To ja idę po pączki

18.02.12, 16:35
postanowiłam, że pójdę po pączka.
i zjem.
może nawet dwa.
albo serniczek czy szarlotkę.
się zobaczy, co będzie.
uznałam, że gdy się człowiek wdrapuje z dołu w górę, to musi się łacnie posilić.
kalorii się popilnuje w innym terminie.
ponadto jest zima, a zimą trzeba się doenergetyzowywać.
poczucie winy zamykam w innym pokoju, nim jeszcze do sklepu pogalopowałam.
idę z Bogiem.
    • zapijaczony_ryj A lece po flaszkę 18.02.12, 16:40
      olga_w_ogrodzie napisała:
      a zimą trzeba się doenergetyzowywać.
      > poczucie winy zamykam w innym pokoju,

      żeby się zimą dodegenerować , a co do poczucia winy to też zamykam w innym pokoju!

      No to smacznego pączka!
      • ploniekocica a ja po zupę do kuchni 18.02.12, 16:49
        albowiem ponieważ mam katar gigant i wewogle chora jestem, a jak jestem chora to mogę tylko zupę jeść, bo tylko zupa mi smakuje. A że jestem baaaaaaaaardzo chora to na żadną porządną zupę nie mam siły więc spożywam bida zupkę z serka topionego, harissy, suszonych pomidorów i bazylii w formie suszu oraz resztek bagietki korzennej. Wyśmienita jest i bardzo mi dobrze robi.
        • zapijaczony_ryj Re: a ja po zupę do kuchni 18.02.12, 16:54
          Zamiast zupy radzę gorączego mleka z czosnkiem ,masłem i miodem!
        • olga_w_ogrodzie Re: a ja po zupę do kuchni 18.02.12, 17:08
          też jak tak mocno choram, to tylko zupinę się czasem uda golnąć.
          najlepiej ogórkowa co to ją kefirem zabielam.

          ciekawam, co ja bym na taką zupę, jak Ty spożywasz.
          mogłaby mi ona bardzo smakować.
          ale może to być, iż to nie zupa, tylko krem zupowy.
          to takich nie jadam ja wcale.

          dziś zrobiłam sosik a la carbonara - bez boczku lub szynki i jaj oraz z kefirem zamiast śmietany.
          no i ma dużo mniej kalorii, niż klasyczna carbonara, a jest naprawdę smaczny.

          na katar, może, faktycznie, jak Ryj radzi, się naczosnkuj.
          • ploniekocica Re: a ja po zupę do kuchni 18.02.12, 17:23
            Mleko z czosnkiem i miodem jest ohydne, a zupa jest pyszna, a harissa tez zabija wszystko w locie. Czosnek też można dodać, ale za dużo roboty z krojeniem jak na tak chorego ludzia.
            Nie wiem, co oznacza Olgo krem zupowy, ale zupka taka jest rzadka, a dla zagęszczenia dodaję co podleci np. troszeczkę makaronu, co go dziecko nie pożarło, albo własnie taka bagietkę.
            Jak nie jestem chora to robię serkową ze szpinakiem i wtedy ona jest bardzo bardzo dobra, albo rukolę. Albo z brokułami i wtedy ona smakuje mojemu dziecku numer jeden, a mnie mniej.
            A we wogle to ja polecam taką zupę mrożoną hortexu, co się nazywa królewska, bo tam jest i szpinak, i pieczarki, i odrobina ziemniaków, i jeszcze inne warzywa, i jak się do niej doda serek i mocno doprawi to cudo jest. A jeszcze lepiej jak się oprócz serka topionego doda gorgonzoli troszkę.

            A do carbonary zamiast szynki dodaję oscypek, albo inny mocno wędzony ser. Mięsożercy twierdzą, że mocniej pachnie niż z szynką, bo szynki w większości wędzarni nie widziały.
            • olga_w_ogrodzie Re: a ja po zupę do kuchni 18.02.12, 18:45
              a ja jakoś dawałam radę z mlekiem tym.
              także Ś.P. Babcia mi podawała wodę gorącą z miodem i cytryną.
              tylko dobrze wtedy nie latać jak z pieprzem i gołą częścią ciała do puszczania pszczół na nią, tylko się opatulić i szczerze upocić.
              a ja teraz bardzo rzadko zaziębiam się.
              od lat tak mam i to może dlatego, że ja bardzo dużo czosnku jem, bo lubię.
              a harrisę, to żem raz przywiozła tylko niedoszłej teściowej z kraju zamorskiego.
              ona się bojała pikantności takich, jej synalek też, tom sama w sumie pożarła do tego, to owego dodając.
              i zapomniałam o niej do dziś.
              se kupię.

              Zakatarzonakocico, zupa taka, co na nią mówią, że to krem, to takie coś, że one wrzucajo do gara, co majo na podorendziu i miksujo toto i podajo.
              ja nie lubię, bo się mi podoba, gdy w zupie pływa coś do rozgryzienia.

              bardzo dobry pomysł z carbonarą i serem wędzonym.
              gdy czasem o kalorie nie dbałam, dodawałam, ale żółtego.
              nie wpadłam na wędzony.
            • inna57 Potwierdzam 18.02.12, 20:47
              Zupka królewska z hortexu jest super. Co prawda ja jako wszystkożerna gotuję ją na bazie z chudej wołowinki którą później przysmażam z warzywami karaibskimi z frosty i mam dwudaniowy obiad szybkościowy.
      • olga_w_ogrodzie Re: A lece po flaszkę 18.02.12, 17:16
        Ryju, kupiłżeś flaszkę ?
        a co kupiłeś ?
        • zapijaczony_ryj Re: A lece po flaszkę 18.02.12, 18:26
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > Ryju, kupiłżeś flaszkę ?
          > a co kupiłeś ?

          Ja słów na wiatr nie rzucam.
          A żona w tym czasie usmażyła pyszne mielone, co by sylwetce krzywda jakaś siEM nie stała?
          • olga_w_ogrodzie Re: A lece po flaszkę 18.02.12, 18:49
            zapijaczony_ryj napisał:

            >
            > Ja słów na wiatr nie rzucam.
            > A żona w tym czasie usmażyła pyszne mielone, co by sylwetce krzywda jakaś siEM
            > nie stała?

            no ale co we flaszce tej konkretnie ?

            a jaki wpływ ma smażenie pysznych mielonych przez żonę na zapobieganie krzywdy sylwetce ?
            • zapijaczony_ryj Re: A lece po flaszkę 18.02.12, 19:00
              olga_w_ogrodzie napisała:

              > zapijaczony_ryj napisał:
              >
              > >
              > > Ja słów na wiatr nie rzucam.
              > > A żona w tym czasie usmażyła pyszne mielone, co by sylwetce krzywda jakaś
              > siEM
              > > nie stała?
              >
              > no ale co we flaszce tej konkretnie ?
              C2H5OH rozcieńczone do 40 wolt H2O
              >
              > a jaki wpływ ma smażenie pysznych mielonych przez żonę na zapobieganie krzywdy
              > sylwetce ?

              Jutro na wadze będzie więcej
    • damakier1 Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 16:53
      Ogo - SMACZNEGO!!!
      • magdolot Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 17:08
        Smacznego!
      • olga_w_ogrodzie Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 17:14
        dziękuję Wam.
        nabyłam 4 podłużne pączki, bo po 99 groszy tylko i choć była niepewność co do smaku, bo z jabłkami są, to jest ok.
        zeżarłam jednego mlekiem zapijając suto.
        dobre było.

        na dodatek, skoro już ruszyłam do boju, to jeszcze powiedziałam ekspedientce odważnie, że w tym sklepie, to niedawno mi się wydał rachunek sporo zawyżony, no i w domu policzyłam i się nie zgadza wcale.
        i zapowiedziałam, że mam paragon i ja tu jeszcze z nim wrócę.
        pani się nie uraziła, nie nakrzyczała na mnie, tylko przestraszyła, że to może za jej bytnością za kontuarem mię tak zawyżyli.
        to ją uspokoiłam, że nie ona to była, a ja nie pieniaczo i mściwie, tylko po to, by oddali te 2 dychy.
    • dupetek Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 17:32
      Ave mi tak głęboko poczucie winy wetkła, że nie daje rady jej wytknąć i w jaki kąt rzucić. Dieta mi paskudna przychodzi do głowy i będę musiał do sklepu wędkarskiego iść z ciężarem ogromnym, bo wszystko zamarznięte wokół. W ogóle to boję się gadać:(
      A kto Ciebie Olgo zaszczepił poczuciem winy? Też Avcia?
      • olga_w_ogrodzie Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 19:01
        dupetek napisał:

        > Ave mi tak głęboko poczucie winy wetkła, że nie daje rady jej wytknąć i w jaki
        > kąt rzucić.

        może, gdy się ma z winami problem, to należy sączyć malibu ?
        ewentualnie piwo bezalkoholowe ?

        Dieta mi paskudna przychodzi do głowy i będę musiał do sklepu wędka
        > rskiego iść z ciężarem ogromnym, bo wszystko zamarznięte wokół. W ogóle to boję
        > się gadać:(

        teraz mię w ciekawość wepchłeś bezlitośnie.
        jaka dieta ?!
        do wędkarskiego ?
        bo we wędkarskim koło Ciebie spirytus sprzedają, czy, że haki ?
        hak nabyć zamiarujesz i obwiesić się obciążonym będąc dodatkowo kamlotami upchanymi to tu, to znowu ówdzie po kieszeniach portek ?
        to ja zakładam kalosze i lecę Cię trapeutyzować niezwłocznie.

