Dodaj do ulubionych

Ludzie jako tzw. bracia mniejsi

12.03.12, 13:57
a na przykład na Ziemię zjeżdżają mieszkańcy innej planety, których inteligencja się ma tak do człowieczej, jak człowiecza do inteligencji świnek, krówek, albo drobiu itd.
no i ci Obcy traktują ludzi jako tzw. braci mniejszych - co niektórych sobie trzymają jako zwierza domowe, ale na większość polują, a przede wszystkim prowadzą hodowle stad ludzi,
robią różne mieszanki genetyczne i zapodają karmy takie, by mięso ludzkie było jak najsmaczniejsze.
są tuczarnie z wpychaniem ludziom jedzenia na siłę i takiego, by uzyskać najlepszy smak wątrób czy tam innych udźców.
rzeźnie są też z ludźmi na taśmie w kolejce do uboju.
no i wszelkie zakłady przerobu mięsa ludzkiego na różne kiełbachy, szynki, konserwy dla Obcych i dla ich zwierząt domowych.
także garbarnie ludzkiej skóry i różne firmy ją wykorzystujące.
i całe stada ludzi specjalnie selekcjonowanych hodowanych dla włosów na przykład.

czemu niby nie miałoby tak być, skoro, jak się wydaje, ludzie uznali, iż wyższa, niż innych organizmów inteligencja, uprawnia do zagarniania dla siebie władzy nad fauną, florą, naturą i decydowaniu o życiu i śmierci innych istot ?
Obserwuj wątek
    • magdolot Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 14:21
      Zapomniałaś o ludziach trzymanych w domu do kochania o dla towarzystwa. O Marysiach nad którymi panie kosmitki wypłakują oczy, jak z nimi coś niedobrze i nie jedzą. Tak dla równowagi.

      Dwa filmy mi się kojarzą. "Dystrykt 9" - tu można znienawidzić ludzi za traktowanie kosmitów. "Temple Grandin", gdzie dzieweczka z autyzmem logicznie wywodzi, że krów by fcale nie było, gdybyśmy nie potrzebowali ich... ale skoro je hodujemy... to niech mają przyzwoite życie i dobrą śmierć.
      • olga_w_ogrodzie Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 14:28
        magdolot napisała:

        > Zapomniałaś o ludziach trzymanych w domu do kochania o dla towarzystwa. O Marys
        > iach nad którymi panie kosmitki wypłakują oczy, jak z nimi coś niedobrze i nie
        > jedzą. Tak dla równowagi.

        nie zapomniałam.
        napisałam o ludziach domowo trzymanych nie mając na myśli hodowli, ale trzymanie dla towarzystwa i kochania, przywiązania i zapłakiwania się, gdy ludź trzymany w domu choruje, nie je, nie pije.
      • damakier1 Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 14:49
        To samo, co dzieweczka z autyzmem napisałam na "Forum dla marudnych":
        forum.gazeta.pl/forum/w,103214,134098930,134098930,Wegetarianie_i_weganie.html
        Re: Wegetarianie i weganie
        damakier1 09.03.12, 17:55 Odpowiedz
        Jest pewien paradoks w całym tym wegetarianizmie i weganizmie. Otóż w propagowaniu diety bezmięsnej, wegetarianie odwołują się do naszych sumień podkreślając, że nasze upodobania żywieniowe powodują zabijanie biednych świnek, owieczek, krówek i wszelakiej zwierzyny hodowlanej.
        A nie zauważają, że gdy na świecie zapanuje wegetarianizm z weganizmem, wkrótce nie będzie na nim ani jednej świnki, krówki, owieczki i co tam sie jeszcze na zjedzenie hoduje
        • ploniekocica Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 15:08
          Trochę nie tak jednak, Damo, bo tylko świnie są hodowane wyłącznie dla mięsa (no plus skóry), w przypadku powszechnego wegetarianizmu krowy, kozy, owce byłyby nadal jako wytwórcy mleka, a drób jako dostarczyciele jajek.
          Jedno z moich dzieci jako maluch dowodziło, że "kura daje jajka, krówka mleko, a świnka daje mięsko." Straszny był ryk, gdy się dowiedziało, jak wygląda to dawanie.
          Zresztą to właśnie dziecko po pierwszej klasie gimnazjum zostało wege i trwa w tym do dziś. prezentując naocznie zaprzeczenie wszystkiego, co babcie twierdzą o dzieciach niejedzących mięsa
          • damakier1 Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 15:52
            W przypadku wegetarianzmu owszem, ale tam była mowa też o weganizmie, a nawet jeszcze innych "izmach", które ograniczają jadłopis praktycznie do odrobiny trawy i wodorostów.

            Żeby była jasność - ja nie twierdzę, że dieta wegetariańska (i do pewnego stopnia te inne) jest szkodliwa, a wegetarianie to głupki. Uważam tylko, że na stanie się powszechnym sposobem odżywiania ludzi jest przede wszystkim za droga i że wcale by światu, łącznie ze zwierzyną hodowlaną, na dobre nie wyszła.
            No i irytują mnie trochę wszelkie próby wpędzania mnie w poczucie winy przy zajadaniu schaboszczaka.
            • ploniekocica Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 16:09
              Droga nie jest. W każdym razie nie musi być droższa niż mięsna. To akurat jest mit powielany przez mięsożerców na podstawie obserwacji tych spośród wegetarian, którzy dorabiają sobie powagi opowiadając o najdroższych produktach z eko sklepów, bez których nie można. A można tak jak można bez ekologicznego mięsa.

              Ani ja, ani moje restrykcyjnie (wobec siebie) wegetariańskie dziecko nie wpędzamy nikogo w poczucie winy z powodu schabowego. Natomiast zawsze potępiamy niezwykle brutalny sposób hodowli i zabijania zwierzą w tzw. krajach cywilizowanych. Co jest zresztą zabójcze dla mięsożerców, bo takie mięso jest po prostu dużo mniej zdrowe nie tylko ze względu na chemię i takie tam, ale także z powodu substancji rożnych wydzielanych w momencie bólu , strachu itd. Moje drugie dziecko je mięso z upodobaniem. Takoż facet pierwszego.
              To jest kwestia indywidualnego wyboru. Dla mnie oczywistego na dzisiaj.

              Dieta jarska jest zdrowsza nie dlatego, że nie ma w niej mięsa, ale przede wszystkim dlatego, że wege w większym stopniu niż mięsożercy zwracają uwagę na to, co jedzą.
              • dupetek Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 16:59
                Zawsze wegetarianizm musi być górą, nawet w tak delikatnej formie:)) Nigdy chyba nie widziałaś w mięsnym, jak panie uważnie oglądają, to co kupują!

                Na dziś nie ma żadnych dowodów na specjalną zdrowotność którejś z diet, chociaż jakiś czas temu czytałem, że ponoć weganie statystycznie częściej zapadają na nowotwór jelita grubego. Chodzi o brak tłuszczy zwierzęcych.
              • damakier1 Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:55
                ploniekocica napisała:

                > Droga nie jest. W każdym razie nie musi być droższa niż mięsna. To akurat jest
                > mit [...]
                Według mnie nie jest to mit. Wierzę Ci, że potrafisz tak ułożyć wegetariański jadłospis dla swego dziecka, że będzie w nim wszystko, co dla zdrowia niezbędne i wyjdzie niedrożej, niż jedzenie z mięsem. Ale już ja, kiedy swego czasu miałam w domu młodą wegetariankę, nie umiałam prowadzic wegetariańskiej kuchni równie tanio, jak mięsnej. A nie mówimy tu o pojedynczych przypadkach, tylko o żywieniu powszechnym, które nie polega na skrupulatnym wyszukiwaniu tanich zamienników, tylko na tym, żeby było proste do kupienia, łatwe i szybkie w obsłudze.

                > Ani ja, ani moje restrykcyjnie (wobec siebie) wegetariańskie dziecko nie wpędza
                > my nikogo w poczucie winy z powodu schabowego.

                Nie pisałam o Tobie ani o Twym dziecku, tylko o częstym w rożnych akcjach na rzecz wegetarianizmu epatowaniu unurzanymi we krwi cielątkami, a jeszcze lepiej jagniątkami.
                No i troszkę o Oldze, która proponowała mi zobaczyć w leżącym na talerzu kotlecie me własne, poćwiartowane zwłoki.

                > Natomiast zawsze potępiamy niez
                > wykle brutalny sposób hodowli i zabijania zwierzą w tzw. krajach cywilizowanych
                > . Co jest zresztą zabójcze dla mięsożerców, bo takie mięso

                Tu pełna zgoda i o tym też pisałam w zalinkowanym wyżej wątku. I uważam, że właśnie skierowanie większej energii na zwalczanie bestialstwa towarzyszącwego hodowli i ubojowi zwierząt poprawiłoby los zwierząt hodowlanych w znacznie większym stopniu niz propagowanie diety bezmięsnej jako powszechnego sposobu odżywiania się ludzi.

                > Dieta jarska jest zdrowsza nie dlatego, że nie ma w niej mięsa, ale przede wszy
                > stkim dlatego, że wege w większym stopniu niż mięsożercy zwracają uwagę na to,
                > co jedzą.

                No, tu już zabzdurzyłaś. Po pierwsze różni są ludzie i różne diety są dla nich różnie zdrowe.
                A po drugie teraz wege rzeczywiście rekrutuja się z tych, którzy zwracają baczniejszą uwagę na to, co jedzą. Ale jakby się stała dietą ogólną, to już by to tak nie działało.
                • olga_w_ogrodzie Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 18:05
                  damakier1 napisała:

                  > Nie pisałam o Tobie ani o Twym dziecku, tylko o częstym w rożnych akcjach na rz
                  > ecz wegetarianizmu epatowaniu unurzanymi we krwi cielątkami, a jeszcze lepiej j
                  > agniątkami.
                  > No i troszkę o Oldze, która proponowała mi zobaczyć w leżącym na talerzu kotlec
                  > ie me własne, poćwiartowane zwłoki.

                  ale proponowałam to zobaczyć, nie dlatego, by vege promować i wbijać w winy poczucie.
                  po prostu dumam nad tą inteligencją i jaką daje ona przewagę.
                  przecież to teoretycznie możliwe, że ktoś z inteligencją znacznie naszą przewyższającą uzna, że my możemy być hodowani jako dostarczyciele białka.
                • ploniekocica Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 20:08
                  Być może ta młoda wegetarianka była u Ciebie dawno, kiedy faktycznie o różne rzeczy wege było trudno i drogo, albo za bardzo się starałaś :) Mogę się zgodzić, że wykonanie kotleta z cieciorki albo soczewicy może być bardziej pracochłonne niż wrzucenie na tłuszcz kurzej piersi, ale czy droższe? Makaron ze szpinakiem i fetą z pestkami słonecznika to nawet w zimie nie jest drogie żarcie. Sery nie muszą być koniecznie francuskie po 70 pln, polski twaróg najzdrowszy :)
                  Co wg Ciebie w diecie wegetariańskiej jest takie szczególnie drogie?
                  Ryby są droższe od mięśą to prawda, ale wegetarianie nie jedzą przecież ryb.

                  Większość ludzi, którzy decydują się na niejedzenie mięsa zaczyna przyglądać się temu, co je. Gdyby mięsożercy utrzymywali np. dietę sródziemnomorską z niewielką ilością najlepiej grillowanego mięcha od czasu do czasu to byłoby idealnie. I może nawet lepiej niż wege. Ale większość wędlin i potraw mięsnych jest naprawdę niespecjalnie zdrowa, co nie znaczy, że nie można ich jeść, jak się lubi. Albowiem ponieważ jak wiadomo życie jest niezdrowe i zwykle prowadzi do śmierci.
                  A moja mama jak nam upichci obiad bez mięsa to za to doda taką ilość masła i innych takich, że przez dwa dni ledwo dyszymy, bo nas nie lubi i chce nam udowodnić, że wegetariańska kuchnia prowadzi do rychłego zgonu.Ot co!
                  • olga_w_ogrodzie Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 20:33
                    Kociu,
                    faktycznie drogie są sery.
                    nawet najtańsze i tak są droższe od najtańszych wędlin.
                    tyle, że wagowo to się chyba serów nie je tyle, co mięsa plus wędliny.
                    a biały jest droższy od kaszanki czy jakichś parówek, ale tańszy zdecydowanie, niż kiełbacha i i inne wędliny.
                    no i warzywa - nawet w zimie, taka papryka, pomidory, ogórki, kapusta, lodowa i pełno innych, to są tańsze też, niż mięsne wyroby.
    • mariner4 Powinniśmy jako ludzie popełnić zbiorowę 12.03.12, 14:49
      samobójstwo, dla ratowania zwierząt, albo złożyć u pana B reklamację że nas spieprzył, czyniąc częściowym drapieżnikiem.
      Udowodniono, że tylko drapieżnik był w stanie stworzyć inteligencję.
      M.
      • almetyna_ilmatar Re: Powinniśmy jako ludzie popełnić zbiorowę 12.03.12, 16:15
        > Udowodniono, że tylko drapieżnik był w stanie stworzyć inteligencję.

        A nie że kciuki?
        • trusiaa No, to trzymajmy kciuki: 12.03.12, 16:26
          ciekawe.onet.pl/jaktodziala/kotlety-z-laboratorium,1,5036340,artykul.html
    • olga_w_ogrodzie Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 16:44
      w sumie to chodziło mi o coś innego w tym wątku - nie o wbijanie w poczucie winy, nie o pokazywanie, że dieta vege, to fajna sprawa, a mięsna nie.
      /choć zgadzam się z Płoniekocicą, iż wegetarianizm jakoś się łączy z tym, iż baczniej się człek przygląda temu, co ogólnie je, a to powoduje często bardzo dobre skutki - niejedzenie mięsa u mnie np. się połączyło z odstawianiem masła, tłuszczy innych na rzecz ewentualnie małych ilości oliwy z oliwek , czy baczenia, by ser biały chudy wybierać, warzywa dobierać specjalne etc./
      poczucia winy wcale budować nie chcę, bo, gdyby rozpatrywać sprawę używając pojęć winny-niewinny, no to też jestem winna - nie jestem weganką i jem produkty pochodzenia zwierzęcego.

      ja się po prostu od dawna zastanawiam nad konstrukcją świata.
      i - tak, Marinerze, jeśli Bóg istnieje, to obmyślił to bardzo źle.
      jedne zwierza całe życia żyją w lęku, iż inne je zjedzą.
      do niczego to.
      no i sobie wyobraziłam, co by było, gdyby i człowiek miał braci większych, którzy go sobie hodują i jedzą.
      wszak teoretycznie to nie jest wykluczone.
      i to się nam wydaje oburzające, bo my jesteśmy myślący, to nas nie wolno jeść.
      no to wolno kogoś innego jeść, bo ma mózg gorzej rozwinięty ?
      a czy to czasem nie jest podobna sprawa do tej, gdy niektórzy ludzie mądrzejsi i cwańsi wykorzystują mniej intelektualnie sprawnych ?



      • mariner4 My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 17:33
        Aby zbudować cywilizację, potrzebny nam mózg. Aby z kolei zbudować mózg, potrzebne jest białko! Tak się dziwnie składa, że drapieżniki są inteligentniejsze od jaroszy. Najdoskonalszy morski zabójca, orka jest jednocześnie piekielnie inteligentna. To jest super sprawna maszyna do zabijania. Przyznasz, że jednocześnie jest przepiękna!
        Nic na to nie poradzimy, że jesteśmy, jacy jesteśmy. Natomiast sprzeciwiam się zabijaniu dla samej przyjemności zabijania, cecha właściwa tylko nam, ludziom. Antylopy spacerują bez strachu wśród stada lwów, jeżeli wyczuwają sytość tych kotków. Kiedyś futra były koniecznością do przeżycia, dziś są dowodem próżności.
        Ale nie tylko to jest cechą cywilizacji. Dawno temu czytałem opowiadanie SF bodaj A. Clarka.
        Wyprawa Ziemian rozbiła się na jakiejś planecie i została wzięta do niewoli przez Obcych. Ziemianie w żaden sposób nie potrafili przekonać Obcych, że też są istotami inteligentnymi. Obcy trzymali naszych w rodzaju ZOO. Ludzie z nudów złapali jakieś małe stwory, zrobili im klatki i trzymali je w nich dla rozrywki. I wtedy Obcy uwierzyli w naszą inteligencję. Bo TYLKO istoty inteligentne trzymają inne w niewoli!
        Coś w tym jest. Zwierz zje innego zwierza, ale nie potrafi wykorzystać go do niewolniczej pracy.
        Nie tylko Ty masz rozterki. Łańcuch pokarmowy jest okrutny, ale piekielnie logiczny i konsekwentny. I albo jesteśmy silni i trudni do zabicia, albo mnożymy się szybciej, niż inny gatunek zdoła nas wybić. Tylko wtedy gatunek przetrwa. W końcu na świecie było więcej gatunków wymarłych, niż jest istniejących. Promile wegetarian tego nie zmienią.
        M.


        • olga_w_ogrodzie Re: My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 18:21
          nie czytałam opowiadania tego, ale, z tego co mówisz, wynika, iż własnie to jest to, o co zagaduję w wątku tym.

          ja wiem, że natura mądra, ewolucja logiczna, łańcuch pokarmowy też.
          ale się mi to nie podoba.
          jeśli jest Bóg, który pstryknął palcem i wiedział, że potem będzie Wielki Wybuch, życie, ewolucja, polowanie na jednych, a nawet ich hodowanie, by zjeść, no to nie jest to Bóg miłosierny, niestety.
          każde żyjątko jest wyposażone w instynkt życia i śmierć je przeraża - jedne żyjątka, jak ludzie, mają nawet gorzej, bo o śmierci myślą a priori.
          inne, mają tylko instynkt ucieczki i strach, ale nie zastanawiają się nad przemijaniem, gdy nie
          ma bezpośredniego zagrożenia.
          po co natura, skoro taka mądra, dała człowiekowi zdolność przeżywania własnej śmierci, nim ona nastąpi ?
          by udręczyć ?
          po co przeżywanie odejść innych tak trudne, że często nigdy nieodhaczone i do kąta nieodstawione ?

          człowiek ma jeszcze zdolność oszukiwania siebie : np. niejeden nie zabije swej własnej znajomej kurki - ograniczy się do dożywotniego korzystania ze znoszonych jaj.
          ale ten sam człowiek zje tysiące innych kurek, kuraków, kaczek etc. - a one to co ?
          nie miały instynktu życia ?

          och, zaiste, pociągające te kolorowe obrazki z broszurek świadków Jehowy : antylopa, lew i człek uśmiechający się do siebie.
          takie baśnie, jak wiele innych, które człowiek wymyśla, by wyciszyć swą niezgodę na świat.
          • maniasza Re: My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 18:26
            olga_w_ogrodzie napisała:

            > jeśli jest Bóg, który pstryknął palcem i wiedział, że potem będzie Wielki Wybuc
            > h, życie, ewolucja, polowanie na jednych, a nawet ich hodowanie, by zjeść, no t
            > o nie jest to Bóg miłosierny, niestety.

            A może jednak nie ma go?
            I wtedy wszystko staje się prostsze.
            • olga_w_ogrodzie Re: My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 18:37
              no może Go nie ma, Maniaszko.

              ale jest pytanie : skoro nie ma Boga, a jest tylko logiczna natura, no to po co ona dała człowiekowi rozmyślania o śmierci ?
              natura wszak wybiera to, co korzystne, a jaka korzyść z ze smutku, strachu, który trwa i trwa - nic nie daje.
              rozumiem strach w sytuacji realnego zagrożenia - on jest potrzebny, by się ratować.
              ale po co takie rozmyślania o śmierci, których inne zwierzęta nie mają ?
              • maniasza Re: My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 20:33
                Kochana Olgo,
                niektórzy myślą o śmierci, niektórzy nie. Niektórzy myślą o śmierci z lękiem, inni - bez.
                Mamy wybór. Jakiego dokonamy - zależy od nas.

                Ostatnio słyszałam wywiad z Urszulą Dudziak. Mówi tak: mam 68 lat i dopiero czuję, że zaczynam życ.
                Rozumiesz?
                Niesamowite to i piękne.
                Wszystko w Twoich rekach. Nie Boga, czy on jest czy go nie ma, nie ewolucji, tylko w Twoich.
                • olga_w_ogrodzie Re: My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 20:45
                  maniasza napisała:

                  > Kochana Olgo,
                  > niektórzy myślą o śmierci, niektórzy nie. Niektórzy myślą o śmierci z lękiem, i
                  > nni - bez.
                  > Mamy wybór. Jakiego dokonamy - zależy od nas.
                  >

                  Maniaszko,
                  niezupełnie tak.
                  fakt, że inni rozmyślają, a drudzy nie.
                  ale wierz mi, czasem nie ma wyboru.
                  zaczęłam rozmyślać tak naprawdę intensywnie, gdy miałam 10 lat - o niebycie, nieskończoności, o początku i braku logiki w początku, bo co było przed początkiem ?
                  i o końcu też, ale co jest za końcem ?
                  nikomu o tym nie mówiłam, ale to był rok gehenny - takie myśli przed zasypianiem.
                  nie chciałam o tym myśleć, ale nie było wyboru - samo się myślało.
                  chciałam zasnąć, chciałam myśleć o czymś innym, co umysłem mogłabym ogarnąć, ale się nie udawało nic a nic.

                  > Ostatnio słyszałam wywiad z Urszulą Dudziak. Mówi tak: mam 68 lat i dopiero czu
                  > ję, że zaczynam życ.
                  > Rozumiesz?
                  > Niesamowite to i piękne.

                  o tak.
                  też słyszałam i zrozumiałam to piękno.
                  bardzo bym chciała też tak umieć myśleć.
                  cudowna kobieta to.

                  > Wszystko w Twoich rekach. Nie Boga, czy on jest czy go nie ma, nie ewolucji, ty
                  > lko w Twoich.

                  sprawczość, a nie uleganie przekonaniu, że wszystko w rękach innych, którzy zrobią, co zechcą ?
                  wiem, wiem.
                  pracuję nad tym.
                  • maniasza Re: My na to nic nie poradzimy. 12.03.12, 22:28
                    olga_w_ogrodzie napisała:

                    > ale wierz mi, czasem nie ma wyboru.

                    Olgo, ZAWSZE jest wybór.
                    Wiem, że nieraz trudno go odnaleźc, dojrzec. Czasami nawet nie ma sił, aby się rozejrzec. Ale on jest.
                    Wiesz, taka prosta formułka z filozofii: to, że czegoś nie umiemy nazwac/znalezc, nie znaczy, że nie istnieje.
                    Bo istnieje.
                    Trzymaj się. Uściski.
                  • witekjs My na to nic nie poradzimy- fachowcy TAK. 13.03.12, 09:10
                    Droga Olgo, prowadziłaś z Maniaszą ciekawą rozmowę o tanatofobii.
                    Wynika z tych postów, że od gehenny w wieku 10 lat, do tej pory utrzymuje się u Ciebie, bardzo męcząca i utrudniająca życie, antycypacja śmierci.
                    To nie jest rzadkie, jednak zawsze wymaga pomocy medyczne. Począwszy od dokładnego zdiagnozowania, do podjęcia, skutecznej terapii, najczęściej farmakologicznej i psychoterapeutycznej.
                    Oczywiste jest, że rozmowy w Internecie nie mogą tego zastąpić, mogą być pierwszym krokiem.
                    Można znaleźć w Internecie, również fachową informację. W żadnym razie, nie może ona zastąpić kontaktu z fachowcami.

                    Pozdrawiam serdecznie. Witek
      • magdolot Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:46
        > ja się po prostu od dawna zastanawiam nad konstrukcją świata.
        > i - tak, Marinerze, jeśli Bóg istnieje, to obmyślił to bardzo źle.
        > jedne zwierza całe życia żyją w lęku, iż inne je zjedzą.
        > do niczego to.
        > no i sobie wyobraziłam, co by było, gdyby i człowiek miał braci większych, któr
        > zy go sobie hodują i jedzą.
        > wszak teoretycznie to nie jest wykluczone.
        > i to się nam wydaje oburzające, bo my jesteśmy myślący, to nas nie wolno jeść.

        A ja nie muszę aż tak się zastanawiać, bo od pani Ewolucji czy Ślepego Zegarmistrza zamierzonego miłosierdzia i sprawiedliwości nie wymaga się. Przetrywają ci lepiej zrobieni, a my zamiast pazura mamy łeb, kura choć dinozaurem, to nam może naskakać, bo niedorobionym...
        Może to dobrze, że nasz mózg po godzinach, jak już se napchał brzuch, wymaga od nas strasznie dziwnych ewolucyjnie rzeczy - noszenia żab w kubełkach, zakopywania kreta i strasznego poczucia winy, że jednak jemy śfinkę i przytulania piesków.
        Czy stado wilków przytuli ostatniego człowieka na Ziemi? Chiba nie.
        To może oni jednak z nami mają fart MIMO FSZYSTKO...
    • dupetek Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 16:51
      A poco kosmici ,jeśli ludzie ludziom gotują czasem los gorszy niż zwierzętom! Zresztą hodowla, to nie tylko ludzki wynalazek, bo np. mrówki hodują mszyce.
      • olga_w_ogrodzie Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:00
        a czemu mrówki mogą hodować mszyce, Dupetku ?
        • dupetek Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:08
          Bo dzięki hodowli mszyc mrówki zapewniają byt następnym swoim pokoleniom. Taka strategia przetrwania!
          • olga_w_ogrodzie Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:21
            chodzi mi o to, co pozwala mrówkom mszyce hodować ?
            są na wyższym poziomie, niż mszyce ?
            • dupetek Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:33
              Nie mnie, marnemu żuczkowi poziomy rozstrzygać! Stwierdziłem fakt!
            • witekjs Symbioza, to jednak nie hodowanie... :-) 12.03.12, 17:38
              "Niektóre gatunki mszyc żyją w symbiozie z mrówkami. Spadź, którą wydzielają sprawia, że niektóre gatunki mrówek (np. europejska mrówka ćmawa) wykorzystują tę słodką substancję do swoich potrzeb, z korzyścią dla samych mszyc, dla których płyn ten jest wydaliną".
              • dupetek Re: Symbioza, to jednak nie hodowanie... :-) 12.03.12, 17:55
                Równie dobrze, my ludzie możemy powiedzieć, że żyjemy w symbiozie ze zwierzętami hodowlanymi, bo zapewniamy im karmę, bezpieczeństwo i takie inne..!
                Witku, kilka razy widziałem jak mrówka prowadziła dorodną mszycę na nowe pastwisko (gałąź, liście), żeby się tam rozmnożyła! Niczym się to nie różniło od pastucha goniącego krowę:)
                • witekjs Re: Symbioza, to jednak nie hodowanie... :-) 12.03.12, 18:03
                  dupetek napisał:

                  > Równie dobrze, my ludzie możemy powiedzieć, że żyjemy w symbiozie ze zwierzętam
                  > i hodowlanymi, bo zapewniamy im karmę, bezpieczeństwo i takie inne..!
                  > Witku, kilka razy widziałem jak mrówka prowadziła dorodną mszycę na nowe pastwi
                  > sko (gałąź, liście), żeby się tam rozmnożyła! Niczym się to nie różniło od past
                  > ucha goniącego krowę:)

                  To prawda tyle, że było to, z korzyścią dla dla mszycy, która chyba nie jest zjadana, jedynie jej "spadź".
                  My nawet kury i owce zjadamy, poza tym, że mamy jajka i wełną...
                  • witekjs Re: Symbioza, to jednak nie hodowanie... :-) 12.03.12, 18:20
                    witekjs napisał:

                    > dupetek napisał:
                    >
                    > > Równie dobrze, my ludzie możemy powiedzieć, że żyjemy w symbiozie ze zwie
                    > rzętam
                    > > i hodowlanymi, bo zapewniamy im karmę, bezpieczeństwo i takie inne..!
                    > > Witku, kilka razy widziałem jak mrówka prowadziła dorodną mszycę na nowe
                    > pastwi
                    > > sko (gałąź, liście), żeby się tam rozmnożyła! Niczym się to nie różniło o
                    > d past
                    > > ucha goniącego krowę:)
                    >
                    > To prawda tyle, że było to, z korzyścią dla dla mszycy, która chyba nie jest zj
                    > adana, jedynie jej "spadź".
                    > My nawet kury i owce zjadamy, poza tym, że mamy jajka i wełną...

                    Doczytałem, że czasami z korzyścią dla człowieka mrówki, jednak zjadają mszyce.

                    www.flickr.com/photos/slowik/996069289/

                  • dupetek Re: Symbioza, to jednak nie hodowanie... :-) 12.03.12, 18:41
                    Czy mszyce nie są zjadane pod koniec swojej wegetacji, to nie jestem pewien! Symbioza jest pojęciem naukowym określającym relację. Czy uprawa kwiatka doniczkowego jest hodowlą, czy symbiozą? Przecież nie zjadamy swoich parapetowych pupili, a hodujemy je.
                    Stan symbiozy może się zmienić, bo wszystko jest cacy, kiedy jest cacy. Weźmy taki przykład - drzewo i grzybnia: w normalnej sytuacji kooperacja trwa jak między nioską a człowiekiem, tylko gdy przyjdzie susza, to silniejsze drzewo niszczy dotychczasowego kooperanta bez żadnych skrupułów!
                    Zresztą termity ewidentnie hodują jakiegoś grzyba, żeby go konsumować! Hodowla to nie jest wyłączny pomysł człowieka!
            • inna57 Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:40
              Mrówki są lepiej zorganizowane społecznie.
        • inna57 Re: Ludzie jako tzw. bracia mniejsi 12.03.12, 17:18
          Mrówki faktycznie hodują mszyce i nawet "doją" ich lepką, słodką wydzielinę tak jak my doimy krowy.
    • iza.bella.iza "Medaliony" 12.03.12, 22:11
      Ludzie już bywali hodowani, poprawiani genetycznie i dobierani rasowo oraz przerabiani m.in.na mydło i abażury do lamp przez takich, którzy uważali się za istoty wyższe. Nie potrzeba nam Obcych do snucia rozważań o tym, co może zdziałać "wyższa" inteligencja:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka