kiki74
06.09.11, 09:18
Witam,
potrzebuję poznać opinię osób bezstronnych w następującej kwestii. Jestem mamą 4 letniego urwisa. Jest to pierwsze dziecko i pierwszy chłopiec w rodzinie męża po długiej przerwie. Rodzina szaleje na jego punkcie a szczególnie jedna z cioć, samotna, mieszkająca najbliżej matka chrzestna mojego syna. Ciocia wykazuje bardzo duże zaangażowanie, co ostatnimi czasy było dość pomocne - bardzo źle znosiłam końcówkę drugiej ciąży i prosiłam ją w sytuacjach wyjątkowych by odebrała syna z przedszkola. W tej chwili trochę tego żałuję, gdyż ciocia jeszcze bardziej się przywiązała do syna. Nie ma tygodnia bez telefonu, kiedy może go zobaczyć. Przyznam,że jest to dla mnie dość kłopotliwe i męczące. Zależy mi bardzo na budowaniu silnej relacji z moim synem, który jest od urodzenia mega niezależną osobą. Mam takie matczyne przeczucie,że on i tak szybko się nam urwie, więc nie chcę zbyt jak najwięcej czasu spędzał ze mną, swoim bratem i ojcem. Ciocia najchętniej gościłaby się u nas przynajmniej co tydzień. Oczywiście wiem,że jest osobą bardzo atrakcyjną dla syna, ma wiele pomysłów na spędzenie czasu, może mu poświęcić 100% uwagi. Zwyczajnie się boję o jego uczucia. Tym bardziej,że w rodzinie była już taka sytuacja,że ta sama ciocia zajmowała się z oddaniem innym dzieckiem w rodzinie i padło zdanie,że mała nie chciała iść do matki tylko do niej. Podejrzewam ją więc o próbę rywalizacji mniej lub bardziej świadomą.
Wiem,że należy stawiać granice i to robię. Jam mam jej to jednak jej wytłumaczyć, że uważam że 4 latek nie powinien spędzać całej soboty z nią. Że wystarczą 3 godziny w miesiącu. Ostatnie bardzo naciska,żebym zostawiła go u niej na dłużej nawet na noc. A to mówi,że zabierze go tramwajem na pobranie krwi (sobie), bo tam dają czekoladę a to gdzie indziej tez tramwajem, bo my rzekomo tylko samochodem wszędzie (co nie jest prawdą). Chce pojechać z nim do dziadków pociągiem. Wg mnie on jest jeszcze na to za mały, a jak już to niech jedzie z nami pierwszy raz w taką podróż. Obecnie syn jest w przedszkolu do 17, tak więc w tygodniu pozostaje niewiele czasu na wspólną rozmowę czy czytanie bajek głównie za sprawą młodszego syna, który domaga się piersi/uwagi akurat wtedy gdy chciałabym pobyć trochę ze starszym. Ale pobyć z nim naprawdę sama bez uwieszonego niemowlęcia.
Z drugiej strony moja przyjaciółka ma odwrotną sytuację. Jak już weźmie swojego siostrzeńca do siebie, to uważa że nie wiadomo co zrobiła, bo matka się tak nim nie zajmuje, nie rozwija go. Daje mi to też trochę do myślenia.
I jeszcze jedno, ciocia chętnie i często dzwoni do swojej mamy i relacjonuje co się u nas dzieje (sama mi to powiedziała, tłumacząc że mówi tylko dobrze rzeczy i że w ten sposób odsuwa rozmowę od swoich spraw), to też było powodem mojej niechęci i ograniczenia kontaktów. Nie chcę czekać aż coś wybuchnie, powinnam z nią jakoś porozmawiać.