        > A kto Ciebie Olgo zaszczepił poczuciem winy? Też Avcia?

        je se sama szczepię okresowymi napadami.
        ale, jak wiadomo, napady są po to, by je odpierać siłom i godnościom osobistom.
        • dupetek Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 19:36
          Czy mam Ave odstawić, jako napędzacza mojego poczucia winy i przejść na inny, mniej oktanowy?:) Wędkarski sklep to stąd, że kiedyś piosenka była taka o jedzeniu robaków w dołku bywszy.

          Z tym poczuciem winy, to paskudztwo destrukcyjne jest i nie pozwól sama sobie takich rzeczy wciskać! Wiem, że to o wiele trudniejsze niż mój opór przed stresującą mnie Ave.

          Fajnie, że wracasz!
          • ewa9717 Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 20:21
            Czytam i mi się nie zgadza. Wyszła Olga z Bogiem, wróciła chyba bez, bo tylko z ciastkami. Dzielić się nie chciała? Jako zastaw zostawiła?
            • olga_w_ogrodzie Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 20:47
              Bóg mnie nie opuścił, Ewuniu.
              jakże by mógł, gdy na stole jeszcze 3 pączki czarem swym przyciągają.
              nawet Kociczka chciała liza, a co dopiero Bóg ?
              tylko ja podstępnie torebczynkę zamotałam, więc czekają oboje, bym rozmotała i rozdała gryzy i lizy pączkowe te.
              • ewa9717 Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 21:31
                Ufff, prosto kamień z popiersia mi spadł!
          • olga_w_ogrodzie Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 20:42
            trudność nie polega na tym, że ktoś mi wciska.
            za duża już jestem osóbka, bym dawała sobie wcisnąć irracjonalne bzdety.
            chyba, że jestem mało silna w danej chwili, a wciskacz się rzuca z ciężkim młotem dociskowym.
            ale czasem sobie sama wciskam.
            np. w sprawie ścisłej kontroli kalorii.

            co do Ave, to ja nie wiem, co się działo w sanatoryjnych pakamerach.
            skąd mi więc wiedzieć czy wciska słusznie czy prawie słusznie.
            czy tam się działo zepsucie do szpiku kości i jak, gdyby co, ma się aktualnie szpik ów ?
            • dupetek Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 21:35
              Uśmiechnij się Olgo!:) Nie chodziło mi wcale o sprawianie Ci przykrości, a wręcz przeciwnie!

              Wiem co może zrobić z człowiekiem nieuzasadnione poczucie winy!

              Namieszało się to wszystko niemożliwie, ale nie to było moją intencją! Przepraszam za przykrości z tego wynikające,

              pozdrawiam
              Dupetek
              • olga_w_ogrodzie Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 21:50
                chyba jakieś nieporozumienie, Dupetku.
                jaka przykrość ?
                nie ma przykrości.
                ja tylko chciałam zapewnić, że się teraz byle napadom nie dam.
                jejku.
                naprawdę coś się pomieszało.
                się uśmiecham.
                w żadne Twe złe intencje nigdy bym nie uwierzyła.
                naprawdę wreszcie nadszedł dzień na uśmiech, więc sobie tu harcuję z ulgą.

                i ja pozdrawiam
                Olga szczerze uśmiechnięta
                • dupetek Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 21:59
                  :)
    • olga_w_ogrodzie Re: To ja idę po pączki 18.02.12, 21:18
      z powodu tych pączków, światło dzienne ujrzały przed chwilą sensacyjne fakty.
      no bo się rozglądałam, gdzie ten kefir, com go z pączkami razem zakupiłam byłam.
      się okazało, iż utkłam go w torebce nie owijając w żaden plastik dodatkowy.
      no i się mu coś stało, że wylał się.
      tom musiała wszystko z torby wywalić na podłóg.
      portfel i dokumenty suche.
      szkoda powstała związana była tylko z potrzebą wyprania wnętrza torby oraz stratą połowy kefiru.
      ale na jaw wyszły pożytki !
      taka bateryjka do depilatora, którą nabyłam sto lat temu u specjalnego specjalisty od bateryjek, a potem się dziwiłam, że jej nie posiadam, mimo zapłaty, też wypadła na podłóg.
      a najbardziej mnie zaskoczyła czarna skarpeta za kolana dużo - taka do ud, co to z mej pary ulubionej jest i jej namiętnie szukałam od dni wielu.
      wszystko wszystkim, ale jak ona tam weszła ?
      i czemu w torbie ją nosiłam i tyle dni nie wymacałam za to się denerwowałam, jak to będzie wyglądać, gdy ja w tej jednej ostanej zaparaduję?

      niezbadane są tajniki wnętrz damskich torebek.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja