pamiętam, pamiętam. To były pierwsze wybory w których głosowało nasze dziecię. Poszliśmy wszyscy razem do lokalu wyborczego, a tam wszyscy byli na takim ukrywanym radosnym luzie, bo wszyscy gdzieś głęboko wierzyli w wygraną, ale też pełni byli obaw, że coś może pójść nie tak. A potem była radość, ulga i niedowierzanie.
        A tyle wcześniej było dat, o których chciałoby się zapomnieć. 1948 i 1956 i 1968 i 1970 i 1976 i 1981... Niektórym już sił brakowało, żeby się cieszyć, a trochę i wiary, że nas znowu los nie kopnie w dupę. Ale wyszło!
      • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 08:48
        zawsze ze wzruszeniem wspominam tamten dzień
        i zawsze mam wyrzuty sumienia, że się cieszę myśląc o 4 czerwca 1989
        głupio mi, że to był dzień radosny
        bo w tym samym dniu był przecież Tienanmen
        • olga_w_ogrodzie Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 11:46
          tak Ci wdzięczna jestem za wątek ten, bo ja zapomniałam.
          a faktycznie - tyle radości we mnie było.
          nie powinno być Ci głupio.
          temu dniu należy się radosna pamięć.
          ja nie oglądałam tv wtedy, nie słuchałam wiadomości i nie wiedziałam o Tienanmen.
          jestem zdania, że, skoro tak bardzo chcemy wciąż martyrologii, umęczania się bolesnymi wspomnieniami, to w tym dniu pokażmy też, że i cieszyć się umiemy.
          plątałam się wówczas na placu w Kołobrzegu, gdzie Jarmark Solny był i ten kramik "S" na nim.
          ciocia z plakatami Lecha Wałęsy i taka duma, że ona tam jest, że się nie boi, bo nie trzeba bać się.
          i już mało mnie obchodziły kramy z ciuchami, pantofelkami, koralikami.
          co chwila podchodziłam do tego ciocinego i się rozglądałam jeszcze czy aby kto widzi, że to MOJA ciocia.
          wiatr tamten morski kojarzę właśnie z wolnością, radością i ciepłem w sercu.
          • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 11:51
            Olgo, jak czytam to co napisałaś to mam wilgotne oczy.... cieszę się, że jest ktoś, kto czuje podobnie...

            a Tienanmen to sprawa późniejsza, bo wtedy nie mieliśmy głowy ani serca do jakichś tam światowych wydarzeń.... to tak jak z Jolą, choroba córki przysłoniła wszystko.... anam wygrana w wyborach przeslonila Tienanmen.... kto myślał wtedy, że się zaczęło? że komuna właśnie pada? że Niemcy się zjednoczą? że Unia? NATO? Schengen?
            • gat45 Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 12:16
              scoutek napisała:

              > że się zaczęło? że komuna właśnie pada? że Niemcy się zjednoczą? że Unia? NATO?
              > Schengen?

              Ja. Naprawdę, choć częściowo. Najpierw pomyślałam : Unia. Zjednoczenie Niemiec samo mi z tego wyszło, geograficzna konieczność. Schengen jeszcze wtedy nie istniało, ale ruch z dowodem osobistym i bez żadnych wiz mi majaczył. Przyznaję też, że o NATO ani przez chwilę nie pomyślałam. W ogóle rzadko myślę o sojuszach zbrojnych.
              • scoutek Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 15:57
                gat45 napisała:
                > Ja. Naprawdę, choć częściowo. Najpierw pomyślałam : Unia. Zjednoczenie Niemiec
                > samo mi z tego wyszło, geograficzna konieczność. Schengen jeszcze wtedy nie is
                > tniało, ale ruch z dowodem osobistym i bez żadnych wiz mi majaczył. Przyznaję t
                > eż, że o NATO ani przez chwilę nie pomyślałam. W ogóle rzadko myślę o sojuszach
                > zbrojnych.

                mnie się marzyło, optymistka ze mnie niepoprawna zawsze, myślałam, że u nas może jakoś będzi,e ale dalej to nie za zbytnio... pamiętam taką rozmowę w pracy z kumplem przy obiedzie, który głośno w tej stołówce wrzeszczał tak: przecież to, ku..a, musi pier...nąć, to się, ku..a, trzyma tylko na papierze, nie da rady, żeby długo, ku..a, można to było reanimować....
                wiedziałam, że to niemożliwe, by istniało po wsze czasy wraz z miłością do ZSRR i Lenina, żeby dało radę wyżywić wszystkich i wszystkim dać na realizacje marzeń
                ale, że mur i żeby wrócił Petersburg.... to nigdy...
            • olga_w_ogrodzie Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 12:23
              ja miałam mało zastanawiania się.
              uczucia i emocje mnie zalały.

              gdyby mi ktoś wtedy powiedział, że tak się zaangażuję w politykę, gdy będzie późniejszy spór Wałęsa-Mazowiecki, to trudno by było mi uwierzyć.
              ale też tak bardzo radośnie i dokładnie pamiętam moment, gdy premier Mazowiecki po przegranych wyborach prezydenckich się spotkał z ludźmi, którzy byli w jego komitetach wyborczych.
              i w sali Politechniki rzekł był : - Zostańmy razem. Bądźmy razem.
              się mi to kojarzy z momentem deklaracji uczuciowych pana, który potem moim mężem został.
              byliśmy na jakiejś imprezie studenckiej, wyszliśmy na półpiętro ze szklankami z winem wytrawnym czerwonym.
              wydał mi się takim nieznośnie spokojnym, zrównoważonym człowiekiem, że miałam potrzebę spokój przerwać.
              i rzuciłam za siebie szklanką z winem tym. i się gapiłam, co on na zachowanie to naganne wysoce.
              a on na mnie spojrzał i to samo zrobił, a potem znów spojrzał i rzekł był :

              - Mam pomysł. Jesteś wariatka, ale bądźmy zawsze razem.

              wiem, że już teraz to od tematu odbiegam, ale się z tym 4. Czerwca wiąże mocno to, iż był to też początek zainteresowania się głębiej o co w ogóle chodzi.
              przedtem tylko raz zryw miałam i list napisałam do gen. Jaruzelskiego naiwny niemiara co,
              iż ten system nie ma szans i czy on tego nie rozumie - wszystko wyłuszczyłam tak 'logicznie', że aż żałuję, iż listu nie mam tego.
              z okazji 4. Czerwca, bym go Wam pokazała pt. "Blondynki przekonywanie pana Jaruzelskiego o niedomogach komunizmu i we fogóle o tym, że komunizm jest 'be'"

              a dziś sobie postanowienie zrobiłam następne.
              po tym, jak na Nowy Rok rzekłam, by się starać nie porównywać złych ludzi i zlych czynów do zwierząt, bo one nie zasługują, to teraz wymyśliłam, że będę 4. Czerwca święcić.
              co tam - żadnych imienin, urodzin, świąt - wszystko mnie omija, nawet Dzień Matki ominął boleśnie.
              no to będę już o tym dniu pamiętać.
              ale i tak liczę na to, że mi za rok przypomnisz, Scoutku, i spytasz czy do obchodów gotowam.
              a se wyobrażam to tak : wreszcie ja nad morzem już mieszkam jak się należy.
              i na plazy impra jest - grille, sryle, barwy narodowe i Wy wszystkie.
              se tańczym, weselim i także Ex. Mila - najmilsza z mych outsiderek przybywa i mówi rozkosznie :
              - Ale do dupy ta impra i spoufalanie się.
              a ja na to : - I tak cię kocham Ikono Wolności Osobistej.

              proszę, Pani Scoutek, by Pani dopilnowała, bym za rok zrobiła Wielkie Święto.
              • damakier1 Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 12:31
                a se wyobrażam to tak : wreszcie ja nad morzem już mieszkam jak się należy.
                i na plazy impra jest - grille, sryle, barwy narodowe i Wy wszystkie.
                se tańczym, weselim i także Ex. Mila - najmilsza z mych outsiderek przybywa i mówi rozkosznie :
                - Ale do dupy ta impra i spoufalanie się.
                a ja na to : - I tak cię kocham Ikono Wolności Osobistej.

                proszę, Pani Scoutek, by Pani dopilnowała, bym za rok zrobiła Wielkie Święto.


                No, aleś nam wizję roztoczyła! Scoutku, pilnuj dobrze, a je ze swej strony tez pilnować bedę.
                Nie wymigasz się nam, Ogrodniczko!
              • gat45 A czemu nie dzisiaj wieczorem ? 04.06.11, 12:36
                olga_w_ogrodzie napisała:

                >
                > proszę, Pani Scoutek, by Pani dopilnowała, bym za rok zrobiła Wielkie Święto.

                Taka wirtualna próba, prapremiera...
                • olga_w_ogrodzie Re: A czemu nie dzisiaj wieczorem ? 04.06.11, 13:34
                  no.
                  ale, Pani Gat, czyż mię się nie udaje to postanowienie w zwierząt sprawie ?
                  a proszę wierzyć, że trudno czasem.
                  się chciało napisać do Ex. Mili na ten przykład, że to kochana małpa jest.
                  i się zastanowiło - czy to aby zgodne z postanowieniem, czy to aby małp godności nie narusza.
                  /Jezu - a teraz dopiero zabrzmiało - jakby małpa ok., a Ex. Mila mniej.
                  oczywiście, porównanie do małpy byłoby porównaniem do przemiłego kogoś, kto zwariowany. a wczoraj mnie przed głupotą powstrzymała. jak dobrze z kimś się kłócić co chwila, gdy bieda, to to nieważne - i tak się wie, że ona pomoże. i że w ogóle ufać tak, by o pomoc umieć prosić - jestem na etapie uczenia się tego./

                  ja się naprawdę rozkokosiłam w myśleniu o morzu tym.
                  już minął termin dotyczący ewentualnej sprzedaży chaty - bym teraz mogła sprzedać bez podatku.
                  tylko kwestia leczenia tu - w życiu nie byłam pod opieką tak dobrych specjalistów.
                  jestem dumna z siebie jak nie wiem co, bo się pilnuję i juz 3 lata prawie szpitala nie zaliczyłam.
                  muszę dokończyć leczenie, żeby nie wiem co.
                  ale co drugi dzień jestem na stronie kołobrzeskich nieruchomości - jeju, jakie tam okazje są.
                  wystarczy, by sobie ktoś zdał sprawę, że MORZE, to niekoniecznie apartamenty w dzielnicy portowej czy uzdrowiskowej budowane głównie z myślą o Niemcach.
                  wcale nie.
                  a Niemcy nie takie straszne jak tam mnie za młodu we szkołach przekonywano.
                  fakty się liczą, a są owe takie, iz nigdy się we w tym Szczecinie czy Kołobrzegu nie spotkalam z ich butą rzekomą.
                  raz się oburzyłam, gdy wskazywali dom, który ich jest/był.
                  no ale moja rodzina też do Wilna jeździ i bywa tam, gdzie ich były domy.
                  a byłam tak zidonkrymowaną, że, gdy pojechałam pierwszy raz już do Niemiec zjednoczonych, to się bałam, że kto zobaczy polską rejestrację, to nas ubiją, jak nic.
                  się zatrzymalim na parkingu, zobaczyłam jakichś na czarno ubranych i w glanach i darłam się, że zabijać idą.
                  a oni nie zabili, nie zaczepili, ani nic.

                  mieszkałam tyle lat od morza dalej nieco, a i tak, jak była potrzeba, do morza doszłam.
                  dzielnica portowa nie musi być.
                  tam są do kupienia duże mieszkania z antresolą albo kilkoma antresolami i ogrodem na dodatek.
                  uwielbiam antresole, jakieś schodki, zakamarki, stare kamienice - i tam to jest nie za kolosalne sumy wcale.
                  a jak blisko do Szczecina miałabym.
                  wiem, że się tamtejszej przydać rodzinie Ś.P. Taty mogę, bo są kłopoty pewne i wreszcie też, by Ś.P. Tata samiutki nie leżał, bo bym przychodziła i opowiadała Mu co i jak.
                  może by się też Dama ze mną spotkać chciała.
                  ciekawość czy by mnie Wronka polubiła.
                  oczywiście, że by polubiła, bo niby czemu nie.

                  przedwczoraj widziałam się z Madau - Ka.mu, wie, bo zna.
                  sPazryża przeniosła się do Menton.
                  i widziałam osobę totalnie inną - radosną, opaloną, pełną nadziei.
                  powiedziała nawet :

                  - Zamieszkajcie u mnie, nad wybrzeżem.

                  zobaczyłam osobę wolną od koszmaru.

                  sobie zdałam sprawę, że nic nie jest niemożliwe.
                  są warunki, by wrócić do tego, co się kocha.
                  i wcale nie banialukuję o tej imprezie za rok.
                  się bałam w internecie podawania jakichkolwiek na siebie namiarów.
                  a na forumie tym już parę osób zna moje nazwisko, adres i co ?
                  nic.
                  w ogóle nic złego się nie stało.
                  i, gdy się przedwczoraj spotkałam aż z kilkoma osobami z foruma zamkniętego, to też się stało tyle, że się zachwyciłyśmy, bo było jeszcze lepiej, niż wirtualnie.

                  a brata mam ciotecznego w Kołobrzegu tym.
                  obrotny nie miara co.
                  w ciągu roku uczy matematyki, chemii, fizyki, a w sezonie prowadzi lokal z rybami.
                  się nie ośmieliłam prosić o pomoc, gdy była klęska, ale teraz, to się by może udało, by pomógł przebrnąć z urzędami i tym wszystkim, co jeszcze mnie paraliżuje.
                  wszkaże załatwi prośbę na legalne zgromadzenie na plaży i załatwi noclegi.
                  bo właśnie, że nie.
                  wcale nie roję sobie czegoś.
                  właśnie, że to jest możliwe i kto przyjmie zaproszenie, to dojedzie nad morze i będzie wariacja.
                  wszystko możliwe byle nie wychodzić od stwierdzenia, że nie warto próbować, bo i tak się nie uda.
                  mój terapeuta powiedział :

                  - Tak bardzo pani się boi, że ktoś poda truciznę, iż sama pani sobie tę truciznę powoli dawkuje.

                  no.
                  się wywnętrzam z powodu, iż mnie naszło było pozytywne na sprawy różne spojrzenie, a wszystko do wina Scoutka jednego, któren mnie natchnął do radości, co, zważywszy na przebieg nocy i ratownania mnie Ex.Milowego, jest
                  sprawkami dobrym obrotem.
                  amen

                  /se balujem na plaży i każdy ma wydruk z Matecznika Trolli i się na podstawie tej identyfikujem.
                  i nikt nie wie kto jest kto - się domyśla jeno. czy to nie jest pomysł miły ?/
                  • damakier1 Re: A czemu nie dzisiaj wieczorem ? 04.06.11, 14:25
                    Polubiłybyśmy Cię nie tylko ja i Wrona, ale cała moja zwierzakowo-ludzka czereda. Jasne, że chciałabym sie spotkać. Zanim jeszcze ten dom w Kołobrzegu kupisz, jakbyś była w jakich szczecińskich okolicach to daj znać i wal jak w dym.
                    • scoutek Re: A czemu nie dzisiaj wieczorem ? 04.06.11, 15:44
                      ale z Was, laski, cudne towarzycho
                      jedna data a tyle słów, nie na temat, ale co z tego, na tym rozmowa polega, dygresje, wątki, wszystko się miesza
                      przyszło mi do głowy, ze to może być po prostu święto radości z odkrycia w sobie siły, chęci do życia, własnej wartości i pewności, że od dziś wszystko się uda, jak nie zaraz to zaraz potem, co z tego, że życie miesza, ludzie mieszają, samemu mieszamy, bo nadchodzi zwątpienie we własne siły, ale co z tego, damy radę
                      a to piosenka, która zawsze podnosi mnie na duchu, bo: You win again!


                      ps. pewnie, że będę się upominać za rok:))
                      • olga_w_ogrodzie Re: A czemu nie dzisiaj wieczorem ? 04.06.11, 16:06
                        a wiesz, ja tak dokładnie ten wątek potraktowałam - nadzieja była i tego się trzymać.
                        nie chcę już o okupacji, wojnie, Smoleńsku i gadaniu o tym, że wolność po 89. i co z tego.
                        właśnie wiele z tego.

                        ale będzie balanga, Scoutku.
                        za rok.
                        • scoutek Re: A czemu nie dzisiaj wieczorem ? 04.06.11, 16:10
                          olga_w_ogrodzie napisała:

                          > a wiesz, ja tak dokładnie ten wątek potraktowałam - nadzieja była i tego się tr
                          > zymać.
                          [...]
                          > właśnie wiele z tego.

                          jeśli nie prawie wszystko
                          Wy z tego też
                          cmok
    • witekjs Re: mój 4 czerwca 1989 04.06.11, 21:37
      Dziękuję Wam za ten Wątek i za Waszą, tak miłą, niezwykle emocjonalną rozmowę :-)
      Pamiętam, że bardzo się cieszyłem, ze wszystkimi spotykanymi sąsiadami, z tego, że mamy TAKIE Wybory i chyba wszyscy wierzyliśmy, że wygramy.
      Piękne dwa dni, 4.06 i 5.06 - ze wspaniałymi wynikami !!!

      Pozdrawiam Was serdecznie. Witek
    • scoutek gat, plisssssss 05.06.11, 09:59
      kosz dla przedmówcy
      • dupetek Nie zgadzam się! 05.06.11, 10:11
        To powinno zostać dla niezorientowanych who is who!

        scoutek napisała:
        > kosz dla przedmówcy<
      • pan.sajgon Wolisz jak inni brudza sobie raczki cenzura ? 05.06.11, 10:21
        scoutek napisała:

        > kosz dla przedmówcy
        >
        No popatrz jak ty wyzywalas mnie od kretynow to ja nie wolem cenzury na pomoc.
        Kilka slow prawdy a ty juz masz z tym problem.
    • dupetek Ale chlew!! 05.06.11, 10:08
      Czy mógłbyś zrezygnować z klimatów swojego dzieciństwa i przestać wszędzie gnój nosić?

      pan.sajgon napisał:
      • pan.sajgon Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:17
        oczywiscie swoj gnoj tez.




        dupetek napisał:

        > Czy mógłbyś zrezygnować z klimatów swojego dzieciństwa i przestać wszędzie gnój
        > nosić?
        >
        > pan.sajgon napisał:
        >
        • dupetek Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:26
          Jak narzazie, to od Ciebie cuchnie:( Trochę higieny psychicznej i smród zniknie, bo dotychczas wlecze się za Tobą jak za brudnymi gaciami!
          • pan.sajgon Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:31
            dupetek napisał:

            > Jak narzazie, to od Ciebie cuchnie:( Trochę higieny psychicznej i smród zniknie
            > , bo dotychczas wlecze się za Tobą jak za brudnymi gaciami!

            na razie to twoja nieudolna proba obrony czegos czego obronic sie nie da.
            A na temat smrodu porozmawiaj z kims ze swojego srodowiska wy w tym jestescie specjalistami. Gdzie mi tam amatorowi mierzyc sie z zawodowymi szambonurkami, jak nie przymierzajac twoja osoba.

            ps. jesli liczysz ze mnie sprowokujesz do wulgarnego ataku a by miec pretekst do cenzury to juz ci mowie ze nici z tego pomyslu.
            • dupetek Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:43
              Ja nikogo nie bronię. Nie lubię smrodu! Podobnie zareagowałbym w autobusie na menela!

              Ps. Prowokować Cię nie trzeba, bo większość chamskich bredni, które tu umieściłeś kwalifikują się do cięcia. Nie wiem czy zauważyłeś w tym amoku, ale bronię Twoich wpisów.
              • pan.sajgon Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:50
                dupetek napisał:

                > Ja nikogo nie bronię. Nie lubię smrodu! Podobnie zareagowałbym w autobusie na
                > menela!
                >
                > Ps. Prowokować Cię nie trzeba, bo większość chamskich bredni, które tu umieścił
                > eś kwalifikują się do cięcia.

                Gdzie byles jak opluwano moja osobe, gdzie wtedy byles specjalisto od zapachow ?


                Nie wiem czy zauważyłeś w tym amoku, ale bronię T
                > woich wpisów.
                Tak, tak jestem za a nawet przeciw.
                Zawsze sam bronie swoich spraw i praw wiec daruj sobie swoja "pomoc" ja jej nie potrzebuje. Pomijam fakt ze to nie twoja sprawa w ktora nos wciskasz.
                • dupetek Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:56
                  Nie wiem kiedy Cię opluwano, ale na ile Cię poznałem, to widocznie więcej forumowiczów uznało, że cuchniesz. Smród w publicznym miejscu jest publiczną sprawą!
                  • pan.sajgon Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 10:59
                    dupetek napisał:

                    > Nie wiem kiedy Cię opluwano, ale na ile Cię poznałem, to widocznie więcej forum
                    > owiczów uznało, że cuchniesz. Smród w publicznym miejscu jest publiczną sprawą!
                    >
                    Mylisz sie dupetku to tylko zapach z twoich ust, gowno jesz i gownem sie wypowiadasz.
                    • dupetek Re: Co jest w twoim domu zachowaj dla siebie 05.06.11, 11:14
                      Jest pan uroczy PanieSajgon:) Puszczasz bąki i wskazujesz na mnie?

                      > Mylisz sie dupetku to tylko zapach z twoich ust, gowno jesz i gownem sie wypowiadasz.<
    • ta Re: spisanych slow kilka przy porannej kawie 05.06.11, 10:19
      Sajgon, poluzowała ci się śrubka, trybiki pokrzywiły, a ty tego nie zauważyłeś.
      I tak żyć będziesz, kuśtykając, ślepy...
      • pan.sajgon Czekam na kolejnych klakierow 05.06.11, 10:22
        ta napisała:

        > Sajgon, poluzowała ci się śrubka, trybiki pokrzywiły, a ty tego nie zauważyłeś.
        >
        > I tak żyć będziesz, kuśtykając, ślepy...

        Wybacz ale to wy robicie jej krzywde traktujac ja jak osobe specjalnej troski. Mnie powinna byc wdzieczna bo ja ja traktuje caly czas jak normalna osobe.
        • ploniekocica Tylko jeden post w tym temacie napiszę 05.06.11, 10:51
          Sajgonie!
          Ja nie jako klakier i nie jako obrońca, bo to sensu nie ma.
          Napiszę jeden post i nie oczekuję nań odpowiedzi. I nawet najwspanialsze wytwory Twoich umiejętności przywalania przeciwnikowi nie skłonią mnie, abym napisała drugi. Bo po co.

          Jaka jest forumowa Olga każdy widzi.
          Jaki jest forumowy Sajgon takoż.
          Jaki jest miedzy nimi forumowy stosunek łatwo zauważyć.
          Oboje macie racje. Swoje racje.

          Tylko, że o ile forumowa Olga ma prawo Cię wkurzać na maksa tak, jak każdego z nas wkurzają jakieś forumowe byty, to nadal uważam (już Ci to pisałam przy innej okazji), że to Ty masz większy problem z Olgą niż ona z Tobą.
          To Ty łazisz za nią, prowokujesz, wdajesz się w wymiany ciosów.
          Do czego jest to Ci potrzebne? Może nad tym się zastanów.
          • pan.sajgon Re: Tylko jeden post w tym temacie napiszę 05.06.11, 11:06
            ploniekocica napisała:

            > Sajgonie!
            > Ja nie jako klakier i nie jako obrońca, bo to sensu nie ma.
            > Napiszę jeden post i nie oczekuję nań odpowiedzi. I nawet najwspanialsze wytwor
            > y Twoich umiejętności przywalania przeciwnikowi nie skłonią mnie, abym napisała
            > drugi. Bo po co.
            >
            > Jaka jest forumowa Olga każdy widzi.
            > Jaki jest forumowy Sajgon takoż.
            > Jaki jest miedzy nimi forumowy stosunek łatwo zauważyć.
            > Oboje macie racje. Swoje racje.

            I dotad moge sie z Toba zgodzic, dziekuje za glos rozsadku.
            Stawiajac pytanie czy znajdzie się na Forum ze Dworum choć jeden sprawiedliwy, teraz moge odpowiedziec tak znalazl sie.

            dziekuje

            Masz Gat moja zgode na usuniecie ale nie tylko postu ale calej dyskusji na ten temat.
            • ex.mila Re: Tylko jeden post w tym temacie napiszę 05.06.11, 11:08

              >
              > Masz Gat moja zgode na usuniecie ale nie tylko postu ale calej dyskusji na ten
              > temat.
              >
              >
              buhahahaha troll, który uprzejmie zgadza się na sprzątnięcie swoich rzygowin, które wydalił na dywan gospodarza. Tego jeszcze nie grali:-)))
    • gat45 Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 10:46
      No to masz satysfakcję : postawiłeś mnie w głupiej sytuacji. Chyba powinnam twój wpis wyrzucić ze względu na ataki osobiste. Ale tchórzę, bo się boję, że z kolei przyczepisz się do innych (i do tych samych także). A ja nie mam czasu pilnować na okrągło. I w ogóle zupełnie nie rozumiem, po co ci te awantury.

      Co do usunięcia twoich obraźliwych rozważań, to dostosuję się do zdania społeczeństwa forumowego. Głos każdej z bezposrednio zainteresowanych liczy się za dwa.

      Wynik jak na razie :
      ZA : Scoutek
      PRZECIW : Dupetek
      • pan.sajgon Juz napisalem ze tak 05.06.11, 10:58
        gat45 napisała:

        > No to masz satysfakcję : postawiłeś mnie w głupiej sytuacji. Chyba powinnam twó
        > j wpis wyrzucić ze względu na ataki osobiste. Ale tchórzę, bo się boję, że z ko
        > lei przyczepisz się do innych (i do tych samych także). A ja nie mam czasu piln
        > ować na okrągło. I w ogóle zupełnie nie rozumiem, po co ci te awantury.
        >
        > Co do usunięcia twoich obraźliwych rozważań, to dostosuję się do zdania społecz
        > eństwa forumowego. Głos każdej z bezposrednio zainteresowanych liczy się za dwa
        > .
        >
        > Wynik jak na razie :
        > ZA : Scoutek
        > PRZECIW : Dupetek

        Mala uwaga jesli liczysz na to ze wycinajac moj post zalatwisz sprawe i to przy pomocy przyjaciol to jestes w bledzie. Problemy trzeba rozwiazywac a nie chowac pod dywan. Przynajmniej mnie tak uczono.
        Ta sprawa znow pewnie kiedys wyplywanie znajac mozliwosci Olgi. Ale jak to bywa z wieksza juz sila.

        I przy okazji, demokracji sie nie glosuje gat45, to co zrobilas jest tylko jej farsa.
      • ex.mila Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 10:58

        > .
        >
        > Wynik jak na razie :
        > ZA : Scoutek
        > PRZECIW : Dupetek


        Czy mogę? Już kiedyś takie głosowanie urządziałaś iOlga zniknęła stąd na dwa tygodnie. Mam de ja vu, bo tamta sytuacja też dotyczyłą sajgona rzygającegol na Olgę. Mam nadzieję, ze jeszcze nie włączyła komputera i że przynajmniej ona de ja vu nie będzie miała. Ja osobiście pieprzę co jakiś podrzędny troll mnie wypisuje, dużo bardziej wypasione trole latami po mnie jeździły/jeżdżą. Ale wiem co by ci odpowiedziałą Olga gdybyś ją zapytała, i wiem jak ona poczuje jak to przeczyta. Jestem pewna, ze jak ten post nie zostanie usuniętyy ona tu więcej nie napisze ani słowa. Ale wybór nalkeży oczywiście do ciebie.
        • olga_w_ogrodzie Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 12:30
          juz daję radę.
          taką noc, jak ostatnio - zapaść totalna i gdyby pozwolić się porwać wodospadom, to klęska by była.
          mi pomogłaś przetrwać, to się nie zawstydzę raz następny rzec, że kolorów zabrakło, gdyby było źle.
          pojmiesz sprawę nawet, gdy będzie kolejna faza naszego pokłócenia się na życie i śmierć.
          doszłam do momentu, że już nie rozpaczam, że mnie nie lubisz, tylko se gadam : - A właśnie, że i tak mnie lubi małpa ta.
          /z całym szacunkiem dla małp mądrości/
          i dobrze nie stawiać się, ale rzec, iż nie jest najlepiej.
          gdy tak właśnie jest.
          i jeszcze oddechy i myśl o tym, że - Poczekaj, za chwilę przejdzie.
          • ex.mila Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 15:19
            olga_w_ogrodzie napisała:

            > doszłam do momentu, że już nie rozpaczam, że mnie nie lubisz,

            Nigdy cie nie nie lubiłam (!!!), tylko kilka razy byłam na ciebie zła/obrażona, i zawsze z tego samego powodu. A to zasadnicza różnica! Zazwyczaj następnego dnia (no może nieraz po tygodniu) m i przechodziło, ale duma mi nie pozwalała, żeby się pierwszej odezwać.

            Ale może już nie roztrząsajmy tego publicznie. Przyjęłam do wiadomości że jest jak jest, i rozumowo już to ogarnęłam..

            Nie chcę o tym gadać więcej
            • olga_w_ogrodzie Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 19:44
              a ja se właśnie powtórzę : też będąc obrażona i z uczuciem :
              "Jezu, jaka ja biedna, a ona nic nie kuma", to jednak nigdy nie było prawdą to "nic".
              bo jesteś wyjątkowa i mogę się nie zgadzać z tym, co piszesz, ale całokokształt pozostaje, a wygląda ów tak :
              otwieram Twoje posty z czynnikiem pierwszeństwa - bo z ładunkiem emocji są one i totalnie szczere.
              wiem to na pewno, że niczego nie udajesz, choć potem jest Ci ciężko czasem.
              na procent sto tysięcy wiem też, winnam się od Ciebie uczyć : jest źle, to powiedzieć.
              i jeśli ufam, to to nie będzie głupie.
              czasem się lękam - jesteś tak spontaniczna, że prowokujesz, by Cię załatwić.
              ale też widzę, że łajzy nie dadzą rady.
              a wiesz czemu ?
              bo myśląc o sobie najgorzej, nie dajesz im pola do popisów.
              swoje wiesz i do wiedzenia sobie dajesz prawo.
              • olga_w_ogrodzie Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 20:04
                i właśnie się powoli, uśmiecham, Dupetku, zes powodu, iz dałam sobie prawo.
                i dupie mieć, że źle się czułam to i wymiękłam.
                ważne, że powiedziałam Ex. Mili, iż jest klęski moment i mnie przytrzymala, by durnot nie zrobić.
                i tak trudno, a tak łatwo jednak - coś wymamrotać.
                a wątek ten jest tak miłym, jak nie wiem co.
                zaplątałam się w nim w osobiste sprawki - no trudno.
                nie myslę, że kogoś tym skrzywdziłam.
                • olga_w_ogrodzie Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 20:22
                  i jeszcze chciałam powiedzieć, choć nieco się boję, że ja w ogóle nie kumam francuskiego.
                  i w ogóle się durna czuję, gdy coś we francuskim nawijacie.
                  i se nie sprawdzam w wikipedii, jak Prezydent.
                  taka jest prawda.
                  nieźle w angielskim jednak, we włoskim też, ale francuzki czy francuski - magia.

                  jakby tego bylo mało, to ja nie wiem czy ni winno być : "francuski", ale nie sprawdzę.
                  bo się rozochociłam.
                  /jednak " francuski" - na to wygląda mi, ale nic nie poprawię/
                  • gat45 A tu bywają francuskie wrzutki ? 05.06.11, 20:27
                    Chyba że masz na myśli moje "variétés" ? Byłam przekonana, że to słowo międzynarodowe na określenie pewnego rodzaju muzycznego.

                    Czasem nawet zgrzytnę sobie zębem, że angielski nikogo nie razi, ale wydawało mi się, że bardzo dbam, żeby nie francuzić.
                    • olga_w_ogrodzie Re: A tu bywają francuskie wrzutki ? 05.06.11, 21:04
                      no to szczerze zupełnie, bo bać się czego niby - ja zwyczajnie nie wiem o co idzie.
                      i się wstydzę zagadnąć, by nie być odrzuconą.
                      zawsze mi mówiono, iż zdolna jestem w języków sprawie i gadałam po angelsku, po włosku nawet, ale to stresem było.
                      zaczynałam i zaczynam od tłumaczenia, że : - Perdona mija grammatikka.
                      ale franuski, to ja uważam za nie do przeskoczenia.
                      i jest dużo podobieństw z włoskim, ale nie tak, by niuanse pojąć.
                      nie rozumiem czasem.
                      a tak mnie fascynuje sprawa lingwistyki, że się dopytywałam w tej sprawie - ciocia mego męża - bardzo mnie interesowało w jakim ona języku mysli.
                      no bo pojechala do Holandii po wojnie zaraz,
                      sto tysięcy ją polubiło.
                      cudowna kobieta i oceniam, że tam obcą nie byla.
                      nie jestem w stanie ocenić jaki też akcent miała - ale zapytałam o jej język w głowie i ona noc calą nie spała, a rano powiedziała, że dziwne, że jednak ona po polsku myśli.

                      ale w czym niby gorsza bylaby by, gdyby powiedziala, że holenderski ?

                      ale też wiem, że nie jestem durna, gdy mówię, że nie rozumiem czasem o czym mówicie z Ave, Sclavusem.
                      no nie rozumiem, bo nie znam języka i już.
                      • gat45 Re: A tu bywają francuskie wrzutki ? 05.06.11, 21:29
                        Mnie się bardzo często zdarzały pytania o myślenie w języku, aż się bardzo poważnie nad tym zastanawiałam i introspekcję przeprowadzałam głębinową. I od lat mam tę samą odpowiedź : w żadnym. Mam wrażenie, że ja myślę pojęciami, jakoś tak całościowo, bez słów. W słowa zaczynam dyskurs ubierać dopiero wtedy, kiedy myślę o mówieniu czy pisaniu. Na przykład przed ważną rozmową kombinuję sobie : no to ja mu powiem ......, a potem on mi odpowie ......., to ja mu na to ............. I nawet te odruchy językowe mnie nie przekonują, bo przez pierwsze dni w Polsce wlazłszy komuś na nogę w tramwaju powiem odruchowo "pardon", ale wracając z Polski w metrze z lotniska, zamyślona, mogę z powodzeniem powiedzieć "przepraszam" w podobnej sytuacji. Więcej, wydaje mi się, że wszyscy tak mają, tylko trudno sobie z tego zdać sprawę, jeżeli nie żongluje się na okrągło w przynajmniej dwóch językach.

                        A o francuskie wrzutki pytaj i się nie obcyndalaj. A propos włoszczyzny : będąc piękną i młodą damą znalazłam się w Rzymie. I nie wiem, co na mnie naszło, ale zaczęłam twierdzić, że rosyjski i włoski są bardzo podobne, Nawet się załozyłam z Tubylcem i jeszcze dwoma panami, że sobie świetnie z rosyjskim dam radę na rzymskiej ulicy. Via Rosati to była. Oni stali na winklu, a ja zaczepiałam przechodniów i mówiłam wdzięcznie i pytająco "skuzitie, sinior, do Fontanny di Trevi ?". I każdy zaczepiony facet do tej fontanny mnie wodził jak po sznurku. A ten tercet z Tubylcem mnie od kolejnych ofiar odczepiał. I wcale nie przeholowałam uprzednio z winem ! Taka jakaś głupota mnie naszła. Euforia po waznym egzaminie dobrze zdanym.
                      • olga_w_ogrodzie Re: A tu bywają francuskie wrzutki ? 05.06.11, 21:35
                        jeszcze o kompleksach - tak się tu czuję bezpiecznie, a i jednak się bałam powiedzieć, że "sorry, ja nie rozumiem. coś tam czuję, że sprawy ważkie, ale nie spytam o co idzie.
                        a były wszak sytuacje nie raz, że jednak ktoś na mnie polegał , że wywalę w języku obcym i dawałam radę, do cholery.
                        wystarczy, by sobie pomyśleć, iż niekoniecznie jest celem czuć się dobrze językowo, i gramatycznie być super.
                        ważny cel jest - się dogadać.
                        niekoniecznie byłby mord z Twej strony i moja myśl, iż jak pytam, to leśny ze mnie głupek, a Ty ubijesz.

                        mnie to ciekawi bardzo, jak Ty czy Sclavus radę daliście.
                        no bo musiał być chyba ten moment, gdy czułas się źle ?
                        albo nie musiał - może projektuję.
                        no to mnie strasznie interesowało - jak sobie radzą z językiem tym.
              • ex.mila Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 21:37
                olga_w_ogrodzie napisała:

                > a ja se właśnie powtórzę : też będąc obrażona i z uczuciem :

                Ejże! Obrażona jesteś na mnie? za co?!

                (a nasze spasione trolle siedzą i zacierają paluchy w nadziei, że znowu się pokłócą) ch. im w d. (za przeproszeniem) - mów.

                Ale oczywiście mam nadzieję, ze źle cię zrozumiałam i wcale nie jesteś na mnie obrażona
                • olga_w_ogrodzie Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 22:05
                  już chyba tego pewna możesz być, że do kąta
                  nie pójdę.
                  ale z językiem tym to od zawsze byl problem : ktoś pyta
                  czy ja aby spik englisz, a ja ostrożnie walę natychmiast asekuracynie, że owszem, ale de litl only.
                  gówno prawda.

                  się wycofuję z fancuskim. ale z angielskim raz powiedziałam panu jednemu, że on z Ameryki, za szybko mówi i ja nie rozumiem.
                  ani nie zbił, ani nie wyśmiał.
                  • ex.mila Re: Dopiłeś już, panie Sajgon ? 05.06.11, 22:15
                    olga_w_ogrodzie napisała:

                    > już chyba tego pewna możesz być, że do kąta
                    > nie pójdę.

                    Jakby trochę nie na temat, ale to chyba dobrze (ale czy tak do końca to nie wiem). Nie jesteś obrażona, nadal dychamy i pieprzymy to co inni o nas myślą. Rozumiem że trzy razy tak:-)
    • gat45 Re: spisanych slow kilka przy porannej kawie 05.06.11, 11:27
      Tu był paskudny wpis pana Sajgona
      • gat45 I nie awanturuj się już tutaj 05.06.11, 11:28
        po dobroci proszę

        To jest ostrzeżenie.
    • ta 4 czerwca 1989 wg sajgona 05.06.11, 12:28
      Mam wrażenie, że sajgon wszedł na ten akurat wątek z arcyniemiłym, agresywnym zachowaniem, by wątek ten zepsuć, zepchnąć na tory innego wymiaru, spaskudzić .
      Celowe, cyniczne zachowanie aparatczyka do zadań specjalnych :(

      Tyle radości w wąku było, tyle pięknych wspomnień. Przecież nie tak ma być panie sajgon, prawda? Ma być ponuro, mamy narzekać na dwadzieścia "zaprzepyszczonych" lat, szukać jakoby utraconej ojczyzny... Trzeba wejść na ten radosny wątek i nasmrodzić.

      4 czerwca było uroczyste, radosne głosowanie, ale eksplozja radości, to 5.06.2011
      Wczesnym bardzo rankiem, przed pracą obiegłam kilka punktów wyborczych na skrzydłach :)
      Było świetnie, wzięliśmy wszystko, co się dało.
      Dzień ten pamiętam do dzisiaj, zapach letnich kwiatów, słońce, szczęście, światło w oczach ludzi.

      Te chwile trzeba przypominać, to jest bardzo ważne.
      I tylko z tego powodu pan sajgon tutaj się pojawił, by wątek zepsuć.
      Spór z Olgą, to pretekst, ważne, żeby sprowokować do usunięcia wątku.

      Jestem za pozostawieniem wszystkich wpisów tego wątku. Na rzeczy i postawę sajgona pamiątkę.
      • gat45 Pewnie masz rację, ale ja się zbyt niepewnie czuję 05.06.11, 12:34
        w roli gospodyni. Wróci Wodzowa i zadecyduje, czy toto odszarzyć i wystawić na widok publiczny, czy zostawić schowane.

        Ja w ogóle mam taki feler umysłowy, że nie pojmuję ludzi, którzy po prostu chcą się pokłócić albo kogoś zranić. Dla czystej przyjemności. Tak więc, nie pojmując, nie potrafię z nimi dyskutować. Zwykle się wycofuję z takich sytuacji, a teraz nie mogę. Więc cierpię :)))
        • ta Re: Pewnie masz rację, ale ja się zbyt niepewnie 05.06.11, 12:52
          gat45 napisała:
          > Ja w ogóle mam taki feler umysłowy, że nie pojmuję ludzi, którzy po prostu chcą
          > się pokłócić albo kogoś zranić. Dla czystej przyjemności.

          :) Jestem przekonana, że tutaj właśnie gromadzą się tacy, jak ty, ludzie.
          Pan s. rani celowo ale nie dla osobistej przyjemności, a dla politycznego celu.

          No chyba, że jest jeszcze gorzej i cynizm łączy z sadyzmem.
          Co jest niewykluczone i bardzo, bardzo paskudne.

          Nie atakuje się słabeuszy, Olga może sobie poczytywać za komplement, że sajgon poświęca jej osobie tyle energii, by ją wyciąć z forów. Znaczy - Olga mądrze pisze i jest trudnym przeciwnikiem.
          Zignoruj Olgo wysiłki pana s..
          Jesteśmy ofiarami ofiar. Sajgonowi być może nalezy podać rękę i mu współczuć. Stanął bowiem po niewłaściwej stronie zasieków i to go, co widać, niezwykle frustruje.
          • olga_w_ogrodzie Re: Pewnie masz rację, ale ja się zbyt niepewnie 05.06.11, 13:50
            a ja jeszcze powiem w tym wątku buńczucznie :
            mój Ś.P. Tato był PZPRowcem.
            nie dość, że przystojny, to jeszcze dar gadania miał.
            nigdy żadnych korzyści z PZPRu tego, ale głębokie przekonanie, że ma rację.
            no w komunę wierzył tak, że gdy ja polazłam samiutka na religię się zapisać, to zaraz pomyślałam o karze.
            choć nigdy mnie Tata nie karał - znalazł zeszyt od religii i pytał co to jest.-
            teraz wiem, co należało powiedzieć - mam lat 10 i co z tego - MAM PRAWO.
            i ja po 89. się raz odważyłam i powiedziałam swoje : o Mazowieckim i o wszystkim, co myślę.
            a Tata wtedy powiedział parę słów tylko :

            - Jestem zadziwiony. Tak mało zwykle mówiłaś. Nie wiedziałem.

            i poprosił, bym dała deklarację, iż w UD chce być.
            w ogóle zero komentarza, ale to było jasne, że pognębiłam kogoś i przestał wierzyć.
            a, jednocześnie uczucie, ze może uratowałam właśnie.
            bolesne jest pozbycie się iluzji, ale On to odważnie zrobił.

            kompletnie nie o to szło, ale, by dać sobie szansę na pogodzenie się z Jego śmiercią,
            chce mi się o tym momencie myśleć - Nie było dla Niego łatwo - coś gówniara opowiada, a ja całe życie w zupełnie innego coś wierzyłam.

            ale wszak ważna byłam, skoro słuchal.
            wszystko mu zburzyłam, cały świat wiary w to, że jest ok. z komuną.
            miał prawo.
            ale umiał posłuchać kontrrelacji.
            kocham Go jak nie wiem Kogo.
            i dlatego tak lubię ten forum.
            bo jest podobnie - inne zdanie, ale nie gnoić za to.
            • dupetek Trzymaj się Olgo! 05.06.11, 14:17
              Ucz się asertywności i dystansu do cudzych opinii, własnych również! Nie bierz wszystkiego tak serio! Zafunduj sobie "kawałek" luziku w postrzeganiu świata, a ludzi przede wszystkim:)

              No i uśmiechnij się:) SZEROKO:))))!!!

              pozdr.
              Dupetek
              • witekjs Re: Trzymaj się Olgo! 05.06.11, 14:48
                Miła Olgo, bardzo pomaga w tym, żeby nie przejmować się wszystkimi opiniami, jest świadomość, nie może nas obrazić ktoś, kto nie jest dla nas ważny...

                Pozdrawiam. Witek
                • gat45 Re: Trzymaj się Olgo! 05.06.11, 15:33
                  witekjs napisał:

                  > Miła Olgo, bardzo pomaga w tym, żeby nie przejmować się wszystkimi opiniami, je
                  > st świadomość, nie może nas obrazić ktoś, kto nie jest dla nas ważny...
                  >

                  Obrazić nie, ale zranić tak..... Choć masz rację, że nie powinno.
                  • witekjs Re: Trzymaj się Olgo! 05.06.11, 15:52
                    gat45 napisała:

                    > witekjs napisał:
                    >
                    > > Miła Olgo, bardzo pomaga w tym, żeby nie przejmować się wszystkimi opinia
                    > mi, świadomość, że nie może nas obrazić ktoś, kto nie jest dla nas ważny...
                    > >
                    >
                    > Obrazić nie, ale zranić tak..... Choć masz rację, że nie powinno.

                    Chyba konieczne jest jeszcze, ignorowanie zaczepek słownych.
        • dupetek Mam inne zdanie! 05.06.11, 12:55
          Jest Pani ZUCHEM, Pani Prezydentko kochanieńka!
          Rozterki ma każdy, Ave również będzie miała:) Wątpliwości nie ma tylko głupiec!
    • damakier1 Re: mój 4 czerwca 1989 05.06.11, 15:16
      Teraz dopiero w wątek ten zerknęłam, zobaczyłam, co tu się porobiło i tak sobie myślę, że w naszym wątku pan sajgon wypadł tak, jak pezetpeeria w tamte piękne wybory...
      I jak to musiało zaboleć, skoro jeszcze po 22. latach nie daje się rady znieść, że sie parę osób spotyka i radośnie sobie tamten czas wspomina.
      • man_sapiens Re: mój 4 czerwca 1989 05.06.11, 23:08
        Wtedy głosowałem za granicą. Pamiętam do dzisiaj to dziwne uczucie, nawet ubecy, których pełna była ambasada byli jacyś tacy uroczyści i jakby szczęśliwi.
        A Sajgon? Do Wietnamu!
        Nie, Wietnamczycy, których znam są bardzo porządni, nie zasłużyli na to. Niech się przeje sajgonkami nafaszerowanymi E.Coli 0157:E7
    • ave.duce Miałam zamiar spisać swoje słowa przy wieczornej 06.06.11, 18:19
      kawie, ale ...

      @nie chce mi się@.

      Freedom > Forum ze Dworum
    • ave.duce Jacek Kuroń na premiera! I niech szlag trafia co 06.06.11, 18:24
      poniektórych...

      Scoutku, wątek the...beściarski :)
      Śmiało zakładaj co roku, NO!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka