szanse.zawsze.sa
02.05.12, 14:08
mam problemy małżeńskie. jesteśmy ze sobą już prawie 10 lat-mamy 2 synków- 5 lat i roczek.
głównym powodem dla którego tu piszę-nie mam zaufanej osoby która mogłaby mi pomóc, doradzić, a sprawa wygląda tak...
Mąż jest strasznym egoistą-mam wrażenie z każdym dniem coraz bardziej. Nie pomaga w domu nic, nie słucha jak starszy syn mu coś opowiada-bo wiecznie ogląda tv, nie sprzata, nie wynosi śmieci-nic kompletnie nie pomaga-po każdej rozmowie jeden tydzień, dwa dobrze-a potem znowu jego gadanie-że nie może się wyspać, odpocząć. Jak ma się zająć dziećmi bo jadę na zakupy-to potem przez kilka dni ma "asa w rękawie" że przecież zajął się dziecmi !
wymaga czystości w domu, porządku, zadbanych dzieci,pełnej lodówki, ciepłego obiadku itd...tłumaczę, proszę, grożę- o pomoc jakąkolwiek - i nic-jak do słupa.
największe pretensje sa o to, że o wiele rzadziej mam ochotę na seks.
ja jestem w domu, nie pracuję zawodowo-radzę sobie ze wszystkim, mam posprzątane, obiad zrobiony itd-ale nie o to mi chodziło gdy zakładałam rodzinę-pragnęłam partnerstwa...
chcę dać mu nauczkę-ale jak ? na rodzinę liczyć nie mogę -w sensie przeprowadzki na kilka dni, na pomoc finansową tym bardziej.
co robić by zrozumiał, że ja też pracuję-w domu, ale jednak.
dodam, że już kilka razy zostawiałam go na kilka godz -ale w domu potem taki bałagan, że porażka.
nie pomaga przy wychowaniu dzieci-od karcenia, tłumaczenia, zabaw jestem tylko ja. synami zajmuje się jak są znajomi-chyba, żeby się pochwalić, pokazać...
co robić ? zostawić jak jest -oskarżać w duchu i mieć pretensje do świata że nie takiego życia chciałam dla siebie i dzieci ?
w skrócie - chcę by był moim partnerem-a nie panem i władcą, który żąda-nie oferując nic w zamian ( pomijając pieniądze na życie,żeby nie było )