iwo59
11.02.10, 11:45
Weszłam na to forum zupełnie przypadkowo i jestem przerażona tym co piszecie, co myślicie... Ja też jestem mężatką od kilku lat, teściową poznałam więc już dosyć dobrze. Jesteśmy zupełnie innymi kobietami, mamy inne poglądy na prowadzenie domu, wychowywanie dzieci. Nieraz też miałam żal, że się nie zgadzamy w tym czy tamtym. Narzekałam w myślach na teściową. Ale takie jest życie - każdy z nas jest inny, inaczej został wychowany, ukształtowany. Za to nigdy nie starałam się robić jej przykrości czy mieć pretensje do męża, że ma taką a nie inną matkę. A wy jesteście idealne??? Macie idealnych rodziców???
Zastanawiam się jak takie podłe osoby bez serca, bez gustu, zawzięte, okrutne, które urodziły się chyba tylko po to by zatruwać wam życie (bo tak opisujecie własne teściowe) wychowały tak wspaniałych, inteligentnych, wrażliwych mężczyzn jak wasi mężowie????????? Bo chyba tacy są skoro się w nich zakochaliście?
Moja teściowa też dzwoni do męża czasami codziennie, czasami co drugi dzień ale w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby mieć o to pretensje! Czasem dzwoni w ważnej sprawie, czasem po prostu pogadać o pierdołach - co robiliśmy, co jedliśmy na obiad, co u nas słychać itp. Co w tym złego? Nigdy nie odbierałam tego w formie kontroli -czy oby na pewno dobrze dbam o synusia, czy nie chodzi głodny, zabiedzony. Czasem tylko żartujemy z mężem na ten temat – ale zawsze w formie żartów nie pretensji! Kobieta po prostu chce pogadać. To źle, że interesuje się swoimi dziećmi? A czy wy nie dzwonicie do swoich matek albo one do was? Dlaczego w naszej kulturze utarło się, że matka z córką mogą utrzymywać ze sobą kontakty kiedy i jak chcą ale matka z synem już nie?!! Nie rozumiem tego…
Mi też nie zawsze podobają się prezenty od teściowej. Ale czy to taka tragedia życiowa? Czy wy zawsze dajecie same udane prezenty?!
Jesteście wściekłe, że teściowa was odwiedza. A wolałybyście być same na tym świecie, żeby nikt się wami nie interesował? Jest tyle samotnych osób na świecie, które marzą o tym, by ktoś je odwiedził, zainteresował się ich życiem…
Podam przykład z życia – niedawno zmarł mój teść. Teściowa strasznie to przeżyła. My z mężem staraliśmy się każdy wolny weekend przyjeżdżać do niej by nie czuła się tak bardzo samotna, by mogła zająć myśli czymś innym, pobawić się z wnukami. Tylko tak mogliśmy jej pomóc. A druga synowa? Miała pretensje do męża, że lata do matki, że z nią siedzi, że pomaga jej w domu, w zakupach. Czy to jest normalne? Kto ma jej w życiu teraz pomóc jak nie synowie, rodzina? Sąsiedzi? Jak można mieć pretensje do męża, ze naprawi matce szafkę lub pomoże przynieść ciężkie zakupy? Dla mnie to podłość. To chyba tylko dobrze o nim świadczy. Życie jest po to by być razem, pomagać sobie a nie wiecznie mieć o wszystko pretensje.
Jak was czytam mam wrażenie, że czujecie się jak takie księżniczki, którym wszystko się należy, które wszystko wiedzą najlepiej a mąż ma być już tylko na wasze wyłączne usługi a najlepiej, żeby odciął się od własnej rodziny, bo przecież teraz to WY jesteście najważniejsze na świecie. Przepraszam, to śmieszne… Nie jesteście pępkiem świata!
Macie pretensje do swoich mężów, że kontaktują się z własnymi rodzicami, pomagają im, dbają o nich. Co z was za ludzie, na jakich ludzi was wychowano?
Prawie każda z was ma dzieci bądź planuje je mieć. Jak chcecie je wychować? Ja też mam dwóch synów i jedyne o co się modle to o to ,by nie trafić na takie synowe ja wy. Dzieci najbardziej uczą się przykładem, nie pustym słowem. Jeżeli zobaczą, że wy staracie się odciąć od własnych rodzin, rodziców, to gwarantuje wam, że po własnym ślubie zrobią tak samo!!! Będą miały was w dupie (przepraszam, za określenie). Z czego z całego serca wam życzę
Co druga z was będzie kiedyś też teściową i mieć synową. Zobaczycie jak to jest z drugiej strony!
Pozdrawiam