Dodaj do ulubionych

Kłamczuchy

18.03.12, 14:17
a czemu ci wszyscy ludzie kłamią ?
idą do jakichś programów tanecznych czy wokalnych i mówią, że oni tak dlatego, bo żyją śpiewem, tańcem, uwielbiają to robić.
no to, gdy idzie o uwielbianie tego, co się robi, to można uwielbiać do woli w domu sobie tańcząc i śpiewając.
czemu oni nie powiedzą, że idzie o poklask tłumów ?
Obserwuj wątek
    • witekjs Kłamczuchy - nie zgadzam się :-) 18.03.12, 16:56
      olga_w_ogrodzie napisała:

      > a czemu ci wszyscy ludzie kłamią ?
      > idą do jakichś programów tanecznych czy wokalnych i mówią, że oni tak dlatego,
      > bo żyją śpiewem, tańcem, uwielbiają to robić.
      > no to, gdy idzie o uwielbianie tego, co się robi, to można uwielbiać do woli w
      > domu sobie tańcząc i śpiewając.
      > czemu oni nie powiedzą, że idzie o poklask tłumów ?

      Chyba przesadzasz w swojej, krytycznej ocenie tych ludzi.
      Nawet wybitni poeci, nie pisali wierszy, a nawet swoich dzienników, jedynie do szuflady.
      Każdy z nas jest szczęśliwy, jeśli to, co robimy, nawet gdy mamy "imperatyw twórczy", ktoś podziwia.
      Tym bardziej, że najczęściej nie jesteśmy w stanie, ocenić obiektywnie, tego co umiemy zrobić.
      Nie często, spotykamy się z zachwytem nad tym, co robimy, a wszystkim bardzo pomaga, to w życiu.

      Pozdrawiam. Witek }:-})=

          • olga_w_ogrodzie Re: A ja się z Olgą nie zgadzam. 20.03.12, 21:48
            witekjs napisał:

            > A ja się z Olgą nie zgadzam.
            > Myślę, że ją zrozumiałem.

            natomiast ja sądzę, że nie zrozumiałeś wcale.
            i nie tyko Ty w tym wątku.

            nie krytykuję tego, iż ludzie się chcą dzielić swoją twórczością, talentem, poglądami etc.
            to byłoby niemądre, bo tym samym krytykowałabym to, że dano mi możność przeczytania "Stąd do wieczności", zobaczenia "Damy z łasiczką", obejrzenia "Insomnii", czytania bloga Damy, zachwytu nad twórczością szeregu poetów, aktorów, piosenkarzy.

            ja nie wiem ile osób w tym wątku, które, w moim odbiorze, zupełnie nie pojęły o czym ja mówię, oglądało te programy talentowe.
            ja tak - oglądam to, co dotyczy muzyki, bo mam słuch muzyczny i się śpiewaniem interesuję.
            widzę, ile autentycznych talentów, głosów miarę potencjalnie światowych karier, odkrywają te programy i...nic.
            za to jest masa fuksiarzy utalentowanych znacznie mniej, którzy od lat na scenie są - z głosikami i utworami dużo mniej, niż średnimi.
            kwestia przypadku, szczęścia, znajomości, dojść etc.

            wyjaśniłam czego nie krytykowałam.
            to, co krytykowałam, to postawy tych wielu ludzi i kłamanie : po co mówić, że do programu przyszli, bo chcą śpiewać ?
            w domu też mogą.
            niechże powiedzą, iż śpiewać chcą, ale tak, by ludzie ich słuchali, podziwiali etc.

            nie wydaje mi się, by wiele osób tu oglądało programy takie i słyszało te ciągłe, nieprawdziwe i nielogiczne, IMO, wypowiedzi.
            nie wydaje mi się, by wiele osób tu umiało podać nazwiska tych, którzy w ostatnich latach prezentowali głosy niesamowite i znikli.
            ja potrafię.
            ale obłuda i tych, którzy idą do tego typu programów nie mając głosu, słuchu i tych, którzy mają talent faktycznie, to mnie zadziwia i wkurza.
            po co pleść banalne głupstwa ?
            • ploniekocica Re: A ja się z Olgą nie zgadzam. 21.03.12, 08:39
              Otóż Olgo jestem osobą tu :), która ogląda (w necie)większość programów muzycznych tego typu. Z najrozmaitszymi uczuciami. Albo i bez uczuć. Najczęściej zantropologicznej ciekawości.
              Jakie te programy są każdy widzi. Po co one są też.przyciągają najrozmaitszych kosmitów to prawda, ale prawdą też jest, że z tych kosmitów te programy głównie żyją.Mnie często poszczególne występy tak żenują, że aż mi sprawiają przykrość i je po prostu przewijam. Nawet nie ze względów artystycznych, ale zwyczajnie mi tych ludzi szkoda chociaż sami chcieli przecież.
              Ale nadal nie rozumiem Twoich pretensji.
              Jeśli ktoś jest nieutalentowany albo utalentowany średnio to powinien o tym uprzedzić widzów: ja wiem, że nie umiem śpiewać, na dodatek wcale śpiewać nie lubię, a przyszedłem tu tylko po to, żeby zrobić karierę kosztem bardziej utalentowanych ode mnie? Tak sobie to wyobrażasz, Olgo?
              A co jeśli ci muzyczni grafomani naprawdę kochają śpiewać i uważają, że umieją to robić? Nie wolno im tak uważać? Skąd oni często mają wiedzieć, że tak nie jest skoro w swojej rodzinie, szkole, środowisku uchodzą za gwiazdy pierwszej wielkości?

              Olgo, to te programy są do de. To telewizja manipuluje wypowiedziami uczestników, zawraca im w głowach, okłamuje nas wyborem materiału. Uczestnicy nie są obłudni, bo grafomani wszelkich gatunków sztuki najczęściej najbardziej kochają to, co robią. Często znacznie bardziej niż profesjonaliści.
        • almetyna_ilmatar O co chodzi z tym zgadzaniem? 21.03.12, 15:30
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > a czemu ci wszyscy ludzie kłamią ?
          > idą do jakichś programów tanecznych czy wokalnych i mówią, że oni tak dlatego,
          > bo żyją śpiewem, tańcem, uwielbiają to robić.
          > no to, gdy idzie o uwielbianie tego, co się robi, to można uwielbiać do woli w
          > domu sobie tańcząc i śpiewając.
          > czemu oni nie powiedzą, że idzie o poklask tłumów ?

          Witek na to, że ludzie są złaknieni pochwał. Ave na to, że Witek nie zrozumiał.
          Pomińmy dalszy ciąg tej dyskusji, zostańmy chwilę na tym etapie.
          Co powiedziała Olga?

          Że ludzie żądni poklasku nie mówią tego wprost, tylko mydlą oczy, że im idzie o miłość do tańca i śpiewu, która przejawia się w tym, że uwielbiają "to robić". I pada pytanie dlaczego ci ludzie kłamią, skoro podają inny powód swojej obecności w tv niż ten prawdziwy?

          Z czym tu się zgadzać czy nie zgadzać? To jest opis sytuacji. I jest krótkie pytanie: dlaczego ci ludzie kłamią?

          Odpowiedzi jest pewnie mnóstwo, a pytań jeszcze więcej.
          Po pierwsze, czy ci ludzie rzeczywiście kłamią?
          (Uważam, że niekoniecznie).
          Po drugie, czy jeśli kłamią, to sobie z tego zdają sprawę?
          (Zupełnie bezmyślnie mówią co mówią, nie wiedząc nawet czy mówią prawdę).
          Po trzecie, czy krótka odpowiedź na rutynowe pytanie zadane w tv w masowym programie skłania do głęboko przemyślanej odpowiedzi, czy też do palnięcia rutynowej odpowiedzi?
          (Nie skłania, raczej to drugie).

          Z tego co wiemy, reakcja odpowiada akcji. Tu mamy szablon na szablon. I to odpowiada masowej (więc niewybrednej) publiczności, która ceni wyczyn, zręczność i biegłość w czymkolwiek, a nie poziom artystyczny jako taki.

          Dalej sobie gawędziliśmy o tym dlaczego występują, skoro są nieciekawi, a dlaczego ci ciekawi nie przechodzą w eliminacjach itd. To wszytko nie dotyczy pytania głównego: dlaczego kłamią?
    • ave.duce Re: Kłamczuchy 18.03.12, 18:27
      Swego czasu na seminarium mieliśmy przedstawić swoje utwory - co kto miał lub napisał, dowolna forma -
      i poddać je krytyce pozostałych.

      Na ochotnika zgłosiła się pannica, która zaczęła od wygłoszenia oświadczenia, że to, co przyniosła - pisała wyłącznie do szuflady, że nie przypuszczała, że kiedyś komuś albo że kiedyś ktoś, etc. Do tej pory to pamiętam i czuję absmak ;)
      • witekjs Re: Kłamczuchy 18.03.12, 18:35
        ave.duce napisała:

        > Swego czasu na seminarium mieliśmy przedstawić swoje utwory - co kto miał lub n
        > apisał, dowolna forma -
        > i poddać je krytyce pozostałych.
        >
        > Na ochotnika zgłosiła się pannica, która zaczęła od wygłoszenia oświadczenia, ż
        > e to, co przyniosła - pisała wyłącznie do szuflady, że nie przypuszczała, że ki
        > edyś komuś albo że kiedyś ktoś, etc. Do tej pory to pamiętam i czuję absmak ;)

        Ave myślisz o kimś innym.
        Przecież niejednokrotnie spotykamy, krygujących się grafomanów.
        Oglądając ostatnio, konkursy piosenkarskie widzimy już, bardzo zdolnych młodych ludzi, po odrzuceniu wielu bezkrytycznych durniów.
        Oni z pewnością stanowią większość .
        Chyba zarysował się nam kompromis :-)

        Witek
      • dupetek Re: Kłamczuchy 18.03.12, 19:21
        Czy w tych programach o których Olga wspomina, ktoś podobnie się krygował? Sporadycznie jakieś fragmenty oglądam. W twoim przykładzie jest to zwykłe asekuranctwo!


        ave.duce napisała:
        > Na ochotnika zgłosiła się pannica, która zaczęła od wygłoszenia oświadczenia, że to, co przyniosła - pisała wyłącznie do szuflady, że nie przypuszczała, że kiedyś komuś albo że kiedyś ktoś, etc. Do tej pory to pamiętam i czuję absmak ;)<
    • dupetek Re: Kłamczuchy 18.03.12, 19:15
      Wierzę, że dla części uczestników takich programów, śpiew i taniec mogą być pasją, bo druga część jaja sobie po prostu robi żeby błysnąć w swoim światku:) Ci, dla których jest to pasja często nie mają krytycznej samooceny i wychodzi jak wychodzi - tu też wina otoczenia.

      Człowiek jako zwierzę społeczne lubi się chwalić swoimi produkcjami, a jeśli się da to i handlować! Zwykły Kowalski zrobi remont łazienki i pomimo, że zrobił to dla siebie będzie się chwalił w dostępnym gronie swoim talentem. Taki ludek wredny jesteśmy.
      W samotności łatwiej nam przychodzi konsumpcja cudzych wytworów np. sztuki, ale też niekoniecznie bo wspólnie można słuchać muzyki, obejrzeć spektakl itp.

      Nie widzę w tej postawie nic złego, jest to naturalne!
    • ploniekocica Re: Kłamczuchy 18.03.12, 19:46
      Nie kłamią. Oni - bez względu na posiadany talent - kochają tańczyć i śpiewać przed publicznością. To jest integralna część tego tego kochania po prostu. Wszystkie zawody artystyczne związane z występowaniem publicznie muszą się, albo raczej powinny, łączyć z umiłowaniem to tańczenie, grania, śpiewania, występowania przed widzami. Ci, którzy kochają śpiewać i tańczyć niejako do szuflady czy pod przysłowiowym prysznicem nie tylko nie zgłoszą się do takiego programu, ale także nawet przy największym talencie nie wybiorą zawodu takiego, a nawet nie będą tego czynić amatorsko w domu kultury albo na imieninach u cioci.
      Bo tego nie kochają zwyczajnie.
      Czy kandydat na aktora, który twierdzi, że kocha grać też kłamie?
        • ploniekocica Re: Kłamczuchy 18.03.12, 23:23
          olga_w_ogrodzie napisała:

          > a słyszałaś kiedyś, by ktoś pytany o to, czemu do programu przyszedł, odparł, i
          > ż to dlatego, bo
          > chce, by go podziwiano ?
          > ja nie słyszałam.

          Nie oglądam wielu takich programów, ale owszem słyszałam i to nie raz, że marzeniem tego i owego było śpiewanie na wielkiej scenie przed publicznością. Nie dalej jak we wczorajszym x factorze występowała 40 letnie aktorka, która powiedziała, że od dzieciństwa marzyła, żeby śpiewać na wielkiej scenie.
          Chodzi o to, że zajmowanie się czymś, co łączy się występowaniem na scenie ma wliczone w siebie kontakt z publicznością i tej publiczności podziw. Jak ktoś ma dodatkowe parcie na szkło to się będzie lansował na pudelkach, jak nie to po prostu będzie cieszył się, że go ludzie słuchają i oglądają.
          Jak młody człowiek zdaje na akademię teatralną czy muzyczną to kierują nim dokładnie takie same motywy. Nie studiuje śpiewu operowego, żeby śpiewać do prysznica:)
          Jak ktoś kocha występować na scenie i nie ma talentu to będzie występował u wujenki na chrzcinach albo na weselach, ale będzie. A jak ma talent, a nie ma dość ekshibicjonizmu, żeby się pchać na scenę to nie będzie się w swoim "fachu" doskonalić.
          • witekjs Re: Kłamczuchy 19.03.12, 11:12
            ploniekocica napisała:

            > Nie oglądam wielu takich programów, ale owszem słyszałam i to nie raz, że marze
            > niem tego i owego było śpiewanie na wielkiej scenie przed publicznością. Nie da
            > lej jak we wczorajszym x factorze występowała 40 letnie aktorka, która powiedzi
            > ała, że od dzieciństwa marzyła, żeby śpiewać na wielkiej scenie.
            > Chodzi o to, że zajmowanie się czymś, co łączy się występowaniem na scenie ma w
            > liczone w siebie kontakt z publicznością i tej publiczności podziw. Jak ktoś ma
            > dodatkowe parcie na szkło to się będzie lansował na pudelkach, jak nie to po p
            > rostu będzie cieszył się, że go ludzie słuchają i oglądają.
            > Jak młody człowiek zdaje na akademię teatralną czy muzyczną to kierują nim dokł
            > adnie takie same motywy. Nie studiuje śpiewu operowego, żeby śpiewać do pryszni
            > ca:)
            > Jak ktoś kocha występować na scenie i nie ma talentu to będzie występował u wuj
            > enki na chrzcinach albo na weselach, ale będzie. A jak ma talent, a nie ma dość
            > ekshibicjonizmu, żeby się pchać na scenę to nie będzie się w swoim "fachu" dos
            > konalić.
            >

            W pełni zgadzam się z tym, co napisała Ploniekocica.

            Witek
            • magdolot Re: Kłamczuchy 19.03.12, 14:53
              Kocia ma rację, żeby występować trzeba mieć ego i parcie na szkło. Bez tego się siedzi w kącie.

              Kłamczuchy?
              Czego nie powiedzą, że chodzi o poklask tłumów?
              Bo to nie jest akceptowalna odpowiedź.
              Bo każdy chce być podziwiany za maestrię I SKROMNOŚĆ.
              Bo Szymborskie się na kamieniu nie rodzą.
              Bo to jak z altruizmem, co rzadziej impulsem jest a częściej wysublimowanym futrowaniem ego. Bo u nas ego nie wypada mieć, chociaż żyjemy w świecie kochającym narcyzów... i to jest kurewska pułapka.
              Bo rzadko kto ma ego pasujące do możliwości akuratnie.

              Bo najbardziej lubimy się pastwić nad ludźmi z wygłodniałym ego, niedopieszczonym narcyzmem, wypuszczać powietrze z ich nadętego nadzieją na wielkość balonika... bo to zaspokaja narcyzów w nas, skazanych przez rozum [ i skromność] na szarość i wieczny niedosyt i siedzenie w kąciku z założonymi łapami. Znowu się kretyn zgłosił, mimo że nic nie umiał i teraz się pani z niego wyśmiewa przy klasie... jak dobrze, że to nie ja się wyrwałem!
              Takie programy to podbijają powyżej wszelkich granic i stąd nienawidzę ich. A ostatnio nastała w nich moda rodem z Ameryki na pocieszanie narcyza, co się strasznie zbłaźnił i docenianie, że się na to odważył... bo to wysoce moralne i bardzo piękne jest się "unieść" nad własną małość i pomasturbować się jeszcze wspaniałomyślnością. I tego nienawidzę bardziej, bo to podwójna masturbacja jest. I jeszcze są igrzyska z podziałem na role - dobry juror, zły juror - pozory obiektywizmu. Masturbacja obiektywna. Brrr.
              I żeby lepiej trzymało sami przed sobą maskujemy potworność tych igrzysk nieustającą nadzieją na wyłuskanie diamentu z popiołu i jak w tych zgliszczach znajdziemy ślicznego małego Kopciuszka, to go na ręcach nosimy, bo to alibi jest...i masturbacja potrójna.

              We "szkole pisarzy" każdy jeden manię wielkości w sobie cichaczem dopieszcza i nadzieję ma, że się okaże talentem i to panaceum będzie na jego biedne nieudane życie. Jak mi się wszystko zesrało, to może chociaż z tego gnoju wyrósł we mnie Artysta? I będę pisał dużo wyszukanych słów i dodam trzykropki, to mnie wreszcie docenią. Tam była dwudziestka, co strasznie chciała udowodnić, że ona jest kimś. Pisała nieźle, śpiewała na wieczorkach autorskich [ona w długiej czerwonej sukni "wieczorowej" z małomiasteczkowego sklepu i wszyscy słuchają, prawdziwi pisarze też] niezbyt dobrze, ale tak strasznie chciała, że zawsze był występ wokalny i klaskaliśmy jej. Opowiadała o przedstawieniach jej monodramu, z nią w roli głównej ofcouz, ale jakoś nigdy się go nie dało zobaczyć, bo jak ktoś się wybierał, to odwoływali akurat. Aż w końcu nam wyznała, że umiera na raka i znalazła się w centrum naszej czułej uwagi... a potem się ludzie otrząsnęli z emocji, bo myśleć zaczęli, porównali notatki i im wyszło, że zostali do czegoś dość niecnie użyci. Tak. Dramat dzieweczki, której wielkości nie dostrzegają durni rodzice, co wynieść jej śmieci kazują, jak ona gwiazdą jest, gwiazdą prawdziwą w sukience do ziemi i należy jej się reflektorów blask... choć kolejny "narzeczony" właśnie nią wyrżnął o ścianę. A może właśnie dlatego.

              Ilu takich jak ona ostatecznie dostaje w dupę w kastingach do takich programów? I kto ich potem zlepia z kawałków?! Ilu z nich robi karierę porównywalną z pupą Dody?

          • almetyna_ilmatar Re: Kłamczuchy 19.03.12, 13:44
            Cały czas nie umiem dociec, o jakim programie rozmawiacie, ale domniemywam, że o jakimś mamtalencie czy coś takiego. Tam chyba wychodzą na scenę ci, co pragną być podziwiani i pewni są, że na podziw zasługują.
            Nie zgodzę się natomiast z tezą, że każdy kto chce śpiewać, aktorzyć czy grać na czymś jest taką osobą żądną podziwu jak najszerszych rzesz. Jak sądzę na podstawie obserwacji paru znanych mi osobiście występowaczy, motywacja do produkowania się może być osadzona w miłości do danej sztuki. Występki takiej osoby wymagają przełamania wewnętrznych oporów i nawet lęków. Przeważa wtedy potrzeba wypowiedzenia się "na temat" a nie lans własnej osoby.
            Podobnie bywa z artystami wizualnymi i piszącymi.

            No chyba, że mówimy tylko o "mamtalencie", to rzeczywiście motywacją może być silna ego-mania.

            Dalej nie wiem kim są tytułowe kłamczuchy.
            • ploniekocica Re: Kłamczuchy 19.03.12, 14:14
              Myślę, że chodzi o programy typu mam talent, ale głównie te, które bazują na określonych talentach typu śpiew czy taniec. I przychodzą do nich najrozmaitsze stwory z kosmosu, które chcą mieć swoje pięć minut, ale w telewizji, szczególnie od pewnego poziomu, pokazywani są jednak głównie ci, którzy jakiś tam talent w tej dziedzinie mają i przychodzą, bo chcą pokazać, co umieją publiczności. Bo po to to robią, się doskonalą, uczą itd. I nie chodzi tu nawet o sławę, ale o uznanie publiczności, o to, że robimy to dla kogoś.
              Oczywiście można sobie wyobrazić, że ktoś coś robi z miłości do sztuki, ale skoro wystarcza mu miłość to po co pokazuje przełamując się? Aktor, który kocha teatr, a nienawidzi występować na scenie i się przełamuje z miłości do teatru? Piosenkarz występujący z obrzydzeniem i li i jedynie dla dobra sztuki? Wybacz Almentyno, ale ja to miedzy bajki włożę.
              Może mieć tremę, może odczuwać w danej chwili niechęć przed publicznym występem, może to straszliwie przeżywać i zupełnie szczerze w tym momencie twierdzić, iż tego nienawidzi, ale skoro występuje to chce występować.
              Znam wielu ludzi żyjących z publicznych występów - ich osobowości bywają różne.Jedni faktycznie kochają sławę, rozgłos i robią szum wokół swojej osoby nawet w warzywniaku. Inni wprost przeciwnie, cisi, skromni, nieśmiali, w starych trampkach, przeżywający straszliwe męki przed każdym wyjściem na scenę. Ale ponieważ kochają to, co robią to widać jak na tej scenie rozkwitają, bo po to to robią, żeby uwielbiają sprawiać radość publiczności. Bez względu na to, czy jest tych widzów dziesięcioro czy dziesięć milionów.
              Wybacz osobisty wtręt, ale gdybyście Ty i Dama nie chciały publiczności to nie założyłybyście blogów, a Dama nie wklejałaby nawet swoich opowiadań na forum. Człowiek jest istotą społeczną (nawet taki aspołeczniak jak ja), a artysta potrzebuje publiczności.
              • magdolot Re: Kłamczuchy 19.03.12, 15:24
                Jakem szła na rozmowę w sprawie przyjęcia mnie w poczet niedoszłych artystów, to najadekwatniejszy cytat, co mi się pętał z uporem maniaka po głowie brzmiał:

                "- Wpuście mnie! - krzyczało małe królikowate zwierzątko za oknem. - Wpuście mnie! Świat należy do mnie!".
                Stworzonko było z Marsa, podskakiwało pod oknem Gallaghera i było ono liblem. Przybyło na Ziemię aby podbić świat. Dokładnie. Na świeżym trupie onego Gallaghera przybyło z innej nogafki spodni czasu. Gallagher je fpuścił, albowiem miał kaca. I tak się rozpętało. Napisał Henry Kuttner.

                Nie użyłam cytatu mojego, ale afera i tak była na cztery fajery i kiedyś ją opiszę. Dostałam pozwolenie od pani, co ftedy okrrropnie wrzeszczała, choć nie opowiadałam o liblach. Bym opowiadała, by wyjebali na ryj.
              • ploniekocica I jeszcze chciałam dodać, że 19.03.12, 16:16
                osobiście znam kilkanaścioro osób o talencie może i umiarkowanym, ale potwierdzonym dyplomem wyższej uczelni artystycznej w dziedzinie występowania przed publicznością, które z powodu cech osobniczych tego nie robią i zmieniły zawód na dyskretniejszy. Uczą, reżyserują, grają wyłącznie jako muzycy sesyjni itd. Bo jednak sie okazało, że nie lubią.
              • almetyna_ilmatar Re: Kłamczuchy 19.03.12, 21:22
                ploniekocica napisała:
                > Aktor, który kocha
                > teatr, a nienawidzi występować na scenie i się przełamuje z miłości do teatru?

                A ja znam takiego, pewnie całkowity ewenement.

                > Piosenkarz występujący z obrzydzeniem i li i jedynie dla dobra sztuki?

                Z obrzydzeniem? Dlaczego? Tego to już nie rozumiem...?

                > skoro występuje to chce występować.

                Pewnie że chce, ale na starcie tej rozmowy nie chodziło o to, że chce, tylko że chce po nic, wyłącznie dla lansu swojej nijakiej i byle jakiej osoby.

                > Wybacz osobisty wtręt, ale gdybyście Ty i Dama nie chciały publiczności to nie
                > założyłybyście blogów,

                Racja. Dama ma fajną publiczność. A ja... cóż, nie będę przecież kalać własnego gniazda.
                ;-)

                Kociu! Posyłam buziaki :-)
                • ploniekocica Re: Kłamczuchy 20.03.12, 00:04
                  Też posyłam :)

                  Ale mam jeszcze pytanie skąd taki człowiek może wiedzieć, że jest byle jaki i tylko dla lansu? Przecież oni jak tam leżą to myślą, że są niesamowicie utalentowani w tym, co lubią robić naprawdę. Dopiero jak ich nikt nie chce słuchać to się ewentualnie przekonają, bo żaden krytyk ich nie przekona.
                  Z innej beczki niedawno widziałam gdzieś w necie rozmowę pomiędzy polską młodą reżyserką i równie młodym krytykiem, który zjechał jej film. Wrzeszczała na niego przez dziesięć minut, że on nie ma prawa jej krytykować, bo ona sama jest po filmoznawstwie i umieściła w swoim dziele szereg cytatów filmowych i on powinien je odnaleźć i ocenić. No! Nakręciła dzieło głębokie i genialne i nikt jej nie przekona, że białe jest białe. Mocno była żenująca, ale chyba naprawdę uwielbiała to, co robi i nie robiła tego dla lansu choć nakręciła dzieło byle jakie.
                  • illmatar Artemania 20.03.12, 16:38
                    Niestety to jest problem GRAFOMANII, którą ja rozszerzam samowolnie na własny wymysł: ARTEMANIĘ.

                    Zdarza się, że ktoś genialny nie zostaje doceniony przez współczesnych. Dlatego, gdy widzę coś, czego nie daje się przyporządkować do istniejących zjawisk w dziedzinie sztuk, to staram się o ostrożność w krytyce. Jednak te różne beztalencia mieszczą się i nawet toną w zjawiskach znanych, uznanych i sto tysięcy razy zawidzianych. Zły gust, parcie na sławę i przymus produkowania się dadzą się jednak odróżnić od rzadkich przypadków zapoznanego nowatorstwa.

                    Niedawno mieliśmy tu przypadek pani poetki, wiecie o co chodzi. Ta sama pani ma inne talenta (foto + komentarz), ale je lekceważy, pewnie aspiruje do tytułu poetessy, bo on taaaaki ładny ;-)

                    Podobno Zbigniew Lengren całą swoją grafikę użytkową traktował jako zajęcie wyłącznie zarobkowe, a jako główne uprawiał malarstwo. Nikt tego malarstwa ponoć nie chciał, a on ponoć cierpiał (nie mam pojęcia jakie ono było, co gorsza możliwe, że jest to środowiskowe pomówienie, pamiętam sprawę z dzieciństwa).
                    • witekjs Re: Artemania 20.03.12, 19:55
                      illmatar napisała:

                      > Niestety to jest problem GRAFOMANII, którą ja rozszerzam samowolnie na własny w
                      > ymysł: ARTEMANIĘ.
                      >
                      > Zdarza się, że ktoś genialny nie zostaje doceniony przez współczesnych. Dlateg
                      > o, gdy widzę coś, czego nie daje się przyporządkować do istniejących zjawisk w
                      > dziedzinie sztuk, to staram się o ostrożność w krytyce. Jednak te różne beztale
                      > ncia mieszczą się i nawet toną w zjawiskach znanych, uznanych i sto tysięcy raz
                      > y zawidzianych. Zły gust, parcie na sławę i przymus produkowania się dadzą się
                      > jednak odróżnić od rzadkich przypadków zapoznanego nowatorstwa.
                      >
                      > Niedawno mieliśmy tu przypadek pani poetki, wiecie o co chodzi. Ta sama pani ma
                      > inne talenta (foto + komentarz), ale je lekceważy, pewnie aspiruje do tytułu p
                      > oetessy, bo on taaaaki ładny ;-)
                      >
                      > Podobno Zbigniew Lengren całą swoją grafikę użytkową traktował jako zajęcie wył
                      > ącznie zarobkowe, a jako główne uprawiał malarstwo. Nikt tego malarstwa ponoć n
                      > ie chciał, a on ponoć cierpiał (nie mam pojęcia jakie ono było, co gorsza możli
                      > we, że jest to środowiskowe pomówienie, pamiętam sprawę z dzieciństwa).
                      >
                      >
                      Trochę podobnie było, z moim ukochanym Janem Sztaudyngerem, który uważał się za liryka.
                      Myślę, że do historii literatury przeszedł, jako wybitny Twórca Fraszek.

                      Pozdrawiam. Witek

                      rozwojosobisty.wordpress.com/2008/07/23/jan-sztaudynger-tylko-dzieki-bladze-z-prawda-sobie-radze/
                      cytaty.eu/autor/janizydorsztaudynger.html
                      www.poezje.hdwao.pl/autor_170-jan_sztaudynger.html
                      windows7forum.pl/sztaudynger-t-13795.html
                    • witekjs Re: Artemania 21.03.12, 11:18

                      Muszę napisać o moim drugim, ulubionym Twórcy krótkich, filozoficznych form - Stanisławie Jerzym Lecu

                      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,124617535,Stanislaw_Jerzy_LEC_8222_Mysli_nieuczesane_82.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,68056305,Aktualizacja_przyslow_cytatow_i_sentencji_.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,133436479,Stanislaw_Jrzy_LEC_Mysli_nieuczesane_wybor.html
                      polonista.w.interia.pl/lec/mynu.htm
                    • witekjs Re: Artemania 21.03.12, 21:16
                      Przed chwilą słuchałem, po raz kolejny, w TOK FM biografię Michała Urbaniaka, napisana przez jego przyjaciela, Andrzeja Makowieckiego.
                      Słucham tego z zainteresowaniem, chociaż nie jest to literatura "lekka, łatwa i przyjemna".
                      Być może dlatego, że jest czytana przez aktora, który oddaje dramatyzm, wielu opisywanych wydarzeń i przeżyć muzyka.
                      Lubię, go słuchać na koncertach, czy w radiu, nie sądzę jednak, że czułbym się dobrze w jego towarzystwie.
                      Chyba powinienem, nie tylko słuchać tę książkę, może ją kupię.

                      Pozdrawiam. Witek


                      kultura.gazeta.pl/kultura/1,114528,10372760,_Ja__Urbanator___Polski_jazzman_spowiada_sie_z__awantur_.html

                      lodz.gazeta.pl/lodz/1,35153,10755494,_Ja__Urbanator____spotkanie_z_Urbaniakiem_i_Makowieckim.html

                      muzyka.dziennik.pl/artykuly/360914,michal-urbaniak-kochalem-i-gralem-jazz.html
                      www.youtube.com/watch?v=PGWaQvhBSUo&feature=related
                      www.youtube.com/watch?v=97-UPAcT_pk&feature=related
                      www.youtube.com/watch?v=us8nrSz2YDA

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka