Dodaj do ulubionych

O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym

01.09.13, 00:42
przeprowadziłam wielką dyskusję n/t usunięcia "Pana Tadeusza" z listy lektur w gimnazjum.
co ciekawe, młode chłopaki nawet, parę lat po maturze ledwo, zeznały, iż czytały "Pana Tadeusza" w gimnazjum z woli własnej i się podobał im, a decyzji o usunięciu nie pojmują jako i ja.

oraz posłanka jedna mi wyjawiła, że ponoć za wszystkim tym kryją się podstawy programowe j. polskiego przygotowane przez pana Żurka z KULu.
i se je znalazłam, ale, nie wiedzieć czemu, nie mogę ja ich otworzyć na tym komputerze co go mam pożyczonego.
tu są : www.kul.pl/art_24587.html
Obserwuj wątek
    • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 14:23
      A ja Ci wyznam, żem nigdy, przenigdy, ani po dobroci, ani tym bardziej pod lufom przymusu całego Tadeuszka nie zmęczyła. Fragmenty są akurat., czynaście ksiong mi nie fchodzi. Tolkiena żem z wypiekami jako 11-12 wchłonęła.

      Szacio się chyba już drugi rok wymiguje starszawemu bratu, któren tak się uparł, że Szacio przemęczy "Quo Vadis", że mu je ofiarował. A to fstrętna propagandowa szmira fszak... W oczach Szaciowego brata ja żem jest temu winna i mój leminży fpływ obleśny bardzo. To przez mnie Szacio nie przeżyje cudnego nawrócenia nad kartyma Ouo Vadis i nie wybieżnikuje się przyjmując imię Gotfryd [Wallenrod?]...

      A prawda jest taka, że Szacio za chiny nie zmęczył "Kszyszakuf", zwyczajnie nie mug i jusz. Kszyszaki go o pierwsze w życiu sięgnięcie po opracowanie [miast tekst bajeczki] pszyprawiły.

      Że Szacio się zaczytuje, ofszem, ale ZUPEŁNIE czymś innym niż polska klasyka bogoojczyźniana. Podejrzewam, że sielskie opisy Litwy i Micka przetęskne miamlanie Szacio ma gdzieś głęboko... ale nie we serduszku. Szacio albowiem jess na bieżąco ze śfiatem, ze kumplyma z angielskojęzycznego netu i zna rzeczy, które o mój mózek się nie obiły jeszcze i pewnie się nie obiją. Szacio jess na bieżąco z czymś, co ja bym nazwała globalnym kodem kulturowym jego generacji i to nie wersją pop, choć także. Jego od Micka pana różni to, że w każdej chwili może wrócić do ojczyzny, a jeśli już tęskni, to za dziadkiem, Gosiem, Tadziem itp, a nie za dzięcieliną i gryką. Grykę tu mają na rosyjskich półkach we markecie, ile kto chce.

      A ja zafsze wolałam pana Heinego od pana Micka, bo wolę poetuf z jajcyma. Odkąd odkryłam jak mi nakłamali w podrenczniku robiąc z Heinego ulizanego cacusia ze wstonżeczkom na kukardkę... chromolę fszelkie podstawy programowe... niejako programowo.

      Pan Żurek z KUL-u tylnom furtkom fprowadza polskiemu dzieciątku Lucyfera Pottera?! Wow, ale bendzie jatka! Dobrze, że Szacio uniesło makówę z trajektorii w opce kraje. Bo tu raczej pytają, co ono myśli o książkach i nawet są lektury ciężkim życiu homoseksualistów... a nie mu tłuką do głowy, że ma się jarać romantyczną dłużyzną, bo ona WIELKA jest.

      Hemmingway też był, panie, wielki, a został z niego jeno starszy pan z resztką marlina. Stetryczał. Książki się starzeją. Sądząc po przytaczanym w czasie wiadomej afery fragmencie "Kamieni na szaniec"... już nie zmęczyła bym, by mię cząsł styl, właśnie ten sam styl jarająco- romantyczno- nadęty. Ale są inne książki, co przetrwały próbę czasu.
      • m.maska Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 21:41
        W tym wieku wiele nam sie nie podobalo, dla jednych to najlepiej jakby te całki z programu wyjeli, dla mnie to bylo "Przedwiosnie", "Ludzie bezdomni" - ale po to, zeby wyszli ludzie "ogolnowyksztalceni" powinni jednak znac te "klasyke".
    • ave.duce Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 15:07
      Pan prof. Żurek w 2008 roku: ... są teksty, których nie wolno pominąć, ponieważ stanowią serce kultury polskiej, jak np. Pan Tadeusz, Wesele, Lalka ...

      ps. czy Sienkiewicz zostaje?
      pps. i tak Norwid jest the best ;)
      • izydor88 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 21:08
        Z doświadczeń własnych - Dziecko w trakcie lektury Krzyżaków natychmiast zauważyło,że - wszystkie czarne charaktery mają oczka kaprawe i spojrzenia plugawe.
        W przeciwieństwie do Naszych...
        • ave.duce Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 21:12
          I to się dla niektórych nie zmieniło do dnia dzisiejszego ;)
          • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 22:29
            Doczytałam Pezdę. No.

            F trakcie kariery widziałam zbyt wiele dziatek odbekujących tępo Mickiewicza na apelach i dotąd mnie mrozi. Ale sama leciałam obejrzeć jak pewien margines deklamuje wiersza, zupełnie z własnej woli, bo to był Bursa albowiem.
            Cudownym zwodem w Szacia karierze szkolnej, obebębnianej tym, co chciał powiedzieć taki jeden ze drugim Micek... było nagłe, niespodziewane częsienie ziemi spowodowane jednym wierszem Szymborskiej, sprytnie i zdradziecko w wypisach szkolnych umieszczonym. Zwodem i zwrotem. Bo dotychczasowe odbekiwanie Szacia fpędziło w maliny, bo najpierw spróbował odbekać Szymborską panią po znanej trajektoryi i ftedy ja żem się za głowę złapała i zażądałam przeczytania z tzw. zrozumieniem. I Szacio, kurna, zrozumiał. I kfitnie sobie radośnie, bo nagle do niego dotarło, że czytając poezję ma prawo rozumieć i czuć ją po swojemu, a tutejsza szkoła mu to wrażenie umacnia pracowicie i prozy tesz to dotyczy...

            Ja nie widzę problemu w gimnazjalistach czytających "Pana Tadeusza" z przyjemnością wielką. Ja widzę problem w rozwałkowywaniu go do wyrzygania.
            Jak pęwna panięka wyślipiła w liście lektur nadobowiązkowych w liceum "Mistrza i Małgorzatę" i zaproponowała, kretynka, żeby go PRZEROBIĆ... to ja zaczęłam wrzeszczeć i zamknęłam się dopiero, jak chór za mną zawrzasnął wraz tak agresywnie, że otrzymał zapewnienie o nieprzerabianiu, za chiny ludowe i za żadną cenę tej książki we szkole... na szmaty.

            Za to w IV klasie podstawówy jedna polonistka młoda i niedoświadczona opowiadała nam o lekturach na polonistyce i napomknęła o "Dekameronie" leciutko, z komętarzem, że śmieszny ale pieprzny i jest dla dorosłych,więc z tym poczekać musimy. Tego samego dnia zaczęłam lekturę i fkrótce fciągnęłam całego. Niejedyna.

            A dla mnie Szaciek jest indykatorem rzeczy nieśmiertelnych, a może skromniej: rzeczy, które nie umarły. "Kabaret" obejrzał z nami, potem fragmentami piosenek umajał swój tutejszy esej szkolny [bo tu się maniacko pisze eseje], a w ojczyźnie wykonał pokaz dla Gosia i oglondali z Gosiem jak zaklenci, zupełnie nie jak "Maraton Lotrowy".

            P.S. Norwid - debeściak. Dżis, jak ja żem wył w dzieciństfie "Bema pamięci rapsod żałosny", bo myślałem, że się tak nazywa. Fśród jękuf radości dorosłych różnicę skumałem. Na zafsze.
    • ploniekocica Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 21:50
      Ja to mam zdanie kompletnie niepopularne, że w gimnazjum to się powinno czytać to, co gimnazjalistów interesuje, żeby w ogóle przekonać ich, iż czytanie może byc fajne. A klasykę we fragmentach zapodawać jedynie, bo w całości i tak czytana nie będzie. Bo nie.
      Każda natomiast rzecz czytana z przymusu i pod rygorem klasówki z treści (a takie się jak najbardziej w polskich szkołach odbywają) zamiast zachwycać mierzi. I tyle.
      Jedno z moich dzieci czyta namiętnie niemal od urodzenia, z literaturą jest związany jeden z ukończonych przez nie kierunków, gusta literackie ma zboczone, bo np. kocha miłością namiętną Orzeszkową Elizę, a w gimnazjum całego pana Tadzia nie przeczytało. Potem oczywiście tak, ale nie jako lekturę szkolną.
      • al-szamanka Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 21:58
        No to się przyznam - nie mogłam strawić Pana Tadeusza.
        I mam tak do dzisiaj.
        Obowiązek czytania tej epopei uważałam za swoista katorgę.
        I mam tak do dzisiaj.
      • scoutek Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 12:01
        ploniekocica napisała:

        > Ja to mam zdanie kompletnie niepopularne, że w gimnazjum to się powinno czytać
        > to, co gimnazjalistów interesuje, żeby w ogóle przekonać ich, iż czytanie może
        > byc fajne. A klasykę we fragmentach zapodawać jedynie, bo w całości i tak czyta
        > na nie będzie. Bo nie.

        to rasssss
        a dwa to przecież mają w liceum "Pana Tadeusza" więc to nie tak, że on całkiem won
        myślę, że to lepsze niż dwa razy się do tego brać, bo i tak za którymś razem będzie po
        • scoutek Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 12:02
          łebkach
          ;)

          uciekło, sorry
    • runen Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 22:26
      różne, zawsze na ostatnią chwilę, i w nocy, czytane
      Tadziu nie zaszkodził
      • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 22:41
        motto:
        > Tadziu nie zaszkodził

        A ja zaszkodziłam pewnemu "poecie" z tomikiem, wabiąc go i fpuszczając z rozmysłem na obrzydliwy stołek odpowiedni jedynie dla gupich baranuf, jak był mi wyznał bezwstydnie, że niepotrzebnie wywalił całe pięć dyszek na "Panią Bovary". I zrobiłam to z sumieniem jak ta łza czyściutkim, albowiem jego wyznanie pozbawiło mnie fszelkich skrupułów, albowiem takiemu poecie NIC nie może zaszkodzić, a szczególnie stolec dla gupich baranuf.
    • man_sapiens Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 01.09.13, 22:36
      To była męka i to niezasłużona. Czytam i zawsze czytałem bardzo dużo a P.T. czytałem pod przymusem. Przymus był podwójny - szkolny rygor i domowy patriotyczno-bogojczyźniany obowiązek.
      Dziwaczny i niezrozumiały język, nieciekawa fabuła opisująca dawno przebrzmiałą historię. Większość przyszłych inżynierów, lekarzy czy ekonomistów jest przez takie obowiązkowe lektury skutecznie odzwyczajana od czytania beletrystyki. To niepotrzebne, przecież są stosy współczesnej literatury, z której oprócz żywego języka można się nauczyć duzo o świecie i ludziach. Niech gimnazjaliści zamiast "Pana Tadeusza" czytają choćby "Głód" (hm, ciekawe czemu mi akurat ta książka przyszła do głowy) albo "Buszującego w zbożu". A jeżeli koniecznie muszą czytać polską literaturę to choćby Mrożka, Lema.
      • sza.aliczek Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 13:31
        man_sapiens napisał:

        > To była męka i to niezasłużona. Czytam i zawsze czytałem bardzo dużo a P.T. cz
        > ytałem pod przymusem. Przymus był podwójny - szkolny rygor i domowy patriotyczn
        > o-bogojczyźniany obowiązek.
        > Dziwaczny i niezrozumiały język, nieciekawa fabuła opisująca dawno przebrzmiałą
        > historię.

        Owszem :) Bo to nie lektura dla dzieci w wieku 14 lat.
        Ale gdy się czyta PT w opracowaniu (przypisy i objaśnienia) Jana Nepomucena Millera z 1934r., może to być przyjemność. Aha! :) - i trzeba mieć więcej niż 15 lat :)
    • erte2 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 10:43
      "Pan Tadeusz" to są wyżyny literatury w porównaniu z "Trylogią" cz "Quo Vadis". Takich bzur jakie są tam zawarte to chyba nikt inny nie wymyślił; no, może niejaki Karol May. (próbowałem czytać i jedno, i drugie. Doczytać nie byłem w stanie).
      • gat45 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 11:04
        Nie nadeptuj na Trylogię, bo sobie zęby zezgrzytam do szczętu i uszkodzę. A nie chciałabym.
        To chyba najbardziej szkodliwe dzieło literackie tego "pierwszorzędnego trzeciorzędnego pisarza" jakim był Sienkiewicz. Reszta to pospolite gnioty, ale ta powieść przygodowa dokonała ogromnych spustoszeń w świadomości pokoleń Polaków. To bardzo niebezpieczna książka.

        O Aleksandrze Dumas ojcu mawiano, że w swoich powieściach gwałci historię. "Ale za to jakie piękne dzieci jej robię" - odparł niezmieszany autor.

        W polskich szkołach powinno się koniecznie uczyć szczegółowej historii Chmielewszczyzny oraz najazdu szwedzkiego. Żeby choć trochę te niebezpieczne uroki odczynić.

    • gat45 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 10:57
      Nie wiem.
      Od dziecka nie wysuwałam nosa z książek. I tak mi zostało. Teraz już wiem, że umknęły mi wtedy niektóre, co to przeczytane później już się nie dają wpleść we własną pajęczynę odniesień (dla mnie to był na przykład "Władca pierścieni" przeczytany duuuuuuuużo za późno). Ale jednocześnie za wcześnie przeczytałam sporą część światowej klasyki i musiałam powtarzać jako dorosły osobnik.
      I chyba to ostatnie zdanie jest najważniejsze. "Musiałam". Oczywiście był to imperatyw wewnętrzny, bo i niby kto by mi mógł narzucić powtórną lekturę np. całego Prousta ? No kto, ja się pytam ? Z całą stanowczością stwierdzam jednak, że Balzac czytany przez 13-latkę i 40-latkę to dwa różne dzieła.
      Ideałem oczywiście byłaby szkoła, która umiałaby dokonać implantu takiego imperatywu wewnętrznego i niech każdy czyta to, na co akurat ma ochotę w wieku x,y,z. Ale ideałów nie ma, więc dla wydania świadectwa ukończenia gimnazjum czy liceum trzabe wymagać jakiegoś minimum.
      Tak więc ugryzłam się w ogon, dalej nie wiem, jak się robić powinno i pozostaję w charakterze niejakiego Uroburosa. Dixi.
      • izydor88 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 13:17
        Mam podobnie:)
        Ale ja - rocznik 1956 - zaczytywałam się dużo wcześniej.
        Nie wiem już dlaczego,ale w liceum moim ulubionym pisarzem był Romain Rolland i pochłaniałam takie "cegły",jak "Jan Krzysztof" i "Dusza zaczarowana".
        Potem nastąpił czas Tomasza Manna.
        Marzyła mi się lekka gruźlica i pobyt w Davos:)
        Dziecko w czasie buntu młodzieńczego - głównie chyba przeciwko mnie - przestała czytać w ogóle i wyrzuciła ze swojego pokoju wszystkie książki.
        Bo - zdaniem jej ówczesnych koleżanek - na półkach powinny stać kryształy,albo maskotki.
        Dopiero w późniejszych klasach licealnych - polonistka przerabiała dokładnie tylko wiersze Wojtyły - poprosiła mnie o "coś do czytania".
        Poleciłam "Buszującego w zbożu" i chyba miałam nosa :)
        Potem z czytaniem nie było już problemu.
        • gat45 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 13:53
          Żadne wcześniej, żadne wcześniej...
          Ja o roczniku. Niech Cię ta czterdziestolatka przy Balzaku nie zmyli. To było jakiś czas temu :)
          • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 14:29
            A ja, choć nieco później, do dziś chodzę krokiem pewnej gruźliczki... z "Trzech towarzyszy". A z Rollanda pozostał mi na wieki niejaki pan Piekielny i sympatia dla słoni tudzież trzymania pod łóżkiem portretu Hitlera na czarną godzinę i niejakiego Breugnon.
            • gat45 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 14:34
              Pssssssssseprasssssssssssam okropnie, ale na pewno o Rollandzie mówisz ? Jeżeli tak, to ja mam braki w tym autorze, za to znam innego pana Piekielnego. Mój jest z Wilna i został przedstawiony zaocznie królowej angielskiej.
              • magdolot Romanistyka? 02.09.13, 16:58
                gat45 napisała:

                > Pssssssssseprasssssssssssam okropnie, ale na pewno o Rollandzie mówisz ? Jeżeli
                > tak, to ja mam braki w tym autorze, za to znam innego pana Piekielnego. Mój je
                > st z Wilna i został przedstawiony zaocznie królowej angielskiej.

                Susznie się żdżemuam, bo zaraz mi się na ową "romanistykę" oczko otforzyło. Romany piszące romany - zdradliwemi stworzeniami są. Wolę tego od Garkuf, niż tego co leży pod sosną, tfarz obrócił ku Hiszpanii i uszami Jan Krzysztof mu się wylewa. Jeno Breugnon był się obronił, reszta mu chyba w wonwozie poczezła Ron Cewal. A pod schodami, to leżał Aleksy. Jusz fszystko kumam, kum, kum.
                • ploniekocica Re: Romanistyka? 02.09.13, 17:38
                  Tego od Garkuf to ja szczególnie lubię jak występuje jako Emil.
                  Wewogle Emile są sympatyczne. Szczególnie ze Smalandii, co to nie miał garnka tylko wazę.
                  • magdolot Re: Romanistyka? 02.09.13, 19:11
                    Właśniem Szaciu opo, jak się zgarnia Gonkurty dwukrotnie i mu nowe dziurę w lekturze znalazłam i fkrótce ja sobie popaczę, jak Roman od Garkuf obżywa, bo póki co Szacio hamletyzuje.

                    A do wazy pogrzebacz. W tym roku w Bazie się zastanawialim, dokładnie na motywach, czy nie urządzić we kiblu stanowiska rzeźbiarskiego właśnie. Baza była także odtrutką na korpo trywialnie rżejące mniodek z asfodeli - byu taki, co sobie asfodela wykopał zajadle, a bulwę to on ma jak ta cholera i to są nie pszelefki, i potem go szmuglował przez wiele skłóconych granic, aby go dumnie zasadzić w ogródku. Swój chłop.
                    Z Emilem, to ja się nad wyraz utożsamiałam, choć do tej pory nie zostałam radnym. I z Lottą z ulicy Awanturników, lecz dopiero czytając ją Szaciu małemu odkryłam, że to genialna instrukcja dla rodziców. I z Pelem, co miał tylko osy.
                    Czy Wam coś mówi smakowita zbitka "Do balii z zaczarowanymi książętami!" ?
                    • ploniekocica Re: Romanistyka? 02.09.13, 19:29
                      Mię natchłaś, że muszę tego Emila od garnka z ajvarem podetknąc dziecku mojemu młodszemu, bo to mu akuratnie przypasuje do jego lektur z tezą społeczną, co to się w nich lubuje po okresie, że tylko pilipiuki, sapkowskie i inne takie były do przyjęcia. A zaczęło się fszystko od "Myszów i ludzi", co to opłakane były straszliwie przez dziecko metr dziewięćdziesiąt juz mające. Niech no dziecko tylko z tej Drakulolandii wróci zaraz mu garnek z ajvarem i panią Różą (ale niedajbuk od Oskara ale od Momo) zaserwuję. Ha!
                      • magdolot Re: Romanistyka? 02.09.13, 22:56
                        No to będą bliźniakami. Ha!
                        -----------------------------------------------
                        Do balii z zaczarowanymi książętami! - wyrzekła mściwie moja ulubiona Tjorven na widok jednego pana, co się jej był naraził. A fcześniej go mściwie ucałowała. A fcześniej, to altruistycznie całowała żabę na księcia dla Malin i żaba fskoczyła do łódki, a wyszedł z niej ów pan i zaraz zaczął był latać za Malin...

                        I troszku się boję se kupić "My z wyspy Saltkraakan", bo znam i mam w kartkach do cna zaczytane "Dlaczego kąpiesz się w spodniach, wujku?" i się obawiam, że to nie tylko tytuł, bo tytuł łyknę, ale całkiem nowe tłumaczenie może być... I że to może być podobna tragedia, jak z odzyskaniem po latach "Małomównego i rodziny", kiedy ze fstrętem odkryłam, że w międzyczasie ten Musierowicz się zrobił śfiętoszkiem i wywalił ze szczętem moją ulubioną scenę wylewania herbatki na eb grymaszącej Peleryniarzównie przez niejaką Rzodkiewcię. Którą to scenę z powodzeniem mój tata wielokrotnie powtarzał z różnymi grymaszącymi dziećmi, pytając nad wyraz upszejmie, czy jednak zjedzą/wypiją, czy ma im to wywalić/wylać na eb? A one paczyły, paczyły, niedowierzającymi oczkami jak talerzyki, ale na fszelki wypadek opróżniały co trzeba...

                        A teraz pono śfiętoszkowaty Musierowicz się dostał na listę lektur wygryzając samego Wallenroda, albo cuś takiego! Nie dziwi nic.
                        • ploniekocica Re: Romanistyka? 02.09.13, 23:30
                          Ja mam z dzieciństwa dzieci mych nas na wyspie i chociaż miałam w swym dziecięctwie wujka w spodniach to nie pamiętam różnic więc może nie są drastyczne, ha?
                          Małomównego w dzieciństwie nie znałam i znam tylko wersję nową. Natomiast Musierowicz w postaci Kłamczuchy była w lekturze mojego dziecka młodszego juz.
                          • ploniekocica Re: Romanistyka? 02.09.13, 23:38
                            Scenę z wywalaniem bodajże śniadania na głowę pamietam natomiast z dzieciństwa z "Kochanych maleństw", którą to ojciec mój czytał mi fragmentami, bo podobno cała ksiązka "była o dzieciach, ale nie dla dzieci".
                            Tak w ogóle to "Hobbita" zaczął mi ojciec czytać jak miałam ze trzy lata, a jak skończył to zaczął "Władcę" i czytywał mi od hobbita do powrotu na głos chyba aż do ósmej klasy w ramach rytuału rodzinnego. Tak, że nie mogłam polubić, a nawet przeczytać w całości trylogii! Smak bogoojczyźniany się mię zepsuł.
                            • magdolot Re: Romanistyka? 03.09.13, 23:53
                              Taty bywają nad wyraz poczebne!
                              Moją ulubioną bajeczką na dobranoc w zamierzchłym dziecięctfie była bajeczka "O destylacji ropy naftowej", autorstwa mojego taty i jej żądałam do spania regularnie i w owych czasach fszyściutkie frakcje wyśpiewać umiałam.
                              We drugiej klasie skończono mi czytywać, bom sam się zapierał. Załatwiono mnie czterema tomami Muminków, z których odczytano mi pierwszy rozdział i zapowiedziano, że jak chcę się dowiedzieć co było dalej, to mam sobie sama, samiutka... Tolkiena dorwalim później, ale tato zmachał przepiękną mapę Śródziemia, na papierze milimetrowym i polakierowaną. Z biegiem lat lakier zlazł wraz z malunkiem tforząc kruchutki przezroczysty pergamin - znaczy lakier fciągnąl malunek na siebie i został pergaminem, że hej.

                              Stałym fragmentem gry za to było zdybywanie ojca wijącego się nad lekturą i żądanie odczytania zabawnego fragmentu. Tak żem zakarbowała sobie "Cyberiadę" raz a dobrze, na wieki oraz Hrabala i "Śniadanie mistrzów". Jak dziś pamiętam, był to szkic opowiadania Kilgore Trouta o Zogu, który wpadł na werandę popierdując i stepując, by ostrzec mieszkańców przed pożarem i pan domu rozwalił mu głowę kijem golfowym.
                              Skądinąd to śfietna ilustracja do pewnej notki naszej zaprzyjaźnionej [hmmm] blogerki ex-trzykropkowej, tej o trudności porozumiewania się w społeczeństwie konsumpcyjnym. Nieocurantom dodawam, że Zog był mieszkańcem opcej planety, przyleconym na Ziemię f celu uszczęśliwienia luckości i porozumiewał się jak potrafił.

                              Po filmie ze Olbrychskim, żeśmy się, małe siksy, masowo za małpowanie Oleńki zabrały, a ja nawet za "Trylogię", ale też po Tolkienie mi nie weszła, albo już w gimnazjum byłam na nią za stara? Sorko, już przed gimnazjim, bo "Potop" mnie dorwał w V klasie. A może byłam zbyt cynicznym dzieckiem? Nie. Sara Crewe [fuj, apage satanas!] mi dalej fchodziła... Więc może już wtedy byłam ci ja lemingiem obmierzłym?

                              Znaczy czytałam i nawet Quo Vadis f tym wieku, ale poza straszliwem uczuciem obrzydzenia na widok zbitki "objęło ją bezwłose ramię Marka Winicjusza" [brrr, łeee!], niewiele pamiętam. Za to jak słyszę "Quo Vadis", to wylatuje na mnie owo bezwłose ramię, sztuka jedna, obejmujące znienacka [asz tu nagle!], lecz oderwane od ciała, choć wiadomo mi, ale raczej skądinąd, raczej intuicyjnie, że przynależne do Marka Winicjusza - no, Pawłow, horror i raczej ohyda - a reszty Marka Winicjusza dokumentnie brak...
                              • ploniekocica Re: Romanistyka? 04.09.13, 08:44
                                Mnie chyba nie czytano niczego poza Tolkienem. W każdym razie rodzice, bo czytającej mi cokolwiek matki nie przypominam sobie, a ojcu i mnie wystarczał Tolkien. Sama czytałam chyba od zawsze i nie dość, że w domu było sporo ksiązek to moja rodzona babcia pracowała w bibliotece. Ona też mi czytywała O! to pamiętam. Na przykład pamiętam jak mi czytała opowiadania dla dzieci Dąbrowskiej i ja nie ryczałam nad Jankiem umierającym na dyfteryt, ale nad psem, co go z powodu wścieklizny uspić musieli. Jesssu, jak ryczałam straszliwie. I jeszcze pamiętam, że mi "Cudowna podróż" babcia czytała. A ojciec mi czytywał Tolkiena długo i namiętnie, bo taki był rytuał tolkienowski nasz. I jeszcze pisywał do mnie tolkienowskie listy i robił mi z Tolkiena konkursy najrozmaitsze.
                                A z Mićkiewiczem mam traumę związaną, a mianowicie z cholernymi budrysami. Rodzice tak raz na miesiąc jeżdzili do wujostwa mieszkającego na Śląsku, a właściwie w Zagłębiu. W celach towarzyskich a głównie brydżowych. Mieli oni dwóch synów dobrych kilka lat ode mnie starszych i ci synowie musieli recytować (najpierw przez parę lat starszy, a potem mlodszy) "Trzech Budrysów" przed kolacją. A potem wuj się uwziął na mnie i mnie kazał owych nieszczęśników męczyć. Nie byłam bynajmniej dziecięciem nieśmiałym, ale tego nienawidziłam. Nienawidziłam wuja, budrysów, tych wyjazdów, wszystkiego. I nawet dwie rozzpieszczające mnie tam stęsknione za małą dziewczynką ciotki nie pomagały. Do tej pory pamiętam te cholerne burki i te cholerne laszki kochanki (nie wiedziałam co to są burki i laszki oczywiście) i do tej pory mam traumę. Wuj umarł kilka lat temu i włąściwie do końca życie go nie polubiłam, zawsze mi się te kubły bursztynu odbijały.
                                • magdolot Re: Romanistyka? 04.09.13, 13:29
                                  Ryczenie nad psami z autopsji znam. Najbardziej traumatyczną kinową projekcją w moim cielęcym życiu było "101 dalmatyńczyków". Młodego Gata trza było pono z "Wojny i pokoju" wyprowadzić, bo się nad psem łzami zalał, a armia francuska zamarzająca mu dokumentnie wisiała. Mnie na filmach wojennych śfięcie oburzało mordowanie koni w tych gupkowatych bitfach i dobrze, że ten gupi Spielberg "War horsa" zrobił ja jusz byłam duża, bo jak byłam mała, bym kino zdemolowała.

                                  Wuj podfur. Nie dziwota - brydżysta! Mój patriarcha nigdy mi nie wybaczył, żem się narodziła dziefczynką i PRZEZE MNIE szczeźnie fspaniałe rodowe nazwisko. Na szczęście mój tatuś mnie chciał i mu to gupie naźwisko wisiało.

                                  A mnie Micek zrobił w konia tym zwierzem Alpucharym, co miał na drugie Almanzor. Mamusia mi dzieckiem śpiewała to i ja żem se zwierza lubiła, a tu TAKIE chamstwo!
    • widz102 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 14:36
      Nie będę tu wklejać emocjonalnego kawałka, który już wcześniej w swem z gruntu indywidualnem ;) czyli blogopodobnym KWL zamieściłem, ale powtórzę - im szybciej ideologia umieszczona w "Panu Tadeuszu" zostanie przez Polaków zapomniana, tym dla Polski i Polaków lepiej. I chrzanić świerzop bursztynowy z góry na dół i pod górkę tyż!
      A kto zechce - sam "PT" przeczyta, jako i ja to uczyniłem jeszcze w podstawówce, skutecznie skuszony satyryczną rysunkową tylną okładką pocketowego "Magazynu Polskiego" z lat 60 bodajże. Do tego stopnia skutecznie, żem na tę Litwę wracał potem po wielekroć.
      Jak już do czegoś młódź gimnazjalną zmuszać - to niechże se obejrzą Wajdę, walną wierszem fragment o zajeździe (zwłaszcza z arcypolskim, a raczej arcypolackim "My z synowcem na czele i jakoś to będzie") a potem pogadają o postawach - czy aby na pewno przydatne nowoczesnym Polakom są. I tyle.

      Zaś tezy podstaw programowych Żurka wydają mi się sensowne, i to nawet bardzo.
      Uważam, że nieważne jak zachęcimy uczniów gimnazjalnych do CZYTANIA W OGÓLE, byle skutecznie. Bo 5 pozycji obowiązkowych rocznie to dziś niestety uzus także nieobowiązkowy dla tychże.
      • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 23:34
        > Nie będę tu wklejać emocjonalnego kawałka, który już wcześniej w swem z gruntu
        > indywidualnem ;) czyli blogopodobnym KWL zamieściłem...

        Chłodziarka do wina Miele KWL 4912 Sged z Systemem DynaCool ?!
        Dobra. Obejdzie się! Chlip, śląp.
        Idę ryć miemca.
        [Ja białe, czyli: ich weiss.]
    • ploniekocica Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 17:40
      A tak wewogle to podobno kaczka jest. Dziennikarska.

      PS oftopiczny z pytajnikiem.
      W jakim biurze pracują Donald i Kaczka?
    • olga_w_ogrodzie Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 18:31
      na innym portalu już nie do zniesienia ta gadka.
      wyborcy PO, że nic takiego albo że po co Pan Tadeusz.
      IMO, niektórzy mówią tak, bo są wyborcami PO właśnie.
      jedna wyborczyni się wzburzyła, że zastępują Musierowiczową Mickiewicza, a jak posłanka PO pouczyła ją, to już cicho była.
      a jakiś POwiec nawet rzecze, że taki PT plus Trylogia sprawiły, że się "rozpleniła patriotyczna zaraza prawicowa."
      z kolei dziennikarz pewien linkuje podstawy programowe zalecane za czasów PiS i tam w gimnazjum PT jest we fragmentach tylko.
      lecz teraz i we fragmentach nie ma być go.
      czytam w jednym miejscu, iż niby nie ma czego żałować, bo będzie w liceum,
      lecz, że wszak nie każdy gimnazjalista znajdzie się w liceum.
      podaję ten argument, a posłanka PO mówi, że we wszystkich ponadgimnazjalnych będzie,
      że zależy od polonisty czy fragmenty choć w gimnazjum wprowadzi, a w ogóle nie krytykować mamy.
      wcale nigdzie nie mogę doczytać, że ma rację ona i we wszystkich ponadgimnazjalnych będzie całość PT.
      no to mne ch... olera strzela, bo do diaska - że głosowałam ostatnio na PO, to już mam klaskać zawsze wszystkiemu ?

      a z drugiej strony jeszcze piękniej - jeden prawicowiec narodowy tak :

      The german jews gouverment of today Poland banned the greatest Polish poet A.Mickiewicz from school Who was A.M info-poland.buffalo.edu/classroom/mickiewicz/grol.html

      ja lubiłam zawsze Pana Tadeusza i sobie doń wracałam.
      Sienkiewicza też lubię.
      a z tych różnych klasykowatych lektur najbardziej "Chłopów" i "Noce i dnie".

      z Panem Tadeuszem, to uważam, iż powinny być fragmenty w gimnazjum - coś jakby przygotowanie.
      a całość w szkołach ponadgimnazjalnych.
      się mi zdaje, ze posłanka ta nie ma racji i PT ma być w liceum ale w ponadgimnazjalnych
      innych niekoniecznie.
      /może się mylę - nie mogę otworzyć tych stron, com linkowała z podstawami programowymi autorstwa pana Żurka./
      • ploniekocica Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 18:41
        ostatnie zmiany na liście lektur MEN wprowadziło w 2008 r. W sprawie lektur w ciągu tych wakacji nie zdarzyło się nic nowego. Nie ma też żadnych planów zmian w rozpoczynającym się roku szkolnym.
        • dzidzia_bojowa Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 20:59
          Za moich szkolnych czasów nie było lepszego sposobu by zachęcić do czytania czegoś jak do tego zniechęcać albo wręcz zabraniać. Nie miałam szczęścia do polonistów ale miałam szczęście do przyjaciół. Obracałam się w mocno zblazowanym towarzystwie, które jednak za punkt honoru stawiało sobie zapoznać się z twórczością Kafki, Witkacego, Manna. Pamiętam wieczory podczas których prześcigano się w cytowaniu dużych fragmentów 622 upadków Bunga. Popijaliśmy wtedy w dużych ilościach najtańsze wina i inne podłe alkohole żeby jak najlepiej się wczuć w to "co autor miał na myśli". Albo Gombrowicz. W szkole potraktowany marginalnie w formie ciekawostki, przez nas został przeczytany i omówiony oraz uwielbiony.
          Czy ktoś z Was przeczytał "Ulissesa"? Tak z ciekawości pytam...

          Wracając do listy lektur. Trylogię przeczytałam w całości w wieku lat 10 i nie wydaje mi się by wypaczyła mój światopogląd. Już jako dziesięcioletnia gówniara rozumiałam, że coś tu jest mocno nie tak Potem zrozumiałam co. Z Pana Tadeusza czytałam jedynie fragmenty. Najfajniejszy wątek to ten z Telimeną i Tadeuszem. Wyobraźnia mocno pracowała:)) Reszta- nudy. Jako dobra uczennica nauczyłam się na pamięć fragmentu o polowaniu, Wojskim i jego krętym oraz cętkowanym rogu. Dano nam wybór: albo inwokacja albo polowanie. Polowanie było znośniejsze.
          Natomiast "Lalkę" czytałam, czytam i czytać będę jeszcze nie raz. Lubię tę powieść, tak mam. Za to serdecznie nie znoszę "Nad Niemnem".
          Do czego zmierzam. Idealnie by było aby zostawić młodzieży szkolnej wolną rękę delikatnie tylko sugerując, podpowiadając lub podsuwając ale bez przymusu. Najważniejsze żeby czytali, żeby chcieli czytać. Pytanie tylko czy potępiać czytanie szmir typu rozlewisko czy inne grochole. Tego już nie wiem bo nie jestem specem od tego jak wyrobić w czytelniku/słuchaczu dobry smak( muzyki to też dotyczy bo tak obok tematu- miałam kiedyś znajomego, który wydawał mi się wybitnie inteligentny do momentu aż przyznał się do podziwiania tekstów i muzyki niejakiego Szymona Wydry, heh).
          • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 02.09.13, 23:13
            Nie całego i za późno. Została mi "smarkówa".
            Za późno, bo nie miałam jak się odeżreć cytatem z pana Blooma dwóm irlandzkim dziadom. Zaproszono nas na Christmasa i ostrzeżono, że tam będą dwa dziady, co mówio z Cork akcentem i pocieszono, że gospodarze też ich za bardzo nie rozumieją i że te dziady z pewnością nie będą nalegały na żadną odpowiedź, szczególnie, jak się pytania nie zrozumi. Ha, ha. To właśnie te dziady mię zapytały przy śfięcie, dlaczego my, Polacy, jesteśmy takimi cholernymi antysemitami?! I na dodatek wyraźnie czekały na odpowiedź, a ja na dodatek niestety pytanie zrozumiałam.
            Wybrnęłam dzięki świeżej lekturze "Angela's ashes" niedelikatnym przypomnieniem dziadom, że ich rodacy śpiewali dziękczynne pieśni na cześć pana Hitlera.
            Bym znała Ulissesa, bym pojechała Bloomem - Dlaczego my, Irlandczycy, nie jesteśmy antysemitami? Bo dawno żeśmy swoich Żydów wywalili! - jakoś tak to szło. Skądinąd pan Bloom był semitą, więc prosz mi tu nie imputować, bo sarkastycznie cytuję ja jego sarkazm, a czcionki dalej brak.
        • olga_w_ogrodzie Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 03.09.13, 00:13
          za PiSu było wywalenie z gimnazjum i zostawienie fragmentów :

          bip.men.gov.pl/men_bip/akty_prawne/rozporzadzenie_03072007.pdf
          za PO wywalenie fragmentów też.

          to akurat dla mnie szczegół za kogo co.
          idzie o to, że w ogóle.
          wielu nie żal.
          ja wśród tych, którym żal.
          • ploniekocica Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 03.09.13, 00:30
            To nie ważne czy za PiS, czy za PO, ale ostatnie zmiany w 2008 to dlaczego afera teraz? Czemu te dyskusje się nie odbywały lat temu pięć?
            Ktoś coś rzuci w necie albo w jakiejś gazecie i się odbywa rwanie szat, mimo że to dawno albo nieprawda?
            Pięc lat temu Ci żal nie było czy po prostu miałaś to de facto w nosie do czasu aż ktoś Cię poinformował zresztą mało precyzyjnie?
            Przepraszam za sarkazm, ale wkurza mnie do bólu jak się ludzie dają pismakom najrozmaitszym wkręcać. A oni codziennie nową ogólnonarodową aferę zmyślają.
            • olga_w_ogrodzie Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 03.09.13, 00:37
              jak miało mi być żal, skoro nie wiedziałam.
              teraz wiem i ma prawo mi żal być.
              i nic nie zmienia tego fakt, kiedy to było.

              o śmierci dwóch bliskich mi Osób dowiedziałam się długo po.
              i też było mi żal.
              jakie znaczenie ma kiedy ?
            • ploniekocica Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 03.09.13, 00:46
              I jeszcze - ci wszyscy oburzeni niech skłonią swoje dzieci, wnuki, rodzeństwo, kolegów, aby rzeczonego PT przeczytali, albo jeszcze lepiej niech im go przeczytają na głos. 99% moich oczytanych mocno znajomych z różnych pokoleń wyniosło zamiłowania czytelnicze z domu, ewentualnie z kręgu przyjaciół albo jeszcze "ewentualniej"od świetnego polonisty, a nie z listy lektur obowiązkowych. Ja przed dwudziestym piątym rokiem życia przeczytałam "wszystkie ksiązki" ale niekoniecznie wszystkie lektury szkolne. Niektórym nie dałam rady.

              Mnie się tam zdecydownie bardziej podoba Oniegin od pana Tadzia.
              • magdolot Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 04.09.13, 00:12
                > Mnie się tam zdecydownie bardziej podoba Oniegin od pana Tadzia.

                Tu wyuazi obmierzue szyduo ze worka? Ja się przeprosiłam z językiem rosyjskim za pomocą oryginalnego fragmentu tego Gienka, bo Timurem i jego drużyną na kółkach nie dawałam rusyfikować się i nawet Murziłką... asz tu nagle!... do mnie dotarło, że to piękny język i niczemu nie winny. Teraz usiłuję zrobić to samo z niemieckim i chyba na następnej lekcji zapytam mojego Kaja, jak słowo "Schreibtisch" wymówiłby Goethe, bo skoro ja umię tylko jak naziści, to się muszę przeuczyć... By mi zaprezętował, nie? Zamias krytykować. F końcu je wymawiając Schreibtischa nie zaplułam, więc o co te brąchy, psiakreff?!

                A na obronę Puszkina można spokojnie rzec, że on by z pewnością nie napisał eposu o prezesie, albowiem "Konik garbusek" prezesa nie przypomina ANI TROSZECZKĘ!
                • gat45 Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 04.09.13, 07:30
                  No i z Gienka niejaki Czajkowski Piet'ka zrobił jadną z moich najulubieńszych oper, czego o Panu Tadeuszu rzec nie można. O !
    • ave.duce "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałby 03.09.13, 12:19
      ... epos o prezesie"
      • magdolot Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 04.09.13, 13:46
        Idzie prezes po lesie, a w worku piasek niesie.
        Niesie piasek smoleński, któren będzie zwycienski.
        Prezes nim sypnie w oczy i fszystkich zauroczy.
        Z oczuf im spadnie łuska i szypko zwolnią Thuska!
        • ploniekocica Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 04.09.13, 13:57
          magdolot napisała:

          > Idzie prezes po lesie, a w worku piasek niesie.
          > Niesie piasek smoleński, któren będzie zwycienski.
          > Prezes nim sypnie w oczy i fszystkich zauroczy.
          > Z oczuf im spadnie łuska i szypko zwolnią Thuska!

          Jakie zwolnią, jakie zwolnią? W kazamaty wtrącą, powieszą, końmi włóczyć każą, kołem łamać, a na końcu na pal nabiją jak Tuchajbejowicza. I będzie Tusek słupnik o!
          • ploniekocica łomatko 04.09.13, 15:26
            Tuhajbejowicza chyba, cza było Sienkiewicza czytać, a nie Tolkiena :(((
            • dzidzia_bojowa Re: łomatko 04.09.13, 16:47
              Albo jako pana Andrzeja Kmicica boki przypalane będą:)
              Jakby tak dobrze poszukać to w Trylogii mnóstwo inspiracji sadystycznych znaleźć można. Aleć tam! Nawet szukać za bardzo nie trzeba. W każdym rozdziale znajdzie się coś odpowiedniego.
              • magdolot Re: łomatko 04.09.13, 18:45
                A z czernią, to se dopiero wyprawiać można cosiężywniepodoba, jak się szlachcicem jest, bo czerń to nieludzie. Fięc taki pan Braun se mug będzie patriotycznie szlachtować, bo on szlachetny jess i nawet monarchista jak uza czysta, więc weźnie sobie uzi, rąk se nie zapaskuzi, a nam, lemingom, RIP?

                Ostatnia nadzieja we Truusiii...
        • ave.duce Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 04.09.13, 20:50
          magdolot napisała:

          > Idzie prezes po lesie, a w worku piasek niesie.
          > Niesie piasek smoleński, któren będzie zwycienski.
          > Prezes nim sypnie w oczy i fszystkich zauroczy.
          > Z oczuf im spadnie łuska i szypko zwolnią Thuska!

          Idzie prezes lasem, borem, potrząsając drugim worem.
          Z ócz mu spadła wreszcie łuska -
          Niesie w worze... kogo? Thuska!
          Idzie prezes lasem, borem, pomalskuje mniam! ozorem.
          Oblizuje się na myśl, że zje Thuska jeszcze dziś!
          • magdolot Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 04.09.13, 21:41
            > > Idzie prezes po lesie, a w worku piasek niesie.
            > > Niesie piasek smoleński, któren będzie zwycienski.
            > > Prezes nim sypnie w oczy i fszystkich zauroczy.
            > > Z oczuf im spadnie łuska i szypko zwolnią Thuska!
            >
            > Idzie prezes lasem, borem, potrząsając drugim worem.
            > Z ócz mu spadła wreszcie łuska -
            > Niesie w worze... kogo? Thuska!
            > Idzie prezes lasem, borem, pomalskuje mniam! ozorem.
            > Oblizuje się na myśl, że zje Thuska jeszcze dziś!

            Idzie prezes przez pokrzywy wydłubując łosie z grzywy.
            Coś go chyba kręci w nosie, bo co kichnie - nowe łosie!
            Łosi tabun rośnie w siłę, będą roznosiły kiłę.
            Thusk jeszcze nie siedzi i strasznie się biedzi,
            bo prezes uśmiech ma krzywy...

            Uff, jeszcze tylko 10 ksiong!
            • damakier1 Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 04.09.13, 22:56
              Idzie prezes borem, lasem, wymachując swym lampasem (???).
              Wór na plecach prezes taszczy,
              A we worze Thusku wrzaszczy.
              Głośno aż się echo niesie, wrzaszczy wypuść mnie prezesie!
              Ale próżne wrzaski Thuska, nikt go z wora nie wyłuska.

              /dzieło zbiorowe: damakier and erte/
              • magdolot Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 05.09.13, 01:40
                A teras pszerywnik na inną melodię:

                Bieży prezes ścieżką krzywą pełen myśli zuych,
                nie pożyczył mu na piwo Rydzyk ani NIK.
                Ryje prezes w Thuskolandii, kondominium miesi,
                Kopie dołki pod Putinem, folwark sobie kleci.

                Łam, dadadam, cie dziadu mam, mam cie w poważaniu.
                Znasz się ty na polityce jak dupa na sraniu...

                Liczy Thusek wór srebrnikuf, liże pienty Merkel,
                jes zapszańcem ufsteczninym, że nie można więcej.
                Siedzi sobie w kancelarii, tyłkiem się rozpiera,
                a prezesa w jego chatce trzęsie znuf cholera.

                Łam, dadadam, cie dziadu mam, mam cię w poważaniu...

                Nagle przystanęli obaj w odległości piędzi,
                paczą, a tu dojna krowa na postronku rzęzi.
                Dojna krowa, Europa, wylazła spod byka,
                Thuska liznęła ozorem, na prezesa fika!

                Ja ci krowo wnet pokażę - zatupał prezesik -
                wezwę Antka z pawim piórem, Antek ma notesik!
                Zaraz on dowiedzie śmiało żeś taka, owaka,
                żeś podnóżkiem dla Czarnucha, Putina sobaka!

                Już psychuszki zakazane, co teraz poczniemy?
                - spytał Thusek Bul-Komora. - My go chyba zjemy.
                - odrzekł Komor bohatersko - Jak się go popieprzy,
                to dyspepsja murowana, lecz świat będzie lepszy.

                - Prezes zdrowo popieprzony, Antek jeszcze bardziej -
                odrzekł Thusek strasznie hardo, że nie można hardziej.
                - Ale wspólnie, dla Ojczyzny lubej ratowania
                wpierdolimy ich z marchewką i Dziadkiem przy saniach!

                Dziadek na to powstał ze sań i przeprosił panie
                potem podszedł do prezesa i go kopnął w sranie.
                - Idź, prezesie do Sławoja, on ci skleci budę.
                Możesz szczekać tam z łańcucha: "Dziadek woli rude!"

                Przerywnik muzyczny był, to czas na jeszcze 9 ksiąg...

                Sorko za formę i treść żołądkową, alem pierfsze księgę napisała przed wielogodzinnym spotkaniem z kobietą o potfornej mentalności, w dodatku rodzimej, drugą: dogorywając po, a przerywnik muzyczny miast dyjalogu ze sprzedawaniem sprzętów biurowych, kiedym zmaściła argument: "Das ist really billig, zum Teuffel, und nicht kaputt!"
                • magdolot Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 05.09.13, 01:44
                  Errata:
                  W czwartej linijce ma być:
                  Kopie dołki pod Putinem, śfiński folwark kleci.
                  Tak to jess się nie pszespać, no fszystko umyka...
                  • widz102 Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 06.09.13, 13:23
                    Jak wszyscy to wszyscy :D.
                    Mam nadzieję że A.Waligórski da mi copyright na postać Dreptaka;)

                    Chodaki Dreptaka

                    Zakopali pod jaworem wór obligacyi
                    Thusek z swym windykatorem, Vincentem z Anglii
                    No to teraz hulaj dusza, będzie na wybory,
                    patrzaj, luby mój Vincencie – prezes cały chory.

                    Sam za długo się polenił z OFE rąbać kasę,
                    Przez co teraz my som pany, a on jest bindasem
                    Starczy na kiełbasy góry, na grochówki morze
                    No i nawet na plakaty. Z nami, co daj Boże.

                    Nim przejdziemy do historii, nikt nam nie podskoczy
                    Konstytucję ujeździmy, szczodrze mydląc oczy
                    I tak pięknie se marzyli, planów mając kupę
                    Ale nadszedł na to Dreptak i kopnął ich w dupę.

                    Kopnął nawet bez witania, potem się odwrócił
                    Wór z mamoną wziął na plecy i do dom powrócił
                    A swej żonie tak powiedział: gdy prezes spróbuje,
                    To go kopnę osiem razy, dopiero poczuje.

                    A jak znów ktoś na mą kasę zamach zrobić zechce
                    Kosę na sztorc wnet osadzę i go nią połechcę.
                    Żona w krzyki: mój Dreptaku, po co eskalacja?
                    Patrz, tu piwo zimne stoi, a tu twa kolacja

                    Pojedz, wypij, pobiesiaduj, ochłoń, po co psocisz?
                    I już ich nie poniewieraj, bo się jeszcze spocisz.
                    Dreptak sutą zjadł golonkę, walnął też pół basa,
                    Potem mile się uśmiechnął i popuścił pasa

                    A swej żonie zatroskanej w takie słowa rzecze:
                    Święta racja, elekcyja przeca nie uciecze.
                    I pogłaskał w zamyśleniu chodak srodze kuty
                    Wniosek: ZANIM lud obedrzesz, zdejm ludowi buty.
                    • widz102 Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 06.09.13, 13:27
                      Jak się już spotkamy na tym niebieskim piwie, rzecz jasna;)
                      • magdolot Re: "Mickiewicz, gdyby żył, byłby w PiS, napisałb 06.09.13, 20:58
                        Nareszcie dość sprowokowan mym profanowaniem tej ezji! I sprawiedliwość we państwie ktuś zaprowadził nareszcie. Ja tesz, się nie chfaląc, kryzys gospodarczy zażegnałam właśnie sprawdzonym od wieków sposobem. I FCALE nie odwalałam.

                        I mam pytanie o łeż to, czy prawda:
                        Ktoś mię niegdyś w dziecięctwie... wujek gugiel potfierdził! "soczewica koło miele młyn" to prawda nie łeż, haha!
    • panidemonka Re: O Panu Tadeuszu z gimnazjum precz wygnanym 06.09.13, 21:54
      olga_w_ogrodzie napisała:

      Dyskusję pojmuję, nawet rozumiem-z powodu posługi.
      Mój Ojciec jeśli potrzebował od nas, zwłaszcza ode mnie ponadobowiązkowych "posług" to w ro0zliczniu obiecywał recytację "Pana Tadeusza" do księgi, przy której nie usnę. Chętnie podejmowałam się tych "posług" w zamian za słuchanie. Do dziś mam sentyment.
      Nawet nie o treść Ksiąg mi chodzi, ale o rym, rytm i melodię.









      > przeprowadziłam wielką dyskusję n/t usunięcia "Pana Tadeusza" z listy lektur w
      > gimnazjum.
      > co ciekawe, młode chłopaki nawet, parę lat po maturze ledwo, zeznały, iż czytał
      > y "Pana Tadeusza" w gimnazjum z woli własnej i się podobał im, a decyzji o usun
      > ięciu nie pojmują jako i ja.
      >
      > oraz posłanka jedna mi wyjawiła, że ponoć za wszystkim tym kryją się podstawy p
      > rogramowe j. polskiego przygotowane przez pana Żurka z KULu.
      > i se je znalazłam, ale, nie wiedzieć czemu, nie mogę ja ich otworzyć na tym kom
      > puterze co go mam pożyczonego.
      > tu są : www.kul.pl/art_24587.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka