scoutek
03.06.11, 19:25
nie wiem, czy rok temu był taki wątek, ale teraz mnie naszło
mój M był w komisji wyborczej, ja miałam dyżur za niego w pracy i cały dzień byłam zajęta
na drugi dzień raniutko, jak byłam na porannym spacerze z psem, zobaczyłam wyniki z pobliskiej komisji i.....
ta radość nie opuściła mnie długo, właściwie coś we mnie z tamtego czasu wciąż jest a o 4 czerwca zawsze myślę ze wzruszeniem.... nie zepsują mi tego Macierewicze i Kaczyńskie, którzy dzięki tamtej niedzieli mogą pleść co im ślina na język przyniesie....
pamiętam, ze tamtego dnia chodził mi po głowie fragment piosenki, którą śpiewaliśmy w stanie wojennym:
"...orła wrona nie zdoła pokonać,
wtedy wszyscy związkowcy, ekstremiści, korowcy
na premiera wybiorą Kuronia..."