Dodaj do ulubionych

Chora miłość???

05.07.10, 08:26
Witam.
Może ktoś na tym forum będzie w stanie mi pomóc.

Jestem z moim mężczyzną 2 lata. Ja jestem po rozwodzie i mam prawie
12-letnią córkę, on też jest rozwiedziony (była żona zostawiła go z
dziećmi) i sam wychowuje 2 córki (jedna ma 14, a druga 19 lat). Dwa
lata temu, gdy się poznaliśmy wszystko było takie piękne. On bardzo
mnie pokochał i kocha do tej pory. Przez te 2 lata rozstawaliśmy się
już 2 razy na dłużej, ale kochamy się i zawsze wracamy do siebie. On
jest innym facetem, jakich znałam do tej pory. Jest bardzo
uczuciowy, wiecznie mówi, że kocha, że tęskni, że najważniejsza jest
dla niego rodzina. Rozstawaliśmy się z tego powodu, że ja nie
okazuję mu tyle uczucia jak on mi. On twierdzi, że nie umiem żyć w
związku, że ja nie potrzebuję uczucia, przytulenia, pocałowania. To
nieprawda...ale to naprawdę facet nie z tej ziemi...i on wiecznie
tęskni za mną itd. Ja w tym naszym związku też nie byłam idealna,
zdaję sobie z tego sprawę, ale kto jest idealny? Od kilku miesięcy
jest ŹLE. Kłócimy się już prawie codziennie o byle co. Ciągle
porównuje mnie do innych kobiet, że noszą spódniczki (też mam
nosić), że nie lubi zdania ""nie chce mi się" (też mam tego nie
mówić). Próbuje mnie zmienić na kobietę, którą nigdy nie byłam i nie
będę. Mam inną osobowość i tego nie da się zmienić, prawda? A
najgorsze jest to, że przez niego zaczęłam myśleć, że moja córka
jest gorsza od jego córek. Bo troszkę gorzej się uczy (one mają
wiecznie pasek). Ona nie umie jeść, bo czasami jak to dziecko trochę
pomieli to jedzenie (one jedzą idealnie). On chce z niej zrobić juz
dorosłą. Nie podoba mu się, że jeszcze bawi się lalkami, bo jego
córki się nie bawiły. Moja córka bardzo go pokochała i uwielbia się
do niego przytulać, ale on już przestaje to lubić, bo nie jest
przyzwyczajony, bo jego córki nie przytulały się tyle, co moja. Na
początku przez pierwszy rok naszej znajomości uwielbiał moje
dziecko, ale chyba dobrze sie maskował (chociaż twierdzi, że ją
kocha). Czy można pokochać czyjeś dziecko???) Ja cały czas, gdy
razem jemy posiłki zwracam uwagę na moją córkę, jak je. Jestem w
wiecznym stresie, czy jemu się znowu coś nie spodoba w zachowaniu
mojej córki itd. Od zeszłej środy, gdy powiedział, że boi się, że
moja córka wróci z wakacji rozkapryszona, bo pojechała z babcią i że
on nie chce mieć przez nią popsutego urlopu to jakiś szlak mnie
trafił. Zdałam sobie sprawę, że ja stesuję się już moim urlopem
(jadę za tydzień), że na moim urlopie będę ciągle zwracać uwagę jak
zachowuję się moje dziecko itd., bo jemu może się coś nie spodobać.
To że on chce mnie zmienić to jeszcze mogłąbym wytrzymać, ale że
chce zmnieć moje dziecko to już nie dam rady. Kocham go bardzo i nie
wiem, co mam robić. Chciałabym to skończyć, bo widzę, że to chyba
nie przyszłości, ale nie umiem. Boję się, że będę cierpieć, bo wiem,
że go kocham. Jednocześnie nie czuję się już szczęśliwa w tym
związku. Nie jestem spokojna. Ciągle muszę uważać, co mówię itd i
wiecznie strofować moją córkę. Mam dość! Pomóżcie, proszę.
Wiem, że nikt mnie zadecyduje za mnie i to będzie moja własna
decyzja, ale może macie jakieś swoje doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • iza38bp Re: Chora miłość??? 05.07.10, 09:00

    • velluto Re: Chora miłość??? 05.07.10, 11:14
      cały czas mowa o tym, co ty masz zmienić w sobie i swoim dziecku. A co z panem?
      nie mogłby się postarać i być mniej upierdliwy po prostu? On oczekuje, że
      wszystko w życiu będzie szło wg schematu, który zapamiętał z poprzedniego
      związku - do ciebie ma pretensję o brak czułości, do córki - o nadmiarową
      czułość? niech się na coś zdecyduje, litości.

      A na drzewo z takim rajem, gdzie cały czas jesteś w stresie, pod ostrzałem
      krytyki - która w dodatku dotyka twoje dziecko. Albo pójdziecie na terapię i do
      pana dotrze, że każdy jest inny i musi nauczyć się z tym żyć, albo nic z tego
      nie wyjdzie.
      • 74edyta Re: Chora miłość??? 05.07.10, 12:03
        Wiele razy mówi, że tak, a nie inaczej żył przez 17 lat ze swoją
        byłą i pewnie to prawda, że innego modelu rodziny nie zaakceptuje.
        Mogę tu dużo pisać i podawać dużo przykładów, ale zabraknie
        miejsca :) Mówiłam mu wiele razy, że nie jestem jego ex. Niby to
        rozumie, ale i tak robi inaczej. Ktoś mi powiedział, że on nie kocha
        mnie, tylko wyobrażenie o mnie. Może to i prawda.
        Ale i tak najbardziej boli mnie nagła zmiana stosunku do mojej
        córki. Wyszło szydło z worka???
        Myśle, że on nie nauczy się innego życia niz miał w poprzednim
        związku, bo wiele razy o tym rozmawialiśmy. I co z tego? Jestem
        kłębkiem nerwów :( Kocham go i wiem to na pewno, ale nie umiem już z
        nim być, z nim żyć. Będę cierpieć!!! Ale wolę pocierpieć trochę
        czasu niż całe życie i patrzyć jeszcze na to, jak odnosi się do
        mojej córki.
        • serendepity Re: Chora miłość??? 05.07.10, 12:47
          Bedziesz "cierpiec z milosci" jak odejdziesz, ale przynajmniej nie nabawisz sie
          choroby nerwowej jak i corka i nie bedziesz zyc w wiecznym stresie. Z czasem Ci
          przejdzie milosc, a odzyskasz spokojne zycie dla siebie, a nie dla kogos.
          • 74edyta Re: Chora miłość??? 05.07.10, 14:29
            Właśnie przeprowadziłam z nim rozmowę. Oczywiście twierdzi, że
            zrobiłam z niego potwora w stosunku do mojej córki. Twierdzi, że
            jest facetem, a oni są czasami gróboskórni itd. I że przecież w
            rodzinie zawsze dzieci trochę wiecęj respektu mają przed ojcem niż
            przed matką. A ja tego nie znam, bo byłam w moim małżeństwie
            zaledwie 3 lata. W każdym bądź razie on problemu nie widzi i ja mam
            zbyt wybujałą wyobraźnię.
            Wiem na pewno, że w wielu sprawach nie dojdziemy do porozumienia, bo
            mamy inne myślenie na dane tematy.
            Ale dlaczego tak ciężko odejść:(((???
            • marzeka1 Re: Chora miłość??? 05.07.10, 14:34
              Ty możesz z takim panem, który za cudo uważa siebie, być możesz, ale
              dlaczego twoja córka ma tak dorastać? Dlaczego ma mieć poczucie
              bycia gorszą, czyli startować potem w dorosłość z mega
              kompleksami???? No i gdzie ty tu widzisz miłość? Bo widac raczej
              pana, który chce powielić model związku, który zna i od siebie
              specjalnie nie wymaga.
            • joanna35 Re: Chora miłość??? 05.07.10, 14:58
              Czy możesz napisać z jakiego powodu zakończyło się Twoje małżeństwo?
              Rozumiem, że z obecnym partnerem mieszkacie razem w jego mieszaniu?
              Czy Ty pracujesz zawodowo? Jak w tym wszystkim czuje się Twoja
              córka?
            • marc.el Re: Chora miłość??? 05.07.10, 15:04
              3 lata jak jest dziecko to jest wystarczająco dużo.
              Może skorzystacie z pomocy mediatora, psychologa??
              czasami ludzie z zewnątrz pomagają nam inaczej spojrzec na siebie i wtedy
              rozejsc się lub nie ;-P
            • ladyjay Re: Chora miłość??? 07.07.10, 20:13
              Wiem na pewno, że w wielu sprawach nie dojdziemy do porozumienia, bo
              mamy inne myślenie na dane tematy.

              I to chodzi! Moze po prostu nie jestescie dla siebie, a staraliscie sie
              stworzyc rodzine na sile.
              • 74edyta Re: Chora miłość??? 08.07.10, 07:19
                A czy można się kochać i jednocześnie tak bardzo różnić, by nie móc
                ze sobą żyć? I co wtedy?
                • ladyjay Re: Chora miłość??? 08.07.10, 17:41
                  Pewnie ze mozna. I wtedy trzeba sie rozstac, bo nic z tego nie bedzie.
        • tully.makker Re: Chora miłość??? 05.07.10, 20:59
          > Wiele razy mówi, że tak, a nie inaczej żył przez 17 lat ze swoją
          > byłą i pewnie to prawda, że innego modelu rodziny nie zaakceptuje.

          Jego exi tez chyba nie odpowiadal ten tryb zycia, skoro kopnela go w
          dupe i poszla sobie.

          Edoista, ktory widzi czubek wlasnego nosa i swoje potrzeby.

          Nire pisalabym wiac, gdyby nie to, ze jestes slaba. Zamiast mu w
          krotkich zolnierskich slowach wyjasnic, ze nie zyczysz sobie
          krytykowania swojej corki i finito, ty przezywasz jakby bylo co. Nie
          bedzie mu sie podobalo na wakacjach? Coz, jego problem.
    • joanna35 Re: Chora miłość??? 05.07.10, 15:11
      Przeczytałam inne Twoje posty i moi skromnym zdaniem powinnaś
      skorzystać z terapii psychologicznej dla DDA.
      • poutpuri Re: Chora miłość??? 05.07.10, 16:49
        Moja szczera odpowiedz (mam nadzieję, że się mylę) ale chyba Twojemu partnerowi już nie zależy tak jak dawniej, chyba się znęca nad Tobą psychicznie.
        Nie wierzę, żeby bliska osoba, nie zauważyła, że stresują Cię uwagi na temat córki, czy porównania do jego dzieci. To nie jest ciepły, partnerski związek, tylko jakieś chore zaspokajanie potrzeb tego Pana. On potrzebuje, jak piszesz dużo czułości od Ciebie, a nie rozumie, że Twoja córka, która go polubiła, też czułości potrzebuje? Kocha Cię, a nie umie okazac uczucia dziewczynce? Nie rozumiem, chyba jakieś dysproporcje w tym związku są, Ty dajesz wiele a On??
    • sukienkawgrochy Re: Chora miłość??? 05.07.10, 17:42
      Z tego związku nic nie bedzie na dłuższą metę. Gdy bedziesz z nim,
      twoje życie bedzie takie własnie jak opisujesz z tendencją ciagłego
      pogarszania i pogłebiania problemu... i z nerwicą w konsekwencji dla
      ciebie. Jeśli zrezygnujesz z tego zwiazku, na poczatku bedziesz
      cierpieć, tęsknić, ale wówczas przypominanie sobie o wadach bycia z
      tym partnerem... podziala nieco znieczulająco, az w końcu przestanie
      boleć. Wtedy masz szanse na spokojne życie, byc może inny zdrowy
      związek, gdzie ktos pokocha cie taką jaką jesteś a nie wyobrażenie
      jaka mogłabyś być (jak to sama pisalaś).
      Moim skromnym zdaniem ten ten związek jest chory i nie ma
      przyszlości. Piszesz, że jesteście 2 lata, a od kilku miesiecy
      zaczęlo sie psuc... Reasumujac pewnie pelna sielanka trwala nieco
      ponad rok... a to nie dużo. Jesli po takim czasie jest aż tak
      poważny problem, mało tego, problem, który jest bagatelizowany przez
      parnera, to uciekaj z takiego związku. Jeśli masz szacunek do
      siebie, do swojego dziecka, to nie pozwól by ktos stale okazywał ci
      pogardę, próbowal zmienić na siłę twój charakter, poglady, zwyczaje.
      Chyba nie chcesz sie obudzic pewnego dnia i stwierdzić, że ty to już
      nie ty tylko jakaś wykreowana lala, która tańczy jak pan nakazał.
      To, jak sie facet zachowuje, to nie jest norlane. Albo cie kocha za
      to jaka jesteś, albo nie. Nie daj sie tak dalej zapedzać w jakieś
      poczucie winy, w lęki, strach. Nie pozwul na takie traktowanie. I
      dzieki Bogu, że teraz takie sprawy wyszly, bo masz szanse uciec...
      byle daleko.
      • sukienkawgrochy Re: Chora miłość??? 05.07.10, 17:48
        Niepokojące jest także to, że w chwili gdy uswiadomiłaś facetowi
        problem, on go zignorowal, wytykając ci, że to jakies twoje chore
        wyobrazenia. A to tez znak na to, że nie liczy sie tak do konca z
        tobą, nie obchodzi go twoje zdanie, twoje podejście, myślenie w tej
        czy innej takze materii. Gdyby kochal tak szczerze i oddanie, to
        próbowałby coś zdziałaś, coś poprawic, wyciagnąć wnioski, pohamowac
        sie w swoich zachowaniach, pokazać, że kocha cie mimo wszystko, a
        nie bagatelizowac sprawę. To nie rokuje na przyszłość. Odejdź, zanim
        zwariujesz, albo "staniesz sie" jego ex.
      • sukienkawgrochy Re: Chora miłość??? 05.07.10, 18:31
        To jeszcze raz ja :-)
        Przeczytalam wlasnie inny Twój post, gdzie także przedstawiasz swoją
        sytuację.

        forum.gazeta.pl/forum/w,898,111292967,111292967,Co_to_jest_MILOSC_.html

        Pomyślałam sobie, że może to nie do końca wina partnera, z którym
        jesteś. Problem jest nieco bardziej dogłąbny i być może tkwi także w
        tobie samej. Moze te zachowania, są skutkami jakiejś gląbszej
        przyczyny. Mma wrażenie że z jednej strony czegoś byś chciała,
        pragnęła, ale boisz sie jedocześnie tego co bedzie gdy to
        dostaniesz. Masz w sobie wiele leków, niepewności, zahamowań. Boisz
        sie zaufać i otworzyć przed ta druga osobą. Nie wiem, ale mam
        wrazenie jakbyś bała się, że otwierając sie przed kimś, jednocześnie
        zamkniesz za soba te "furtkę bezpieczeńswa", że gdyby co, łatwo
        zawsze uciec. Być może partner wie, że stać cie na więcej i tym
        zachowaniem prubuje nie zmienić ciebie, ale odkryć wreszcie twoje
        prawdziwe JA, schowane gdzieś głąboko. Być może z jakiegoś strachu,
        z niskiej samooceny lub z obawy przed skompromitowaniem się. Piszesz
        (w innym poście), że nie wychodzisz z inicjatywą w przytulaniach,
        całowaniu a takze w seksie. Boisz sie odtracenia??? wysmiania???
        masz jakies kompleksy????? Jeśli facet cie kocha nad zycie to takie
        obawy są nieuzasadnione. Ja tez swego czasu balam się takiego
        otworzenia przed moim partnerem. Ale gdy sie przelamałam, i gdy to
        ja przejełam inicjatywę to widze wiele korzyści. Ja jestem śmielsza,
        bardziej odważna, czasem bardziej perwersyjna, nie wstydze się
        siebie i swoich zachowań... a partnet mnie za to ubustwia i kocha tą
        moja otwartość. Widzę, ze urosłam niejako w jego oczach. Nie w smak
        mu byla wstydliwa baba, która ogarniał glupawo-histeryczny śmiech,
        gdy musiała stanąć przed nim jak ją pan Bóg stworzył. Na szczęscie
        to poczatki, póżniej było znacznie lepiej, ku zadowoleniu nas
        obojga.
        Przełamałam swoje lęki, kompleksy, bo wiem, że mnie kocha taką jaka
        jestem, że nie wysmieje, nie zkrytykuje i nie umniejszy mojej
        samooceny. Zastanów sie nad takim schematem. Może jego zachowania
        wynikają z twoich kompleksow i zahamowań?
        • 74edyta Re: Chora miłość??? 07.07.10, 14:16
          A może to racja (to do sukienkiwgrochy). Sama nie wiem. Nie chcę od
          niego odchodzić, bo nie wyobrażam sobie życia bez niego.
          Jednocześnie boję się zmian, które mają niedługo nadejść. Mamy z
          moją córką przeprowadzić się do niego i jego córek do innej
          miejscowości, ale tylko o 15 km oddalonej od mojego miejsca
          zamieszkania. On wie, że ja nie czuję się tam najlepiej, dlatego
          chce, żebym urządziła sobie to mieszkanko pod siebie, tak jak mi się
          podoba. Moge tam zrobić dosłownie wszystko, byle dobrze się w nim
          czuć. Mimo tego, ciągle boję się zmiany, że nam się nie uda itd.
          Rozmawiałam z moim partnerem o tym wszystkim, co czuję, co myslę.
          Stwierdził, że nigdy w życiu nie zrobiłby mi i mojej córce krzywdy,
          bo nas za bardzo kocha, ale mam zrozumieć, że on jest facetem i
          niektóre rzeczy widzi inaczej niż kobieta. Jest bardziej
          gruboskórny. Mówi, że widzę w nim tylko złe rzeczy, że nie chce
          czasami przytulić mojej córki,bo przychodzi zmęczony po pracy, że ją
          upomni. Ale nie widzę, gdy czasami sam do niej podchodzi i ją
          przytula itd. Twierdzi, że przecież mi też czasami nie chce się
          przytulać, gdy wracam po 12-godzinnej pracy do domu i marzę tylko,
          by położyć się do łóżka. Może i ma rację. Może trochę się zapędziłam
          w tym wszystkim. Może tak naprawdę chodzi o ten mój paniczny STRACH
          przed tą zmianą. Teraz mam stabilizację i spokój, a nie wiadono, co
          będzie kiedyś. Może to mnie przeraża. Z moim mężem była niecałe 3
          lata. Moja córka była mała. Rozstaliśmy się przez jego alkohol i
          okłamywanie mnie itp. Mój ojciec też pił i zmarł, kiedy miałam 11
          lat. Od zawsze, jak tylko pamiętam, byłam tak naprawdę bez
          mężczyzny. Były jakieś związki z mężczyznami, ale krótkie. Może
          rzeczywiście nie wiem, jak to wygląda w prawdziwej rodzinie. Jak
          zachowuję się mężczyzna i kobieta. Jak różnie myślą, jak różnie
          postępują. Ale też mogą się kochać, mimo tych różnych zachowań.
          Wiele rzeczy trzymam w sobie, nie umiem rozmawiać o uczuciach.
          Wybucham wtedy, gdy to wszystko się już nagromadzi, niestety :( Mój
          facet powiedział, że nie jest najmądrzejszy na świecie i też ma
          prawo do błędów, ale mam mu o tym mówić od razu, a nie po kilku
          miesiącach rozmyślań i nakręcania się.
          • cahir4 Re: Chora miłość??? 08.07.10, 10:44
            Dziecko to nie pluszak, którego się przytula, kiedy ma się na to
            ochotę, a rzuca w kąt, jak się ma inne rzeczy na głowie. Dziecku
            trzeba umieć okazać czułość, kiedy ONO tego potrzebuje.

            Rozwalił mnie tekst:
            > Stwierdził, że nigdy w życiu nie zrobiłby mi i mojej córce
            krzywdy,
            > bo nas za bardzo kocha
            ale on już ROBI krzywdę Tobie, a zwłaszcza Twojej córce (przy Twoim
            aktywnym współudziale)! I nie widzi potrzeby zmiany, uważa, że ma do
            tego prawo, wolno mu ranić innych, bo jest... mężczyzną. A ty masz
            to zrozumieć i zaakceptować.

            >A najgorsze jest to, że przez niego zaczęłam myśleć, że moja córka
            >jest gorsza od jego córek. (...) Ja cały czas, gdy
            >razem jemy posiłki zwracam uwagę na moją córkę, jak je. Jestem w
            >wiecznym stresie, czy jemu się znowu coś nie spodoba w zachowaniu
            >mojej córki itd. (...) Zdałam sobie sprawę, że ja stesuję się już
            >moim urlopem
            >(jadę za tydzień), że na moim urlopie będę ciągle zwracać uwagę jak
            >zachowuję się moje dziecko itd., bo jemu może się coś nie spodobać.

            Czy masz pojęcie, jak toksyczna jest to dla Twojej córki sytuacja?
            Jak niszcząca psychicznie? Wiecznie na cenzurowanym, wiecznie
            oceniana i pilnowana przez mamusię, żeby spełniała czyjeś
            oczekiwania i standardy? Zresztą tak postawione, żeby nigdy nie była
            w stanie im sprostać? A teraz, jak rozumiem, będzie to miała 24/7?
            Boże...

            >Ale wolę pocierpieć trochę
            >czasu niż całe życie i patrzyć jeszcze na to, jak odnosi się do
            >mojej córki.

            Zapisz to sobie, powieś nad łóżkiem, naucz na pamięć... nie wiem co.
            Bo ty masz wybór - możesz zacząć nosić spódniczki a nawet zrobić
            sobie fryzurę ala ex, jeśli tak bardzo chcesz zadowolić pana. Ale
            Twoja córka nie ma wyboru, a Ty własnie zamierzasz zafundowac jej
            koszmar.
          • joanna35 Re: Chora miłość??? 08.07.10, 20:54
            Nie zostawisz go a całą swoją energię skupisz na wyszukiwaniu
            argumentów przemawiajacych za pozostaniem w tym związku i
            zagłuszeniu własnych uczuć i własnego sumienia. Biedna ta Twoja
            córeczka - nie ma ojca, a w miare Twojego trwania w tym związku
            straci i matkę. Partner ma "gębę" pełną pięknych słowek i frazesów,
            wie dokładnie jak Tobą manipulować, żebyś zaczęła w siebie wątpić, w
            swój osąd i w swoje uczucia.
    • amb25 Re: Chora miłość??? 09.07.10, 11:52
      Wydaje mie sie, ze nie mozesz wymagac od obcego faceta, zeby kochal
      twoja corke (chocby nie wiem jaka super byla). To nie jego dziecko,
      nie jego geny. Dla niego jego corki (a moze jedna z nich,
      ulubienica) beda zawsze wzorem i do nich bedzie twoja corke
      porownywal. Ale tak to bywa, biologia...
      Milosci do obcego dziecka wymagac od niego nie mozesz (tak samo jak
      ty nie musisz kochac jego corek) ale szacunku i akceptacji tak. I to
      wszystko co w stosunku do obcego dziecka Twoj facet powinien zrobic.
      On nie jest jej ojcem. On nie moze je wciaz krytykowac, szczegolnie
      przy swoich corkach, ty tez nie powinnas wciaz zwracac jej uwagi
      (jak zrozumialam z twojego postu). Jej wychowanie to Twoja sprawa a
      nie jego, jesli Ci w jej wychowaniu pomaga to Ty masz decydujacy
      glos. Jesli ona brzydko je, to twoja i jej sprawa a nie jego. Jesli
      sie lubi bawic lalkami to niech sie bawi to tez nie jego sprawa. Jak
      sie gorzej uczy to tez nie jego sprawa. Oczywiscie to wszystko
      dziala w obydwie strony.
      On musi zrozumiec, ze twoja corka jest inna a ty, ze on nie jest jej
      ojcem i ze ma swoje dzieci, ktore beda dla niego najwazniejsze. Moze
      to o nie jestes zazdrosna? To tez normalne, poznalam to na wlasnej
      skorze, ale zrozumialam znacznie pozniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka