luizam2
20.04.10, 11:18
Jesteśmy małżeństwem 5 lat, ja mam 29 a mąż 30lat. Przed ślubem
spotykalismy się 1,5 roku. Mamy 1,5 roczna córeczkę.
Obecnie nasz związek przezywa kryzys, brak zrozumienia, pomocy,
ciągłe kłótnie o byle co - szkoda słów.
Z biegiem czasu myślę, że decyzja o ślubie była zbyt pochopna, nie
przemyślana, dobrze nie poznaliśmy się, żaden z nas nie wiedział na
co go może stać. Myślę, że mąż bardzo chciał tego małżeństwa ze
względu na swych rodziców, ponieważ po pierwsze, że są starsi a po
drugie oni chyba wymusili na nim to decyzję. Na pewno mnie kochał ja
jego też ale żebym oszalała na jego punkcie to nie ale stało się jak
się stało. Po ślubie zaczęły się kłótnie a to dlatego, że każdemu z
nas coś w drugiej osobie nie pasowało a czego wcześniej w sobie nie
widzieliśmy. Mąż wiele czasu spędzał u rodziców, był tam codziennie-
czasem nawet nie mówił mi ze tam idzie a szedł. Pracował na zmiany
tak więc popołudnia ranki często miał wolne. Często przychodziłam z
pracy i nic w domu nie było zrobione natomiast mąż cały dzień
spędził u swoich rodziców. Po 4 miesiącach po ślubie wyjechał za
granicę, był tam 1,5 roku. Pamiętam, że bardzo za nim tęskniłam,
odliczałam każdy tydzień do jego przyjazdu a gdy przyjeżdżał
potrzebowałam często przytulenia on się tylko śmiał, że nie jestem
mało dziewczynką. Po powrocie z stamtąd bardzo się mienił, stal się
wulgarny, olewający, nic go nie obchodzi. Podejrzewam, że miał tam
romans bo pod koniec pracy tam nie miał już o czym ze mną pisać, nic
go nie interesowało, rozmowy telefoniczne przeradzały się w kłótnie.
Z tego co wiem dwóch najbliższych kolegów z którymi tam był mieli
romanse to dlaczego on miałby być inny – ale przysięgał mi że nie
miał tam żadnej kobiety. Niedługo po powrocie zaszłam w ciąże.
Decyzję o ciąży podjęłam sama bo mąż ciągle nie był zdecydowany czy
to odpowiedni moment jednak zdecydowaliśmy się. Z narodzinami córki
nie przyszła tylko radość i szczęście lecz również jeszcze większe
kłótnie o obowiązki domowe chociaż w pierwszych miesiącach nie
powiem ale bardzo mi pomagał. Teraz jest tragicznie, mąż wiele
godzin spędza przed komputerem, ciągle gra w swoją grę, nie powiem
pilnuje małej jak jestem w pracy a on akurat może się nią zając
jednak wygląda to tak, że ona bawi się sama a on siedzi przed
komputerem. Wieczory, wspólne wolne dni również tak samo wyglądają
on woli komputer niż nas. Jak poruszam problem komputera zaraz jest
wielka awantura, wyzwiski, krzyk. Jestem bezśilna, wszystkie prawie
obowiązki domowe są na mojej głowie, żeby mąż cokolwiek zrobił musi
to być poprzedzona kłótnią to wtedy zrobi – nic od siebie. Co robi
bez kłótni to chodzi na zakupy nic więcej, nie umie włączyć pralki,
piekarnika, nigdy nie sprzątnął łazienki, woli iść w pogniecionych
ubraniach niż je oprasować. A ja naprawdę potrzebuje na co dzień
pomocy.
Najbardziej mnie drażni to, że mąż jest bardzo wulgarny, obsypuje
mnie takimi wyzwiskami i przekleństwami z byle powodu,po prostu bark
jakiegokolwiek szacunku do moje osoby. Myślałm, że jak urodzę mu
dziecko to będzie miał większy szacunek do mnie jednak po porodzie
jest gorzej niż było wcześniej. Co chodzi o sex to jest chętny
zawsze i wszędzie jednak ja nie zawsze mam ochotę na niego ze
względu na zmęczenie i jego traktowanie. Jak można kochać się z
facetem, który wyzwał przed chwilą ci od najgorszych? Dodam, ze mąż
był moim pierwszym partnerem seksualnym i o to tez ma do mnie
pretensję, że nie umiem się zn im tak kochać jak on by chciał, a on
by chciał mieć bardzo doświadczoną kobietą w tych sprawach. A moje
stanowisko było takie, że ja chciałam być dla swego przyszłego męża
pierwszą, łudziłam się, że to dla niego będzie ważne, je jestem
tylko jego, ze nikt mnie przed nim nie miał jednak się tylko
łudziłam......
Bardzo proszę o rade, co należałby zmienić w naszym związku, jak
odciągnąć męża od komputera, jak uzdrowić nasze małżeństwo żeby nie
doszło do najgorszego – rozwodu,
pozdrawiam