gat45
30.04.15, 17:14
Tym okrzykiem Gat dodaje sobie odwagi w przeddzień walnej bitwy, jaką zamierza jutro wydać bambusom, które chcą całkowicie pożreć Gacio-Tubylczy spłachetek ziemi. Dzisiaj rano stwierdzono silny atak na czereśnię i drzewko bobkowe, a forpoczty zagrażają mojej ulubionej kępie paproci, małej magnolii o białych kwiatach i - o zgrozo - zbliżają się nawet do glicynii (wisterią też zwanej) i caprifolium (wiciokrzew), zgodnie oplatających ganek.
O, co to, to nie ! Nie za mojej kadencji !
Właśnie złamałam na jednym takim potworze małą motyczkę, usiłując podważyć szczególnie złośliwe kłącze. Wracam ze sklepu, gdzie uzupełniłam oprzyrządowanie i jutro zabieramy się za wroga, to znaczy właśnie za ten partyzanckiego, bo podziemny system zasilania, jakim są kłącza. Bo unicestwienie pędów to fraszka i czysta przyjemność. Tubylec chce tresować Psa Tobiasza, żeby odgrzebywał te podziemne pędy, zamiast bezproduktywnie kopać coraz to nowe schowanka na swoją ulubioną kość. Niech zarobi na tę swoją specjalną karmę na odchudzanie ! I niech ruszy praktycznie tym swoim potężnym organizmem, leń jeden !
KTOKOLWIEK WIE - KTOKOLWIEK SŁYSZAŁ - KTOKOLWIEK ZNA
cokolwiek, jakikolwiek sposób na zwalczanie bambusów, proszony jest o podzielenie się TU. Gacia i Tubylcza wdzięczność bezgraniczną będzie fffffffprost.