Dodaj do ulubionych

relacje z ojcem

28.04.12, 00:13
Mam 30 lat,męza i 3-letnie dziecko. Od pół roku mieszkamy z moim tatą, wprowadziliśmy się do niego miesiąc po śmierci mamy. Czasami mam dość, ale sumienie mi nie pozwala zeby go samego zastawić.
Przed śmiercią mamy, moje relacje z ojcem nie były lepsze. Mój ojciec od samego początku nie akceptował mojego męża(jak był moim chłopakiem, potem narzeczonym), po prostu mu się nie podobał i koniec, nigdy ze sobą nie rozmawiali(no jako mój chłopak parę razy dostał opiernik (ja zresztą też, chociąz byłam już sporo po 20-tce :-))za to,że gdzieś wyjechaliśmy razem w góry czy nad morze) patrzył się na niego spod byka i tyle. Ciągle były kłótnie o niego. Tydzień przed ślubem ojciec oświadczył mi że na ślub nie pójdzie, że ja jestem do niczego, że mój mąż jest do niczego, przepłakałam cały tydzień. Mama tatę namówiła, był na slubie ale widziałam, że tak z musu wszystko.Przed ślubem ojciec powiedział mi że napewno nie będziemy u nich mieszkać, nawet niech mój mąz nie przyjeżdza, ze nie chce go tu widzieć -oczywiście to do mnie wszystko mówił, mąż nie słyszał tego wszystkiego, nawet mu nie mówiłam, bo mi wstyd było.Nie miałam nawet takiej myśli żeby u rodziców mieszkać, wynajeliśmy mieszkanie, wówczas ojciec miał pretensje ze czemu do teściówki nie poszłam mieszkać(nie bo nie było warunków, u moich rodziców były, ale i tak bym nie chciała ze względu na mojego ojca).
Mój mąż nie da się ukryć też miał niechęć do mojego ojca, gdy mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu mama dzwoniła w niedzielę abyśmy przyjechali na obiad, mój mąż nie chcial ze mną jeżdzić, był parę razy bo wzięłam go na litośc, żeby ze względu na mamę pojechał.
Gdy mama zachorowała, mój mąż pomagał, jeździliśmy często daleko do szpitala, lekarzy.
Ojciec nie podziekował mu ani raz.
Po pogrzebie jeżdziłam z córką do ojca codziennie po pracy, siedziałam do wieczora żeby nie byl sam, gotowałam, sprzątałam, prałam, w naszym mieszkaniu tylko byliśmy na noc, bo mąż był w pracy albo u swoich rodziców. Powiem szczerze że byłam już bardzo zmęczona tym wszytkim, ze u siebie w mieszkaniu nie maiałam czasu zeby posprzątać.Po miesiącu tata zaproponował zebyśmy My ( zawsze mówił tylko ty-jakbym męza nie miała) przeprowadzili sie do niego. Pomyślałam ze się zmienił, nie wiedziałam czy mówić w ogóle męzowi cz się zgodzi na takie coś. Mąz się zgodził, chyba tez uwierzył w to ze mój ojciec się zmienił i widział, ze ja i tak spędzam cały czas po pracy u ojca-(dziasiaj uważa ze to był zły pomysł),do przeprowadzki do ojca przyczyniło się tez to, że w bloku w kórym wynajmowaliśmy było strasznie głosno i tez czasem nmielismy juz dośc.
Sytuacja jest taka,ze mój mąż unika przebywania w tym domu-(mówi ze czuje sie jak intruz.)w dzień i tego powodu są między nami spięcia. Wogóle się do siebie nie odzywają- mój ojciec albo siedzi zamkniety w swoim pokoju(tęskni za mama, widzę-ale równiez unika kontaktu z moim mężem, jak przechodzi koło salonu i zobaczy ze nie ma mojego męza to wejdzie pobawi sie z wnuczką, a jak maz jest to nie wejdzie wcale.
Tata ciągle daje nam do zrozumienia ze to jego dom, ja sama czuje się czasem jak nastancji.Ostatnio mi powiedział ze nie budowałam tego domu to nic nie szanuję(bo wstawiłam pranie z balkonu do salonu i parowalo, ze niby będa czarne sciany,- po prostu padał descz a pranie było prawie suche). Tata jest schorowany ale nie chce pomocy od mojego męża np. przy opale do pieca, w ogóle strasznie był obruszony że mąz rozpalał w piecu(ja go o to poprosiłam, powiedział więcej mnie nie proś), piwnica to taty królestwo widać nie można nic mu ruszyć. Mój mąż czuje się tu zle, z jednej strony mu się nie dziwię, a zdrugiej jestem zła ze mnie nie rozumie, co ja mam zrobić.

