trusiaa
27.02.20, 07:48
Nadstawiłam ucha i pierwszego w tym roku szpaka usłyszałam. Siedział na kalenicy. Postałam, popatrzyłam chwilę, bo śliczne i lirycznie śpiewał, aż nagle zamruczał gardłowo, przymilnie: ko-ko-dak... ko-ko-dak..., a potem dokończył arię, jakby nigdy nic.