kulka_82
16.02.10, 11:25
Mam kłopot z matką mojego męża. Sytuacja wygląda tak, że jestem
zmuszona od czasu do czasu zostawić moją 11 miesięczną córeczkę pod
jej opieką. Zresztą gdy tego nie robię i próbuje zabrać małą ze sobą
żeby coś załatwić, ona obraża się i mówi że ją izolujemy od dziecka.
Jednak to nie jest największy problem. Martwi mnie niechlujność
mojej teściowej. Już kiedy córeczka była maleńka musiałam ją
upominać żeby umyła ręce przez wzięciem dziecka(zwłaszcza że dopiero
co przyszła weszła do domu). Mała zostaje pod opieką teściowej u
niej w domu a ja często widze, że nie jest tam czysto! Nie jestem
jakąś maniaczką czystości, nie myje dziecku rączek co 5 minut, ale
przestrzegam podstawowych zasad higieny. Ściereczka do zmywania
naczyń w domu mojej teściowej u mnie w domu nie posłużyłaby nawet do
mycia podłóg, taka jest syfiasta. A podejrzewam, że tym właśnie myje
naczynia i butelki małej! Raz odebrałam małą z zasikaną pupą bo
pieluszka była krzywo założona. Teściowa nie czyta nawet co podaje
małej raz o mało nie wysmarowała jej buzi kremem na odparzenia bo
wygladał podobnie do kremu na każda pogode. Zresztą w wielu
kwestiach nie mówi mi prawdy i przez to nie mam do niej zaufania.
Dodam, że jest osobą bardzo drażliwą i na każdą uwagę obraża się
albo wręcz zmusza się do płaczu wypominając nam że "ona zawsze chce
dobrze!". Staram sie być stanowcza we wszystkich waznych kwestiach,
ale nie chce robić awantur! Zależy mi aby córeczka miała kontakt z
babcią, ale co raz mniej mam na to ochote a każda odmowa
przyprowadzenia dziecka kończy sie obrażaniem w najlepszym wypadku.
Staramy się regularnie odwiedzać rodziców meża żeby dziadkowie mieli
kontakt z małą pod naszym nadzorem, ale mimo to teściowa jest
niepocieszona bo chce mieć małą tylko dla siebie. Jak się zachować w
takiej sytuacji?