Dodaj do ulubionych

Coś mi się wydaje,

07.10.17, 22:14
że umiem słuchać.
Tak bez przerywania, a jeśli już, to bardzo ale to bardzo, nie burząc przekazu.
Temat w jakiś sposób nawiązujący do - forum.gazeta.pl/forum/w,28,164785945,164785945,Kiedy_ta_propagatorka_nienawisci_trafi_za_kratki_.html
Napisałem zdanie - prowokował ...
Napisałem też - gdzie byli rodzice?
Odzew, większość wypowiadających zwróciło uwagę na - prowokował ...Yoma w temacie.
Wracając do tematu, umiem słuchać co córka chce mi przekazać, rozmawiamy o niczym i wszystkim, gadamy sobie i już.
Obserwuj wątek
    • ave.duce Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 09:08
      Pytanie: gdzie byli rodzice? - nie zmienia wymowy stwierdzenia: prowokował. Jeżeli to nie jest jasne, chętnie "dojaśnię", o co mi chodzi.
      A to, że umiesz słuchać i gadasz z córką o wszystkim (?) - chwali się wielce.
      • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 14:37
        No dobra, nie o wszystkim, jakiś margines intymności córka zachowuje dla siebie. Faktem jest, o wielu rzeczach dowiaduję się pierwszy i troszeczkę nam się obrywa z przymrużeniem oka (tacie to powiesz a mnie nie).
    • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 09:10
      Przeczytałam Twój post na Kraju.
      To się pytam, gdzie byli rodzice? Naście lat to jeszcze nie dorosłość, to czas by rodzice chociaż troszkę podpowiadali. Nie wnikam, czy chłopak miał taką czy inna orientację, faktem jest, prowokował swoim wyglądem i skutek widzimisię mógł być jeden, brak akceptacji rówieśników.

      A teraz wpis Pawłowicz:
      Liberalno-lewackie środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania – nienaturalne postawy i relacje, a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane,i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie, to lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad »morderczą nietolerancją« rówieśników
      Nie siejcie patologii, nie będzie jej śmiertelnego żniwa. Nie demoralizujcie dzieci i młodzieży, dajcie im w spokoju, zgodnie z naturą przeżyć ich dzieciństwo i młodość.


      Czym Twoja opinia różni się od opinii Pawłowicz?
      Nie wnikasz w orientację chłopaka, ale podejrzewasz, że rodzice nie dołożyli starań, a przecież powinni go nawrócić na słuszną orientację, skłonić, aby ubrał się jak należy i to załatwiłoby sprawę - jego dręczyciele oniemieliby z zachwytu i zdziwienia i przyjęliby go do grupy jak swojego.

      Co do orientacji, zważywszy, że jest człowiekowi dana jak kolor oczu, skóry, włosów, to jak się jej wyzbyć?
      Jesteś dorosłym mężczyzną, ojcem, Twoja orientacja nigdy nie budziła niczyich zastrzeżeń. Wyobraź sobie teraz, że urodziłeś się w świecie gejów, owszem są ludzie hetero, ale jest ich garstka. Politycy, kapłani, nauczyciele potępiają Twoją orientację, powołują się na boży plan zbawienia, politykę prorodzinną, za wszelką cenę starają się Ciebie nawrócić, rówieśnicy krytykują Twój wygląd, dręczą Cię i szydzą z Ciebie każdego dnia. A Ty miotasz się między swoimi uczuciami, a chęcią wtopienia się w tłum. Rodzina wzdycha - synku, umów się w końcu z jakimś kolegą, załóż kolorowe ciuchy, kto to widział chodzić do szkoły w szarej koszulce? Jesteś zrozpaczony, sfrustrowany, czujesz się stłamszony, niesprawiedliwie traktowany, każdego dnia walczysz o swoją godność.
      Czujesz to, Behemocie?
      • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 13:19
        Chodziło mi o to, że chłopak był zbyt młody, że dziecko nie da sobie rady z manifestowaniem innego sposobu na życie, że można było podpowiedzieć - nie teraz, nie ten czas. Mam kolegę, studiował plastykę i w ramach eksperymentu (jak mówił) ubrał się dziwacznie (na jednej nodze biały kalosz, na drugiej czerwony, głowa zakryta pilotką i prochowiec o dwa numery za duży) i tak paradował po mieście przez kilka dni. O co dokładnie jemu chodziło nie pamiętam, pamiętam, był ubaw dla ludzi mijających a i kolega też się uśmiał. Czternaście lat to zbyt mało na demonstrowanie swoich poglądów i może lepiej było się wtopić w tłum rówieśników, może byłby rozczarowany i może by żył, a tak niie udźwignął.


        po co iść tropem tego, co się już skończyło ?" <*> ci co weszli na szczyt, widzieli świat z góry. niestety, niektórzy zamiast zejść powoli, stoczyli się na łeb i szyję.<*> "Przód tej wypowiedzi leci do tyłu czyli bokiem w dół czy jakoś tak."
        • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 16:52
          Tak pięknie opowiadasz, Behemocie, o powinnościach nastolatków i ich rodziców. Sam stwierdzasz lekko: umiem słuchać co córka chce mi przekazać, rozmawiamy o niczym i wszystkim, gadamy sobie i już.
          To i już jest jak z obrazka, jak z reklamy herbatki Saga. Rozwiązuje i zamyka wszelką dyskusję.

          Byłeś nastolatkiem grzecznym, uczesanym, posłusznym, zgadzającym się z rodzicami, żyjącym dokładnie według ich planu? Twoja córka też taka jest? Zawsze? Żadnych nieporozumień, zgrzytów, zawiedzionych oczekiwań, niemiłych rozczarowań, wzajemnego "docierania się"? Jeśli tak, to jesteście wyjątkowi.

          Mówisz, że czternastolatek jest na wszystko za młody. Teraz, kiedy dzieciaki dojrzewają wcześniej niż my, mają dostęp do informacji o jakich nam się kiedyś nie śniło? Na lipcowych demonstracjach w obronie sądów miałam przyjemność posłuchać kilku piętnastolatków. Własnymi słowami opowiadali co czują, mówili pewnie, piękną polszczyzną, wykazali się znajomością historii, mówili zajmująco, wzbudzili entuzjazm słuchaczy. Dzieci? Niezdolne do wyrażenia swoich poglądów? Gdyby nie ich młody wygląd pomyślałbyś - studenci.

          Przykład Twojego kolegi, który dla zgrywy paradował po ulicy w dziwacznym stroju nie pasuje do sytuacji zmarłego chłopaka. Ludzie noszą się dziś tak różnorodnie, że chyba tylko na głębokiej wsi niebanalny strój może być problemem.



          • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 17:20
            >Przykład Twojego kolegi, który dla zgrywy paradował po ulicy w dziwacznym stroju nie pasuje do sytuacji zmarłego chłopaka. Ludzie noszą się dziś tak różnorodnie, że chyba tylko na głębokiej wsi niebanalny strój może być problemem.
            Ależ pasuje, przecież nie chodziło mi o strój. Coś mi się wydaje, będę żył. Wybiegam na arenę a tam lwy, krokodyle i ? Co robię? udaję myśliwego, zaprzyjaźniam się z .A może po porostu spieprzam.
            • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 19:16
              Kolega miał ubaw, przechodnie mieli ubaw. Nie ubrał się tak z wewnętrznej potrzeby, tylko dla jaj.

              Ten chłopak podobno "drażnił napastników strojem". Wkurzał ich też swoją wrażliwością.
              Szkoła nie jest obozem karnym, nie obowiązują w niej jednolite drelichy, ogolone głowy. Jeśli do klasy chodzili z nim na przykład kibole, dresy, czy jak ich zwał, a on wolał nosić dłuższe włosy i nie lubił dresów, to co? Był wystarczający powód, żeby go zagryźć? Może miał się po prostu ogolić na łyso i nosić krok w kolanach, jak wszyscy?
              Twoja córka pytała o tatuaż, Ty delikatnie i taktownie zniechęciłeś ją do takich eksperymentów. A jeśli w jej klasie wszystkie dziewczyny miałyby tatuaże, ona jedna nie - i byłaby obiektem szyderstw, bałaby się ostracyzmu, otwartej wrogości, to co? Dla świętego spokoju pozwoliłbyś jej się wytatuować, żeby się nie odróżniała?

              Przy okazji temat krótkich spódniczek jako "zachęty do gwałtu" - widziałeś ten pokaz mody, reklamowany jako najbardziej erotyczny i wyzywający w historii?

              Widzę jedno - rośnie w ludziach agresja. Już dzieciaki są agresywne - fala w szkołach, napaści na ulicach, pretekst nieistotny. Kto je nauczy rozładowywania wściekłości w nieszkodliwy sposób i przekona, że można żyć obok siebie, nie zwalczając się nawzajem?

              Taki smutny na koniec:

              Wkurzony niedźwiedź chodził po lesie i tylko czekał, aby komuś przyłożyć. Zobaczył zajączka:
              - Ty, zając, czemu chodzisz bez czapki?
              I łup go!
              Następnego dnia znowu spotkał zajączka.
              - Cześć zając, fajki masz?
              - Wolisz z filtrem czy bez filtra?
              - Zając, ty znowu bez czapki chodzisz...
              • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 09.10.17, 11:28
                >Twoja córka pytała o tatuaż, Ty delikatnie i taktownie zniechęciłeś ją do takich eksperymentów. A jeśli w jej klasie wszystkie dziewczyny miałyby tatuaże, ona jedna nie - i byłaby obiektem szyderstw, bałaby się ostracyzmu, otwartej wrogości, to co? Dla świętego spokoju pozwoliłbyś jej się wytatuować, żeby się nie odróżniała?

                Wybacz, przecie to jest gdybanie nawet nie ocierające się o real. Uczniowie są różni, jedni są łysi, inni długowłosi, a jeszcze inni z tatuażami. Są też bezbarwni .Wracając do pytania, czy dla świętego spokoju pozwoliłbym na tatuaż ? Nie jest kwestią, pozwalam czy nie, słucham i przemycam swój punkt widzenia, bez nacisku. Obawa i zaufanie, jedno drugiego nie wyklucza.
                • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 09.10.17, 14:09
                  Uczniowie są różni, jedni są łysi, inni długowłosi, a jeszcze inni z tatuażami. Są też bezbarwni .

                  Właśnie odpowiedziałeś na pytanie, czy chłopak prowokował strojem.

                  Wracając do pytania, czy dla świętego spokoju pozwoliłbym na tatuaż ? Nie jest kwestią, pozwalam czy nie, słucham i przemycam swój punkt widzenia, bez nacisku.

                  A tu wyjaśniłeś kwestię, czy i jak silny wpływ mają rodzice na decyzje dziecka.

                  Dziękuję, zgadzam się, więcej pytań nie mam :)
          • gat45 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 19:16
            Bo widzisz, Trusieñkuu, z nastolatkami to jak z dorosłymi : bywają trochę mądre, trochę głupsze i całkiem mądre... A tym się od dorosłych różnią, że mogą być baaaaardzo mądre w dziedzinie x, a dzieciakowate w niektórych innych sprawach. To takie moje luźne obserwacje.
            Nie wiem, czy dojrzewają szybciej niż poprzednie pokolenia. Dojrzewają inaczej - z wielu dziedzin mogłyby nam dawać korepetycje, ale czasem coś wyskoczy takiego niby oczywistego, a oni o tym jeszcze ni du du. Wyrówna im się, to oczywiste, ale ten wiek przejściowy taki właśnie dziwny jest. Pomnę własne wczesne nastolęctwo : byłam niezmiernie dojrzała pod pewnymi względami i równie dziecinna pod innymi. To chyba norma, nie żaden wyjątek.

            I tak, według mnie czternastolatek z ważnym problem potrzebuje wsparcia. Im ono dyskretniejsze, tym lepiej, ale kilka ostrzeżeń mu się od rodziców należy. Wiem, że jeszcze żaden rodzic nie przekazał SWOJEGO doświadczenia potomstwu, ale znam sporo rodziców, którym udało się przekazać umiejętność zderzania się z przeciwnościami losu jak najmniejszym kosztem. Takie uogólnienie na podstawie doświadczeń własnych i świata obserwacji, a nie żadne odwzorowanie.
            Pomnę, jak przed moim wejściem w wielkie, dorosłe życie (14 lat, liceum i na dodatek inny kraj) Mamusia biadoliła do Ojca "oby jej tylko życie nie zraniło". "Zrani na pewno - odparł Ojciec. - Byle jej nie okaleczyło".
            No.
            A tu nie tylko okaleczyło, lecz zabiło. Czegoś temu chłopcu zabrakło.
            • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 19:33
              Na pewno tak. Jednak wiem, że najukochańsi, najbardziej troskliwi rodzice nie przeżyją życia za swoje dziecko, żeby nie wiem jak się starali, nie uchronią go od popełniania błędów, że dzieci idą swoją ścieżką, nie zawsze spełniając oczekiwania rodziców, są sobą.
    • gat45 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 13:11
      Nie mam czasu ani - przyznaję - ochoty czytać całości na FK, ale tutaj, na FzD przeczytałam i jedno mnie drażni małe co nieco. Użycie słowa "prowokował" uznajecie za równoznaczne z poparciem dla takiej dyskryminacji ? Bo na to wychodzi z umieszczonych tu wpisów.
      A owszem, według mnie obnoszenie się z emblematami postaw, o których wiemy, że duża część społeczeństwa ich nie akceptuje, to jest prowokacja. Oczywiście nieakceptująca część nie ma prawa zdzielić nas za to kijem bejsbolowym, ale na głupie żarty i złe spojrzenia nie ma paragrafu. I tak, według mnie rodzice powinni młodzianka uprzedzić, że demonstrowanie niepopularnych przekonań czy czego tam innego grozi ostracyzmem społecznym w pewnych kręgach. I upewnić się, czy jest on już wystarczająco silny i dojrzały, żeby ten ciężar braku akceptacji unieść. Doradzić. Wesprzeć w poszukiwaniu środowisk, gdzie nie będzie się musiał aż tak pilnować. Pomóc w unikaniu sytuacji, gdzie nieakceptujące go głąby znajdą okazję, żeby go gnębić.
      A co do mini usprawiedliwiających gwałt... Możecie mnie zlinczować, ale uważam, że normalna kobieta nie wszędzie uda się w obcisłej mini ledwie za pupę i w bluzeczce z dekoltem do wzgórka łonowego. Teoretycznie powinna móc, zgoda. Ale do społeczeństwa idealnego jeszcze nam ciuteńkę brakuje.
      Powiedziałam, co sobie myślę i nawet nie mam zamiaru szukać zaginionej zabijni. (Czy ta Kocica ją jeszcze kiedyś odda ? To była wspólna zabijnia, no!), bo i tak mnie zaraz zabijecie. Tak, jestem konformistycznym tchórzem. Tak, uważam, że ostentacyjne obnoszenie się z czymkolwiek dla samego obnoszenia się nie ma sensu. Tak, tak, tak, wiem, jestem hipokrytką.
      ... i idę do roboty.
      • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 13:27
        Gat, nie ściągałem. Fajnie, że spojrzałaś na temat z innej strony.
        • scoutek Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 13:53
          A mnie to wkurza.
          Raczej wspierałabym inność, mówiła, że to fantastyczne, że ma odwagę pokazywać siebie
          I nigdy nie traktowałabym tego w kat. prowokacji
          Też byłam inna w kwestii stroju, zachowań i makijażu, matka mnie krytykowała, bo była z tych grzecznych i nobliwych. Nie mogła pojąć różnych kolczyków albo tylko jednego, kapelusza do płaskich butów itd. (w moim przypadku mowimy o latach 70. i później)
          A ja mialam odwagę i tak mi zostało
          Często widziałam krzywe spojrzenia, na pyskowanie nie pozwalałam nigdy.
          I tak mi zostało na starość i wiem, że teraz postronni oceniają to w kategorii "mój styl"
          • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 14:21
            Cały wic tkwi w psychice. Jedni umieją wystawić się na obśmianie inni nie za bardzo i tym niezabardzo trzeba podpowiedzieć, przynajmniej starać się przemycić wskazówki, a czy podpowiedzi odniosą właściwy skutek rzecz dyskusyjna.

            > A ja mialam odwagę i tak mi zostało - brawo!
          • gat45 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 14:25
            Obawiam się, że porównujesz nieporównywalne.
            Z jednym się zgadzam : słowo "prowokacja" w ogóle nie pasowało do tematu tego biednego chłopaka. I chyba to zwichrowało dyskusję i rzuciło ją na boczne tory gwałtów i spódniczek mini. "Ostentacja" byłaby dla mnie bardziej precyzyjna.
            Ja tam bym się trochę bała porównywać ostracyzm, który stał się udziałem młodego geja z własnym stylem (czy w moim przypadku - jego całkowitym brakiem) w ubiorze. Nie ta kategoria wagowa. Może raczej myślałabym o tym, czego doświadczyłam od antysemitów. Ja sama i moja rodzina. Nauczono mnie nie wstydzić się pochodzenia, ale także z nim się nie obnosić. I dotąd dziękuję swoim rodzicom za takie podejście do sprawy.
            Na swój styl miałaś wpływ i sama zdecydowałaś, że masz ochotę dawać innym po oczach. Wolno Ci było i wolno Ci jest. Ale tu mówimy o sprawach, na które wpływ własny ma się żaden. Różnica.
            • scoutek Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 16:15
              Wiem Gat kochana.
              Masz rację nie ta kategoria wagowa.
              Ale i tak jestem zdania, że należy raczej wpajać dumę z tego kim się jest (bez względu na to co to: rasa, płeć czy preferencje, czy wreszcie własna niepokromiona dusza) niż zwalczać lub udawać kogoś kim się nie jest.
              Im bardziej się chowasz tym bardziej ciebie nie ma a i tak ból zostaje. I tym łatwiej ranić
              • gat45 Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 17:24
                Wpajać dumę, powiadasz... A po co ? Ja tam minimalistka jestem i wpajanie akceptacji tego, czym i kim się jest w zupełności by mi wystarczyło. Pojęcia nie masz, jak ja nie cierpię tych dumnych z przynależności do Narodu Wybranego wybrańców... Którzy innego powodu do dumy nie mają.
                A i tak młodego odmieńca - pod dowolnym względem : wyznanie, rasa, orientacja seksualna czy co tam jeszcze - najpierw trzeba umiejętnie wyposażyć w przynajmniej półpancerzyk praktyczny, zanim się go puści samopas na stawianie czoła tym, którzy go akceptować nie będą z powodu "bo tak i już".
                A chowanie się może - podkreślam : tylko może, nie musi - być świadome i dobrowolne. Czasem nawet może się przekształcić w poczucie wyższości, ale to już zupełnie inna bajka i nie o tym mowa w tym wątku.
                • scoutek Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 17:54
                  Nie Gat, ta duma to mi wyszła obok.
                  Bo tak jak już gdzieś wcześniej pisałam o patriotyzmie (że imo szkodliwy jest, bo wywyższa nasz naród nad innymi, to tak w skrócie) to chodziło mi tylko o to, by budować zdrowe poczucie własnej wartości.
                  Ten mój styl w ubiorze to była przekora raczej i walka ze sobą, bo tak niskiej samooceny jaką ja posiadam to chyba nikt w okolicy nie miał
                  Dopiero niedawno udało mi się to trochę naprawić. I to tylko dzięki terapii
    • kanciasta Re: Coś mi się wydaje, 08.10.17, 17:24
      Samobójstwo nastolatka stawia dorosłych przed pytaniem, czy zrobiło się wszystko, żeby temu zapobiec.
      I - niestety - przed pokusą znalezienia winnego gdzieś indziej, najlepiej wśród (szeroko pojmowanych) "wrogów".
      A tymczasem dojrzewanie jest najtrudniejszym okresem w życiu człowieka, niezależnie od orientacji.
      Gdy byłam w liceum - dziewczyna z sąsiedniej szkoły połknęła rtęć na lekcji chemii: nie wyobrażała sobie dalszego
      życia w sytuacji, gdy jej ukochany wybrał inną. Lubiana przez rówieśników, miała dobre stopnie.
      Teraz zastanawiam się, czy temu "wiarołomnemu ukochanemu" zapewniono wtedy jakieś wsparcie
      psychologiczne - pewnie nie :-(

      • ave.duce Re: Coś mi się wydaje, 10.10.17, 15:07
        Moja koleżanka z klasy licealnej wróciła pewnego dnia ze szkoły (dzień jak co dzień, niczym się nie wyróżniający, ona - brak kłopotów w szkole, brak kłopotów sercowych, kochający rodzice...) i odkręciła gaz. Na pytanie: dlaczego? - nikt nie umiał odpowiedzieć.
        W kręgu moich bliskich (już w czasie dorosłości) znajomych - popełnił samobójstwo syn mojej koleżanki, bardzo wrażliwy chłopak (liceum plastyczne, klasa maturalna). Ona do tej pory szuka winy w sobie :(
    • magdolot Re: Coś mi się wydaje, 09.10.17, 16:55
      Behemocie, nie mam zamiaru wnikać w Twoją orientację, niemniej jednak... prowokowałeś i wielu sprowokowałeś... pakując do wątku post obok tematu. Na tyle obok, że słusznie oberwałeś. Mam się zapytać gdzie byli rodzice? :-)

      O tym chłopcu nic nie wiem i trochę bałam się czytać, ale pamiętam zdarzenie z pierwszego roku nauczycielskiej kariery. VI klasa chłopców i ciągłe wycieczki kolegów pod adresem jednego chłopaka. Przypieprzali się do niego bez przerwy, a raczej z przerwami na moje sobie wypraszanie onego nękania. Chłopak się zachowywał w stosunku do nich fair i nigdy nie usiłował się odegrać ani jakkolwiek nadużyć mojego parasola, wyraźnie się starał być ponad. Pewnego dnia go nie było i po mojej lekcji wtargnęłam chłopakom do szatni. Powiedziałam, że nie mogę zrozumieć tej sytuacji, bo długo już obserwuję jego zachowanie i nie potrafię dociec, co ich w nim tak wkurza i co do niego mają, bo on się wydaje się OK i bardzo ich proszę, żeby mi powiedzieli o co chodzi, czy on coś on im zrobił, że go tak nie lubią, to może będę mogła im jakoś pomóc.
      Chwilę nad tym pomyśleli i powiedzieli, że on nic im nie zrobił i rzeczywiście zachowuje się w porzo i nawet jest całkiem miły i tak właściwie, to oni sami nie wiedzą, dlaczego tak go nie lubią. Wyraziłam nadzieję, że może wobec tego da się coś z tym zrobić i zostawiłam ich z tą zagwozdką do po wakacjach, bo może coś sami z tym zrobią, a ponieważ wkrótce się okazało, że właścicielka etatu wraca rok wcześniej niż miała, przekazałam sprawę przedmiotowemu następcy. Ten chłopak niczym się nie wyróżniał i prowokował... istnieniem.

      W paczce przyjaciół mojej młodszej córki nie ma ani jednego faceta, który by był męski w tradycyjnym sensie. To paczka gimnazjalna, przetrwała liceum i rozproszenie po EU. Od szczawia grupowo koczują na naszej kanapie. Myślę, że każdy z tych chłopaków ma jakieś doświadczenie braku akceptacji tych kolegów, którzy buzują intensywną męskością. Już w podstawówce Szaciek się kumplował z męskimi ofermami klasowymi, bo w klasie męski ton nadawali synkowie piłkarzy Wisły i chłopczyk, który nie kopał miał u nich przegwizdane i był na szarym końcu mężczyźnianej hierarchii. Szaciek raz w życiu pokosztował co to być kozłem ofiarnym i przygarnia do serca kozłów potencjalnych. Znaczy, zraniło i nie okaleczyło.

      Kiedyś, za poprzedniego rządu PiS, całą Polską wstrząsnęło samobójstwo zaszczutej Ani. Giertych zapowiadał wtedy specjalne szkoły dla młodocianych drani. Dobrze mi utkwił pod czaszką artykuł z "Polityki", z którego wynikało jedno: jeżeli twoje dziecko ci ufa, to może poprosi o pomoc zanim sobie coś zrobi. Tylko wtedy masz szansę mu pomóc. Zakarbowałam to sobie. Masy rzeczy o mojej córce nie wiem i się nie próbuję dowiedzieć, ale niedawno miałam okazję jej pomagać zdalnie przy próbie samobójczej kolegi z mieszkania. [Przy tej okazji mocno do mnie dotarło, że być angielskim gejem wcale nie jest łatwo i że rodzic nawet jak "pierwszy raz jest" dla swojego na wpół wykrwawionego syna, to czasem głównie po to, by go zwyzywać od niewdzięcznych bękartów.] Paczka córki się ze mną skontaktowała, żeby się upewnić, że jak ona wróci do domu to będziemy mieli na nią oko, bo może być różnie. Wygląda, że udało mi się wypełnić zalecenia "Polityki". I w sumie oddycham z ulgą. Choć mogłam się byłam strasznie o dziecko spietrać, bo do mnie dotarło, że próby samobójcze młodych ludzi uczących się poza miejscem zamieszkania, to zjawisko dość częste.

      Swoją drogą, Giertych chciał zamykać zuych młodocianych potencjalnych zaszczuwaczy, a Pani Krysia już chyba chce zamykać lewaków [za sianie miazmatów, których ofiary zdrowa tkanka społeczna potem musi zaszczuwać w trosce o normalność]- widzę tu pewien przyrost świra, ale w sumie nie wiem co na to pani Zalewska, więc nie mam pewności...

      Poza tym nastały czasy, w których zaszczuwacze bardzo dobrze się mają, a zaszczuwanie zrobiło się nad wyraz podmiotowe. Głowa państwa już daaawno temu wygłosiła klasyczne przemówienie pogromowe, więc bidnej uciśnionej normalności w natarciu nie ma się co dziwić.
      Sorry, taki teraz klimat. W siedmiomilowych butach wraca nowe.

      Martwi mnie to, bo na mojej bazie, gdzie się mieszają i zaplatają pokolenia, wyszło mi z obserwacji, że młodsi ludzie już sobie nie urządzają przycinkowych sabacików, żartobliwego koleżeńskiego dupnika, który charakteryzuje starsze pokolenie. Zapewne dlatego, że wychowanie przez ośmieszanie i grupowe zaszczuwanie freaka w ich szkolnych czasach już nie było normą, a w moich jeszcze było - tak sobie domniemałam...
      Przez ostatnie ćwierćwiecze polska pedagogika próbowała coś począć na najstarszy i najbardziej tradycyjny mechanizm pedagogiczny w historii człowieczej i chyba nie tylko człowieczej - stadne zagryzanie innego. Pierwszym krokiem było to, że nauczyciele stopniowo przestali go wykorzystywać w tzw. pracy pedagogicznej z młodzieżą, a niektórzy nawet zaczęli tępić jego autonomiczne wypryski wśród młodzieży. Czasem niewiele trzeba, czasem wystarczy zapytać "to TACY z was koledzy?!" Moja przecudna pani od nauczania początkowego czerpała z jaskiniowej historii ludzkości pełnymi garściami. Wyciągała na środek klasy "przestępcę" i zachęcała "grzeczne dzieci" [tą zdrową tkankę społeczną] do dokopywania mu, a następnie je za to chwaliła. Przestępca bywał mańkutem, córką alkoholika, dzieckiem z posikanymi gaciami bo pani go nie puściła na czas do łazienki, dzieckiem co w czasie lekcji zadawało pytania lub miało na jakikolwiek temat własne zdanie, więc było nierzeczne. Pamiętacie nieustające cierpienia rudych, okularników i zezoli pośród rówieśników? Rany, taki zezol był strasznie prowokujący z tymi swoimi rozlatanymi gałami! A jak miał jedno szkiełko okular zalepione, to jeszcze bardziej, bo się niecnie ukrywał i udawał, że nie jest zezolem.

      Jeszcze jedno. Nie wiem, czym dokładnie ten chłopiec "prowokował", ale z kontekstu wnoszę, że jakiś był gejowaty. Jak tak popatrzyć na statystyczną męskość made in Poland [i nie tylko], to widać wyraźnie że im jest kalendarzowo starsza, tym bardziej stara się zdystansować i odróżniać za wszelką cenę [nawet za cenę troglodytyzmu] od tego "fstrętnego pedalstfa", a raczej od jego stereotypowego obrazka. Im starszy facet, tym bardziej mu nie wypada okazywać empatii czy dbać o urodę, bo Conan Barbarzyńca z pewnością nie jest gejem. I mam nieodparte wrażenie, że te buńczuczne samcze popisy bekania, to w gruncie rzeczy zachowania lękowe. I wydaje mi się to okropnie smutne, że już nie fspomnę, że mocno odrażające. I zdecydowanie kibicuję tej nowej męskości, która potrafi się od owych lęków uwolnić i pokazać że mężczyzna też człowiek. Cieszą mnie te zmiany, bo nigdy specjalnie nie gustowałam ani w troglodytach, ani w przypisywanym mi przez nich obowiązkowi ochoczego omdlewania w ich męskich objęciach po poklepaniu po dupie z bardzo męskim rechotem. A fuj!

      I martwi mnie przeokropnie myśl taka, że niebekający chłopiec mógł zostać zagryziony przez stado wylęknionych, bekających ze strachu troglodytów, których swą uporczywą odmową solidarnego bekania... prowokował.







      • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 09.10.17, 17:16
        Magdolocie cudny, się podpisuję pod fpisem Tfym.

        Z jednym tylko dyskutować gotowa jestem - że Conan Barbarzyńca z pewnością nie jest gejem :)
        Vide przykład najbardziej męskiego twardziela i kowboja wszech czasów - Rocka Hudsona.
        • magdolot Re: Coś mi się wydaje, 10.10.17, 02:07
          Truuu przenajmilejsza, a ja pod Twojemi wraz z pedagogicznym szapobasem. Się długo zastanawiałam czy ftrącić moje czy grosze, bo prawie fffszystko o ffffszystkim już tu zostało napisane.

          Co do Conana, wykonałam zastrzeżenie, że mam na myśli stereotypowy obrazek "fstrętnego pedała" i to zgodnie z nim Conan nie może być homo. Każden kojarzy 300 Spartan, ale nie każdy 300 Tebańczyków z Hieros Lochos, elitarnych hoplitów poległych pod Cheroneą. Tebańskie wojsko uciekło przed nawałą wroga [Filip Macedoński], oni jedyni się nie wycofali i w okrążeniu żaden się nie poddał, trzeba ich było wytłuc. Legendarne, przez całą Grecję uznawane za niezwyciężone, Lwy Tebańskie, co Spartan jadły na śniadanie i tarcze wypluwały z brzękiem, zwane "batalionem kochanków". Szukałam se linki i trafiłam na jakieś polskie forum historyczne, na którym tfierdzono, że w tymże troopsie męskie pary tworzyli przede fszystkim bracia i ojcowie z synami, fięc żeby to dziwo wyjaśnić, zawadziłam o angielską wiki i to twierdzenie się jakoś onienienie nie fotfierdziło. Za to w linkach pod spodem "see also" znalazłam hasełko homoseksualizm w starożytnej Grecji, a w nim kątem oka Achilla z Patroklem i BUMMM! sprawa znowu się rypła. Polskie wiki ad usum delphini pisze o Patroklosie "ukochany przyjaciel Achillesa". A potem zawadziłam jeszcze o Jolaosa, gdyż to Jolaosem Tebańskie Lwy przysięgi dozgonnej męsko-męskiej miłości pieczętowały, uważając go za kochanka niejakiego Heraklesa. No, mieli bliżej i kulturowo i czasowo niż my. Jolaos był bratankiem Herakla tudzież jego zięciem.
          Im bardziej zaglądam w to angielskie wiki, tym prawdziwsze mi się wydaje twierdzenie pewnej pani, które zamyka męską dyskusję o rzekomych synach i ojcach tudzież braciach w kultowym troopsie tebańskim i tfierdzi, że starożytni Grecy byli fściekle patriarchalni, w sensie: jeno drugi mężczyzna był dość podmiotowy by go kochać, kobiety się miało po to żeby mieć dzieci i nie wyginąć, kochać je nie bardzo wypadało, ani spać z nimi dla przyjemności.

          Wynika z tego, że greccy bohaterowie praktykowali biseksualizm, lecz nad hetero zdecydowanie przedkładali opcję homo, uznając ją kulturowo za znacznie elegantszą i bardziej podmiotową. A więc gardzący homoseksualizmem osobnicy nigdy przenigdy nie powinni wycierać swoich prostacko heteryckich gąb panem Achillesem ani panem Heraklesem.

          Zaś wojna trojańska wybuchła w istocie o to, że Parys zapierdolił Menelaosu fajny inkubator. I tyle. :-)

          en.wikipedia.org/wiki/Sacred_Band_of_Thebes
          • trusiaa Re: Coś mi się wydaje, 10.10.17, 08:59
            No wię, że stereotypem się posłużyłaś dla ilustracji jeno :)

            W Grecji - kolebce naszej cywilizacji erłopejskiej przetestowano właściwie wszelkie możliwe scenariusze, a dziś w bigoci wszelkiej maści z lubością powołują się na greckie korzenie, ale gwałtownie odżegnują się od "nowoczesnych" zboczonych pomysłów. Czyż to dowcipnisie olimpijscy nie bawią się nami?

            Dziś Arabowie tacy - oficjalnie potępiają homoseksualizm, ale mężczyźni pozdrawiają się czule per kochanie, za ręce się prowadzają, przytulają i całują. Niezbadane są ścieżki ludzkiej seksualności.
            • magdolot Re: Coś mi się wydaje, 10.10.17, 11:58
              Jeden pan niedawno ośfiadczył, że majstersztykiem PiSu było przekonanie Polaków, że pisi prezydent w istocie jest opozycją. Dla mnie zaś majstersztykiem jest przekonanie Polaków, że cały ten homoseksualizm wynaleźli lewacy.
              • scoutek Re: Coś mi się wydaje, 10.10.17, 12:27
                Eeee Lotka, bo wynalezli. Prawacy udają od zawsze, że nie istnieje
      • behemot17-13 Re: Coś mi się wydaje, 09.10.17, 20:26
        Mam się zapytać gdzie byli rodzice? :-)
        Ba, trafiłaś idealnie. Otóż, ojca nie pamiętam, poszedł w długą i w końcu potknął się o butelkę. Mama dobra kobieta lecz - zalatana jestem, prawdę pisząc nawet nie wiedziała do jakiej szkoły chodziłem. Jedyną ostoją i powiernikiem moich problemów była babcia, kochana ale nie nadążająca za galopującym światem. Orientacja moja od zawsze hetero, gorzej było z fizys.Wątły o urodzie bardziej dziewczęcej, szczególnie w podstawówce skłaniało tych "muskularnych" do podporządkowania i tu się rozczarowali. Tak, byłem walczakiem, brama mojej kamienicy często wykropkowana była moją krwią. Tak, stawiałem się, poradziłem sobie i w późniejszych latach pomimo dość wątłej postury rówieśnicy przewyższający mnie gabarytami nie tylko nie próbowali mnie zdominować, zakumplowali się. W dorosłym życiu wygląd ma mniejsze znaczenie, w dorosłym życiu nie ja oczekiwałem wsparcia a nieco młodsi. Magdo, fajnie, że napisałaś.
        • magdolot Re: Coś mi się wydaje, 10.10.17, 04:23
          No, popatrz, psychofizyczna charakterystyka rasowego komandosa. Nieduży, raczej żyła niż mięśniak, czyli zwinny i wytrzymały, a na dodatek twardziel. Cokolwiek dziewczęca uroda przepysznie dopełnia obrazek miny pułapki. Twoi potencjalni oprawcy musieli być mocno zawiedzeni...

          I tak mi się skojarzyło:
          "Jedyne, co może uratować śmiertelnie rannego kota – odezwał się kot – to maleńki łyczek benzyny – i, wykorzystując zamieszanie, przypiął się do okrągłego otworu w prymusie i napił się benzyny. Krew natychmiast przestała się sączyć spod jego lewej przedniej łapy... Kot poderwał się, żwawy i rześki, porwał prymus pod pachę, śmignął wraz z nim z powrotem na kominek, a stamtąd rozdzierając tapety wlazł na ścianę, mniej więcej po dwóch sekundach znalazł się wysoko nad wszystkimi i zasiadł na metalowym karniszu."

          Jesteśmy prawie w tym samym wieku, choć ja miałam o wiele łatwiejsze dzieciństwo. Ale nie chciałabym znowu mieć kilkunastu lat, ani wracać do klimatu tamtych czasów, bo strasznie dużo było w nich tępego i niepotrzebnego okrucieństwa. I ciągle go jest za dużo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka