magdolot 03.05.14, 00:26 Kasztany kfitną [najlepiej na Placu Pigalle]. Pisz[cz]emy?! Ja zaczynam jutro [kurna, dziś!], a potem poniedziałek-piątek co dzień cuś inszego... br. A za miesiąc jeszcze dwa, bo czeci żeśmy mu wytukli ze łba. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ave.duce Re: Koooocicaaa! 03.05.14, 09:24 Wy pisz/cz/ta, a Jaga i ja czymamy, może być? Odpowiedz Link
ploniekocica Re: Koooocicaaa! 03.05.14, 11:22 NO! Ci współczuje i czymam fszystkie odnóża. Aczkolwiek stres to ja przeżywałam siedem lat temu przy numerze jeden w zeszłym roku przy dwójce nijakiego stresu nie było, bo moje dziecko namber tu jest człowiekiem szczęśliwym i niczym się niestresującym nawet maturą. Chociaż jego matura odbywała się tak jak Magdolocie u Ciebie w środku totalnej bezdomności, przeprowadzki, histerii numeru pierwszego i ogólnej beznadziei. Szło moje dziecko rano na egzamin, wracało, żądało żarcia, a potem się zabierało za pakowanie, przenoszenie, granie na kompie i gitara - luz. A na tydzień przed maturami stwierdziło, że czwartego rozszerzonego nie zdaje, bo będzie studiować coś, co jeszcze miesiąc przed maturą nam, ani jemu samemu przez myśl nie przeszło. I studiuje, i mu się podoba to studiowanie, i nawet o dziwo uczy się mnóstwo, chociaż jego starsza siostra kujon prorokowała kasandrycznie, że przy jego stoickim podejściu do wszystkiego i zawsze maniu czasu polegnie przy pierwszej sesji, bo tu cytuje "na studiach nie ma pań nauczycielek, co się na jego gadki nabiorą." I jeszcze w międzyczasie pracuje w centrum tego, co to kobietą był i różne wolontariaty odwala. Co mnie napełnia szczęściem i spokojem, i stanowi najmilszą na świecie odmianę, bo fajnie mieć szczęśliwe dziecko po starszym ustawicznie i po dziś dzień nieszczęśliwym. Odpowiedz Link
damakier1 Re: Koooocicaaa! 03.05.14, 14:24 No! Dopiero teraz zrozumiałam, o co w ogóle biega, bo moje dziecko już stare i matura to już prehistoria, a wnuk dopiero gimnazjalista i do matury jeszcze ho, ho...! To skąd mi się miało to magdolocie zawołanie z maturą skojarzyć? Ale teraz, jak już wię fszystko, czymam z całych sił!!! Odpowiedz Link
magdolot Re: Koooocicaaa! 03.05.14, 22:35 Sklerozem mam jakomś, bo nie zarejestrowałam, że Młodsze Kocicy jusz po, ale jezdem w stanie w którym mało co rejestruję, się obecnie czymam rzeczywistości wbijajonc w niom resztki zemb. Znaczy dwa roki między nimi... a miślałam że jeden, a Szacio klasę przeskoknęło... i stąd ja wykoncypowałam, że razem piszemy. A tu fffszyscy piszą w trakcie pszeprowacki, modataka, la,la. Dalej siedzę na kupie nierozpakowanej tu, a sprzątam tam, dziś meble tachalim i jak koty s pęcherzami fffszystko bez caluśki dzień, a ten jeszcze odfruwa i tam zima czyma i fszystkie koszule ma z dziurami na okciach i się przy nich upiera jak pijany płotu, całych nie chce brać, bo nieukochane. Rękawy podwijał będzie... przy 20 centach śniegu, gupi łoś! Gumka z kompielówek jeszcze mu wylazła, cudem znalazłam agrafkę taką małą i mu zaczęłam i pokazałam jak i miotałam się z przypalonym w antrakcie obiadem. Po 20 minutach łoś pszyniós bezradnie skłembione kompielówki i się okazało, że wykonał on z owej gumki coś jakby fstęgę Mobiusa... Dobrze, że choć mu nie powpadały do zupy, co była moja ulubiona szparagowa, no. A fszędzie wokół fstrentne Szkopy się sobotnio na słoneczku leraksujom! Rowerkami pierdu pierdu na spacerki! Beszczele! Jak żem obiad na prendce pichciła, to żem przez okno rodzinę bestrosko się walajoncom po trawniku paczyła i żałowała żem, że nie mam granatnika... Szaciek nienerwowo tyż, a ja dziś nie miałam siły chodzić [jeszcze] po ścianach, bo z meblami za ciężko... a potem będę z nerwuf sprzątała ten ściek, co w nim mieszkam, ino posprzątam mieszkanie. A teraz idę lulu z temi kurami, bą trupp, ale bardzo, ale to bardzo Państfu podziękowywuję za grupowe czymanie i kciuk i łap! Odpowiedz Link
magdolot Re: Koooocicaaa! 05.05.14, 00:52 Dzisiaj zostałam suką Pawłowa, albowię trawiona zbożną chęcią porządnego nakarmienia dziecka przed jutrzejszym egzaminem de psycho, żem tyrała w mieszkaniu na akord, puszczajonc sobie brzęczyka jak metronom. I takto pies Pawłowa ślini się na brzęczyk, a suka Pawłowa na brzęczyk biegnie w kierunku pralki galopkiem kurc. A potę było późno i fpadłam na pomysł genialny wykonania rowerem skrótu poprzez las i przesprytnie wzięłam pod uwagę zieziora, kanały i nawet, kurna, tory od sznelcuga i fffszystko poszło śfietnie by, gdyby nie gupi autobus. Bo autobus ten miał jechać w okolicę nowego mieszkania, więc jak mię skunks był minął, to zamiast odbić w prawo nad torami, co było pewniakiem, postanowiłam tropić wiadukta od autobusa. A autobus, gnój jeden, jechał, jechał, a potem się zaszył w krzakach i zaczął tam kiblować i guzik nie wiadukt... a tory od sznelcuga fcięło mi, więc po ćmoku jechałam na azymut torowy aż wyjechałam na jakiś dziwny dworzec, gdzie psy szczekają dupami i któren nigdy w życiu mi się nie napatoczył pod oczy, Drewic cholerny jakiś, jego mać. A pode dworcem tym dziwnym se stała taksufka, więc łamaną niemczyzną zażądałam mych dworcuf dwóch, co między nimi mieszkam i zadziwiona taksufka mi pokazała geradeausa jednego. Duży kawałek świata zwiedziłam ja i zara popaczę na małpę, jakimż gzygzakiem mnię gracko nosiło. A jak tylko dosprzątam te cholerne mięszkania, to zara se sprawiam trenera personalnego, żeby przerobił personality mnie z pojeba na tę pierdołę moję wymarzonę, bo na pojeba jusz chyba zwyczajnie za stara jestem... Aaa, młotki dwa, ciekawe jaki Szaciek jutro esej walnie spychologiczny i czy pojebanie matki opisywane będzie, jak obrona Głogowa. Pisząc sobotni esej egzaminacyjny Szaciek nieźle nałgał Amerykańcom o Głogowie, ale ze świadomością pełną [na zimno łgał, drań jeden!], że ony realiuf nie sprawdzajom. W eseju wuc Bolek nie chciał do dziecka szczelać sfojego jedynego, na katapulcie sprytnie porozwieszanego przez Szkopuf zuych... i cały gród szlag straszny trafił z onego powodu, bo tak albowiem Szaćkowi było wygodnie... Moja kreff! A może trza się rozejrzeć za dwoma trenerami?... Odpowiedz Link
magdolot Re: Czymaaaaaaaaam! 05.05.14, 11:44 Historyjka dla czymającego Dupetka i innych kciukuf. Dziś miałem sen. Otóż było wakacyjne spotkanie forumowe, ale akces zgłosili jeno Ave i Sapiens. Przybywszy na mniejsce odkryłam ze zdziwieniem, że to dom mój własny, ino w jakimś lunaparku pomiędzy karuzelmi ustawiony, w dodatku jako akwapark. Akwaparkowatość onego poznawało się po trzystopniowej sadzawce z fontanną w salonie po której zachęcająco taplała się mocno egzotyczna kobieta w cekinach z drącym mordę dzieciątkiem, zaś w kuchni był szfecki stół. Ale nie to, fcale nie to było główną rewelą. Rewelą był Sapiens, który się okazał młodą blondynką z prezencją pani Rubik, ino skromnie we kok uczesaną. I żałowałam, że nie ma więcej facetuf, albowiem my z Ave podeszłyśmy do objawienia Sapiensa tak wiency flozoficznie, a onych by pierun szczelił i Salma znowu by miała kłopoty... To idę szpszontać z zaciśnietymi kciukami. Odpowiedz Link
lodziarek Re: Czymaaaaaaaaam! 06.05.14, 09:58 Czymam dzisiaj również! A to Ci się Sapiensisko przepoczwarzyło sennie. Ciekawe, co senniki o tym piszą?:) Odpowiedz Link
magdolot Re: Czymaaaaaaaaam! 06.05.14, 10:16 Senniki pisz[cz]ą: "A z kobiet - dużą blondynką Ty bądź." Inwokacja, Wiesław Michnikowski, Kabaret Starszych Panów Czymaj, czymaj, bo dziś computer science i się Szaciek pietra bo się niepewnie czuje. Ostatnio się strasznie użerał z jakowymś programem, który miał na zadanie i ten gupi program fcale nie chciał mu ruszyć, na egzaminie tesz jakiś czeba napisać... Uczyli tego przedmiotu jako ekstrasa, na osobiste życzenie kilkorga dzieciąt, głównie przez kompa i nie do końca fachowo. Podjął się tego rodzic jakiegoś dziecka, a w połowie roku się publicznie przyznał, że łgał o posiadaniu doktoratu i składał samokrytykę. Uff, dawne mieszkanie się śfieci, teraz się moszczę f ścieku, albo wysiadam bo rączki mi spuchnęły, kurza tfarz. Odpowiedz Link