erte2
26.04.18, 12:02
Pamiętamy wszyscy jakie były konsekwencje ortograficznej wpadki prezydenta Komorowskiego, z jaką satysfakcją i takim "schadenfreude" wszystkie pisiory powtarzały to przy każdej możliwej okazji, albo i bez niej.
Przed momentem włączyłem telewizor, a tam niejaki Duda Andrzej, osobnik zwany prezydentem, doktor praw, syn naukowców mający pretensje do bycia inteligentem w mowie o konstytucji powiedział był mniej więcej coś takiego: "wszyscy pamiętamy o sławetnej konstytucji z 1791. roku..."
Powiedział to o Konstytucji 3. Maja, naszej dumie i chlubie, słusznie uważanej za przełom i wzór dla innych.
Sławetnej! Przecież toto nie rozumie tego co mówi, nie odróżnia pojęcia "sławny" od "sławetny", jak to się mawia - nie "czuje" języka. A taki przecież kształcony, taki "dochtór", taki wzorzec metra...