Dodaj do ulubionych

Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady.

09.07.12, 18:23
Nie wiem, czy już przewrażliwiona jestem czy nie, więc proszę o jak najszczersze opinie,
Chodzi o mojego męża. Jestesmy małżeństwem od prawie 8 lat. Układało się nam raczej dobrze, nie mieliśmy większych zgrzytów. Ale od jakiegoś czasu mąż dziwnie się zachowuje. A przynajmniej do tej pory tak się nie zachowywał, więc zwróciłam na to uwagę od razu. Non stop wychodzi po powrocie z pracy na długie godziny. Dosłownie: je obiad, siedzi godzinę w domu i idzie. Ponoć coś musi załatwić lub do kogoś iść itp. Dawno już nigdzie razem nie byliśmy. Wcześniej wychodzilismy często, jeździliśmy w rózne miejsca, on teraz mówi, że nie ma czasu itp.
Zabiera ze sobą telefon, nawet jak na 15 minut wychodzi z psem czy do sklepu. Wcześniej tego nie robił, normalnie zostawiał na tak krótki czas. I żeby nie było, że to z mojej winy: w komórce i emailach nigdy nie grzebałam, bo tego nie uznaję. W ogóle duże esemesuje, nawet po powrocie do domu. Poza ciągłymi godzinami poza domem (naprawdę nie są to dwie, trzy godziny, ale zanacznie dłużej), ciągłym zabieraniem telefonu ze sobą, i pisaniem często sms-ów, nic innego się nie zmieniło.
A ja nie ukrywam, że boję się zdrady lub czegoś podobnego. Może, być może jestem faktycznie przewrażliwiona, stąd moje pierwsze zdanie w wypowiedzi. Ale ja nie wiem, co o tym myśleć.
Obserwuj wątek
    • majaa Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 18:40
      A niby w jakim sensie jesteś przewrażliwiona? Mąż ewidentnie zachowuje się inaczej, niż zwykle, dość podejrzanie to wygląda, więc nie dziwne, że Cię to niepokoi. Rozmawiałaś z nim o tym, powiedziałaś o swoich obserwacjach, poprosiłaś o jakieś wyjaśnienia?
      • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 10.07.12, 17:39
        tiaaa, nie ma nic gorszego niz pytanie: kochanie,czy ty mnie zdradzasz?
        odpowiedz przewidzi kazdy przedszkolak. natomiast na bank takie pytanie wzmoze czujnosc faceta.proponuje obserwacje,a jak jest kasa to detektywa.

        majaa napisała:

        > A niby w jakim sensie jesteś przewrażliwiona? Mąż ewidentnie zachowuje się inac
        > zej, niż zwykle, dość podejrzanie to wygląda, więc nie dziwne, że Cię to niepok
        > oi. Rozmawiałaś z nim o tym, powiedziałaś o swoich obserwacjach, poprosiłaś o j
        > akieś wyjaśnienia?
    • edw-ina Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 19:02
      raczej nie jesteś już jedyną kobietą w jego życiu
      • titti_pecci_scialoja Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 19:08
        Pachnie mi tu romansem. Niestety.
        • lolka_d3 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 19:42
          Też ma złe przeczucia, ale nie chciałam wyjść na histeryczkę i zazdrośnice bez powodu.
          Pytam się go, gdzie wychodzi, to odpowiada w sumie tylko to, co napisałam w poprzednim poście: że musi coś załatwić, gdzieś jechać, bo coś komus obiecał itp.. O sms nie pytam.
          O wspólnych wyjściach nie ma mowy. Niby rozmawiamy normalnie, ale chyba nawet tego rozmowami nazwać nie można, bo większość czasu się mijamy.
      • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 10.07.12, 17:40
        facet ma zawsze dwie kobiety w zyciu:matke i zone. a wiec ona nie jest juz ta druga:)

        edw-ina napisała:

        > raczej nie jesteś już jedyną kobietą w jego życiu
    • cherry-cherry Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 19:40
      Powinnas zawiesic chwilowo swoje zasady na kolku i jednak zajrzec mu do tych smsow w komorce, maili i czego tam jeszcze.
      Czasami cel uswieca srodki, inaczej pewnie jeszcze dluuugo maz bedzie z Toba pogrywal w kotka i myszke a Ty nie bedziesz wiedziala na czym stoisz. Bedziesz sie gryzla i szarpala, a on Ci predko nie powie w czym rzecz.

      Z tego co opisalas wyglada to na podwojne zycie, totez dla wlasnego zdrowia psychicznego i kto wie czy nie fizycznego rowniez (jezeli zdradza to nie wiadomo co moze Ci przywlec z tych eskapad) powinnas mu przetrzepac komunikatory, zamiast odgrywac sw. Terese.

      Swoja droga skoro maz tak bez ogrodek wychodzi po pracy na cale godziny, to chyba nawet sie z tym podwojnym zyciem nie za bardzo kryje. Dlaczego z nim po prostu nie pogadasz? Skoro tak niezbyt skrzetnie sie kamufluje, to moze szybko dowiesz sie prawdy. W kazdym razie powinnas przycisnac go troche do muru, a skoro to nie pomoze, to patrz punkt 1 mojego posta.
      • lolka_d3 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 19:46
        Zajrzenie do komórki: przyznam, ze mnie coraz bardziej korci, żeby to zrobić, bo może to cokolwiek mi wyjaśni, chociaż trochę (a coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to faktycznie może być zdrada, niestety).
        Od jakiegoś czasu się tak zachowuje, wcześniej było inaczej. Nie dało się nie zauważyć zmiany w zachowaniu (chociażby to zabieranie komórki).
        • cherry-cherry Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 20:20
          Zabieranie ze soba wszedzie komorki, to owszem, jeden z symptomow.
          Ale o wiele bardziej niepokojace jest moim zdaniem to, ze maz wychodzi po pracy na dluuugie godziny , bez zadnej zenady ani skrepowania, i nawet niezbyt gorliwie te wyjscia tlumaczy.
          To mogloby sugerowac, ze traktuje Wasz zwiazek dosyc olewczo. Maz, ktoremu pomimo romansu zalezy na zonie/rodzinie, jednak stara sie zachowac pozory. Tutaj tego zachowywania pozorow, kombinowania jak kon pod gore zeby sie nie wydalo i zeby zona niczego nie podejrzewala, nie widze. Facet otwarcie sobie wychodzi, lekcewazy samotne wieczory zony, i nawet niezbyt wiarygodnie sie tlumaczy. To prawde mowiac mocno bezczelne z jego strony. Powinnas zdecydowanie przetrzepac mu komorke, mysle, ze dowiesz sie ciekawych rzeczy, zwazywszy na fakt, ze on sie tak kiepsko kryje. No i twardo zazadac wyjasnien, niech Cie nie bierze za idiotke.
          • lolka_d3 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 20:49
            Wbrew pozorom, potrafi dobrze kłamać, mimo że wydaje się, że robi to niezbyt dobrze. Potrafi mi powiedzieć, że coś konkretnego idzie zrobić (i mówi, co), i do kogo. Tyle że ja jego kolegów z pracy nawet nie znam, i na dobrą sprawę nie wiem, czy faktycznie idzie do nich, czy nie (prawie na pewno nie, ale chcę przedstawić dokładniej, jak tłumaczy swoje wyjścia).
            Na zabieranie komórki najpierw zwróciłam uwagę, bo w sumie od tego się zaczęło. Po czasie wychodzenie z domu doszło.
          • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 10.07.12, 17:44
            czy ty na pewno jestes przy zdrowych zmyslach?:
            cherry-cherry napisała: " Maz, ktoremu pomimo romansu zalezy na zonie/rodzinie, jednak stara sie zachowac pozory. "

            maz,ktoremu zalezy na zonie, czytaj: kocha, NIE ROMANSUJE.
            • cherry-cherry Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 11.07.12, 03:23
              bez_przekazu napisał(a):

              > czy ty na pewno jestes przy zdrowych zmyslach?:
              > cherry-cherry napisała: " Maz, ktoremu pomimo romansu zalezy na zonie/rodzinie
              > , jednak stara sie zachowac pozory. "
              >
              > maz,ktoremu zalezy na zonie, czytaj: kocha, NIE ROMANSUJE.


              Tak, jestem przy zdrowych zmyslach. I doskonale wiem, o czym pisze :)
              To nie jest wszystko takie proste i tak czarno-biale jak myslisz. Facetowi moze zalezec na rodzinie, ale niekoniecznie musi jednoczesnie nadal kochac zone. Tu wcale nie ma znaku rownosci. Jak sie nad tym glebiej zastanowisz, moze zrozumiesz te oczywista subtelnosc.

              Facet moze na przyklad kochac dzieci i chciec je dalej wspolnie z zona wychowywac, ale do zony juz niekoniecznie musi przeciez czuc pozadanie, moze uczucie do niej sie gdzies po drodze wypalilo.

              Moze mu rowniez zalezec na utrzymaniu malzenstwa ze stu roznych powodow : finansowo-ekonomicznych, socjalnych, rodzinnych itp. Moze po prostu jest mu tak wygodnie i nie chce sie rozwodzic. Zalezy mu na utrzymaniu status quo. Ale niewiele moze miec to wspolnego z miloscia do zony.

              Niestety, brutalne, ale tak to wyglada. Zycie to nie Harlequin.
              • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 12.07.12, 18:34
                czy ty zrozumialas co ja napisalam?
                chyba nie, wiec cytuje: maz,ktoremu zalezy na zonie, czytaj: kocha, NIE ROMANSUJE.
                >
                >
                > Tak, jestem przy zdrowych zmyslach. I doskonale wiem, o czym pisze :)
                >> Niestety, brutalne, ale tak to wyglada. Zycie to nie Harlequin.
                >
                nie czytam Harlekinow wiec nie wiem,co masz na mysli
                • cherry-cherry Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 12.07.12, 21:42
                  bez_przekazu napisał(a):

                  A ja mysle, ze jednak wiesz co mam na mysli. Kazdy chyba wie, na czym opieraja sie Harlekiny. Nie trzeba ich koniecznie czytac, zeby orientowac sie jak naiwnie zerojedynkowe schematy propaguja.

                  > czy ty zrozumialas co ja napisalam?
                  > chyba nie, wiec cytuje: maz,ktoremu zalezy na zonie, czytaj: kocha, NIE ROMANSUJE.

                  No i wlasnie tu popelniasz blad logiczny : "zalezy mu na zonie" nie znaczy automatycznie "kocha". A mi np. zalezy na jak najdluzszym korzystaniu z uslug mojej pani sprzatajacej, bo dlugo szukalam takiej solidnej oraz krysztalowo uczciwej kobiety i jestem z jej pracy b.zadowolona. Ale wcale to nie znaczy, ze ja kocham. Na mojej aktualnej pracy tez mi zalezy i nie chce jej stracic. A przeciez nie moge powiedziec, ze ja kocham. Ludziom czesto zalezy na roznych osobach, rzeczach, uslugach, instytucjach, ale to "zalezenie" wcale z miloscia nie ma nic wspolnego.

                  Widzisz analogie? Mezowi tez moze zalezec, ale nie znaczy to ze namietnie zone kocha. I to wlasnie mam na mysli. Kontra Twoj harlequinowy pseudo-logiczny schemat :
                  "mezowi zalezy na zonie, czytaj : kocha, czytaj : nigdy nie zdradzi. A potem zyli dlugo i szczesliwie."
                  • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 13.07.12, 13:28
                    to nie jest moj harlekinowy uklad,czy jak to nazwalas. to jest rozumowanie uczciwej i lojalnej kobiety, i niepoprawnej romantyczki. i nie ma to nic wspolnego z naiwnoscia, bo za taka sie nigdy nie uwazalam.
    • ewa_2009 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 19:52
      Mój ex zabierał komórkę nawet do łazienki, gdy szedł się kąpać. Wciąż mnie krytykował (np. że źle układam talerze w zmywarce). To były pierwsze symptomy zdrady.
      • lolka_d3 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 20:23
        Przepraszam, że o to zapytam: ale jak się dowiedziałaś?
        Bo u mnie z komórką identycznie.
    • asocial Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 09.07.12, 21:20
      faktycznie, tak jak to przedstawilas, to nie za dobrze to wyglada.
      Moze nastepnym razem, kiedy bedzie ¨musial cos zalatwic¨, podpytaj sie +/- gdzie, powiedz cos w stylu: o to super, bo ja tez tam mam cos do zalatwienia/ podwiez mnie . ciekawam, czy facet se zirytuje, przestraszy...
      i tez bym odwiesila na kolku zasady i przejrzala telefon czy maila, przeciez masz konkretne powodu do podejrzenia, maz zmienil zachowanie dosc radykalnie.
    • brak.polskich.liter Nie, nie jestes 09.07.12, 23:03
      Niefajnie to wyglada.
      Sprobowalabym podrazyc - nie pytajac wprost, obserwowac reakcje.
      Na przyklad - maz mowi Ci, ze musi "gdzies jechac". Mowisz "pojade z Toba, dawno nigdzie nie bylismy" i obserwujesz, jak sie zachowa.
      Proponujesz jakas wspolna aktywnosc na dany wieczor, cos, co kiedys razem robiliscie i sprawialo Wam to frajde - na przyklad wypad do teatru albo do ulubionej knajpy. W zasadzie cokolwiek.
      Wroci z pracy, mowisz "kochanie, mam pomysl - chodzmy dzis wieczorem do X" albo "zarezerwowalam stolik w Y, bo nie bylismy tam od taaak dawna. Fajnie, nie?". Znowu - obserwuj reakcje.
      Zadzwon kiedys do niego do pracy w godzinach, kiedy powinien tam byc. Pod jakimkolwiek pretekstem i najlepiej na telefon stacjonarny.

      Ja tez z tych niegrzebiacych w telefonie i korespondencji, ale w Twojej sytuacji chyba bym przetrzepala facetowi gadzety po odpowiedzeniu sobie na pytanie "co zamierzam zrobic, jesli znajde dowody nielojalnosci meza?"
      • lolka_d3 Re: Nie, nie jestes 10.07.12, 12:36
        To chyba najlepsze rady.
        Z przeszukaniem telefonu nie ma szans.
        • franulina Re: Nie, nie jestes 10.07.12, 14:16
          Tylko naprawdę przemyśl, co zamierzasz zrobić, jeśli dowiesz się, że to zdrada. Na razie koncentrujesz się na zdemaskowaniu całej sytuacji, a potem może się okazać, że wpadniesz w panikę. Więc zastanów się, co jest dla Ciebie priorytetem: naprawa małżeństwa, terapia, rozstanie... czy będziesz chciała walczyć o męża, czy Ci to wisi itd. Bo Twój mąż zna sytuację i kiedy sprawa wyjdzie na jaw, on będzie przygotowany, a Ty nie. Zresztą, pewnie opracowuje różne dobre gadki... łatwo jest w takiej sytuacji manipulować żoną.

          Pytanie zasadnicze jest takie, czy chcesz ryzykować rozstanie. Bo ujawniając zdradę, ryzykujesz. Wiem, że to brzmi strasznie fatalnie, ale jeśli Twoim priorytetem jest święty spokój, albo chociaż namiastka uczucia męża, to można odpuścić. Zdrady bywa, że mijają. Nie chodzi o to, że doradzam Ci zamiecenie sprawy pod dywan. Po prostu znam sytuację, że kobitka odkryła zdradę, ujawniła, postawiła wszystko na ostrzu noża i się przeliczyła - facet odszedł. A ona wcale tego nie chciała, gotowa mu była wybaczyć.
          • bez_przekazu Re: Nie, nie jestes 10.07.12, 17:50
            a ja znam taka zdrade ,ktora trwa kilka lat. kto jest to w stanie wytrzymac?
        • bez_przekazu Re: Nie, nie jestes 10.07.12, 17:48
          zgadzam sie, no bo jak szperac,kiedy nosi go przy tylku? moj mial kilka lat temu dwie komorki i bylam na tyle naiwna,ze nie zapytalam po co mu dwie. jedna byla na karte....

          lolka_d3 napisał(a):

          > To chyba najlepsze rady.
          > Z przeszukaniem telefonu nie ma szans.
        • baszi Re: Nie, nie jestes 16.07.12, 09:37
          moze poswiec swoj telefon, nich sie nagle zepsuje a ty w tej chwili musisz zadzwonic i wziac jego telefon zobaczysz reakcje, najlepiej wtedy kiedy on nie moze byc przy tobie np jak bierze prysznic ... ale raczej nie widze innego wytlumaczenia niz sugeruja wypowiedzi.....a co z bilingami?
          • bez_przekazu Re: Nie, nie jestes 18.07.12, 14:41
            moj idzie pod prysznic z telefonem:)
            baszi napisała:

            > moze poswiec swoj telefon, nich sie nagle zepsuje a ty w tej chwili musisz zad
            > zwonic i wziac jego telefon zobaczysz reakcje, najlepiej wtedy kiedy on nie moz
            > e byc przy tobie np jak bierze prysznic ... ale raczej nie widze innego wytluma
            > czenia niz sugeruja wypowiedzi.....a co z bilingami?
    • wpokoiku_nastoliku Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 10.07.12, 17:31
      Ja tez uwazam, ze niezbyt ciekawie to wyglada:
      Co do telefonu, to nie mozesz przejrzec jak maz spi? Apropos spania - jak u Was z seksem? Czy jeszcze cos jest, czy maz tez odwrocil sie od tych spraw?
      Maz wykorzystuje Twoje zaufanie, mysli, ze moze robic z Ciebie durna.
      • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 10.07.12, 17:52
        ze spaniem spoko,,oni nie maja akurat z tym zadnych problemow. moga "zejsc" z kochanki i w ten sam wieczor "kochac" sie z zona:)
        wpokoiku_nastoliku napisał(a):

        > Ja tez uwazam, ze niezbyt ciekawie to wyglada:
        > Co do telefonu, to nie mozesz przejrzec jak maz spi? Apropos spania - jak u Was
        > z seksem? Czy jeszcze cos jest, czy maz tez odwrocil sie od tych spraw?
        > Maz wykorzystuje Twoje zaufanie, mysli, ze moze robic z Ciebie durna.
    • ellareth Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 10.07.12, 18:59
      Nie jesteś przewrażliwiona. Ma kogoś, na bank. Przetrzep mu tę komórkę, bo Ty masz skrupuły że robiąc nawet to byłabyś nieuczciwa, a on nie ma żadnych skrupułów żeby oszukiwać Cię w jednym z najbardziej istotnych obszarów w życiu. Im szybciej to zrobisz, tym krócej będziesz oszukiwana. Acha, jeśli myślisz teraz "Nie, on nigdy by mi tego nie zrobił" - to Twój odruch obronny przeciwko bólowi, który się będzie wiązał z odkryciem prawdy. Prawda będzie bolała, ale z perspektywy czasu podziękujesz sobie.
      • mozambique Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 11.07.12, 12:37
        2 razy w zyciu , w poprezdnich zwiazkach nos mnie tknal zeby cos posprawdzac
        raz sparwdzialm komorke, raz e-maile na wspolnym koncie

        w obu przypadkach okazalo sie ze nos mial racje
        i w obu przypadkach to paNOWIE tlumaczyli sie gesto a nie ja
    • lechasia Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 11.07.12, 17:15
      Sprawdź komórkę. Najlepiej w nocy, kiedy mąż śpi. Pachnie romansem.
      • bez_przekazu Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 12.07.12, 19:24
        a ja ma wylaczona i bedzie potrezbny kod pin? oj kobiety, he he.
        po co wam to sledzenie. i tak taki zwiazek za kilka lat sie rozpadnie.

        lechasia napisała:

        > Sprawdź komórkę. Najlepiej w nocy, kiedy mąż śpi. Pachnie romansem.
        • lolka_d3 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 16.07.12, 11:46
          Jakijmś cudem udało mi się dorwać komórkę, na szczeście żaden kod pin nie był potrzebny - ale w sumie nic mi to nie powidziało. Wszystkie wysłane i idebrane wiadomości zostały usunęte, zero zdjęć. Nic. Jednyne co znalazłam, to lista połączeń - jest tego sporo, ale sa to ózne numery, żaden się nie powtarza.
          Spróbowałam zrobić tez tak, jak pisała jedna osoba powyżej - jak będzie ,,gdzieś'' szedł, żebym poprosiła go o podwiezienie. Zrobiłam tak, i podwiózl mnie bez problemu.
          I jak od dawna nie dało się nic doprosić, tym razem w ten weekend postawiłam na swoim, i spędziliśmy go razem.
          Tak na dobrą sprawę chyba nie dowiedziałam się nic.
          • abssinthe Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 16.07.12, 12:32
            dla mnie to, ze WSZSYTKIE wiadomosci sa usuniete, to bylby znak...czlowiek, ktory niczego nie ukrywa, zwykle zapomni, zostawi sobie smesa po to, zeby np potem odpisac, etc etc.

            nie znam wielu ludzi, ktorzy po kazdym wyslaniu smesa czyszcza pamiec komorki...
            dlaej mi smierdzi ta sytuacja, i to nawet bardziej niz wczesniej... stac Cie na prywatnego detektywa? chociazby na tydzien czy dwa?
            • xika_da_selva Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 16.07.12, 12:56
              ja usuwam wszystkie wiadomosci, smsy y maile ZAAAWSZE, nie pytaj mnie dlaczego, bo nie wiem. Zaznaczam, ze nie mam nic do ukrycia, pamieci tez nie mam idealnej i czasem sama na siebie sie wkurzam, ze wszystko kasuje od razu po przeczytaniu.
              PYtanie; czy maz kasuje od zawsze?
              Ja bym sobie te polaczenia sprawdzila, tj. zapisala co dziwniejsze numery (o dziwnych porach itp); moja kolezanka wlasnie tak odkryla, ze pan dzwonil do hotelu na godziny:))
              abssinthe napisała:

              > dla mnie to, ze WSZSYTKIE wiadomosci sa usuniete, to bylby znak...czlowiek, kto
              > ry niczego nie ukrywa, zwykle zapomni, zostawi sobie smesa po to, zeby np potem
              > odpisac, etc etc.
              >
              > nie znam wielu ludzi, ktorzy po kazdym wyslaniu smesa czyszcza pamiec komorki..
              > .
              > dlaej mi smierdzi ta sytuacja, i to nawet bardziej niz wczesniej... stac Cie na
              > prywatnego detektywa? chociazby na tydzien czy dwa?
              • lolka_d3 Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 16.07.12, 18:36
                Nie wiem, czy od zawze usuwał, czy dopiero od niedawna, więc co do tego się nie wypowiem. Numerów nie znam, żadnego nie kojarze, żaden się nie powtarza. Doslownie: żaden. Za to jest ich kilka.
                Gdzies zakiełkowała tam myśl o wynajęciu detektywa, ale to nie przesada?
                • abssinthe Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 16.07.12, 22:21
                  jesli nic zlego maz nie robi - to sie uspokoisz.


                  jesli robi - to lepiej wiedziec niz nie wiedziec, przynajmniej z mojego punktu widzenia.

                  gdybym byla na Twoim miejscu, to nerwy by mnie zezarly juz dawno :(
                • brak.polskich.liter Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 18.07.12, 13:46
                  Ja bym na wszelki wypadek te numery zapisala i sprawdzila, co to.

                  > Gdzies zakiełkowała tam myśl o wynajęciu detektywa, ale to nie przesada?

                  Nie, w Twojej sytuacji nie przesada. Nie robisz wrazenia paranoicznej zazdrosnicy, masz podstawy podejrzewac, ze cos jest na rzeczy, bo facet zachowuje sie dziwnie. Moze to nie romans jest grany, ale cos innego (jakies ciemne interesy, hazard, whatever) - cokolwiek to jest, masz prawo wiedziec.
    • ramborambo Re: Jestem przewrażliwiona? Potrzebuję rady. 17.07.12, 10:34
      Ja proponuje zacząć od prostych rzeczy: przejrzenie bilingów (pretekst zawsze się znajdzie) - jak już ma się numer to można zadzwonić pod z ofertą banku, zaproponować wspólny spacer z psem - ewentualnie dorzucić liste zakupów.
      Jeżeli będą dowody to zmniejszać porcje obiadowe. Nie prasować, nie prać... itp.

      Przede wszystkim nie wpadać w panikę tylko oswojić się z myślą, że mąż nie jest taki uczciwy.
      • cherry-cherry Jestem w szoku 18.07.12, 13:27
        ramborambo napisał:

        > Jeżeli będą dowody to zmniejszać porcje obiadowe. Nie prasować, nie prać... itp

        Dzizas, co wy z tymi obiadami????? Kolejna juz rada, ktora czytam na tym forum, zeby niegrzecznego meza karac brakiem obiadu ;) Smiech na sali. Tak jakby facet nie byl w stanie sobie sam tego obiadu nalozyc z garnka czy z patelni w takiej porcji, jaka mu odpowiada. Albo wziac sobie czegos z lodowki.
        Jak to jest w tych waszych zwiazkach, ze takie super rady dajecie??? Maz skazany jest wylacznie na to, co zona podetknie pod nos, sam nie potrafi otworzyc sobie lodowki, pojsc do sklepu cos sobie dokupic do zarcia, gaci tez nie potrafi sobie sam wlozyc do pralki i nastawic prania????? W jakim wy swiecie, drodzy ludzie, zyjecie?

        Mnie szokuje taka rzeczywistosc i takie rady. Myslalam, ze tylko forumowiczka "bez przekazu" specjalizuje sie w takich blyskotliwych radach, ale teraz widze, ze takich postow jest wiecej i nikogo one tu jakos nie szokuja. Co pozwala domniemywac, ze wiele malzenstw w Polsce funkcjonuje w takim rodzinnym schemacie, gdzie facet jest jak duze dziecko : bez kobity w domu (ktora obsluguje pana jak sluzaca "podaj obiad, wypierz gacie, uprasuj koszule") sam zemrze bidny z glodu. Jezeli facet jest wiec takim obslugiwanym duzym dzieckiem, to moze faktycznie nie podanie mu przez "mamusie" obiadu jest straszliwa kara, ktora sprawi, ze niegrzeczny chlopczyk pojdzie po rozum do glowy i przestanie zdradzac/myslec o porzuceniu zony.

        Dla mnie tak czy owak to totalny kosmos.
        • bez_przekazu Re: Jestem w szoku 18.07.12, 14:40
          no, niestety,sa tacy mezowie, ktorzy nie tylko nie gotuja , ale nie potrafia sobie nalozyc z garnka. zdziw?
          • katus118 Re: Jestem w szoku 18.07.12, 14:47
            A co, rąk nie mają? Są kalekami życiowymi? Prezerwatywy na fiuta też nie umieją założyć?
          • hipinka Re: Jestem w szoku 27.08.12, 17:16
            nie potrafią sobie nałożyć obiadu z garnka??????????!!!?
            przypuszczam, że średnio rozgarnięta małpa to potrafi
            problem w tym, że oni nie muszą się wysilać, uczynne kobiety czym prędzej im nałożą, podstawią pod nos a potem sprzątną
            i tak mężuś nauczony, że ma służącą w domu przestaje się w cokolwiek angażować i doceniać, bo przecież kobieta jest od tego jak "d... od srania"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka