Dodaj do ulubionych

Mam stracha rodzicielskiego

24.04.12, 09:51
Potwornego.
Moje dziecię ma dziś pierwszy dzień egzaminów.
Ostatni raz miałam takiego stresa, kiedy szedł do podstawówki. Wtedy nie chciało mi się wierzyć, ze to taki już duży chłopczyk jest, aż sześcioletni. I ze jacyś obcy ludzie będą się nim zajmować.
A teraz,... juz kończy gimnazjum, a ja się stresuję chyba bardziej niż on. :(
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 10:46
      Wyluzuj.
      Nie zauważyłaś że to autonomiczny dorastający człowiek ? Odetnij resztki pępowiny, oboje będziecie szczęśliwsi.
      Na usprawiedliwienie mojej wypowiedzi podaję że mój syn ma 38 lat i według opinii mojej synowej jestem dla niego bogiem ale takim niewtrącającym się w jego życie w żadnym stopniu. Można się poradzić ale nie trzeba słuchać. Zresztą to synowa częściej załatwia pewne trudne sprawy małżeńskie za pośrednictwem bóstwa. Wyznawca pozostaje ciągle nieświadomy ;)
      • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 11:00
        Nie, no co Ty. Nie chwaląc się, jestem dość rzadkim przykładem, jeśli chodzi o relacje matka-syn, i autonomię i dobro dziecka stawiałam zawsze na pierwszym miejscu. Bardzo zdroworozsądkowo i praktycznie do tego podchodzę.
        Co nie zmienia faktu, że się teraz martwię. Tak sobie siedzę i się stresuję. No :)

        Synowej nie mam :) ale mogę przypuszczać, że jak już będzie, to będzie podobnie jak u Ciebie. Mam nadzieję.
        • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 11:51
          To skoro już jest tak dobrze to wyluzuj. Zrób sobie dobrą kawę. Jeśli możesz wyjdź na spacer. Jako mama jedyne co możesz dla Niego i dla siebie zrobić to nie przeżywać emocjonalnie Jego życia. Nie ma co się martwić będzie co ma być.

          Dla rozluźnienia ;)
          Mój wnuk, 100% introwertyk, z lekkim ZA ma ogromnego "stresa", tzn "obawia się" histeryzując jak panna w połogu. Jest prymusem (co przy ZA jest raczej normą) ale obawia się że zostanie wyznaczony do jakiejś roli w przedstawieniu na zakończenie pierwszej klasy. Dla niego występ publiczny jest zwyczajnie nie do pomyślenia. Nie przekonują go żadne tłumaczenia że jest świetny, doskonale potrafi odgrywać różne role, ma świetną dykcję i ekspresję. "Obawia się" i koniec.
          • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 12:16
            Mało że o synowej, to jeszcze o wnukach mi tu. A ja jakimś gimnazjum sie stresuję ... :)
            Co to jest ZA?


            Wiesz, ja jak siebie przypomnę w wieku wczesnoszkolnym to byłam tak patologicznie nieśmiała, ze nawet taka prosta rzecz, jak np.mama prosiła zadzwonic do jakiejś cioci i przekazać jej coś, to toczyłam straszliwe boje wewnętrzne ze sobą i tortury przeżywalam, jak to zadzwonic i coś komuś powiedzieć przez telefon. Albo kiedy słyszalam że dzwoni telefon, wiedziałam, ze do rodziców, i jak prosili żebym odebrała, to wszystko robiłam, by nie odebrac telefonu. Albo jak jechałam autobusem i nieopatrznie siadłam np przy oknie przez co, aby wysiąść na swoim przystanku musiałabym "przeszkodzić" osobie, która siedziała obok, więc jechałam tak długo , nieraz az do końcowego przystanku, żebym mogla wysiąść nie będąc zmuszoną zwarać sie do osoby obok, aby mnie przepuściła. Dramat! :) Nie mówiąc o jakichś wystąpieniach publicznych! To było poza moim zasięgiem zdecydowanie.
            Tak że ja Twojego wnuka bardzo rozumiem.
            A mój syn z kolei bardzo lubi się wypowiadać publicznie, i czuje się przy tym swobodnie, co mnie dziwi. Bo nie wiem, po kim to ma :)
            • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 12:31
              ZA najprościej opisane tu pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Aspergera
              nie do końca prawidłowo ale zawsze coś.

              Oryginalnie ZA nazywany jest przypadłością geniusza. ZA miał np. Einstein. Dla mnie ZA (ale w stopniu głębokim) skończyło się dość specyficznym ITN, szczęśliwie moja Mamcia jest niezwykle rozsądną osobą i kazała mi przeżyć dzieciństwo w miarę zwyczajnie.
              • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 13:19
                O Aspergerze coś słyszałam, rzeczywiście.
                Ale jak już sypiesz skrótami, to... co to jest ITN?
                • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 13:22
                  indywidualny tok nauczania ;). Mamcia załatwiła żebym i tak uczestniczyła w życiu szkoły ale mi się biblioteka szybko skończyła ;)
                  • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 13:45
                    Miałaś indywidualny tok nauczania?
                    Mój eks, znaczy tatuś mojego syna, też myślał nad tym, ale ja się nie zgodziłam. Poszlam na kompromis tyle tylko, ze się zgodziłam na prywatną podstawówkę, z małymi klasami.
                    Potem i tak się okazało, że miałam rację, zabrałam go i kończył podstawówkę w normalnej szkole publicznej. Mój syn miał problemy w podstawówce, jeśli chodzi o relacje społeczne. Ale wyprostowaliśmy to z czasem. Teraz jest dobrze, nawet bardzo dobrze, powiedziałabym. :)
                    • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 14:28
                      Miałam. To było całe wieki temu, wtedy nikt nie słyszał o ZA, więc byłam tylko dziwolągiem albo jak mówiły dzieci z sąsiedztwa "chodzącą encyklopedią" ;) Szczęśliwie moja Mamcia bardzo wcześnie zorientowała się że jej pociecha jest inna od rówieśników. Mówić (nie gaworzyć) zaczęłam przed opanowaniem sztuki chodzenia. Gdy miałam 3 lata w 4 godziny nauczyłam się czytać. Mając 5 lat czytałam biegle po rosyjsku. Obce języki opanowałam w sposób intuicyjny błyskawicznie.
                      Gdy we wrześniu (w wieku lat siedmiu) poszłam jak przepis kazał do pierwszej klasy to już po miesiącu Mamcię wezwano do szkoły. Wspaniały dyrektor zasugerował Mamci że może jej pociechę (czyli mnie) przesunąć do drugiej klasy bo dziecię się bardzo nudzi i przez to przeszkadza edukować się innym dzieciom. Na co Mamcia z uśmiechem na twarzy wypaliła - "To musicie ją przenieść do ostatniej klasy ona resztę podręczników też już zna, a ja się na żadne przenosiny nie zgadzam".
                      Mamcia miała rację bo brakowało mi obycia socjalnego jako że z racji wątłego zdrowia miałam słaby kontakt z rówieśnikami.
                      Jak dalej było z moim ITN w czasach słusznie minionych opiszę Ci jutro żeby zagadać Twoje stresy egzaminacyjne.
                      • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 14:50
                        Niesamowite :) Wyczuwam duże podobieństwo z moim młodzieńcem, który pierwsze zdanie wypowiedział, kiedy potrafił tylko raczkować, nawet nie chodzić. To było : tata, am-am. Czyli że chciał jeść :)
                        Ciekawa jest, tez zauważyłam, korelacja - zdrowie, fizyczność a rozwój umysłowy.
                        Moj miał astmę. Ciężką. Wyleczyliśmy. Jest zdrów jak ryba teraz. Był odludkiem (np dzieciaki namawiali do zostawiania śladów butów na ścianie, albo inne głupoty, taka zabawa. Protestował. Nie podłączał się. Więc wykluczali go. Cierpiał strasznie, pamiętam. Mowili, że jest młodym staruszkiem), a teraz jest towarzyski, ale bez przegięć. Potrafi dobierać ludzi z którymi czuje się dobrze i odnaleźć się.

                        Pisz, pisz. Bo moje jest jednak jeszcze młode i wszystko przed nim. A szczerze powiem, że im większe dziecko, tym bardziej trzeba uważać, z pozycji rodzica mówię. Bo oczywiście, odruchowo, to bym sie obchodziła z nim jak z jajkiem. Ale hamuje te odruchy, chowając swój egoizm i potrzeby do kieszeni. Bo racjonalnie rzecz biorąc, wiem co jest mu potrzebne. Właśnie ta autonomia, o której wspominałaś. I tego się trzymam.
                        Więc pisz, bo dla mnie to bardzo ciekawe jest, co mówisz.
    • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 13:17
      Wrócił! i żyje! :)

      Ale mój gagatek zaszarżował w rozprawce z polaka! Przeleciał sie od Quo Vadis, przez Dywizjon 303, aż nawiązał do PRL poprzez swoje zainteresowania "szóstym biegiem".
      Ufff. Jeszcze tylko dwa dni.
      • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 13:24
        No i pogratulować Młodemu, spektrum ma super, widać umysł analityczny da radę. Jak chcesz to jutro też mogę Cię za rękę potrzymać ;)
        • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 13:36
          Boszszee, bardzo dziękuję! Oczywiście, że chcę!
          Jutro bardziej ścisłe. :) O matmę i fizykę się nie boję, choć on strasznie ambitnie to tych akurat przedmiotów podchodzi. Po tatusiu. Chemii i biologii nie cierpi. Też po tatusiu.
          A w czwartek angielski . Więc spoko. :)
        • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 14:33
          Wiesz, pogratulować, pogratulować.
          Ja się tu dowiaduję takich rzeczy, że głowa mała!
          Wiesz, kto to był Igor Sikorski?
          Ja też nie wiedziałam, właśnie się dowiedziałam.
          Patryjota wszechstronny z tego mojego syna :)
          • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 14:40
            To akurat wiem, a nawet potrafię pilotować "sikorskiego" ;)

            Ale latorośl Twa ma szansę wyrosnąć na nie byle kogo o Igorze Sikorskim w szkole nie uczą.
            • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 14:54
              > To akurat wiem, a nawet potrafię pilotować "sikorskiego" ;)

              WOW, że tak powiem :)

              Przepraszam, że tak założylam, że możesz nie wiedzieć.
              Ja nie wiedziałam, i szkoda, że ani z tv sie nie dowiedziałam, ani gdzies w necie nie trafilam nawet przypadkiem, ani w żadnej gazecie.
              Ot, dzieciak!
              Uczę się! :)
              • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 15:25
                Jak się pewną część życia mieszkało w miejscu do którego można dotrzeć wodą albo powietrzem a na jednostki pływające nie wchodzi się ŻADNE to nic nie pozostaje jak zrobić licencję pilota ;)

                A z tym Sikorskim to dodatkowo zainteresowania Kolegi M. Ja wiedzę wszelaką chłonę jak gąbka. Przez kilkadziesiąt lat trochę się tego uzbierało ;)
                • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 15:44
                  Inneczko, no co Ty powiesz! Masz licencję pilota?? Niesamowite!
                  Wiesz, moj ancymonek tez lata, na razie szybowcami (bo twierdzi, że silnikowe ptaki każdy głupi potrafi opanować ), ja tez myślałam, ale mi odwagi brakuje. Ja za strachliwa jednak jestem.
                  A, jesli nie sekret, to w jakim wieku będąc zrobiłaś licencję? Może wszystko przede mną jeszcze? choć wydaje mi się, że juz za stara jestem na takie eksperymenty :)


                  ps. Mówiłam juz Ci kiedyś na tym forum, że Inna, to jest takie imię, pochodzenia greckiego. Oznacza rwący potok :)
                  • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 15:54
                    Ja licencję robiłam jak miałam chyba 20 lat. Miałam wtedy wiele życiowej fantazji.

                    Jeśli nie tajemnica to w którym aeroklubie lata Młody ?

                    Z tym potokiem to ja się nie zgadzam, nie lubię wody a nawet mam rodzaj alergii na wodę ;)
                    • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 16:08
                      W Pobiedniku, pod Krakowem, ale też w Gliwicach latał, pod Rzeszowem, nawet w odradzającym sie powoli częstochowskim. Bo tam mieszka teraz, z tatą.

                      Z tym potokiem, to o przenośnię chodziło ;)
                      • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 16:29
                        Jak w Pobiedniku to pewnie zna stareńkiego zakonnika kapucyna ojca Dominika, którego największą pasją w życiu było latanie niestety miał zbyt słaby wzrok (dziś jest prawie ślepy) i nigdy nie dane mu było samodzielnie szybować wśród chmur. A i tak zawsze stara się latać choćby na pasażera.
                        • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 17:04
                          Źle sie podpięło, nie wiedzieć czemu :)

                          forum.gazeta.pl/forum/w,89075,135363716,135376588,Re_Mam_stracha_rodzicielskiego.html
                          • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 17:11
                            O tu, lepiej. Piękna maszyna :)

                            https://photos.skrzydla.org/2011-07-01/123096.jpg
                            • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 17:30
                              Oj taki Mustang to marzenie ;)
                              • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 18:06
                                To nie jest Mustang. To samolot o wdzięcznej nazwie Muni, Muniątko nawet :)) (Mooney), ma przepiękną historię, ten konkretny egzemplarz o numerze N7706M.
                                • inna57 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 18:12
                                  Fakt, samoloty kocha się jak własne dzieci.

                                  A "Obawiaczowi" przeszło, dostał rolę dworzanina, już się nauczył i już dziś jest dumny że będzie występował.
                                  • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 18:33
                                    Trochę mi puszcza napięcie, dziękuję za zagadanie :)
                                    Znikam już, bo muszę wyjść, aczkolwiek będę wdzięczna za trzymanie kciuków za mego młodzieńca przez najbliższe dwa dni. Merci par avance /gracias/grazie/spasibo etc:)

                                    Obawiacz, jak rozumiem, zebrał się w sobie i postanowił walczyć. Brawo!

                                    ps. do tej pory znałam tylko jedną dziewczynę (z pracy), która posługuje się biegle sześcioma językami, teraz juz znam dwie - poliglotki :)
                                    Dziękuję!
    • jola.iza1 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 15:53
      Miej, należy Ci się jak psu buda, TEN strach.
      Potem juz tylko z górki, po muldach.
      • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 16:09
        No mam nadzieję, że z górki :)
        • jola.iza1 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 21:55
          Już po bólu?
          Pamiętaj o muldach
          • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 22:08
            Niby tak :)
            O muldach nie omieszkałam przypomnieć gałgankowi, aby zbyt pewny siebie nie był.
            Żeby nie było, jak w tym filmiku... to se ,k..., polatałam :)
            To też sprawdzian dla rodziców, wiesz, matka - humanistyczne, ojciec- ścisłe. Kto górą :)
            Będzie dobrze.
            • jola.iza1 Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 22:28
              maniasza napisała:

              > Niby tak :)
              > O muldach nie omieszkałam przypomnieć gałgankowi, aby zbyt pewny siebie nie był
              > .
              > Żeby nie było, jak w tym filmiku... to se ,k..., polatałam :)
              > To też sprawdzian dla rodziców, wiesz, matka - humanistyczne, ojciec- ścisłe. K
              > to górą :)
              > Będzie dobrze.

              > ŁOMATKO Maniaszo :)
              O muldach to TY pamiętaj, zestresejusz się, górka/dołek.
              Da radę Młody, przetrzyma te Wasze geny, humanistyczne/techniczne:)
              • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 25.04.12, 06:29
                jola.iza1 napisała:


                > O muldach to TY pamiętaj, zestresejusz się, górka/dołek.

                Hehe, mnie to już nic nie pomoże :D
                Idę dzis do pracy, odstresować się, szybciej zleci :)
    • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 16:54
      Nie wiem czy zna, ja nie znam, więc podejrzewam, że on tez nie, bo raczej beze mnie tam nie bywał. Za to zna gościa, który przeleciał Atlantyk w zimie Cessną, i też sprowadził do Pobiednika (tymczasowo) ten oto historyczny samolot:

      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2e/Mooney_M22_Mustang_N7706M_Le_B_03.06.67_edited-2.jpg
      I w stanie odświeżonym, sprowadzonym:
      fotoforum.gazeta.pl/photo/0/sc/pi/cqrg/KlWSVSK8idlxhhsznB.jpg
      • magdolot Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 21:52
        Niby, kurna, jestem zupełnie spokojna... a żołąd jebie. Może mnie ZAMIAST niego? To się zgadzam.
        Szatan ich popieścił Tytusem Liwiuszem, na złość pani, co się do lektur szkolnych odwoływać kazała. Teraz ma nadzieję na makabryczną matematykę.
        • jola.iza1 Re: Ty takoż ? 24.04.12, 22:01
          magdolot napisała:

          > Niby, kurna, jestem zupełnie spokojna... a żołąd jebie. Może mnie ZAMIAST niego
          > ? To się zgadzam.
          > Szatan ich popieścił Tytusem Liwiuszem, na złość pani, co się do lektur szkolny
          > ch odwoływać kazała. Teraz ma nadzieję na makabryczną matematykę.
          Na złość Ewie/mamie:)
        • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 24.04.12, 22:12
          Też przeżywasz..?
          Mnie bardziej dzisiejszy dzień martwił. Jak jeszcze uslyszlam w telewizorni, to rozprawka rozprawką, ale ważne by w klucz trafić. No myślałam normalnie, że mnie coś (brzydkiego) strzeli.
          Wiesz coś na temat tych "kluczy"?
          • magdolot Re: Mam stracha rodzicielskiego 25.04.12, 02:29
            Z trafianiem głównie kojarzą mi się francuskie. I obija mnie się o czaszkę profesor, co się nam pastwił nad kluczem, że jak uczeń napisze "lustro" to dostaje punkt, a jak zna wyraz "zwierciadło", to traci. Ale to było kilka lat temu.
            Mam nadzieję, że klucza nie robiło Ziobro... choć to możliwe całkiem, skoro jedno pytanie egzaminatorzy spierdolili [już oficjalnie].

            O Szatana się boję, bo on roztrzepany. Na jedno pytanie napisał odpowiedź z głowy, jak było i poleciał dalej, a trzeba było na podstawie załączonego tekstu, a w tekście było odwrotnie niż było. No. Starszy brat Szatanka notorycznie oddawał klasówki w połowie czasu, bo mu się nudziło... a potem była wsypa. Ale doktorat robi.

            Jak jutro matematyka będzie makabryczna a reszta trywialna, to Szatan jest górą. Chyba że będzie liczył w pamięci i nie napisze jak do tego doszedł. Ale może już go nauczyli, żeby nie...
            • maniasza Re: Mam stracha rodzicielskiego 25.04.12, 06:24
              Z moim bardzo podobnie.
              Probowałam mu do łba nawkładać, aby się nie śpieszył i wykorzystał czas, ale jak to będzie, to kto to wie :)
              No to powodzenia!
    • jola.iza1 Re Jak poszło? 25.04.12, 15:29
      Obie pytam, dali radę?
      • maniasza Re: Re Jak poszło? 25.04.12, 17:24
        U nas dobrze. Mlody sprawdzil wczorajsze testy, szacuje ze na ok 87 proc. Na razie nie da sie dokladni epoliczyc mimo wszystko. Nawet jak bedzie mial 80 z humanistycznej to bedzie dobrze.
        Z dzisiejszego jeszcze nie policzyl chyba, nic nie wiem. Ale wrocil bardzo zadowolony ( choc troche na przyrode-biologie narzekal).
        • magdolot Re: Re Jak poszło? 26.04.12, 01:38
          Szatanowi wyszło podobnie. Ja miałam 1 błąd w polskim i straciłam 4 pkt z historii i wos-u. Ale wos-u, kurzytwarz, nie mialam. A mapek się nie dało wyślipić na teście z gazety. Szatan latał po sieci i przyszedł ze skargą do tatusia, że jakieś buce co zamieszczały odpowiedzi na necie... zapomniały o kawałku zadania i wynik mają źle. Tatuś mu potwierdził.
          Szatan jest w klasie matematycznej i jedna panienka u nich miała jeden błąd w tej trywialnej majcy i o mało się nie powiesiła ze wstydu, bo reszta poszła na maksa. Szatan meldował problem z 4 pytaniami z części przyrodniczej, a małż się na nią zżymał. Obejrzę sobie jutro.

          Teraz już mają z górki obydwoje. Niechaj się toczą raźno do zwycięstwa i ku nowym horyzontom! ... a my, wymiętoszone Matki, sobie cichutko ufffnijmy: ufff, ufff.

          Już mnie żołąd nie jebie, ha.
          Gupie czasem to macierzyństfo, bo ja w rozumie wiem, że mam rozgarnięte dziecię, że ono się uczy, że chodzi do dobrej szkoły, że jest w czubie klasy, że się powinno dostać tam, gdzie chce [a gdyby nawet nie, to nie jess koniec życia]... że inne dzieciaki też są roztrzepane i mają tyle samo lat... a jednak żołąd swoje ma do powiedzenia, idiota zwierz.
          • maniasza Re: Re Jak poszło? 26.04.12, 07:25
            To super!
            Mnie tez wczoraj po południu już puściło. Poszłam do fabryki i udawałam ze pracuję, a w głowie jedno :)
            Czasami głupie, fakt, niby wiesz i rozumiesz i ufasz dziecku, ale styki chodzą, mimowolnie.
            Mój tez na mat-fiz się wybiera i innego kierunku nie wyobraża sobie..
            Dziś już tylko język.
            Szatanek jaki zdaje?
            • magdolot Re: Re Jak poszło? 26.04.12, 11:23
              Anglijski.

              A do pani od niemieckiego pójdę sobie z sygnałem ze środowiska. Szatan ostatnio wygłosił oświadczenie, że nie zamierza walczyć o 4 z niemieckiego ze swoją nową panią i z tróją czerwony pasek będzie miał, bez łaski. A w liceum wybierze hiszpański, bo niemieckiego się w życiu już uczył nie będzie. Howgh. Opowiem to pani, prawdopodobnie bardzo dumnej ze swojej ostrości i wymagań swych i to będzie moja pierwsza gimnazjalna wizyta u nauczyciela... Nauczyciel efekty swojej mrówczej pracy powinien znać, nie?
              • maniasza Re: Re Jak poszło? 26.04.12, 22:49

                Pacz, mój tez znienawidził niemiecki w gimnazjum i tez z powodu pani. W liceum prawdopodobnie wybierze rosyjski. Ale od ponad roku sam uczy się czeskiego. Nie wiem co mu do łba strzeliło (chyba ta 1/8 korzeni w nim sie odezwala), ale jest zachwycony tym językiem.

                No to uffniemy :) nastepny za trzy lata!

                • magdolot Re: Re Jak poszło? 27.04.12, 02:09
                  Jenzyk jak ta lala. Jedna taka się strasznie fascynowała piosenką o zakopaniu penisków pod dubem. Jak się dowiedziała, że to pieniążki - przeszło. A niesłusznie, papouszku chlupaczku.
                  Będzie mógł Nohavicę i Hrabala w oryginale!
                  I poczucie humoru będzie miał, nie to co ten durak Kundera, co mu się urwało po przejściu na francuski.

                  Uffam.
                  • maniasza Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 15:20
                    Widziałaś to?
                    wyborcza.pl/1,86116,11633916,Mlodzi___zostaliscie_oszukani.html
                    • ploniekocica Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 16:12
                      maniasza napisała:

                      > Widziałaś to?
                      > wyborcza.pl/1,86116,11633916,Mlodzi___zostaliscie_oszukani.html
                      >

                      To ja powiem coś bardzo pewnie niepopularnego, coś za co zaraz mi się oberwie. Otóż uważam, że w dużej mierze za jakość edukacji w RP odpowiedzialni są rodzice i ich histeryczny stosunek do edukacji własnego potomstwa.
                      Co było widać poniekąd również w tym wątku.

                      To rodzice napędzają wyścig szczurów już od przedszkola. To rodzice często nie pozwalają dzieciom dorosnąć i samodzielnie decydować o swoim wykształceniu. To rodzice wmawiają tym biednym ogłupionym dzieciakom, że taka czy inna szkoła, taka czy inna ocena stanowią o ich wartości jako człowieka.
                      • ave.duce Kto oszukuje kogo czy się... 28.04.12, 16:58
                        Kiedy czytam obecnie pisane doktoraty - niektóre są na poziomie prac magisterskich (wersja optymistyczna). A przy czytaniu prac magisterskich (nie wszystkich, oczywiście) - zadaję wciąż pytanie:

                        ... Magisterium? ...

                        Nie wiem, czy w ogóle chce mi się wdawać w dyskusję na ten temat.
                        Wydaje mi się, że "oszustwo" trwa od lat wszędzie tam, gdzie brak etyki.

                        W dodatku po zmianach w szkolnictwie wyższym spotkały się dwa czynniki: kasa, której tym więcej, im więcej (niedo)kształconych "studentów" i rynek pracy, który nie ukrywa bezrobocia (uogólniam).
                      • maniasza Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 17:08
                        Byc może. W pewnym stopniu.
                        Nie wiem, jak u Magdolota, ale mój syn robi co chce i kiedy chce. Nie ma czerwonego paska i nikt go nigdy o to nie ścigał. Dla mnie jedynie bylo ważne, aby mowil/pisal poprawnie w swoim języku, znal jakiś język obcy, i fizykę i matematykę mial w jednym palcu. Reszta - to jego wolna wola. I tak, moj syn, wg własnej woli, chce podejść do bierzmowania w nast roku, bo tak chce. Mimo że, z religii w szkole ma pałę. I to jego wolna wola. Gada mi, że chciałby wiedzieć dokładnie, jak się składa/rozkłada samoloty i auta na czynniki pierwsze, to też jego wola, jeśli zechce zostać mechanikiem inżynierem. Wążne aby dziecko, cokolwiek będzie robilo w życiu, znało się na tym co robi i lubiło to, co robi.
                        Co do martwienia się, to perfidnie wykorzystuję forum do wylania swoich emocji po to, by mu osobiscie tego nie przekazać i nie zadręczać go.

                        ps. co do prof. Stanka. to zupełnie inna kwestia. Kiedyś tu wspominalam na tym forum. Prof Stanek jest ofiarą kaczystowskiej niegdysiejszej nagonki i inwigilacji. I sam rektor ujotu go kiedyś spławił w obrzydliwy sposób. I NIKT go za to nie przeprosił.
                        A podałam link, bo tak naprawdę pierwszy raz zacytowano go na forum publicznym, po tym, co mu zrobili.
                        • ploniekocica Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 17:43
                          Nie musisz się tłumaczyć, bo o nic Cię nie oskarżam. Wszyscy my, rodzice, jesteśmy w mniejszym lub większym stopniu ofiarami syndromu: Ja nie miałem, nie mogłem to moje dziecko będzie miało i mogło.
                          A dzieci są naszymi ofiarami.

                          W czerwcu minie łącznie 23 lata edukacji szkolnej moich dzieci i 8 uniwersyteckiej (starsze dziecko studiuje dwa a właściwie już trzy kierunki więc doświadczenia zbiera podwójnie). Widziałam przez te lata babcię profesora medycyny chodzącą do trzeciej klasy za swojego chorego wnusia (na grypę czy przeziębienie) i pilnie piszącą w zeszycie oraz matkę wice redaktor naczelną kolorowego czasopisma odrabiającą ćwiczenia na UW za córkę modelkę na kontrakcie we Włoszech.
                          Widziałam absolutny obłęd w oczach przy wyborach gimnazjum a potem liceum rodziców kolegów mojego starszego dziecka ze szpanerskiej prywatnej podstawówki, a teraz widzę, jak wygląda ich "kariera" uniwersytecka po tych niesamowitych szkołach średnich. I korkach ze wszystkiego. Korkach nie na tróję, ale na piątkę czy szóstkę.

                          Program jest jaki jest i dlatego trzeba traktować szkołę, jak ospę wietrzną, przez którą trzeba przejść, a prawdziwa wiedza, umiejętności i życie są często kompletnie gdzie indziej.

                          Takie pytanie na marginesie, a jakby nie miał Twój syn matematyki i fizyki w jednym palcu to co?
                          • maniasza Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 17:55
                            Powiem tak. Moj syn, zaczynając od pierwszej klasy podstawówki, nie miał tak naprawdę ani jednego zeszytu. Zaczxynał, owszem, przez każdy kolejny wrzesień starał się ladnie go prowadzić, a potem, bum!.
                            Widziałam to, znalam, nawet z autopsji, to niby dlaczego mam od dziecka cos wymagać?
                            O nauki naturalne, że tak powiem, zawsze zabiegałam. Nie chodzilo nigdy o wiedzę encyklopedyczną. Chodziło o to, aby się nauczyl myśleć logicznie. Po to fizyka, matematyka, logika. I język, by potrafić wykazać swoje racje.
                            Aby nie było miejsca na manipulację. Jak się opanuje podstawy nauk ścislych i język, to reszta jest z górki.
                            Żeby mi nie wyrósł jakiś Macierewicz z dziecka, rozumiesz :)
                            • ploniekocica Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 18:08
                              Rozumiem. Osobiście jestem najzagorzalszą piewczynią matury z matematyki i z mojej szkolnej edukacji (klasa mat - fiz, olimpiada z matmy w stopniu laureata a potem bardzo humanistyczne studia) wyniosłam matematyczne myślenie, które bardzo mi pomagało w moim humanistycznym zawodzie a raczej zawodach.
                              Ale nie rozumiem tego Twojego " w małym palcu". A jakby Twój syn był eterycznym poetą, interesował się modą, albo postanowił jak moje dziecko zostać ratownikiem medycznym, albo ornitologiem jak syn mojej kuzynki, to co?
                              Rozumiem, że każdy wykształcony człowiek powinien znać przyzwoicie podstawy matematyki i bez problemu zaliczyć z niej maturę. Ale bez przesady na to, co powinien, a czego nie powinien wg rodziców.
                              • maniasza Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 18:26
                                ploniekocica napisała:

                                > Rozumiem. Osobiście jestem najzagorzalszą piewczynią matury z matematyki i z
                                > mojej szkolnej edukacji (klasa mat - fiz, olimpiada z matmy w stopniu laureata
                                > a potem bardzo humanistyczne studia) wyniosłam matematyczne myślenie, które bar
                                > dzo mi pomagało w moim humanistycznym zawodzie a raczej zawodach.

                                No własnie, o tym mowię. Tez to przeżyłam na wlasnej skorze. Kiedy z humanistki przebranżowiłam się w inżyniera. Taka eklektyczna jestem :) I wiem, jak dużo mi dała matma.

                                > Ale nie rozumiem tego Twojego " w małym palcu". A jakby Twój syn był eterycznym
                                > poetą, interesował się modą, albo postanowił jak moje dziecko zostać ratowniki
                                > em medycznym, albo ornitologiem jak syn mojej kuzynki, to co?

                                Nic. To jako czlowiek, , mający za sobą bazę fizyko-matematyczną, wiedziałby w jaki sposób ratować ludzi, ptaki, zwierzęta.
                                Moja siostrzenica też się motała przez lata, bo wszyscy, babcia przede wszystkim, chcialy ja uszczęśliwić na siłę. Aby była prawnikiem, lekarzem, czy stomatołkiem. Bo to się oplaca.
                                No ludzie! Litości!
                                Odpuścili dziecku wreszcie, i kończy ASP w Krakowie, wspołpracuje ze studium filmowym w Alwernii i będzie grała w Teatrze Stu u Jasińskiego. Wygrywa konkursy graficzne, wideo itp, ma Młoda power, więc o co chodzi? Robi to, co lubi.
                                Tym niemniej, jest pewne ukierunkowanie, mimowolne, dzieci przez rodziców. Ona jest taka jaka jest, bo nie można wymagać od dziecka, ktorego rodzicami są artyści, aby było np stomatologiem. Tak samo ja, nie wymagam od swojego dziecka, aby byl artystą. Bo niby jak? Ale jak nawet nagle zechce, to czemu nie?


                                > Rozumiem, że każdy wykształcony człowiek powinien znać przyzwoicie podstawy mat
                                > ematyki i bez problemu zaliczyć z niej maturę. Ale bez przesady na to, co powin
                                > ien, a czego nie powinien wg rodziców.
                                >
                      • inna57 Re: Re Jak poszło? 28.04.12, 17:45
                        Ode mnie nie tylko Ci się nie dostanie ale jeszcze poprę Twoje słowa. To rodzice zamiast mądrze ukierunkować młodego człowieka i pozwolić mu samemu realizować swoje życie, przeżywają zastępczo życie swoich potomków. Te plecaki noszone przez troskliwe mamusie, to pracowite odrabianie lekcji z dzieckiem a właściwie za dziecko, to nie danie prawa wyboru tylko wskazywanie listy zajęć dodatkowych które zaliczyć należy bo syn Kociubińskiej już tam chodzi. To musisz i już. A pozwólcie młodemu człowiekowi zamiast ślęczeć z nim (za niego) nad książką niech skopie z wami ogródek, pomaluje z ojcem płot, naprawi zegarek po dziadku czy cokolwiek co da dziecku satysfakcję.
                        Mój jedynak w podstawówce uczył się jak chciał, nie wychylał się, należał z własnej woli do setki różnych kółek zainteresowań, a na koniec podstawówki okazało się że zdał w terminie zerowym do najlepszej klasy najlepszego liceum o czym dowiedzieliśmy na uroczystości zakończenia podstawówki. To był jego wybór, jego wola. Miał komfort ani ja ani Kolega M. na żadne wywiadówki gdy był w podstawówce nie chodziliśmy (ja miałam uraz psychiczny, jeszcze z czasów własnej edukacji, gdy ze strachu przed rodzicami jedna z koleżanek popełniła samobójstwo), owszem miałam dobry kontakt z nauczycielami ale nigdy na oficjalnych zebraniach. Gdy był w szkole średniej na zebraniu byliśmy raz jeden i to tylko po to żeby uświadomić wychowawcy że pewna pani nauczycielka powinna natychmiast zmienić zawód. Szkoda że inni rodzice uznali że nauczyciel to pan na zagrodzie i może robić co chce. Przenieśliśmy młodzieńca do innej klasy i problemy skończyły się natychmiast. I dalej nikt za nim nie chodził nie marudził, ucz się, lekcje odrób itp. Muszę powiedzieć że syn mój jest głębokim zdiagnozowanym dysgrafikiem, a i tak maturę zdał śpiewająco bez podpierania się papierkiem od psychologa.
                        A na studiach miał jeszcze śmieszniej, okazało się że część wykładowców dyskretnie prosiło go o indeks i wpisywało celujący bo jego wiedza znacząco przekraczała np. z informatyki wiedzę wykładowcy. Proszono go nawet żeby lepiej nie przychodził na niektóre zajęcia bo wykładowcom było zwyczajnie wstyd przed innymi. I co, i studia skończył z najwyższą średnią. A dlaczego ? Kasa misiu, kasa. Studia były płatne, ufundowane przez nas. Zapowiedzieliśmy że jego studenckie kieszonkowe wzrośnie o kwotę zaoszczędzoną na czesnym. I tak oto moje leniwe dziecko zostało prymusem.
                        A mój wnuczek wypełnia ćwiczenia na zaś żeby mieć luz jak zrobi się ciepło. Nikt mu tego nie nakazał, nikt z nim nie siedział. To był jego świadomy wybór. Bo dziecko to jest oddzielny człowiek który jeśli tylko nie zbacza na manowce ma prawo przeżyć włane życie na własny rachunek.
    • maniasza Jak tam, Madolocie? 20.06.12, 00:25
      Bo u nas dobrze, nawert very dobrze. :)
      Dzieć masz średnią z egzaminów ma 94%.
      Polak - 97, matma - 92, historie nieco "zawali" jak stwierdziłł, ale to zrozumiałe przy obecnym rozgardiaszu podręcznikowo-medialnym - 87. Innych za bardzo nie liczę.
      Strategia wychowawcza generalnie sie sprawdziła.
      Dziecię marzy o skuterze.
      Dostanie. (jako że rzadko, albo nawet nigdy, o nic nie prosi i nie marzy nawet na głos).

      Dumny jest z siebie (chyba nawet zaskoczony).
      Ja też. :)
      • maniasza Re: Jak tam, Madolocie? 20.06.12, 00:29
        Trochę poświętowałam, stąd te literówki- literatki :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka