Dodaj do ulubionych

Co czyni Was dobrymi?

26.07.11, 21:20
Ostatnio jeśli nie wszyscy to na pewno sporo ludzi zastanawia się podobnie jak
Ta w sąsiednim wątku: Chcę dociec, ogarnąć, co sprawia,
że człowiek dokonuje takie rzeczy.
Gdzie źle zatrybiło. Myślę, że warto się nad tym zastanawiać.


A ja myślę, że warto zastanowić się również nad czym innym: co sprawiło/sprawia,
że jesteście dobrymi ludźmi? Rodzice? Lektury? Jakieś doświadczenia życiowe?
Czy motywacją był dla Was kiedykolwiek strach przed jakąś karą?
Czy może chęć zasłużenia na nagrodę (błysk uznania w czyichś oczach,
satysfakcja z przynależności do tej samej grupy co uznawany przez Was Autorytet)?

I... co Was teraz napędza do dobrego?
Obserwuj wątek
    • ta Re: Co czyni Was dobrymi? 26.07.11, 21:40
      Ku dobru nie musiało nic napędzać , samo się robiło za sprawą mądrej, akceptującej miłości mojej Mamy i przykładów, które mi pozostawiła. I chociaż człowiekiem ułomnym jestem i nie bez winy, to zdecydowanie więcej dobrego w życiu uczyniłam, niźli złego. Tak żyję, inaczej nie chcę.
      Mojej Mamie za to dziękuję :)

      J. Korczak powiedział: "wychowanie to miłość i przykład, nic więcej".
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 07:08
        ta napisała:

        > Ku dobru nie musiało nic napędzać , samo się robiło za sprawą mądrej,
        > akceptującej miłości mojej Mamy i przykładów, które mi pozostawiła.

        Pięknie napisane :-)
        Twoja Mama musiała być naprawdę mądrym Człowiekiem, skoro samo się robiło :-))
        • ta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 12:03
          kanciasta napisała:

          > Twoja Mama musiała być naprawdę mądrym Człowiekiem, skoro samo się robiło
          > ] :-))

          Pozostawię ten komplement, bo on się mojej Mamie najbardziej słusznie należy.
          Co do poruszonego przez ciebie tematu, dla mnie arcyciekawego, z żalem, ale... nie wypowiem się więcej.
          Strasznie naiwnie wynurzyłam się spontanicznie i z każdą następną wypowiedzią forumowiczów czuję się gorzej, więcej, mocno wstydzę się w kontekście ich wypowiedzi, że uważam siebie za człowieka dobrego.
          Pozdrawiam
          Ta_
          • scoutek Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 12:17
            ta napisała:
            > Strasznie naiwnie wynurzyłam się spontanicznie i z każdą następną wypowiedzią f
            > orumowiczów czuję się gorzej, więcej, mocno wstydzę się w kontekście ich wypowi
            > edzi, że uważam siebie za człowieka dobrego.

            IMHO jesteś taka pewnie ale się nie chowaj teraz
            reszta wypowiedzi nie ma wpływu przecież na to jaka jesteś
            sama wiesz najlepiej, a szczerość i otwartość to cechy raczej tych dobrych ludzi.....
          • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 20:31
            ta napisała:

            > Co do poruszonego przez ciebie tematu, dla mnie arcyciekawego, z żalem, ale...
            > nie wypowiem się więcej.
            > Strasznie naiwnie wynurzyłam się spontanicznie i z każdą następną wypowiedzią
            > forumowiczów czuję się gorzej, więcej, mocno wstydzę się w kontekście
            > ich wypowiedzi, że uważam siebie za człowieka dobrego.

            Droga Ta...przyznam, że nie wiem, co napisać. Ale spróbuję, chociaż zdaję sobie sprawę,
            że i tak nie będzie to to, co bym chciała/ co należałoby. Przykro mi , że żałujesz
            swojego wynurzenia. Ale...czy nie wydaje Ci się dziwne, że tak trudno jest się
            przyznać do dobrego o sobie mniemania? Że prawie jest obciachem być dobrym człowiekiem i mówić o tym otwarcie? Że dużo prościej jest pomniejszyć swoje
            zasługi, wręcz nazwać się z gruntu złym. Pokora? Skromność? Może i tak.
            Ale przeważnie tak jest, że jeśli ktoś z boku uzna nas za złych - protestujemy czując się
            głęboko skrzywdzonymi.

            I ... chcę Ci podziękować za Twój wpis. Żałuję, że nie dane mi było poznać Cię osobiście,
            ale i tak miałam wiele szczęścia, że Cię spotkałam chociaż forumowo :-))
          • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 22:14
            ta napisała:
            Strasznie naiwnie wynurzyłam się spontanicznie i z każdą następną wypowiedzią forumowiczów czuję się gorzej, więcej, mocno wstydzę się w kontekście ich wypowiedzi, że uważam siebie za człowieka dobrego.

            Aleś wymyśliła! Napisałaś szczerze i prawdziwie. Nie wycofuj się z tego.
    • ploniekocica Re: Co czyni Was dobrymi? 26.07.11, 21:47
      Lenistwo i brak talentu.
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 07:09
        ploniekocica napisała:

        > Lenistwo i brak talentu.

        Rozumiem, że to dosadne podsumowanie mojego wątkotwórstwa?
        Przyjmuję z pokorą.

        A coś w temacie?
        • ploniekocica Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 07:49
          Ależ to jest absolutnie w temacie :)
          Gdybym ci ja miała talent i była miej leiwa zostałabym być może genialnym przestępcą. Hakerem jakimś, oszustem doskonałym, arsenem lupinem XXI wieku, czy cÓś.
          • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 09:23
            Ok :-)
            To może inaczej: Skąd wiesz, że to, co teraz robisz - jest dobre,
            a gdybyś została tym arsenem lupinem 21 wieku - to byłoby to złe?
            A gdyby to miał być np. janosik 21 wieku ?

            Skąd bierzesz pewność, że Twoja wizja świata/Polski (znaczy: ta, za którą się opowiadasz)
            jest lepsza niż wizja Twoich przeciwników politycznych? (Przez przeciwników politycznych rozumiem członków i zwolenników innych partii politycznych )
            I...dla kogo chcesz lepszego jutra? Dla siebie? Twoich dzieci/wnuków? Dla wszystkich dobrych ludzi? Czy może dla ludzkości?

            Każdy z nas żyje pierwszy raz. nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy....
            Co/kto ma wpływ na Twoje wybory?

            Przepraszam - chyba wygląda, jakbym Cię chciała zlustrować ;-)
            A to nie tylko do Ciebie.
            To są pytania, które mnie dręczą nie od dzisiaj. Próbuję sama sobie na nie odpowiedzieć
            i szukam odpowiedzi u innych.
            Kto będzie chciał - odpowie. Kto nie - wykpi bądź przemilczy.

            Miłego dnia!
            • ploniekocica Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 10:40
              Widzisz to nie są dobrze postawione pytania. Chociaż inaczej ich się nie da postawić.
              Nie są dobrze postawione, bo znakomita większość ludzi uważa siebie za dobrych i kieruje się w swoim mniemaniu najlepszymi intencjami. A ci nieliczni, co zdają sobie sprawę z własnej niedoskonałości to przeważnie najlepsi ludzie są :)
              Ponadto doświadczenie mówi, że zazwyczaj, czym kto więcej opowiada o swojej dobroci, wrażliwości, czym więcej werbalnie cierpi za miliony, tym więcej niechęci i złości do innych kumuluje. Tak już jest natura ludzka "zbudowana", że nasze poczynania wynikają w większości z pobudek egoistycznych (dobrze jest jak zdajemy sobie z tego sprawę).
              Dlatego powtórzę jestem "dobrym" człowiekiem z powodu lenistwa i egoizmu, bo tak jest łatwiej i milej na świecie.
              • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 21:11
                ploniekocica napisała:

                > Widzisz to nie są dobrze postawione pytania.

                Zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń. No, ale chyba nie ma tu
                wymogu bycia ideałem? ;-)

                > Nie są dobrze postawione, bo znakomita większość ludzi uważa siebie za dobrych
                > i kieruje się w swoim mniemaniu najlepszymi intencjami. A ci nieliczni, co
                > zdają sobie sprawę z własnej niedoskonałości to przeważnie najlepsi ludzie są :)

                A ja sobie myślę, że - ponieważ żyjemy w czasach coraz gwałtowniejszego mieszania
                kultur - to może warto byłoby wyjść temu naprzeciw. Oczywiście, jak powtarzałam
                nieraz, jestem świadoma moich ograniczeń. Ale nie widzę przeszkód żeby ktoś mądrzejszy
                pociągnął temat, jeśli tylko wyda mu się interesujący :-)
                Widzę to tak: coraz więcej spraw ludzie definiują zupełnie różnie. I chociaż, jak napisałaś kierują się najlepszymi intencjami, to - inne mając rozróżnienie dobra i zła - są ze sobą
                w ciągłym konflikcie. Każdy przekonany, że jego jest słuszność.
                Napisano na ten temat na pewno wiele uczonych ksiąg, ale mnie nie o to chodzi.
                Mnie interesuje każdy człowiek z osobna. Jeśli ktoś mówi, że walczy ze złem - to ja bym
                chciała wiedzieć, co (i dlaczego) uważa za dobro. Jeśli ktoś zastanawia się, dlaczego ludzie
                z premedytacją zabijają - to ja bym chciała wiedzieć jak doszli do tego, że na pewno nie
                byliby w stanie zabić w żadnej sytuacji (bądź mogliby, ale tylko w sytuacjach ekstremalnych )

                > Ponadto doświadczenie mówi, że zazwyczaj, czym kto więcej opowiada o swojej
                > dobroci, wrażliwości, czym więcej werbalnie cierpi za miliony, tym więcej niechęci
                > i złości do innych kumuluje

                Bo na pewno ma inną niż ci innidefinicję dobra :-)
                • witekjs "Wolę siebie lubiącą ludzi niż kochającą ludzkość" 01.08.11, 11:29
                  kanciasta napisała:

                  > ploniekocica napisała:
                  >
                  > > Widzisz to nie są dobrze postawione pytania.
                  >
                  > Zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń. No, ale chyba nie ma tu
                  > wymogu bycia ideałem? ;-)
                  >
                  > > Nie są dobrze postawione, bo znakomita większość ludzi uważa siebie za do
                  > brych
                  > > i kieruje się w swoim mniemaniu najlepszymi intencjami. A ci nieliczni, c
                  > o
                  > > zdają sobie sprawę z własnej niedoskonałości to przeważnie najlepsi ludzi
                  > e są :)
                  >
                  > A ja sobie myślę, że - ponieważ żyjemy w czasach coraz gwałtowniejszego mieszan
                  > ia
                  > kultur - to może warto byłoby wyjść temu naprzeciw. Oczywiście, jak powtarzałam
                  > nieraz, jestem świadoma moich ograniczeń. Ale nie widzę przeszkód żeby ktoś mąd
                  > rzejszy
                  > pociągnął temat, jeśli tylko wyda mu się interesujący :-)
                  > Widzę to tak: coraz więcej spraw ludzie definiują zupełnie różnie. I chociaż,
                  > jak napisałaś kierują się najlepszymi intencjami, to - inne mając rozróżnienie
                  > dobra i zła - są ze sobą
                  > w ciągłym konflikcie. Każdy przekonany, że jego jest słuszność.
                  > Napisano na ten temat na pewno wiele uczonych ksiąg, ale mnie nie o to c
                  > hodzi.
                  > Mnie interesuje każdy człowiek z osobna. Jeśli ktoś mówi, że walczy ze złem - t
                  > o ja bym
                  > chciała wiedzieć, co (i dlaczego) uważa za dobro. Jeśli ktoś zastanawia się, dl
                  > aczego ludzie
                  > z premedytacją zabijają - to ja bym chciała wiedzieć jak doszli do tego, że na
                  > pewno nie
                  > byliby w stanie zabić w żadnej sytuacji (bądź mogliby, ale tylko w sytuacjach e
                  > kstremalnych )
                  >
                  > > Ponadto doświadczenie mówi, że zazwyczaj, czym kto więcej opowiada o swoj
                  > ej
                  > > dobroci, wrażliwości, czym więcej werbalnie cierpi za miliony, tym więcej
                  > niechęci
                  > > i złości do innych kumuluje
                  >
                  > Bo na pewno ma inną niż ci innidefinicję dobra :-)

                  "Wolę siebie lubiącą ludzi niż siebie kochającą ludzkość" - Wisława Szymborska

                  Czuję niedosyt rozmowy z Wami, o tych bardzo ciekawych, choć niełatwych sprawach podjętych przez Ba.
                  Niezwykle piękny i mądry jest aforyzm Pani Wisławy.
                  Bardzo mu bliskie, jest zdanie Ploniekocicy: "Ci nieliczni, co zdają sobie sprawę z własnej niedoskonałości to przeważnie najlepsi ludzie są :)"
                  Bardzo źle odbieram osoby, które wraz ze swoimi rodzinami są przekonane, że to "powołanie" postawiło ich, przed codziennymi zadaniami ich zawodów.
                  Należę do jednego z dwóch, w których niektórzy są o tym głęboko przekonani.
                  O moim zawodzie wspaniale pisał Prof. Hans Selye.
                  W króciutkiej rozmowie napisałem o tym przed dwoma laty / wybaczcie cytowanie siebie :-)/

                  /.../najbardziej znana jest Stress without Distress przetłumaczona na 12 języków (przekład polski: Stres okiełznany, PiW, 1977).
                  Generalna recepta Selyego na przetrwanie jednostki we współczesnym społeczeństwie jest taka, że "sztuką nie jest unikanie stresu, ale 'robienie swego'. Rób to, co lubisz i to, co robiłeś dotychczas we własnym tempie... Zadbaj o życzliwość sąsiadów. Przejawiając dobrą wolę, zmierzaj do zmniejszenia stresu w swoim środowisku". W tych sugestiach przewija się wątek biblijny ciasno spleciony z medycznym, oba charakterystyczne dla osobistego, humanistycznego stylu autora. Swoją własną filozofię nazwał Selye altruistycznym egotyzmem. Twierdził, że tylko poprzez pomaganie innym jednostka pomaga sobie w tworzeniu mniej stresującego środowiska".
                  forum.gazeta.pl/forum/w,94514,104550248,104597454,Re_Altruizm.html
                  Jego filozofia w bardzo prawdziwy i uczciwy sposób, tłumaczy postępowanie ogromnej rzeszy ludzi realizujących się, w działaniach "altruistycznych" związanych z niektórymi zawodami i potrzebami wielu z nas.

                  "Wolę siebie lubiącą ludzi niż siebie kochającą ludzkość" - Wisława Szymborska

                  Pozdrawiam. Witek
                  • witekjs Egotyzm - Altruizm Komórek 01.08.11, 11:58
                    HANS HUGO SELYE

                    /.../EWOLUCJA ALTRUIZMU MIĘDZYKOMÓRKOWEGO

                    "Najbardziej charakterystyczną cechą życia jest egotyzm,jest to cecha najstarsza i najbardziej zasadnicza.Gdy pierwsza podobna do ameby komórka powstała w pradawnym oceanie, musiała zatroszczyć się o siebie albo zginąć.Z biegiem czasu komórki zaczęły się rozmnażać,

                    powstawało ich miliony,z których każda troszczyła się o siebie.Potem kilka komórek skupiło się razem i stworzyło kolonię o wspólnych interesach,pewien rodzaj kolektywnego egotyzmu.

                    W tym momencie narodził się altruizm. Człowiek jest tworem wielokomórkowym,komórki jego ciała są zależne od siebie i oddzielnie nie mogą utrzymywać się przy życiu.Zagadnienie wyboru między egotyzmem a altruizmem nie istnieje między komórkami tego samego wielokomórkowego ciała;w obrębie jednego ustroju nie ma powodu do współzawodniczej walki. Stress miejscowy powstaje wskutek przeciwnych interesów napastnika i napastowanego.Wyrazem tego procesu jest obronny odczyn zapalny.Tylko nasze własne narządy (np. nerwy,naczynia krwionośne )mogą wnikać do naszych tkanek bez wywoływania znaczniejszego stresu.Trzeba było niezliczonych pokoleń,zanim pojedyncze komórki rozwinęły sztukę spokojnej współzależności dla uniknięcia stresu wewnętrznego.Ewolucja istot żywych jest procesem pozwalającym wielu komórkom harmonijnie się rozwijać przy minimalnym stresie,tak aby najlepiej służyć interesom wspólnoty".

                    tiny.pl/h57nr
    • tojajurek Re: Co czyni Was dobrymi? 26.07.11, 22:02
      Mnie to nie dotyczy.
      Jestem z gruntu niedobrym człowiekiem.
      Nawet czyniłem wysiłki, aby to zmienić, ale bez efektów.
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 07:14
        tojajurek napisał:

        > Mnie to nie dotyczy.
        > Jestem z gruntu niedobrym człowiekiem.

        Szkoda - miałam nadzieję, że coś napiszesz.
    • maniasza Re: Co czyni Was dobrymi? 26.07.11, 22:08
      "Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe" i "trafiła kosa na kamień".
      Czyli tak zwana koniunkcja ;)
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 07:19
        maniasza napisała:

        > "Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe" i "trafiła kosa na kamień".
        > Czyli tak zwana koniunkcja ;)

        A mogłabyś chociaż trochę rozwinąć?
        Każdy nieco inaczej pojmuje to "Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe"...
        No i...kiedy zaczęłaś stosować tę koniunkcję ? Dopiero jako dorosła, po przemyśleniach,
        czy już w dzieciństwie, za namową/przykładem kogoś dorosłego?
        • maniasza Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 21:29
          Nie ma tu za bardzo co tlumaczyć. Do wszystkiego dochodzi się z czasem.
          Pierwsze rozważania zaczęłam mieć coś w wieku 11-12 lat. Potem przeszłam różne fazy, aż wypracowałam w sobie taka postawę, która dla mnie w zyciu codziennym jest optymalna, a innych też nie krzywdzi.
    • scoutek Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 09:07
      głupio chyba przyznać ale niska samoocena spowodowana koszmarnym dzieciństwem (bliscy niewinni, tak wyszło)
    • etykieta-zastepcza Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 09:42
      kanciasta napisała:

      na Twoim miejscu, gdybym nie chciała wyglądać jak odpytująca nauczycielka, to też odpowiedziałabym na pytania :

      co sprawiło/sprawia
      > ,
      > że jesteś dobrym ludziem? Rodzice? Lektury? Jakieś doświadczenia życiowe?
      > Czy motywacją był dla Ciebie kiedykolwiek strach przed jakąś karą?
      > Czy może chęć zasłużenia na nagrodę (błysk uznania w czyichś oczach,
      > satysfakcja z przynależności do tej samej grupy co uznawany przez Ciebie Autorytet
      > )?
      >
      > I... co Cię teraz napędza do dobrego?
      >
      • ave.duce Co racja, to racja 27.07.11, 12:08
        ... ale to taka maniera.
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 20:37
        etykieta-zastepcza napisała:

        > na Twoim miejscu, gdybym nie chciała wyglądać jak odpytująca nauczycielka

        Wydaje mi się, że jeśli czujesz się jak uczniak - to moje odpowiedzi nie rozwiążą
        Twojego problemu. Bo wtedy możesz się czuć indoktrynowana ;-)
        • etykieta-zastepcza Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 21:21
          kanciasta napisała:

          > Wydaje mi się, że jeśli czujesz się jak uczniak - to moje odpowiedzi nie rozwią
          > żą
          > Twojego problemu. Bo wtedy możesz się czuć indoktrynowana ;-)

          Nie. Ja się jak uczniak nie czuję i dlatego nie odpowiadam.
          Mówienie o moim problemie dlatego tylko, iż wyrażam swoją własną opinię n/t treści postu założycielskiego, wydaje się być mocno przesadzone.
          • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 21:41
            etykieta-zastepcza napisała:

            > Nie. Ja się jak uczniak nie czuję i dlatego nie odpowiadam.

            Ale chowasz się pod zastępczym nickiem jak uczniak pod ławką ;-)
            • etykieta-zastepcza Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 21:52
              uczniowie używają w szkole innych nicków, nazwisk, imion, niż rzeczywiste ?
              to ja nie wiedziałam.
              tutejsi zaś userzy, w większości, powody czasowego używania przeze mnie nicku zastępczego, znają.
              ale, jeśli wolisz uważać, iż jest to uczniowskie chowanie się pod ławką,
              to cóż, przecież wolna wola.
    • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 11:37
      Przymierzam się do odpowiedzi na to pytanie od wczoraj wieczór i niesporo mi idzie. Co sobie w głowie odpowiedź ułożę, widzę , że to nie to. Okazuje się, że nie mam pojęcia, czy jestem dobra, a nawet niebardzo wiem, co to znaczy być dobrym? Poza tym mam pewien uraz przed deklaracjami typu "jestem dobra". Takie mam życiowe doświadczenia, że najbardziej załażą za skórę osoby tak dobre, że uszczęśliwiając cię, życie swą dobrocią zatrują do cna.
      Ale rozumiem intencje autorki wątku i uważam, że warto porozmawiać na ten temat.
      Myślę, że chcieć, to każdy (no, może "prawie") chce być dobrym. Wiadomo powszechnie, że pomaga w tym dobra samoocena, pewność siebie, wzorce wyniesione z domu rodzinnego itd.
      ale sądzę, że Kanciasta chciałaby sie dowiedzieć, co szczególnego w twym życiu sprawiło, że łatwiej ci być dobrym? Tak chyba pytanie wątkowe zrozumiała Ta i w odróżnieniu ode mnie odpowiedziała prosto i zwyczajnie, bez zbędnych wstępów i wymądrzania się. A ja, po tym przydługim wstępie odpowiem: mnie osobiście w byciu dobrą najbardziej pomaga ta cała gromada zwierzaków, pętająca sie przy mnie nieustająco przez całe moje zycie.

      --------------
      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)
      • ta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 12:08
        Damo,
        uważam, że w podsumowaniu bierzesz skutek za przyczynę.
        Z szaconkiem
        T.
        • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 12:50
          Zważywszy, że w mym albumie rodzinnym znajduje się zdjęcie, na którym mam około pół roku i jeszcze nie jestem ani dobra, ani zła, a siedzę w łóżeczku razem z futrzastym, kluchowatym szczeniakiem, raczej skutku z przyczyną nie pomyliłam.
          A Twoja uwaga miła bardzo.
          pozdrawiam
          dk
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 21:19
        damakier1 napisała:

        > Co sobie w głowie odpowiedź ułożę, widzę , że to nie to. Okazuje się, że
        > nie mam pojęcia, czy jestem dobra, a nawet niebardzo wiem, co to znaczy
        > być dobrym?

        No jak Dama nie bardzo wie, co to znaczy być dobrym to koniecświata! ;-)

        Teraz to naprawdę nie wiem co powiedzieć.
        • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 22:04
          > No jak Dama nie bardzo wie, co to znaczy być dobrym to koniecświata! ;-

          To, że dama zawsze ma rację, nie znaczy, że wszystko wie.
          Pomyśliwałam sobie trochę w ciągu dnia o tym byciu dobrym i za wiele nie wymyśliłam. Bo nie jest to takie jednoznaczne. Niby to dobrze być dobrym i powinno się dobrych podziwiać, ale już nawet w takich zwrotach - dobry człowieku, dobra kobieto widać lekkie pobłażanie i lekceważenie. Nawet, gdy się mówi o kimś to taka dobra dusza jest w tym cień lekkiej kpiny....
          A czy jeśli jest się dobrym wybiórczo, na przykład dla dzieci, a dla dorosłych już nie, albo tylko dla zwierząt - to jest się dobrym, czy nie? I czy można byc dobrym, ale skąpym? Umieć pocieszyć, pomóc w potrzebie, ale tej przysłowiowej koszuli, nawet gdy ona nie ostatnia, nie oddać? Jednym słowem, czy są jakieś cechy konieczne, by być dobrym?
          Jak widzisz, podjęłaś temat bardzo skomplikowany...
          • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 22:41
            damakier1 napisała:

            > A czy jeśli jest się dobrym wybiórczo, na przykład dla dzieci, a dla dorosłych
            > już nie, albo tylko dla zwierząt - to jest się dobrym, czy nie? I czy można byc
            > dobrym, ale skąpym? Umieć pocieszyć, pomóc w potrzebie, ale tej przysłowiowej
            > koszuli, nawet gdy ona nie ostatnia, nie oddać? Jednym słowem, czy są jakieś
            > cechy konieczne, by być dobrym?

            Wydaje mi się, że po pierwsze to trzeba rozdzielić dwie sprawy: bycie dobrym
            z punktu widzenia innych ludzi i bycie dobrym ze swojego punktu widzenia.
            I nie mieszać tego. Wtedy chyba jest łatwiej. Ten wątek miał być w założeniu
            o byciu dobrym ze swojego punktu widzenia: jak ktoś sam siebie widzi,
            jakie ma motywy, by być takim, a nie innym. Dlaczego chciałby (albo nie chciałby)
            żeby inni (przede wszystkim bliscy, ale nie tylko) go naśladowali czy może jedynie kierowali się jego wskazówkami?
            To prawda, że temat skomplikowany. I w dodatku autorka wątku (czyli kanciasta ;-)
            z głupią manierą zadawania coraz to kolejnych pytań...

            Cieszę się, że pomyśliwałaś o tym wątku :-))
            Chyba już to kiedyś pisałam, ale napiszę raz jeszcze: bardzo lubię czytać efekty
            różnych Twoich pomyśliwań :-))
            • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 27.07.11, 23:06
              Ten wątek miał być w założeniu
              > o byciu dobrym ze swojego punktu widzenia: jak ktoś sam siebie widzi,
              > jakie ma motywy, by być takim, a nie innym.

              A toś mi zabiła klina tymi motywami! Dobrym to się chyba jest albo nie jest jakoś tak samo z siebie? Bo czy można być dobrym z postanowienia, kierując sie jakimiś motywami? Na pewno można postępować dobrze, ale być dobrym?Jeśli dla naprzykładu będę dzieliła się z bliźnim, okazywała współczucie, pomagała potrzebującym, przygarniała sieroty - a wszystko to wbrew sobie, z poświęceniem, dla pokazania jaka jestem dobra, to czy dobra będę naprawdę? A czy nie bedąc dobrym można zdobrzeć od samego ćwiczenia dobrych uczynków?
              No, jeśli swoje zadawanie pytań nazywasz głupią manierą, to ja tu już chyba zdurniałam bez reszty...
              • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? 28.07.11, 07:08
                damakier1 napisała:

                > A toś mi zabiła klina tymi motywami! Dobrym to się chyba jest albo nie jest
                > jakoś tak samo z siebie? Bo czy można być dobrym z postanowienia, kierując
                > sie jakimiś motywami? Na pewno można postępować dobrze, ale być dobrym?

                Mnie się wydaje, że to równoznaczne: postępować dobrze i być dobrym.
                Dopóki człowiek żyje. Bo już potem to - jak gdzieś przeczytałam - w martwych rękach trzymamy już tylko to, co daliśmy innym.

                Myślę, że każde postępowanie jest celowe - chociaż nie każde uświadomione.

                > Jeśli dla naprzykładu będę dzieliła się z bliźnim, okazywała współczucie,
                > pomagała potrzebującym, przygarniała sieroty - a wszystko to wbrew sobie,
                > z poświęceniem, dla pokazania jaka jestem dobra, to czy dobra będę naprawdę?

                Wygląda, że kluczowa będzie odpowiedź na pytanie: dla kogo chcę być dobry/a
                i dlaczego? Komu chcę (nawet wbrew sobie) pokazać, że jestem dobra?
                Znalezienie takiego punktu docelowego.
                Innymi słowy - nic, tylko trzeba postawić sobie pytanie: dla kogo żyję?

                bum bum ...;-)
                • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 28.07.11, 09:38
                  bum bum, bum... ;-)
    • ave.duce Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 12:07
      Na szczęście wszystkim wiadomo, że jestem ta zła.
      • scoutek Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 12:13
        ve.duce napisała:

        > Na szczęście wszystkim wiadomo

        jakim wszystkim? pierwsze słyszę ;))
        • ave.duce Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 18:27
          To Ty grałaś w tym filmie Dave'a ?
      • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 12:53
        Wszystkim wiadomo, że jesteś złą połówką Xenofanta. A to nie to samo.
        • ave.duce Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 18:27
          To nawet gorzej.
      • kanciasta Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 21:30
        ave.duce napisała:

        > Na szczęście wszystkim wiadomo, że jestem ta zła.

        Ale przecież Ty się z opinią wszystkich nie zgadzasz :-)

        Hmm - wygląda, że się znowu wygłupiłam z wątkiem.
        Cóż...nie pierwszy raz.
        • ave.duce Re: Co czyni Was dobrymi? Nie dotyczy. 27.07.11, 21:52
          Nie, dlaczego.
          Każdemu wolno mieć swoje zdanie.

          Nie wygłupiłaś się, chociaż zaczęłaś po swojemu :)
    • ave.duce Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 07:49
      ... czy może być dobry ktoś, kto jest za karą śmierci, choć się sam za takiego uważa?
      • panidemonka Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 08:19
        Może i może by dobry.
        Ja jestem przeciwko i za dobrą się nie uważam, za zło wcielone też nie.
      • trzecikot Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 19:44
        ave.duce napisała:

        > ... czy może być dobry ktoś, kto jest za karą śmierci

        Oczywiście. Akceptacja kary śmierci jest oznaką słabości - słabości wymiaru sprawiedliwości, słabości państwa, słabości systemu edukacyjnego, słabości jednostki - w zależności, kto tę karę popiera czy też forsuje. Słabość jest przynależna po równo ludziom dobrym i ludziom złym, więc nie widzę związku.
        • ave.duce Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 08:10
          Akceptacja kary śmierci to akceptacja zabijania. W moim odczuciu - zabijania z premedytacją.
          "Dobro" mi się z tym kłóci.
          • rybak Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 11:09
            Aha.
            No to patrząc, Ave, na twój dysonans, weźmy i wyciągnijmy - w ramach likwidacji tegoż dysonansu i pójścia dalej drogą, która proponujesz - przykład dobra absolutnego:

            Utoja. Ale z jedną różnicą między tym, co się zdarzyło, a przykładem rozpatrywanym (hipotetycznym): poza psycholem Breivikiem - jest na niej szczęśliwym trafem także drugi człowiek z bronią - potrafiący tej broni użyć. Jakiś zapałętany przypadkowo myśliwy dajmy na to - ze sztucerem z optyką. Albo nawet - dajmy na to - żeby nie było, że podaję jakąś abstrakcję - jakiś rybak z byle pistoletem, gdyby takowy akurat posiadał.

            No i ta druga osoba z bronią widzi, że Breivik zaczyna strzelać do dzieci.
            Ma TYLKO dwa wyjścia (jeśli oczywiście chce pozostać DOBRYM CZŁOWIEKIEM):

            1) Zgodnie z Twoją ABSOLUTNĄ zasadą niezabijania - człowiek z bronią oddaje swoją broń Breivvikowi i prosi go, by on się sam życia pozbawił i nie krzywdził dłużej innych. Albo ów drugi uzbrojony wychodzi z ukrycia i grzecznie prosi Breivika, by się powstrzymał od dalszego łamania prawa i odbierania życia innym, bo inaczej onże ostrzegający wyjmie pistolet i go użyje. Albo - tenże sam uzbrojony nr 2 - rzuca swą broń i się chowa w krzakach czy za skałami, czekając na policję. Bo przecież od tego i ona jest w krajach cywilizowanych. Bo przecież tenże prywatny uzbrojony numer 2 od wymierzania sprawiedliwości (a strzelanie do Breivika np. z ukrycia i bez ostrzeżenia możnaby pod takie prywatne nieuzasadnione wymierzanie sprawiedliwości ad hoc jak nic podciągnąć, jak kto się uprze) na pewno w żadnym naprawdę cywilizowanym społeczeństwie nie jest.

            I wariant drugi:
            2) Zgodnie z instynktem samozachowawczym i naczelną zasadą zdrowego rozsądku człowiek z bronią starannie mierzy z ukrycia w głowę Breivika, albo jeszcze lepiej w korpus - i naciska spust. Zgodnie z obowiązującymi regułami skuteczności użycia broni w takich sytuacjach - co najmniej dwukrotnie. W sytuacji niewspółmierności posiadanych środków (karabin precyzyjny Breivika vs broń krótka omawianego delikwenta) i w warunkach stanu wyższej konieczności (tudzież obrony koniecznej) - zdaje się, że nawet onże przypadkowy uzbrojony i wielce niemoralny zabójca Breivika nie musiałby nawet krzyczeć do Breivika "rzuć broń".

            Z tego jednak, co tu piszesz wynika, Ave, że Ty być tej broni nie użyła - no i nie aprobowała jej użycia - nawet gdybyś potrafiła i MOGŁA to zrobić. Twój wybór, nie mnie oceniać. Jednak każdy rozsądny człowiek - by bez wahania przeciw Breivikowi będącemu już w akcji - tej broni użył. I to, jak to piszesz - Z PEŁNĄ PREMEDYTACJĄ! Nawet wiedząc, że tym samym w istocie wykonuje na nim nie do końca uprawnioną (np. wg Akwinity) egzekucję. Bo gdyby już musiał - to na pewno strzelałby do Breivika tak, żeby co najmniej ciężko owego psychola zranić, wiedząc przy tym, że może go najprawdopodobniej także zabić. Słowem - strzelałby wyłącznie tak - żeby to Breivik NATYCHMIAST przestał strzelać do ludzi.

            Tak właśnie, jak mniemam, postąpiłby na Utoji każdy ROZUMNY i DOBRY człowiek z bronią. Nieprawdaż?
            No bo gdyby nie postąpiłby - to jak mógłby nadal sam nazywać się dobrym człowiekiem (a tym bardziej rozumnym) - w sytuacji, w której mógł ( w istocie - jako tu udowodniłem - wykonując na Breiviku indywidualną egzekucję) - ocalić 30-40-60 DOBRYCH LUDZI kosztem istnienia JEDNEGO ZŁEGO człowieka, a nie ocalił. A nie ocalił - bo zgodnie z Twoją, Ave , postawą - piękną, nie przeczę - życie ludzkie - nawet takiego Breivika - przecież nadrzędną wartością jest. I nie wypada onegoż człowieka pozbawiać życia (nawet zgodnie z rozważaniami wspomnianego już Akwinity) - INTENCJONALNIE, nijakiej prywatnej osobie?
            No, bo jakże to tak? Niecywilizowane to przecież!

            Tak na marginesie - był kiedyś kapitalny film Tarkowskiego. Bodajże "Dziecko wojny" się nazywał. I tam prosty żołnierz, który widzi zwłoki dzieci zabitych przez nazistów, znajduje obok pozostawiony przez tychże nazistów (do których Breivik przynalezy mentalnie jak ulał ze swą postawą narcyza rodem z herrenvolku) portret Hitlera. I ów żołnierz zaczyna do tego portretu strzelać. I tu pojawia się przebitka montażowa, którą zapamiętam do końca życia - portret po każdym strzale młodnieje - żołnierz strzela do Hitlera z wąsem, potem do młodszego Hitlera, Hitlera studenta... ale nagle na portrecie pojawia się maleńki Adolfek w majtkach z klapą... I żołnierz bezsilny opuszcza broń....
            Widzisz, on opuścił, bo zgodnie z filozofią panującą w ZSRR człowieka ukształtowują wyłącznie warunki. A nie geny czy zwichrowane synapsy. Dziś o człowieku wiemy trochę więcej. Nie na tyle więcej, by zacząć strzelać do portretu maleńkiego Adolfka, ale na pewno na tyle więcej, by dla obrony społeczeństwa przed psycholami typu Breivika - i ich nieuchronnym powrotem za lat 25 albo 30 między DOBRYCH ludzi - posyłać ich już dziś na szubienicę bez wahania.
            Nie, nie po to by ich karać. Jaka to w końcu kara, która czeka kiedyś wszystkich ludzi - bez wyjątku?
            WYŁĄCZNIE dla samoobrony. By i nastepccy Breivika widzieli, że jednak się nie opłaci. Nawet taki narcyz jak Breivik fatalnie wygląda po powieszeniu, wiesz?
            • panidemonka Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 11:24
              Nie ma absolutnego dobra i jestem pewna, że Wodzowa to wie. Dlatego nie odpisałam na jej post, bo miałam podobne skojarzenia jak Ty i niby co miałam napisac?
              Jeśli chodzi o Breivika to jest trochę inna sytuacja-on w tej chwilinie stanowi zagrożenia jak ktoś, kto mierzy do innego człowieka z broni. I wcale nie jest pewne, że ileś tam lat wróci "między DOBRYCH ludzi".
              Jetem przeciwna karze śmierci, już tu o tym pisałam.
              • rybak Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 11:35
                Niestety, Breivik nawet W TEJ CHWILI stanowi realne zagrożenie.
                Mało to tu i ówdzie potencjalnych naśladowców?
                I należy się obawiać, że będzie stanowił także realne zagrożenie za lat 25-31
                Kwestia skali oceny.

                Sęk jednak w tym, że w Norwegii zdaje się, że NIE MA nawet kary dożywocia.
                Gdyby była - mielibyście może i rację. Ale tylko wtedy, gdyby Breivik skończył jak Hess.
                • damakier1 Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 17:00
                  rybak napisał:

                  > Niestety, Breivik nawet W TEJ CHWILI stanowi realne zagrożenie.
                  > Mało to tu i ówdzie potencjalnych naśladowców?

                  W tej akurat kwestii kara śmierci niczego nie załatwia. Martwy bohater też sie świetnie nadaje do naśladowania.
            • ave.duce Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 16:40
              Inaczej pojmujemy "premedytację".
      • tw_wielgus Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 20:39

        Przykazanie nie zabijaj dotyczy rodzaju ludzkiego. Jeżeli ktoś świadomie sam wykreśla się z tej populacji... Czy nie zabija się wściekłych zwierząt?

        ave.duce napisała:

        > ... czy może być dobry ktoś, kto jest za karą śmierci, choć się sam za takiego
        > uważa?
      • maniasza Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 22:19
        ave.duce napisała:

        > ... czy może być dobry ktoś, kto jest za karą śmierci, choć się sam za takiego
        > uważa?

        Dobroć może być mądra i głupia.
        Przyklad głupiej dobroci: Mozna kochać zwierzęta i wyrażając te swoja dobroć i miłość, nie mając co samemu do gęby włożyć, zebrać w swoich kilkunastu metrach 125 kotów i 125 psów zabranych z ulicy z dobroci i następnie je zagłodzić na smierć, trwając przy tym w przekonaniu, że bylo się dobrym i chciało się dobrze.
        Mądra i odpowiedzialna dobroć, to jest , kiedy matka podczas np katastrofy lotniczej najpierw sobie zaklada maskę tlenową, nie dziecku, które jest z nia, po to, by mieć siły - by ratować następnie swoje dziecko.
        Rozumiesz różnicę ?

        Wspominałam na tym forum kiedyś, że jestem przeciwko kary smierci.
        Dlatego - że skazanie choć jednego niewinnego człowieka na smierć na podstawie poszlak, fałszywych dowodów itp, i wykonanie wyroku na nim - to jest jak zbrodnia przeciwko ludzkości.

        Natomiast w przypadku tego zwyrodnialca - nie ma czego udowadniać.
        Facet rozstrzeliwał z zimną krwią, dobijał tych, których nie udało mu się zabic za pierwszym strzałem.
        Własnie na takie jednoznaczne przypadki , powinna być opcja - kara śmierci - natychmiastowo.
        • damakier1 Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 23:33
          maniasza napisała:

          > Własnie na takie jednoznaczne przypadki , powinna być opcja - kara śmierci - na
          > tychmiastowo.

          Jeśli tak uważasz, to nie mozesz twierdzić, że jesteś przeciw karze śmierci, bo jesteś za karą śmierci w przypadkach, które uznasz za jednoznaczne.
          • maniasza Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 28.07.11, 23:46
            damakier1 napisała:

            > Jeśli tak uważasz, to nie mozesz twierdzić, że jesteś przeciw karze śmierci, bo
            > jesteś za karą śmierci w przypadkach, które uznasz za jednoznaczne.

            Ty tego czynu nie uważasz za jednoznaczny?
            Chesz doszukiwać się problemów tego czlowieka w jego dzieciństwie, w rodzicach, w systemie, w koleżance szkolnej, nauczycielu i pogodzie?

            Zabił prawie setkę osób. Mało?
            Jesteś w stanie to jakoś usprawiedliwić?
            Bo ja nie.

            Jęsli jakikolwiek człowiek dokonalby takiej egzekucji na cywilach w warunkach wojny - stanąłby przed trybunałem haskim. Albo dostał kulkę w łeb, na miejscu.

            Ale my mówimy o państwie wysoce cywilizowanym.
            Jesli znajdujesz jakies usprawiedliwienie dla jego czynu, to chętnie je poznam.
            Naprawdę. Bo ja - nie znajduję.
            • damakier1 Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 16:56
              maniasza napisała:

              > damakier1 napisała:
              >
              > > Jeśli tak uważasz, to nie mozesz twierdzić, że jesteś przeciw karze śmier
              > ci, bo
              > > jesteś za karą śmierci w przypadkach, które uznasz za jednoznaczne.
              >
              > Ty tego czynu nie uważasz za jednoznaczny?

              Ja ten czyn uważam za jednoznaczny jak najbardziej. Skąd Ci przyszło do głowy, że tak nie jest? Przeczytaj jeszcze raz mój post - nie podważam w nim jednoznaczności tego czynu, tylko to, że jesteś przeciwniczką kary śmierci. Nie jesteś, bo dopuszczasz karę śmierci za czyny jednoznaczne.
          • blind_as_a_bat Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 06:01
            Swietnie napisane, Damo.
        • trzecikot Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 07:42
          Brakuje ci konsekwencji. Co z tego, że czyn jest jednoznaczny? Akceptacja kary śmierci to zgoda na zabijanie. Krótko i na temat - kara śmierci dla Breivika to akceptacja zabijania jako takiego. Moja interpretacja humanizmu brzmi w nieco innej tonacji - zabiłeś, chłopie, ale my cię nie zabijemy, ponieważ zabijanie jest złe. Zgnijesz w pierdlu, chłopie.
      • kanciasta Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 29.07.11, 07:33
        ave.duce napisała:

        > ... czy może być dobry ktoś, kto jest za karą śmierci, choć się sam za takiego
        > uważa?

        Myślę, że warto po raz kolejny rozważyć/przedyskutować ten problem. Nie wiem tylko,
        czy da się przy tym uniknąć radykalnych osądów w rodzaju nikt nie zasługuje na miano dobrego, jeśli jest za karą śmierci czy jeśli ktoś jest przeciw karze śmierci dla zbrodniarzy to nie jest dobry, bo za nic ma bezpieczeństwo swoich dzieci

        Ale załóżmy, że da się. W takim razie może na początku dwa pytania :
        1. Dlaczego właściwie (i czy) życie jest świętością?
        2. Kiedy, dlaczego (i czy) jeden człowiek ma prawo (moralne) zabić
        drugiego człowieka?

        Od razu mówię, że moja odpowiedź jest ściśle związana z moim rozumieniem
        wiary w Boga. Na razie lecę do pracy - jak chcecie, to możecie się odnieść.
        Specjalnie nie zakładam nowego wątku, coby nie przesadzić z tą wzniosłością ;-)
        • witekjs Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 30.07.11, 18:33
          kanciasta napisała:

          > ave.duce napisała:
          >
          > > ... czy może być dobry ktoś, kto jest za karą śmierci, choć się sam za ta
          > kiego
          > > uważa?
          >
          > Myślę, że warto po raz kolejny rozważyć/przedyskutować ten problem. Nie wiem t
          > ylko,
          > czy da się przy tym uniknąć radykalnych osądów w rodzaju nikt nie zasługuje
          > na miano dobrego, jeśli jest za karą śmierci
          czy jeśli ktoś jest przeci
          > w karze śmierci dla zbrodniarzy to nie jest dobry, bo za nic ma bezpieczeństwo
          > swoich dzieci

          >
          > Ale załóżmy, że da się. W takim razie może na początku dwa pytania :
          > 1. Dlaczego właściwie (i czy) życie jest świętością?
          > 2. Kiedy, dlaczego (i czy) jeden człowiek ma prawo (moralne) zabić
          > drugiego człowieka?
          >
          > Od razu mówię, że moja odpowiedź jest ściśle związana z moim rozumieniem
          > wiary w Boga. Na razie lecę do pracy - jak chcecie, to możecie się odnieść.
          > Specjalnie nie zakładam nowego wątku, coby nie przesadzić z tą wzniosłością ;-)
          >

          Odpowiedzi }:-})=

          1. Człowiek dla człowieka winien być rzeczą świętą. — Seneka Młodszy
          Być świętym bez Boga - oto jedynie prawdziwy problem, jaki znam. — Albert Camus
          Gdy powiedzieć "Nie ma świętych", obrażają się nawet ateiści. — Stanisław Jerzy Lec

          2. Kiedy musi chronić, zagrożone życie dziecka lub bezbronnego człowieka.
          • trzecikot Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 30.07.11, 18:54
            Seneka Dżunior przegina - wystarczyłoby napisać, że człowiek dla winien być wartością nadrzędną - i już mamy humanistyczną postawę nieskalaną religijnym podtekstem. Podobnie czyni Camus - Taki Gandhi, Nehru, Lao-tse i inne tse-tse przewracają się na swoich kremacyjnych łóżeczkach, gdy słyszą wszechobecne święci-sręci zawsze w odniesieniu do watykańskiej doktryny. Nie należy mnożyć superlatywów bez potrzeby - człowiek dobry niekoniecznie musi się załapywać na półkę z literką "ś"
            • witekjs Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 30.07.11, 20:10
              trzecikot napisał:

              > Seneka Dżunior przegina - wystarczyłoby napisać, że człowiek dla winien być war
              > tością nadrzędną - i już mamy humanistyczną postawę nieskalaną religijnym podte
              > kstem. Podobnie czyni Camus - Taki Gandhi, Nehru, Lao-tse i inne tse-tse przewr
              > acają się na swoich kremacyjnych łóżeczkach, gdy słyszą wszechobecne święci-srę
              > ci zawsze w odniesieniu do watykańskiej doktryny. Nie należy mnożyć superlatywó
              > w bez potrzeby - człowiek dobry niekoniecznie musi się załapywać na półkę z lit
              > erką "ś"


              Rozmowa o "świętości życia" może okazać się problemem, ponieważ osobnicy pokroju Rydzyka, i tutaj uważają się za autorytety...
              • witekjs Re: Podłączę się ze swoim pytaniem... 01.08.11, 10:41
                witekjs napisał:

                > Rozmowa o "świętości życia" może okazać się problemem, ponieważ osobnicy pokroj
                > u Rydzyka, i tutaj uważają się za autorytety...

                Przeczytałem to zdanie i uświadomiłem sobie, że można je zrozumieć niezgodnie z moją intencją, za co przepraszam.
                Pisząc " i tutaj uważają się za autorytety"... miałem na myśli, że w takiej dyskusji, również uważają się za jedyne autorytety.
                Słowo "świętość", nie tylko w naszym kręgu kulturowym, ma znaczenie wykraczające poza pojęcie teologiczne katolicyzmu.
                "Świętość życia" jest najwyższą, niedyskusyjną wartością, dla ogromnej większości, jeśli nie dla wszystkich kultur w świecie.

                Pozdrawiam serdecznie. Witek

    • jola.iza1 Re: Wnuczęta/Babunie 28.07.11, 11:46
      Będąc malutką wnusią, Babunia sprawiła. Będąc młodą babcią, wnuczęta dokonały.
      I tak się zastanawiam, czy ci źli wredni, terroryści, zboczeńcy wszelkiej maści mieli ?
      Mieli babcię, libo wnuczę?
      • trzecikot Re: Wnuczęta/Babunie 28.07.11, 19:58
        https://www.newsweek.pl/bins/Media/Pictures/8e/8ef4/8ef47f61d0ed4d7190d88eb71af18079_pgi.jpg
    • witekjs Re: Co czyni Was dobrymi? 28.07.11, 13:14
      kanciasta napisała:
      /…/
      > To prawda, że temat skomplikowany. I w dodatku autorka wątku (czyli kanciasta ;
      > -)
      > z głupią manierą zadawania coraz to kolejnych pytań...
      > /…/
      Cieszę się, że znowu mogę czytać, właśnie w tym miejscu wątek, który powstał dzięki Twojej pięknej „manierze zadawania coraz to kolejnych pytań”... }:-})=
      Jak zwykle nie są łatwe.
      „Co czyni Was dobrymi?”
      Pomyślałem, że może łatwiej byłoby zacząć, odpowiadając na pytanie - Co nie czyni nas złymi?
      Odpowiedź na takie pytanie, nie wymaga tak dużego wysiłku w zastanawianiu się nad sobą i swoimi wyborami, ile pytanie Ba.
      Aby nie być „złym” uczymy się, od dzieciństwa i wcale nie tylko z empatii, czy altruizmu.
      Nasze złe reakcje spotykają się z dezaprobatą i często z bolesnymi nauczkami…
      Z czasem,/ nie prędko/ jesteśmy w stanie zrozumieć, że dobro to, nie tylko nie czynienie zła, ale co szczególnie ważne, brak akceptacji dla jego istnienia.
      Ostatnio kilka głośnych, toczących się wokół nas spraw spowodowało, że zastanawiamy się nad tym, jak różne wyobrażenia dobra, w konsekwencji prowadzą do skrajnie agresywnych, złych zachowań.
      Podobnie odbierają to ludzie „po drugiej stronie”, którzy swoje wrogie reakcje i wystąpienia, uważają za konieczne dla obrony, dla nich bezdyskusyjnego DOBRA,
      Nie tylko u nas żyją ze sobą duże grupy społeczne, niekiedy skrajnie różnie postrzegające dobro.
      Nierzadko uniemożliwia to debatę i prowadzi do natychmiastowych kontrakcji, również prewencyjnych.
      Poczynając od całkowitego braku akceptacji i ignorowania, wszystkiego co prezentuje sobą „druga” strona, aż do tragicznych działań kończących się ofiarami / Łódź/.
      Jest to bardzo groźne, ponieważ intencje aktywności społecznej, przez obie strony, apriorycznie bywają odbierane jako złe.
      Szczególe, że włącza się do tych ocen „trzecia” strona, uzurpująca sobie rolę niepodważalnego autorytetu moralnego…
      Wydaje mi się, że dla bardzo wielu z nas, sytuacja staje się, wręcz niebezpieczna.
      Niepokoi, nie tylko mnie, to że nie wiemy co robić, aby być bardziej obiektywnymi i postrzeganymi jako ludzie, dla których ważne jest dobro nas wszystkich.
      Może takie dyskusje, również w Internecie mogą być pomocne?

      Pozdrawiam. Witek
    • trzecikot Re: Co czyni Was dobrymi? 28.07.11, 19:40
      Wyłącznie doświadczenie. Doświadczam niemal codziennie żałosnego rytuału pt. wyjechać z tego osiedla do obwodnicy - doświadczenie czyni mnie lepszym, ponieważ zawsze, naprawdę zawsze ustępuję kierowcom próbującym włączyć się do ruchu w sytuacji typu wsteczny i na dodatek na drugi pas.
      Nie jestem dobrym człowiekiem, ale miewam czyny dobre nie tylko dla kierowców - walę w mordę każdego gówniarza, który znęca się nad psem/kotem/babcią/ekspedientką na godziny/sprzątaczką po budowlańcach/hostessą od jogurtów, nienawidzę cmoknonsensów, ale zawsze ściskam dłonie dam oburącz, zgniatam puszki i butelki PET, oszczędzam wodę - tutaj rachunki czynią mnie lepszym - piję wódkę czystą, czasami łamaną irlandzką whiskey, więc jednocześnie wspieram rodzimą produkcję i aktywnie uczestniczę w europejskiej dystrybucji dóbr; kurdelebalans, jak tak się rozpisywam w moich własnych superlatywach, to kurna całkiem fajny facet ze mnie, nespa?
      Żeby nie było - palę fajki tylko i wyłącznie po to, żeby nie mieć wyłącznie samych zalet.
    • venus99 Re: Co czyni Was dobrymi? 28.07.11, 20:06
      zakładając,że w ocenie ludzi jestem dobrym człowiekiem to dochodzę do wniosku,że dobrym czyni szum drzew i plusk wody ora rzadkie oglądanie tv.
      • magdolot Re: Co czyni Was dobrymi? 01.08.11, 19:31
        Witajcie, wychynęłam ze studni głębinowej i za chfilkę znikam. Tak smakowitemu filozoficznie tematu nie mogę się oprzeć ja, nawet we studni.

        Co czyni nas dobrymi? Szum drzef, nieoglądanie tivi, zwierzątka, lenistwo i brak talentu, doświadczenie - si, absolutnie się z tym zgadzam. To są, kurcze, poważne argumenta. I jeszcze neurony lustrzane.

        Zgadzam się także z Ave i Panem Jajurkiem, bo owo opiewane przez Trzecikota doświadczenie nauczyło mnie, że jak mnie najdzie chętka, żeby być dobrą, to czekam, aż mi przejdzie i oddycham z ulgą. Właśnie znowu mi się udało powstrzymać i mam nadzieję, że wytrwam w tym, trzymając się pazurami granicy mundrej, co se ją postawiłam...

        Seneka Dżunior niech się wali na ryj, albo jego tłumacz postuka po czółku. "Człowiek dla człowieka powinien być rzeczą [?!] świętą?"

        Szymborską wielbię jak zawsze. Trafiła w punkt. Bym nie umiała tak krótko i celnie.
        "Wolę siebie lubiącą ludzi niż kochającą ludzkość."

        Dama ze źwierzątkami ma świętą rację i nie myli skutków z przyczyną, raczej daje przykład samonapędzającego się procesu nawzajemnego czynienia dobra. Miłość najbardziej zbliżoną do bezwarunkowej dostałam od psa Musa i bardzo mi jej brak. On mnie wiele w te klocki nauczył i próbuję go naśladować, ale nie umiem tak ładnie.

        Dodałabym tu jeszcze jeden z cytatów mojego życia (przytaczam z pamięci) z Bułhakowa, kiedy niejaki Ha Nocri prowokacyjnie odpowiada Piłatu na prowokacyjne pytanie, czy aby centurion Marek Szczurza Śmierć jest dobrym człowiekiem. - Tak, tylko dobrzy ludzie zrobili mu okropną krzywdę.

        Paradoks?

        Na pytanie, "Co czyni Was dobrymi?", wymieniany tu ochoczo herr Be, czy jakmutam (nieustającym zachwytem napawa mnie konsekwentne niewymienianie personaliów mordercy Lennona)... odparłby zapewne, że jego przepełniony altruizmem czyn świadczy o nim jak najlepiej. Opis dochodzenia do takiej dobroci zajął mu 1500 stron. W tym miejscu na nowo zachwyca mnie cudowna lapidarność Szymborskiej! I wdzięczna jestem rodzicom za Kępińskiego w bibliotece, bo jego opis człeka, który chce naprawić świat a kończy jako masowy morderca, cokolwiek powstrzymał moje młodzieńcze zapędy do czynienia dobra.

        Jeżeli chodzi o dalsze losy herr B, to zgadzam się z Kotem. I dodam wariację z Venusa : mogę mu wstawić telewizor do celi, bo okrutna ze mnie kobieta jest. I nawet pilota niech ma.

        A więc, co do cholery czyni nas dobrymi?!
        Żeby dać na to odpowiedź może wystarczy porównać posty Damy z historyjkami jej zwierzątkowych domowników z manifestem herr B? Ale okropnie nie chce mi się czytać tego manifestu, w przeciwieństwie do historyjek Damy, na które żem łasa okrutnie.

        To pozostaję przy Szymborskiej Witka postulując także socjalizację przez kontakt ze zwierzątkami i wprawki limerykowe zanim przyjdzie lub zgoła przejdzie czas na resocjalizację...

        Nie. Cholera, nawet nie tracąc resztek wzroku na kobylaste manifesty można znaleźć jedną porażającą różnicę między herr B, a opiewaną tu Damą. I to chyba jest DOBRA odpowiedź na postawione w tym wątku pytanie.

        POCZUCIE HUMORU!!!


        • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 01.08.11, 21:27
          Zakłopotałam się okrutnie, ale i mruczę cichutko połechtana bardzo mile...
          Dziekuję, ale myślę ,że aż na tyle nie zasługuję.

          --------
          • magdolot Re: Co czyni Was dobrymi? 01.08.11, 22:36
            > Zakłopotałam się okrutnie, ale i mruczę cichutko połechtana bardzo mile...
            > Dziekuję, ale myślę ,że aż na tyle nie zasługuję.

            Aż tyle? Masz na myśli porównanie na korzyść z wielokrotnym mordercą w dniu ważnej życiowej rocznicy?
            Tu [dalej pieprząc wątki] dołączam gratulacje i zachwyty i życzenia najlepsze na dalszą drogę w towarzystwie coraz to nowych pokoleń rymujących z futrzaną podkładką tu i tam.


            • damakier1 Re: Co czyni Was dobrymi? 01.08.11, 23:36
              > Aż tyle? Masz na myśli porównanie na korzyść z wielokrotnym mordercą w dniu waż
              > nej życiowej rocznicy?
              To też, ale głównie chodziło mi o opiewanie.
              Za życzenia bardzo dziękuję.
        • witekjs Co czyni Was dobrymi?-Gelotologia... 01.08.11, 23:33
          Magdolot napisała bardzo ciekawy post, w którym zwróciła nam uwagę na Poczucie Humoru !
          To bardzo istotne w naszym życiu, podziwiamy ludzi z poczuciem humoru i podobno wszyscy uważamy, że nam go nie brakuje... ;-)
          Okazuje się jednak, że "Wyobraźnia dana jest człowiekowi, by mu wynagrodzić to, czym nie jest, a poczucie humoru, by go pocieszyć że jest, jaki jest." / Saki /
          Chyba konsekwencją tego, co obserwowano od lat - "Kto sam siebie traktuje z humorem, oszczędza sobie kosztów na psychiatrę." /Josef Konrad Scheuber/, było powstanie nauki o "cudzoziemskiej" nazwie - Gelotologia, terapia śmiechem (gr. gelos - śmiech) .
          Okazuje się, że daje ona zaskakujące efekty, nie tylko jako leczenie wspomagające.
          Myślę, że bardzo ciekawe musi być szkolenie w tej wiedzy dostarczającej, nie jedynie dzieciom wiele dobra, również w terapii paliatywnej.

          www.drclown.poznan.pl/
          www.youtube.com/watch?v=uUognb1gk_I
          pl.wikipedia.org/wiki/Gelotologia
          "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość."
          Woody Allen

          wysylkowa.pl/ks1015310.html
          Pozdrawiam. Witek
          • magdolot Re: Co czyni Was dobrymi?-Gelotologia... 02.08.11, 00:41
            Do aforyzmów Witka dodam jeszcze perystaltyczną frazę będącą transwestytacją Noblistki, co mi chodzi po głowie i chodzi, alem się nie ośmielił jeszcze. To się ośmielę.

            Wolę Damę lubiącą zwierzątka, niż kochającą wyzwierzęcanie.

            I niecnie dodam też, choć miło połechtana, że Witek mnie potraktował poważnie i nie dał mego genialnego spazmu intelektualnego obrócić w żart, choć znuf - widzę- prześladuje mnie fatum mozolnego wyważania głową drzwi już otwartych na oścież... Lecz niecnie i zdradziecko dodam, że od kawiarenki filozoficznej wolę Pratchetta i "drogę pani Cosmopilite" wyznawaną przez niejakiego Lu Tze, sprzątacza. I w związku z tym, owa nauka o której Witek nam pisze, utkwi mi pewnie pod czaszunią jako "galotologia".
            • witekjs Re: Co czyni Was dobrymi?-Gelotologia... 02.08.11, 09:10
              magdolot napisała:

              > Do aforyzmów Witka dodam jeszcze perystaltyczną frazę będącą transwestytacją No
              > blistki, co mi chodzi po głowie i chodzi, alem się nie ośmielił jeszcze. To się
              > ośmielę.
              >
              > Wolę Damę lubiącą zwierzątka, niż kochającą wyzwierzęcanie.
              >
              > I niecnie dodam też, choć miło połechtana, że Witek mnie potraktował poważnie i
              > nie dał mego genialnego spazmu intelektualnego obrócić w żart, choć znuf - wid
              > zę- prześladuje mnie fatum mozolnego wyważania głową drzwi już otwartych na ośc
              > ież... Lecz niecnie i zdradziecko dodam, że od kawiarenki filozoficznej wolę Pr
              > atchetta i "drogę pani Cosmopilite" wyznawaną przez niejakiego Lu Tze, sprzątac
              > za. I w związku z tym, owa nauka o której Witek nam pisze, utkwi mi pewnie pod
              > czaszunią jako "galotologia".

              Teksty perystaltyczne są bardzo zdrowe i dobre, dla osób w pewnym wieku.
              Bardzo dziękuję i pozdrawiam.
              Nie mogę szerzej omówić problemu, bo za chwilę wychodzę do pracy i wracam wieczorem.

              Ukłony dla Ciebie i wszystkich czytelników dyskusji.
              Witek

    • ave.duce Magdolot is the best >>> 01.08.11, 22:39
      POCZUCIE HUMORU!!!

      Czasem specyficzne, przyznaję bez bicia...

      GaaaaaaaT! Wyłaź wreszcie!!!
      • kanciasta Re: Magdolot is the best >>> 01.08.11, 22:57
        ave.duce napisała:

        > GaaaaaaaT! Wyłaź wreszcie!!!

        Oo! Przychylam się do tej serdecznej prośby :-)

        Nie będę ukrywać, że bardzo bym chciała przeczytać w tym wątku coś Gatowego :-)

        A POCZUCIE HUMORU!!! jako umocowanie dobra? Ciekawe spojrzenie :-))
        • magdolot Re: Magdolot is the best >>> 02.08.11, 00:42
          Bym też bardzo chciała Gat!
          • ave.duce Re: Magdolot is the best >>> 02.08.11, 13:41
            Zalatana jest :)
            • kanciasta Re: Magdolot is the best >>> 03.08.11, 07:24
              ave.duce napisała:

              > Zalatana jest :)

              A...to może uda jej się zalecieć na paradę siódemek? :-))
              • ave.duce Re: Magdolot is the best >>> 03.08.11, 08:47
                A może na te "&&&&&" się zasadziła i czyha?
      • tw_wielgus Re: Magdolot is the best >>> 03.08.11, 09:37
        Jako bezstrony sędzia, bezpośrednio nie biorący udziału w poszukiwaniach odpowiedzi na postawione pytanie, przychylam się do Twojej opini.
        Post Magdolota jest przecudnej urody i czuję, że uczynił mnie lepszym.
        Lepszym staję się też wtedy gdy wypełniam ankietę z pytaniem o płeć Kopernika, ale tylko na dwie góra trzy sekundy.


        ave.duce napisała:

        > POCZUCIE HUMORU!!!
        >
        > Czasem specyficzne, przyznaję bez bicia...
        >
        > GaaaaaaaT! Wyłaź wreszcie!!!
        • magdolot Re: Magdolot is the best >>> 03.08.11, 13:41
          Pamiętam mętną depresyjną zimę, kiedy o wiele lepszą uczynił mnie chuj.

          Chuj limeryczny na dwie genialne ręce. Jajurka i Damy, która w rzeczywistości okazała się Dorolą, lecz niedaleko padają te jabłka (jajka?).

          Ze śmiechu zapaskudziłam sobie monitorek i chujowe słoneczko pięknie zaświeciło mi. Zdrukowałam to sobie i zaniosłam małżonu. Zapluł se klawiaturkę i uczynił się lepszym. Potem polepszyło się bardzo jednemu mojemu dziecku i przyjaciółce przejazdem, co na chuja wpadła znienacka na kuchennym stole i znalazła się na posadzce o wiele lepszą niż dotąd. Następnie ukradła chujowy okruszek dobra i zawiozła go chłopu swemu, żeby polepszyć go też. Dalszych losów chuja nie tropiłam, ale siła rażenia dobra była znacznie większa, bo sporo nas tu jest a forum jest otwarte, więc ozdrowieńcza siła chuja nie do przecenienia jest!

          Będąc we studni głębinowej bardzo w trakcie slalomu po polu minowym, podczołgałam się resztką sił do wątku Damy o perypetiach pewnego rudzielca z ogonem i uczepiłam się tego ogona. Pomogło.

          Dlaczego koniec tego wątka to grupowe tęskne wycie o Gat?
          Dlatego.
          Bo ci, którym staje kiedy nam nie staje, zwyczajnie ratujom nas.

          Na forum tym widzę kandydatuf wielu do słoneczkowego medalu z czerwonym krzyżykiem. Pamiętam proszki z krzyżykiem, co były na ból. Medal "Sanitariusza Śmiechu", "Przeciwbólowca Istnienia", "Egzystencjalnego Painkillera"?

          • ave.duce Re: Magdolot is the best >>> licentia poetica 03.08.11, 14:00
            A propos chuja >

            ... nigdy z kurwami nie będę w aliansach ...
            • magdolot Re: Magdolot is the best >>> licentia 03.08.11, 14:32
              To nie tenrodzaj chuja!

              Aproposa tu widzę innego. Mają wzrosnąć kary za wykroczenia, np. szczucie człowieka psem - 2 tysiaki. Straszny brak tego prawa polega na nieuwzględnieniu bardzo wielu wykroczeń, jak np. "szczucia człowieka wiernymi za pomocą telebimu".
              • ave.duce Re: Magdolot is the best >>> licentia 03.08.11, 15:28
                A szczucie psem-patriotą?!

                https://m.onet.pl/_m/71142bd55ee54d7b91b43e237ead3b6c,14,53.jpg
          • damakier1 Ja jako Kapituła się w tym momencie wtrącam 03.08.11, 14:41
            i zapytotywuję: jak wyłaniamy i kiedy przypinamy?

            magdolot napisała:
            Na forum tym widzę kandydatuf wielu do słoneczkowego medalu z czerwonym krzyżykiem. Pamiętam proszki z krzyżykiem, co były na ból. Medal "Sanitariusza Śmiech ", "Przeciwbólowca Istnienia", "Egzystencjalnego Painkillera"?

            PS. Najśmieszniejsze to: kiedy dwie gołe baby kąpały sie w jednej wannie...

            ---------------------
            "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
            (aut.: ToJaJurek)
            • tw_wielgus Re: Ja jako Kapituła się w tym momencie wtrącam 03.08.11, 18:21
              Proponuję przez consensus ordinum i przypimamy nał 0od razu, znaczy się.
              • ave.duce Re: Ja jako Kapituła się w tym momencie wtrącam 03.08.11, 19:34
                Bez TrusiAA się nie da.
              • damakier1 Re: Ja jako Kapituła się w tym momencie wtrącam 03.08.11, 20:19
                Ale jak tego consensusa ordinuma rozpoznamy?
                Tak, czy siak stoswne konsultacje z mą główną specjalistką rozpoczynam.
                • tw_wielgus Re: Ja jako Kapituła się w tym momencie wtrącam 05.08.11, 17:29
                  Rozpoznamy go po wyglądzie. Z daleka przypomina las rąk uniesionych ku górze.

                  https://www.gitfoto.pl/wp-content/uploads/2010/12/kot.jpg


                  damakier1 napisała:

                  > Ale jak tego consensusa ordinuma rozpoznamy?
                  > Tak, czy siak stoswne konsultacje z mą główną specjalistką rozpoczynam.
          • tw_wielgus Re: Magdolot is the best >>> 03.08.11, 18:25
            A też pamiętam to wydarzenie kulturalne z limerykami w roli głównej .... na dwie ręce....
          • witekjs Re: Magdolot is the best >>> 04.08.11, 02:06
            magdolot napisała:

            > Pamiętam mętną depresyjną zimę, kiedy o wiele lepszą uczynił mnie chuj.
            >
            > Chuj limeryczny na dwie genialne ręce. Jajurka i Damy, która w rzeczywistości o
            > kazała się Dorolą, lecz niedaleko padają te jabłka (jajka?).
            >
            > Ze śmiechu zapaskudziłam sobie monitorek i chujowe słoneczko pięknie zaświeciło
            > mi. Zdrukowałam to sobie i zaniosłam małżonu. Zapluł se klawiaturkę i uczynił
            > się lepszym. Potem polepszyło się bardzo jednemu mojemu dziecku i przyjaciółce
            > przejazdem, co na chuja wpadła znienacka na kuchennym stole i znalazła się na p
            > osadzce o wiele lepszą niż dotąd. Następnie ukradła chujowy okruszek dobra i za
            > wiozła go chłopu swemu, żeby polepszyć go też. Dalszych losów chuja nie tropiła
            > m, ale siła rażenia dobra była znacznie większa, bo sporo nas tu jest a forum j
            > est otwarte, więc ozdrowieńcza siła chuja nie do przecenienia jest!
            >
            > Będąc we studni głębinowej bardzo w trakcie slalomu po polu minowym, podczołgał
            > am się resztką sił do wątku Damy o perypetiach pewnego rudzielca z ogonem i ucz
            > epiłam się tego ogona. Pomogło.
            > /.../


            Czy mogłabyś podać mi adres do tego "Chuja limerycznego, na dwie ręce" ?
            Nie miałem okazji czytać tego, co tak bardzo Cię rozbawiło.

            Z góry dziękuję i pozdrawiam. Witek
            • magdolot Re: Magdolot is the best >>> 05.08.11, 15:34
              Cza uprosić Damę j Jajurka Pana. Damę o panienkę z Miastka, a Jajurka o rolnika na Labradorze, bo mi moje wydruki uwieziono... w chuj.

              A Kapitule składam oficjalny wniosek o przyznanie orderuf "Egzystencjalnego Painkillera" Kapitule w całości, bo Trusia oczywistym painkillerem jest, a Kapitule nie będzie wypadało przyznawać orderuf se. Widzę też dwie inne zupełnie oczywiste Kandydatury - Pani Gat i Pana Jajurka. To jest minimum oderowe absolutne, bo Kandydatów, to ja widzę WIĘCEJ tu, ale nie wątpię, że Kapituła przemyśli fszystko i fszystkich po sprawiedliwości i sprawiedliwie obwiesi gdzie trzeba i o to niniejszym Kapitułę upraszam ja, niebywalec ostatni, niezorientowaniec we sprawie i idę do mojej studni, a może nawet we krzaki bez netu i nie wiem, czy jeszcze pojawię się, bom znów tu zabradziażyła i rzeczywistość mi skrzeczy coraz natarczywiej.
              • ave.duce TAKIE wnioski to nie w TYM wątku, o! 05.08.11, 15:58
              • damakier1 Re: Magdolot is the best >>> 05.08.11, 18:22
                magdolot napisała:
                > Cza uprosić Damę j Jajurka Pana. Damę o panienkę z Miastka, a Jajurka o rolnika
                > na Labradorze, bo mi moje wydruki uwieziono... w chuj.

                Jest rolnik na Labradorze
                Co ...kijem sieje i orze,
                Nawozi i okopuje,
                A wszystko wyłącznie ... kijem -
                Szczęść Boże.

                Pozdrawiam.
                Jurek


                damakier1 02.01.11, 15:24 Odpowiedz :

                [aut. dorola]:

                Jest pewna panienka z Miastka,
                co chujem wyrabia ciastka -
                ugniata, miesi, formuje,
                a wszystko wyłącznie chujem,
                a jedząc, chujowo mlaska.

                > A Kapitule składam oficjalny wniosek [...]
                Wnioski Kapituła przyjmuje we wątku Damo, czyli Kapituło...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka