Dodaj do ulubionych

Syn - szkoła

05.06.12, 09:39
Nasz syn nie zda do piątej klasy SP. Syn jest dzieckiem bardzo miłym, grzecznym, uczuciowym. Od zerówki ma problemy z nauką. w klasach 1-3 był przepychany przez nauczycielkę z nadzieją , że coś sie zmieni. W tych 4 latach byliśmy z synem około 4 razy w poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Szkoła ze swej strony także nam pomaga.Jednak w oparciu o poradnie, szkołę i własne spostrzeżenia doszliśmy do wniosku, że mniejszym złem będzie aby Aleksander powtarzał czwartą klasę niż gdyby miał iść do piątej. Mam dwa pytania jak porozmawiać o tym z synem , wytłumaczyć mu, że to nie koniec świata i jak pomóc żonie , którą cała sytuacja załamała.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Syn - szkoła 05.06.12, 10:01
      Jeśli od zerówk ma problemy z nauką, to dziwię się, że zamiast mu pomóc wcześniej godziliście sie na to "przepychanie" z klasy do klasy. Na pewno łatwiej byłoby, albo posłać go później do pierwszej klasy, czyli zgodzić sie na powtarzanie zerówki, albo posłać na zajęcia szkolnej grupy wyrównującej. Czy teraz będzie miał możliwość nadrobienia tych deficytów po okiem specjalisty?
      Czy jego problemy zostały prawidłowo zdiagnozowane i są leczone? Przeszedł solidne badania? Bo mnie sie wydaje, że obecność raz na rok w poradni to stanowczo za mało, syn powinien być pod stałą opiekąpedagoga i psychologa. Nie zaniedbaliście tego? Może dobrym rozwiązaniem byłoby, żeby syn codziennie odrabiał zadania i pracował choćby godzinę z zatrudnionym prywatnie pedagogiem, albo studentem pedagogiki?
      Żonie powiedz, że nie czas na jej załamania, tylko na szybka i skuteczną pomoc dziecku, to na nim powinniście sie oboje skupić, a nie na własnych emocjach, powtarzanie klasy to nie dramat, dramatem było moim zdaniem to "przepychanie" na siłę. A teraz koniecznie zapewnijcie synowi systematyczną pracę pod okiem specjalisty.
      A z dzieckiem najlepiej byloby żeby porozmawiała o całej sytuacji wychowawczyni z pedagogiem szkolnym w waszej obecności. No i absolutnie nie robić w domu scen, wyrzutów, dramatów, tylko powtarzać, że on potrzebuje więcej czasu na porządne przyswojenie wiedzy.
    • morekac Re: Syn - szkoła 05.06.12, 10:03
      Skoro podjęliście tę decyzję wspólnie w oparciu o jakieś zdroworozsądkowe przesłanki, to chyba żona potrafi to sobie jakoś wytłumaczyć?
      • super.malinowy Re: Syn - szkoła 05.06.12, 10:12
        Oczywiście racją jest, że nie potrzebnie godziliśmy się na przepychanie syna z klasy do klasy, wówczas myśleliśmy, ze dobrze robimy. Syn chodzi na zajecia wyrównawcze, lekcje odrabiamy " wspólnie",poświęcamy mu bardzo dużo czasu. Efekty jednak w nauce są bardzo marne. Od września mamy współdziałać jeszcze bardziej z pedagogiem i psychologiem szkolnym, mam nadzieję, ze przyniesie to większe efekty. Co do żony to zgodziłą się, ale widzę jak jest jej trudno pogodzić się z tym ,że syn nie zda. Poświęciła dużo czasu nan naukę z synem, angażowała się w życie klasy, szkoły. W domu jest spokojnie, nie robimy dziecku wymówek.
        • super.malinowy Re: Syn - szkoła 05.06.12, 10:15
          Chciałbym jeszcze dodać, ze na przyszły tydzień jesteśmy umówieni z pedagogiem , który ma nam dać wskazówki jak podczas wakacji także efektywnie wykorzystać czas na naukę nie męcząc przy tym dziecka ( klocki, puzzle. rebusy, łąmigłówki itp. )
        • morekac Re: Syn - szkoła 05.06.12, 10:37
          No to zona musi przecierpieć - napracowała się, a syn i tak nie zdał - każdemu byłoby przykro, że tyle roboty poszło na marne. Syn też pewnie się starał i d..a, niestety.
          Czy synowi coś konkretnie dolega? Może obok współpracy z pedagogiem i psychologiem oddać od jesieni dziecko w ręce fachowców od jego deficytów?
          A przedtem pojechać na jakieś miłe wakacje i nie zawracać sobie głowy szkołą...
          • super.malinowy Re: Syn - szkoła 05.06.12, 11:35
            Syn jest dzieckiem dość leniwym, chodzenie do szkoły i nauka to dla niego kara. Na lekcjach nie skupia się, buja w obłokach, ma problemy ze skupieniem. Często nie wie co jest zadane, wówczas dzwonimy po jego znajomych ze szkoły, albo on do nich idzie ,zawsze pilnujemy aby miał odrobione lekcje.W wakacje jedziemy nad morze, odpocząć i dobrze się bawić. Dziekuję za wszystkie rady .
            • grosz-ek Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szkoły. 05.06.12, 12:18
              Hmm, jak sobie czytam ten skrótowy opis jego zachowania, to skojarzenia odnośnie zachowań autystycznych. To co go nie interesuje, to do niego nie dociera. Mam wątpliwości, czy pozostawienie go na kolejny rok w ogóle cokolwiek załatwi. Może tylko zdjęcie problemu z aktualnej wychowawczyni i przerzucenie go następnej. No, ale tak działa szkoła - urwaniłówka zdolności dla wszystkich. A kto się w to nie wpisuje, ten ma problemy.
              • morekac Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 12:47
                Skrótowo to równie dobrze pasuje do dysleksji... Jakbym moje dziecko widziała...
                • super.malinowy Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 13:14
                  Syn był badany pod katem dysleksji - wykluczono. Autystyczny też nie jest. Jest rozkojarzony, roztrzepany, poza tym to naprawde kochane dziecko, nie sprawiające kłopotów wychowawczych poza nauką.
                  • verdana Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 13:24
                    Przykro mi, tak nie ma. Dziecko bez żadnych dysfunkcji, z którym rodzice pracują w domu, nawet jesli jest maksymalnie roztrzepane, nie powinno mieć aż takich problemów z nauką, aby nie zdać. Potrzebna Wam jest diagnoza jego problemów - Twój syn nie dlatego nie lubi szkoły, ze jest "leniwy", tylko jest leniwy i nie lubi szkoły, bo nie jest w stanie osiagnąć tego, co dla innych dzieci jest proste. To bardzo przygnębiające i nikt w takich warunkach nie bedzie chciał się uczyć.
                    Z czym syn ma kłopoty? Z czytaniem, pisaniem, matematyką, abstrakcyjnym myśleniem? Czym zajmuje się poza lekcjami? Czy miał badany słuch, wzrok i IQ? Być moze potrzebne mu są specjalne metody nauczania.
                    Powinniscie znaleźć naprawdę dobrego psychologa i z nim skonsultować sprawę. Bo to nie jest kwestia nie zdania do następnej klasy, tylko planowania przyszłości.
                    Poza tym bardzo niedobrze jest być drugorocznym - radziłabym zmienić szkołę, w tej dziecko bedzie funkcjonowało wśród nauczycieli jako zły uczeń, cokolwiek by nie zrobiło.
                    • super.malinowy Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 13:44
                      Syn w diagnozie psychologa - niedojrzałość emocjonalna, zasób wiedzy nieco poniżej przeciętnej.Syn ma problemy z matematyką mnożenie, dzielenie,pomimo wielu prób często się myli, z j.polskim- czyta ładnie, ale ma problemy z gramatyką, ortografią i z opowiedzeniem tego co przeczytał. Odrabianie lekcji jest dla niego karą od której najchętniej by uciekał. Skupia się na 15 minuta potem jest już znudzony. Robimy przerwy w odrabianiu, staramy sie pomóc, natchnąć , naprowadzić na właściwy tor myślenia.Nie wymagamy wiele, oceny mierne są dla nas zadawaljaące, ale niestety przeważają jedynki.Syn lubi bawić się klockami lego, lubi grać w gry planszowe, interesuje się przyrodą, zwierzętami, lubi sporty wodne, wycieczki do parku linowego. Kocham swego syna i żonę, to, że Aleks nie zda jest dla mnie także przykre, bo naprawdę jako rozdzice się staraliśmy, chcieliśmy jak najlepiej a wyszło źle. Żałujemy decyzji i wyrażaniu zgody na przepychanie dziecka do nastepnej klasy. Syn zżył się z kolegami i bedzie dla niego to teraz bardzo trudne.
                      • morekac Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 14:02
                        Na jakiej podstawie wykluczono dysleksję?
                        • jakbabciekocham Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 14:49
                          morekac napisała:

                          > Na jakiej podstawie wykluczono dysleksję?

                          Moim zdaniem z opisu niespecjalnie przypomina dysleksję: problemy z wszystkich przedmiotów, z rozumieniem (na matematyce, na polskim, na innych przedmiotach), czyta ładnie (pewnie są to efekty ćwiczeń techniki czytania, ale szwankuje myślenie, więc nie rozumie co czyta - u dyslektyków odwrotnie - czytają słabo, ale rozumieją), zainteresowania typowe dla dziecka młodszego - raczej uogólnione to trudności a nie specyficzne. Ale oczywiście niech się Autor wątku wypowie.
                          • verdana Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 14:58
                            Ależ skąd.
                            Moje dzieci czytały wszystkie mniej-więcej 4 lata powyżej normy wiekowej. Dysleksję mają wszystkie - i przejawia się ona właśnie w nieznajomości ortografii, u dwojga - w nieumiejętności liczsenia, przy niezłym, albo wręcz dobrym rozumieniu problemów matematycznych. Trzeciemu aklurat matematyka nie przeszkadzała, ale póki nie skończył 14-15 lat nie umiał nic opowiedzieć. Potem robił to świetnie. A córka, po dwóch fakultetach, doktorantka, nie umie odczytać godziny na zwykłym zegarku. I dodać 7 do 15. Ale ze statystyki miała piątkę...
                            Jest też dysleksja, gdzie dziecko potrafi doskonale czytać technicznie, ale nie rozumie co czyta. A mój doktorant, umysł wybitny, czyta biegla w czterech językach, wykłady wygłasza w dwóch, a nie potrafi na pismie sklecić gramatycznie jednego zdania. Czytam jego pracę, absolutnie wybitną i poprawiam wszystko, by podmiot zgodził się z orzeczeniem...
                            Dysleksja , to wbrew pozorom, inny rodzaj pracy mózgu, a nie prosta nieumiejętność czytania.
                            • jakbabciekocham Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 15:21
                              Dysleksja , to wbrew pozorom, inny rodzaj pracy mózgu, a nie prosta nieumiejętn
                              > ość czytania.

                              W tradycyjnym nazewnictwie dysleksja to trudności w czytaniu, dysortografia - w ortografii, a dysgrafia - w estetycznym (czytelnym) pisaniu. Współwystępują z nimi oczywiście też inne objawy (np. problemy z rozumieniem zegara). Kiedyś używano też nazwy dysleksja rozwojowa, jako zbiorcze określenie na różne kombinacje trudności (czytanie i/lub pisanie i/lub grafia).
                              Czyli Twój syn mógł się nazywać dyslektykiem (rozwojowym w domyśle) mając tylko trudności w pisaniu, a czytając nieźle/wysoko.

                          • morekac Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 15:24
                            dyslektyków odwrotnie - czytają słabo, ale
                            > rozumieją),
                            Albo na odwrót. ;-)
                            U mojej starszej dysleksja została stwierdzona pod koniec III klasy - IV klasa to była próba opanowania tego wszystkiego. Czytała wolno, chociaż ze zrozumieniem (i wtedy usłyszałam, że jest mnóstwo dzieci, które wprawdzie czytają w miarę sprawnie technicznie, ale niewiele rozumieją z tekstu), były problemy z przyrodą(mapa, nazwy itp.), matematyką (mylenie znaków, problemy z zapisywaniem liczb, a w związku z tym błędy w dodawaniu i odejmowaniu, zegarkiem), językiem polskim (ortografia i gramatyka), językiem obcym (problem ze wszystkim), muzyką (czytanie nut!).
                  • jakbabciekocham Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 13:43
                    super.malinowy napisał:

                    > Syn był badany pod katem dysleksji - wykluczono. Autystyczny też nie jest. Jest
                    > rozkojarzony, roztrzepany, poza tym to naprawde kochane dziecko, nie sprawiają
                    > ce kłopotów wychowawczych poza nauką.

                    Dziecko ma prawdopodobnie obniżone zdolności poznawcze (intelektualne), z opisu wynika jakieś pogranicze lekkiej niepełnosprawności umysłowej. Przy dużej pracy własnej, życzliwości szkoły, dbających rodzicach - niskie oceny to niestety wynik braku zdolności. Dysleksję wykluczono, bo pewnie intelekt obniżony właśnie (wymagana jest norma żeby móc diagnozować dysleksję), co nie oznacza, ze dziecko nie ma deficytów! wręcz przeciwnie- ma ich wiele (przy dysleksji - wybiórcze). Mam wrażenie, że nie do końca dociera do Was jako rodziców diagnoza, że łatwiej powiedzieć "leniwy" niż "mało zdolny". Jeśli w poradni radzą powtarzanie, to prawdopodobnie syn nie spełnia kryteriów do wydania orzeczenia o kształceniu specjalnym (tak jest czasem z dziećmi z pogranicza, które w istocie są - niestety- upośledzone, ale są tak wypracowane, że wypadają w testach na pograniczu).
                    Rady na to nie ma innej niż do tej pory: wspierać, pracować, okresowo monitorować rozwój (czy ma tendencję spadkową czy nie), ewentualnie zapytać o orzeczenie w poradni - będzie zmodyfikowany program (na łatwiejszy). Ważne też rozwijanie mocnych - pozaszkolnych stron, żeby życie dziecka nie było całe poświęcone uczeniu się (szkoła-po szkole domowa "szkoła" i zero sukcesów - każdy by się podłamał; trzeba wyważyć ilość tej nauki żeby dzieciaka nie zajechać)
                    • verdana Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 14:30
                      Właśnie - czy miał robione testy IQ? Bo to bardzo wazne - to, co opisujesz jest typowe dla wielu dzieci z dysleksją. Jeśli IQ jest w normie, to należałoby jeszcze raz, starannie , przebadać dziecko. Jesli natomiast na pograniczu lub poniżej normy wystarać sie o specjalny tryb nauczania.
                      • super.malinowy Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 14:51
                        Syn nie miał robionych testów IQ na podstawie testów wporadni psychologicznej wydano takie orzeczenie, że jego rozwój jest lekko poniżej przeciętnej.W poradni był też badany pod kątem dysleksji i dyskgrafi , które zostały wykluczone.
                        • super.malinowy Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 14:52
                          Dziękuję za wasze słowa, są bardzo dla mnie cennymi wskazówkami
                        • verdana Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 15:00
                          Idż Ty jak najszybciej do innego psychologa. Nie mozna bez testów orzekać, czy dziecko jest poniżej przeciętnej czy nie! I nie można orzec bez testu na IQ, czy dziecko ma czy też nie ma dysleksji...
                          • ewa9717 Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 15:29
                            Idźcie do porządngo psychologa. Poradnie ped. najczęsciej (może ta akurat jest inna, ale ...) robią sztampowo jakieś testy i wydają powielane opinie "pasujące" do prawie każdego dzieciaka z jakimiś deficytami.
                        • morekac Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 20:39
                          Trochę dziwna ta opinia...
                          • marina2 Re: Dziecko rodzi się mądre, a potem idzie do szk 05.06.12, 21:48
                            poszłabym do innej poradni czy psychologa .na moje diagnostyka jest co najmniej niepełna.
                            w ogóle postępowanie pt przepychanie z klasy do klasy bez ustalenia źródla problemu to jakiś kosmos.i wydaje mi się ustalenie iq to chyba obecnie rutyna.jak robiłam badania synowi to była cząstka wielkich badań diagnostycznych.
    • mama_myszkina Re: Syn - szkoła 05.06.12, 18:15
      Einstein też powtarzałklasy, a mówić nauczył się w wieku 3.5 roku.

      Osiągnięcia szkolne nie są wyznacznikiem inteligencji dziecka (czasem nawet przeciwnie). Szkoła to instytucja, jak każda inna. Myślę, że żona utożsamia oceny syna z oceną jego inteligencji itp. Może powinna się nad tym zastanowić. :)

      Nic złego się nie dzieje i cieszy mnie, że są rodzice, którzy to rozumieją.

      • mama_myszkina Re: Syn - szkoła 05.06.12, 18:17
        No i dźcie wreszcie do porządnego psychologa, bo wygląda na to, że 'przepychanie' Wam odpowiadało, a jak już dalej sie nie da, to jest rozpacz ze strony żony. Syn moze mieć jakiś niezdiagnozowany problem.

        Uważam, że chyba dobrze, że syn powtarza klasę, wyrwało to Was z letargu.
      • paszczakowna1 Re: Syn - szkoła 05.06.12, 19:06
        > Einstein też powtarzałklasy, a mówić nauczył się w wieku 3.5 roku.

        Nieprawda. I jedno i drugie.
        • verdana Re: Syn - szkoła 05.06.12, 19:09
          No, ale syn mojej znajomej naprawdę nauczył się mówić, mając pięć lat. Mająć sześć zakupił sobie podręcznik chińskiego i oznajmił, ze bedzie sie uczył.
          I nawet trochę się nauczył.
          • zprzybylski Re: Syn - szkoła 05.06.12, 20:26
            Pozwól że coś Ci powiem jako matka dziecka z prawdziwymi problemami. Syn zaczął mówić bardzo późno, zawsze był w rozwoju z tyłu za grupą. Wszyscy nas pocieszali że jak pójdzie do szkoły to dogoni (jest z grudnia i tym się pocieszaliśmy). Początek szkoły to był koszmar, bo dziecko było tak opóźnione że pani za głowę się złapała. Na dodatek strasznie wrażliwe a dzieci bardzo szybko zauważyły że jest gorszy od innych. Przeżywał strasznie że jest głupi że sobie nie daje rady. Nauka literek, czytania, koszmar. Pierwsza poradnia, badania, pedagog itp. Dziecko w normie intelektualnej, ze strasznymi zaburzeniami neurorozwojowymi (dysleksja to najłagodniejsze wyrażenie które się tam pojawiło). I właściwie żadnej pomocy, zostaliśmy zostawieni sami sobie. Zresztą na temat wszelkich poradni pedagogiczno-psychologicznych przez które przeszliśmy mam opinię masakryczną, ale to temat na osobny długi wątek. Do tematu. Nie zostawiliśmy tak dziecka, zaczęłam szukać w Internecie, na forach, czytałam, słuchałam. Z polecenia mamy z podobnymi problemami trafiłam do terapeuty integracji sensorycznej i neurorozwoju. Został wreszcie porządnie przebadany wzdłuż i wszerz, zapisano mu ćwiczenia fizyczne, słuchowe, zajęcia specjalistyczne z pedagogiem, logopedą. Jeździliśmy ponad rok kilka razy w tygodniu (kilkadziesiąt km), wydaliśmy sporo pieniędzy, pracowaliśmy ponad 3 godziny dziennie nawet w wakacje, robiliśmy wszystko co nam kazali. Rezultat jest taki że po roku syn czyta jako drugi w klasie, pisze swobodnie, jest czwórkowym uczniem a pani popisuje się rezultatami jakie syn osiągnął jakby cokolwiek się do tego przyłożyła. Ma problemy i będzie miał je do końca, ale nasza ciężka praca się opłaciła, przede wszystkim dlatego że wzrosła jego samoocena, już nie jest wioskowym głupkiem tylko normalnym dzieciakiem. Pomóżcie swojemu synowi. To wymaga dużo wyrzeczeń z waszej strony, ale warto.
      • kol.3 Re: Syn - szkoła 05.06.12, 22:05
        To samo mi przyszło do głowy. Widzę w tym wszystkim jednak i plusy. Buduje z klocków lego, budowanie z klocków to zawsze wielki pozytyw. Może mieć rozwiniętą wyobraźnię przestrzenną.
      • jamesonwhiskey Re: Syn - szkoła 08.06.12, 17:30
        > Einstein też powtarzałklasy, a mówić nauczył się w wieku 3.5 roku.

        napisali tak w SE czy faktoidzie
        • mama_myszkina Re: Syn - szkoła 08.06.12, 23:19
          In his early years, Albert Einstein's mother was disturbed by how long it took him to learn how to talk. His elementary school teachers thought that he was a foolish dreamer, and one teacher had even asked him to drop out of his class. [...]

          Even though he loved academics, he disliked school and eventually dropped out of high school. Without a high school diploma, he had to take special exams to get into college. He failed the first set and had to re-take them. After graduation, he couldn't get a job anywhere.


          burro.astr.cwru.edu/stu/20th_people_einstein.html
          When Einstein arrived at school he presented with speech and
          language problems, anti-social tendencies and behavioral problems,
          and it is not hard to see why his teachers at that time were not looking
          for signs of giftedness


          • jamesonwhiskey Re: Syn - szkoła 09.06.12, 01:14
            z internetu tez trzeba umiec korzystac
            co ty mi tu pokazujesz , to jest dla ciebie wiarygodne zrodlo?
            dla mnie nie jest , postaraj sie bardziej
    • 71tosia Re: Syn - szkoła 05.06.12, 23:46
      napewno nie mozna dziecku mowic 'nie zdales' raczej przedstwic to jako 'lepiej bedzie jezeli nauka nowych rzeczy troche poczeka, chodzac jeszcze raz do 4 klasy bedzie ci latwiej i przyjemniej sie uczuc' okraszjac to kilkoma historyjkami ze innym wybitnym przedstwicielom ludzkosci sie tez zdarzylo - nawet jak to beda troche naciagane historie, i nie mialo to wplywu na ich pozniejsze zycie. Mozna polozyc nacisk na to ze Maly z jest z grudnia i byc moze bedzie sie lepiej czul jako najstarszy a nie najmlodszy w klasie.
      Zona przezyje, wazne by dziecku w tej sytuacji zaoszczedzic dyskomfortu.
      Ps jezeli IQ jest w okolicach normy to problemy w nauce MUSZA byc zwiazane z jakas dysfukcja, nie dajcie sie zbywac tylko szukajcie przczyny.
    • tully.makker Re: Syn - szkoła 07.06.12, 17:37
      A badaliscie synka pod katem ADHD/ADD. Bo to wyglada jak kliczny opis zaburzen koncentracji bez komponentu hiperaktywnosci.
    • tmk123 Re: Syn - szkoła 08.06.12, 18:17
      jak dla mnie studenci pedagogiki itp to nie jest wyjście.Jeśli zależy Ci na dziecku to żona musi się tym zająć. 4 wizyty w poradniach i to róznych to nieporozumienia. Na codzień, do codziennej systematycznej,nużacej pracy jest potrzena osoba która ma codzienny kontakt z dzieckiem.
      W poradni co najwyżej mogą a własciwie POWINNI pokazać jak pracować z dzieckiem,co ćwiczyć ,jak odrabiać lekcje.
      Miałam podobny problem Mnie pomogło forum forum.adhd.org.pl/index.php
      Niech Cię nie zmyli ADHD w nazwie. Tam jest grupa rodziców która zna i poleca psychologów,poradni,badania i najważniejsze metody pracy i nauki.
      Wychowawczyni w pierwszej klasie straszyła,że będzie powtarzać. Było ciężko,ale w gimnazjum już prawie dobrze(ale niektóre lekcje z nim odrabiałam i go uczyłam) a LO wybiera się na olimpiady. Z lubianych przedmiotów ma szóstki !
      Fakt że miał tylko wszelkie dys, ale pracą mozna wiele nadgonić. tylko nie taką-siadaj do lekcji!
      Ja pytałam co był na lekcji polskiego,kto się wygłupiał czy pani miała dory humor i tak czasem sobie przypominał o zadaniu,albo kali był temat... itd itp
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Syn - szkoła 10.06.12, 20:00
      Synowi powiedzieć jaka jest decyzja, podać psychologiczną i pedagogiczną jej motywację w słowach przystępnych dla niego. Nadmienić coś o tym, że to dla jego rozwoju.
      Ale ważniejsze od użytych słów i całej rozmowy, ważny jest kontakt z uczuciami syna i wspieranie go w ich przezywaniu. Co będzie dla niego najtrudniejsze. Czy strata kolegów? Czy wstyd? Czy spadek poczucia wartości? Czy rozczarowanie? Uwzględnić je i pozwolić synowi się z nimi mierzyć. Są naturalne. Choć nie muszą być to tylko uczucia z kategorii trudnych do przeżywania. Może pojawić się ulga.
      Wspierać syna w mocnych stronach. Może pod tym kątem spędzić wakacje ? Pokazywać cały czas dobrą stronę tej decyzji.
      Myślę, że dla Państwa jako rodziców sprawa ta jest trudniejsza do przyjęcia. Wyniki dziecka w szkole i stosunek do nauki często utożsamiane są z dobrym rodzicielstwem. To bardzo trudne w naszym społeczeństwie przeżyć porażkę na tym polu. Ale z tego co Pan napisał jesteście świadomi różnych innych wartości swojego syna. Jeszcze raz powtórzę wspierajcie je. Dla syna i dla siebie. Do koncentracji pomocne są ćwiczenia jogi dla dzieci. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • super.malinowy Re: Syn - szkoła 11.06.12, 07:29
        Bardzo Państwu i Pani Agnieszce dziękuję za rady i wsparcie, które są dla mnie niezwykle cenne. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami poradzimy sobie.
        • twoj_aniol_stroz Re: Syn - szkoła 11.06.12, 08:00
          Tak sobie czytam to co piszesz i nasunęła mi się jeszcze jedna myśl: otóż moja córka była słaba z angielskiego, historii i paru jeszcze przedmiotów i jakoś było tak, że uznałam, że widać lepsza jest z przedmiotów ścisłych i nie specjalnie dalej to ciągnęłam. Córka poszła do gimnazjum, zmienili się nauczyciele i nagle okazało się, że historia jest bardzo ciekawa, angielski to rewelacja itd. I być może tu oprócz problemów z koncentracją, z roztrzepaniem itd jest też sprawa w nauczycielach, którzy są zwyczajnie nudni, nie umieją przekazać wiedzy i dotrzeć do syna. Może radą na to byłaby zmiana szkoły? Pomyślcie z żoną nad tym tematem.
          • elle-joan Re: Syn - szkoła 11.06.12, 10:06
            Wiesz, jak dziecko od zerówki ma problem z nauką i promocją do kolejnej klasy, to naprawdę rozsądnie jest uznać, że jest problem (tak jak rodzice tego chłopca to zrobili) niż doszukiwać się podobieństwa do Einsteina czy zwalać winę na nudnych nauczycieli.
            • twoj_aniol_stroz Re: Syn - szkoła 11.06.12, 12:06
              Rzecz w tym, że na ogół w jakiejś trudnej sytuacji rzadko jest jeden problem. Na ogół zbiega się kilka problemów, które w ogólnym efekcie dają sytuację, którą trzeba rozwiązać. Nie napisałam, że to wina nauczycieli wyłącznie, ale, że może być też tak, że akurat ci nauczyciele nie ułatwiają skupienia się. Bo niestety są nauczyciele, którzy w klasie siedzą jak za karę i którzy usypiają od słuchania własnego głosu :( Oczywiście, że jest wielu nauczycieli z pasją, którzy lubią dzieci, lubią uczyć i robią to z ogromnym zaangażowaniem i właśnie warto by chłopiec na takiego kogoś trafił. Wówczas wespół zespół z rodzicami praca będzie efektywniejsza.
              • verdana Re: Syn - szkoła 11.06.12, 21:24
                Jako, ze mam syna, który miał kłopoty od drugiej klasy- do liceum, w trzech kolejnych szkołach - i kłopoty znikły w szkole czwartej, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - i tenże syn klnie teraz, ze jego studenci się nie uczą - mam żywy dowód, ze zmiana szkoły czasem czyni cuda:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka