behemot17-13
23.01.21, 23:47
Chyba mam dość i nie chce mi się już pojedynkować na argumenty. W pracy, ze znajomymi, w rodzinnych spotkaniach, sąsiedzkich też i całkiem przypadkowych naznaczonych zrządzeniem losu, przegrywam. Nie chce mi się wdawać w jakąkolwiek dyskusje w temacie rządzących, bo armaty wyciągnięte i skierowane w moim kierunku co najwyżej grzmią stęchlizną.
W jakimś niezrozumiałym pędzie do przeszłości ludzie nie postrzegają tu i teraz.