man_sapiens 05.03.13, 23:35 Albo módlmy się - za Berbekę i Kowalskiego. Biwak na 7900m, do tego zimą - to nie jest bezpieczne, mówiąc delikatnie. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 00:34 Kciuki mam zajęte. Fszystkie za Czeciego. Ale mogę spróbować się pomodlić. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 01:19 nie będę trzymać kciuków za ludzi, którzy sami zdecydowali o tym, by narażać swoje życie i umartwienie bliskich dla bicia rekordów. wolę kciuki trzymać za zupełnie innych ludzi - tych, którzy nie wybierali, a muszą walczyć o zdrowie i życie. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 10:42 Ja trzymam kciuki - bo gdyby nie tacy wariaci, gdybyśmy wszyscy siedzieli wieczorami w kapciach przy rodzinnym stole, to mieszkalibyśmy nadal w jaskiniach, nie odkryli Ameryki (to było dopiero wariactwo) i nie polecieli na Księżyc. Na dodatek wchodzenie na góry jest bezsensowne i piękne, czasem okrutne. Berbeka był ekstremalnym wspinaczem praktycznie od dziecka i nikt nie jest własnością swoich bliskich, dziecko, mąż czy ojciec. W tej rodzinie wspinają się wszyscy - także ojciec, stryj i brat Macieja. Na dodatek Berbeka (58 lat) jest z mojego pokolenia. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 11:04 a ja widzę różnicę między lotem na Księżyc, odkrywaniem nowych kontynentów, sprawdzaniem co na dnie oceanów, a wspinaniem się na szczyty, co do których dawno się wie, co też tam jest. podobnie oceniam wyczyny zwane sportem, których za sportowe nie uważam wcale. a są to takie mianowicie, które wpływu na dobrą kondycję fizyczną, psychiczną, mają niewiele, za to powodują uszczerbki na zdrowiu, a nawet utratę życia. to wszystko chore ambicje, a ty się świecie trwoż, martw, podziwiaj i klaszcz. e tam. współczuję aktualnie bliskim tych himalaistów, że zostali oni uznani za zaginionych. dobre myśli do Boga ślę, by ich uratował. ale jestem na nich zła jednocześnie. Odpowiedz Link
scoutek Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 11:08 napisałam na fk i tu powtórzę: to pasja, sens życia ludzie tak mają w różnych dziedzinach wspinają się, latają, eksplorują, jeżdżą, pływają samotnie itd. wprawdzie tego wspinania nie rozumiem, bo nie lubię się wspinać, ale podziwiam i boję się o nich tak jak bałam się o Kubicę o Małysza, jak się wywalił czy ostatnio o Paszke Odpowiedz Link
trusiaa Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 11:20 Z komentarzy pod artykułem gazety.pl: ...Nie opowiadaj ludziom o górach, bo obudzą się więźniami w swoich betonowych domach... Ci zaś nieliczni, którzy odważą się wyruszyć na górską wspinaczkę, skazani są na Drogę, która nie zna kresu, bo gdzie kończą się marzenia...? I nikt, i nigdy nie odbierze im radości wędrowania, gdzie wobec potęgi gór prościej odkrywa się siebie i to, że większość granic i lęków to tylko ułomność naszego umysłu, poza którą zaczyna się wolność. Ale nie mów o tym ludziom... wolność jest dla nielicznych..." Jacek Teler Sama jestem kanapowcem, ale zazdroszczę takim ludziom pasji i odwagi. I jeszcze ten cytat - za manekinem 1 Gdy chłopaki zdobywali szczyt każdy prawił: "Polak potrafi!" Dziś gdy marzną na śmierć i walczą o życie schodząc do bazy hieny piszą o nich "jak można się narażać", "idioci" etc. W tym wszystkim pamiętajcie - większość z was opuści ten świat przy bladej jarzeniówce w brudnej sali szpitalnej. I nawet nikt o tym nie napisze na forum... Taka jest różnica między wami a tymi chłopakami. Smutna prawda. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 11:22 > to wszystko chore ambicje, a ty się świecie trwoż, martw, podziwiaj i klaszcz. > e tam. Są ludzie, którzy w czasie wspinaczki w górach przeżywają niemal mistyczne uniesienie. To nie ma nic wspólnego z popisywaniem się - tania ambicja nie wystarczy, żeby zmusić się do zimowego wejścia na ośmiotysięcznik. Są też ludzi głusi na to. Zresztą to podobne do grania muzyki. Jaki sens ma ślęczenie dniami i nocami nad klawiaturą i klepanie całe życie biedy po to, żeby być miernym i nieznanym odtwórcą Szymanowskiego? Przecież można z sukcesem zarabiać na życie w biurze albo jak już grać, to coś chodliwego co się sprzeda na weselach i pozwoli zarobić na wakacje w Chorwacji dla całej rodziny. A pięknej muzyki można posłuchać w radio. To jest absolutna racja, ale... Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 11:30 jak dla mnie, porównanie wspinania, by pobić rekord do doskonalenia grania itp. jest zupelnie nietrafione. natomiast jestem w stanie zrozumieć, że jeśli w istocie są mistyczne uniesienia wspinaczkowe, no to, gdy się takich doznało z raz czy razy parę, można się uzależnić. ale już nie gadam o tym, bo za chwilę mogę zostać przekonaną, iż jest ze mnie ludź o zamkniętych horyzontach, kanapowy, w kapciach na nogach. Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 13:30 > ale już nie gadam o tym, bo za chwilę mogę zostać przekonaną, iż jest ze mnie > ludź o zamkniętych horyzontach, kanapowy, w kapciach na nogach. No wiesz, jak możesz mnie o coś takiego posądzać. Po prostu każdy ludź ma swój horyzont w inną stronę i nie ma sensu ocenianie, który jest lepszy. Dla jednego nurkowanie, dla innego bycie biskupem, wychowanie dzieci - dla Berbeki wchodzenie na wielkie góry. To chyba nie ważne które, ważne, żeby jakieś horyzonty mieć. Za jakieś dwie godziny tam będzie ciemno. Jutro bardzo prawdopodobne załamanie pogody. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 14:45 man_sapiens napisał: > No wiesz, jak możesz mnie o coś takiego posądzać nie, nie. nie Ciebie, raczej siebie - że się naczytam i o sobie źle pomyślę. > ważne, żeby jakieś horyzonty mieć. no i tu się zgadzamy. z dedykacją dla skałałazek i skałałazów, zwłaszcza tych, którzy nie ryzykują głupio i nie denerwują kochających ich : ?????????? /Skalolazka - ?.???????? Odpowiedz Link
mariner4 Zdarzało mi się być w ekstremalnie trudnej 07.03.13, 09:51 sytuacji. Pamiętam co czułem. Ale ja byłem w pracy, w której zdobywałem środki na utrzymanie swojej rodziny. Też uważam że ryzykowanie życiem dla sławy, to zwykła głupota. Ale jeżeli ktos już to lubi, to niech nie angażuje w to pół świata. Codziennie wielu ludzi ginie w milczeniu.... M. Odpowiedz Link
trusiaa Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 07:45 Słuchałam wywiadu z M. Berbeką. Niesamowity facet. Powtórzył wyczyn sprzed 25 lat. Podobno udało im się zdobyć szczyt min. dlatego, że było "wyjątkowo ciepło" - nadstawiłam ucha: -36 stopni. Ups. Trzymam kciuki. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 09:34 Potrzymam. Choć rozumiem obiekcje Olgi, a i moją pierwszą myślą było, jakie to szczęście, że nie jestem matką żadnego z tych śmiałków. Ale z drugiej strony, potrzebna jest światu odrobina szaleństwa. Odpowiedz Link
humbak Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 09:49 Przesądny nie jestem, więc nie przyczymam kciuków, ale jestem z nimi myślami. Nie przemawia do mnie zarzucanie im ryzykanctwa. To co robią jest potrzebne w moim odczuciu. Odpowiedz Link
trusiaa Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 10:02 humbak napisał: Przesądny nie jestem, więc nie przyczymam kciuków, ale jestem z nimi myślami. Oj, Humbaku, nie bądźmy tacy drobiazgowi - myślisz, że ja z przesądności trzymam? Tak jak i Ty - w myślach mam zakodowane, żeby być blisko, ale jakbym ten post pisała - piąchą? P.S. A wczoraj mi kot czarny drogę przebiegł i ffcale nie zatrzymałam się (jak zwykle) na drugi samochód z przeciwka czekając, tylko przez lewe ramię splunęłam (akurat nikt za mną nie siedział) i tyż dobrze! Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 11:41 58 fizycznie nie 35, ale dzieci duże. Mnie pewna historia zmusiła do stwierdzenia, że jak kto ma taką pasję i planuje dzieci, to nie powinien mieć partnera z podobna pasją. Tyle. Para himalaistów, jak dziecię miało lat kilka, zginęła w górach matka, a kilka lat później ojciec. Tęsknotę do gór rozumiem. W Tatry już nie pójdę, za mało zgięcia w kolanie, po Babiej trzy dni nie chodziłam... a gupi małż mi kiwa przed ryjem Pirenejami... Odpowiedz Link
humbak Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 01:14 Oj Trusiek... przecie nie w tym rzecz. To bardziej takie powiedzonko, wynikłe raczej z doświadczeń "fizycznego" obcowania z ludziami. Założyciela wątku też o to nie posądzam. Mam o gościu raczej wysokie mniemanie, choć zgadzam się z jego opiniami abstrakcyjnie rzadko. Inna sprawa że znam parę przypadków ludzi prezentujących całkiem solidny poziom intelektualny będących naprawdę przesąnymi. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 19:39 A ja mam mieszane uczucia. To znaczy i rozumiem tych, co chcą tak wysoko i oczywiście trzymam, co mogę. Ale mój sprzeciw budzi robienie z tego sensacji na czołówkach wszystkich portali. I ta ogólnonarodowa dyskusja. Dla mnie to potworne jest jakieś. Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 06.03.13, 23:32 Wyznania Mamymadzi by Rutkowski były potworniejsze. Tam jest Wielicki i decyduje, on jest gość. Jeżeli Berbeka 25 lat temu był 23 metry od szczytu i to była jego ostatnia szansa, to ja go rozumiem. Wiedział co ryzykuje. Wystarczy sobie przeczytać klasyka - Żuławskiego - by wiedzieć raz na zafsze, że oni mają śmierć wliczoną w koszty, bo pewnego dnia zwyczajnie się nie układa, i zafsze się może za bardzo nie poukładać. Umrzeć w zimie można bez trudu i pod Tarnicą [1346]... Porównanie z Kolumbem jest nie na miejscu, bo na Broad Peak z powodu wejścia zimowego nie powstanie plantacja bananów i tu nie chodzi o poklask, tylko cokolwiek maniackie przekraczanie własnych granic. Jedni to robią na drodze na Broad Peak, inni na drodze do kibla. A góry fciągają. We fszystkich cholernych znaczeniach. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 07:39 Wyznania matki Madzi omijałam z daleka. Magdolotu, ja to wszystko wiem. I o tym kroku milowym i o potędze gór. Jedyną książką, którą świadomie ukradłam z biblioteki w bardzo wczesnej młodości było "Wołanie w górach" - historia wypadków w Tatrach i mam ją w strzępach zaczytania do dzisiaj. Chodzi mi o coś innego - od doby wisi na głównej GW bykami coraz to bardziej dramatyczna i aktualizowana wiadomość o tym, że zaginęli czyli niemal na pewno nie żyją. Wiadomość o tym, że zdobyli szczyt wisiała znacznie krócej. A dla mnie publiczne jest zdobycie szczytu, śmierć jest sprawą prywatną. O której znacznie ciszej powinno się mówić. A tak naprawdę media rozwrzeszczały się dopiero w obliczu tragedii. I wyją jak potępione do tej pory. Mają w końcu temat. Wielu ludzi dowiedziało się o tym, że jakiś szczyt został zdobyty przez Polaków tylko dlatego, że przypłacili to życiem. Nie wiem jak było w TV , ale w internecie zaginieni himalaiści wyskakiwali z każdej lodówki. Się mi to nie podoba i koniec. Odpowiedz Link
trusiaa Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 08:05 Znak czasów i tyle. Kiedyś był jeden program TV i dwa - trzy radiowe. Wiadomość takiego kalibru pojawiała się jako "wielki sukces naszych himalaistów". Reszta była milczeniem - po co babcię denerwować. Teraz każda stacja, rozgłośnia, redakcja, portal stawia sobie za punkt honoru przedstawianie jak najświeższych wiadomości, a od nas zależy, czy z nich będziemy korzystać. Jedyną książką, którą świadomie ukradłam z biblioteki w bardzo wczesnej młodości było " > Wołanie w górach" - historia wypadków w Tatrach i mam ją w strzępach zaczytania do dzisiaj. Kocico, poczytaj choćby "Koronę Ziemi" Anny Czerwińskiej. Warto poznać takich ludzi, zrozumieć ich motywację, spróbować wyobrazić sobie co przeżywają, co ich ciągnie w te góry. Odpowiedz Link
scoutek Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 08:27 dla mnie pierwsza tego typu książką był "Człowiek Everestu" Tenzinga czytałam potem wszystko co mi wpadło w ręce potem poznałam Hajzera, to było przed jego wyprawą z Kukuczką i tak mu kibicuję od zawsze a Bielecki jest z moich okolic, znam jego mamę jeśli chodzi o info w mediach to dla zainteresowanych były one bardzo widoczne PRZED zdobyciem szczytu, potem rzeczywiście wyszły na pierwszy plan ale tak to jest, jak coś idzie normalnie to jest w miarę cicho, jak się coś złego zaczyna dziać to robi się szum jeszcze jedno: nie przesądzam, że Berbeka i Kowalski nie żyją ale niestety, są duże szanse, że tak się właśnie stało myślałam o tym już wiele razy, a także wczoraj ci chłopcy i dziewczyny, którzy poszli w góry i nie wrócili Kukuczka, Rutkiewicz i wielu innych zmarli tam, gdzie im było najlepiej w górach, do których zawsze ich ciągnęło i gdzie chcieli być śmierć w piękych i groźnych miejscach, ale śmierć spokojna - usypia się i zostaje.... a świat daleko Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 09:14 Dziewczyny, ale ja przeczytałam Fszystko, albo prawie wszystko. Znałam mnóstwo ludzi wspinających się. I sama przełaziłam polskie i nie tylko polskie góry wszerz i wzdłuż i to o dziwo głównie zimą. Mam za sobą nawet wypadek w Tatrach, który skończył się lekkim poobijaniem i kupą śmiechu, a mógł się skończyć naprawdę tragicznie. Prześlizgałam się łbem naprzód na brzuchu ze trzysta metrów pomiędzy kamulcami na ośnieżonym trawiastym zboczu, a na dole przy Murowańcu cały obóz narciarski stał z rozdziawionymi gębami, czekając na moje rozwalenie się. A ja się zatrzymałam nagle i nic mi się nie stało oprócz tego, że krówki w kieszeni anoraka na piersiach wbiły mi się z lekka w żebra oraz narządy wewnętrzne. Podobno wyglądało to z dołu potwornie, ale ja w ogóle się nie bałam i leciało mi się cudnie. I mam nadzieję, że tak będzie wyglądać kiedyś moja śmierć. Że o spotkaniu sam na sam i oko w oko z niedźwiedziem (który jak się potem dowiedziałam był najprawdopodobniej niedźwiedzica z małym) na Starorobociańskim Wierchu nie wspomnę. Z przyczyn zdrowotnych nigdy się naprawdę nie wspinałam, ale sercem tak. I naprawdę rozumiem ludzi gór. Chodzi mi o zupełnie coś innego. O mamomadziowatość przekazu medialnego od czasu zaginięcia himalaistów. I się mi to nie podoba. I nic i nikt mnie nie przekona, że tak właśnie powinno być. Odpowiedz Link
scoutek Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 09:33 ploniekocica napisała: > ale ja w ogóle się nie bałam i leciało mi > się cudnie. I mam nadzieję, że tak będzie wyglądać kiedyś moja śmierć. i właśnie tak myślę o nich Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 10:04 Ja też. Pochłonęła ich wielka cisza. PS. Z perspektywy lat myślę sobie, że mnie wtedy uratowała peerelowska bieda. Bo powinnam zjechać po tym zboczu jak nic i w końcu przywalić w jakąś skałkę, a się zatrzymałam nie wiadomo czemu. Raz, że bardzo wtedy lekka byłam i nieduża ( w pewnym momencie wjechałam prawie na kolegę, który mnie złapał i chciał zatrzymać, ale razem zaczęliśmy nabierać takiego pędu, że musiał mnie puścić), a dwa, że miałam na sobie zgrzebny harcerski anorak z bardzo nieśliskiego brezentu (starsi pewnie pamiętają - taki sznurowany pod szyją, ciemnozielony z wielką kieszenią na brzuchu, wkładany przez głowę) i on mnie chyba uratował w połączeniu z tymi krówkami na brzuchu pokonał tarcie. To, że sytuacja wyglądała groźnie potwierdzili toprowcy w Murowańcu, od których dostałam za bezdurno taki opeer, że do dziś go słyszę. Chociaż tak naprawdę nic mi nie mieli do zarzucenia - byłam na szlaku, miałam dobre buty (pamięta ktoś buty typu zawrat?), był dzień biały i wewogle. Ale się chyba z tych nerw darli się na mnie jak na burą sukę. Odpowiedz Link
mariner4 Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 09:47 > Porównanie z Kolumbem jest nie na miejscu, bo na Broad Peak z powodu wejścia zi > mowego nie powstanie plantacja bananów i tu nie chodzi o poklask, tylko cokolwi > ek maniackie przekraczanie własnych granic. Jedni to robią na drodze na Broad P > eak, inni na drodze do kibla. > A góry fciągają. We fszystkich cholernych znaczeniach. Zgadzam się całkowicie. M. Odpowiedz Link
mariner4 Ja mam uczucia mieszane 07.03.13, 09:45 Z jednej strony szkoda po prostu mi ludzi, bo szanse na ich uratowanie są prawie żadne. A może jednak? Z drugiej strony nie da się postawić w jednym rzędzie ofiar jakiejś katastrofy z tymi co ryzykują życiem dla własnej przyjemności, adrenaliny, czy co tam jeszcze. Człowiek który ryzykuje życiem, musi liczyć się z tym, ze je może stracić. Teraz wspinacze mają swoje medialne 5 minut i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że to jest parcie na szkło. Przynajmniej w przypadku niektórych. M. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja mam uczucia mieszane 07.03.13, 09:54 Absolutnie nie nazwałabym tego parciem na szkło i szukaniem swoich pięciu minut. Ja oceniam media, a nie himalaistów. Zresztą w ogóle nie uważam, że jakiegokolwiek człowieka gór gna w nie chęć sławy. Odpowiedz Link
scoutek Re: Ja mam uczucia mieszane 07.03.13, 10:03 ploniekocica napisała: > Absolutnie nie nazwałabym tego parciem na szkło i szukaniem swoich pięciu minut [...] > Zresztą w ogóle nie uważam, że jakiegokolwiek człowieka gór gna w nie chęć sław > y. dokładnie tak Odpowiedz Link
mariner4 Symptomatyczne jest to, 07.03.13, 10:09 że media i ludzie z branży wspinaczkowej mówili o wiele mniej po zdobyciu szczytu, niż po tym jak 2 zaginęło. Czuję nieszczerość w wielu wypowiedziach. M. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Symptomatyczne jest to, 07.03.13, 10:12 mariner4 napisał: > że media i ludzie z branży wspinaczkowej mówili o wiele mniej po zdobyciu szczy > tu, niż po tym jak 2 zaginęło. Czuję nieszczerość w wielu wypowiedziach. > M. Ale zaraz do Ciebie mówili bezpośrednio, czy za pomocą dziennikarzy mówili? To mi się właśnie nie podoba, że nagle dziennikarze zaczęli latać za każdym himalaistą i wyciągać z niego zeznania nie w temacie zdobytego szczytu tylko tragedii. Ale to dziennikarze latali za nimi, a nie oni za dziennikarzami na bogów wszelakich!!! Odpowiedz Link
mariner4 Oczywiście media, ale 07.03.13, 10:18 autopromocję także widać. Przed chwilą kierownik wyprawy miał pretensję, że Pakistan nie wprowadził helikopterowej służby ratowniczej dla himalaistów. A kto do cholery ma to sfinansować? Trzeba powiedzieć jasno. Wspinaczka to hobby. M. Odpowiedz Link
ave.duce Re: Oczywiście media, ale 07.03.13, 11:50 mariner4 napisał: > autopromocję także widać. > Przed chwilą kierownik wyprawy miał pretensję, że Pakistan nie wprowadził helik > opterowej służby ratowniczej dla himalaistów. A kto do cholery ma to sfinansowa > ć? > Trzeba powiedzieć jasno. Wspinaczka to hobby. > M. Miał pretensję? Przypadkiem oglądałam tv. Widać inną wypowiedź, bo słyszałam jedynie (zawężają sprawę), że o ile Nepal ma stosowne helikoptery, to Pakistan nie. I tyle. Odpowiedz Link
mariner4 Nepal na tym zarabia, to ma 07.03.13, 12:08 Pakistan pewnie nie, to nie ma. Facet mówił to tonem pretensji. Nie powiedział wprost, ale ja to tak odebrałem. W każdym razie oni powinni ryzykować na własny koszt. To ich sprawa. M. Odpowiedz Link
scoutek Re: Nepal na tym zarabia, to ma 07.03.13, 12:17 mariner4 napisał: > Facet mówił to tonem pretensji. Nie powiedział wprost, ale ja to tak odebrałem. powiem tak: każdy słyszy to co chce Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Nepal na tym zarabia, to ma 07.03.13, 12:29 Narciarstwo to hobby, żeglarstwo to hobby, szybownictwo to hobby, pływanie w morzu to hobby turystyka to hobby, snowboard, widsurfing, paralotniartwo, sporty motorowe itditp., chodzenie po górach nawet tych znacznie niższych niż Himalaje również. Czy w związku z tym nie należy ratować ofiar wypadków, które są związane z ludzkimi zachciankami, żeby każdy sam podejmował ryzyko na koszt własny? Z 13 zdobytych zimą ośmiotysięczników 11 zdobyli po raz pierwszy Polacy, a 10 wyłącznie polskie wyprawy . Nie ma chyba dziedziny życia ludzkiego, w której Polska tak bardzo dominowałaby jak w zimowym himalaizmie. Można to oceniać różnie także tak jak Widz jako nadmierne ryzyko i polską bohaterszczyznę. Ale określanie to parciem na szkło i karierowiczostwem to IMO straszliwe nadużycie jest. Odpowiedz Link
mariner4 Ubezpieczenie! 07.03.13, 12:56 > Narciarstwo to hobby, żeglarstwo to hobby, szybownictwo to hobby, pływanie w mo > rzu to hobby turystyka to hobby, snowboard, widsurfing, paralotniartwo, sporty > motorowe itditp., chodzenie po górach nawet tych znacznie niższych niż Himalaje > również. Czy w związku z tym nie należy ratować ofiar wypadków, które są związ > ane z ludzkimi zachciankami, żeby każdy sam podejmował ryzyko na koszt własny? Każdy uprawiający sport obarczony ryzykiem powinien się ubezpieczyć. Jeżeli kapię się na plaży strzeżonej, to w cenie biletu jest też koszt najęcia ratowników. Jeżeli kąpię się na dzikim kąpielisku, to ryzyko biorę na siebie. Koszt ratowania wymienionych przez Ciebie jest nieporównywalny z kosztem ratowania żeglarza-samotnika czy himalaisty. Nie wiem jak to jest z ubezpieczeniem, ale jeżeli jest to stawki są pewnie wysokie. Pamiętam zdziwienia kiedy ratownik wystawił rachunek za uratowany jacht "Chopin". To akurat dobrze znam. Życie ratuje się obowiązkowo nieodpłatnie, mienie za wynagrodzeniem i nieobowiązkowo. Można było zdjąć załogę a statek porzucić , a nawet zatopić, jeżeli zagrażał żegludze. > Z 13 zdobytych zimą ośmiotysięczników 11 zdobyli po raz pierwszy Polacy, a 10 w > yłącznie polskie wyprawy . Nie ma chyba dziedziny życia ludzkiego, w której Pol > ska tak bardzo dominowałaby jak w zimowym himalaizmie. Można to oceniać różnie > także tak jak Widz jako nadmierne ryzyko i polską bohaterszczyznę. Ale określan > ie to parciem na szkło i karierowiczostwem to IMO straszliwe nadużycie jest. Nie wiem czy akurat ten polski rekord jest powodem do dumy? Może inni są rozsądniejsi po prostu. Czy ta dominacja nie jest po prostu kolejną bzdurą? Powtarzam, ja im współczuję, ale głupotę trzeba nazwać po imieniu. Dla mnie oni nie sa bohaterami. Bohaterem jest dla mnie np ratownik górniczy idący pod ziemię ratować ludzi. Też ryzykuje życiem, tyle że nie dla szpanu, sławy. A media? To padlinożercy. M. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ubezpieczenie! 07.03.13, 13:10 A myślisz, że himalaiści nie są ubezpieczeni? Nie wiem, czy są bohaterami. Jak napisałam różnie można oceniać. Na pewno śmierć w górach jest wkalkulowana w to, co robią, bo zanim pojadą w Himalaje wspinają się w niższych górach, gdzie też bywa strasznie. Nikt Ci nie każe ich podziwiać, nikt nie każe Ci uważać ich za bohaterów. Wspinali się za Twoje pieniądze, narazili Ci się w jakiś sposób, zabrali Ci coś? Robią, co lubią i liczą się z tym, że mogą zginąć. Uważasz, że giną dla szpanu, sławy? Pośmiertnej? Zastanów się zanim zaczniesz kogoś w ten sposób oceniać. Gdyby nie zginęli pewnie nawet nie otworzyłbyś linka o ich wyprawie. Pewnie nigdy nie zapamiętałbyś ich nazwisk. Dlatego jestem przeciwna medialnemu wrzaskowi wokół ich zaginięcia, żeby tacy jak Ty nie czuli się w obowiązku, żeby oceniać. Odpowiedz Link
magdolot Re: Ubezpieczenie! 07.03.13, 14:59 Dlatego mimo kalectwa płacę co roku Alpenverein. Nie "Wartę" na czas wyjazdu na narty, czy w góry. Nie futruję totalnego ubezpieczyciela, dla którego to jest biznes jeno na ryzyku, tylko organizację, co za tę kasę REALNIE poprawia bezpieczeństwo w górach - narciarzy, wspinaczy, trekkerów, freeświrów. I sama płacę za ewentualny helikopter swój. Polecam. W Himalajach się tak nie da. Himalaiści mają to wliczone w koszty. Wypowiedzi nie słyszałam, ale te "pretensje" interpretuję inaczej. Jako emocje w tle, emocje których czasem nie idzie schować, a nie "oskarżenie wrażego państwa o czyjąś śmierć". Odpowiedz Link
man_sapiens Re: Ubezpieczenie! 08.03.13, 00:00 Ubezpieczenie w Alpenverein jest po prostu świetne. Odpowiedz Link
mariner4 Tu, tu! 07.03.13, 19:05 off.sport.pl/off/1,111379,13523308,Eksperci_odpowiadaja_na_pytania_o_Broad_Peak__Dlaczego.html#MT Panicze idą w góry. Śmigłowce mają czekać w pogotowiu! M. Odpowiedz Link
widz102 Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 10:47 Przedwczoraj, kiedy dopiero buchnęło, że weszli, popatrzyliśmy po sobie z kumplem w robocie i powiedzieliśmy jednocześnie - no to teraz ktoś zginie. Nie, nie dlatego, że im źle życzymy - wręcz przeciwnie. Tylko dlatego, że zajmujemy się na co dzień piekielnie trudnymi analizami, w których trzeba brać pod uwagę zwłaszcza ryzyko. Potem dla sprawdzenia - równocześnie napisaliśmy na kartkach, dlaczego tak uważamy. I to dopiero ciekawe - kiedyśmy je sobie nawzajem wręczyli i przeczytali, brzmiały niemal jednakowo: skoro równie doświadczone, wyposażone po byku ekipy z wszelkich innych krajów, świadomie sobie to zimowe wejście do tej pory odpuszczały (tak na poważnie) bo wiedziały, że wejście tam zimą, to maksymalnie 40 proc. całej roboty, a już samo wejście pochłania co najmniej 60 proc. całego potencjału sił i wytrzymałości KAŻDEGO z tych ludzi - to znaczy że zdobycie tego szczytu zimą jest obarczone nawet nie zbytnim, ale przeważającym ryzykiem klęski (rozumianej nie jako zdobycie szczytu, ale w jedyny możliwy sposób - zdobycie i zejście z niego BEZ OFIAR!) - wielokrotnie przekraczającym procentowo prawdopodobieństwo zejścia bez strat. Czyli że zdecyduje o ich ewentualnym prawdziwym sukcesie czysty hazard, a nie motywacja, umiejętności czy logistyka. Owszem, w bohaterszczyźnie=nadmiernemu hazardowi jesteśmy historycznie nieźli, tylko jego skutki są zazwyczaj opłakane. I żadne wyjątki tego nie zmieniają. Jak się bez przerwy gdzieś leci bez broni , sił i środków na cekaemy i armaty z 90 proc. prawdopodobieństwem klęski - to gdzieś się w końcu te 10 proc. musi objawić. Raz na stulecie. Na tej górze po prostu nie załapaliśmy się na te 10 procent. Więc następnego dnia, kiedy ogłoszono, że zaginęli (czyli eufemistycznie potwierdzając, że zginęli)- nawet nie chciało nam się z kumplem tego komentować - bo i po co? Owszem, resztka nadziei zawsze jest, ale nadzieja, wiadomo... Zdobycie tego szczytu zimą z 50-procentowymi stratami to z jeszcze jednego powodu niewyobrażalna klęska dla polskiego himalaizmu. Popatrzcie, czyje logo mieli na kombinezonach i zastanówcie się, kto teraz zechce dawać polskim himalaistom logo i kasę... Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 15:44 Tak. I jestem pewna, że Wielicki to wiedział. Znajomy korporacyjny tuz miał z nim zajęcia... o zarządzaniu ryzykiem. I odkąd wiem, że jest kierownikiem tej wyprawy, to nie mam wątpliwości, że wszystko zrobił jak trzeba. To niesamowity facet. Zaliczyć Koronę i nie zostać powszechnie znienawidzonym w środowisku, to wielka rzecz. To balansowanie po brzytwie. Lodowej. Po brzytwie z wieloma ostrzami. Minimum trzema. > Zdobycie tego szczytu zimą z 50-procentowymi stratami to z jeszcze jednego powo > du niewyobrażalna klęska dla polskiego himalaizmu. Popatrzcie, czyje logo mieli > na kombinezonach i zastanówcie się, kto teraz zechce dawać polskim himalaistom > logo i kasę... To Ty tak o tym myślisz. Orlen może myśleć zupełnie inaczej - ale superowego narobiliśmy huku za tę nędzną kasę. I to mnie martwi. Pocieszysz mnie? Odpowiedz Link
widz102 Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 19:29 Orlen nie jest firmą budującą dopiero markę - to jest firma o marce - ugruntowanym symbolu powtarzalnej wysokiej jakości, stabilnej, 100-procentowej pewności i przede wszystkim - dynamiki i sukcesu. Z ich materiałów korpo: "Tworząc nową markę, dążono do uzyskania skojarzenia z dominującymi w strategii wizerunku Koncernu pojęciami: światowy, naftowy, nowoczesny i narodowy. Uznano, że marka winna odzwierciedlać: polski rodowód firmy, jakość, siłę, moc, energię, charakteryzować producenta z branży paliwowej i petrochemicznej. (...) Nazwa Orlen - ma pozytywne konotacje z orłem – symbolem energii życiowej, wszechwładzy, potęgi, wiary, długowieczności, odrodzenia, nieśmiertelności, majestatu, chwały, wznoszenia się, aspiracji, zwycięstwa. (...) Wizerunek marki ORLEN buduje od przeszło dziesięciu lat flagowy projekt komunikacji marketingowej, zespół rajdowy ORLEN Team. Kolejnym projektem opartym o markę korporacyjną jest lekkoatletyczna Grupa Sportowa ORLEN, bazująca na wizerunku zawodników, którzy w 2009 roku dominowali na lekkoatletycznych arenach Mistrzostw Świata w Berlinie. Spółka nawiązała również współpracę z Polskim Komitetem Olimpijskim, dzięki czemu marka ORLEN stała się sponsorem Polskiej Reprezentacji Olimpijskiej. Marka korporacyjna to również Fundacja ORLEN Dar Serca, która opiekuje się Rodzinnymi Domami Dziecka oraz udziela pomocy finansowej i rzeczowej osobom fizycznym, organizacjom pozarządowym, instytucjom działającym w obszarze ochrony zdrowia, rekreacji, a także rehabilitacji osób niepełnosprawnych." Dlatego właśnie zejście z tej góry bez strat to byłby wizerunkowy strzał w dziesiątkę dla Orlenu. I dlatego wg mnie 50 -procentowe straty w ludziach z tą plakietką to klęska dla polskiego himalaizmu. Projekt "Himalaje" przyniósł bowiem Orlenowi zamiast poczucia potęgi - smutek i tragedię - czyli europejską co najmniej w skali klęskę wizerunkową rozumianą jako klęskę określonej marketingowej strategii narracyjnej. Założę się, że pieniądze Orlenu pójdą teraz na pewniejsze i bezpieczniejsze dziedziny. Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 20:30 Ugruntowana marka, psiakrew. Ugruntowane sknerusy. Helikopter, durnie! [ by Clinton] Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 21:31 ave.duce napisała: > Co: helikopter? jak co ? ludzie mają hobby, własne ambicje, zatem chcą ryzykować. no to, jak co, dawać kasę na ich ratowanie i helikopter. jaki cel ryzyka tak wielkiego ? no rozwijanie wspaniałych pasji, jak tu już mówiono. to zupełnie inna sprawa, niż kwestie poznawcze, naukowe, jak lot na Księżyc, czy ryzyko związane po prostu z pracą zarobkową o czym pisał Mariner. dodam jeszcze, o czym dziś wspomniał mój znajomy : nie chodzi tylko o zdobycie szczytu. idzie o to, by być tym pierwszym, który np. wejdzie na szczyt w zimie. jako najpierwszejszy na całym świecie. zatem co jest ważne tak naprawdę - zdobycie szczytu czy prześcignięcie innych ? Odpowiedz Link
ave.duce Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 21:42 olga_w_ogrodzie napisała: > no to, jak co, dawać kasę na ich ratowanie i helikopter. Ale kto się tego domaga? Przecież nie himalaiści. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 21:54 ave.duce napisała: > > Ale kto się tego domaga? Przecież nie himalaiści. nie ? żaden nie oczekuje nigdy ratowania i helikoptera ? Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 22:40 Ja się domagam. Helikoptera się domagam, cytatą z Clintona się domagam. O kasie. Ugruntowana marka. Nie ma na helikopter?! Nie tankuję Orlena. Niech zmieni logo na bobra. Rozdziawionego. Tu mnie mierzi najbardziej. F tym mniejscu. 251 teamów robią. Dla marki. To może jeden, a dobrze? Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 22:41 Facet na poziomie... a sknerus?! Nie pasi. Odpowiedz Link
magdolot Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 23:46 magdolot napisała: > Facet na poziomie... a sknerus?! Nie pasi. Gablota dla teamu Orlena: www.everestnews.com/stories2005/everestcopter05272005.htm Odpowiedz Link
maniasza Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 23:27 olga_w_ogrodzie napisała: > zatem co jest ważne tak naprawdę - zdobycie szczytu czy prześcignięcie innych ? Myslę, że przy takim hobby i pasji nie ma miejsca na zewnętrzną motywację w postaci "konkurencji". I sadzę, że nie o to chodzi, by prześcignąć innych. To jest wewnętrzny mus. To jest na tyle specyficzna pasja, że mogłabym jedynie to porównać np. do genialnego naukowca, malarza, kompozytora. Taki nie tworzy, by kogos prześcignąć czy wyprzedzić, on to robi, bo ma po prostu wewnętrznego "zajoba". I to jest jego jedyną motywacją tak naprawdę. Zazdroszczę takim ludziom. Odpowiedz Link
olga_w_ogrodzie Re: Trzymajmy kciuki 07.03.13, 23:54 nie tylko Ty tutaj mówisz, że zazdrościsz takim ludziom, Maniaszko. a ja wcale, a wcale. cieszę się, że mam inne pasje - takie, które nie powodują, że inni się o mnie martwią. zadroszczę, to ja Damie, np., bo ma pasję i warunki, by pasją swoją karmić siebie, innych, a wszystko z pożytkiem ogromnym. Odpowiedz Link
scoutek Re: Trzymajmy kciuki 08.03.13, 08:04 maniasza napisała: > Myslę, że przy takim hobby i pasji nie ma miejsca na zewnętrzną motywację w pos > taci "konkurencji". I sadzę, że nie o to chodzi, by prześcignąć innych. To jest > wewnętrzny mus. To jest na tyle specyficzna pasja, że mogłabym jedynie to poró > wnać np. do genialnego naukowca, malarza, kompozytora. Taki nie tworzy, by kogo > s prześcignąć czy wyprzedzić, on to robi, bo ma po prostu wewnętrznego "zajoba" > . I to jest jego jedyną motywacją tak naprawdę. Zazdroszczę takim ludziom. pierwszy raz w całości się z Tobą zgadzam Odpowiedz Link
ploniekocica Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 09:12 Podtrzymując to, co powiedziałam o mediach, zastanawiam się nad jednym. Nawet tutaj w tym wątku widać, jak wiele złych emocji budzą himalaiści. Nie rozumiem tego zupełnie. Skąd się bierze ta bezinteresowna zawiść, te gorzkie słowa, ta niechęć? A pełno jej wszędzie teraz, nawet o dziwo tu. Przecież nie zużywają żadnych funduszy państwowych, nie domagają się od państwa społeczeństwa niczego. Wspinają się, biją rekordy, giną niejako na własny rachunek. Nie wiem, jak wygląda teraz finansowanie takich wypraw i podejrzewam, że w większości są to pieniądze sponsorów, ale do całkiem niedawna nawet wspinali się za własne pieniądze. Większość himalaistów oraz alpinistów i taterników pracuje zawodowo, często wykonując zawody niezwiązane z górami, ci mniej znani, a do niedawna nawet ci bardzo znani, ściboląc każdy grosz na wyprawy. Skąd się biorą te złe emocje? Te pretensje? Te oskarżenia o parcie na szkło? I to w momencie, kiedy góry się upomniały? Tak jakby ten mityczny helikopter, którego nie było, a który mógłby być, zabierał coś nie tylko biednym dzieciom i zwierzętom, ale komentującym bezpośrednio z kieszeni. Nikt jakoś nie komentuje tak zjadliwie tego, że Kowalczyk ma prywatnego masażystę (strzelam, ale pewnie ma). Można himalaistów nie rozumieć, nie popierać, nie pochwalać tego, że skazują swoich bliskich na strach i cierpienie, ale skąd te złe emocje i straszne słowa? Gdyby jakiś pasjonat budował przez trzydzieści lat katedrę Notre Dame z zapałek, a potem pokazywaliby go w telewizji to też to komuś by przeszkadzało tak bardzo? Odpowiedz Link
scoutek Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 09:20 Kocico, też tego nie rozumiem, kompletnie Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 09:46 może trudno zrozumieć bo nie mieści się w kategoriach klasy średniej made in poland, która pojmuje świat głównie przez zawiść i to czy było z publicznych pieniędzy. > Te oskarżenia o parcie na szkło? no bo właśnie jest problem z tym parciem na szkło. telewizji tam nie ma, paparazzi na nich nie wyskoczyli w stroju yeti. telewizja łączy dwa różne światy, rządzące się różnymi prawami. czym się różni atak na turystów idących w klapkach na giewont od ataku na alpinistów? klapki kupili za swoje pieniądze. ale uznajemy, że giewont jest w ramach praw społecznych gdzie możemy mieć pretensję a himalaje nie są. jeśli nie są to niech media nie łączą tych światów. bo jak łączą to będzie pytanie o okrucieństwo strefy śmierci, gdzie każdy walczy o siebie. o decyzje dowódzcy, ktory wysyła ludzi na śmierć. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 09:59 Co to w tym wypadku oznacza parcie na szkło? Pośmiertne parcie na szkło? Wiesz ja od lat wielu nie mam w domu telewizora między innymi po to, aby nie paść tak jak widzę wielu ofiarą syndromu parcia na szkło. Jak słyszę ten termin to mi się wydaje, że chorzy na niego są nie tylko ci wszyscy, którzy to na to szkło prą, ale przede wszystkim ci, którzy podpierają się tym terminem, używając go w mowie nomen omen nienawiści. Bo oni mieliby takie samo parcie, gdyby się odważyli, albo potrafili coś lepiej. Wszystkie pudelki i inne takie żerują na tym , że jedni maja podobno parcie, a drudzy im nie mogą tego darować, bo sami mieliby parcie, ale im nie wyszło. Osobiście uważam używanie tego terminu przy okazji tego, co wydarzyło się w Karakorum za gruby nietakt. Żeby nie powiedzieć dobitniej. Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:14 I znów rozpatrujesz to w kategoriach narcystycznych, jakbyś nie mogła się z nich wyzwolić od tych projekcji. Rzecz nie jest w tym, że prą na szkło. Rzecz jest w tym z jakim materiałem. Moim zdaniem pojawia się konflikt moralny, między moralnością ludzi żyjących w społeczeństwie gdzie życie uznajemy za naczelną wartość, a himalaistami, którzy wybierają inne wartości. Media łączą te światy. Idą grupa, więc niby w społeczności, ale na koniec okazuje się że każdy musi walczyć o siebie. Jceśli walczysz o siebie to czemu to czemu chcesz być w mediach? Jesteś dorosły rób to, ale podobnie społeczeństwo będzie źle reagować na relację samobója, albo jeszcze lepiej klubu samobójców. Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:19 i powiem szczerze co może spotka się z oburzeniem, ale ja nie czuje potrzeby brandzlowania się majestatem ich śmierci, bo to był ich całkowity wybór i wybór był też taki, że informowali o tym media. ja ich w żaden sposób nie potępiam, ale mam poczucie, że jeśli chcą swój świat w świadomości publicznej odmiennej umieszczać będą ludzie reagować jak regują i ja tych ludzi nie potępiam również. po prostu uwzam, ze nie łączmy tych różnych światów. robmy swoje Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:35 Ale kto walczy, żeby być w mediach? Himalaiści? Gdzie i w jaki sposób? Tym, że weszli i tym, że połowa z nich nie zeszła? Powiem szczerze - głupoty piszesz. Specjalnie umarli, żeby o nich w mediach było. Brawo, cóż za mistrzowska dedukcja, drogi Watsonie. Swoją drogą założenie specjalnego nicka, żeby się powyżywać na himalaistach to dopiero jest parcie na ekran :) Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:38 czy ty przeczytałaś co napisałem? czy umiesz wyjść poza projekcje swojej narcystycznej duszy do której masz jak widzę ambiwalentny stosunek? nick był założony w innym celu dla jednego posta, wpisałem się na nim przez pomyłkę :) Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:43 Uważasz, że wkładając w jedno zdanie ze trzy terminy psychologiczne bez ładu i składu nota bene i bez związku z tematem, kogokolwiek przestraszysz? Wybacz, ale te Twoje teksty trochę przypominają mojego faworyta Kamilka Pe :) Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:44 a co zrobiłem innego niż ty? ja jestem elastyczny. chcesz argumentów ad personam, nie ma dla mnie problemu. a co zaczełaś się bać? ja żadnych skojarzeń z lękiem nie miałem pisząc tu. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:48 A czego miałabym się bać? Czekam na odpowiedź, gdzie i w jaki sposób himalaiści parli na szkło? Twoje błyskotliwe bon moty na temat projekcji mojej narcystycznej duszy w ogóle mnie nie interesują. Nie rozmawiamy ani o projekcjach, ani o narcyzmie, ani o duszy - zrersztą ja jako ateistka prawdopodobnie jej w ogóle nie posiadam. Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:53 w tym w ktorym na tym szkle zaistnieli. powtarzam raz jeszcze, że ja im nie zarzucam, ze prą na szkło, bo chcą byś sławni i wybitni. nie obchodzi mnie to czy chcą byś sławni i wybitni czy nie. moje pisanie było o łączeniu dwóch światów przez media, dwóch światów o odmiennej moralności. myślę, że mało kogo interesują też twoje błyskotliwe pochylanie się nad ludzką zawiścią szarego człowieka. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:55 Być może mało kogo interesuje zatem nie rozumiem po co Ty się wypowiadasz. I to siląc się na tyle złośliwości. Przeczytaj sobie moją sygnaturkę :) Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 11:01 bo mam ochotę i mnie zainteresowało. nie mam potrzeby widać wypowiadać się na tematy, które interesują wielu. widzisz jaki skromny jestem? sygnaturka stylowa, pasuje do ciebie. wszystkie jakby z jednej działki tematycznej :))) ale ja jestem demokratą, są dla mnie teksty różne, a nie te głupie i te nobliwe. można sobie pogadać Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:43 jakbyś zrozumiała co pisze na tamtym forum to byś widziała, że nie atakuje himalaistów jako himalaistów tylko spektakl medialny, do którego też się przyczyniają. Odpowiedz Link
widz102 Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:01 Jak to skąd? Bo oni TAM byli. Czyżbyś nie wiedziała, co robi ptactwo szare gdy wyląduje wśród nich ptaszor ich gatunku ale kolorowy? Co innego jest tu dla mnie prawdziwym dylematem: Dyskusja o odpowiedzialności za siebie w strefie śmierci - gdzie człowiek nie przyswaja pożywienia, nie regeneruje sił, gdzie giną mu neurony w jakimś niebywałym tempie... Gdzie można bez ryzyka nieodwracalnych zmian w organizmie przebywać przez śmiesznie krótki czas. Zwłaszcza w kontekście przypuszczeń polskich himalaistów, że ten starszy nie chciał po prostu zostawić młodszego, choć mógł zejść sam. A przecież Strefa Śmierci właśnie dlatego tak się nazywa - że wchodząc tam - każdy z tych ludzi godzi się wewnętrznie na to, że jakby co - umiera w samotności i już tam zostaje. By nie pociągnąć za sobą innych. Gdyby rzeczywiście tak było, jak podejrzewają górołazy - to pytanie brzmi - czy miał prawo tak zrobić (ten starszy)? Czy miał prawo - jeśli był przytomny - przyjąć taką pomoc (ten młodszy)? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 10:45 Ja myślę, że to nawet nie chodzi o to, że TAM byli, ale że ośmielili się być pokazani w telewizji. Zauważ jak cienka cienka linia pomiędzy uwielbieniem a nienawiścią do medialnych sław. Nie wiem, co wydarzyło się tam, czy umierali razem, czy to zbieg okoliczności był. Nie wiem też, czy w takim miejscu i w takiej sytuacji można mówić o jakichkolwiek prawach moralnych? Czy w ogóle rozumujemy i czujemy podobnie jak na nizinach? Nie mam powiem Ci szczerze bladego pojęcia. Odpowiedz Link
magdolot Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 14:27 Fczoraj na motywach powyższej dyskusji opowiedziałam Szaciowi, że jeszcze stosunkowo niedawno temu człek był karany prawem za próbę samobójczą. Szacio miał oczy jak talerzyki, a ja sobie z rozpędu pomyślałam, że gdzieś w okolicy leży część oporów przeciwko eutanazji... Tu się za bardzo miesza. Gupia krowa, co wali w szpilkach na Giewont i żeby ją ściągnąć, trza wysiłków i być może ryzyka - to insza inszość. Rodzinka, co wezwała helikopter do zasłabniętego i na cały kraj się oburza, że reszcie TOPR kazał złazić normalnie, jak wyleźli - takoż. Sobie wczoraj myślałam o balansie Wielickiego, straszliwym. Plan - ryzykowny nad wyraz, sponsor - płaci i wymaga, koledzy - fszyscy się chcą na to wdrapać. To się nawarstwia i spiętrza, a jak się porozkładały wektory - nigdy się nie dowiemy. Wielicki też wiedział, jak Widz, że oni mu zaczną umierać. Tylko dla Wielickiego to bardziej osobiste. Jak mi wczoraj spomiędzy słów gazecianych wychynął obrazek taszczenia na dół umierającego kolegi przez telefon - nie mogę, idź dalej. To mnie zamroziło. I słowa Widza o ugruntowanej marce sponsora mię wybuchnęły właśnie na sponsora. Bo tu sponsor z pewnością miał parcie na szkło. To sponsor inwestuje w szkło. A żeby inwestycja była opłacalna - inwestuje jak najmniej w jak największe szkło. I jak się mam na coś/kogoś tu wkurwiać - to wybieram sponsora. Nie ich. Powyżej przyznałam B. prawo do dumnego samobójstwa. I rozumiem, dlaczego Wielicki je uszanował. Takich gości jak Wielicki jest na świecie 5 sztuk, koncernów paliwowych - od chuja. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 14:50 Widziałaś to, Magdolotu? magisterkowalski.blogspot.com/ Ja z całej tej historii smutnej wynoszę jeszcze jedną refleksję, a dotyczy ona, jak to zwykle u mnie, mediów i naszej niechęci do wyciągania samodzielnych wniosków. Bo albo wierzymy mediom, albo się do nich ustosunkowujemy na zasadzie opozycji ostrej. Nie mam od lat telewizora, radia nie używam i dlatego mnie nikt nie powiedział o himalaistach "bohaterowie" i dlatego nie musiałam ani w to histerycznie uwierzyć, ani się przeciwko temu równie histerycznie zbuntować. Ale mam nadzieję, że nawet gdybym miała i używała, to nadal głównie posługiwałabym się rozumem własnym i miałabym gdzieś, co jakaś gadająca głowa usiłuje mi wmówić. Tysiąc gadających głów mogłoby mi wmawiać, że Szyc jest przystojny, a Cipochew jest piękną i zdolną aktorką, a ja i tak mam swoje zdanie. Porównanie trywialne, ale większość żółci wylewanej przez ostatnie dwa dni w temacie wydarzenia w Karakorum było związane z telewizją i mediami w ogóle. Wszystko na sprzedaż? Nawet cudze życie? Nawet cudza śmierć? Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 16:33 Wszys > tko na sprzedaż? Nawet cudze życie? Nawet cudza śmierć? ale kto to sprzedaje? wbrew im to się dzieje? bez ich udziały nie byłoby najmniejszych informacji w mediach. w himalaje jeździ tysiące ludzi, nikt tam nie czeka z kamerą w poszukiwaniu śmiałka, który odważy się wejść. z kosmosu telewizja ich nie namierza. to oni powinni mieć dylemat moralny czy za pieniądze, które dostają na swoją pasję mają tworzyć szum medialny, którego elementem będzie śmierć, której prawdopodobieństwo jest bardzo wysokie. cały czas zdejmujesz z nich odpowiedzialność a ja widzę ich jako jedną z odpowiedzialnych stron widowiska, które nie podoba się zarówno tobie jak i mi. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 17:02 Jasne tysiące ludzi lata po ośmiotysięcznikach.Masami latają i bez przerwy. Ty tam pewnie byłeś na tym samym szczycie dwa tygodnie wcześniej i ponieważ nie masz parcia na szkło to nikomu o tym nie powiedziałeś. Taki skromy jesteś :) Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 17:08 jasne, telewizja trwam za nimi jeździła w przebraniu yeti w oczekiwaniu na krwawe kawałki. a oni tak się starali wyjechać z kraju niezauważeni jak gwiazda filmowa z willi otoczonej dziennikarzami. na everest zdaje się są kolejki żeby wejść, i każdy może sobie kupić wycieczkę. Odpowiedz Link
scoutek Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 14:54 oj ciężko.... teraz zwłaszcza dwóm: Wielkickiemu i Hajzerowi jak wrócą to się zacznie jazda albo jeszcze wcześniej warto zajrzeć Odpowiedz Link
scoutek Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 14:55 sorry za literówkę w nazwisku: oczywiście Wielickiemu o rodzinach nie wspomnę, ale to już zupełnie inna strona tej historii Odpowiedz Link
magdolot Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 15:27 Oba te linki grzeją. A my się przez cały czas uczymy, mimo fszystko. Pamiętacie wzlot i upadek Fortuny? Od tamtej pory mnie grzeje każdy komentarz wspierający sportowca, któremu się nie udało. Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 15:40 jeszcze jeden link www.planetmountain.com/english/News/shownews1.lasso?l=2&keyid=40688&utm_source=dlvr.it&utm_medium=facebook Odpowiedz Link
smuta_xxx Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 16:38 Bo tu sponsor z pewnością miał parcie na szkło. To sponsor inwestuje w szkło. > A żeby inwestycja była opłacalna - inwestuje jak najmniej w jak największe szkł > o. I jak się mam na coś/kogoś tu wkurwiać - to wybieram sponsora. Nie ich. bo dał im kasę na ich pasję za coś? rozumiem, że chyba na zasadzie jak dilera mamy winić za sprzedawanie narkotyków dzieciom. ale to nie są dzieci. potrzebują sponsora i wiedzą, że to na co potrzebują kończy się śmiercią. Odpowiedz Link
magdolot Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 17:25 Suchaj, pacynko, Ty echo urażonego Eco... FSZYSCY jesteśmy narcyzami, jak leci, tylko połowę ludzkości fpuszczono w ten syzyfowy i ona się mściwie natrząsa z tej pawiej odmiany - Piotrusia, kurcza, Pana i jego piania nad sobą. Nie chyba jak dilera. Chyba jak tego gnoja pachnącego siarką, który się pastfił nad Faustem. Dilera dla dzieci dorosłych, już uzależnionych. Kusiciela z kieską. Choć chętnie bym i cholernego gupka, Piotrusia de Coubertina, zdrowo zaprawiła w tę jego dżentelmeńską buzię za hipokryzję, w którą nas fpuścił na lata naiwnością swą, okrutnie romantyczną. Bo jak się wczytać w starożytną Grecję, to tam tysiące lat temu łachmyta prosto z lasu, choćby i sam Herakles, bez profesjonalnego sponsora, do woli mógł się walić na umięśniony ryj, a miszczem by nie został... Zabawa stara jak świat i jak świat obrzydliwa. Spaślak pod baldachimem w amfiteatrze, co potrzebuje schrupać jeszcze jednego migdała w miodzie, by podjąć decyzję, w którą stronę odwrócić lepki kciuk... Odpowiedz Link
smuta_xxx [...] 08.03.13, 17:51 Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum . Odpowiedz Link
magdolot Re: Ja tu czegoś nie rozumiem 08.03.13, 19:37 >Jednakowoż ma to znaczenie obojętne d > la świata że jesteście i czy jesteście a zwlaszcza kim jestescie, choc dla was > jest to problem centralny. Więc kulaj poleżeć se krzyżem pacynko, podumać nad marnością fszystkiego, a zwłaszcza nad pytaniem, czy ta Twoja marność ma w końcu jakieś znaczenie dla świata, czy jest mu obojętna. A jak już NAPRAWDĘ uda Ci się popatrzyć z perspektywy właściwej, którą tu postulujesz jako jedynie słuszną, niewiarygodnie szczerze: z perspektywy prochu... to już fcale nie fstaniesz i nie przylecisz tu dzwoniąc trocinkami... po więcej. Sponsorzy kurwią. A we mnie zbyt mało siedzi chrześcijaństwa, żeby ofiary kusicieli potępiać choćby na równi ze kusicielami. Rasowe chrześcijaństwo, zauważmy, potępia ofiary ZAMIAST. Właśnie se przeczytałam pana Moro i się zastanawiam, dlaczego ten ustęp nie dostąpił zaszczytu przetłumaczenia: "In short, we've trapped our mountaineering values into a corporate mentality, and the way in which we watch action and mountaineering events unfold has become domesticated or, worse still, pub-talk." Czy tylko dlatego, że szlachetne wylatywanie ponad poziomy ma swoje granice? Podpowiem: olimpijczycy też się w tę pułapkę złapali, a fcześniej gladiatorzy. Zaś corporate mentality i ta "pub talk" gawiedź... także są odwieczne. Odpowiedz Link
magdolot góry 14.06.13, 01:21 Ten wywiad wg. mnie jest bardzo przekonujący. Znam parę miejsc, w których młodych rympałów z konstrukcją psychiczną Bieleckiego się pracowicie oblewa na przejściu przewodnickim, żeby nie mogli zdawać egzaminu... choć często "najlepsi" na kursie są. Czasem i po kilku latach nie rozumieją, czego nie rozumieją. I tutaj żadnych deregulacji nie powinno być. Niech by se chodził sam. Może Gajewski jest leśnym dziadkiem, jako i ja jestem... Jedna kobieta napisała, że zrozumiała, że nawet w górach się nie zostawia człowieczeństwa dla sukcesu. I dobrze, ale to "nawet" mnie podrzuciło. Bo góry na tym właśnie polegają. Ulżyło mi, że Kowalski nie miał "zwidów", że Berbeka z nim jest. Od jakiegoś czasu sobie myślę o słowach "bo tak trzeba". O wzruszeniu ramion i stwierdzeniu: po prostu musiałem. Zwyczajnie. Bo jestem bohaterem? Bo kocham Ojczyznę? Bo jestem patriotą? Bo moje poczucie moralności? - to fszystko jest gówno i łeż i funta kłaków warte. Przed "bo tak trzeba" chapeu bas. Zwyczajnie. off.sport.pl/off/1,111379,14095239,Ryszard_Gajewski_o_Broad_Peaku__Katastrofa_moralna.html?expand=1&t=1371163548534&v=1&pId=22604865&send-a=1#opinion22604865 Odpowiedz Link