insula.incognita
28.07.09, 22:56
Skoro już na tematy polityczne zeszło...
Jak na ten przykład spotykacie się w większym gronie rodzinnym dalszym
bliższym, i się okazuje (szczególnie jak się lata nie widziało), wiadomo po
pysznej kolacyjce schodzi rozmowa na tematy....wiadomo jakie. ...w miarę
spożytych procentów ;)
I co wtedy? Najpierw elegancka dyskusyja, wnet napięcie rośnie, za chwilę do
gardeł sobie się rodzinka prawie rzuca....
Macie tak?
Czy tez unikacie tzw drażliwych tematów?
A jeśli się kłocicie, to jak sie kłócicie? do ostatniej kropli?...w butelce?
Czy wcześniej kończycie, dopóki panujecie nad sobą, he?
Proszę o wspomnienia rodzinnych imprez i kto, komu i za co mordę nabił ;)