Jak poprawić swoje relacje z ojcem, jak poprawić relacje mojego ojca z moim męzem. Nie wiem jak długo tak wytrzymam. Czasem nie moge sie dogadac ani z jednym ani z drugim i płacze po cichu. Nie wyobrażam sobie zostawić ojca, wyprowadzic sie ale chce tez mieć normalne zycie, np. miec w domu gości(przez te pół roku mielismy tylko raz,rodzina mojego męza-ojciec zrobił mi starszną awanturę z tego powodu). Tęsknie tez za mamą, noszę załobę ale trzeba jakoś zyć, mam przeciez rodzinę, dziecko.
Teraz zebym wiedziała ze tak będzie wyglądało to nasze wspólne mieszkanie,to chybabym najpierw przeprowadziła rozmowę czego można czego nie można w tym domu i postawiła tez jakies swoje warunki.
Mój mąz mówi: "mądra jesteś bo jeteś u siebie, a ja nie wiem jak ja mam się tu zachowywać". Szczerz mówiąc staram się zeby maż czuł sie jak u siebie w domu, ale jak ja mam to zrobić jak sama czasem się tak nie czuję.O losie........
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 00:20
      ile lat ma twoj ojciec? W domysle: jak latwo bylo mu sie zmienic przez ostatnich kilkadziesiat lat, zwlaszcza, gdy byl mlodszy, a czlowiek elastyczniejszy?
      Sorry, twoj tata sie nie zmieni. Albo- jesli zmieni, to na gorsze, bo taka specyfika wieku. Nie miej zludzen. Jesli choc troche zalezy ci na mezu i twojej rodzinie, to zmykajcie z domu ojca jak najszybciej.
        • ewenny58 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 06:40
          zona-net napisała:

          > 56

          Twój ojciec to całkiem młody mężczyzna
          i jak znam życie a trochę znam, ojciec znajdzie sobie nową partnerkę życiową
          teraz w to trudno uwierzyć ale czas goi rany
          w takiej sytuacji, gdzie ojciec to typ samca alfa i nie toleruje wokół innych osobników tej samej płci, przeprowadzka nie była dobrym pomysłem
          przed tatą jeszcze wiele lat życia
          Ty nie zastąpisz ojcu żony a ojciec nie zstąpi Tobie męża,
          kiedy mąż nie wytrzyma tej presji i odejdzie o Ciebie, zostaniesz sama ze swoimi problemami, czego Ci z całego serca nie życzę
        • kol.3 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 06:52
          Wg mnie masz pomylone priorytety. Wyszłaś za mąż, Twoją rodziną jest mąż i dziecko. Z ojcem całe życie układało Ci się źle, bo nie potrafił on zaakceptować Twojego męża. Jest to zapewne jeden z tych panów, którzy uważają,że cały świat powinien żyć pod ich dyktando. Po śmieci matki rzuciłaś się do niańczenia ojca, zaniedbując własną rodzinę, potem przeprowadziliście się do niego wiedząc, że nie cierpi Twojego męża. Czytając posty myślałam, że chodzi o staruteńkiego niedołężnego pana a nie o faceta w sile wieku, który zachowuje się jak rozpuszczony bachor. Moja rada - znajdźcie mieszkanie i żyjcie z mężem osobno. Ojciec musi stanąć na nogi sam. Pomagać możesz, ale szanuj swojego męża, bo sprowadziłaś go do roli piątego koła u wozu.
        • kol.3 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 06:54
          Nic się Twojemu ojcu nie stanie jak sam weźmie się za ścierkę i szczotkę i ogarnie dom, jak sam sobie coś ugotuje, naprawdę nie musisz robić na 2 domy.
    • sanciasancia Re: relacje z ojcem 28.04.12, 06:53
      Wyprowadź się po prostu.
      Ojciec może bez problemu mieszkać sam i się opierać nie jesteś za niego odpowiedzialna, nie jest taki stary. A dla dobra swojej rodziny lepiej jest mieszkać oddzielnie.
      • sorvina Re: relacje z ojcem 28.04.12, 07:56
        Rozumiem, że ojciec jest przyzwyczajony do obsługi całodobowej przez kobietę - wynieś przynieś pozamiataj i obawiasz się, że gdy zostanie sam to padnie z głodu, dom zarośnie a Ty umrzesz skręcając się z poczucia winy? Pan jest w pełni sił. Nie musiał nic robić, bo był wyręczany. Jak będzie musiał to albo się nauczy, albo szybko przygrucha sobie jakąś panią do pomocy. Ty nie masz obowiązku robić za służąca dla pełnosprawnego mężczyzn, który nawet nie szanuje Cię za to co robisz, tylko traktuje to jako okazję do dowartościowania się Twoim i męża kosztem. Nie będziesz szanowana Ty i Twój mąż jak się oboje nie szanujecie. Na docenienie przez tatusia i tak nie zapracujesz, choćbyś się wykończyła i poświęciła małżeństwo. Czas uznać rzeczywistość i to, że się już raczej nie zmieni. Możesz zadbać o to na co masz wpływ - o siebie i swoje małżeństwo. Teraz mąż jest mężczyzną twojego życia, a Ty dorosłą kobietą. Wynieście się stamtąd jak najprędzej i skupcie na ratowaniu waszego związku.

        Szczerze mówiąc nie wiem jak możesz pełnosprawnemu mężczyźnie przychylać nieba, znosić kaprysy, gdy on poniża Twojego męża. Ja bym cofnęła obsługę a utrzymywanie jakichkolwiek kontaktów uzależniła od trzymania przez tatusia gęby na kłódkę. Nie podoba mu się jak wieszasz pranie - niech wiesza sam. Nie podoba mu się mąż i kwieciście to daje do zrozumienia - no to wstajemy, wychodzimy i wracamy do WŁASNEGO domu i nie kontaktujemy się aż tatuś wyduka coś na kształt przeprosin. Zmienić jego nastawienia raczej nie zmienisz, ale konsekwentną asertywną postawą po pierwsze zadbasz o siebie i pokażesz mężowi, że jest dla Ciebie najważniejszy, po drugie tata albo pogodzi się z utratą kontaktu/pomocy, albo nauczy się chociaż nie mówić tego co myśli. Ale zadowolony ze zmian zasad na pewno nie będzie.
        • konwalka Re: relacje z ojcem 28.04.12, 09:21
          twój mąż to anioł, tyle, ze bez jaj, kompletnie
          a teraz autorko watku przeczytaj swój post, wolno i z namysłem i zapytaj jeszcze raz, jak:
          nie naprawic- tylko zmienic lub zakonczyć
          nie relacje- tylko tyranię
          nie ojca- tylko jakiegoś potwornego buca i prostaka

          żadne przykazanie nie narobiło tyle syfu, co czwarte :/
          • anula36 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 09:56
            na kolanach powinnas do Czestochowy sie zeby Panu Bogu podziekowac za takiego wyrozumialego meza!
            Wyprowadzajcie sie od tatunia galopem, poki jeszcze masz z kim!
            A ojciec sobie doskonale poradzi i na 100% znajdzie nowa ofiare do obslugi i jezdzenia po niej jak po lysej kobyle.
            • marzeka1 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 12:58
              KOMPLETNIE, jak ktoś wyżej zauważył, pomyliły ci się priorytety: twoja rodzina najbliższa to nie ojciec, a mąż i dziecko; podziwiam w tej sytuacji wyrozumiałość męża.
              Wyprowadziłabym się bez wahania, tym bardziej, ze mówimy o 56-latku, a nie obłożnie chorym i niesamodzielnym 80-latku- wtedy mogłaby w ogóle zrozumieć skrupuły; tak- nie rozumiem, co ty tam jeszcze robisz. Chcesz sobie własną rodzinę rozwalić????
    • marzeka1 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 13:17
      " Mój mąż czuje się tu zle, z jednej strony mu się nie dziwię, a zdrugiej jestem zła ze mnie nie rozumie, co ja mam zrobić. "

      - serio jesteś zła na męza, że nie chce zrozumieć, dlaczego ty nie rozumiesz, że swoim podejściem, pozwoleniem na to, by ojciec tobą rządził, tak zachowywał się wobec twojego męża i swojego zięcia, przyczyniasz się , ze jest między wami źle? że mąż unika domu, w którym jest niechciany i źle się czuje?
      • marzeka1 Re: relacje z ojcem 28.04.12, 20:22
        Prawda? I ona się dziwi, że mąż nie chce zrozumieć! Czego??? To dziewczynie poprzestawiały się priorytety i myśli, że musi wejść w rolę matki i obsługiwać sprawnego faceta, który JEST sprawny, skoro odmawia zięciowi, gdy ten chce pomóc. Chora sytuacja.
    • zona-net Re: relacje z ojcem 29.04.12, 21:45
      ma 56 a wygląda na 66, pisałam wcześniej ze jest schorowany, ma guza w głowienie chce operacji, nie chce do szpitala,chowa przed nami jakiekolwiek wyniki badań. Szykuję drewno na opał sam a potem 3 dni źle się czuje.
      Wnuczkę bardzo kocha,nie poniża, siedzi z nią czasem gdy jestem w pracy.(o ile w miarę się czuję, czasem sam mówi, zebym córkę zawiozła do teściów bo nogi mu się trzesą,boi się ze niedobrze dopilnuję małej).Często staje w obronie małej, kiedy ja na nią krzyknę.
      Ma taki narwany charakter, nieraz coś powie przykrego a potem nie pamięta albo uważa ze to nie było przykre-a mnie to boli.
      Dzisiaj miał gorszy dzień,spał cały dzień, nic nie jadł,dużo więcej pali niż kiedyś-prawie non stop.

      O wyprowadzce myslałam już nie raz w momentach kiedy mnie zdenerwował.
        • idoli Re: relacje z ojcem 05.05.12, 12:16
          rozumiałabym twoją troskę, gdyby ojciec był osobą, z którą można się porozumieć, miłą, nastawioną na współpracę a nie człowiekiem toksycznym, który działa na ciebie i twoją rodzinę jak trucizna. Im szybciej pozbędziesz się złudzeń, tym lepiej dla ciebie.
          Pomagać możesz, w końcu to twój ojciec, ale nie jesteś jego własnością, masz swoje życie i powinnaś mieć swój dom.
          Bo się ładnie z wnuczką bawi? Pewnie, ten co żonie lubi przyłożyć też co jakiś czas bukiecik przynosi...
      • joshima Re: relacje z ojcem 05.05.12, 20:17
        zona-net napisała:

        > ma 56 a wygląda na 66, pisałam wcześniej ze jest schorowany, ma guza w głowieni
        > e chce operacji, nie chce do szpitala,chowa przed nami jakiekolwiek wyniki bada
        > ń. Szykuję drewno na opał sam a potem 3 dni źle się czuje.
        Ale co z tego? Jest dorosły i sam o sobie stanowi. To są jego wybory i on ponosi ich konsekwencje.

        > Ma taki narwany charakter, nieraz coś powie przykrego a potem nie pamięta albo
        > uważa ze to nie było przykre-a mnie to boli.
        No cóż. Ty chyba nie chcesz tak naprawdę rady. Masz niezłe zadatki na cierpiętnicę. Tylko się nie zdziw kiedy Twój mąż powie "pa pa".
    • powracajac-a Re: relacje z ojcem 05.05.12, 14:24
      z odnajdziesz w sobie sile by posadzic ojca przy stole, usiasc naprzeciwko i postawic mu kilka warunkow?? pokazac mu to jak was traktuje waszymi oczami? powiedziec jak cie bardzo boli jego stosunek do twojego meza? jesli tak, to moze uda wam sie porozumiec, ale musialabys byc sotra, stnowcza i powiedziec WSZYSTKO co ci sie nie podoba. i wymusic zgode na twoje warunki. i stanowczo ich egzekwowac. dac wam czas probny a potem, jesli ojciec nie ugnie sie , nie bedzie sie chocby staral po prostu sie wyprowadzic o czym poinforumujesz ojca podczas rozmowy, jesli jemu twoje warunki nie podpasuja.
      i daj mu czas na przemyslenie, by decyzje podjal po przemysleniu, czasami emocje sa zlym doradca .

      wspolczuje, bo jestes miedzy mlotem a kowadlem. kochasz i meza i ojca.
    • joshima Re: relacje z ojcem 05.05.12, 20:12
      zona-net napisała:

      > Sytuacja jest taka,ze mój mąż unika przebywania w tym domu
      I wcale mu się nie dziwię. Sądzę, że wcale nie chciał się tam przeprowadzać, a Ty postanowiłaś poświęcić go dla ojca z jakiegoś dziwnego i niezrozumiałego dla mnie poczucia winy. Moim zdaniem zrobiłaś głupotę, ja bym tak nie postąpiła. Moją najbliższa rodziną jest mój mąż i dzieci. To ich dobrem kieruję się przede wszystkim. A j uż na pewno nie odsunęłabym ich na dalszy plan dla kogoś kto by mnie tak traktował jak Twój ojciec Ciebie.

      > co ja mam zrobić.
      Ja bym się wyprowadziła. Relacji z tata nie da się poprawić a już na pewno nie w takich warunkach a do stracenia jest jeszcze mąż. Pytanie na kim Ci teraz zależy, bo chyba jednak coś (kogoś) musisz wybrać. A na relacje Twojego męża z Twoim ojcem nie masz najmniejszego wpływu.
    • satoja Re: relacje z ojcem 06.05.12, 19:43
      I jeszcze jedno- ty wybrałąś ojca jako swojego "samca". To tylko kwestia czasu jak mąż zniknie z kochanką. A wtedy tatuś ci powie "a nie mówiłem że twój mąż jest fe!" i poklepiecie się z tatusiem czule po pleckach łkając, a zaraz potem chwycisz ściere by mu kurze w pokoju wytrzeć bo jak nie to warknie na ciebie tak, że ci w pięty pójdzie.

      Wybór należy do ciebie.

      Albo TY się odpępowisz wreszcie od ojca (może terapia, żebyś załapała co się dzieje na linii ty-ojciec) albo stracisz swoją rodzinę.

    • asfo Re: relacje z ojcem 07.05.12, 14:19
      Jeśli masz 30 lat, to Twój ojciec prawdopodobnie jest w wieku, w którym mógłby ponownie się ożenić. Nie traktuj go jak zdziecinniałego staruszka niezdolnego do samodzielnego życia. Przez pewien czas będzie mu ciężko, ale Tobie też jest ciężko po stracie matki.

      Poza tym pamiętaj, że masz obowiązki względem dzieci i męża i że nie da się uszczęśliwić nikogo na siłę. Mieszkanie z ojcem to zły pomysł. Ani on tego nie chce, ani Ty tego nie chcesz, ani twój mąż tego nie chce.
      • aqua48 Czas wydorośleć 07.05.12, 15:05
        Czytam ze zdziwieniem jak robisz wszystko czego chce Twój ojciec, nie pamiętając o tym, że on z Tobą i Twoimi wyborami wcale sie nie liczył. Pięćdziesięciosześciolatek nawet schorowany i czasami czujący się źle nie wymaga całodobowej opieki, siedzenia z nim całymi popołudniami i poświęcania dla niego swojego małżeństwa! Ojciec całkowicie Cię zdominował i podporządkował. Dziwię się mężowi, że jeszcze tkwi w tym chorym układzie, kwestia czasu kiedy mu sie to znudzi, i zostaniesz sama i samotna z nieszczęśliwym dzieckiem i coraz bardziej złośliwym ojcem wymagającym od Ciebie posługi służącej czyli pracy nad siły, ktorych z wiekiem nie przybywa.
        Wyprowadźcie się póki jeszcze czas! I unormuj swoje z ojcem kontakty, nie musisz być u niego codziennie. Poczekaj aż Cię poprosi o jakąkolwiek pomoc. Aż on przyjdzie do Was (nie do Ciebie) w odwiedziny jeśli chce się z wnuczką pobawić. Aż zaakceptuje Twojego męża.
        Ustal w czym możecie mu pomagać - np zakupy raz w tygodniu jeśli źle się czuje, zorganizowanie pani do sprzątania, czy wspólna wizyta u lekarza, ale nie bądź cały czas do jego dyspozycji dziewczyno, wydoroślej!
    • zona-net wyprowadziłam się 05.07.12, 12:01
      ze dwa tygodnie temu do teściów, mamy zamiar wziąć kredyt i kupić mieszkanie

      Miarka się przebrała, dotarło do mnie.
      Jestem w ciąży, leżałam w szpitalu z powodu zagrożenia poronieniem. Gdy wyszłam ze szpitala "tatuś" nie zapytał nawet jak się czuję tylko z mordą do mnie jakim prawem mój mąż nocował w jego domu gdy ja byłam w szpitalu i kto mu dał klucz.
      Jeżdżę do niego z córką, powiedziałam że wnuczki mu nie będę żałować. Mąż powiedział że jego noga już tam nie postanie.
      Ciężka sytuacja ale lżej mi
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka