Dodaj do ulubionych

żal mi córki

23.08.10, 18:59
Witam serdecznie.Bardzo żal mi mojej 13- letniej córki.Mam świadomość
, że nie ma i nie miała beztroskiego dzieciństwa.W skrócie ;
Mieszkamy z mężem razem z jego rodzicami.Gospodarstwo jest własnością
męża.Razem pracujemy, jesteśmy na wspólnej kuchni z teściami.Ja
jestem od początku nieakceptowana.Teściowie przez wiele lat bardzo
nas kontrolowali, mąż był całkowicie podporządkowany.Sytuacja
zmieniła się 2 lata temu, kiedy mąż"przejrzał na oczy".Ja
odizolowałam się całkowicie psychicznie, przestałam się do nich
odzywać.Robię zakupy, gotuję dla wszystkich. Teściowie wielokrotnie w
tym czasie "mieszali mnie z błotem".Ja przyjęłam taką taktykę, że nie
reagowałam na to.Całkowite ignorowanie tych ludzi, to był mój sposób
na życie.Po ślubie dobudowaliśmy dom, chcieliśmy przejść na osobną
kuchnię, lecz teściowie stwierdzili, że mają prawo do dobudowanej
części, gdyż działka na której jest dom, należy do nich(zaznaczam, że
budowa była z naszych funduszy).I W TYM WSZYSTKIM MOJE DZIECKO.CORAZ
TRUDNIEJ JEST MI MILCZEĆ, KIEDY CIĄGLE MI SIĘ UBLIŻA.Córka wręcz
błaga mnie żebym nie reagowała, bowiem każda uwaga rozjusza ich
jeszcze bardziej.to nie jest dobry wzorzec dla dziecka.Ona się boi
kłótni, ale czy matka dająca sobą pomiatać dla "świętego spokoju"
jest lepszym złem??????
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: żal mi córki 23.08.10, 19:12
      Nie, dla mnie ktoś, kto takie jazdy znosi przez 13 lat, jest
      niepoważny. Masz JEDNO życie i tyle lat zmarnowałaś je z ludźmi,
      którzy ciebie nienawidzą, widzi to twoje dziecko, ktore żyje zastraszone. No bez sensu.I mąż "nie przejrzał na oczy:, skoro tak
      jeszcze mieszkacie, ba- nawet do oddzielnie wybudowanej częsci nie
      poszedł. Z dupą wołową się związałaś, a nie mężem.
    • deodyma Re: żal mi córki 23.08.10, 19:16
      nigdy przez te lata nie mysleliscie, zeby nie mieszkac z rodzicami
      meza?
    • blue_romka Re: żal mi córki 23.08.10, 20:35
      Jestes w fatalnej sytuacji, troche na wlasne zyczenie. Trzeba bylo
      dawno szukac alternatywy dla mieszkania z tesciami, a nie schodzic
      im z drogi dla swietego spokoju. Tym bardziej, ze ta Twoja metoda
      okazywala sie nieskuteczna. Zmarnowalas sobie kawal zycia. No i
      corka ma rzeczywiscie fatalne wzorce. Kto wie, czy nie bedzie w
      zyciu ofiara, kobieta pomiatana- przez meza, tesciow, jak Ty, bo
      tylko takie zachowania widziala w domu.
      Nie wiem, co Ci poradzic. Najlepiej byloby odseparowac sie od
      tesciow, a moze i od meza, skoro przez tyle lat nie potrafil/ nie
      chcial Ci pomoc.
    • kaz-oo Re: żal mi córki 23.08.10, 20:43
      ...że ma taką matkę i ojca?
      Matkę, która daje sobą pomiatać przez kilkanaście lat i ojca, który na to
      pozwala. Faktycznie żal Twojej córki.
    • burza4 Re: żal mi córki 23.08.10, 20:51
      Jesteś chyba szalona, że zgodziłaś się budować dom na cudzej działce, w dodatku
      - na działce teściów, którzy cię nienawidzą. Jak sobie to wyobrażaliście?
      Gospodarstwo jest męża a dom teściów? to niech wreszcie zrobi porządek z waszym
      życiem, zagrozi sprzedażą i wyniesieniem się gdzieś indziej, ureguluje sprawę
      gruntu choćby szantażem, wybuduje wysokie ogrodzenie i da ci żyć. Nie wyobrażam
      sobie wspólnej kuchni, zakupów, gotowania - na drzewo z tym. Masz dach nad
      głową, wybudowany za wasze pieniądze - założ solidne zamki i odetnij się od
      teściów raz a dobrze. Nie pozbędą się was tak łatwo.

      Córkę wychowujesz na ofiarę, której się będzie wydawało, że nadstawiania
      drugiego policzka to najlepszy sposób na życie.
      • smutasek123 Re: żal mi córki 23.08.10, 23:24
        Dziękuję za odzew.Pisząc, iż mąż przejrzał na oczy, miałam na myśli,
        to, że przestał wymuszać na mnie kontakty z jego rodzicami.Bardzo
        chciałabym zrobić sobie oddzielną kuchnię, niestety jestem z tym
        pomysłem sama.Chociaż gdybym się uparła, ale obawiam się,
        właśnie....czego????
        JESTEM ŻAŁOSNA, TCHÓRZLIWA, BO JESTEM TAK NAPRAWDĘ SAMA I NIE MAM NA
        KOGO LICZYĆ.Mąż niby mnie rozumie, ale chce mieć święty spokój.Dziś
        zaczęłam rozmowę, na temat wspólnej wigilii, która zawsze była dla
        mnie koszmarem.Atmosfera zaiście pogrzebowa.Nie chcę już tak, to
        powinien być ciepły, rodzinny wieczór.Gdy powiedziałam dziś córce, że
        chcę, żebyśmy oddzielnie spędzili ten wieczór, który powinien być
        wyjątkowy, zaczęła na mnie krzyczeć, że ja będę sama w pokoju, bo ona
        się nie zgadza.Strach opanował moje dziecko.Boi się zgrzybiałych
        staruszków, nie ma oparcia w rodzicach, poczucia bezpieczeństwa, bo
        pamięta jak tata bronił dziadków.Obawia się powrotu takich
        sytuacji.Ja się chcę przeciwstawić temu, nie chcę tak żyć.Jeszcze
        kilka miesięcy temu, nie pomyślałabym o tym.Teraz chcę walczyć o
        spokój i szczęście.Właśnie tylko jestem sama.Mąż się denerwuje jak
        zaczynam ten temat.
        • deodyma Re: żal mi córki 24.08.10, 07:25
          maz to dupa wolowa, nie zrobi nic i z roku na rok bedzie coraz
          gorzej.
          nie boisz sie, ze przyjdzie dzien, ze Ty wyladujesz na bruku a
          tesciowie pozbeda sie Ciebie z domu?
          ja juz dawno pie...elbym to wszystko w pizdu i zostawila ta ciape,
          ktora jest Twoim mezem a sobie ulozyla zycie na nowo!
          • rosapulchra-0 Re: żal mi córki 25.08.10, 05:56
            deodyma napisała:

            > maz to dupa wolowa, nie zrobi nic i z roku na rok bedzie coraz
            > gorzej.
            > nie boisz sie, ze przyjdzie dzien, ze Ty wyladujesz na bruku a
            > tesciowie pozbeda sie Ciebie z domu?
            > ja juz dawno pie...elbym to wszystko w pizdu i zostawila ta ciape,
            > ktora jest Twoim mezem a sobie ulozyla zycie na nowo!

            >



            jasne.. bo myślisz, że tak łatwo pirdolnąć w pisdu wszystko i odejść?
            przekreślić kilkanaście lat życia?
            • deodyma Re: żal mi córki 25.08.10, 08:26
              nazywasz to ZYCIEM???
              zartujesz chyba...
              • rosapulchra-0 Re: żal mi córki 25.08.10, 17:37
                deodyma napisała:

                > nazywasz to ZYCIEM???
                > zartujesz chyba...

                coś, czego ty nie ogarniasz, dla kogoś innego może być ŻYCIEM, a rzucanie takich
                skrajnych opinii na twoim miejscu zachowałabym dla siebie :>
                • deodyma Re: żal mi córki 25.08.10, 21:02
                  rozumiem, ze mialas ciezkie zycie ze swoim chlopem i piszsz to na
                  podstawie swoich doswiadczen?
                  • rosapulchra-0 Re: żal mi córki 25.08.10, 21:08
                    tak, mam bardzo ciężkie życie, już kilka razy chciałam je sobie odebrać, ale za
                    każdym razem jakiś skwrsyn musiał mnie uratować :/
                    • deodyma Re: żal mi córki 25.08.10, 21:54
                      w zwiazku z tym jak to sie pieknie mowi, mow za siebie, bo ja jestem
                      zupelnie innym innym czlowiekiem, niz Ty i nie wiesz, co ja bym
                      zrobila.
                      • rosapulchra-0 Re: żal mi córki 26.08.10, 18:24
                        deodyma, mnie chodzi przede wszystkim o to, że łatwo jest teoretyzować,
                        szczególnie wydawać skrajne opinie, a życie i praktyka często się różnią i to
                        znacznie.
                        • deodyma Re: żal mi córki 26.08.10, 18:50
                          ale Ty mnie nie znasz i nie wiesz, co bym zrobila a na pewno nie
                          marnowalabym sobie najlapszych lat zycia, ktorych nikt juz by mi nie
                          zwrocil.
                          nie wszystkie kobiety chca byc meczennicami na wlasne zyczenie.
                          • rosapulchra-0 Re: żal mi córki 26.08.10, 20:02
                            deodyma napisała:

                            > ale Ty mnie nie znasz i nie wiesz, co bym zrobila a na pewno nie
                            > marnowalabym sobie najlapszych lat zycia, ktorych nikt juz by mi nie
                            > zwrocil.
                            > nie wszystkie kobiety chca byc meczennicami na wlasne zyczenie.
                            >

                            cieszę się, że mnie zrozumiałaś :> :C:C:C
            • mgla_jedwabna Re: żal mi córki 25.08.10, 23:34
              Trudno ci przekreślić kilkanaście lat życie, które i tak już były (i się nie zmienią na lepsze). Za to z wielką łatwością przekreślasz następne kilkadziesiąt, które mogłyby być dużo fajniejsze od tych kilkunastu.
        • burza4 Re: żal mi córki 24.08.10, 11:54
          Na moje oko to masz długotrwałą depresję, którą należałoby się zająć. Terapią
          dla ofiar przemocy najlepiej - bo to czego doświadczasz to agresja.

          Boisz się własnego cienia, w swoim domu nie masz nic do powiedzenia, kim ty tam
          jesteś? darmową kucharką, sprzątaczką? chcesz mieć swoją kuchnię - TO JĄ SOBIE
          ZRÓB. Mąż się denerwuje? to niech się denerwuje, czemu twoje nerwy nic dla niego
          nie znaczą, a jego są wystarczającym powodem do braku jakichkolwiek zmian? Nie
          daj się szantażować, sama widzisz, jak twoja uległość wpływa na córkę - dla
          świętego spokoju zrobi wszystko. Tylko jakie życie ją czeka jako dorosłą?
          czyjegoś podnóżka?

          Nie chcesz spędzać wigilii z teściami - TO NIE IDŹ, nawet gdybyś miała siedzieć
          sama w pokoju - to i tak lepsze. Nie masz innej rodziny, z którą mogłabyś
          spędzić święta? wyjedź, choćby w góry do pensjonatu, choćby bez męża. Raz w
          życiu zrób coś DLA SIEBIE i tak jak ty chcesz.

        • blue_romka Re: żal mi córki 24.08.10, 18:13
          Tylko jak chcesz to zrobic? Zamknac sie w pokoju? To zadne
          rozwiazanie, szczegolnie dla Twojej corki. Dopoki sie nie
          wyprowadzicie, nic nie zdzialasz.
          • attiya Re: żal mi córki 25.08.10, 18:22
            blue_romka napisała:

            > Tylko jak chcesz to zrobic? Zamknac sie w pokoju? To zadne
            > rozwiazanie, szczegolnie dla Twojej corki. Dopoki sie nie
            > wyprowadzicie, nic nie zdzialasz.
            sory ale takie rady to o kant stołu można rozbić
            zupełnie bez sensu radzicie
            gdzie ma się wynieść autorka? może do rodziców nie moze, może nie ma rodzeństwa?
            Do domu samotnej matki? Czy do schroniska dla ofiar przemocy? Ale ci przemocowcy
            to para staruszków, więc może nikt jej nie przyjmie tam.
            Jeśli chodzi o męża to też tak łatwo nie jest. Z tego co autorka pisze i tak
            zmiany są na lepsze ale nie od razu Kraków zbudowano.
            Autorko - pamiętaj, że w naturze nic nie ginie, dobro wraca do nas w dwójnasób a
            zło uderza podwójnie, w tych, którzy źle czynią.
            • blue_romka Re: żal mi córki 26.08.10, 11:35
              attiya napisała:
              > sory ale takie rady to o kant stołu można rozbić
              > zupełnie bez sensu radzicie
              > gdzie ma się wynieść autorka?

              A czytalas moj pierwszy post w tej sprawie? To odsylam.
              Sytuacja jest bez wyjscia. Zamykanie sie w pokoju na wigilie nie
              zmieni absolutnie niczego.
              Ps. Za to Ty, attiya, poradzilas, zeby czekala, az zlo uderzy w
              tesciow, bo w naturze nic nie ginie. No, kochana, to jest dopiero
              praktyczna rada.
    • sabinka75 Re: żal mi córki 23.08.10, 23:51
      Ja potrafię to zrozumiec....
      Mozna pozwolic się niszczyc bo na początku wydaje się ze ten ktos ma
      racje zwłaszcza wtedy jak jest się eychowanym w totalnym szacunku
      dla rodziców czy to swoich czy męża...
      Uwierzcie ze niektorym jest trudno sprzeciwic się rodzicom ,nawet
      tesciom...
      Moja rada to uciekaj jak najszybciej,ja tez sie staram mam nadzieję
      ze nam się uda...
      Pozdrawiam:))
    • olilala Re: żal mi córki 24.08.10, 10:00
      kazdy ma swoja granice cierpienia. dotarlas juz chyba do swojego dna i to dobry
      moment by sie odbic. powodzenia!
    • royal_pl Re: żal mi córki 24.08.10, 10:02
      > Po ślubie dobudowaliśmy dom, chcieliśmy przejść na osobną
      > kuchnię, lecz teściowie stwierdzili, że mają prawo do dobudowanej
      > części, gdyż działka na której jest dom, należy do nich(zaznaczam,
      że
      > budowa była z naszych funduszy)

      Niestety, ale tesciowie maja racje. W polskim prawie obowiazuje
      zasada superficies solo cedit, czyli to co jest na gruncie przypada
      właścilowi gruntu (o ile jest na stale z tym gruntem zwiazane, jak.
      np. budynek meiszkalny). Poczyniliscie wiec z waszego majatku
      naklady na cudza nieruchomosc, budujac tesciom dom.
    • fajnalutowamama Re: żal mi córki 24.08.10, 12:20
      Nie wolno nie reagować. Czy to, że nie zwracałaś uwagi na ubliżanie wobec Ciebie
      coś pozytywnego przyniosło przez te lata, zmieniło zachowanie tych ludzi?
      Dziecko też już nauczone tego, że jak ją będą kiedyś wyzywać to ona uda, że nie
      słyszy - co za bezsens! Ucz dziecko tego, że ma się bronić(odpysknąć) to po
      pierwsze, a po drugie ucz tego, że jak na takich typów trafi to ma uciekać i
      życia sobie nie marnować - trzeba to przerwać. A mąż bez komentarza.
    • pawcioinusia Re: żal mi córki 24.08.10, 12:28
      A co Twoja córka czuje do swoich dziadków, bo może nie jest tak że ona się ich
      wyłącznie boi.
      Być może ich kocha, może czuje przywiązanie, może przyzwyczajenie, może
      szacunek, w końcu to są rodzice jej ojca. Zna ich od 13 lat, i bardzo
      prawdopodobne jest że oni też ją kochają, chociaż może nie lubią czy nie
      tolerują swojej synowej.

      Przepraszam, że tak to ujęłam, ale ja sama byłam takim dzieckiem.

      W moim domu toczyła się wieczna kłótnia między mamą a dziadkami. Babcia była
      kobietą lubiącą rządzić, wtrącać się do wszystkiego, potrafiła stać za plecami
      komentując kto co bierze, kto ile je itp.
      Potrafiła też wysłać dziecko kilkuletnie na przeszpiegi (co robią ci leniwi
      rodzice). Przeżyłam naprawdę wiele nieciekawych domowych sytuacji.
      Obecnie mam ponad trzydzieści lat. Moi dziadkowie nie żyją już prawie 10 lat, a
      ja chociaż pamiętam to wszystko co było przykre, pamiętam przede wszystkim jak
      bardzo kochałam i dziadków i rodziców.
      I pamiętam jedno Boże Narodzenie: Wigilia - pracowity dzień, "ukwiecony "
      soczystymi wyzwiskami, złością, a później kolacja przy wspólnym stole ze
      sztuczną atmosferą i z trudem hamowana nerwowością,
      a następnie dwa ciche dni, w dwóch osobnych pokojach, i ja w tym wszystkim
      dzieciak 11 czy 12 letni rozdarty między miłością do rodziców a dziadków,
      lojalnie siedzący z matką i prawie wyjący bo chciałam by było spokojnie, miło,
      serdecznie i by wszyscy byli razem.

      Jeszcze dodam, że bardziej bałam się mamy, a nie tych "zgrzybiałych staruszków"
      (jak moja matka [b]również[b] nazywała dziadków).

      Oczywiście nie wiem jak jest u Ciebie, ale może warto się zastanowić co tak
      naprawdę czuje córka, i czego tak naprawdę się boi?
      • smutasek123 Re: żal mi córki 24.08.10, 23:23
        Dziękuję bardzo za wszystkie wpisy, dopiero teraz je
        przeczytałam.Córka nie kocha dziadków.Nigdy jej nie buntowałam
        przeciwko nim.Wczoraj dziadek powiedział do niej"ty podła, jak byś
        była starsza to bym ci powiedział o co tu chodzi".Gdy mi to
        powtórzyła zapytałam, dlaczego mu nie powiedziała, że nie życzy
        sobie, żeby na nią tak mówił, na co bardzo zdenerwowana odpowiedziała
        do mnie"czemu mnie podburzasz, nic nie będę mówiła, ja walczę
        wzrokiem".Zawsze reagowałam gdy atakowali dziecko.Sami swoje dzieci
        wychowali w rygorze i zawsze coś mieli do zarzucenia córce.Każda moja
        obrona dziecka kończyła się karczemną awanturą, wypominaniem w jakie
        dobro weszłam z "gołą dupą", z jakiej rodziny bylejakiej pochodzę
        itd......Zawsze potem córka miała do mnie ogromny żal, że się
        odzywałam.Teraz twierdzi, że jest jej dobrze, że ja przestałam się
        ich bać, że się nie odzywam, nie tłumaczę z każdego kroku, że jest
        jak jest.Rozmawiałam z nią, że chcę oddzielnej kuchni, ale dla niej
        to oznacza, utratę jednego pokoju, i co się z tym wiąże pewnymi
        niedogodnościami.Powiedziałam jej, że to byłaby cena za spokojne
        życie.Do wigilii nie usiądę z nimi na pewno.Nie chcę już obłudy,
        zakłamania.Nie jadam z nimi wogóle, więc już nawet tych 5 minut ,
        które wytrzymywałam na skraju stołu nie będzie.Wiem, że wszystko
        byłoby prostsze, gdyby mąż był bardziej stanowczy.Ale w ciągu
        ostatnich dwóch lat przeszedł naprawdę ogromną metamorfozę.Przestał
        ich bronić , powiedział, że już nigdy nie będzie wywierał na mnie
        presji o dobre kontakty z nimi(słowa dotrzymuje), w ciągu tych
        ostatnich dwóch lat wielokrotnie z nimi ostro rozmawiał w mojej
        obronie, już przestał być potulnym chłopcem, nie jest na ich
        zawołanie.Ja naprawdę doceniam to.Właśnie 2 lata temu mu
        powiedziałam, że odejdę, jeżeli będzie wymagał ode mnie kontaktów z
        nimi.On wogóle ze mną nie rozmawia o swoim dzieciństwie, a wiem, że
        wesołe nie było .Był porządnie tresowany.Kiedyś usłyszałam bardzo
        mądre według mnie zdanie"Powinno tak być, że jak się człowiek się
        rodzi to jest ogromna radość rodziny, a jak umiera cierpienie, smutno
        jest gdy jest odwrotnie".Mój mąż liczy na to, że kłopoty rozwiążą się
        w sposób naturalny, przez ich śmierć.Bardzo przygnębiające jest to
        zdanie, może niektórych oburzę, ale to jest ogromnie smutne, kiedy
        syn bez żalu mówi o tym.Teściowie całe życie pracowali na to, i teraz
        zbierają plony swych działań.
    • attiya Re: żal mi córki 25.08.10, 18:13
      skoro gospodarstwo jest własnością męża, niech notarialnie rozszerzy
      współwłasność tejże.
      Wtedy teściowie, którzy rozumiem przepisali te gospodarstwo na niego nie będą
      mieli nic do powiedzenia. Oczywiście teoretycznie, bo zapewne w tym akcie jest
      zapis o dożywociu
      • marzeka1 Re: żal mi córki 25.08.10, 21:07
        Smutasek, jak dla mnie to chowasz córkę na przyszłą ofiarę, szkoda.
        • smutasek123 Re: żal mi córki 26.08.10, 05:08
          Dziewczyny ja wiem, że jest dużo racji w tym co piszecie.Moja córa
          jest w domu wygadana.W szkole ma swoje grono psiapsiółek.Dużo ze mną
          zawsze rozmawia po przyjściu ze szkoły i zauważyłam z jej opowieści,
          że ona jest wśród tych dziewczynek najtaktowniejsza, nie obraża się,
          nie unosi, nawet w sytuacjach, gdy inne jej koleżanki by już to
          zrobiły.Jest dla nich pewnie takim podnóżkiem.Zobaczyłam na n.k ,
          niektóre komentarze, właśnie jednej z najlepszych komentarzy, które
          potwierdziły mnie w tym przekonaniu.Rozmawiałam z nią wielokrotnie na
          ten temat.Ona jest delikatna, taktowna, nie chce innych ranić swym
          zachowaniem, wpędzać w zakłopotanie, ale nadmiar emocji wyładowuje w
          domu na mnie i młodszym bracie.Sprawa wigilii już obgadana.Dzieciaki
          już to przyjęły do wiadomości.Synkowi na pytanie dlaczego u nas w
          pokoju odpowiedziałam, że chcę tego, żeby było uroczyściej, córce
          wyłożyłam kawę na ławę.Mężowi przedstawiłam swoje stanowisko,
          odpowiedział, że pomyśli o tym, on może myśleć, ale ja zdania nie
          zmienię.Powiedziałam mu również, że mam obawę, że znów przejdzie na
          stronę rodziców, zaprzeczył, że nie ma takiej możliwości.Ja jak bym
          miała dokąd pójść to bym to zrobiła już dawno.Teraz kiedy sytuacja ze
          strony męża uległa nieco zmianie, jakoś to chyba przetrzymam, bo nie
          mam innego wyboru.
    • tully.makker Re: żal mi córki 26.08.10, 10:19
      tak sie zastanawiam - moze brak mi wyobrazni - ale jak to sie
      dzieje, ze przez tyle lat nie potrafisz sie przeciwstawic parze
      zlosliwych dziadkow.
      • smutasek123 Re: żal mi córki 26.08.10, 13:19
        Teściowie zaraz po ślubie się za mnie ostro "wzięli", żeby mnie
        przerobić według własnych wyobrażeń.Na początku siedziałam cicho , bo
        chciałam żeby było dobrze.Po 8-m-cach miała miejsce pierwsza
        scysja.Powiedziałam otwarcie co mnie uwiera, naiwna wierząc, że coś
        zmienię.Krytykowali wszystko:mój wygląd, rodzinę, źle się spojrzałam,
        za mało z nimi rozmawiam.Nie chcę podawać przykładów, gdyż wyszło by
        tego bardzo dużo.Zawsze reagowałam na to.I CZYM TO SIĘ
        KOŃCZYŁO??????.Porządnymi aferami, gdyż szczególnie mój teść należy
        do osób, nie znoszących sprzeciwu, który całe życie trzymał
        wszystkich w garści, aż tu nagle pojawiło się takie nico(ja) i śmiało
        się odzywać, że nie życzy sobie, żeby ją tak traktowano.Skoro weszłam
        w majątek z "gołą dupą", to powinnam całować ziemię po której oni
        stąpali.A ja się "rzucałam" 12 lat.Jak nie mieli się o co do mnie
        przyczepić to była dwójka dzieci, których nie potrafiłam według nich
        porządnie wychować, bo sama nie byłam wychowana na poziomie.Zawsze
        słyszałam, że im się świat zawalił odkąd ja się pojawiłam, a
        wcześniej byli kochającą się rodziną bez zgrzytów.Dwa lata temu
        postanowiłam odciąć się chociaż psychicznie od nich i nie odzywam
        się.Co zyskałam??????, dla mnie wiele.Nie tłumaczę się z niczego,
        wcześniej wszystko musiałam mówić, pokazywać zakupy, przyjmować
        swoich gości w ich obecności .Teraz mam pod tym względem
        spokój.Jeżdżę gdzie chcę, kupuję co chcę, czuję się mimo wszystko
        wolnym człowiekiem, w porównaniu z tym co było.To są bardzo toksyczni
        ludzie, uważający się za chodzące ideały, z którymi nie można
        normalnie rozmawiać.Każde takie próby kończyły się płaczem teścia i
        wypominaniem jaka jestem niewdzięczna, a on wszystko pobudował.Nie
        reaguję teraz na ich docinki i oszczędzam sobie "cyrków", bo
        wystarczy jedno słowo sprzeciwu i "szopka" gotowa.
        • marzeka1 Re: żal mi córki 26.08.10, 18:48
          Jak dla mnie to weszłaś do więzienia o zaostrzonym rygorze, z tym,
          że chyba jeszcze gorzej, bo z więzienia kiedyś z reguły się
          wychodzi, a ty szykujesz się chyba na dożywocie w toksycznym miejscu
          i środowisku, na dodatek córką też w tym tkwi. Za Chiny pojąć tego
          nie mogę, jak i tego, jakim dupkiem musi być mąż, który własnym
          rodzicom na takie jazdy pozwala, będąc prawomocnym właścicielem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: żal mi córki 30.08.10, 19:42
      Bardzo trudno jest "iść pod prąd" w sytuacji wejścia w rodzinę o mocnych
      normach, nawet jeśli na te normy nie ma zgody. Szczególnie jeśli jest się młodą
      mężatką, ma się młodzieńczy i idealistyczny stosunek do świata, jest się
      zakochaną oraz potrzebuje akceptacji. Tak jest obiektywnie. A jeśli na to nałożą
      się tendencje własnego charakteru jest jeszcze gorzej.
      Wraz z dojrzewaniem Pani zaczęła wprowadzać zmiany. Widocznie wcześniej nie była
      Pani na nie gotowa. Kierunek tych zmian jest słuszny. Jest to dążenie do
      słusznej i należnej separacji. Do separacji trzeba zdobyć siłę. Najwidoczniej
      posiadła Pani ją. Na poziomie symbolicznym, separacja przybiera postać odrębnego
      stołu wigilijnego. Być może za tym pójdą dalsze Pani decyzje. Być może to doda
      Pani sił. Separacja to proces.
      Co do córki, to ona także jest w procesie rozwoju. To jest etap identyfikacji ze
      swoją kobiecością i dorosłością. Myślę, że nie mogła Pani lepiej wybrać momentu,
      aby jej pokazać, że można mieć w sobie aspekty silnej kobiety. Jej lęk przed
      separacją i jej siłą jest zrozumiały, bo sama go przechodzi teraz. Pani
      zadaniem jest ją wesprzeć bez rezygnacji ze swojej decyzji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • smutasek123 Re: żal mi córki 30.08.10, 20:59
        Bardzo dziękuję Pani za odpowiedź.
    • jufalka Re: żal mi córki 13.09.10, 13:36
      Fakt, że zmarnowałaś kawał czasu mieszkając z nimi, ale.... proszę nie marnuj następnych lat i jak najszybciej wynieście się stamtąd! Albo wynieś się Ty z córką, jeśli mąż nie chce. Zrób to dla niej! Jest jeszcze przed wami kilka ładnych lat dobrego zycia, jeśli zamieszkacie SAMI.
    • mara_jade73 Re: żal mi córki 13.09.10, 15:34
      Jeśli dom dobudowany z waszych funduszy to wynająć prawnika, wytoczyć sprawę cywilną i tyle.
      • nutella55 Re: żal mi córki 14.09.10, 12:07
        Piszę pod innym nickiem, gdyż zlikwidowałam poprzednie, przepraszam również za brak kropek, gdyż mi klawiatura szwankuje
        Dziś już wszystko wiem, zostałam"skopana " w samo serce
        Pod wpływem forum zachciało mi się walczyć o siebie, swoje szczęście
        Przedstawiłam mężowi kilka wariantów fizycznego odseparowania się od męża
        Wszystkie pomysły zanegował, bo np:trzeba robić nową kanalizację, jak dobuduję kuchnię to dom będzie miał nieładny wygląd i takie tam głupoty
        Aż wypalił, że kupi mi mieszkanie w dużym mieście"sama kiedyś chciałaś"(chciałam jak nie był całkowicie odcięty od pępowiny i bronił rodziców), będziue do nas przyjeżdżał, sam wynajmie pracownika, będzie mieszkał z rodzicami, a po ich śmierci kiedyś tam wrócę do niego
        Słabo mi się zrobiło
        Moja jedyna , prawdziwa miłość wreszcie się określił
        Stwierdził, że muszę im zejść z oczu, bo nigdy dobrze nie będzie
        Jak ja bym to na forum przeczytała, to bym była w szoku, a to mnie dotyczy
        Więc dalej spieprzam sobie życie i zostanę tu
        Dzieci by nie chciały takiej zmiany, tu mają szkołę, przyjaciół
        Ja wreszcie pozbyłam się złudzeń, zawsze wiedziałam, że to mi bardziej zależy
        Co będę robić?????
        Zamykam się na męża, nie chcę już jego miłości, czekałam tyle lat
        Dziś jasno się określi
        Boli jak cholera
        • nutella55 Re: żal mi córki 14.09.10, 12:08
          Na początku chodziło mi na przedstawienie planu odseparowania się od teściów, a nie jak napisałam męża
        • jufalka Re: żal mi córki 14.09.10, 12:58
          Jezu, normalnie nie wierzę, że to prawda! A jeśli to prawda to Twój mężuś jest totalnym maninsynkiem, woli mieszkać z rodzicami niż z żoną! A Ty... nawet nie wiem co napisać o Tobie, że się tak poddajesz, tak rezygnujesz z siebie... to nie do wiary! Jak możesz żyć z takim człowiekiem jak Twój mąż? Ja nie wiem, przecież jest tyle możliwości, żeby uratować SIEBIE...chyba że... Ty właściwie tak nasochstycznie chcesz w tym tkwić... Masakra....
          • jufalka Re: żal mi córki 14.09.10, 13:00
            miało być "masochistycznie" ... heh nie no przepraszam, ale dla mnie to jest już tragikomiczne....
            • helusia007 Do nutella 55 14.09.10, 18:04
              Zgodz sie na to mieszkanie. Skoro zaproponowal, niech ci je kupi. Taka odpowiedz meza to moze bydz poczatek konca, wiec zabezpiecz sie na przyszlosc, bo bedziesz tam siedziec do usranej smierci i jeczec, ze nie masz dokad pojsc. Ja wiem, ze Ciebie to terazu bardzo boli i przezywasz, to jest normalne, ale mysle tez, ze kobiety czesto przegrywaja zycie przez swoja emocjonalnosc i brak racjonalnego myslenia. Faceci mysla zadaniowo i zadko emocje przeslaniaja im cel. Wiec zadbaj o siebie i zgodz sie na to mieszkanie. Stworz sobie mozliwosc wyboru. Nie wiesz tak naprawde, czy dzieci pojda za toba czy nie, moze tez maja dosc zgryzliwych staruchow.
              • br_bardot Re: Do nutella 55 14.09.10, 18:55
                To pewnie pierwsza twoja reakcja na wieść o kupnie mieszkania tobie i dzieciom. Ale z drugiej strony pomyśl..czy to nie byłoby dobre wyjście? Mi się wydaje, że najlepsze z całej tej sytuacji. Z córką bym porozmawiała szczerze i zachęciła ją przeprowadzką do miasta 'atrakcjami' jakie ją tam czekają. Zajęcia dla młodzieży, może poszukaj czegoś na internecie w tym mieście, coś co córkę zainteresuje, taniec, zajęcia muzyczne, itp. A ty skoro i od męża chcesz się odciąć to masz świetną do tego okazję i nie będziesz musiała codziennie się z nimi męczyć. Tylko podejmij szybko decyzje zanim mężowi rodzice wybiją pomysł z głowy.
                • elazurek75 Re: Do nutella 55 14.09.10, 19:54
                  zastanów sie czego chcesz. Jak tobie będzie dobrze, to dzieciom też. Jak bedziesz cierpieć, to one tez będą. Myslę, że wasze małżeństwo przeżywa kryzys. Z jednej strony Ty, tak jak napisała to Pani Agnieszka dojrzałąś do zmian, a z drugiej strony mąż, który nie potrafi dorosnąć i podjąć decyzji. NIe zamykaj się, bo to oznacza odseparowanie sie od własnych uczuć, a to jest śmierć emocjonalna dla Ciebie. Moja matka całe życie trwała przy mężu alkoholiku, bo dla nas itp. (ale tak naprawdę nie miała siły odejść) i teraz tak naprawdę nie wie jakie sa jej potrzeby, czego chce, ani kim jest. Zaczyna popadac w alkoholizm, ma wg mnie depresję. Bardzo mi jej żal, bo chyba zdaje sobie sprawę, ze przegrała życie. Jeżeli mąż zaproponował Ci mieszkanie, to oznacza, ze on już wybrał. Dla Ciebie taki koniec, moze oznaczać początek nowego życia- nie wiem czy lepszego czy nie, ale Twojego własnego. Zasatnów się ile tracisz, a ile zyskujesz. Najpierw myśl o sobie, a potem o dzieciach. Uwierz mi, ze dzieci sobie poradzą lepiej niż Ty. Wbrew pozorom to sa silne, małe ludziki dobrze adaptujace sie w nowym otoczeniu. Przerwij ten koszmar właśnie dla dzieci, a przede wszystkim dla siebie. Dobrze zaczęłaś, odpowiedź męża jest konsekwencją Twoich działań- pomimo, ze to jest szokujące dla Ciebie, wiesz juz na czym stoisz.
                  • br_bardot Re: Do nutella 55 14.09.10, 20:12
                    Gdyby mój mąż zaproponował mi kupno mieszkania i miałoby to polepszyć moją sytuację-zgodziłabym się. Taka okazja może się nie powtórzyć. Zawsze może mieszkać z wami jeśli byś chciała..a jeśli on nie będzie chciał z tobą mieszkać to co tracisz??
    • asia_i_p Re: żal mi córki 16.09.10, 18:12
      Przede wszystkim co do domu sprawa nie jest beznadziejna. Rzeczywiście, prawnie rzecz biorąc, należy on do teściów, ale z tego co wiem, możecie, mając rachunki i świadków dochodzić zwrotu poniesionych na budowę środków.
      Dajcie więc teściom wybór - polubowne załatwienie sprawy w formie dobrowolnego zwrotu pieniędzy, które włożyliście w dom (bo dalszego mieszkania obok nich sobie nie wyobrażam) albo drogę sądową. Ile macie miejsca u nich w domu? Zastanówcie się, czy nie zapłacić im za te lata normalnego czynszu, oczywiście bez żadnych waloryzacji, karnych odsetek i biorąc pod uwagę przedawnienie należności starszych niż 5 lat ;). Niewiele pewnie zostanie, ale dobierzcie kredyt - nie jestem, jak większość koleżanek z forum, bezwarunkową przeciwniczką mieszkania z teściami, ale z twoimi się nie da.
      Tylko nie daj się namówić na żadne teraz będzie lepiej - przeprosiny możesz przyjąć, ale sytuacja jest za bardzo "utrwalona", żeby ją można zmienić bez zmiany miejsca zamieszkania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka