betkaatka
12.08.10, 23:40
z moim chłopakiem życie było jak w bajce. zawsze byłam dla niego
najważniejsza. ma problem z samoświadomością. wcześniej choć ja go nie
ograniczałam zawsze podporządkowywał się mojemu zdaniu. zawsze byliśmy razem
mieliśmy wspólnych znajomych. podobało nam się to. teraz on zaczął mieć paczkę
w pracy. chodziłam z nimi na imprezy i nie było większych problemów. teraz
zaczęły się pomysły na imprezy tylko w gronie z pracy (druga taka w ciągu 6
dni!) z tego co wiem oni śmiali się z niego, że jest "pantoflarzem". zaczął
ulegać ich wpływom. teraz bierze ich zdanie za swoje. wychodzi na całonocne
imprezy. wie, że ma problem z samoświadomością, ale teraz na siłę chce mi
pokazać, ze się usamodzielnia i podejmuje samodzielne decyzje. taką decyzją
jest wychodzenie samemu na imprezy? wie, że cierpię gdy go nie ma. nie chodzi
mi o to, żeby mieć go na wyłączność. rozumiem, że może mieć znajomych i
czasami z nimi beze mnie spędzać czas. to oczywiste. ale ulega wpływom.
zmienił się strasznie. prawie, ze sobą zerwaliśmy (jesteśmy razem 6 lat).
przeniósł zdanie z mojego, na zdanie tych ludzi. ja chcę, żeby odnalazł gdzieś
tam siebie. siebie, nie człowieka podporządkowanego im.
miał taki cel. dla tego wróciliśmy do siebie po kryzysie. ja powiedziałam, że
przy mnie tez może nabrać samoświadomości, że nie będę mu mówić co ma robić.
skończyło się tak, że dziś się zeszliśmy a on jest teraz na imprezie.
Nie chcę się z nim rozstawać, bo wiem, że teraz to nie jest tak naprawdę on.
ma problem z sobą i nie chcę go teraz zostawiać. on to rozumiał (niby) dla
tego chciał coś z tym zrobić, wydorośleć i mieliśmy od siebie odpocząć. nie
chciałam go tak zostawiać więc chciałam, żeby wydoroślał, ale przy mnie.
powiedziałam, ze nie będę mu mówić co ma robić i teraz mam.
Przepraszam, że tak chaotycznie piszę,ale jestem pod wpływem emocji. nie
ogarniam tego co się z nami dzieje. proszę o pomoc, co mam z tym dalej robić.