Dodaj do ulubionych

koronawirus

04.03.20, 10:06
"W jaki sposób się leczy koronawirusa?"

To zależy. Jeśli koronawirus jest w miarę młody i silny - wystarczy napoić go gorącą herbatą z cytryną, podać aspirynę i na parę dni położyć do łóżka po czym koronawirus poczuje się lepiej. Natomiast koronawirus w wieku starszym, albo osłabiony jakąś inną chorobą, np. ciężkim rozstrojem żołądka lub zaawansowanymi hemoroidami wymaga opieki staranniejszej, kuracji silniejszymi lekami a często hospitalizacji.

Idiotyczny, ale nagminny błąd popełniany praktycznie przez wszystkich. Jak leczyć raka żeby poczuł się lepiej? Jak leczyć zapalenie płuc żeby możliwie długo było w dobrej kondycji? Jak leczyć kamienie nerkowe żeby trwały w dobrej kondycji i zdrowo rosły?
Itd, itp....
Obserwuj wątek
    • inna57 Re: koronawirus 04.03.20, 12:43
      Bardzo trafna uwaga. To jest chyba najczęściej popełniany błąd logiczny.

      A tak na poważnie to trzeba się zastanowić jak zatrzymać panikę. Media mają super samograja tylko że dla nas nic z tego nie wynika. Szanowny koronowany wirus ma znikomą zjadliwość choć dużą wiatropylność. Natomiast ma ogromną zdolność (głównie za sprawą mediów) do siania zamętu. Z politowaniem patrzyłam na sąsiadów którzy wypakowywali zapasy jedzenia jakby szykowali się przynajmniej na konflikt światowy. Ponieważ długo mieszkałam w rejonie gdzie katastrofy naturalne są na porządku dziennym zawsze mam w domu aktualny zestaw ratunkowy ale nigdy nie przychodziło mi do głowy żeby nadmiarowo magazynować żywność która zapewne w większości i tak pewnie wyląduje w koszu. Tu jest potrzebny bardzo zdrowy rozsądek. Obecnie jedyny skutek pandemii to gwałtowny wzrost obrotów w marketach dla których ten wirus to zbawienie.
      Ze spokojem przeżyłam ostatnią "epidemię" świńskiej grypy. Akurat będąc w Meksyku coś grypopodobnego dzień przechorowałam, mąż dzień po powrocie, czy to było NH1N1 do dziś nie wiem. Mnie moja mamcia hipochondryczka załatwiła raz na całe życie jeszcze w dzieciństwie więc na wszystkie takie wirusówki mogę patrzeć z politowaniem. Tym którzy jeszcze nie wiedzą przypominam że jakby przyszła prawdziwa zaraza w postaci "czarnej ospy" to najmę się na grabarza.
      • man_sapiens Re: koronawirus 25.03.20, 00:46
        inna57 napisała:

        > Bardzo trafna uwaga. To jest chyba najczęściej popełniany błąd logiczny.
        >
        > A tak na poważnie to trzeba się zastanowić jak zatrzymać panikę.

        Brakuje mi informacji w rodzaju:

        W ciągu ostatniej doby w Polsce zmarło
        - z powodu koronawirusa x osób
        - z powodu chorób serca y
        - z powodu choroby nowotworowej z osób
        - z powodu urazów i wypadków t osób

        itd.
        • kanciasta Re: koronawirus 25.03.20, 17:43
          man_sapiens napisał:


          > Brakuje mi informacji w rodzaju:
          >
          > W ciągu ostatniej doby w Polsce zmarło
          > - z powodu koronawirusa x osób
          > - z powodu chorób serca y
          > - z powodu choroby nowotworowej z osób
          > - z powodu urazów i wypadków t osób

          > itd.
          >

          Ja sprawdziłam dane GUS za 2018 i 2019:
          w 2019 było w Polsce nieco ponad 414 tysięcy zgonów, a w 2018 - nieco ponad 410 tysięcy. W poprzednich latach było mniej, ale w sumie to od dziesięciu chyba lat statystycznie w całej Polsce dziennie umiera ponad 1000 osób.
          W przyszłym roku o tej porze będzie można porównać, czy śmiertelność jakoś drastycznie wzrosła, czy nie.
          (Oczywiście, jeśli przeżyjemy. )
        • inna57 Re: koronawirus 25.03.20, 18:34
          Akurat x jest generalnie zbiorem pustym. Zgony następują na choroby współistniejące. Zwykła (bo ta jest niezwykła) grypa jest współodpowiedzialna za statystycznie dużo więcej zgonów rocznie. Rozsądny pasożyt, jakim jest każdy wirus, nie jest generalnie zainteresowany śmiercią nosiciela bo umiera wraz z nim. Czasami tylko ma pecha bo zainfekowany organizm jest zbyt słaby. Albo globalnie uodpornimy się (wynajdziemy szczepionkę) na tą chimerę albo będzie ona powracać do nas falowo co rok, co dwa lub trzy lata.
    • trusiaa Re: koronawirus 05.03.20, 08:08
      Koronawirus ma się dobrze. O stosowną dla niego oprawę dbają gorliwe wyznawczynie. Sposób jest może nieco kłopotliwy - do taszczenia posążka potrzeba dwóch osób, ale wiara czyni czuba.

      Jak mniemam, panie nie rozstają się z figurą i ustawiają ją na poczesnym miejscu podczas wizyt w ZUS-ie, sklepie mięsnym i geesie, urzędzie gminy i oczywiście w swojej przychodni, aby móc paść na kolana i odmówić ochronne pacierze - wszystko na chwałę koronawirusa, amen.
    • trusiaa Re: koronawirus 05.03.20, 13:52
      Nie ma się czego bać, jesteśmy pod doskonałą, fachową opieką - pani Caban-Korbas, która ma wyraźne ciągoty kabaretowe, szefuje słubickiemu sanepidowi.

      • trusiaa Re: koronawirus 06.03.20, 08:00
        Jest ciąg dalszy - szefowa się tłumaczy ;) Oczywiście nie ma sobie nic do zarzucenia, ale przy okazji pojawia się ciekawostka: pani twierdzi, iż obwiniono ją m.in. o "ujawnienie tajemnic dochodzenia epidemiologicznego, bo podała liczbę osób poddanych kwarantannie". Jeśli to prawda, opozycja miała rację, że rząd celowo ukrywa dane dotyczące epidemii.
        • tojajurek Re: koronawirus 06.03.20, 12:22
          Zainspirowany przykładem owych pań podróżujących Pendolino samotrzeć z Matką Boską - wnioskuję, aby Ministerstwo Zdrowia postarało się pilnie zaopatrzyć obywateli w przenośny Zestaw Podróżny Ochrony Przeciw-Epidemiologicznej. Zestaw taki, zapakowany w wygodny neseser, winien zawierać przede wszystkim figurę Matki Boskiej Portable z wygodnym uchwytem, zwieńczoną koroną antykoronawirusową. Ponadto zestaw powinien zawierać przyrząd do rozpylania wody święconej z zapasem tejże w butelce o kształcie Madonny Częstochowskiej, śpiewnik-kantyczkę zawierający stosowne pieśni w ilości wystarczającej na dwugodzinne pienia, niewielką Biblię oraz różaniec z poświęcanych ząbków czosnku hodowanego w Klasztorze Karmelitanek Bosych. Dodatkowo neseser, po wypakowaniu zawartości powinien - po odpowiednim złożeniu - zamieniać się w wygodny klęcznik. Cały zestaw winien oczywiście być atestowany przez Kurie Biskupią.
          Żaden wirus się nie oprze takiej profilaktyce. Szczęś Boże.
    • inna57 Z całkiem innej strony 06.03.20, 12:13
      Odnoszę nieodparte wrażenie że my, ludzkość przegięliśmy i natura postanowiła nas się dyskretnie pozbyć, a przynajmniej ograniczyć wielkość populacji.
      No dobrze, wiem że wszystkie mrówki na świecie ważą więcej niż wszyscy ludzie ale nawet mrówki ogniowe nie czynią takiego spustoszenia jak my.
      Zauważcie że COVID jest praktycznie nieszkodliwy dla dzieci i ludzi młodych. Śmiertelność dotyczy wyłącznie osób starszych dodatkowo obciążonych innymi chorobami. Mogą Wam się moje poglądy nie podobać a ja i tak będę uważała że postęp medycyny jest bez sensu, wydłużanie egzystencji też. Czego (jakiej choroby) organizm nie potrafi zwalczyć sam tego nie powinno się tykać a medycynę ograniczyć do tej urazowej. Jestem zwolennikiem ograniczenia wielkości populacji. Kiedyś działo się to w sposób naturalny, jedna porządna zaraza zmniejszała populację o 30-70%.
      I tak jesteśmy gatunkiem zdegenerowanym bo zdecydowana większość ludzi to potomkowie nie tych najsilniejszych, najodważniejszych jednostek tylko zadekowanych tchórzy. I to wcale nie jest moja teoria.
      • mu_ndek Re: Z całkiem innej strony 06.03.20, 15:04
        inna57 napisała
        I tak jesteśmy gatunkiem zdegenerowanym bo zdecydowana większość ludzi to potomkowie nie tych najsilniejszych, najodważniejszych jednostek tylko zadekowanych tchórzy. I to wcale nie jest moja teoria.


        Poważnie?
        Zdaje się – że, nie bez przyczyny - pośród zalet gatunku (tych które uważasz za cenne ) wymieniasz siłę i odwagę, pomijając – rozum.

        Tak ,to niewątpliwie - nie jest Twoja teoria – było już kilka takich dotyczących „oczyszczania” gatunku.



        „Przekonania są bardziej niebezpiecznym wrogiem prawdy niż kłamstwa” F.N.
        • inna57 Re: Z całkiem innej strony 06.03.20, 15:47
          To jest teoria z zakresu socjologii cywilizacji, zupełnie nie moja. Jest tam o tym że w momencie uruchomienia nadmiaru odwagi a co za tym adrenaliny osłabiają się funkcje poznawcze kierujące rozumem.
          Nie, nie jestem orędownikiem eugeniki uznaję jedynie że jest nas ludzi za dużo na planecie a nasz przyrost przestał być kontrolowany przez mechanizmy naturalne środowiska. Biorąc pod uwagę to że tak naprawdę niezbyt daleko odeszliśmy od drzewa z którego zeszli nasi przodkowie mamy mieszankę bardzo wybuchową.
          Nie dziwię się planecie że się przed nami broni.
          • mu_ndek Re: Z całkiem innej strony 06.03.20, 18:48
            inna57 napisała:



            Chętnie poznam autorów tej teorii – jeśli oczywiście nie jest z lat 60 (nie wiem co to ma wspólnego z tym - że cenisz właśnie (siłę) odwagę czyli nadmiar adrenaliny – jeśli przyjąć takie uproszczenie- i jak się to ma do przeludnienia?) ciekaw jak z tej teorii wyciągasz wnioski że współczesna medycyna jest złem i że trzeba ograniczyć populację homosapiensa? (ciekawe jest także - w jaki sposób chciałabyś ograniczyć płodność)

            Zmieniając „karę boską” (bo taka kwalifikacja obecnej epidemii już się w kościele pojawiła) na „karę natury” – za przeludnienie – jednak mało zmieniasz.

            Co do Natury to jest ona całkowicie obojętna – zupełnie przypadkowo może nas strzepnąć z globu i zająć się czymś innym . Dając sobie, powiedzmy miliard lat – zacznie klecić na nowo życie - z tego co pod ręką (najważniejsze to nie uważać się za najistotniejszy element Natury – bo być może , dinozaury w swoim jurajskim rozkwicie – też uważały się za najważniejszy podmiot Natury).


            O „przeludnieniu” trzeba by wiedzieć, że jego apogeum mamy za sobą i to dość dawno bo w latach 60 (dane ONZ - światowy wzrost demograficzny osiągnął szczytowy poziom 2,1% rocznie w 1962 – obniżył się do 1,2% w roku 2010 i ciągle spada –prognozy na 2050 0,5% - w okolicach 2070 liczba ludności zacznie maleć.) Mimo to ten populistyczno-katastroficzny pogląd o wzrastającym niepohamowanie przeludnieniu – ciągle jest popularny. (dla pewności - te przewidywania dotyczą także krajów muzułmańskich - w ostatnich latach , wskaźnik płodności spadł tam średnio o 40% a np. w Iranie o 70%)

            Pogląd że jesteśmy wirusem zatruwającym naszą niewinną i zwiewną planetę jest tak samo szkodliwy jak przekonanie że jesteśmy „kwiatem stworzenia” (i oczywiście nie ma nic wspólnego z tzw. rzeczywistością - jak zazwyczaj większość popularnych przekonań/poglądów).
    • trusiaa Re: koronawirus 11.03.20, 10:19
      Kwarantanna w praktyce:
      Wszystkie osoby, które miały kontakt z moją osobą w ostatnich 48 godzinach, będą poddane tzw obserwacji.(...) Na marginesie dodam. Bardzo kocham swoją małżonkę (i mam nadzieję że z wzajemnością :-)), jednak dwa tygodnie!!! 24 godziny na dobę!!! w 4 ścianach!!! może oznaczać, że to nie będzie kwarantanna , ....a prawdziwy czyściec.
      Dariusz Zwoliński - Wójt Gminy Nadarzyn

      P.S. Jaki milusi mąż.

    • trusiaa Re: koronawirus 11.03.20, 12:12
      "Od morowego powietrza, zachowaj nas Panie!" Takie tam średniowieczne zawołanie (pardą za rym). Nie ma to jak stłoczyć wiernych w jednym miejscu, tak często jak tylko się da i niech się powymieniają wszystkim, co tam który ze sobą przywlókł - na zdrowie!

      Podobno rząd negocjuje z epidiaskopem kwestię konieczności chodzenia do kościoła. Czarni trzymają się dzielnie.

      • trusiaa Re: koronawirus 11.03.20, 15:08
        Aha aha: bo to się suplikacja nazywa.

        Rytel-Andrianik nie tylko stanowczo zaprasza wiernych do kościołów, ale oczekuje, że będą oni śpiewać na całe gardło - ffszak gdyby ludzie tylko medytowali, zaraza nie mogłaby się rozprzestrzeniać swobodnie.
        A gdyby tak - co jest oczywiście zupełnie niemożliwe - jakiś ksiądz (kiedyś w przyszłości) zaraził się od owieczek swych? Celebransi będą wjeżdżali pod ołtarz w samobieżnych gablotach, czy wystarczy odgrodzenie prezbiterium szybą?
      • trusiaa Re: koronawirus 13.03.20, 07:40
        Ale za to Kościół pochylił się z ojcowskom troskom nad owcami: ogłosił dyspensę. Osobiście do świątyń nie muszą się już fatygować: osoby starsze i chore (jasna sprawa - respiratory stacjonarne mają za krótkie rurki i kable), dzieci i młodzież. Kropka. Wszyscy pozostali i niezbędni KK płatnicy tacowego mają przychodzić, całować figury po nóżkach, księży po rączkach, zaś własne ręce płukać w ożywczej wodzie święconej, ponadto gromko śpiewać suplikacje. Wracając z mszy nabożni ci ludkowie mają radośnie nieść wirusa między starszych i chorych, dzieci i młodzież, a już zwłaszcza ateuszy. Amen.
        • trusiaa Re: koronawirus 15.03.20, 11:11
          Czarny szafarz zarazy, przyparty do muru nieobecności w kościele nie popiera, ale rozumie, a w walce o każdy wdowi grosz nie poddaje się - Gdy brakuje nam kryteriów uprawniających do uczestnictwa we Mszy św. w kościele, to najprostszym wydaje się wstęp dla zamawiającego intencję i dla jego rodziny.
          Wzruszyła mnie też do łez troska Papy Frania - do bazyliki św. Piotra nie mogą wchodzić turyści i grupy zwiedzających, ale już chcący się pomodlić są mile widziani. Tymczasem w Wolsce na Łysej Górze: Msze św. i spowiedź odbywają się według stałego rytmu. Kapłani zobowiązani są do przestrzegania szczególnych wskazań higienicznych.
    • magdolot Re: koronawirus 14.03.20, 02:36
      Oj fak żesz fak, śmy uwięzieni w andaluzyjskiej dziurze z niemowlęciem u piersi [chfalić Boga nie mojej], moje dziatki więźniami obu końcuf Albionu, a Tygrys biedny sam s kotem. Morawiecki mnie ujebał samolot dosłownie rzutem na taśmę, a miała żem nim wracać Tygrysa ratować. I gdybym nawet dorwała czartera, to mnie mogą fsadzić we obóz dla uchodźców w jakichś cholernych Klewkach. I zewsząd dochodzą głosy, że nie ma srajtaśmy, ale mam ochotnikuf do stawiania Tygrysu zakupów na progu.
      Wczoraj w nocy kombinowałam jak tu przywlec Tygrysa razem z kotem, dziś odpierałam dziecię co chciało Dziadku ruszyć na pomoc z Edynburga i cenny dzień stracilim na porównywaniu sobie kwalifikacji ratowniczych, a Tygrys jesss fkurwiony, bo mu zamknęli basen i uważa, że okoliczni go nie zarażo, bo to świnie nie so i że jest za stary żeby mu robiło. A małż nic z tej afery nie kuma, bo on jest "racjonalny", więc się marszczy po kątach i kupuje wino.
      Ta cała globalizacja to okropna świnia.
      Ciekawe, czy zanim nas wypuszczą, niemowlę zacznie chodzić...

      Trzymajcie się cieplutko i nie dawajcie cholerze nawet jak po ulicach puszczą jeżozwierze!
      • apersona Re: koronawirus 14.03.20, 15:40
        Ha, właśnie ktoś do mnie dzwonił czy mam jeszcze miejsca do Polski. No, miejsca na podróż do Polski. Osłupiałam, ja wypuszczająca się z rzadka na niezbędne zakupy.
      • tojajurek Re: koronawirus 14.03.20, 19:32
        A ja - stary Jerzozwierz - wypuściłem siem dziś odważnie do pobliskiego sklepu Żabka, gdzie nie było żywego ducha poza ropuchopodobną osobą w kasie. Nabyłem drogą kupna kubełek kiszonej kapusty, kilo cebuli i zgrzewkę piwa antywirusowego, po czym kurcgalopkiem przemknąłem do domu nie spotykając nikogo na kogo mógłbym nakichać. Aliści cóś najwyraźniej wisiało w powietrzu, bo po kwadransie odezwał się Domofon, któren damskim dyszkantem spytał mnie czy znam Pismo Święte, bo tam napisane jest, że będzie gorzej i warto o tym porozmawiać. No to ja rezolutnie mówię temu Domofonu, że Pismo czytałem, ale tam stoi, że jak jest gorzej to potem będzie lepiej, albo na odwrót i niech ono się nie martwi na zapas tylko odkaża organizm i jak najmniej oddycha. No i zaraz okazało się co wisi w powietrzu - bo jak nie walnie śniegiem z niebios. A przeca świętego Grzegorza było onegdaj, więc cóś jednak jezd popierdzielone. Na wszelki wypadek całujmy się bez podawania rąk.
        • ploniekocica Re: koronawirus 14.03.20, 20:00
          No, skoro tak, to ja polecam przyrządzić fuczki, czyli łemkowskie placki z kiszonej kapuchy. Robi się je mniej więcej tak, że do ciasta naleśnikowego(najlepiej na mące pełnoziarnistej, albo mieszanej z pełnoziarnistą) dodaje się podziabaną nożem na drobniej surową kiszona kapustę. A potem smaży jak placki ziemniaczane. Jest to równie dobre, a o ile mniej roboty.
          A potem się je i je, i je. Szczególnie, jak się jest zamkniętym z powodu wirusa. Podejrzewam, ze jak się ta pandemia skończy będę w kształcie zbliżona do ideału. Kulistego ideału. Czyli: co sie tocy na me łocy?. A to kocica!

          Na pocieszenie z portalu gazeta.pl: "Przypomnijmy, że członkowie rodu monarchów od jakiegoś czasu stosują się do zalecenia, by nie witać się ze swoimi poddanymi ręką tak, jak od wielu lat mieli to w zwyczaju robić." Teraz się witają nogą? Czy ustami, jak radzi TotenJurek?
          Ci członkowie rodu monarchów to dopiero są!
          • apersona Re: koronawirus 15.03.20, 12:32
            ploniekocica napisała:

            > No, skoro tak, to ja polecam przyrządzić fuczki, czyli łemkowskie placki z kis
            > zonej kapuchy. Robi się je mniej więcej tak, że do ciasta naleśnikowego(najlepi
            > ej na mące pełnoziarnistej, albo mieszanej z pełnoziarnistą) dodaje się podziab
            > aną nożem na drobniej surową kiszona kapustę. A potem smaży jak placki ziemniac
            > zane. Jest to równie dobre, a o ile mniej roboty.

            Dzięki za inspirację. Melduję iż resztki kapuścianego nadzienia z resztkami panierki też dają pyszne placki.
            • ploniekocica Re: koronawirus 17.03.20, 13:21
              aaaaa , bo zapomniałam powiedzieć, że można zamiast surowej dodać właśnie jakieś resztki duszonej albo nadzienia. To jest patent, kiedy zostanie porcja na jedną osobę, a dwie, albo i trzy lubią być najedzone. Podobno jest także wersja z surową kapuchą, ale nie próbowałam. Natomiast regularnie robię z kiszonymi burakami z zakwasu. Do malaksera te buraki, a potem do placków. Dobre są!

              A tak ogóle to takie buraczki z zakwasu zmalakserowane (albo na tarce starte, jeśli ktoś jest oldskuowym masochistą) i uduszone jak kapusta kiszona z dużą ilością karmelizowanej cebuli w ogóle nie smakują jak buraczki tylko jak czerwona kiszona kapusta!!!! I też są dobre!
              Pry najbliższej okazji wypróbuję, jak smakuje w pierogach.
          • trusiaa Re: koronawirus 16.03.20, 18:53
            Kocico idealna, dzięki za fuczki! Nie znałam ich wcześniej, a są (były i zniknęły) pyszne i jeszcze wdzięczne w przygotowaniu.
            A teraz: się królyk turla z wolna.

              • trusiaa Re: koronawirus 23.03.20, 07:54
                Kocico, Twoje fuczki polecają właśnie na głównej. W życiu całym o fuczkach nie słyszałam, podobnie moi krewni-i-znajomi. I nagle Kocica je serwuje, a tu bęc - jakiś skrytożerca się poczęstował.

                A podać źródło, z którego się ściągnęło jak swoje, to nie łaska? Podziękować Kocicy za dania propagowanie? Redachtory :(
        • erte2 Re: koronawirus 15.03.20, 01:06
          A ja wczoraj udałem się byłem do Tesco po różne prorzeczy do jedzenia (typu chleb, mleko, kawałek sera, szczypiorek i inne jajka). I widziałem rodaków obładowanych całymi worami PDD (Papieru Do Dupy).

          Rodacy! Ten wredny i zjadliwy wirus nie powoduje gwałtownej i przewlekłej sraczki!

          P.s. W nieodległym Media Markcie trafiłem na perełkę - "The Inner Mouting Flame" (The Mahavishnu Orchestra with John McLaughlin). Cud, miód i ultramaryna!!!
    • trusiaa Re: koronawirus 15.03.20, 10:32
      Heloł, heloł.
      Drzwi już zabarykadowane PDD, na stole cukiernica wypełniona tabletkami apapu, tu jest sucho, światełko jest, żarełko jest - fajnie!. Tylko książki z biblioteki mi się skończą niedługo, ale to sobie różaniec ze ząbków (czosnkowych - made in Poland) naniżę, dzięki, JureczkuTy, a to maseczki na drutach udziergam. Byłabym sobie tak cicho siedziała, ale nieee, co rusz ktoś czegoś chce: pan od gazu - on MUSI, pan listonosz - ma polecone dwa, urękawiczoną dłonią podaje mi deseczkę z rysikiem, co go cała gmina już w palcach wymiędliła. Zepsuty jest - wyjaśnił pan listonosz - chińska taniocha.

      Magdolotu, macham i kciuki trzymię za całokształt.
      Kocico, fuczki! No ba.
      Ave, dzięki :)

      Jak fajnie, że na FzD nie obowiązuje żadna kwarantanna. Bądźmy w bliskim kontakcie :)
      Uściski!

      • scoutek Re: koronawirus 15.03.20, 12:12
        Czytnik ma wyższość w dzisiejszych okolicznościach przyrody.
        A i zakupy nowych książek uproszczone....
        Nie braknie mi, ale też nie zasypie kilogramami paieru
        • inna57 Re: koronawirus 15.03.20, 16:49
          Potwierdzam, mój "czytak" zapewni mi lekturę nawet na dożywotnią kwarantannę. Całą sytuację nazwałam "kolonią świrus" i uważam ją za mocno absurdalną. Jako że niektóre uczucia (np. empatia) mam naturalnie stłumione prawie do zera więc większość czasu poświęcam na zachodzenie w głowę kto i dlaczego nakręcił tą panikę wokół niezbyt zjadliwego wirusa, groźnego w większości dla tych którzy i tak są obciążeni wieloma innymi ciężkimi chorobami. W przyszłości statystycy i systematycy będą mieli pole do popisu. No bo jak ilość zgonów wśród zakażonych ma się statystycznie do ilości zgonów (w tym samym czasie) na choroby nowotworowe, klasyczne zapalenie płuc (też wywoływane przez wirusa i też jest w dużej mierze śmiertelne dla osób starych i schorowanych), klasyczną grypę czy śmierć związaną z wypadkiem komunikacyjnym. Czy z powodu tych wszystkich okoliczności wyłącza się państwa, dewastuje gospodarki, wyłącza się demokrację a ludzi zamyka w domach lub na kwarantannach.
          W piątek robiąc cotygodniowe zakupy w Selgrosie zaprzyjaźniona pracownica zapytała "A pani zapasów nie robi? Bo my tu od rana mamy wariactwo". Skutki tego były najbardziej widoczne w chłodniach z mięsem które były mocno przetrzebione ale szczęśliwie znalazłam potrzebny mi do zapiekanki kawałek karkówki. Tu przepraszam wszystkich wegetarian we dworum, tak jem mięso i nie zamierzam tego zmienić. Na robactwo się nie przerzucę a jako homo sapiens mój organizm wymaga białka pochodzenia zwierzęcego tak to wymyśliła ewolucja a ja z nią nigdy nie dyskutuję. Wzięłam tylko trochę więcej coli więc w przyszłym tygodniu mogę sobie odpuścić robienie zakupów. Z naszej spiżarni spokojnie przeżyjemy nawet miesiąc a przy oszczędnym traktowaniu standardowych zapasów nawet ze trzy. Trzeba będzie tylko włączyć fantazję kulinarną.
          • magdolot Re: koronawirus 16.03.20, 02:26
            Pożyjemy, zobaczymy. Ja w tej chwili jestem masakrycznie fkurwiona na pana BlowJoba-Zajoba, gdyż na całem potomstwie mnie hurtem kutafon będzie eksperymentował. W dodatku mam wrażenie, że durnowaty Blondi nie tyle nie daje się panice nakręconej, nie tyle bohatersko utrzymuje demokrację, ile zwyczajnie jedzie po bandzie na robieniu odwrotnie niż Kontynent zafszony, bo na tym wygrał wybory. Jeden dziecko grzecznie siedzi w domu, drugi tytułem pracy na pierwszej linii frontu.

            W Hiszpanii dwa cholerne Angole wylądowały w ciupie, bo rano na plaży rżnęły przed czynnikami głupa, więc zostały o stanie alarmowym grzecznie pouczone, a wieczorem zamknięte, bo na tej plaży bezczelnie dopuszczały się recydywy. I dobrze. Przynajmniej dwie sztuki nie będą pierdoliły jakie nieodpowiedzialne i niezorganizowane te całe południowce.

            A na drugim końcu Tygrys rano pracował nad gibkością i siłą, potem objechał se rowerkiem Błonia, a na deser obleciał je jeszcze z kijami, bo mu było mało. Tłumaczę onemu, że nie po to klincuje w domu, żeby z niego wyłazić i ffffszystkiego DOTYKAĆ. A ten Tygrys mnie na to, że jego roweru nikt zarażony nie maca, bo brzydki, fięc go załatwiłam poręczą na klatce schodowej macaną akurat przez wszystkich. A nie łaska jak Dulski naokoło stołu?! - żem wrzasła.

            Wypucowałam chałupę do błysku, żeby nikogo nie zarżnąć, bom ci jest empatyczna. Jutro jedziemy po ogólne ścierwo i kurczaka dla przeziębionych Niemców na rosołek, po gaz, bo nie ma ciepłej wody, po maszynkę do pieczenia chleba z drugiej ręki, żeby nie wychodzić i milion fstrętnych heetsuf, żebym nikogo nie zarżła, a wirus niech się pierdoli.
            A potem może wypróbuję te fuczki Kocicy, bo Niemce mi kiedyś przyniosły puszkę sauerkrauta wygrzebaną w Lidlu i wreszcie obejrzymy film o strasznej epidemii, bo ludzie to istoty strrrrasznie pojebane, a potem pewnie yednak kogoś zarżnę. Ale niemowlę raczej ujdzie cało, bo oboje nas cieszy capanie go za nóżki. CAP!


            Aha i współczuję włamywaczom, bo obecnie mają zdrowo przegwizdane.

            I macham Szanownemu Państwu kopytkami, uszami, jeżozwierzem i nawet nałęczką, wyłażącą jak słoma z butów spod mantyli, no!
              • inna57 Re: koronawirus 16.03.20, 12:36
                I raczej nie jest to najgorszy pomysł. Generalnie optymalne byłoby zarażenie 100% populacji. Przy obecnej wiedzy na temat kolonii świrus 99% wytworzyłoby naturalnie przeciwciała do zwalczania a ten 1% no cóż...
                • magdolot Re: koronawirus 17.03.20, 02:31
                  Popatrz, a Boria już penia. Za "racjonalne" poświęcenie pół miliona ludzi powinno się iść pod mur. Szczególnie, że owa "racjonalność" kompletnie jest idiotyczna, skoro podobne wyniki można osiągnąć jednak mniejszym kosztem - langsam, langsam aber sicher.
    • erte2 Re: koronawirus 16.03.20, 11:20
      A ja ponoć ssałem pierś matczyną do 4. roku życia (!) co wg różnych mądrych medyków znakomicie buduje tzw. barierę immunologiczną na całe życie. Poza tym zawsze miałem przy sobie jakiegoś zwierza co również wzmacnia tę ochronę. I rzeczywiście - mnie się żadne zarazy nie imają; grypę miałem może ze trzy razy w życiu, ale łagodną jak baranek i miłą w dotyku.
      A więc koronawirusa mam głęboko w dupie (metafora taka).
      • inna57 Re: koronawirus 16.03.20, 13:03
        Będąc dziecięciem około 11 letnim i mając mamcię hiper hipochondryczkę zostałam poddana przedziwnej kuracji zaordynowanej przez lekarza medycyny z tytułem profesorskim z dziedziny laryngologii ("żeby się Ince anginy nie zdarzały"). Pan profesor przepisał mi serię 10 zastrzyków z surowic różnych cholerstw które mogą skutkować różnym gardłowo-płucnym zarazom. Problem polegał na tym że pan profesor był bardzo posunięty w latach i przy wypisywaniu recepty na ten koktajl "huhu" pomylił się o bardzo wiele jednostek. Już po pierwszym zastrzyku pielęgniarka wykonująca injekcji zgłosiła wątpliwości, mamcia była jednak nieugięta i wykonano mi jeszcze jeden taki zastrzyk. Po czym inicjatywę przejął mój tatko i poleciał do profesora razem z zaprzyjaźnionym lekarzem. Pan profesor przeraził się własnym błędem w sztuce a ja już więcej zastrzyków nie miałam robionych. Za gówniarz byłam żeby wiedzieć jak to formalnie dalej było załatwione. Jedno jest pewne od tamtego czasu nigdy nie miałam temperatury wyższej niż 36,6. Próba zaszczepienia się na grypę zakończyła się porażką. A jedyne co mnie gnębi to poranny kaszel palacza i czasem klasyczny katar. Więc może pomysł z powszechnym zakażeniem populacji nie jest najgorszy. Przecież ostatecznie i tak wszyscy jesteśmy śmiertelni.
        ------------------------
        Kto i dlaczego wyłączył nam państwo?
          • magdolot Re: koronawirus 17.03.20, 03:12
            Też tak sądzę.
            Choć usiłuję wymyślić JAK ten świat mógłby powrócić do normy i jakoś nie mogę. Jeżeli tylko szczepionką, to mu to trochę zajmie.

            Ale drugi dzień pierdla jest fajniejszy niż pierwszy. W wypucowanej chałupie zajęliśmy się gotowaniem. Upiekłam indycze łydki, co zostały w markecie samotnie zamrożone po szarży klientów na mięcho. Zielona soczewica, zielona fasola, jogurt ze świeżymi ziołami ze grządki. Matka karmiąca po zdezynfekowaniu klamek płynem, który dziś posiedliśmy, wykonała przepyszną panią kotę na deser. A jutro pewna Angielka po drodze na lotnisko ma nam przywieźć maszynkę do pieczenia chleba, bo dzisiaj ją zawrócili z drogi policjanci i dalej będziemy kulinarnie eksperymentować przetrząsając szafki.

            Obejrzeliśmy sobie Soderbergha o strasznej epidemii i... może powinniśmy mu być wdzięczni, że siedzimy sobie grzecznie w izolatce już po kilku tysiącach ofiar, bo tam takie siupy następują po grubych milionach.

            A nagłówek traktujący o tym, że ISIS kazało swoim terrorystom trzymać się z dala od zadżumionej Europy przyprawił mnie o dłuuuugi rechot. Boria wyszedł na straszliwego chama i szybko nadrobił?
              • magdolot Re: koronawirus 17.03.20, 12:13
                Za spacerek winszują sobie 6 tysi euro grzywny. Od łebka. Ale całkiem za darmo mogę pielić ogródek, choć wiater łeb urywa. Wieczorem okoliczną mieścinę patroluje policja. Na kogutach, przy dźwiękach hymnu państwowego, a mieszkańcy z okien wiwatują onej policji i fszystkim, co ich ratują. I to jest miły rodzaj godziny policyjnej.
                A u nas wieczorami się koty naparzają w odcinkach. Stołuje się u nas bezdomna parka - bura wykastrowana koteczka i ryży paskowany. Teraz zwalisty czarny passsskudny kocur się tu wpieprza, co mu źle patrzy z oczu i ryży broni terenu. Dwa razy czarnego złoił, choć znacznie jest mniejszy i mi się wałkował po grządce jak panisko. Teraz chyba oberwał i im czarny wyżera. Mam ochotę się w tę nawalankę włączyć po stronie ryżego... Czarny i wirus no pasaran!
                • magdolot Re: koronawirus 14.04.20, 01:29
                  Zefffsząd dochodzą zdjęcia pokazujące jak się zwierzyna rozpanoszyła z powodu lokdałnu. Nam też się rozpanoszyła, ale się fcale tym nie zachwycamy i nie będziemy się my besczynnie przyglądali temu, co się wyprawia. No.
                  Koło miski zaczął pojawiać się geometrycznie umaszczony szylkret, co ma na środku ryja ryżą plamę a poniżej czarne, co wygląda jak wąsik... i dostał ksywkę Hitler. Ksywka niestety była prorocza chyba. Potem ryży się zameldował z raną na obojczyku. Potem był strajk okupacyjny. Zabrakło nam kocich chrupek, a zakupy robimy raz na tydzień.A na rondzie się czai Legia Cudzoziemska z kolczatką i sprawdza zasadność zakupów. Jeden pan dostał fpierdol, bo kupił jeno alkohol i kiełbasę. Trza było przetrwać dwa dni. Najpierw było mleko i serek. Fuuuuj! - powiedziały nasze koty chórkiem. To rozmroziłam mielone, usmażyłam draniom na masełku. Skubnęły nieco, a potem przez dobę nie złaziły z tarasu na zmianę piorunując nas wzrokiem w kuchni i patrząc rozdzierająco. Się czułam jak ostatnia świnia, normalnie. Jak nadjechały chrupki ryży z burą [czyli nasi] kurtularnie fcinali chrupki na zmianę aż werżnęli ich całą patelnię. Dam się pokroić, że cholerni producenci chrupek pchają w nie jakieś kocie narkotyki...
                  Rano taras był jakiś brudny po deszczu. Jak przeschło dotarło do mnie, że to ktoś powyrywał czarnemu garściami kłaki. Czarny znikł. Potem widziałam ryżego w kącie ogrodu i słabo wyglądał. Nie da się podejść do nich, więc głównie trzymałam kciuki. Potem widziałam Burą przy misce dużo czujniejszą niż zwykle, niepewną, przestraszoną. Kiedy fczoraj rano otworzyłam ślipia usłyszałam jak małż tłumaczy synowi, że Hitler bezczelnie się wałkuje po tarasie na plecach, co oznacza że on oznacza teren, swój teren, a niedoczekanie i że małż nań poczeka uzbrojony w cebulę i dorodnego ziemniaka. Kochany! Dorodne, to są co prawda pomidory we paragrafie 22, ale i ziemniak da radę. :-) Ryży już lepszy. Wieczorem dostałam cynk, że jest Hitler przy misce, żem błyskiem pobiegła napierdalać Hitlera porywając w przelocie nadgniłę cebulę, ale Hitler niestety był błyskniejszy. Jutro sobie położę tę cebulę przy otwartym oknie. I zobaczymy kto kogo.
                  • magdolot Re: koronawirus 15.06.20, 01:38
                    Gdzieś chyba pisałam, żeśmy pomogli Ryżemu we bitkach z Hitlerem, bo jakkolwiek nigdy nie trafiliśmy Hitlera ziemniakiem, to musiał dzielić uwagę między Ryżego i ewentualnego ziemniaka...
                    A potem Bura zaczęła przychodzić sama, a Ryży się prowadzał do miski z Hitlerem... więc zawarliśmy ze Hitlerem pokój. Jeszcze była nawalanka Ryżego z Czarnym paskudą.

                    A dzisiaj fstałam rano, wyglądam czy jakiś klient nie czeka na miskę i widzę Hitlera, ale z nim coś nie tak. Przecieram zaspane oczy i widzę, że ten Hitler jakiś taki mały... jest kociakiem?! Paczę i paczę, a tu 4 koty! 2 ryże i 2 szylkrety. Hitler ze Ryżym przyprowadzili do miski swoje miniatury!
                    No i tak Hitler, jak Kopernik, okazała się kobietą. W dodatku matką karmiącą. Łyso nam teraz za tego ziemniaka. Ale czego ona się czepiała Ryżego?! Robiła mu awantury o prowadzanie się z tą Burą wykastrowaną lafiryndą i alimenty na dzieci? Bardzo skomplikowane stworzenia są te koty...
                      • magdolot Re: koronawirus 17.06.20, 00:42
                        Juhu! To muszę się jeszcze raz porządnie przyjrzeć małemu Hitleru, czy jest szylkretem, czy czarnuszkiem raczej. On wiency bojący od małego Ryżolka, się chowa po dziurach. Jeżeli Czarnul jest szylkretem, to pewnie jest kotką, a Ryżolek zapewne facetem, co na FzD wywiodła niegdyś Dama.

                        Dzisiaj omal nie spieprzyłam obiadu, bo szczelałam kociakom przez kuchenne okno filmiki. I mam taki, jak z mniejszego murka chycają na duży i Czarnul spada oleandrem na dół, bo sobie weń jak osieł wcelował miast w murek, a Ryżolkowi się łapska omskują, a potem obydwa wykonują udaną poprawkę i fikoznikają. :-)
                        • ploniekocica Re: koronawirus 17.06.20, 16:11
                          Ha! chyba ja też wywodziłam - to jest tak: rude przeważnie chłopcy, szylkrety i trójkolory prawie zawsze dziewczyny. Jeśli się szylkret narodzi chłopakiem to jest bezpłodny. I w ogóle zdarza to się niezwykle rzadko.
                          Jeśli matka jest dowolna (nie szylkret), a ojciec rudy to się rodzą różne dzieci, w tym chłopaki rude i dziewczyny szylkretowe albo trójkolorowe. To samo jeśli matka szylkretka/trójkolorka, a ojciec nieryży.
                          Natomiast dziewczyny rude zdarzają się li i jedynie jeśli matka szylkretka/trójkolorka, a ojciec rudy. Dlatego często to się zdarza u kotów rasowych, gdzie małżeństwa sa aranżowane oraz u kotów dzikich płodzących się przez kazirodztwo. Natomiast w tak zwanej naturze dość rzadko.
                          Ale ponieważ Hitler jest szylkretem a Ryży jest ryży to, jeśli on jest ojcem, szanse, że mały Ryży jest dziewczyną są spore, a że mały Hitler jest chłopakiem niewielkie, bo to musi być jakaś mutacja w wewogle. Natomiast jeśli ojcem jest Czarny, albo jakiś inny nieryży, to mały Ryży jest chłopakiem na bank.
                          • magdolot Re: koronawirus 23.06.20, 01:13
                            Hej, Kocico! Dzięki za wyjaśnienia! Zeszło, bo młodzież wyjeżdżała, a na dodatek kociakuff nie widziałam ze 3 dni i już się miałam zapłakać, ale dziś rano przyszły. I sobie obejrzałam Czarnula dokładniej i nie jest szylkretem, tylko czarnym kociakiem z białą krawatką i szczałką na czółku i chyba czymś jeszcze białym, żółte mu się posiało weftym krzyżowaniu i może być kimkolwiek. Ale nie wierzę, że zwalisty Czarny z paskudną gębą może być czyimkolwiek ojcem, o, co to to nie. A za to nasz Ryży duży ma białe od frontu, a mały Ryżolek jest ryży od stóp do guff. Nie wiem czy to coś wnosi, czy nie. I nie mam pojęcia jak u kotów jest z tym ojcowaniem, ale wydaje się, że Ryży ojcuje przykładnie.
    • inna57 Lektury na dziś 17.03.20, 19:28
      Dla tych którzy zadają sobie różne pytania na temat tego co się wokół nas dzieje polecam - Michael Crichton "Następny".

      Patenty, ACTA, srakta... i wystarczy jeden frustrat.

      Wyjdziemy z tego wszyscy zniewoleni na maxa, i przy tym wizja Andrzeja Zajdla z "Limes inferior" będzie bajką dla grzecznych dziewczynek.
    • trusiaa Re: koronawirus 26.03.20, 09:48
      Dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego:

      Nie udowodniono zresztą, że koronawirusy przenoszą się drogą pokarmową. Jeżeli więc wirus byłby na takim pudełku, to ręce, którymi go dotykamy, musielibyśmy włożyć do buzi, nosa, żeby mogło dojść do zakażenia.

      Czy pan doktor mógłby wyjaśnić, gdzie dorosły człowiek ma buzię? Na przykład Popek?
    • inna57 Jest jeden pozytyw 27.03.20, 20:37
      W obliczu światowej pandemii ruchy antyszczepionkowców tracą rację bytu. Dziś wszyscy z utęsknieniem czekają na skuteczną szczepionkę i leki. Znów jest nadzieja że autorytetem staną się ludzie nauki a nie szarlatani (choć ci nadal próbują żerować na ludzkich lękach).
      Z przyjemnością wysłuchałam wywiadu z profesorem Królem. Mam nadzieje że jego oceny i tym razem będą trafne i obecne pandemonium zmiecie populistów i postawi pod wątpliwość ideę państwa jako bytu który (za wygórowaną cenę) udaje że dba o interes obywateli w rzeczywistości dbając jedynie o prywatny interes swoich funkcjonariuszy.
    • trusiaa Re: koronawirus 06.04.20, 10:52
      Dwa dni temu - Łukasz Szumowski: - Mamy taki etap epidemii, że niedługo będziemy prosić, by cały personel medyczny nosił na stałe maseczki w pracy. Nieeee? Serio?

      Michał Dworczyk: - Tych maseczek a także innych, niezbędnych środków ochrony, w Polsce nie powinno zabraknąć. No bo jak nie, jak tak - oczywista oczywistość.

      Co kilka dni rząd skrupulatnie wylicza suwerenowi ilości zakupionego sprzętu:

      Polska aktywnie zakupuje duże ilości niezbędnych towarów. Tylko w ciągu ostatnich 10 dni kupiła i zakontraktowała kilkadziesiąt milionów maseczek oraz innych środków ochronnych do walki z epidemią koronawirusa.31 mln maseczek medycznych, 28 mln masek z filtrami Hepa, 17,5 mln kompletów rękawic jednorazowych, ponad 1,5 mln kombinezonów ochronnych, blisko 2 mln gogli.

      Ale to już było.

    • inna57 Matematyka królowa nauk 08.04.20, 20:43
      Jak podają oficjalne źródła w Warszawie na COVID zmarło do dziś 8 osób, jednocześnie w tym samym czasie w USC warszawskich wystawiono 32 akty zgonu w których jako przyczynę podano właśnie COVID. Coś mi tu nie gra.
    • inna57 Problemy z semantyką 15.04.20, 20:17
      Niejaki Giżyński gardłował dziś w "Tak jest" że DPS-y to są prywatne firmy. Otóż nie. DPS-y to domy pomocy społecznej należące do państwa lub samorządu bo to państwo i samorząd mają w swoich obowiązkach opiekę społeczną. DPS-y i bez pandemii były nazywane i słusznie najdroższymi umieralniami. Trafiali tam ci którzy nie mieli już innego wyjścia. Rodziny którym naprawdę zależy na godnej opiece nad swoimi najbliższymi, jeśli sami tego nie mogą zapewnić w domu szukają nie DPS-u tylko DO (dom opieki - prywatny, nad którym nadzór owszem sprawuje samorząd ale zasady funkcjonowania i opłacania za pobyt są zgodne z prawami rynku).
      Fakt że nie wszystkie DO są idealne ale jak komuś zależy to znajdzie taki który zapewni naprawdę godne warunki. Znam to z autopsji.
      To co dzieje się w DPS-ach w czasie pandemii jest idealnym odbiciem sytuacji również w wielu innych dziedzinach którymi nieudolnie zajmuje się aparat państwowy.
    • inna57 Nie zdążyliśmy :( 22.04.20, 20:14
      Nie zdążyliśmy tam wrócić, niestety :(
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,25888319,nowa-zelandia-nie-splaszczyla-krzywej-zdusila-ja-oto-co.html#s=BoxMMt1
    • magdolot Re: koronawirus 08.05.20, 11:12
      Jak szermierze mogli posiąść koronę z przedsprzedaży, to ja tyż mogłam. Mnię sponiewierało w połowie października coś raczej spektakularnie, a małż wrócił z Wuhanu na samym początku onego, a po targu Huanan latał w antraktach, bo ciekawski.
      A najbardziej mnie cieszy, że nie jestem jedyną taką pojebaną, co się zastanawia, czy tego przypadkiem nie miała.

      wyborcza.pl/7,154903,25929029,tajemnicza-infekcja-z-wuhan-atakowala-sportowcow-juz-w-pazdzierniku.html#S.koronawirus-K.C-B.2-L.1.male

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka