dokopota
07.12.09, 13:55
Witam, piszę do was, bo jest mi strasznie ciężko, niewiem, co o tym
o tym mysleć, co robić, czy powinnam ratować swoje małżeństwo, czy
nie...
Tydzień temu, poszliśmy razem całą paczką na dyskotekę, wszyscy się
świetnie bawili, alkohol lał się strumieniami. Poszłam do ubikacji,
będąc jeszcze w środku usłyszałam głos mojej koleżenki i mojego
męża, zamilkłam, czekałam na dalszy rozwój wydarzeń... Zaczeli się
całować, słuchać było podnietę w ich głosach. Padły słowa "pragnę
cię" "kochajmy się", trwało to z 20 min. po czym ktoś wszedł do
ubikacji i niestety musieli przerwać. Ja wysłuchałam tego
wszystkiego, po czym wyszłam, pozegnałam się z towarzystwem i
wyszłam. Mąż wrócił razem ze mną ale był mocno pijany, więc nie
podejmowałam tego tematu, tego wieczoru. Na następny dzień, kazałam
mu się wynosić. Płakał, przepraszał, mówił, że to przez alkohol, że
do niczego miedzy nimi nie doszło, oprócz całowania i obmacywania,
że było to jednorazowe, że kocha, niepotrafi żyć bez nas (ja i
dziecko).
Ale ja nie potrafię mu wybaczyć!!, mam tysiące myśli, niewiem czy
chcę być z nim, czy potrafię, tak bardzo to wszystko boli... co mam
robić? Pomóżcie