74edyta
05.07.10, 08:26
Witam.
Może ktoś na tym forum będzie w stanie mi pomóc.
Jestem z moim mężczyzną 2 lata. Ja jestem po rozwodzie i mam prawie
12-letnią córkę, on też jest rozwiedziony (była żona zostawiła go z
dziećmi) i sam wychowuje 2 córki (jedna ma 14, a druga 19 lat). Dwa
lata temu, gdy się poznaliśmy wszystko było takie piękne. On bardzo
mnie pokochał i kocha do tej pory. Przez te 2 lata rozstawaliśmy się
już 2 razy na dłużej, ale kochamy się i zawsze wracamy do siebie. On
jest innym facetem, jakich znałam do tej pory. Jest bardzo
uczuciowy, wiecznie mówi, że kocha, że tęskni, że najważniejsza jest
dla niego rodzina. Rozstawaliśmy się z tego powodu, że ja nie
okazuję mu tyle uczucia jak on mi. On twierdzi, że nie umiem żyć w
związku, że ja nie potrzebuję uczucia, przytulenia, pocałowania. To
nieprawda...ale to naprawdę facet nie z tej ziemi...i on wiecznie
tęskni za mną itd. Ja w tym naszym związku też nie byłam idealna,
zdaję sobie z tego sprawę, ale kto jest idealny? Od kilku miesięcy
jest ŹLE. Kłócimy się już prawie codziennie o byle co. Ciągle
porównuje mnie do innych kobiet, że noszą spódniczki (też mam
nosić), że nie lubi zdania ""nie chce mi się" (też mam tego nie
mówić). Próbuje mnie zmienić na kobietę, którą nigdy nie byłam i nie
będę. Mam inną osobowość i tego nie da się zmienić, prawda? A
najgorsze jest to, że przez niego zaczęłam myśleć, że moja córka
jest gorsza od jego córek. Bo troszkę gorzej się uczy (one mają
wiecznie pasek). Ona nie umie jeść, bo czasami jak to dziecko trochę
pomieli to jedzenie (one jedzą idealnie). On chce z niej zrobić juz
dorosłą. Nie podoba mu się, że jeszcze bawi się lalkami, bo jego
córki się nie bawiły. Moja córka bardzo go pokochała i uwielbia się
do niego przytulać, ale on już przestaje to lubić, bo nie jest
przyzwyczajony, bo jego córki nie przytulały się tyle, co moja. Na
początku przez pierwszy rok naszej znajomości uwielbiał moje
dziecko, ale chyba dobrze sie maskował (chociaż twierdzi, że ją
kocha). Czy można pokochać czyjeś dziecko???) Ja cały czas, gdy
razem jemy posiłki zwracam uwagę na moją córkę, jak je. Jestem w
wiecznym stresie, czy jemu się znowu coś nie spodoba w zachowaniu
mojej córki itd. Od zeszłej środy, gdy powiedział, że boi się, że
moja córka wróci z wakacji rozkapryszona, bo pojechała z babcią i że
on nie chce mieć przez nią popsutego urlopu to jakiś szlak mnie
trafił. Zdałam sobie sprawę, że ja stesuję się już moim urlopem
(jadę za tydzień), że na moim urlopie będę ciągle zwracać uwagę jak
zachowuję się moje dziecko itd., bo jemu może się coś nie spodobać.
To że on chce mnie zmienić to jeszcze mogłąbym wytrzymać, ale że
chce zmnieć moje dziecko to już nie dam rady. Kocham go bardzo i nie
wiem, co mam robić. Chciałabym to skończyć, bo widzę, że to chyba
nie przyszłości, ale nie umiem. Boję się, że będę cierpieć, bo wiem,
że go kocham. Jednocześnie nie czuję się już szczęśliwa w tym
związku. Nie jestem spokojna. Ciągle muszę uważać, co mówię itd i
wiecznie strofować moją córkę. Mam dość! Pomóżcie, proszę.
Wiem, że nikt mnie zadecyduje za mnie i to będzie moja własna
decyzja, ale może macie jakieś swoje doświadczenia.