Dodaj do ulubionych

Słowo i melodia

27.02.12, 11:18
z piosenkami to bywa tak, że wpadną w nastrój i potrzebę aktualną.
i nawet nie muzyka, ale słowa działają bardzo.
a do Stachury i Jasnorzewskiej sama sobie melodie ułożyłam.
i sobie śpiewam jakby nigdy nic dufając, że Autorzy za złe nie mają.
oraz do układu planet, by w tym słonecznym być pewną co i jak, w jakiej kolejności - to też melodię wymyśliłam

wielbię ja Jeremiego.
Kasię Nosowską za poetkę mam.
aktualnie wiszę na Bjork.
ale masa była innych tekstów, co to się przylepiły.
sobie myślę, że czasem muzyka powala tak, iż się maestrii słowa nie widzi.
a mnie jednak słowa za serce łapią - jakoś się nie umiem zakochać w utworach, które językowo kiepskie.
Obserwuj wątek
    • witekjs Re: Słowo i melodia 27.02.12, 11:44
      Jeremi Przybora - również mój ulubiony


      pl.wikiquote.org/wiki/Jeremi_Przybora

      j_uhma.republika.pl/przybora.html

      teksty.org/kabaret-starszych-panow,teksty-piosenek
      i Jego Miłość

      wyborcza.pl/1,76842,8449493,I_dodam_jeszcze__ze_cie_kocham.html
      • olga_w_ogrodzie Re: Słowo i melodia 27.02.12, 11:56
        chodzę do Niego.
        na ławeczce siądę i Mu dziękuję.
        i się dziwuję jak też udało się tyle razy połączyć treść z wyglądem słów.
    • gat45 Re: Słowo i melodia 27.02.12, 12:43
      A co z muzyką śpiewaną w języku, którego nie znasz ?
      • gat45 Re: Słowo i melodia 27.02.12, 14:01
        ... bo mi to przypomniało pewną smakowitą anegdotkę : zapytano znanej francuskiej sopranistki, dlaczego - jej zdaniem - Romeo i Julia Gounoda, rzadko wystawiana we Francji, cieszy się takim wzięciem w Stanach. Odpowiedziała natychmiast : bo oni tam nie rozumieją słów. Rzeczywiście, libretto jest wyjątkowo nieporadne, delikatnie rzecz ujmując :(
      • olga_w_ogrodzie Re: Słowo i melodia 27.02.12, 20:10
        ano się zmyśla i wyśpiewuje co ucho złapie.

    • ave.duce Re: Słowo i melodia 27.02.12, 20:16
      Zdecydowanie przeszkadza mi znajomość angielskiego ;)
    • ploniekocica Re: Słowo i melodia 28.02.12, 12:21
      Melodię (kiepską) układam do słów, których się uczę (częściej uczyłam) na pamięć.
      Natomiast maniakalnie układam absolutnie idiotyczne teksty do popularnych melodyjek. Czasami choć rzadko są to rymy częstochowskie z sensem, przeważnie kompletnie bez sensu w połowie w języku wymyślonym ad hoc. Przeważnie adresatami takich przyśpiewek są moje zwierzęta. Bywały w dzieciństwie także dzieci. Do dziś wspominają swoja ulubioną mamusiową przyśpiewkę:"Nienawidzę wszystkich dzieci".
      Natomiast mój kumpel z upodobaniem opowiada wszystkim, jak to kiedyś przed laty zastał mnie tańczącą w koszuli nocnej z moim ukochanym psem i wyśpiewującą na pół dzielnicy pieśń, której oczywiście nikt już nie pamięta, ale której refren kończył się wersem: "i ogon ma."
      Niestety pozostało mi to do dziś. Przed chwilą Ave przypomniała w mątku o hymnie jedną z ulubionych mych piosenek dzieciństwa (w wykonaniu taty) i zaraz odśpiewałam na tę melodię:
      Ajajajaj, pingwiny są kochane, a ryże niech spadają stąd, bo są niepożądane."

      No, jak będą Magdolota wsadzać do psychuszki za czapkoszalikorękawiczki z osiem to ja tam już będę!
      • olga_w_ogrodzie Re: Słowo i melodia 28.02.12, 12:44
        a mój S.P. Tato, to operował.
        najczęściej " Straszny dwór" i Aria z kurantem."
        i z "Carmen" "Aria torreadora."

        naprawdę miał On głos świetny do tego rodzaju śpiewania.

        czy Pingwinica poczuła satysfakcję, z przyśpiewki Twej najnowszej ?
        • ploniekocica Re: Słowo i melodia 28.02.12, 13:02
          Pingwinica wysłuchała, a potem sobie poszła.Najpierw z Ryżym do kuchni zobaczyć, czy coś nowego w miskach nie urosło, a potem na łóżko młodego na antresoli, gdzie rezyduje od wczoraj wieczora. Młody spał na materacu na podłodze od połowy nocy, bo łóżko jest normalnych rozmiarów jednoosobowych - młody jako bardzo duży facet sam się tam ledwie mieści, a z Pingwinem pośrodku nijak.
      • damakier1 Re: Słowo i melodia 28.02.12, 13:18
        Kiedy Antek był jeszcze mały, wieczorem często mnie wołał "pousypiaj mnie babciu!". Szłam wtedy i śpiewałam , a raczej melorecytowałam usypianki-wymyślanki. Im bardziej durne, tym lepsze. A jak juz znienacka padało słowo "dupa", szczęście było pełne. Mało już je pamiętam, ale najczęstsze zaczynały leciały tak:

        Były sobie gąski trzy
        i gęsiego sobie szły
        jedna w prawo, druga w lewo
        trzecia dała dziobem w drzewo
        śpij, Antosiu, śpij!

        Były sobie świnki trzy
        i świniego sobie szły
        jedna dyszy, druga sapie,
        a trzecia się w dupę drapie
        śpij, Antosiu, śpij!


        Co tam jeszcze nie chodziło juz dziś nie zliczę. Ale wachlarz był ogromny - i zwierzęta wszelakie, i przedmioty różne, nieraz znane nam różne osoby.

        Bardzo też lubił Antek taką:

        Zamknij oczka, zamknij oczka,
        zaraz tu przyleci sroczka
        dziobkiem kujnie cię leciutko,
        żebyś sobie spał słodziutko....


        A potem zamykało się kolejno wszystko - nosek, buzię, brzuszek, paluszki i co tam do głowy przyszło, a zależnie od tego, co sie miało zamknąć przylatywała odpowiednia stwora do kłucia tak, żeby się rymowało.

        No i fajnie sie też zaczynało zaczęrpniętym od kucharki z "Alicji..." początkiem (lekko tylko przerobionym):

        [i]Śpij Antosiu już,
        pieprz do noska włóż,
        kichnąć ani mi się waż,
        bo od tego brzydnie twarz
        Apsik! Apsik! Apsik!

        Śpij Antosiu, spij,
        bo złapię za kij
        kijem plecy wygarbuję
        wszystkie kości porachuję
        Śpij Antosiu, śpij!"

        No i potem zaczynało się szaleństwo. Co i gdzie miał sobie ten biedny Antoś wsadzać i za co ja nie łapałam, by go ukrzywdzić jak najmocniej - im tortura była okropniejsza, tym bardziej się dziecko cieszyło i pogodnie zasypiało.

        Już ten Antek stary koń, a jakby wczoraj to było.



        ---------
        "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
        (aut.: ToJaJurek)
        • ploniekocica Re: Słowo i melodia 28.02.12, 13:38
          No! Przypomniałam sobie początek ulubionej pieśni moich dziatek. Niezależnie od siebie ulubionej, bo jest pomiędzy nimi dość dużą różnica wieku jednak.
          Nienawidzę wszystkich dzieci
          zaraz będę pupska prać
          niech no które tu przyleci
          zdejmę majty będę lać!


          Jejku z jakim piskiem radości one przylatywały i z jakim jeszcze większym odlatywały, kiedy zrobiłam groźną minę. A ich towarzysze dziecięcych zabaw równie radośni razem z nimi. Kiedyś nawet o to awantura była, bo mama Jasia sobie nie życzyła, żebym uczyła jej synka takich piosenek.
          Ulubiona bajka na dobranoc była opowieść o kablu do żelazka. Z czego wynika,że dzieci wychowane bez strachu i przemocy kochają być ukrzywdzane werbalnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka