Dodaj do ulubionych

jeszcze o gender

14.01.14, 12:23
miałam wczoraj takie przeżycie i takie refleksje:

jak wiecie z wątku forumowo filmowo byłam w kinie a potem poszliśmy aby coś zjeść
obgadawliśmy film (o którym w blogu), zjedliśmy niezłe jedzenie w bardzo sympatycznej knajpce z sympatyczną obsługą i poprosiliśmy o rachunek
pani podała rachunek i terminal jedynemu obecnemu przy stoliku mężczyźnie
no właśnie
to jest najlepszy dowód na stereotyp damsko-męski i myślenie, że jak przy stoliku siedzi facet to on stawia


taka właśnie refleksja genderowa mi wczoraj przyszła do głowy
Obserwuj wątek
    • mariner4 Fakt. 14.01.14, 15:06
      Ja bym nie przełknął, gdyby mi kobieta stawiała.
      To jest silniejsze ode mnie. I już chyba taki umrę.
      Tak jak bym nie potrafił żyć utrzymywany przez kobietę.
      Czy to tylko wychowanie? Może tak, ale to chyba setki tysięcy lat wychowywania, a nie sprawa jednego pokolenia.
      M.
      • scoutek Re: Fakt. 14.01.14, 18:28

        mariner4 napisał:

        > Ja bym nie przełknął, gdyby mi kobieta stawiała.

        chciałam ci odpowiedzieć sytuacją z życia, ale mi się odechciało, bo i tak zbyt wiele tu dziś napisałeś
        o takich jak ty myślę - męski szowinista
        szkoda, bo sądziłam, że myślisz
        • mariner4 Fizyka 14.01.14, 18:30
          Akcja = reakcja.
          M.
        • man_sapiens Re: Fakt. 14.01.14, 20:25
          Dlaczego zaraz szowinista? Mariner to (zapewne) porządny, normalny facet, żaden macho czy męski szowinista. Tak samo jak wszystkim mężczyznom z naszego pokolenia (jakoś zakładam, że nie ma on już 30 lat...) od najmłodszemu wbijano mu do głowy, że nie ma większej hańby dla mężczyzny niż przyjęcie od kobiety pieniędzy w darze czy nawet pożyczce (a także w ogóle dopuszczenie do tego, żeby sama decydowała o swoim życiu, a to przecież takie bezbronne, słabe i niedoświadczone istoty, które my, mężczyźni musimy ochraniać i utrzymywać). Stąd wynikało m.in., że facet, jeżeli nie chce być okryty infamią, musi przy każdej okazji restauracyjno/kawiarnianej płacić za kobietę, inaczej straci twarz, honor i męskość. Lata takiej impregnacji zadziałały.
          Tej okrutnej indoktrynacji nie dokonywali na nas jacyś super męscy szowiniści, kaprale w wojsku czy bosmani. To przede wszystkim kobiety, nasze szanowne matki i siostry - tak więc teraz nie marudźcie, że jesteśmy tacy, jak nas ukształtowałyście. Nasi ojcowie, jako prawdziwi mężczyźni starej szkoły, trzymali się raczej daleko od wychowania dzieci - jeżeli nie liczyć okazjonalnego zerżnięcia pasem tyłka łobuzowi. Ze skutków tej indoktrynacji z trudem z wychodzimy, staramy się.
          Aha, ja nie skarżę się, nie mam na co. Tylko - nie wieszajcie na nas psów, nie oskarżajcie o jakieś zbrodnie jeżeli przytrzymamy wam drzwi, pocałujemy w rękę czy postawimy kawę. Poza wszystkim - to są tylko gesty, bez praktycznego znaczenia znaczenia (w przeciwieństwie do realnych objawów męskiego szowinizmu) a płyną z głębi serca. Nie odbierajcie ich jako próby poniżenia bo to śmieszne i niesprawiedliwe.
          • magdolot Re: Fakt. 15.01.14, 02:06
            Się podpisywam pod Sapiensem. Dlaczego zaraz szowinista?

            Ja się jeszcze załapałam psa wyprowadzając na psiarzy-dżentelmenów, co odjazd Kadrówki widzieli z Oleandrów i dotąd wspominam, jak oni mnie 14-tkę traktowali. Jak się strasznie różnili na korzyść i od socjalistycznych małpoludów od "postępu" i od obleśnych oblizywaczy rączek. Przy nich mogłam być damą, bo mnie tak potrafili traktować z atencją przepiękną. I dużo opowiadali.
            No, łza się w oku kręci.
            Ostatniego takiego spotkałam leząc o kulach, bo też wolno chodził, 88, pan lotnik. Pysznie pogadywalim, a na końcu długaśnej ulicy jest plac i tam dostałam różę za jakieś wysupłane grosiki. Malutką, wymiętoszoną. Przepiękną jak ten pan. (Jest w moim pudełku na skarby.)
            Jak Twój Pan Lotnik, Scoutku.

            Ja zawsze oddzielałam sobie tę opiekę męską następująco: walizkę do magla niech dżentelmeni poniosą, lecz od mojego plecaka na szlaku im wara.
            Na jakimś rajdzie 100 lat temu wprowadziłam gender. A może kobitki pójdą po drzewo, a faceci zrobią korytko? Rany, jak to chwyciło! Obydwie strony były zachwycone, a kobitki bynajmniej chrustu nie zbierały, ino drwa bizantyjskie i rąbały aż miło. Panowie też się bardzo przykładali. Obydwie płci się mocno chwaliły nawzajem i gender był do końca.

