Dodaj do ulubionych

Chyba coś mi się w głowie popsuło

10.10.17, 21:00
bo zaczynam mieć objawy manii prześladowczej. Internety mnie śledzą od środka, czyli od strony zwojów mózgowych. :(
I nie, nie dziwię się, że po konsultacji kilku stron w temacie x dostaję zaraz potem na maila reklamy i że takież reklamy tematyczne mi się wyświetlają gdzie popadnie. To jestem w stanie zrozumieć. Ale już kilka razy miałam wrażenie, że wyskakują mi reklamy, dotyczące spraw, o których tylko sobie myślałam. Kilka razy, więc zaczęło mnie to nieco dziwić, ale wciąż się nie przejmowałam.
Ale wczoraj wieczorem w piwnicy rozsypałam pudełeczko z takimi sztuczkami do mocowania kabla wzdłuż np listwy podłogowej : w kształcie nieco rozchylonego U, oba końce zaostrzone jak gwoździe. No naprawdę rzecz, o której się często nie myśli i z którą często nie ma się do czynienia. Więc aż mi ćwiartki przemaszerowały po plecach, kiedy ekran włączonego rano komputera wypluł na mnie reklamę takich właśnie sztuczek - w kilku rozmiarach, stalowe....
Noszszszsz co jest ?
Czy to się leczy ?
Czy jest jeszcze dla mnie nadzieja ?
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 10.10.17, 21:20
      Puk,puk, sala obok. Dostaję maila z reklamą czegoś. Usuwam. W sekundę przychodzi jeszcze raz. Śledzo.
      • gat45 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 10.10.17, 21:34
        No nie. To nie to samo. Ja te gwoździki zbierałam magnesem W REALU, nikomu o tym nawet nie mówiłam - nie było to wydarzenie zasługujące na coś więcej niż lekkie przekleństwo, spływające z mych ust koralu. A tym bardziej nie wspominałam o tym w żadnym internecie. A tu nagle z wirtualnego obrazka wyskakują na mnie gwoździki, kilka godzin wcześniej z podłogi rzeczywistej zbierane.
        No i nie był to pierwszy przypadek, ale pierwszy w tak ostrej formie.
        • ave.duce Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 10.10.17, 22:18
          A rozmowy telefoniczne? Ledwo pomyślę - nawet nie zdążę powiedzieć - coś nieprawego i niesprawiedliwego i...
          bęc, łups - w mig interlokutor/ka poza zasięgiem.
    • trusiaa Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 10.10.17, 23:09
      A mię przedrzeźniają w radiu. Czytam sobie coś i nagle zdanie jakieś albo rzadkie słowo, na które właśnie patrzę (np. Nabuchodonozor) w tej samej chwili w radiu mówią.

      Mogę się założyć (gdy się spotkamy po tamtej stronie, odbiorę od Was wygraną), że jesteśmy tylko wirtualnymi stworzeniami, którymi jakieś ktosie grają w grę typu Sims.

    • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 13:10
      To chyba był CUD! I Bogu niech będą dzięki, że Opatrzność tak nad Tobą czuwa! - rzekła radośnie Pollyanna. I uroniła łezkę ze wzruszenia, że ta Opatrzność taka dokładna jest, że dba o najmniejsze nawet duperele i żadnej cholernej pinezki Ci nie zabraknie do szczęścia, o, nie!

      Optymista by raźno ruszył w kierunku rzeki otwierając buzię, miast podejrzliwie oglądać sobie mózg...
      Jakby takie niewdzięczne liczykrupy, podejrzliwce same, siedziały przy stole we Galilejskiej Kanie, to trzeźwe jak świnie by ostrożnie sprawdzały, czy bidny Chrystus nie zamienił wody w Borygo im. Albo kategorycznie by się zwrotu tej wody domagały.
      Nie dziwi ffffcale, że z katechezy, Pani Gatu, wyleciałaś na pysk. :-)
      • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 13:46
        Zagwazdrałam se kolejne wizjonerskie warstfy, sorko.
        "Optymista by raźno ruszył w kierunku rzeki otwierając buzię, miast podejrzliwie oglądać sobie mózg..." - popaczyć jak się te wody porozstępują, of kołz, i manny na jenzor nałapać. A może jeszcze koszyka z małą jąkałą poszukać. A Kana Galilejska of kołz była potem, a tak się do cna zagwazdrała nakładając się na wodę z manną niecnie. P.S. Manna ponoć lepsza na mleku.
      • gat45 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 14:41
        No wyleciałam, fakt. Ale nie za jakieś głupie pinezki, czy wyciąganie jęzora pod mannę, tylko za podważanie Najważniejszych Dogmatów Wiary. Na dodatek uczynione z pełną naiwnością, którą duszpasterz uznał za fałszywą. Choć była prawdziwa. Na jego duszpasterskie standardy - należało mi się. Tak naprawdę to nie mam żalu.
        • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 17:08
          A pomnisz CO jest wybrukowane dobrymi chęciami, ach, co?

          Ja ich znacznie mniej miałam i raczej spod ciemnej gwiazdy, gdyż wymogłam na starych chodzenie na religię w drugiej klasie, dążąc prawie po trupach do królewnianej sukienki do pięt oraz wianuszka. I mnie, niechrzczonemu potforu, te ksiendze do dupy bez mydła fchodziły by posiąść duszyczkę mą, podlizywały się strrrasznie, by mię grzesznika nawrócić i odfajkować opłatkiem. Lecz tę walkę straceńczą sromotnie przegrały, gdyż były przeraźliwie i okropnie nudne, a na dodatek te sfoje owieczki ciągnęły za uszy i prały linijką po kopytkach ich, a te owieczki biedniuśkie, to były moje koledzy. I w czarnych odmętach duszy mej dałam im ze dwa tygodnie na poprawę, a potem olałam ciepłym ciurem te ich zafszone królewnianę sukienkę i ten wianuszek tesz, niech je zeżrą sobie. Myślały, debile, że za tę sukienkę będą mnie mogły łoić?! A niedoczekanie ich.
          I dotąd se jestem kościelną dziewicą pokropkiem niepokalaną ani sukienką też, że o wianuszku nie fspomnę. I żaden nie przepędzał ze świątyni mnie. Się autonomicznie zmyłem. I mogę grzeszyć do woli, ile mnie się chce i czujnym rzutem na taśmę wykiwać bidne owieczki, co całe sfoje życie się pilnie udręczały, nawróceniem sfym na mecie samej. Ja mnie się będzie chciało, of kołz. I jako grzesznik nawrócony będę wart więcej u bram, niźli stado owieczek, przez żadne ucho przeciskał nie będę się, bo dla takich jak ja czerwony chodnik rozkładają a aniołom z zachwytu harfy wypadają.
          Bidne offce gupie, w balona robione, cyrografów/cyryngrafów nie czytają przed podpisaniem ich!

          Spróbuj Ty sobie wyobrazić, Gatu, stado Gatów przepełnionych dobrymi chęciami w Galilejskiej Kanie. Mi się udało i omal nie umarłam. Ze śmiechu. A śmiech sacrum zabija jak mało co. Czujniacha był duszpasterz Twój! Słusznie się kolorowych sukienek z koronką dochrapał, apage.
          • gat45 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 19:11
            O nienienienie. Nie ma tak dobrze. O ten chrzest zmywający tuż przed ostatnim namaszczeniem mię się rozchodzi. Zgłębiałam ten problem samodzielnie - no, z lekką pomocą ojcowską - w tekstach źródłowych. I tam stoi jak wół z osiołkiem przy żłobie, że jeden jedyny jest przypadek, z którego żaden nikt rozgrzeszon być nie może, a zwie się to "grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia", czyli dokumentnie i detalicznie to, coś se w swoim Magdolotnym rozumie wykombinowała. Zablokowane, szlaban i szlus.
            Więc się obawiam, że będziemy się raczej wespół smażyć w kotłach ze smołą niż przechadzać po zielonych łąkach pańskich w białych nocnych koszulach do pięt. Kto powiedział, że wolałby niebo ze względu na klimat, ale piekło ze względu na towarzystwo? Pewnie znowu Oscar Wilde, ale głowy nie dam za tego geja.
            • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 22:02
              Onienienienienienie i nie.

              Po pierfsze i fcale nie ostatnie, to fcale nie jest plan, tylko świadomość posiadania dogodnego wyjścia ewakuacyjnego.

              Po drugie przypadek nawróconego grzesznika specyficzny jest i dam się pokroić, że fragment przez Cię cytowany dotyczy bessczelnie brykającej offcy, a nie mnie, bo ja jeszcze nie jestem kupiony. Cfana offca, taka w wilczej skórze, może wykoncypować sobie, że se jednak pobryka a potem poleje te krokodyle łzy, odmówi zdrowaśki i z bani. To jest niedopuszczalne, bo... fszyscy by tak robili. To wiernych się mocno trzyma za ryj, bo ma się nad nimi władzę.

              Po trzecie Bułhakow już się był wypowiedział krytycznie na temat tekstów źródłowych - "Chodzi za mną taki jeden z kozim pergaminem i bez przerwy pisze. Ale kiedyś zajrzałem mu do tego pergaminu i strach mnie zdjął. Nie mówiłem dosłownie nic z tego, co tam zostało napisane."

              Po czwarte, kobieta przewijająca mi się po życiu od lat, wierząca i świadoma doktryny do bóluzęb i jeszcze nią do cna terroryzująca rodzinę, kiedyś o katolicyzmie pouczała mnię, a ja żem jej w końcu odpaliła, że mi się absolutnie nie opłaca nawracać, bo jeden nawrócony wart więcej niźli stado owiec, więc ja sobie na tej dogodnej pozycji spokojnie poczekam. I ona, jak cała była we płomiennym galopie wymachująca mieczem ognistym, tak nagle ściękła i zmiękła, sflaczała tak, zachwierutała się jak podcięta lelija i całe powietrze uszło z niej, a potem smutno... przyznała mi rację. Może bo jest matematykiem... A potem jeszcze zabluźniła dodając, że to w stosunku do niej [i masy innych owiec] trochę niesprawiedliwe jest i ogólnie smutne, ale niestety prawdziwe i chyba tak musi być.
              To chyba oczywista oczywistość, że dopóki się zatwardziałym i niedomytym grzesznikiem jest, to się ani nie liczy na żadne miłosierdzie ani go nie pożąda. By się go pożądało, by się leżało krzyżem. Rachunek startuje w momencie nawrócenia. Ale nawrócenie to musi być szczere. Dla mnie to logiczne.
              Nielogiczne to są natomiast offfce, co takiego grzesznika jak ja nawrócić usiłując i przegadać go nie mogąc, sięgają po ostatnią deskę ratunku, do chamsko kretyńskiego argumentu: zobaczysz jak ci pójdzie f pięty jak będziesz umierać, będziesz się trząść ze strachu przed piekłem i pójdziesz prosto do niego, więc lepiej teraz nawróć się.
              I takie mają czelność jednym tchem pierdolić, że Bóg jest miłosierny!
              Zeznania złożone pod wpływem tortur nie liczą się przed żadnym szanującym się sądem, więc TAKIE właśnie nawrócenie nie powinno liczyć się, ale lecz skoro Bóg jest miłosierny, to każde nawrócenie się będzie liczyło, każde jedno. A na dodatek ten fstrętny rodzaj owiec nie dostanie od Pana trzonkiem od bicza do wywalania przekupniów ze świątyni przez łeb, jak mu się słusznie należy, bo [powtórzcie chłopcy i dzieffczynki jeszcze raz:] Bóg jest miłosierny.

              Fidzisz, ten numer z grzesznikiem któremu nie karrrkuluje, ja wymyśliłam se przez stada takich owiec, co mnie latami uparcie trykały swoimi gupimi łbami zamiast zostawić w spokoju, a nie dlatego, że se planowałam grzeszyć do syta i nawrócić się i w związku z tym jestem czysta jak lelija. A ony nie. Zabłocone kopyta mają. I pójdą do czyśćca je umyć i będą je myły i myły aż skumają, bo jakże tak do raju z brudnymi kopytyma?!

              Oskar Wilde, czy nie, odwrotnie się orientuję. Mnie piekło odpowiada ze względu na klimat, bo f pewnym wieku to w saunie się tryska młodością i lepiej wygląda w słabym oświetleniu, ale zdecydowanie mi nie pasuje spodziewane tam towarzystwo, ci fszyscy nasi obleśni i nienawistni hierarchowie, błe. By spędzać wieczność w takim towarzystwie trza mocno upaść na goovę.

              Uważam, że mam dziki fart, bo chyba nie starczy mi palcuf, żeby policzyć ludzi [i zwierzaki inne] z którymi chciałabym spędzić wieczność i fffszystko mi jedno gdzie i mam niejakie szanse, że oni się na to zgodzą, bo fff końcu zaffsze się jakoś godzimy i akurat koszule do pięt nie są nam w tym niezbędne, ani przechadzanie. :-)
              • tojajurek Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 22:13
                F sprawie piekielnego towarzystwa, Magdolotku, to ja bym siem pisał uwentualnie, jakby miało zabraknąć zgorzkniałego wesołka w zasięgu.
                • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 12.10.17, 00:23
                  Taki zgorzkniały wesołek na wagę złota jest, Panie Jajurku Kochany. Nio i znowu CUD, ledwie zdążyłam pomarzyć, już trochę się spełniło!
              • trusiaa Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 12.10.17, 07:33
                Magdolotu, no co też Magdolot?
                Jacy obleśni i nienawistni hierarchowie w niebie? Przecież kler niewierzący jest i żyje zgodnie z zasadą - czyż drogowskaz podąża we wskazywanym przez siebie kierunku?
                Dlatemu, jeśli zależy nam na klimacie i atkmosferze odpowiedniej, trzeba wymyślić Plan By.

                Z iściem do nieba - przypomniało mi się, jak stary bosy karmelita nauczał nas w pierwszej klasie podstawówki: - Moje kurczaczki, oto wasze duszyczki wkrótce zostaną ubrane w ładne piękne białe sukieneczki łaski uświęcającej. Jeśli będziecie modlić się i chodzić do kościoła w niedziele, spowiadać się w pierwsze piątki miesiąca (tu następowała cała litania pozostałych niezbędnych zabiegów) to po śmierci pójdziecie do nieba. Ale pamiętajcie! Jeśli wasi rodzice nie będą z wami razem modlić się, chodzić do kościoła w niedziele (tu litania), to będzie tak, że wy będziecie stać w długiej kolejce do nieba i wołać będziecie: - Mamusiu! - Tatusiu! A ich nie będzie z wami. I zobaczycie ich w kolejce do piekła. Wiecie, jaki będzie płacz?

                Miałam sześć lat, moi rodzice nie stosowali się do regulaminu wcale, ale jakoś nie mogłam sobie ich wyobrazić w kolejce do piekła. A kiedy zakonnik ów zaczął scenicznym szeptem powtarzać przy każdej okazji - Tylko dzieciaczki, nie powtarzajcie nikomu co ja tu wam mówię, bo przyjdą źli faryzeusze i mnie ukrzyżują!, uznałam, że coś jest z nim bardzo nie tak. Powiedziałam rodzicom, że więcej tam nie pójdę i na jakiś czas trafiłam pod skrzydła siostry Chryzostomy z innego całkiem zakonu, co miła (ooo pozory ;) była i śliczna jak anioł. Enter.
                • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 13.10.17, 01:24
                  Kochani moi, ja tu jeszcze wrócę, jak przeżyję uroczy najazd Hunów.
              • gat45 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 12.10.17, 11:31
                Ty już nie kręć, Magdolotu ty jeden. We własnym sumieniu wiesz doskonale, że Twoje ujęcie tematu to też by było oszustwo i jako takie podpadałoby pod mój paragraf. A jako ateuszyca nie masz wyboru i sumienia musisz słuchać własnego, co ono kurdesz nieubłagane jezd. Z Ewangelią nie wolno jeździć na termoforze*) ani stosować innych talmudycznych sztuczek. Niet, nein i non !

                *) Jakby ktoś zupełnym przypadkiem nie wiedział, o co chodzi z tym termoforem, to na życzenie mogę wyjaśnić. Ale trochę się krępuję, bo wydaje mi się, że ten anegdocik znają fffffffffffszyscy.
                • trusiaa Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 12.10.17, 12:49
                  Ja nie znam...
                  • gat45 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 12.10.17, 14:41
                    Prawowiernemu starozakonnemu nie wolno podróżować w szabat. Z jednym wyjątkiem : na wodzie wolno. Więc jak był interes do zrobienia w Warszawie w sobotę, to się jeździło z miasta Łodzi koleją żelazną siedzący na termoforze.
                    • trusiaa Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 12.10.17, 14:46
                      O przepisie tym słyszałam, ale anegdoty nie znałam, dzięki :)
                • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 19.10.17, 03:03
                  Fcale ani troszku nie kręcę, bom niewierna i wolna jak ptak, fięc talmudyczne kręcenie nie dotyczy mnię, ani ewangeliczne tyż nie, ani nawet apokaliptyczne, ani żadne inne zgoła [w bikini lub na atolu jakimkolwiek innym] religijne. A sumienie me może i jesss nieubłagane i nawet troszku sadystyczne, ale jeno we sprawach poważnych, a nie tych.*

                  I gdybym była bogiem, to bym ja łaskawie paczyła na takich co kręcą ze termoforami, bo to i kreatywne i niewinne. Kreatywnych wyznafffcuf wolałabym niźli kretyńskich i tyle. I tutaj powoli dochodzimy do sedna. Najbliżej nawrócenia w życiu byłam ja na Potwora Spaghetti, bo lubię makaron i sama postanowiłam ja zostać piratem Morza Andamańskiego, w dodatku troszku jak Konrad z "35 maja" [ze koniem na wrotkach i Pietruszeczką, dzieweczką w krateczkę i wodzem Krucze Padło], a Spagetkowy Monster to fszystko by wdzięcznie łyknął... albowiem ma on cechę wg. mnie bogu absolutnie niezbędną: poczucie humoru. Bo bez tego NIC. Żadnego śfiatełka f ciemności, errrgo żadnego fszechśfiata się nie da wytworzyć.

                  I pierdolą kumety te gupie religioznaffce z Ujotu, co utrąciły Potwora kandydaturę na oficjalną religię, bo sacrum ma przerażać, a on to dyma se i to ffcale bynajmniej nie uchodzi bogu.

                  A jedyne co mnie pociesza, to najświeższe fakty z życia naszych rodzimych katolicyzmu wyznafffcuf znad Wisły, bo tym co nam kreują właśnie autorytety moralne i obrońców wiary, już tak się pokićkoliło dokumentnie ffffszystko, że katolicki Bóg w niebiesiech przez duże Be pisany i trzyosobowy zostanie wydany na próbę nielichą i pęknie albo ze śmiechu, albo z czegoś zupełnie innego.

                  Jak pęknie ze śmiechu, to się może nawrócę. A jak pęknie z czegoś innego, to ja chyba przeżyję, bo kto jak kto, ale Bóg zazwyczaj rozpoznaje swoich. :-)
                  I znowu win win.

                  A najnofffsze wieści ze sfer katolickich są takie, że składa się dziękczynienie sesemesem Tabletowi Panu za bohaterskie odfinansowanie "Dialogu" i że tę straszliwę "Klątwę" wreszcie zupełnie na ament popierdoliło i jusz jej aniciut nie będzie przenigdy i nigdzie i jednym tchem się jeszcze w tych upojnych modlitwach fspomina o naszym nowym śfiętym, niejakim Patryku Vedze, tej smętnej postpasikowskiej popłuczynie naszego srebrnego ekranu, gdyż, uwaga, uwaga, został "obrońcą życia", Bogu niech będą dzięki. Sesemesa mi tego pilnie odczytano fprost z komórki [wierny dostaje do podpisania gotowca, żeby mógł łatwo do ty modlitwy dołączyć]. Adresatka była cokolwiek oburzona, ja zaś leżałam sobie pod stołem i kffficzałam. Jeno ja bogiem nie jestem, szczególnie przez duże Be i z sacrum do przerażania, fięc nie wiem jak Bóg w podobnej się sytuacji zachowa. Bym cicho podpowiedziała jakąś specjalną otchłań dla palantów, co liżą nie te zady...

                  *ale jeno we sprawach poważnych, a nie tych
                  Niedawno jedna taka od noszenia koszul we mleczakach mię opowiedziała o samosądzie na podwórku, w ramach którego pewna dziś ogólnie szanowana pani profesor została podle przez gawiedź do drzewa przywiązana i nawet w buzię obita. I niecnie mi sugerowała współudział, a ja tego za kija nie pamiętałam i strasznie się przestraszyłam, że może wyparłam takie cholerne podłotę okropnie daleko i głęboko na dno i gdzieś tam ona mnie dynda... I następnego wieczora dręczona tą sprawą, żem desperacko wyciągła mą potencjalną ofiarę na balkon, czyniąc ziejącą dziurę we branżowym wieczorku i żem ją przesłuchała na okoliczność nieszczęsną. Zostałam uniewinniona, bo mię tam fcale nie było!, przytulona do serca, wyliczono mi fffszystkich oprawców co do jednego [załapał się pewien świętoszkowaty przydupas samego prezydęta]. I UFF!, ależ mi ulżyło.

                  P.S. Spadam na parę dni, nie wiem jak tam łącza, za odpowiednim miejscem na piekło się porozglądam.
    • kanciasta Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 11.10.17, 19:40
      A wyobraź sobie, że skreślasz numerki na kuponie, a następnego dnia jakaś maszyna wybiera te same ... Co by Ci maszerowało po plecach: połówki?;-)
      A tak na marginesie - zawsze zastanawiałam się, na jakiej zasadzie właściwie edytory tekstu poprawiają napisane przez nas słowa, szczególnie w smsach.
      Kiedyś zamiast " wspaniały" poleciało mi "wyleniały";-)
      • ave.duce Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 13.10.17, 12:14
        Kilkakrotnie zdarzyło mi się zapamiętać scenę ze snu... Potem ta scena przydarzała mi się na jawie.
    • behemot17-13 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 16.10.17, 20:21
      Da się wytłumaczyć, przypadek. Miała/miał polecieć samolotem i w ostatniej chwili zrezygnowała/zrezygnował z miejsca już zaklepanego, przypadek. Sen, a w nim podane jak na tacy zdarzenia i faktycznie sen się ziścił, tu intensywne myślenie o problemach plus przypadek. Intuicja nie istnieje, przypadek, zbieg okoliczności nie zależnych od ciebie, lecz działający na wyobraźnię, jest. Troszkę z boku, bo Ty bardziej żartem, się wpisałem, przypadek?
      • behemot17-13 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 16.10.17, 20:39
        Poprawiam- przypadek!
      • magdolot Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 16.10.17, 22:49
        Intuicja jak najbardziej istnieje.
        Twój mózeg nie zafffsze świadomie coś wie, a jednak se wie i kropka.
        Chyba Ci chodzi o błąd atrybucji.

        Tutu poniżej daję link do fajnego bloga, który ostatnio staje się uczęszczany, jakąś notkę na FK linkowała Titerlitury, to żem wlazła i trochę poczytałam, a ostatnio widziałam inną notkę na Studio Opinii. Link jest do tekstu o wierzących w teorie spiskowe, błąd atrybucji pod koniec, pod moim ulubionym kościołem, który wygląda jak kurczak:
        www.nienawisc.pl/jak-zabic-swoje-dziecko-i-dostac-brawa-w-internecie-poradnik/
        • behemot17-13 Re: Chyba coś mi się w głowie popsuło 17.10.17, 09:18
          Przeczytałem. Zgoda, intuicja istnieje, jest. Tyle tylko, najczęściej bywa tak, zamiast intuicji występuje zwykłe pieprzenie i tu się kłania atrybucja - jak zapodać by się przypodobać i ew. usprawiedliwić. Przypadek, zbieg okoliczności i przede wszystkim i ponad wszystko - przypadek.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka