kobietka_29
18.06.10, 10:40
Jutro wyjezdzamy na urlop. Nie do tesciow, ale w ich region. Udalo mi sie
wypersfadowac mezowi pomysl, azeby nocowac ten caly tydzien w domu tesciow.
Jakims trafem myslal, ze po tym wszystkim, co oni odstawili u nas w maju, ja
bede gotowa u nich nocowac... (W koncu ja zawsze wszystko zle rozumiem i
przesadzam). Wynajelismy domek letniskowy 50 km od tesciow. O dziwo w tym
samym czasie wypadaja urodziny tesciowej, choc maz twierdzi, ze wcale nie ze
wzgledu na to sie tam akurat teraz wybiera. Twierdzi, ze tylko raz odwiedzimy
tesciow "na kawe" w srode (tj. w dzien urodzin zolzy). Ja obstaje przy tym, ze
nie my odwiedzimy, tylko on odwiedzi. Chociaz wiem, jakie niebezpieczenstwo to
za soba niesie. Ale przynajmniej sobie zaoszczedze ich widoku i wiecznego
jeczenia i czepiania sie o byle g. I spokojnie obejrze mecz w tv. Mimo to
denerwuje sie. Najpierw mamy zajechac do ciotki meza (siostra tesciowej). Co
prawda ciotka i jej rodzina sa super. Ale boje sie, ze tesciowie zdazyli ich
na mnie nastawic. Boje sie tez, ze tesciowa moze sie zjawic na kawe u nas w
domku bez zapowiedzenia. Tak jak to zrobila ze slubem, choc wczesniej zmienila
moje zycie w horror (codziennie dzwonila do meza po 3 razy, wysylala e-maile i
smsy z jakimis zmyslonymi glupotami, ze ja jestem taka a siaka i ze przeze
mnie nie przyjada na nasz slub i zeby o tym nie zapomnial, przez kogo to
wszystko) a potem ni stad ni z owad wkroczyla na sale w trakcie slubu. Boje
sie tez, ze maz jak zwykle bedzie chcial zalagodzic konflikt i pod jakims
pretekstem zaciagnie mnie do ich miasta a potem doprowadzi do naszego
spotkania. Niestety spodziewam sie tego po nim. Trzymajcie za mnie kciuki.