            I jeszcze jeden podział: ukochanemu mężczyźnie pozwolę na te fszystkie dżentelmeńskie zagrania, bo my się sobą opiekujemy nawzajem i to z pewnością nie jest jego protekcjonalne, wyrachowane ani oślizgłe działanie [tego nie cierpię]. Kiedyś obiecał mi jedną różę więcej na każdą rocznicę. I nigdy nie zapomniał i zawsze były piękne. Ale w jakimś momencie go sama poprosiłam żeby przestał to robić, bo to już niepotrzebne. A co komu innemu wolno, zależy od tego o co jemu kaman i sytuacji. Mnie zupełnie nie dziwią ani nie oburzają berlińscy faceci, że się ryją do wyjścia... jak każdy inny człowiek. Za otworzenie drzwi itepe dziękuję uśmiechem. Tyle. A robią to dla mnie tutaj Latynosi, lecz rąk nie całują bo to niehigieniczne. I super.

            Rachunek za kolację to fragment dosyć śliski ze względu na oczywiste konotacje. I ja je kontestowałam z uroczym uśmiechem kolację zjadając i dla zasady nie odpłacając spodziewaną monetą. Nawet jak miałam ochotę. Test i nauczka w jednym.
            My z małżem obrączek od zafsze nie mamy...
            A jak we knajpie chadza kobitka z różamy f koszyczku i podchodzi lustrując nam dłonie i czujnie zawisa nad nami, to mówię półgłosem "to mąż" a kobitka jak odchodzi zmyta.

            Scęka autobusowa z South Carolina [!]:
            Fchodzi dama i nikt się nie zrywa aby jej ustąpić.
            - Czy nie ma tu żadnych dżentelmenów?! - pyta dama.
            - Dżentelmeni są, lecz nie ma wolnych miejsc. - odpowiada jej któryś dżentelmen.
          • trusiaa Re: Fakt. 15.01.14, 04:55
            Sapiensie, bo to wszystko nie tak, nie tak, nie to. To, że jakiś mężczyzna za punkt honoru stawia sobie utrzymywanie rodziny, płacenie rachunków w restauracji za towarzyszącą mu panią i traktuje kobiety z atencją, nie jest absolutnie niczym nagannym.

            O formę wypowiedzi chodziło. Kontrowersyjna opinia Marinera wygłoszone tonem nie znoszącym sprzeciwu na forum dyskusyjnym - zdaniem autora nie może podlegać dyskusji, a już zwłaszcza ocenie kobiet.

            Moim zdaniem jest tyle sytuacji, gdy kobieta może, a nawet powinna płacić za siebie, albo za zaproszonych gości, że poddawanie tego w wątpliwość jest niedorzeczne, a już głoszenie tego ex cathedra - nie na miejscu.

            Pominę już, że ktoś uważający się za rycerskiego i honorowego moją ironię bierze za atak i odpowiada "reakcją na akcję" w dodatku zarzucając mi głupotę, chociaż, jak mniemam, pierwszy raz ujrzał mnie na oczy.

            Smutno mi tylko, że na przyjazne forum Mariner przyniósł niechlubne obyczaje z Kraju.
            • scoutek Re: Fakt. 15.01.14, 09:51
              no właśnie
              też to tak odebrałam, Trusiu moja i dlatego tak Marinerowi zasunęłam

              a teraz dokończę kwestię zapłacenia za ten konkretny obiad, bo do tej pory szczegól ten był zbędny, ale teraz się nieźle dopisuje do puenty
              otóż obiad był dwuosobowy - ja i mój mąż, konto mamy wspólne, różne karty i płaci ten, którego karta jest wygodniejsza w tym akurat momencie (daty spłaty, piny itd.)
              padło na moją, ja płaciłam, ale z wspólnego konta i trudno właściwie stwierdzić kto kogo zaprosił i kto komu stawiał

              a w historyjce chodziło mi wyłącznie o schemat myślenia, który potwierdza reakcja Marinera
              • mariner4 Niemal klasyczny przykład odmiennego postrzegania 15.01.14, 10:29
                faktów. Podobno tak mamy.
                Słynny test labiryntowy się kłania.
                Ja pisząc to, co napisałem miałem na myśli zasadę ogólną, a oburzające się panie szczegóły.
                Jak idziemy z żoną na obiad do restauracji, to płacę ja, albo zona, w zależności co jest aktualnie dogodniejsze. I nie o to chodzi.
                Natomiast ja myślałem o sytuacji w której powiedzmy poznałem panią, zapraszam ją do lokalu i ona za mnie płaci. Jest różnica?
                Są zwyczaje, które mi się podobają i takie co mi się nie podobają. Nie uznaję całowania kobiet w rękę, za wyjątkiem mojej żony, czasem i mamy, zawsze.
                A już w stosunkach służbowych to jest okropne! Vide Kaczor.
                Ale źle się czuję, jak w autobusie ja siedzę, a kobieta stoi. W przejściu puszczam zawsze kobietę pierwszą. Na spacerze nie potrafię iść jak kobieta jest po mojej lewej i tak dalej.
                M.

                • ploniekocica Re: Niemal klasyczny przykład odmiennego postrzeg 15.01.14, 10:59
                  Ale czy wg Ciebie życie się składa z pierwszych randek? Przecież jest znacznie więcej sytuacji, podczas których męsko-damskie towarzystwo biesiaduje w restauracji niż zaproszenie nowo poznanej pani.
                  Ja w okresie studenckim miałam niemal wyłącznie kumpli płci męskiej, z którymi bywałam niemal codziennie w najrozmaitszych placówkach gastronomicznych, w tym bufecie szkolnym. Potem też zdarzało mi się bywać w różnych lokalach z kolegami z pracy, znajomymi, a także np. adwokatem, pośrednikiem, klientem itd. Zawsze płaci mężczyzna?
                  A moje dziecko np. spotyka się ze swoim partnerem od lat kilku, często właśnie na posiłek, bo są głodni. Oboje pracują - zawsze ma płacić facet?
                  • mariner4 Nie składa się. 15.01.14, 11:34
                    Naprawdę tak trudno zrozumieć o co mi chodzi?
                    M.
                    • ploniekocica Re: Nie składa się. 15.01.14, 11:50
                      mariner4 napisał:

                      > Naprawdę tak trudno zrozumieć o co mi chodzi?
                      > M.

                      Wypowiedziałeś się kategorycznie, nie określając sytuacji. Zdarzenie opisane przez Scoutka w niczym nie sugerowało, że była to randka i mężczyzna zaprosił poznaną świeżo panią.
                      Doprecyzowujesz dopiero, kiedy już wybuchła wielka awantura i Trusiaa się dowiedziała, że nie myśli.
                      Może następnym razem zadbaj o precyzję wypowiedzi.
                • ave.duce Re: Niemal klasyczny przykład odmiennego postrzeg 15.01.14, 11:35
                  mariner4 napisał:

                  > Natomiast ja myślałem o sytuacji w której powiedzmy poznałem panią, zapraszam j
                  > ą do lokalu i ona za mnie płaci.

                  Płaci osoba zapraszająca - proste.
                  • scoutek Re: Niemal klasyczny przykład odmiennego postrzeg 15.01.14, 11:38
                    ave.duce napisała:

                    > mariner4 napisał:
                    >
                    > > Natomiast ja myślałem o sytuacji w której powiedzmy poznałem panią, zapra
                    > szam j
                    > > ą do lokalu i ona za mnie płaci.
                    >
                    > Płaci osoba zapraszająca - proste.
                    tak, jak zaprasza
                    ale jak się umówili na obiad/kawę: spotykamy się w knajpie, ale każdy płaci za siebie
                  • mariner4 Może to uregulować ustawowo? 15.01.14, 11:53
                    Ja o piszę o tradycji kulturowej. Zakazać?
                    M.
                    • ave.duce Re: Może to uregulować ustawowo? 15.01.14, 12:01
                      mariner4 napisał:

                      > Ja o piszę o tradycji kulturowej.

                      Nie rozumiem - tradycja kulturowa: Ty zapraszasz, a osoba zaproszona płaci?!

                      > Zakazać?

                      Czego i po co?

                      > M.
                    • scoutek Re: Może to uregulować ustawowo? 15.01.14, 12:02
                      mariner4 napisał:

                      > Ja o piszę o tradycji kulturowej. Zakazać?

                      nie
                      wystarczy myśleć i nie walić schematami
    • damakier1 Re: jeszcze o gender 14.01.14, 15:22
      pani podała rachunek i terminal jedynemu obecnemu przy stoliku mężczyźnie
      no właśnie
      to jest najlepszy dowód na stereotyp damsko-męski i myślenie, że jak przy stoliku siedzi facet to on stawia


      A w moim odczuciu to ten gender siedzi w tym, że w ogóle zwróciłaś na to uwagę.
      • trusiaa Re: jeszcze o gender 14.01.14, 15:34
        A Mariner tak pieUknie napisał:

        Ja bym nie przełknął, gdyby mi kobieta stawiała.

        Jak Mamusia Szanowna, albo Żona Ślubna pomidorową na stole stawia/ła (a kto je tam wiedział, skąd kasę na zakupy brały - może z własnej pensji albo z renty...) to też nie dawałeś rady?

        To jest silniejsze ode mnie. I już chyba taki umrę.
        Tak jak bym nie potrafił żyć utrzymywany przez kobietę.


        Jasna sprawa - z jakichś powodów Twoja firma bankrutuje, zostajesz chwilowo bez pracy, więc profilaktycznie w łeb sobie strzelasz, żeby borze broń Twoje męskie ego nie doznało uszczerbku na skutek utrzymywania się z pensji żony?

        Myślę, że bardzo nie lubisz kobiet, ba: nie szanujesz ich jako partnerek życiowych.
        • ploniekocica Re: jeszcze o gender 14.01.14, 15:44
          Nie chcę brońcie bogi ubliżać MarinerU, ale wielu takich znałam, co to identycznie mówili. Do czasu.
          Do czasu aż nagle zapragnęli stawiać i utrzymywać inną kobietę. Wtedy nagle się okazywało, że tamta pierwsza to darmozjad, że się domaga, że na dzieci to niekoniecznie itd. I nagle im przestawało przeszkadzać, że własne dzieci są utrzymywane przez kobietę, albo nawet innego mężczyznę.
        • mariner4 Myślenie ma kolosalną przyszłość. 14.01.14, 15:49
          Ja nie mówię o bezrobociu, ale o stanie permanentnym.

          W zdaniu:
          " Myślę, że bardzo nie lubisz kobiet, ba: nie szanujesz ich jako partnerek życiowych."
          jest jedna nieprawda słowo "myślę".
          Bardzo w to wątpię.

          M.

          • trusiaa Re: Myślenie ma kolosalną przyszłość. 14.01.14, 16:02
            Bardzo Ci dziękuję, Marinerze, za miłą uwagę na temat mojej inteligencji. Tak eleganckiego rozmówcę spotkać można chyba tylko na Kraju.
            Zdania o Twoim braku szacunku tym bardziej nie zmienię.

            Nie pytam o sytuację, gdy z partnerką można dzielić się rolami, bo to nie Twój poziom.
            Czy gdybyś chorował i był skazany na utrzymywanie przez kobietę to też - obrzydliwość?
            • mariner4 Nie zalezy mi na tym. 14.01.14, 16:03
              M.
              • trusiaa Re: Nie zalezy mi na tym. 14.01.14, 16:09
                Bardzo miłą atmosferę wprowadzasz na Forum :)
                Nie omieszkam omijać Cię z daleka.
                • mariner4 Nie ja zareagowałem agresją. 14.01.14, 16:11
                  I nie omieszkaj.
                  M.
          • ave.duce Re: Myślenie ma kolosalną przyszłość. 14.01.14, 16:03
            mariner4 napisał:

            > Ja nie mówię o bezrobociu, ale o stanie permanentnym.

            Tak jak bym nie potrafił żyć utrzymywany przez kobietę.

            Nic tu nie ma o "stanie permanentnym".

            > W zdaniu:
            > " Myślę, że bardzo nie lubisz kobiet, ba: nie szanujesz ich jako partnerek życi
            > owych."
            > jest jedna nieprawda słowo "myślę".
            > Bardzo w to wątpię.
            >
            > M.
            >

            To zamień sobie "myślę" na "sądzę" - teraz Ci się zgadza?
            • mariner4 Re: Myślenie ma kolosalną przyszłość. 14.01.14, 16:08
              To zamień sobie "myślę" na "sądzę" - teraz Ci się zgadza?

              Tak.
              Jan sobie napisałem o tym, co myślę, a ta pani zareagowała agresją.
              Każdy z nas podlega doświadczeniom życiowym, kulturze, zwyczajom a nawet stereotypom. Tego się nie da zmienić. .
              Ta pani nie jest upoważniona do oceny moich stosunków z kobietami wśród których żyję.
              M.
              • ave.duce Re: Myślenie ma kolosalną przyszłość. 14.01.14, 16:24
                mariner4 napisał:

                > To zamień sobie "myślę" na "sądzę" - teraz Ci się zgadza?
                >
                > Tak.

                " Sądzę, że bardzo nie lubisz kobiet, ba: nie szanujesz ich jako partnerek życiowych."

                Ponieważ uznałeś, że jedyną nieprawdą jest słowo "myślę", więc teraz całe zdanie jest prawdziwe...?

                > Ta pani nie jest upoważniona do oceny moich stosunków z kobietami wśród których
                > żyję.

                Do oceny tego, co piszesz na forum, mają prawo wszyscy forumowicze.
                "Znamy się" w większości wyłącznie przez posty.

                ps. wiem.wiem - nie ma porównania FzD z FK. Tam dopiero jest jazda!
                • mariner4 Nie jest prawdziwe 14.01.14, 16:34
                  Nie ma czegoś takiego jak brak szacunku do wszystkich kobiet. Co najwyżej do konkretnych osób. Świat jest pełen ludzi których można szanować i takich których nie szanujemy. Oczywiście jest to zwykle subiektywne odczucie.
                  Przypisywanie połowie ludzkości jakiejś szczególnej cechy jest pozbawione sensu.
                  M.
                  • ave.duce Ano 14.01.14, 16:43
                    Czy zatem zarzekanie się, że NIGDY, PRZENIGDY (to a propos "bycia na utrzymaniu") ma sens?
                    • mariner4 Ma, bo ja nie jestem wolny od 14.01.14, 16:57
                      siły tradycji. Jak my wszyscy.
                      Może pewien stary dowcip Ci to wyjaśni.
                      Pewien człowiek był leczony w szpitalu psychiatrycznym. Uważał, że jest ptaszkiem i panicznie bał się kotów. Po długotrwałym leczeniu stanął przed komisją lekarską. "Pan jest ptaszkiem" spytał lekarz. "Ja???", "To jest absurd, czy ja wyglądam na ptaszka?". Zwolniono go. Po jakimś Krótkim czasie facet wraca przerażony. "Kot, kot, kot!", "Ale Pan wie, że nie jest ptaszkiem, więc czego się Pan boi?" mówi lekarz. "Ale czy kot o tym wie?".
                      Nie da się wmówić ludziom postaw, myślenia, poglądów. Wszystkie "-izmy" starają się to zrobić. I zawsze bezskutecznie.
                      Nie twierdzę, że mam rację, ale tak widzę świat i nic na to nie poradzę.
                      M.
                      P.S. Moja żona to zaakceptowała i dlatego już tyle lat jesteśmy razem.
                  • gat45 Re: Nie jest prawdziwe 14.01.14, 17:26
                    mariner4 napisał:

                    [...]
                    > Przypisywanie połowie ludzkości jakiejś szczególnej cechy jest pozbawione sensu
                    > .
                    > M.

                    Więc jak to się ma do wcześniejszego : "Ja bym nie przełknął, gdyby mi kobieta stawiała" ? Połowa ludzkości ma prawo Marinerowi fundować kawę, a druga nie ? I ten podział ma za podstawę posiadanie lub nie penisa ?

                    Nie lekaj się, ja nie zamierzam Ci niczego stawiać ani Cię utrzymywać, ja tak ogólnie. W ramach dziwowania się nad rodzajem ludzkim.

                    • mariner4 Powtórzę. 14.01.14, 17:42
                      Wszyscy jesteśmy więźniami tradycji, wychowania, zwyczajów i tak dalej. I ja, i Ty.
                      Napisałem to co mi dyktuje moja podświadomość.
                      Tak jak mogę dać w mordę facetowi, a kobiecie nie. Dziwne?
                      M.

                      • gat45 Re: Powtórzę. 14.01.14, 17:48
                        A to, co potem pisałeś do Trusii, to też podświadomość ? Ta przez wieki wdrukowana rycerskość i galanteria wobec dam ? Nie było w tym przypadkiem trochę dawania damie w mordę ?

                        Coś Ci się rozregulowalo. Chyba praktyka z zasadami.
                        • mariner4 Nie. 14.01.14, 17:51
                          M.
                          • gat45 Re: Nie. 14.01.14, 17:57
                            Popatrz, a dla postronnego widza wygladalo zupełnie jak TAK.
                            I dalej wygląda, bo niestety można sobie od początku przeczytać i własne zdanie wyrobić.
                            Bardzo brzydko to wyszło.

                            • mariner4 Ta nieszczęsna poprawność..... 14.01.14, 17:58
                              M.
        • mariner4 I jeszcz jedno 14.01.14, 16:02
          Żeby zasłużyć na miano mężczyzny, trzeba coś więcej niż miec penisa.
          To samo, być kobietą nie wystarczy mieć waginę...
          Resztę sobie dośpiewaj.
          M.
          • trusiaa Re: I jeszcz jedno 14.01.14, 16:07
            Jeżeli ta błyskotliwa uwaga była skierowana do mnie, odpowiadam:

            Jeśli uważasz się za "prawdziwego mężczyznę" to jesteś w mylnym błędzie - nie wystarczy Twoje wygórowane mniemanie o sobie - ważne jest jak postrzegają Cię inni :)
            • mariner4 Nigdy nie napisałem co o sobie myślę. 14.01.14, 16:10
              To intuicja? No bo nie myślenie.
              M.
      • scoutek Re: jeszcze o gender 14.01.14, 18:28

        damakier1 napisała:
        > A w moim odczuciu to ten gender siedzi w tym, że w ogóle zwróciłaś na to uwagę.

        tak, bo to efekt wielu rozmów i tłumaczeń, jakie ostatnio były moim udziałem
    • mariner4 Nie miałem zamiaru Cię urazić. 14.01.14, 16:16
      Napisałem, co myślę, a wszyscy jesteśmy produktem rzeczywistości nas otaczającej. Człowiek nie ma przełącznika wyboru programu w/g którego pojmuje świat. No i zostałem obsobaczony, Reszta to, że nie pozostaję nigdy dłużny.
      M.

      • damakier1 A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 17:17
        Ja bym nie przełknął, gdyby mi kobieta stawiała.
        To jest silniejsze ode mnie. I już chyba taki umrę.
        Tak jak bym nie potrafił żyć utrzymywany przez kobietę.
        Czy to tylko wychowanie? Może tak, ale to chyba setki tysięcy lat wychowywania, a nie sprawa jednego pokolenia.
        M.


        Ach, jakże żałuję, Marinerze, że nie spotkałam Cię za młodu, gdy miałam dajmy na to zaledwie jakieś pięć tysięcy lat i jeszcze czas na urządzanie sobie życia....! Teraz ja już za stara, a i miejsce u Twego boku pewnie zajęte i szanse na wygodne życie (bo nie wątpię, że Ty utrzymujesz kobietę na odpowiednim poziomie) zmarnowane. Więc po cóż mi Twe powyższe wyznanie? Bo ja je owszem, przyjęłam do wiadomości i taką Twą postawę akceptuję i szanuję, ale do niniejszego wątku niczego ono nie wnosi. A skoro tak tu sobie opowiadamy, kogo i na ile ten straszny gender dopadł, to ja pytanie do Ciebie mam takie:
        Wyobraź sobie rodzinę – oboje mają świetne zawody, oboje bardzo dobrze zarabiają i rodzi im się dziecko z ciężkim porażeniem mózgowym. On pozostaje z dzieckiem w domu, a ona pracuje zawodowo. Czy masz szacunek dla tego faceta? A co jeśli sytuacja wyjściowa jest taka sama, ale nie mają chorego dziecka, tylko uroczą, zdrową parkę?
        • gat45 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 17:31
          damakier1 napisała:

          >
          > Ach, jakże żałuję, Marinerze, że nie spotkałam Cię za młodu, gdy miałam dajmy n
          > a to zaledwie jakieś pięć tysięcy lat i jeszcze czas na urządzanie sobie życia.

          Ja w pierwszym odruchu też odczułam żal podobny do Twojego, ale mylisz się : nie jesteśmy dla Marinera za stare, tylko za mlode. Przeciez wyraźnie pisze o "setkach tysięcy lat". A tyle to nawet Ty nie masz, Damo.
          • damakier1 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 17:35
            Ty to potrafisz człowieka pocieszyć! A nawet kubietę.
        • mariner4 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 17:39
          Oczywiście że mam, bo nie o to chodzi.
          Mnie chodzi o to, ze dla mnie nie jest do przyjęcia bycie na utrzymaniu kobiety, ot tak sobie, dla własnej wygody.
          Łapanie za słowa, przy konieczności stosowania skrótów myślowych jest nieuczciwe.
          Tu nie ma miejsca na długie wywody.
          Ja po prostu chcę powiedzieć, że uznaję siebie za nieodrodnego syna cywilizacji w której żyje.
          Czy to, że piszę o tym szczerze jest powodem do potępienia? Chyba, że uznamy fałszywą poprawność za standard.
          M.
          • ave.duce Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 18:04
            mariner4 napisał:

            > Mnie chodzi o to, ze dla mnie nie jest do przyjęcia bycie na utrzymaniu kobiety
            > , ot tak sobie, dla własnej wygody.

            A dla mnie nie jest do przyjęcia bycie na utrzymaniu mężczyzny ot, tak sobie, dla własnej wygody.
            • mariner4 Cieszę się, że nie uznajesz tzw 14.01.14, 18:06
              "partii", czyli abonamentu na prostytucję.
              M.
              • ave.duce Re: ??? 14.01.14, 18:46
                mariner4 napisał:

                > Cieszę się, że nie uznajesz tzw
                > "partii", czyli abonamentu na prostytucję.
                > M.

                Możesz jaśniej?
                Chyba coś mieszasz.
          • damakier1 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 18:42
            mariner4 napisał:

            > Oczywiście że mam, bo nie o to chodzi.
            > Mnie chodzi o to, ze dla mnie nie jest do przyjęcia bycie na utrzymaniu kobiety
            > , ot tak sobie, dla własnej wygody.

            To bardzo się cieszę, że spytałam, bo z Twojego pisania wcale tak oczywiście to wynikało. Jeśli ktoś pisze "dla mnie nie jest do przyjęcia", to czytający odbiera to jako potępienie wszystkich, dla których "do przyjęcia" jest.

            > Ja po prostu chcę powiedzieć, że uznaję siebie za nieodrodnego syna cywilizacji
            > w której żyje.
            Czyli, że co? Ktoś, kto wyznaje inne niż Ty zasady jest "odrodny" i niecywilizowany?

            Czy to, że piszę o tym szczerze jest powodem do potępienia? Chyba, że uznamy fa
            > łszywą poprawność za standard.
            Szczere pisanie to zaleta, ale chodzi o to, że Ty wartościujesz. Przed fałszywą poprawnością chroń nasz Boże, ale empatia i szacunek dla odmienności by się przydały.
            • gat45 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 18:48
              damakier1 napisała:

              [...]. Przed fałszywą
              > poprawnością chroń nasz Boże... [...]

              Mnie nie !
              Jeżeli ktoś nie potrafi zachowywać się poprawnie sam z siebie, to niech choć będzie fałszywie poprawny. W większości stosunków międzyludzkich to wystarczy.
              • mariner4 Fałszywość wystarczy. No tak.... 14.01.14, 18:54
                "Jaka Pani dziś świetnie wygląda" A w myśli: "Co ta flądra na siebie włożyła?"
                W tym sensie tak. Nie powinno się nikogo dołować, tak długo jak to nie ma wpływu na innych.
                Ale tylko w takim sensie.
                M.


              • damakier1 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 19:18
                gat45 napisała:

                Jeżeli ktoś nie potrafi zachowywać się poprawnie sam z siebie, to niech choć będzie fałszywie poprawny.

                To raczej dobre wychowanie. "Fałszywa poprawność" to w moim odczuciu cos jeszcze innego.
                Ale co do meritum, zgoda.
                • gat45 fałsz i szczerość 14.01.14, 20:15
                  Bo to jest chyba kwestia akcentu. Ja w "fałszywej poprawności" słyszę przede wszystkim "poprawność". I w ogóle w cichosci ducha uważam, że szczerość jest towarem mocno przereklamowanym. To potężny ładunek, nieumiejętnie używany może mieć wielką siłę rażenia. Często służy za przykrywkę okrucieństwu i bezwzględności, jeszcze częściej zwykłej głupocie i lenistwu umysłowemu. Ostrożnie ze szczerością. Dawkować umiejętnie i zawsze mieć na względzie, że podlega ona pierwszemu punktowi przysięgi Hipokratesa. A poprawność, nawet nie do głębi szczera, prawie nigdy nie zaszkodzi.
                  • mariner4 Był taki film. Komedia 15.01.14, 10:02
                    Facet przez jeden dzień miał mówić tylko prawdę. Koszmar.
                    To wiem. Ale mnie chodzi o poprawność polegająca na udawaniu czegoś. Na przykłąd. W jednej z książek czytałem, że jakiemuś naukowcowi zalecano niepublikowania obiektywnych wyników badań, bo jakieś środowisko może to źle odebrać.
                    M.
            • mariner4 Re: A mogę spytać, Marinerze? 14.01.14, 18:49

              "dla mnie nie jest do przyjęcia", to czytający odbi
              > era to jako potępienie wszystkich, dla których "do przyjęcia" jest.

              Wcale nie. Nikogo nie potępiam. To taki odruch. Taki sam, jak to, że nie oddałbym kobiecie, gdyby mnie uderzyła. To też jest godne krytyki?

              > > Ja po prostu chcę powiedzieć, że uznaję siebie za nieodrodnego syna cywil
              > izacji
              > > w której żyje.
              > Czyli, że co? Ktoś, kto wyznaje inne niż Ty zasady jest "odrodny" i niecywiliz
              > owany?

              Pudło. Większość jest nienormalna?
              >
              > Czy to, że piszę o tym szczerze jest powodem do potępienia? Chyba, że uznamy f
              > a
              > > łszywą poprawność za standard.
              > Szczere pisanie to zaleta, ale chodzi o to, że Ty wartościujesz. Przed fałszywą
              > poprawnością chroń nasz Boże, ale empatia i szacunek dla odmienności by się pr
              > zydały.

              A czy ja mówię, jak ktoś ma żyć?
              Jak do tej pory to ja wysłuchuję, jaki to ja jestem szowinista.
              M.

    • man_sapiens Kochane panie, 14.01.14, 20:39
      powtórzę się w tym samym wątku, ale naprawdę nie rozumiem, dlaczego czepiacie się Marinera.
      On mówi o tym, że przyjąłby (je też...) postawienia kawy przez kobietę nie dlatego, że uważa je za istoty niższe od siebie i nie pozwoli odebrać sobie zaszczytu i rozkoszy fundowania komuś posiłku.
      Mariner ma wprasowane w głowę, że jego obowiązkiem jest fundować schabowego kobiecie i jeżeli tego obowiązku nie spełni, to przestanie być mężczyzną. Śmieszne to może, ale my faceci zostaliśmy tak wychowani. A u was, drogie damy, powstaje w głowach jakaś taka dziwna projekcja. Męska część świata niewoli i tłamsi rozwój kobiet (co w dużej części jest racją) a ma także zwyczaj płacenia za kawę. Czyli płacenie za waszą kawę a także protesty przy próbach zapłacenia przez kobietę za kawę faceta to również tłamszeni i niewolenie kobiety. Opanujcie się, to jest tylko nasz problem, nie wasz, to objaw wciskanego facetom poczucia obowiązku.
      Ja spotkałem już panią, która uważa, że sikanie przez facetów na stojąco to groźny objaw męskiego szowinizmu i że chłopców od małego należy uczyć, że sika się tylko siedząc. Śmieszne to, ale co gorsza kompromituje feminizm i odwraca uwagę od rzeczywistych problemów.
      • tojajurek Re: Kochane panie, 14.01.14, 22:30
        Trafiłeś Sapiensie w okolice sedna, choć owo sedno coraz większe się jakby robi i w coraz liczniejszych dziedzinach. Kwestia sposobu sikania dobrze ilustruje rozdęty do zadziwiających rozmiarów problem odkrywania różnic damsko-męskich oraz poszukiwania dowodów na ich brak.
        Aliści przy inicjatywach nakazywania mężczyznom, w imię równości płci, sikania w pozycji innej niż stojąca, jakoś dziwnie ignoruje się możliwość nakazywania kobietom, w imię tej samej równości, sikania w pozycji stojącej, co fizjologicznie jest absolutnie możliwe.
        A może - w imię św. Gendera - dozwolić obu płciom na wybór pozycji moczodajnej, a tylko wyposażyć publiczne toalety w szerszy wybór urządzeń moczobiorczych?
        Swoją drogą nie wystarcza mi wyobraźni odnośnie metod egzekwowania nakazów i zakazów szczalnych w skali Państwa.
        Chyba należałoby, biorąc pod uwagę upowszechnianie się genderyzacji społeczeństwa, pilnie rozwinąć produkcję i dystrybucję kaftanów bezpieczeństwa (z wbudowanym pisuarem oczywiście).
        • magdolot Re: Kochane panie, 15.01.14, 02:38
          Sapiens tu już podrzucił był niegdyś urządzenie dla dam do sikania na stojąco. Z pewnością ma na podorędziu.

          Nie łatwiej jednak opuszczać tę deskę, panowie?
          Za to w Szwajcarii nie wolno szczać na stojąco nie s powodu żędera, a z powodu ha-ła-su. Ale tylko po 22.00.

          P.S. Dobry przykład robi swoje. O. Od kilku miesięcy łazimy odkrywać Berlin f soboty rytualnie, a zaczęło się od ftrynienia małżowi kilka razy en passant wydruku, że Pan Jajurek to nienawidzi spacerkuf, ale z miłości chodzi z Panią Kiciunią leguralnie do Łazienki i żeby zbytnio nie cierpieć, fotografuje masowo dziuple i wewióry. I małż zupełnie sam na to fpad i zaproponował... a potem mu się, kurcza, spodobało!

          • mariner4 Widziałem taki kabaret. 15.01.14, 10:11
            Do przeoryszy żeńskiego zakonu dotarła wiadomość, ze w klasztorze jest mężczyzna. Wiadomość doszła metodą , że jedna powiedziała drugiej i tak łańcuszkiem dotarło do matki przełożonej. Oczywiście nie da się tu przedstawić komizmu tekstu i gry aktorów. Przełożona chciała się dowiedzieć szczegółów. łańcuszek ruszył w drugą stronę, aż dotarł do siostry, która zaczęła. "Bo w toalecie na piętrze deska jest podniesiona".
            M.
      • mariner4 Mniej więcej tak własnie jest. 15.01.14, 10:31
        M.
    • ave.duce Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 15:56
      > Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!"

      Nie dość, że ulubiona aktorka, to w dodatku na tej samej fali ;)

      A kto chce - może udać się na FK, do wątku Taziuty (stamtąd się dowiedziałam o tym wywiadzie) >

      forum.gazeta.pl/forum/w,28,149146261,149146261,Meryl_Streep_do_katotalibow.html
      • ploniekocica Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 16:16
        Ja już czytałam wcześniej, ale za Twoją radą poszłam i znowu Kościuszko we mnie wstąpił.
        • man_sapiens Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 17:08
          To ja będę Bartoszem. Nie Arłukowiczem, tfu, tylko Głowackim - chłopem, co z Kościuszką poszedł.
          • ploniekocica Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 17:25
            man_sapiens napisał:

            > To ja będę Bartoszem. Nie Arłukowiczem, tfu, tylko Głowackim - chłopem, co z Ko
            > ściuszką poszedł.

            Miło mię niezmiernie :)
            Aczkolwiek ja o tym KościuszkU, co to miał patrzeć na Polaka z góry. W tym konkretnym przypadku na Polaków na FK :(
            Na naczelnika kosynierów sił mentalnych mi brak, bo nawet Kościuszko z betonowymi wiatrakami nie wygra.
        • ave.duce Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 17:43
          ploniekocica napisała:

          > Ja już czytałam wcześniej, ale za Twoją radą poszłam i znowu Kościuszko we mnie
          > wstąpił.
          >

          No tak, fszystko znowu na mię > nie dość, że bagienko i wsiowe podwórko z FzD zrobiłam, to jeszcze wysłałam Cię na górę...
          • ploniekocica Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 17:51
            Się nie martw. Ja tu robię za sewresa wredności. Na tym podwórku wsiowym. Ha!
            • ave.duce Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 18:29
              Jesteś w trzonie?!
              • magdolot Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 21:40
                A co ma na to powiedzieć płachta? Państfo to ja? Za jakimś Ludwikiem?! Ja używam Fairy!
                • ave.duce Re: jeszcze o gender - Meryl Streep 23.01.14, 22:09
                  Jaka płachta?! Połeć!
      • ploniekocica Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 15:25
        Co takiego powiedziała Streep Meryl bodajże 18 razy nominowana do Oskara i 28 do Złotego Globu absolwentka Yale doctor honoris causa Princeton, Vassar, Yale, Harvardu i jeszcze paru, że ffffszyscy z Niesiołowskim i naszymi ulubionymi krajowymi macho się tak okrutnie pienią?
        Że wszyscy są równi to tak boli?
        • ave.duce Re: Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 15:40
          To zdanie:

          "Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!"
          • ploniekocica Re: Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 15:50
            no, ale oni przecież (podobno!) wszyscy światli i jak najbardziej za równouprawnieniem. Tylko im sukienki dla przedszkolaków przeszkadzają?

            PS. Się mi przypomniało, że moje męskie dziecko mniej więcej półtoraroczne przez dwa tygodnie (ospy wietrznej) chodziło w kieckach po starszej siostrze, takich do kostek. Bo mu nogi i tyłek OSPypało okrutnie i spodnie oraz majtki jakiekolwiek go urażały, a zima była. I jeszcze na dodatek siostra z koleżankami mu palmę na głowie stawiała i koraliki na szyi wieszała, na co istnieje dokumentacja fotograficzna. Łomamuniu, co z tego będzie, a już właściwie jest?
            • ave.duce Re: Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 15:58
              A umie gotować?
              • magdolot Re: Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 16:01
                A Niesioł to umie?
                • ave.duce Re: Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 16:07
                  Nie mam pojęcia, ale obawiałabym się, że pluje do tego, co ugotuje.
          • scoutek Re: Gupiej wytłumaczcie znów! 24.01.14, 19:06

            ave.duce napisała:

            > To zdanie:
            >
            > "Panowie, tracicie władzę, a wasze stare zasady odchodzą w niebyt. Goodbye!"

            strrrrasznie mi się podoba to zdanie :))
      • ave.duce jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołowski ;) 24.01.14, 16:01
        ... Ks. Oko jest większym intelektualistą niż Meryl Streep ... ;)))
        • ploniekocica Re: jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołows 24.01.14, 16:11
          W jakich jednostkach się mierzy intelektualizm?
          • magdolot Re: jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołows 24.01.14, 16:19
            W egoprąciocentymetrach?
            • magdolot Re: jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołows 24.01.14, 16:23
              Niestety są jaja ze skrótem dla tej jednostki:
              EPC -European Policy Centre,
              EFC - European Foundation Centre,
              EKC - European Kennel Club.
              • damakier1 Re: jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołows 24.01.14, 16:52
                A EChC też zajęte?
                • magdolot Re: jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołows 24.01.14, 17:22
                  Empire Collegiate Hockey Conference,
                  Elliptic Curve Cryptgraphy
                  buuu!
                  szczelaj dalej?
                  • magdolot Re: jeszcze o gender i iMeryl Streep - Niesiołows 24.01.14, 20:33
                    Wykonałam dużą pracę wychodząc ze słusznego nad wyraz założenia, że metry są lepsze i na koniec bingo: EChM jest wolne [EPM, EFM, EKM i ECHM zajęte]. Damy jak zwykle intucja nie myliła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka