smutasek123
23.08.10, 18:59
Witam serdecznie.Bardzo żal mi mojej 13- letniej córki.Mam świadomość
, że nie ma i nie miała beztroskiego dzieciństwa.W skrócie ;
Mieszkamy z mężem razem z jego rodzicami.Gospodarstwo jest własnością
męża.Razem pracujemy, jesteśmy na wspólnej kuchni z teściami.Ja
jestem od początku nieakceptowana.Teściowie przez wiele lat bardzo
nas kontrolowali, mąż był całkowicie podporządkowany.Sytuacja
zmieniła się 2 lata temu, kiedy mąż"przejrzał na oczy".Ja
odizolowałam się całkowicie psychicznie, przestałam się do nich
odzywać.Robię zakupy, gotuję dla wszystkich. Teściowie wielokrotnie w
tym czasie "mieszali mnie z błotem".Ja przyjęłam taką taktykę, że nie
reagowałam na to.Całkowite ignorowanie tych ludzi, to był mój sposób
na życie.Po ślubie dobudowaliśmy dom, chcieliśmy przejść na osobną
kuchnię, lecz teściowie stwierdzili, że mają prawo do dobudowanej
części, gdyż działka na której jest dom, należy do nich(zaznaczam, że
budowa była z naszych funduszy).I W TYM WSZYSTKIM MOJE DZIECKO.CORAZ
TRUDNIEJ JEST MI MILCZEĆ, KIEDY CIĄGLE MI SIĘ UBLIŻA.Córka wręcz
błaga mnie żebym nie reagowała, bowiem każda uwaga rozjusza ich
jeszcze bardziej.to nie jest dobry wzorzec dla dziecka.Ona się boi
kłótni, ale czy matka dająca sobą pomiatać dla "świętego spokoju"
jest lepszym złem??????